Dodaj do ulubionych

problem z dwulatkiem...

12.11.08, 12:48
Nasz synek ma niespełna 2 latka.Wydaje się bardzo mądrym dzieckiem.Rozumie
niemalże wszystko co do niego mówię.Ale ostatnio nie wiem co się z nim
dzieje.Chodzi ,krzyczy,robi mi na złosc/jeśli mozna to tak wogóle
nazwac/trzaska drzwiczkami od szafek i patrzy jak zareaguje.podchodzę,mówię
tłumaczę,ze nie mozna.robi dalej i jeszzce mocniej,po którymś upomnieniu
dostaje klapsa... i co zaczyna się śmiac!!!I co mama robic jestem
bezradna.przestaje nad nim panowac,do tej pory jakos wszystko szło ładnie a
teraz ma taki dziwnym moment,ze robi jakby na przekór,do tego nie chce za
bardzo jesc zwłaszcza obiadów"nie ce" i juz.Po za tym zastanawiam się ,bo nie
lubi jak mu czytam bajki,ucieka.Wasze dzieci lubią bajki?
Obserwuj wątek
    • nafinafi Re: problem z dwulatkiem... 12.11.08, 12:57
      z moim bylo podobnie z tym trzaskaniem niestety jest do
      dzisiaj....teraz ma 2.5 lat raczej oglada bajki, raz na jakis czas
      uda mi sie przeczytac bajeczke, woli abym mu opowiadala...
    • krztyna Re: problem z dwulatkiem... 12.11.08, 13:44
      Pozwalam się młodemu wyżyć - np. rąbie namiętnie rakietkami do
      badmintona po koszu wiklinowym, ale już po podłodze nie pozwalam, bo
      sąsiad też człowiek. Jeśli do dziecka nie docierają słowne
      reprymendy, to po ostrzeżeniu zabieram niszczoną rzecz. Jeśli nie
      chce jeść (choć to się niemal nie zdarza), to nie je. Pytam czy chce
      chodzić głodny? Najpierw odpowiada tak ale za 2 sekundy jest przy
      stole. Czasem podziubie - też nie zmuszam, zeby zjadł wszystko.

      Daj mu poczucie panowania nad sytuacją na ile to możliwe (mój syn
      np. wyboera sobie książeczki do czytania, kołysanki do spiewania czy
      historie do opowiadania). Zawsze zanim coś się skończy uprzedzam raz
      albo ndwa (to ostatnia historyjka, śpiewam ostatni raz itp.). Niemal
      zawsze działa. Czasem się łamię i śpiewam jeszcze raz. Później synek
      prosi, zebym się obok niego położyła więc mówię, że na chwileczkę
      tylko - kładę się głaszczę i mówię, ze on zjadł kolację i się
      wykąpał i teraz ja chcę więc zaraz pójdę, ale będę obok w pokoju a
      później do niego zajrzę zobaczyć jak śpi. Wychodzę. Nie zaskakuje
      go, bo wiem, ze tego nie lubi, daję mu czas na oswojenie się z moimi
      decyzjami.

      Poważne dymy na razie zdarzają nam się raz na 3-4 tygodnie chyba, bo
      nawet nie pamiętam.

      Rozpisałam się, ale chodziło mi w skrócie o to, zeby dziecko czuło
      panowanie nad tymi aspektami, nad którymi bez szkody dla siebie może
      panować, ale jednocześnie niech ponosi konsekwencje swoich czynów
      (nie chce jeść obiadu, to nie, ale do podwieczorku nie ma zmiłuj).
      Nie uderzyłam go nigdy na szczęście. Czasem jak go mocno skrzyczę,
      to czuję się fatalnie, bo po czasie analizując sytuację widzę, ze
      wylałam na nim swoją frustrację. Klapsem nie osiągasz czego chcesz
      więc daj sobie spokój - dziecko widzi, ze udało mu się wyprowadzić
      Cię z równowagi a o to mu najwyraźniej w tym wieku przekory chodzi.

      Powodzenia!


      -----------
      Platek, Skorpek i Hans Helmut
      • renabar Re: problem z dwulatkiem... 12.11.08, 22:52
        Witaj w świecie dwulatków. Mój syn ma 26 miesięcy. Jakiś czas temu
        pojawiły się nowe emocje, nad którymi trudno maluchowi zapanować.
        Może być też tak, że sie nudzi. Najważniejszy jest chyba spokój
        (nasz oczywiście). Ja pozwalam się maluchowi wytupać, wypłakać i
        ignoruję - już chyba łapie, że to nie działa i coraz rzadziej ma
        ataki szału. Jeżeli widzę, że się nudzi, to wymyślam zabawy,
        szalejemy na dworze na samochodziku, biegamy, lub robimy zawody w
        domu, wariactwo, ale dzieciak to wulkan energii. Najważniejsze żeby
        wiedział, że jesteśmy konsekwentni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka