Dodaj do ulubionych

wizyty patronazowe u roczniaków?

15.04.08, 12:49
dziewczyny wlasnie zadzonila do mnie tesciowa, ze przyszla pani
mojej przychodzi (a raczej mojego 15 miesiecznego synka) z
informacja ze chciala zobaczyc synka, bo oni odwiedzaja roczne
dzieci. Synek jak sie urodzil byl zameldowany u tesiow razem z moim
mezem, a ja u micjh rodzicow stad wizyta tam. czy Wasze 15
miesieczne roczniaki smile tez mialy taka kontrole. Dodam ze wszytsko
odbywa sie bez zapowiedi co mnie irytuje, bo wlasnie w tym czasie co
chieli go odwiedzic on spi...i niech nie licza na to ze go obudze.
Bylam z nim u lekarza jak skonczyl roczek przy okazji szczepiena.
Wtedy niek nie chcial sie nim porzadnie zajac. O co w tym chodzi?
Obserwuj wątek
    • mamamamba Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 15.04.08, 12:56
      nie mam pojmy, ja tak nie mialam. uwazaj, moze ktos sie podszywa tongue_out
      • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 15.04.08, 13:02
        a na dodatek tesciowa chciala dobrze i podala adres i moj numer
        telefonu...ale nikt nie dzwoni wink dobrze ze stan konta pozostal w
        tajemnicy smile
        • gabrysia5 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 15.04.08, 13:59
          Nigdy nie słyszałam,żeby odbywały sie "odwiedziny" u rocznych dzieci
          przez pielęgniarkę tudzież polożną - wszytsko jedno.Faktycznie
          dziwne!!Uważaj i pilnuj dziecka!A ja to bym zadzwoniła do tego
          osrodka z którego niby rzekoma Pani była (albo do połoznej która
          przychodziła do maluszka jak był noworodkiem i zapytała czy takie
          praktyki maja miejsce.Pozdrawiam.
          • mojesloneczka Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 18.04.08, 15:57
            Pierwsze słyszę o takich wizytach??
            Po cóż mieliby przychodzic do tak dużego dziecka z którym mama
            regularnie stawia się do przychodni??
            Bardziej zadziwia mnie niefrasobliwośc teściowej. Jak można obcej
            osobie podawac dane. Poza tym jesli faktycznie byłaby to osoba z
            ośrodka to nie byłby jej potrzebny adres bo miałaby go w kartotece
            dziecka. Byłabym bardzo ostrożna i przeprowadziła poważną rozmowę z
            teściową wyczulając ją na pewne sprawy.
            Razdę skontaktowac się z przychodnią i ewentualnie zgłosic sprawę na
            policję.
    • agnieszka_i_dzieci Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 15.04.08, 15:19
      Nie spotkałam się z taką wizyta patronażową nigdy (tzn.u takiego dużego
      dziecka). Może rzeczywiście zadzwoń do przychodni i spytaj o co chodzi
    • moninios Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 15.04.08, 16:16
      Ja się również nie spotkałam z czymś takim, a moje dziecko m 14 miesięcy ...
    • malgosiek2 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 15.04.08, 16:27
      Też nie miałam,a szkrab ma 2 lata.
      No i nie masz co sie irytować czy oburzać,ze są to wizyty bez
      zapowiedzi,bo one są po to aby skontrolować środowisko i ew.zauważyć
      patologię i zareagować na czas.
      Ja np.zbyt dużo w przychodni mam sytuusacji,gdzie dzwoni
      Mopr,kurator i prosi o sprawdzenie co dzieje sie w środowisku,czy
      prosi o wgląd,czy też działamy wspólnie.
      Pzdr.GOska
    • kasiamarkusowa Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 15.04.08, 17:31
      Witam,
      a u mnie była Pani pielęgniarka środowiskowa parę dni temu. Mała ma
      15 miesięcy. Przyszła, zapytała o parę rzeczy, dała wizytówkę. Mała
      akurat spała i nie kazała jej budzić, ani nie chciała jej odlądać.
      Wytłumaczyła mi ,ze ta wizyta jest po to ,że w razie choroby dziecka
      i przyjmowania zastrzyków, dzwoni się do niej i ona zawsze przychodzi
      (nie trzeba do przychodni).
      • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 15.04.08, 20:44
        tak czytaa, ale zamiast wydawac pieniazki na jezdzenie czasami
        bezskuteczne bo bez zapowiedzi (bo nie zastaje sie nikogo w domu),
        lepiej poinformowac o zaistanialym fakcie w momencie szczepienia lub
        tez jak sie idzie do pediatry. Po prostu sluzba zdrowia kasy nie ma,
        ale na paliwko zawsze sie znajdzie....przeciez przy okazji zakupy
        mozna zrobic. mam mame ktora pracuje w sluzbie zdrowia i pomimo ze
        przynalezy do tej klasy takie rozwiazania tez wydaja jej sie troche
        malo przemyslane. W przypadku jak dziecko ma brac zastrzyki to
        pediatra powinien poinformowac, ze jest taka pani ktora przyjdzie do
        domu i ze nalezy do niej tylo zadzwnic.
        • malgosiek2 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 15.04.08, 22:49
          Wiesz co??
          Twoja opinia jest krzywdząca odnośnie personelusad
          Pzdr.Gośka
          • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 09:46
            prawda boli czasami! No coz nie ma co ukrywac ze nieraz widzialam
            moja Pnia doktor w czasie wizyt domowych robiaca zakupy. A kto na to
            lozy pieniazki...?
            • weronikarb Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 09:53
              Szczerze mowiac nie oburza mnie Pani doktor robiaca przy okazji
              zakupy, barzdiej razi mnie urzednik ktory powinien byc na miejscu a
              jest na kawce gdzies niewiadomo gdzie.
              Poaztym wg mnie dobry pomysl z wpadnieciem z neizapowiedziana
              wizyta, mozna duzo wylapac, bo patologia to nie tylko menele.
              Pozatym bilans nie wykryje wszystkiego, mamusia/tatus wiedza o nim
              duzo wczesniej i dziecko "przygotuja" na spotkanie z lekarzem.

              Acha nie jestem z opieki medycznej, nie bylo u mnie takiej
              pielegniarki/poloznej
              • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 09:57
                weronikarb napisała:

                > Szczerze mowiac nie oburza mnie Pani doktor robiaca przy okazji
                > zakupy, barzdiej razi mnie urzednik ktory powinien byc na miejscu
                a
                > jest na kawce gdzies niewiadomo gdzie.

                Dla mnie to to samo!

                > Pozatym bilans nie wykryje wszystkiego, mamusia/tatus wiedza o nim
                > duzo wczesniej i dziecko "przygotuja" na spotkanie z lekarzem.

                no tak przed bilansem skleje dziecku ciemiaczko, ktore jest duze,
                albo wyprostuje kregoslup bo jest krzywy i nie chce zeby pani doktor
                to zobaczyla. a ewentualna wysypke przypudruje.
            • malgosiek2 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 09:57
              Szkoda gadać z Tobą.
              I prawda wcale nie boli.
              Bo jak skończyła wizyty,czy między jedną a drugą nie mogła robić
              zakupów?
              A kiedy ma je zrobić?
              Po 19?
              A Ty taka święta jesteś co?
              Akurat nieraz sie najeżdże na drugi koniec miasta na wizyty czy
              nawet innej miejscowowści na wizyty.
              I wierz mi albo nie jak chcesz wszyscy w przychodni mają KONTRAKTY i
              NIKT nam nie dopłaca za benzynę.
              Więc NIE dokładasz do mojej benzyny na pewno.
              Teraz już w przychodniach nie ma pracy na etacie,a jak są to w
              bardzo niewielkim %.
              Jeśli juz to wrzucam w koszty firmy,bo musże mieć działalność.
              Nie upraszczaj czegoś o czym tak naprawdę nie wiesz dokładnie.
              A lekarz dostaje od nfz 5-10 zł za pacjenta,pielęgniarka/położna 3-5
              zł.
              Wiec myślisz,ze za to zatankuje paliwo na Twoje konto?
              To się grubo mylisz.
              Życzę więcej zrozumienia dla innych.
              Pzdr.Gośka
              • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 12:53
                malgosiek2 napisała:

                > Bo jak skończyła wizyty,czy między jedną a drugą nie mogła robić
                > zakupów?
                > A kiedy ma je zrobić?
                > Po 19?

                a kiedy ma zrobic zakupy zwykly robotnik budowalny ktory dybie od
                switu do nocy za marne pieniazki? jak jest sie w pracy to sie
                pracuje.
                > A Ty taka święta jesteś co?
                A zgadlas....aureolka mi nad glowa swieci smile

                > Jeśli juz to wrzucam w koszty firmy,bo musże mieć działalność.
                wiem wiem, wiem tez ze jak sie jedzie do babci na obiad to sie
                fakture na benzynke bierze bo to w koszty sie wrzuca, ach szkoda
                gadac...

                > A lekarz dostaje od nfz 5-10 zł za pacjenta,pielęgniarka/położna 3-
                5 zł.
                dodac do tego prywatna dzialalnosc, to niezla pensyjka wychodzi,
                mowie teraz o lekarzach a nie o pielegniarkach, zebys sie nie
                oburzyla

                • malgosiek2 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 14:48
                  ola_mi napisała
                  > dodac do tego prywatna dzialalnosc, to niezla pensyjka wychodzi,
                  > mowie teraz o lekarzach a nie o pielegniarkach, zebys sie nie
                  > oburzyla
                  >

                  Błądsmile
                  Lekarze rodzinni NIE mają gab.prywatnych.
                  No cóż jak widzę przez Ciebie przemawia raczej gorycz i rozczarowanie.
                  Wiec niezbyt optymistycznie patrzysz na to wszystko.
                  Pzdr.Gośka
                  • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 15:06

                    >
                    > Błądsmile
                    > Lekarze rodzinni NIE mają gab.prywatnych.

                    A jak sie nazywaja te gabinetty, gdzie dzwonie do jakiegokolwiek
                    lekarza rodzinnego, bo np. moj jest na urlopie, a potrzebuje
                    fachowej porady juz i slysze wizyta kosztuje 70 zł?
                  • aga-agata Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 20:16
                    zarówno mój lekarz rodzinny jak i pediatra mojego dziecka przymują w
                    gabinetach prywatnych
                    • malgosiek2 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 21:22
                      aga-agata napisała:

                      > zarówno mój lekarz rodzinny jak i pediatra mojego dziecka przymują
                      w
                      > gabinetach prywatnych

                      Ale czy są to prywatne gabinety?
                      Takie "luzem"?
                      I są tylko gabinety lek.pojedyńcze?
                      Czy może NZOZ czyli Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej,gdzie
                      lekarze faktycznie jako odrębnie mają gabinety do prowadzenia
                      indywidualnej praktyku lekarskiej.
                      Bo to są dwie różne rzezcy.
                      Pzdr.Gośka
            • sara2103 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 14:20
              to się ciesz, że składa wizyty smile. Przynajmniej nie słyszysz "proszę podać
              środek przeciwgorączkowy i przyjść"
              • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 14:42
                z tymi wizytami to jeszcze nie wiadomo jak bedzie, bo na razie celem
                jej spotkania ze mna jest podpisanie deklaracji, ze chce korzystac z
                jej uslug, a jak bedzie pozniej sie okaze smile
                • gabrysia5 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 14:45
                  i co podpiszesz tę deklaracje z ta pielegniarką?
                  • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 15:08
                    raczej skorzystam z twojej rady i od razu podpisze tam gdze staram
                    sie dostac, bo nie wiem czy nadal tak jest ale kiedys zeby zmienic
                    np. lekarza rodzinnego musialm poczekac nie pamietam czy rok czy dwa
                    bo wczesniej nie mozna bylo.Boje sie ze tak samo jest z
                    pielegniarkami. Musze sie zorientowac. jak tylko pogoda dopisze to
                    spacer do przychodni murowany wink
                    • gabrysia5 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 20:54
                      tylko ty z tego co zrozumiałam nie podpisalaś jeszcze żadnej umowy z
                      nikim tzn środowiskową.A lekarza zawsze możesz zmienić tylko zdaje
                      się,że musisz za to zapłacić .U nas 70 zł.Po roku bezpłatnie.
                      • malgosiek2 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 21:18
                        gabrysia5 napisała:

                        > tylko ty z tego co zrozumiałam nie podpisalaś jeszcze żadnej umowy
                        z
                        > nikim tzn środowiskową.A lekarza zawsze możesz zmienić tylko zdaje
                        > się,że musisz za to zapłacić .U nas 70 zł.Po roku bezpłatnie.

                        Nie do końcasmile
                        Pacjent 2 razy w roku ma prawo zmienić lekarza pierwszego kontaktu
                        bezpłatnie.
                        Jeśli robi to częściej wtedy NFZ może upomnieć się o pieniądze.
                        Pzdr.Gośka
                        • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 17.04.08, 11:37

                          > Pacjent 2 razy w roku ma prawo zmienić lekarza pierwszego kontaktu
                          > bezpłatnie.
                          > Jeśli robi to częściej wtedy NFZ może upomnieć się o pieniądze.

                          No i jak tutaj znalezc dobrego lekarza! Moim zdanie powinno to byc
                          bezplatne, bo takich "pediatrow" od siedmiu bolesci jest mnostwo. I
                          nie raz jest tak ze sie trafi z deszczu pod rynne. Nie podoba mi sie
                          to e lekarza pediatra leczy i malutkich i doroslych,bo jak ktos jest
                          do wszystkieg to jest do niczego. Uwazam ze dla dzieci do
                          okreslonego wieku powinna byc specjalizacja i tylko nimi lekarz
                          powinien sie zajmowac. Denerwuje mnie to ze ak ide do pediatry-
                          lekarza rodzinnego to przede mna w kolejce czekaja starsi ludzie,
                          kaszlacy, stekajacy i jeszcze czasami im dziecko przeszkadza, bo
                          krzyczy albo biega smile
        • corkaswejmamy O czym ty mówisz dziewczyno? 17.04.08, 18:53
          Jesteś wkurzona, że bez zapowiedzi miała kobieta zamiar przyjść czy o to, że za
          twoje pieniadze się rozjeżdża? Teraz to przywaliłaś.
    • limmar Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 15.04.08, 18:20
      Ja nie miałam, ale kiedy mój synek miał kilka dni przyszła środowiskowa, na tzw
      wizytę patronażową, ale była w zastępstwie położnej i powiedziała: Że niestety
      ona jest środowiskową od starszych dzieci i nie za bardzo wie... Świadczy to o
      tym, że do starszych też chodzą...
      • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 15.04.08, 19:54
        zadzwonilam do przychodni i rzeczywiscie zatrudnili pielegniarke,
        ktora teraz odwiedza dzieci. Zdziwo mnie to dlaego, ze jak synek sie
        urodzil to nikt nie przyszedl do nas, a po 3 ttyyodniach sama
        dopomnialam sie o wizyte pani doktor. Zastanawiam sie tylo czy maja
        sens takie niezapowiediane wizyty, skoro pni pielegniarka jezdzi
        samochodem po duzym miescie, jedne dzieci zastanie inne nie
        (przeciez moga byc na spacerze, u opiekunek, w żłobku, miec inny
        adres zameldowania niz zamieszkania tak jak u nas (a wystarczyloby
        spojrzec w karte)), za paliwo trzeba zaplacic, a tymczasem inne
        dzieci moga potrzebowac jej pomocy...ale jak sie zadzwoni do
        przychodni to uslysszymy ze pani przeprowadza teraz wizyty domowe i
        nie mozna sie z nia skontaktowac i nalezyzadzwonic nastepnego dnia.
        Dla mnie to paranoja. Wyrzucanie pieniedzy w bloto i slaba
        organizacja.
        • kasiamarkusowa Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 15.04.08, 20:12
          a czytałaś mój post??
          • gabrysia5 Re:????????????? 15.04.08, 22:26
            A wiecie ja z chwilą narodzin dziecka wypisałam deklarację do
            położnej środowiskowej jak i do pielęgniarki i z głowy.Gdyby moje
            dziecko miało otrzymac zastrzyki zadzwoniłabym do pielęgniarki
            środowiskowej i nie byłoby tematu , przyszłaby ponieważ formalnie ma
            za zadanie sie nami "opiekowac "- że tak sie wyrażę- w czasie
            choroby.Przepraszam za zdziwienie , ale nie wiedziałyście,ze tak
            mozna?A co do tej zatrudnionej Pani przez przychodnię, to sobie
            myslę, że skoro ja zatrudnili to musi sobie "klientów" znaleźć, bo
            NFZ płaci pielęgniarkom i położnym od każdej podpisanej umowy.Tak
            sobie myślę, no ale mogę się mylić.
            • ola_mi Re:????????????? 16.04.08, 09:53
              zgodze sie z Toba w 10000%. zadaniem takiej pani pielegniari jest
              opieka nad dzieckiem. Pielegniarka srodowiskowa to nie
              przedstawiciel handlowy przychodni!!!!To powinno inaczej
              funkcjonowac. Dla mnie oczywistym jest ze w czasie choroby dziecka i
              koniecznosci przyjmowania zastrzykow, ja nie targam brzdaca z
              goraczka po przychpdniah i pogotowiach tylko taa pielegniarka
              obowiazkowo do mni przychodzi.
              • kinga127 Żartujecie chyba z tymi zastrzykami :((( 16.04.08, 10:04
                Mieszkam w dużym mieście na Śląsku, moje dziecko między 1-1,5 roku życia
                dwukrotnie dostawało zastrzyki i za każdym razem słyszałam, że pielęgniarka nie
                przychodzi, bo jest za dużo pacjentów do obsłuzenia i chodzą tylko do obłoznie
                chorych i jak chce to mogę sobie przychodzić w godzinach otwarcia przychodni, co
                tam że deszcz, wiatr i pogoda paskudna (zima to była akurat), a wieczorem to
                musiałabym przyjść koło 19.00-20.00 trochę późno jak na nasz rozkład dnia. Więc
                skończyło się na prywatnej pielęgniarce i tyle...
                • malgosiek2 Re: Żartujecie chyba z tymi zastrzykami :((( 16.04.08, 10:08
                  Sama chodziłam robić zastrzyki niemowlakowi do domu po pracy-po 18
                  lub przed.
                  Ale jak widać różnie to bywa.
                  Pzdr.Gośka
    • malgosiek2 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 10:34
      I jeszcze jedno jeśli już tak bardzo się czepiasz.
      Może skończyła wizytę wcześniej,a do następnej miała za godzinę.
      I co ma siedzieć w samochodzie?
      Czy u pacjenta na "karku"czekać w domu.
      Nie sposób nieraz przewidzieć ile zajmie wizyta u danego pacjenta.
      Też zdarza mi sie luka między jedną wizytą patronażową,a drugą.
      Wtedy właśnie coś robię smile
      • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 12:34
        malgosiek2 napisała:

        > I jeszcze jedno jeśli już tak bardzo się czepiasz.
        > Może skończyła wizytę wcześniej,a do następnej miała za godzinę.
        > I co ma siedzieć w samochodzie?
        > Czy u pacjenta na "karku"czekać w domu.
        > Nie sposób nieraz przewidzieć ile zajmie wizyta u danego pacjenta.
        > Też zdarza mi sie luka między jedną wizytą patronażową,a druga

        To cos nowego bo jak potrzebowalam wizytu domowejdla dziecka to nikt
        mnie nie pytal o godzine i nikt mi nie poweidzial o ktorej sie
        odbedzie, tylko kazali czekac bo miedzy 12-16 przyjdzie pani
        doktor.Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.
    • demonii.larua Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 10:55
      Jak się zmienia adres, to we własnym interesie takową zmianę obwieszcza się tam,
      gdzie może się okazać to przydatne np. u pielęgniarki środowiskowej, w
      przychodni itp.
      Pielęgniarka nawet do Ciebie nie dotarła, a Ty już na pewno wiesz, że chciała
      obudzić Twoje śpiące dziecko? ręce opadają...
      • phantomka Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 12:17
        Wizyty tego typu maja za zadanie sprawdzic srodowisko, w jakim zyje
        rodzina. Czy uwazasz, ze jest sens w tym, zeby rodzine wczesniej
        zawiadamiac?
        To teraz wyobraz sobie klasyczna rodzinke opisywana w mediach w
        zwiazku z biciem dzieci, alkoholizmem, itp. Moze jezeli byloby
        wiecej takich wizyt niezapowiedzianych, jakies dziecko mialoby
        wieksze szanse na unikniecie maltretowania, glodowania czy innych
        drastycznych przezyc.
        Nie patrz na wszystko poprzez pryzmat wlasnych checi i potrzeb. Nie
        jestes jedyna, ktora takie wizyty dotycza, a moze komus innemu one
        pomoga.
        • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 12:41
          dziewczyny to wyylumaczce mi jedno. Jak dziecko sie urodzilo
          zapisalam je do lekarza rodzinnego jak nalezy. Uwazam ze juz wtedy
          powinni byli mi powiedziec ze musze tez wybrac pielegniarke
          srodowiskowa, ja o tym nie wiedzialam. Nikt nie odwiedzil mojego
          synka jak sie urodzil, dopoki sama nie zadzwonilam do przychodni i
          poprosilam o to, wiec uwiezie nie jestem negatywnie nastawiona do
          samej idei wizyt domowych. Moze trafilam na kiepska przychodnie. Pni
          doktor przyjechala i zimnymi lapsakami, dotyala dziecko, wskazalam
          jej lazienke gdzie mze ocieplic lapi pod ciepla woda i WYMYC
          je.Teraz nagle zatrudniono w przychodni Pania, ktora jezdzi od domu
          do domu i prosi o zapisanie sie do niej. Dzwonilam do przychodni i
          powiedziano mi ze wlasnie taki jest cel wizyty. Oczywiscie Pani sie
          przedstawa itp, a pozniej daje deklaracje zapisania sie do niej. Noz
          marketink cala para.
        • patik110 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 28.04.08, 23:15
          A ja sobie wypraszam takie sprawdzanie! A jak w domu byliby goście, albo
          bałagan? Ja przy dwójce maluchów nie zawsze mam super czyściutko. Nie żeby był
          totalny syf ale tu rozlany soczek, tu wdeptany w dywan herbatnik, a tam góra
          prasowania... I dat dalej. Tak to już jest przy dzieciach... I nie muszę się
          przez to narażać na upokorzenie przed obcą kobietą. Wiem że jest sporo patologii
          ale bez przesady nie dajmy się zwariować, że niby teraz wszyscy jesteśmy podejrzani.
          • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 29.04.08, 08:20
            ojojoj patik10 patologia w calej kazalosci smile ja mam takie zdanie
            jak Ty. niestety pani i tak do mnie nie dotarla wiec moj dzieciak
            moe spokojnie baladanicsmile
      • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 16.04.08, 12:36
        Kochana moj adres aktualny zostal podany w przychodni zaraz po
        zmianie. nie moja wina ze zapisano go nie tam gzdie powinien sie
        znalezc!
    • ola_mi ja bym chciala takiej wizyty.... 16.04.08, 13:05
      jeszcze jedno, bardzo bym chciala aby taka wizyta sie odbyla, ale
      taka prawdziwa patronazowa a nie w celu podpisania deklaracji.
      Dlatego wolalabym zeby z pzrychodni do mnie zadzwoniono, zapytano w
      jakich godznach najlepeij wyslac pielegniarke, aby dziecko bylo
      wyspane i dalo sie poogladac. Do tej pory przy zadnym szczespieniu
      nie badano ciemiaczka, ani jaderka sprawdzano tylko przy pierwszych
      dwoch szczepieniach. Moze taka apielegniarka wiecej by byla w stanie
      wykryc "uszczerbkow" niz pani doktor, krora nic w ty kierunku nie
      robi. ta dyskusja zbiegla na zly tor.Po co ma do mnie przychodzic
      pielegniaka i nie zobaczyc dzieka bo spi.
      A od oatologii rodzinnych to juz sa organizacje socjalne, ktrore
      chyba dzailaja na wyrazne sygnaly ze strony otoczenia.
      • gabrysia5 Re: .................. 16.04.08, 14:16
        W sumie najwazniejsze ,że wiesz ,że nie jest to jakaś naciagaczka
        lub Bóg wie kto jeszcze i że takie wizyty faktycznie sie odbywają,
        bo o to zapytałas w wątku.Ja bym jeszcze na twoim miejscu spytała w
        przychodni jak owa Pani sie nazywa, tak dla pewności , gdyby
        przyszła.Jesli chce jej się przyjeżdżać tudziec przychodzic
        osobiście podpisac deklarację to w sumie nic złego.Niech przyjdzie ,
        niech podpisze i tyle.Ale ja z twoich postów wyczytałam,że za bardzo
        zadowolona nie jesteś z "opieki" ani pediatry ani wczesniej
        położnej, więc po prostu zmień przychodnię i sama wybierz sobie
        pielęgniarke środowiskową i tyle.Acha, pielęgniarka niekoniecznie
        musi oglądać dziecko.To jak wyglada otoczenie dziecka tez jej wiele
        powie, a od oceny zdrowia dziecka sa bilanse.Twój najbliższy to
        bilans 2-latka. A tak a'propos rozmawiałam dzis z pielegniarka
        srodowiskową i powiedziała,że w zasadzie po podpisaniu deklaracji
        pielęgniarka nie ma prawa odmówić przyjścia do małego dziecka w celu
        podania mu zastrzyków.Hmmm.Tak mi powiedziała.
        • ola_mi Re: .................. 16.04.08, 14:21
          dziekuje Ci za odpowiedz. Pielegniarka na pewno nie jest naciagaczka
          bo przyszla do tesciow z karta synka.
          Co do zmiany przychodni to juz probowalam ale limity sa juz
          wyczepane i musze czekac az ktos z przychodni do ktorej chce zapisac
          dziecko zrezygnuje i skroci sie lista rezerwowa az przyjdzie moja
          kolej smile
          • gabrysia5 do ola_mi 16.04.08, 14:28
            Matko , gdzie ty mieszkasz?U mnie,ja mieszkam w Poznaniu nie ma
            żadnych limitów by zapisać się sie do pediatry.No ale co krak to
            obyczaj.Jednak skoro i tak zamierzasz zmienić przychodnie -pediatrę
            to zrezygnuj z "opieki"pani pielęgniarki z przychodni obecnej , a
            wybierz sobie środowiskową w przychodni , z której zamierzasz
            korzystać później.Ale te limity mnie ścięły.Musze popytać u siebie w
            przychodni raz jeszcze bo może nie na czasie jestem.Tylko
            zastanawiam sie , co z dziecmi ,które sie własnie urodziły i ich
            rodzice wybierają pediatrę.Też muszą czekac w jakieś kolejce?
            • ola_mi Re: do ola_mi 16.04.08, 14:40
              takie dzieci chyba maja pierwszenstwo
            • baenshee gabrysia5 ja tez z Poznania 18.04.08, 14:58
              i u mojej pani doktor sa limity.
              do autorki wątku - jeśli niepokoisz sie czymś związanym ze zdrowiem
              dziecka nie czekaj aż pani doktor to zauważy lub siłą z ciebie
              wyciągnie, bo to nie duch święty tylko zwróć jej uwagę na to czy
              tamto. ja tak zawsze robię, bo to ty a nie ona widzisz swoje dziecko
              codziennie ii zrwacasz uwagę na niektóre rzeczy. 2 sprawa: od
              najmłodszych dzieci są neonatolodzy ,starszym chyba przysługują już
              pediatrzy,a zazwyczaj pediatra w przychodni to internista,czyli
              lekarz pierwszego kontaktu i dlatego są tam tez starsi ludzie.ja nie
              wiem co cię dziwi,ale ok ,masz prawo... i wisi mi to,czy pani doktor
              między jedną wizyta a drugą robi sobie zakupy ,idzie na randkę czy
              do fryzjera,bo poza tym,że jest elkarka to też jej śię chwila
              wytchnienia należy ,tez jest człowiekiem i nie ma co mieć im za to
              za złe. a ty np zamaist pracowac nie siedzisz w pracy jak nie masz
              nic do roboty przy kompie ??i co ,i to nie jest źle twoim zdaniem??
              sorry ,ale bardziej taka chwila luzu jest potrzebna lekarzowi niż
              komukolwiek innemu.
              aha , "biedni robotnicy budowlani" wcale nie są biedni i wcale mało
              nie zarabiają . a wręcz przeciwnie kochana.
              • gabrysia5 Re: gabrysia5 ja tez z Poznania 18.04.08, 15:47
                U mnie nie ma neonatologa, noworodkami, niemowletami i dziećmi
                starszymi zajmuje się ten sam lekarz - pediatra.Widocznie "co kraj
                to obyczaj".A i zapytałam dzisiaj - limity niby są, ale żaden lekarz
                nie ma prawa odmówić przyjęcia dziecka pod swoje skrzydła.Tak mnie
                powiedziano,ale teoria teorią a praktyka praktyką.
                • baenshee Re: gabrysia5 ja tez z Poznania 22.04.08, 12:37
                  no u nas też w przychodni nie ma neonatologa,to się chyba żadko
                  zdarza smile
      • demonii.larua Re: ja bym chciala takiej wizyty.... 16.04.08, 14:47
        Może czas zmienić przychodnię ? Skoro masz tyle uwag... ja bym tak zrobiła,
        gdybym nie była zadowolona. I tyle smile
        Co do działania organizacji socjalnych... nie zawsze działają jak trzeba, czasem
        nawet rzadziej niż "nie zawsze", więc współpraca wielu instytucji jest myślę
        bardzo wskazana.
        • ola_mi Re: ja bym chciala takiej wizyty.... 16.04.08, 15:11
          juz pisalam wczesniej ze do lekazrry rodzinnych sa okreslane limity
          i niestety tam gdzie chce sie zapisac musze poczekac az ktos sie
          wypisze smile
    • zuzia_ny Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 17.04.08, 16:38
      a ja czasem jak dziecko spi nakladam sobie maseczke koloru
      sraczkowatego i nie jest ja latwo usunac, musi dobrze wyschnac.
      czasem tez zapodaje do tego maseczke na wlosy ( chce ktos
      recepture? )i przyjdzie ta kobieta i co mam zrobic?
      • corkaswejmamy A co niby masz zrobić? 17.04.08, 19:00
        Nie bądź niegościnna i zapodaj jej taką samą kurację.
        • mojesloneczka Re: A co niby masz zrobić? 18.04.08, 16:28
          Mnie zupełnie nie przeszkadzałby to że P.doktor robi sobie zakupy w
          godzinach pracy jesli nie dzieje się to kosztem pacjentów. Lekarze
          to specyficzna grupa zawodowa o dużej odpowiedzialności zawodowej,
          obciążeniu psychicznym do tego masa godzin w pracy bo wielu z ich
          biega do przychodni z dyżuru w szpitalu aby miec na utrzymanie
          rodziny. Niestety ale czasem to ten robotnik budowalny zarabia
          więcej od lekarza więc może trochę wiecej wyrozumiałości.
          Jeszcze jedno- nie jestem lekarką a mój mąż pracuje w branży
          budowlanej jako kierownik i niezle zarabia.
          • malgosiek2 Re: A co niby masz zrobić? 18.04.08, 17:04
            No,ale w oczy kole,ze mogę sobie wrzucić koszty działalności-patrz
            benzynę i jeździć do "babci"
            A co nie mogę?
            Dlaczego mam dopłacać do swojej pracy,gdzie używam swojego
            prywatnego samochodu?
            I robię to legalnie.
            Hmm...dziwne rozumowanie.
            Pzdr.Gośka
            • gabrysia5 Re: A co niby masz zrobić? 18.04.08, 17:13
              Mnie tam nie przeszkadza,ze sobie jeździsz do babci , idziesz na
              zakupy czy do kosmetyczki.Grunt,że swój zawód wykonujesz tak jak
              trzeba i hm...zgodnie z własnym sumieniem.Pozdrawiam serdecznie
              koleżankę.A tak a'propos :czy myslicie ,że pielęgniarka pracująca w
              szpitalu kupuje środki opatrunkowe, tudzież niektóre leki?Z moich
              obserwacji wynika ,ze nie.Macie jej to tez za złe?Hahaha.
              • malgosiek2 Re: A co niby masz zrobić? 18.04.08, 17:25
                smile)))
                Bo szpital jest państwowy,a przychodnia prywatna usłyszyszsmile
                Więc hulaj dusza z "naciąganiem"pacjenta.
                Jakoś pacjentki nie uskarżają sie na moja pracę.
                Praktycznie jeżdżę na każdą prośbe nawet jak skończę wizyty
                patronażowe jeśli zajdzie potrzeba.
                Oj czasami nie jest łatwosmile)
                Też pozdrawiam swoją branżęsmile
                • gabrysia5 Re: A co niby masz zrobić? 18.04.08, 17:29
                  Oj nie jest.Bo pacjenci myslą,że lekarz i pilęgniarka to TYLKO I
                  WYŁĄCZNIE LEKARZ I PILEGNIARKA,ze 24/24, że zero wlasnego zycia i
                  jeszcze trzeba uprzejmym być i odbierac pensję budżetową 1000 zł i
                  jeszcze sie usmiechać Buhahahaha.
                  • malgosiek2 Re: A co niby masz zrobić? 18.04.08, 17:39
                    Oj masz sporo racji.
                    Bywa,że do toalety idę pod koniec pracy,bo nie mam jak wcześniej,a o
                    przerwie śniadaniowej często mogę zupełnie zapomnieć,że coś takiego
                    istnieje.
                    Przynajmniej schudę hehe.
                    Z moich obserwacji pracy w przychodni.
                    Najlepiej jakby były przychodnie czynne 7 dni w tyg. 24/24,aby o 23
                    przyjść po receptę,bo babcia zapomniała odebrać.
                    A i tak przypuszczam były by o coś pretensjesmile
                    A ja współczuję moim koleżankom piel.środ.,które nie mają aut i
                    wszędzie na piechotę lub autobusem jeżdżą w odległe tereny.
                    Dzisiaj np.miały w środowisku 6 zabiegów u pacjentów obłożnie
                    chorych.
                    Więc bez samochodu zajmuje to sporo czasu.
                    I tak słyszą pretensje czemu tak późno przyszły.
                    Ech nie narodził się taki co by wszystkim dogodziłsmile)
                    Nie doceniamy często tego co już mamy.
                    Więc wszystkim zainteresowanym stronom życzę więcej życzliwości do
                    innych i wyrozumiałości,a będzie nam lepiej się współpracowało.
                    Pzdr.Gośka
                    Ot taka nasza mentalność.
                    • gabrysia5 Re: A co niby masz zrobić? 18.04.08, 17:53
                      A ja uważam,że nawet nie wiem jakbyśmy sie nagimnastykowały i
                      lekarze też to mało kiedy ktoś bedzie zadowolony , bo ludzie
                      uważają - że im sie należy i tyle.Pracuje na OIOKU dziecięcym i całą
                      noc na oddziale gapie sie w monitor i analizuję parametry , albo
                      ratuje życie małego dziecka i reanimuje je przez np 6 h co jakis
                      czas, a rano spotykam się z pretensjami mamy innego dziecka,że jej
                      dziecko ma niezmienione prześcieradło.Notabene posciel zmienia
                      poranna zmiana.Ale chodzi o to,że ją wogóle nieinteresuje,że ja 6 h
                      stałam i ratowałam zycie innego - nie jej - dziecka.Bo NIE JEJ. Krew
                      mnie wtedy zalewa :L-((
                      • malgosiek2 Re: A co niby masz zrobić? 18.04.08, 18:08
                        Współczujęsad
                        Pracowałam na noworodkach i reanimacji noworodków.
                        Jest to bardzo ciężka i wyczerpująca praca.
                        Potem długo na pat.ciązy,a że w klinice to najcięższe sprawy
                        przysyłano do nas np.niewyrównane cukrzyce typu I,gdzie insulina
                        była podawana w pompie i co 2 godz.mierzyło się
                        p.glukozy,gestozy,czy ciężarne po przeszczepach narządów.
                        Znacznie sympatyczniej i milej jednak wspominam pracę na patologii
                        choć znacznie ciężej było.
                        To i tak jest po prostu inna specyfika pracy i tyle.
                        Pzdr.Gośka
            • mojesloneczka do malgosiek2 18.04.08, 19:09
              Hmm...dziwne rozumowanie.

              czy pisałaś to do mnie Małgosiu???
              • malgosiek2 Re: do malgosiek2 18.04.08, 20:49
                mojesloneczka napisała:

                > Hmm...dziwne rozumowanie.
                >
                > czy pisałaś to do mnie Małgosiu???

                Nie,nie pisałam do Ciebie.
                A chodziło mi o autorkę wątku.
                No i porozmawiałyśmy z Gabrysią na wspólne tematysmile
                Pzdr.Gośka
                • mojesloneczka Re: do malgosiek2 18.04.08, 21:01
                  to w porządku, bo myslałam że opacznie mnie zrozumiałaś.

                  Czasem zadziwia mnie brak wyrozumiałości. Niektórzy zachowują się
                  jakby byli pępkiem świata.

                  Oczywiście wszędzie zznajdą się osoby z powołaniem i bez ale nie
                  oburzam się o to że lekarze to też ludzie i mają takie same potzreby
                  jak my wszyscy.

                  • ola_mi Re: do malgosiek2 18.04.08, 21:30
                    za pepek swiata na pewno sie nie uwazam nie uwazalam i uwazac nie
                    bede. odpowiadajac na zarzut ktorejs z Was co ja robie w pracy jak
                    sie nudze, czy nie korzystam np, z komputera...odpowiadam, ze jak
                    pracowalam to caly czas korzystalam z komputera do celow zwiazanych
                    z praca, nie z netu bo go nie mam w pracy wink
                    co do zarobkow pracownikow budowlanych, to nie mialam na mysli
                    kierownikow budowy ktorzy rzeczywiscie kokosy zbjaja tylko tzw. line
                    workerow.
                    moze trafilam na bardzo zla przychodnie do ktorej zapisalam dziecko,
                    bo o moim pediatrze nic dobrego nie moge powiedziec, a o
                    pielegniarce ktora chciala mnie odwiedzic do dzis dnia tez nic nie
                    powiem, bo do mnie nie dotarla. No wiec nie zalezy jaj na zobaczeniu
                    sie z moim roczniaiem.
                    A praca pielegniarki w szpitalu owszem jest cholernie trudna. Moja
                    mama pracuje na sali pooperacyjnej na oddziale onkologii i uwiezcie
                    mi ze zdaje soie sprawe z tego jak ciezko jest i jak ludzie potrafia
                    byc podli. Dyskusja zeszla na niewlasciwy tor.
                    To tyle ode mnie.
                    pozdrawiam
                    • malgosiek2 Re: do malgosiek2 18.04.08, 22:08
                      Skoro zdajesz sobie sprawę z pracy pielęgniarki.
                      To po co te idiotyczne teksty z benzyną czy robieniem zakupów?
                      Po prostu chyba nie przemyślałaś dokłanie.
                      To tobie w oczy "zakuła" ta benzyna,a nie mnie.
                      Więc nie ja zbooczyłam z tematu dyskusjismile
                      Tym bardziej powinnaś raczej rozumieć pracę służby zdrowia.
                      Ech....
                      Daj już sobie na luzsmile
                      • ola_mi Re: do malgosiek2 19.04.08, 11:53
                        no masz calkowita racje, ta benzynka zakula mnie w oczy totalnie, bo
                        nie lubie naciagaczy, a jak juz ktos sie na forum przyznaje do taich
                        praktyk, to szkoda gadac...
                        za duzo mialam w pracy do czynienia z takimi pielegniarkami
                        srodowiskowymi, ktore to w ciagu miesiaca przynosily do
                        zaksiegowania tyle rachunkow za paliwo, ze wychodzilo na to, iz
                        dziennie musialyby pokonywac trase ponad 200 km.
                        No coz ten kto ma swoja dzialalnosc zawsze moze sie wymigac od
                        podatku robiac sztuczne koszty.
                        • malgosiek2 Re: do malgosiek2 19.04.08, 16:59
                          Wiesz,ale WSZYSCY co mają działalność niezależnie od branży wrzucają
                          te koszty w firmę,bo to NORMALNA rzecz.
                          Więc dziwię sie,ze tak zajadle to negujesz,jakbym nie wiem co
                          nielegalnie robiłam.
                          No masz rację zrobiłam śmiertelny niewybaczalny błąd pisząc na forum
                          o tym co jest normalną rzeczą pod słońcem.
                          I każdy o tym wie.
                          Moze one i wykazują takie zużycie i co?
                          I nic Ci do tego,moja droga.
                          Są pielęgniarki,które musza objeżdzać kilka małych miejscowości
                          również.
                          Pzdr.Gośka
                          • malgosiek2 Re: do malgosiek2 19.04.08, 17:15
                            A wiesz co mnie wkurza?
                            To,że jak jadę na dość odległy patronaż np.na drugi koniec
                            miasta,przebijając sie przez korki czy objazdy czy nawet do innych
                            ościennych miejscowości.
                            Jestem na wizytach patronażowych 3x,a po miesiącu taka mamuśka
                            rezygnuje z przychodni,bo z reguły za daleko.
                            A wcześniej pytam czy na pewno chce tak daleko dojeżdżać.
                            Sęk w tym,że wtedy przychodnia NIE otrzymuje żadnych pieniędzy z NFZ.
                            Więc wychodzi na to,że czasami jeżdżę za przysłowiowe FRKIO/ZA
                            DARMO!!!
                            Marnując swój czas i swoją benzynę.
                        • kaeira Re: do malgosiek2 19.04.08, 20:47
                          ola_mi napisała:
                          > no masz calkowita racje, ta benzynka zakula mnie w oczy totalnie, bo
                          > nie lubie naciagaczy, a jak juz ktos sie na forum przyznaje do taich
                          > praktyk, to szkoda gadac...

                          Co ty za bzdury gadasz? Widzę, że masz zerowe pojecie o tym jak działa odliczanie kosztów w działalności gospodarczej. Oczywiście, że odlicza benzynę, skoro jeździ samochodem na wizyty.
                          Ech.
                          • ola_mi Re: do kaeira 19.04.08, 21:53
                            owszem ze sie odlicza, ale mi pisalysmy o wrzucaniu w koszty
                            benzynki tankowanej na wyjazd do "babci", a nie tej zwiazanem de
                            facto z wizytami domowymi. Przeczytaj watek od poczatku i dopiwro
                            sie wypowiadaj.
                            • kaeira Re: do kaeira 20.04.08, 13:37
                              ola_mi napisała:
                              > owszem ze sie odlicza, ale mi pisalysmy o wrzucaniu w koszty
                              > benzynki tankowanej na wyjazd do "babci", a nie tej zwiazanem de
                              > facto z wizytami domowymi.

                              Nie, to TY pisałaś o babci, zarzucając, że malgosiek2 tak robi. Malgosiek2
                              pisała o jeżdżeniu na wizyty.

                              malgosiek2 napisała tak:
                              > Akurat nieraz sie najeżdże na drugi koniec miasta na wizyty czy
                              > nawet innej miejscowowści na wizyty.
                              > I wierz mi albo nie jak chcesz wszyscy w przychodni mają KONTRAKTY i
                              > NIKT nam nie dopłaca za benzynę.
                              > Więc NIE dokładasz do mojej benzyny na pewno.
                              > Teraz już w przychodniach nie ma pracy na etacie,a jak są to w
                              > bardzo niewielkim %.
                              > Jeśli juz to wrzucam w koszty firmy,bo musże mieć działalność.

                              Na co ty w odpowiedzi napisałaś tak:

                              ola_mi napisała:
                              > wiem wiem, wiem tez ze jak sie jedzie do babci na obiad to sie
                              > fakture na benzynke bierze bo to w koszty sie wrzuca, ach szkoda
                              > gadac...

                              Skąd wiesz że malgosiek2 jeździ do babci na obiad a potem wrzuca to w koszty?
                              Czy ją śledzisz? Czy ktoś ci doniósł? Czy może masz szwagra w CBA?
                              • ola_mi Re: do kaeira 20.04.08, 14:14
                                oj, pisalam ogolnikowo a nie maglosiu, Ty bierzesz fakturke jak do
                                babci jedziesz
                              • malgosiek2 Re: do kaeira 20.04.08, 14:15
                                Dzięki za wsparcie.
                                Jak widać niektórym trudno coś zrozumieć.
                                Poza tym jak wiadomo służba zdrowia naciąga na wszystko co się da i
                                ja też muszę.
                                Ot taka logikasmile
                                W czasie urlopu nie mogłam brać faktur na benzynę zwłaszcza jak
                                byłam poza miejscem swojego zamieszkania w innej części Polski.
                                Bo babcia moich dzieci na lato wyjeżdża na wieśsmile
                                Dotarło wreszciewink
                                • ola_mi Re: do kaeira 20.04.08, 21:22
                                  malgosiek2 napisała:


                                  > Poza tym jak wiadomo służba zdrowia naciąga na wszystko co się da
                                  i
                                  > ja też muszę.

                                  BRAWO nic dodać nic ująć
                                  • malgosiek2 Re: do kaeira 20.04.08, 21:32
                                    Ech dziewczyno szkoda gadki z Tobą,bo jak widać nie umiesz czytać
                                    między wierszami,ze to miała być ironia na Twoje beznadziejne
                                    argumenty.
                                    Ale jak zdążyłam ździebełko poznać Twój dziwny i pokrętny tok
                                    myślenia pewnie wmówisz mi,ze teraz się tak tłumaczę.
                                    bo winny przeciez sie tłumaczy
                                    Mnie to wisi co o mnie myślisz i tyle.
                                    Fakt,ze myślisz błędnie,ale nie mam zamiaru już Cie z błędu
                                    wyprowadzać bo i tak przerobisz na swoje koptyo to co napisałam i
                                    zrobisz beznadziejną nadinterpretację tekstu.
                                    • ola_mi Re: do kaeira 20.04.08, 21:38
                                      smile
          • zuzia_ny Re: A co niby masz zrobić? 19.04.08, 16:23
            mojesloneczka, troche zboczylysmy juz z tematu i nie chce go zbytnio
            w tym kierunku przeciagac ale szybciutko odpisze na twoj post.
            sasiedzi powiekszaja sobie dom i widze prace , ktora
            wykonuje "ten robotnik budowlany". bardzo ciezka praca. nie
            rozumiem po co porownujesz. w zasadzie to twoj post umniejsza im. i
            to jest wlasnie polska mentalnosc eeeeee.fuj.
            moze na stanowisku kierowniczym tak ciezko fizycznie sie nie
            pracuje ( moze tak, moze nie - nie znam sie ). lekarz nie jest byle
            kim i "ten robotnik budowlany " tez niech nie bedzie.
            • mojesloneczka Re: A co niby masz zrobić? 25.04.08, 14:54
              w odpowiedzi do zuzia_ny

              porównanie pracy lekarza z pracą pracownika budowlanego jest
              odpowiedzią do autorki postu, która porównała te grupy zawodowe( nie
              ja to robiłam) i to nie ja umniejszam swoją wypowiedzią rolę i trud
              pracy robotnika budowlanego. mój mąz też kiedyś nim był zanim
              ukończył studia i uzyskał wszystkie uprawnienia. Chyba nie
              doczytałaś do końca całego wątku. mnie chodziło o nie oczernianie
              lekarzy i pielęgniarek bo mimo wszystko obiążenie psychiczne i
              odpowiedzialnośc ich jest znaczne większa niż w zdecydowanej
              większośc różnych grup zawodowych.
              Pozdrawiam i życzę więcej optymizmu i czytania ze zrozumieniem smile
    • monikaa13 Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 23.04.08, 10:26
      córka ma 17msc, żadnej wizyty nie miałam - całe szczęście smile
      nigdy też nie słyszałam żeby takie wizyty się odbywały
    • ola_mi Re: wizyty patronazowe u roczniaków? 23.04.08, 11:28
      minelo 8 dni od kiedy napisalam posta i nadal pani pielegniarka mnie
      nie odwiedzila sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka