02.05.09, 15:37
ten wątek, to po przeczytaniu postów o piciu tylko wody przez dzieci smile
napiszcie prosze, kiedy Wasze dzieci zaczęły jeść słodycze?
ja swojej córce nie chcę wogóle ich podawać i zabraniam rodzinie i znajomym
nawet pokazywania słodyczy ( choć moja teściowa próbował jakichś sztuczek, ale
wreszcie mój mąż zrobił jej karczemną awanturę oraz zażądał płacenia za
stomatologa dziecięcego i dietetyka i skończyła ten proceder ), ale wszyscy mi
mówią, że jej nie uchronię, najdalej jak pójdzie do przedszkola zacznie wcinać
słodkości, czy to prawda? czy rzeczywiście wtedy to juz nie ma zmiłuj?
Obserwuj wątek
    • anetina Re: słodycze 02.05.09, 15:51
      wszystko zależy od dziecka
      Mały ma 5,5 roku
      od małego ma dostęp do słodyczy, ale ... nie przepada za nimi
      jeśli już, to woli paluszka, herbatnika czy chrupka
      ale to też w znikomej ilości

      woli warzywa i owoce

    • deodyma Re: słodycze 02.05.09, 17:20
      moj ma prawie 18 msc i na codzien slodyczy mu nie dajemy.
      co tez nie znaczy, ze ich nie probowal.
      teraz jest cieplo, wiec ile razy jem loda, to daje malemu po trochu.
      kupujemy mu oddzielnie wafelka, wiec po trochu mu tego loda daje.
      jak zje, daje znow.
      duzo tego nie zje, wiec nic mu sie nie stanie.
      poniewaz za slodyczami za bardzo nie przepadam a maz ich nie jada, poniewaz chce
      zrzucic pare kilo, wiec nasze dziecie z rzadka jada slodycze.
    • lejla81 Re: słodycze 02.05.09, 17:24
      ja czasami trochę daję, drożdżówkę, kawałek czekolady, wafelka od loda. ja z
      kolei jestem zdania, że wszystko, ale z umiarem
      • slonko1335 Re: słodycze 02.05.09, 17:37
        Naszą córkę uchowaliśmy 1,5 roku, przez tyle nie wiedziała co to słodycze. Potem
        niestety już się nie dało zawsze znalazł się ktoś kto ją "uszczęśliwił"....
        Teraz ma 3 lata dostaje ich bardzo mało i okazjonalnie. Na co dzień nie je, nie
        używamy też cukru.
    • naomi19 Re: słodycze 02.05.09, 19:45
      Oczywiście słodycze na wiele szkodzą i sa raczej nieprzydatne, ale
      Twoje podejście to skrajność w drugą stronę. Pamiętaj, że trzustka
      dziecka po malutku musi zacząć przyzwyczajać się do normalnego
      jedzenia, w tym słodyczy. Bo przeciez kiedyś zacznie. Na pewno. Moja
      ma 14 miesięcy i wie, co to cekolada, wie co to batonik ekologiczny
      (płatki plus suszone owoce,) wie, co to miód itp Najlepszym wyjściem
      wg mnie jest podawanie słodyczy raz w tygodniu (czy tam np 2- jak
      ustalicie) i trzymanie sie tego przez całe życie smile
      • emm-a1 Re: słodycze 02.05.09, 19:56
        Moj syn 15 miesiecy, ma wyznaczony 1 dzien gdzie dostanie cos ze
        slodyczy, okazjonalnie troche ciasta, oprocz herbatnika i
        chrupka,oczywiscie lubi to zjesc, smakuje mu, czemu nie. W domu na
        codzien nie ma slodyczy, codziennie dostaje roznego rodzaje owoce,
        ktore sa wystarczajaco slodkie. Tez uwazam ze wszystko mozna podac,
        ale z umiarem.
    • jagabaga92 Re: słodycze 02.05.09, 21:52
      a ja uważam, że przesada w którąś stronę w żadnej dziedzinie nie jest dobra, a
      więc u nas w domu wszystko, w tym slodycze, z umiarem wink

      ale wszyscy mi
      > mówią, że jej nie uchronię, najdalej jak pójdzie do przedszkola zacznie wcinać
      > słodkości, czy to prawda?

      Prawda i chociaż może i słodkości nie bedzie "wcinać", ale uchronic nie uchronisz.
    • franczii Re: słodycze 03.05.09, 08:08
      Wg mnie przedszkole nie ma z tym nic wspolnego bo dzieci jedzenia nie moga
      przynosic z domu, chyba, ze co przedszkole to inny obyczaj. Moj syn zaczal sie
      slodyczami interesowac kiedy mial ok. 2 lat. Wczesniej nie dawalam ale kiedy byl
      w towarzystwie innych dzieci i te zajadaly ciastko, czipsy lub jakas slodka
      buleczke to normalne, ze on tez chcial skosztowac. Poza tym kiedy pieke ciasto
      to co mam dziecka nie poczestowac? Albo popularne tutaj na deser po obiedzie
      ciasteczka mignon? Szpinak i salata jak dorosli to tak ale deseru to juz nie.
      Grunt to nie przesadzac. Wlasnie konczy 3 lata i dostaje cos slodkiego kilka
      razy w tygodniu a nawet codziennie kawaleczek czekolady. wedlug mnie
      najwazniejsze jest, zeby slodycze w diecie zajmowaly wlasciwe miejsce i nie
      zastapily zadnego posilku. I wazne tez jest, zeby slodycze wybierac te bardziej
      wartosciowe np. domowe ciasto zamiast pakowanego ciasta z marketu.
      Aha, i pije tez tylko wode.
    • olimpia_b81 Re: słodycze 03.05.09, 11:01
      pamietasz jak bylas mala i jadlas slodycze?
      jaka to byla radosc?
      ja pamietam i dlatego nie zabraniam tego mojemu dziecku
      oczywiscie nie je ich na potege ale kawalek czekolady jako nagroda
      za ladnie zjedzony obiad nie uwazam,ze zniszczy jej zeby,roztyje je,
      wyrobi zle nawyki zywieniowe.
      • marcelina4 Re: słodycze 03.05.09, 11:51
        pamietam jak jadłam słodycze, oczywiście bardzo dobrze pamietam! pamietam też,
        że moi rodzice wykazywali w tym względzie daleko posuniętą niefrasobliwość i nie
        bronili mi ich jeść, czego efektem było to, że spedzilam większość dzieciństwa u
        stomatologa na fotelu, zawsze miałam problemy z wagą i mam je do dziś.
        Ale oczywiście jedzenie słodyczy to sama radość! niestety zrozumiałam to, że ta
        radość robi wiele złego dopiero będąc dorosłą osobą, bo jako dziecko korzystałam
        z przyzwolenia rodziców nie zdająć sobie sprawy ze skutków.
        Dziecko nie rodzi się z naturalna potrzebą jedzenia słodyczy, to my dorośli
        uczymy dzieci jeść słodkości, efekty niestety mogą być opłakane, popsute zęby,
        nadwaga, uzależnienie od słodyczy, znam dziewczynkę, która licytuje się z mamą o
        to, że zje ziemniaczka z obiadu jak dostanie czekoladkę, inaczej nie tknie obiadu.
        Zdaje sobie sprawę z tego, że to może przykład skrajny, ale ile jest dzieci
        opychających się słodyczami, a potem nie jedzących normalnych posiłków?
        Ja mam ortodoksyjne podejście do słodyczy, bo mnie wyrządziły wiele szkody, ja
        nie chce powielać błędów moich rodziców, którym mam za złe takie "lajtowe"
        podejście do tej kwestii, gdyby wykazali więcej rozsądku być może nie miałabym
        dzisiaj problemów ze zdrowiem jakie mam.
        • naomi19 Re: słodycze 03.05.09, 12:05
          Marcelina- podałaś świetnie 2 przykłady przegięć, skrajności w 2
          różne strony- Twoi rodzice wykazali nieodpowiedzialność w
          nieograniczonym dostępie do słodyczy, co skończyło się (lub tylko
          przyczyniło) do Twoich problemów ze zdrowiem. Nie możesz winić za to
          tylko i wyłącznie słodyczy, to nie całe zło świata. Czy któraś z mam
          napisała, że daje duże ilości słodyczy, że zastępuje nimi posiłki,
          że dziecko wcina słodycze codziennie (dobra, jedna mama się
          znalazła wink) lub kilka razy dziennie np po każdym posiłku? Twoja
          skrajność, to nie dawanie dziecku słodyczy w ogóle, ja wspominałam
          już o trzustce, którą trzeba do śłodyczy przyzwyczajać. Nie
          uchronisz dziecka przed całym złem tego świata i nawet nie próbuj (w
          tym przed słodyczami wink ). Wyznacz dziecku rozsądne granice np: jemy
          herbatniczka (czy kostkę czekolady czy batonik ekologiczny czy budyń-
          tylko nie ten kupny czy cokolwiek innego) np po podwieczorku czy
          też zawsze w piątek- ale większą ilość. Im wcześniej wprowadzisz
          tego typu zasady, tym dziecku łatwiej będzie się do nich
          przyzwyczaić, później, w szkole czy przedszkolu- gdzie roi się od
          sklepików sprzedających niezdrową żywność, dziecko już tego nie
          zrozumie, dlaczego brokuły może codzennie,a czekolady już nie. Teraz
          wyrób w dziecku zdrowe nawyki.

          To jest trochę tak, jak dziecko, potem nastolatek wychowywany bardzo
          surowo, wg żelaznych zasad, często przez starszych rodziców. Później
          wyjeżdża na studia do innego miasta i się zaczyna- imprezy, alkohol,
          narkotyki bez umiaru- korzysta z wolności, której nigdy nie miało.
          Wszystko jest dla ludzi. Z rozsądkiem.
          • marcelina4 Re: słodycze 03.05.09, 12:29
            Naomi, przyznaję, że masz dużo racji, ale jak napisałam wcześniej ja jestem
            ortodoksem słodyczowym, wiem jednak, że kiedyś moje dziecko będzie jadło
            słodycze, piło słodzone napoje, jednak chce ten moment jak najdłużej odwlec.
            Z powodu moich przekonań jestem krytykowana przez otoczenie, bo zaraz wyjeżdżają
            argumenty o zabieraniu dziecku przyjemności, nie zgadzam się z nimi, ale cóż
            każdy ma prawo myśleć co chce. Dla mnie ważniejsze jest zdrowie dziecka, niż
            chwila rozkoszy z czekoladką w dłoni. Najbardziej wkurzają mnie reklamy w stylu
            "łakocie i witaminy", nie wiem jak można ludziom takie głupoty wciskać, że niby
            co? słodycze mają mnóstwo witamin i są zdrowe? śmiech mnie pusty ogarnia na to.
            • marcelina4 Re: i jeszcze jedno 03.05.09, 12:37
              Naomi, ja nie napisałam, że moi rodzice paśli mnie słodyczami, po prostu nie
              zabraniali mi ich jeść, a w domu słodycze zawsze były, więc ja z tego fakty
              skwapliwie korzystałam i to było niefrasobliwe zachowanie rodziców, bo nie
              zareagowali w porę, owszem połapali się, że jem za duzo słodyczy jak miałam
              jakieś 14 lat.
              Muszę zapytac naszą pediatre o tę trzustke, która musi nauczyć się trawić
              słodycze, bo nie słyszałam nigdy o tym, przyznam, że każdy lekarz z ktorym
              rozmawiałam podkreślał, że słodycze w diecie małego dziecka sa produktami
              zbędnymi i szkodliwymi i nigdy nie było mowy o jakiś problemach z trzustką w
              przypadku nie jedzenia słodyczy, ale cóż warto się o to dowiedzieć.

              • slonko1335 Re: i jeszcze jedno 03.05.09, 14:57
                marcelina4 napisała:
                > jakieś 14 lat.
                > Muszę zapytac naszą pediatre o tę trzustke, która musi nauczyć się trawić
                > słodycze, bo nie słyszałam nigdy o tym

                I raczej nie usłyszysz, to bzdura kompletna, trzustce nie zaszkodzi jak
                człowiek zje słodycze dopiero dorosłości na przykład. Na pewno jako dorosły
                człowiek znalazłaś produkty których w życiu do ust nie brałaś i jakoś nie
                zaszkodziły...ja sama wczoraj jadłam kalmary i żyję a 32 lata moja trzustka na
                nie przygotowana nie była...
                Słodycze są kompletnie niepotrzebne w diecie dziecka co oczywiście nie oznacza,
                że muszą zaszkodzić w umiarkowanych ilościach ale gdyby ich nie było na pewno
                nie będzie to szkodą dla organizmu i jakiegokolwiek narządu w nim funkcjonującego...
                • naomi19 Re: i jeszcze jedno 03.05.09, 19:28
                  Słonko- spokojnie smile Trzustkę nalezy stopniowo przyzwyczajać do
                  normalnej pracy, każdy nieużywany organ rozleniwia się.

                  Poza tym, nie mam pojęcia dlaczego porównujesz pracę trzustki jeśli
                  chodzi o cukier (słodycze) a kalmary <szok>

                  O co chodzi? Przez 3 lata dziecko nie ma pojęcia co to czekolada. Na
                  imprezach rodzinnych nie ma tortu, czekoladek, cukierków, bo
                  przecież szkodzą! Nawet jeśli są, dziecko pon. 3 roku życia nie ma
                  prawa sie do nich zbliżyć, bo przecież szkodzą! I nagle- dziecko
                  idzie do przedszkola (czy do szkoły) i zaczyna zjadać duże
                  (przynajmniej w porównaniu do tej pory) ilości słodkości. To jest
                  złe. Nie można karnić dziecka brokułami i jabłuszkiem, samymi
                  dietetetycznymi potrawami, jeśli nagle tę dietę będzie musiało
                  zmienić i radykalnie się prestawić. Mówię- we wszystkim, tak samo i
                  w słodyczach zdrowy umiar. Dziecko zareaguje gorzej, jeśli
                  wprowadzimy słodycze nagle. Można oczywiście przeciągnąć zupełne
                  niejedzenie do 3 czy 6 roku życia- tylko jak sobie to wyobrażacie,
                  np na wymienionych już przeze mnie imprezach odzinnych- nic dziwnego
                  jesli wtedy dziecko RZUCA SIĘ na słodycze, jak pisały wcześniej
                  mamy- nie ma bowiem żadnych zasad obowiązujących (np jemy kostkę
                  czekolady w piątek/ po obiedzie/ po podwieczorku).


                  Cytat:
                  "Cukier to wyłącznie puste kalorie, które tylko nadmiernie pobudzają
                  apetyt. Gdy do organizmu dostaje się za dużo cukru, z trzustki
                  wytwarza się hormon - insulina, który ma za zadanie obniżyć poziom
                  glukozy we krwi. Również cukier brązowy nie powinien być spożywany.
                  Jego ciemna barwa pochodzi od niewielkiej ilości dodawanej do niej
                  melasy , która nie ma wpływu na jego wartości odżywcze.

                  Pamiętaj by ograniczać spożywanie cukru. Nawet wydawałoby się
                  niewielkie jego ilości mogą po latach doprowadzić do cukrzycy
                  insulinoniezależnej. Ważne również by ograniczać dzieciom dostęp do
                  cukru i do słodyczy."

                  Ograniczyć. Nie zabronić, bo to zwyczajnie nierealne.
                  • slonko1335 Re: i jeszcze jedno 03.05.09, 20:04
                    naomi19 napisała:
                    > O co chodzi? Przez 3 lata dziecko nie ma pojęcia co to czekolada. Na
                    > imprezach rodzinnych nie ma tortu, czekoladek, cukierków, bo
                    > przecież szkodzą! Nawet jeśli są, dziecko pon. 3 roku życia nie ma
                    > prawa sie do nich zbliżyć, bo przecież szkodzą! I nagle- dziecko
                    > idzie do przedszkola (czy do szkoły) i zaczyna zjadać duże
                    > (przynajmniej w porównaniu do tej pory) ilości słodkości.

                    Wiesz co ja nie wiem do jakiego przedszkola chodzi Twoje dziecko, moja córka
                    rozpocznie karierę przedszkolaka we wrześniu dopiero ale jadłospis w jej
                    przedszkolu prześledziłam (jest alergiczką i stąd moje zainteresowanie) i nie
                    zauważyłam dużych ilości słodyczy. To są normalne, zdrowe, lekkostrawne posiłki.
                    Na deser jest czasami coś słodkiego np. drozdżówka ale zwykle jest to owoc.
                    Żadnej radykalnej zmiany diety po pójściu do przedszkola na pewno nie będzie, no
                    może potrawy będą bardziej zróżnicowane niż moje.

                    Ale ogólnie z większością tego co napisałaś się zgadzam, poza tą trzustką i toną
                    słodyczy w przedszkolusmile
                    • naomi19 Re: i jeszcze jedno 03.05.09, 21:55
                      Otóż to! Normalne ilości słodyczy (przypomnijmy, że autorka w ogóle
                      nie daje dziecku słodyczy) plus jakies prezenciki słodyczowe na
                      różne okazje np święta, plus nagrody w postaci cukierków itp. Dla
                      dziecka nie wiedzącego, co to cukierek, to będzie bardzo duża ilość
                      słodyczy. Nie mówię o szkole i sklepikach, bo to już koszmar.
                      Widzę, że dalej nie rozumiesz mojej wypowiedzi o trzuste, ale ok smile
                      Tylko trzustka bierze udział w trawieniu cukrów, więc kalmar, to był
                      zły przykład smile
                      • slonko1335 Re: i jeszcze jedno 04.05.09, 07:15
                        Naomi ale trzustka jak już się upierasz cukry dostaje od urodzenia dziecka, nie
                        w postaci słodyczy ale cukry dostarczane jej są codziennie choćby w mleku, cukry
                        są prawie wszędzie i nie da się ich wyeliminować zupełnie, słodycze owszem.
                        Trzustka więc dostaje cukry w momencie pierwszego karmienia, ba nawet wcześniej,
                        dostaje je w życiu płodowym i już się przyzwyczaja...
                        A przez trzustkę trawione są również białka i tłuszcze. W trawieniu cukrów
                        natomiast bierze jeszcze udział dwunastnica, kosmki jelitowe a zaczyna jama ustna.
                        • naomi19 Re: i jeszcze jedno 04.05.09, 11:28
                          Słonko- cieszę się, że wiesz, gdzie trawią się cukry smile Ale nie o to
                          tu chodzi. Nie można porównać słodyczy- bomby kalorycznej i cukrowej
                          do mlaka matki. Równie dobrze możnaby było karmić dziecko do
                          ukończenia 6 roku zycia tylo piersia a potem zafundować mu zwykłe,
                          dorosłe jedzenie. Oczywiście przesadzam, ale chodzi o to, że
                          słodycze są tak różne od zwykłego jedzenia, że nie można ich
                          wprowadzić nagle, jak już "będzie trzeba", bo wszystkie dzieci w
                          przedszkolu będą się zajadać, a Twoje będzie stało z boku i
                          popłakiwało smile
                    • szarsz Re: i jeszcze jedno 04.05.09, 00:32
                      slonko1335 napisała:
                      > moja córka rozpocznie karierę przedszkolaka we wrześniu dopiero
                      > ale jadłospis w jej przedszkolu prześledziłam (jest alergiczką i
                      > stąd moje zainteresowanie) i nie zauważyłam dużych ilości
                      > słodyczy. To są normalne, zdrowe, lekkostrawne posiłki.

                      No to masz sporo szczęścia. U mnie w przedszkolu są często na
                      śniadanie kuleczki czekoladowe, na deser danonki, inne słokie
                      jogurty, biszkopciki albo chleb z nutellą, a dodatkowo cukierki w
                      nagrodę za zjedzenie zupy <szok> nie figurujące oficjalnie w
                      jadłospisie. Moim zdaniem to bardzo dużo.
                      • slonko1335 Re: i jeszcze jedno 04.05.09, 07:17
                        Szarsz z tego co piszesz to nie wiem czy mam szczęście bo skoro to nie figuruje
                        oficjalnie to może się zdziwię jeszcze...
                      • naomi19 Re: i jeszcze jedno 04.05.09, 11:32
                        Otóż to! I to jest bardzo złe. Słodyczy jest za dużo już w
                        przedszkolu, co mają zrobić mamy, które od niemowlaka wypracowały ze
                        swoimi dziećmi jakiś tam system jedzenia słodyczy np wolno mi tyle a
                        tyle wtedy a wtedy. A tu nagle codziennie jakieś słodycze i to w
                        nagrodę, co mi się w ogóle w głowie nie mieści. Potem nie ma się co
                        dzwić, że spora częśc społeczeństwa- już dzieci!- jest otyła lub z
                        nadwagą, ma roblemy z próchnicą i złymi nawykami. Potem dochodzi
                        szkoła i te cudowne sklepiki z Chipsami i Kitkatami... My sobie
                        możemy tu pisać i pisać o szkodliwości słodyczy, a i tak jak
                        przyjdzie co do czego, to ciężko walczyć z całym światem.
        • a.g.r.e.s.t Re: słodycze 03.05.09, 14:56
          marcelina4 napisała:

          > Dziecko nie rodzi się z naturalna potrzebą jedzenia słodyczy, to
          my dorośli
          > uczymy dzieci jeść słodkości,

          Z tym ostatnim stwierdzeniem akurat bym sie nie zgodziła, bo jesli
          nawet dziecko nie rodzi się z potrzebą jedzenia słodyczy, to
          przecież mleko zawiera dużo laktozy i te błogie chwile spędzone przy
          cycusiu czy butelce chyba decydują o tym, że słodkie postrzegamy
          jako dobre i pociągające. A trudno raczej zastąpic czymś słodkie
          mleko w diecie niemowlęcia wink
          Z drugiej strony, wiele dzieci ma ogromny pociąg do kwaśnych rzeczy,
          to wysysanie cytryn, ogórka kiszonego. Albo niezrozumiały pociąg do
          pikantności - panietam, jak niewiele ponad roczny synek znajomych
          dorwał porzuconą miseczkę ostro doprawionego leczo i pochłaniał ją
          wręcz w ekstazie smile
          • kasiabazia Re: słodycze 06.05.09, 20:41


            > marcelina4 napisała:
            >
            > > Dziecko nie rodzi się z naturalna potrzebą jedzenia słodyczy, to
            > my dorośli
            > > uczymy dzieci jeść słodkości,

            To że wybieramy słodkie pokarmy jest spowodowane tym że nasi
            przodkowie byli nauczeni,że trucizy miały najczęściej gorzki
            smak.Teraz jest niestety odwrotnie,bo cukier spożywczy jest
            trucizną, ale niestety nie wszyscy o tym wiedzą.
        • bri Re: słodycze 04.05.09, 11:57
          Niestety nawet szczury rodzą się z naturalną skłonnością do jedzenia
          słodyczy i jeśli mają wybór wybiorą wodę posłodzoną, a nie zwykłą.
    • amok914 Re: słodycze 03.05.09, 11:10
      a moja corka ma lat 14 i u nas zawsze slodycze byly w barku dlatego
      nie traktowala ich jako czegos niezwyklego i brala kiedy miala
      ochote. Napoczatku balam sie ze bedzie pochlaniala wszystko na raz
      ale okazalo sie ze wcale tak nie jest jednego dnia zjadala 2 batony
      a przez nastepny tydzien nic. Moj brat ma inny model wychowania i u
      niego slodycze sa raz na tydzien ja w to nie wnikam taka jest jego
      wola ale jego dzieci zawsze gdy przychodza w gosci pochlaniaja
      wszystkie slodycze ze stolu i nie to ze ktos im wciska tylko
      poprostu leza na stole a one czekaja tylko jak rodzice odwroca glowe
      zeby cos zabracwink
      • naomi19 Re: słodycze 03.05.09, 12:07
        o czyli nie jedza wcale raz w tygodniu, tylko kiedy chcą, a tego
        staramy się właśnie uniknąć.
    • juliza Re: słodycze 03.05.09, 11:56
      Moja teściowa też wydzielała dzieciom czekoladę. Efektem było rzucanie się na
      słodycze "w gościach" i pochłanianie ich w ogromnych ilosciach. Mój mąż wreszcie
      może najeść się czipsów do woli, bo w domu był to produkt zakazany (podobnie jak
      napoje gazowane, soki z kartonu, lody i słodycze - zawsze, nawet, kiedy dzieci
      były już nastoletnie). Swoje dzieci wychowuję inaczej.
    • daga_j Re: słodycze 03.05.09, 13:08
      Myślę, że przy pierwszym dziecku jest nawet realne do 3 lat nie dawać mu
      słodyczy, jeśli nie chodzi do żłobka. Może nawet jest to słuszne. Ale ja nie
      wyznaję takiej zasady, mam dwójkę dzieci i pierwsze przez rok czy półtora
      faktycznie nie jadło słodyczy bo i alergie miała różne, to nie można było dawać
      ale potem trochę tego i owego - nie uważałam za złe. To zależy czy rodzice
      lubią, bo trudno się ukrywać przed dzieckiem 2 letnim i starszym, że jem coś dla
      mnie dobrego ale Tobie nie dam. Oczywiście są rzeczy, które spożywam przy
      dzieciach a im bym nie dała, ale to rzeczy typu kawa, piwo, z definicj8i nie dla
      dzieci. A czekoladka, ciasteczko, pączuś? smile Ja daję moim dzieciom coś
      słodkiego każdego dnia, jako deser, przekąskę, ale również dbam o ich zęby, o to
      by spożywały też normalne dania obiadowe i nie robię z tego problemu. Ale nie
      daję tak ile by chciały, w pewnym momencie mówię stop, to już ostatnie
      ciasteczko i dzieci słuchają - młodszy dopiero się uczy więc przed nim trzeba
      chować. A w przedszkolu trudno byłoby odciąć dziecko od słodkiego, czasem panie
      mają jakieś cukierki na poczęstowanie, na podwieczorek bywa u nas kanapka z
      nutellą, w ogóle podwieczorki są najczęściej na słodko.
    • mamaigiiemilki Re: słodycze 03.05.09, 14:09
      moje dzieci jedzą słodycze(czyli jakieś ciastko-herbatnik, paluszki, czekolada
      przeważnie gorzka, czasem lizak, żelek -to już rzadko) ale zawsze po obiedzie-
      jeżeli mają ochotę; na szczęście dziadek-opiekunkawink popiera to, więc nie ma z
      tym problemu;
      słodycze zaczęły dostawać chyba coś ok. 2lat; a czipsów, napoi gazowanych to mam
      nadzieję, że nigdy nie będą jeść; pewnych zasad nie złamięsmiledzieci są nauczone
      że to niezdrowe;
      • alesio23 Re: słodycze 03.05.09, 15:56
        ja sama uwielbiam słodycze zawsze mam coś słodkiego w domu i młoda
        codziennie jakiś słodycz zje. Pije wszystko, wode, soki itp.
        • alesio23 Re: słodycze 03.05.09, 15:58
          acha i u dentysty byłam ze dwa razy w życiu. Problemy z wagą miałam
          tylko po ciąży, a moja córka też do dużych dzieciorów nie należy
          • bezak25 Re: słodycze 03.05.09, 16:49
            ja również uwielbiam słodycze, zawsze w domu jest coś słodkiego. Młody uwielbia
            czekoladę, więc dostaje od czasu do czasu Kinderka, czy batonika Hippa,
            herbatniczka czy inne dobrocie i nie widzę w tym nic strasznego. Nie dostaje
            tego w ogromnych ilościach i jeśli już to zawsze po zjedzonym śniadaniu czy
            obiedzie. Ja problemów z wagą nie mam, za chuda nawet jestem, a dziennie jem
            naprawdę masę słodyczy, a Kubuś jest raczej drobnym dzieckiem - ma 16 miesięcy i
            waży z 11,5kg.
            • amok914 Re: słodycze 03.05.09, 19:56
              Ja czasem sama mowie do corki zeby wyszla na spacer zjadla kawalek
              czekolady morze byc gorzka albo orzechy wtedy bedzie jej latwiej sie
              skupic na lekcjach. Zdaje sobe sprawe ze nie uchronie swojego
              dziecka przed slodyczami ale zawsze powtarzam ze nie sa one
              posilkiem ze trzeba myc po nich zeby i uprawiac sport. Ida jest juz
              duza spotyka sie z przyjaciolmi chodza na lody pizze co mam jej
              mowic ty zawsze stan obok i patrz jak inni jedza nigdy sie nie
              czestuj to jest ZŁO. Staram sie nauczyc swoje dzieci ze wszystko
              jest dla ludzi ale tzeba zachowac umiarsmile
    • kasiak37 Re: słodycze 03.05.09, 22:19
      u mnie slodyczne sa zawsze i dziecko zawsze ma do nich dostep.Pod nazwa slodycze
      u mnie istnieje czekolada.Corka bierze kiedy i ile ma ochote i dlatego ze to dla
      niej nie jest dziwne i nie trzeba sie napchac na zapas bo zabiora,wcale czesto
      po nia nie siega a jak siegnie to za chwile sama mowi ze juz nie chce.W czwartek
      byla u dentysty,wszystkie zeby zdrowe.
    • szarsz Re: słodycze 04.05.09, 00:38
      a ja zazdroszczę mamom, które mogą dzieciom pozwolić na jedzenie
      słodyczy i one korzystają z tego w sposób racjonalny. Mój, gdyby
      mógł, jadłby tylko słodycze, a jak w święta się od czekolady
      pochorował (moja wina, nie upilnowałam babć, cioć i koleżanek, które
      wciskały mu za moimi plecami), to po dwóch dniach już babcię błagał
      o serniczek z czekoladą. I babcia by mu dała, gdybym jej nie
      przyłapała w pół drogi sad

      A skąd wiem, że nie nasyciłby się sam? Bo miałam na nieszczęście
      opiekunkę, która kupowała mu batoniki i cukiereczki (i jeszcze suche
      bułki do kompletu)... Po powrocie do domu dziecko prawie niczego nie
      chciało jeść, chyba że deser, było chude i wyglądało na odrobinę
      niedożywione. Młody zaczął mi wtedy też chorować.
      Nie, nie wiedziałam dlaczego tak się dzieje, wydało się wszystko,
      jak ta pani nie była już opiekunką.
    • agazuchwa Re: słodycze 04.05.09, 07:16
      a wy jecie?)tzn ty i tata dziecka?
      jeśli tak....moge zapytać po co? i...po to samo może jeśc dzieckosmile
      chyba u nas np czasemwszyscy siadamy i razem cieszymy się z ciacha
      ktore wcinamy ( młod ma 2,5 roku)
      ale jak chcesz go troche podtrzymać z dala od to moze suszone owoce?
      rodzynki morele? słodkie a naturalne
    • beatazet Re: słodycze 04.05.09, 09:41
      Pewnie da się uchronić , bo dzieci, które nie mogą pewnie nie jedzą, ale jest to
      trudne i ciągłe tłumaczenie dziecku ( u nas był moment nie jedzenia czekolady,
      bo problem kupowy był to sama mówiła, że nie może jeść, bo pamiętała,że potem
      brzuszek boli)
      1. plac zabaw i spotkania z innymi dziećmi...prawie obowiązkowo są przekąski w
      postaci słodyczy
      2. przedszkole - bardzo często w ramach części podwieczorku są ciasteczka,
      wafelki itp lub dzieci przynoszą słodycze w ramach urodzin
      3. dzieci są podatne na siłę kolorowych opakowań i reklamy

      Np. kilkulatka ogląda reklamę żelków
      -mama chce takie
      -ale ty nie lubisz galaretki
      -takie bym lubiła

      Moje dziecko nie jadło słodyczy gdzieś do roku. Potem sporadycznie. Teraz ma
      prawie 4 lata. Je słodycze, czasem za dużo. Zdarza się , ma ochotę na coś
      słodkiego i woła, czasem odmawia gdy ktoś częstuje (rzadko ale się zdarza) .
      Uczy się , że reklama wciska nam abyśmy kupili to czego akurat nie chcemy. A i
      tak im coś bardziej kolorowe i ciekawe to by zjadła - jak wybiera sama z półki w
      sklepie ( a czasem potem nie je , bo jej nie smakuje - też się uczy ).
    • joanna29 Re: słodycze 04.05.09, 11:40
      U nas słodycze lażały zawsze pod ręka, odkad jest mały takie co i on
      mógł zjeśc (zadne szklaki i z alkoholem). Jak mały mial rok
      zachorował nic nie chciał jeśc przez 5 dni, nagle podszedł do misy i
      zabrał wafelka Princesse dużą i całą wciągnął. Organizm mial po
      prostu zapotrzebowanie. Mały jada slodycze kiedy ma ochote (zje całą
      czekolade albo przez 3 tyg nie spojrzy na słodycze).
      Co poza tym rozumiesz przez pojęcie slodycze: cukierki, chipsy,
      ciasta? Dziecko w kontaktach będzie narażone na stykanie się ze
      słodyczami. Jezeli będzie potrafilo samo odmawiać to ok, ale jak
      inne dzieci będa jadły i częstowały to bedziesz dziecku z gardła
      slodycze wyrywac i nie pozwolisz na kontakt z dziecmi. U syna w
      żłobku slodycze są na urodzinach dzieci, domowe wypieki na deser.
      • szarsz Re: słodycze 04.05.09, 21:16
        joanna29 napisała:
        > inne dzieci będa jadły i częstowały to bedziesz dziecku z gardła
        > slodycze wyrywac i nie pozwolisz na kontakt z dziecmi.

        A jak dziecko uczulone i nie może?
        Ja czasem muszę wyrywać prawie z gardła sad
        Dlatego wściekam się na bezmyślnych dorosłych, którzy wciskają
        dziecku, bez pytania czy może. Bo nie może, a potem płacze :\ Bo
        taki dorosły jeden z drugim chce SOBIE zrobić przyjemność i ma
        głęboko gdzieś, że dziecko cierpi.

        A ja potem mam leczyć przez tydzień ropny katar, przez miesiąc
        liszaje na skórze, albo dziecko wyje mi (dosłownie) z bólu przy
        zapaleniu ucha od tego kataru.

        Mój jest nauczony, że jak chce czymś poczęstować dziecko, to
        najpierw biegnie do opiekuna i pyta, czy może...
        • joanna29 Re: słodycze 05.05.09, 06:42
          Moje dziecko tez przez miesiac nie mogło jeść orzechów i kakao, nie
          było z tym problemów, bo wiedziało, że lekarz zabronił. I tak sie
          pytało co jakis czas czy juz może jeść.
          Przy zdrowym dziecku przecież nie bedziesz kłamała że nie może jeść,
          bo lekarz zabroił. Powiesz takiemu dziecku, że nie może jeśc bo
          mamusia ma taki swiatopoglad.
          Ja uważam, że jak nie ma wskazań medycznych to samemu nie dawać, ale
          jak dziecko zje cukierka w przedszkolu czy piaskowinicy to z gardła
          nie wyrywać.
          • trautlusia Re: kolejna licytacja.... 05.05.09, 08:48
            kolejna licytacja, ja nie daję słodyczy i jestem super mama a ty
            dajesz i jestes be i na odwrót.

            Darujcie sobie - ta dyskusja do niczego nie prowadzi, kazdy i tak
            postapi według swego uznania
          • anyx27 Re: słodycze 05.05.09, 10:25
            joanna29 napisała:

            > Przy zdrowym dziecku przecież nie bedziesz kłamała że nie może
            jeść,
            > bo lekarz zabroił. Powiesz takiemu dziecku, że nie może jeśc bo
            > mamusia ma taki swiatopoglad.

            Ale dlaczego kłamać? Dziecko od małego powinno mieć świadomość, co
            jest zdrowe, co nie. Moje dziecko wie, że cukierki, lizakiu, cola są
            niezdrowe i jedzenie ich nie jest dobrym pomysłem. nigdy nie
            okłamałam córki, że lekarz jej zabronił. Moja córcia z obrzydzeniem
            patrzy na czarne zęby jej koleżanek. Je słodycze, ale te "zdrowsze".
            do tego uwielbia myć zęby. i ja jestem z tego dumna, ze udało mi
            się wpoić w nią zdrowe zasady, bo pierwsze 3 lata życia dziecka sa
            najbardziej istotne w przyswojeniu właściwych nawyków.
            Mam sobie wiele do zarzucenia - nie jestem matka idealna, ale
            wyznaję jedną zasadę żywieniową - kocham - nie truję.
    • bri Re: słodycze 04.05.09, 11:53
      Ja nie czuję się na siłach walczyć z całym światem i dlatego moje
      dziecko je słodycze. W przedszkolu słodycze są często dawane
      dzieciom jako prezent, pojawiają się za każdym razem, kiedy któreś
      ma urodziny, na różnych uroczystościach. Firmy typu Danone chyba
      pozbywają się przez przedszkola przeterminowujących się zapasów, bo
      córka często dostaje danonki do domu. Moja matka uwielbia słodycze
      we wszelkich postaciach i dokarmia nimi regularnie moją córkę, moja
      babcia zawsze ma dla prawnusi czekoladowe wafelki itd.

      Pewnie się da, jeśli ktoś będzie bardzo zdeterminowany, ale to nie
      na moje siły.
      • mamka_a Re: słodycze 04.05.09, 12:25
        Moje dziecko (1,5roku) jada słodycze codziennie ale w niewielkich
        ilościach, bo staram sie tłumaczyć "całemu światu", gdyby nie to
        wadłaby na okrągło na wszystakie posiłki dzienie. Co mnie przeraża
        bezmyślonść babć w podawaniu jej słodyczy ile chce tyle dostanie bo
        dziecko się nie odmawia...
        • bri Re: słodycze 04.05.09, 13:28
          Moja na szczęście nie widuje babć codziennie, jedną raz na tydzień,
          a drugą to raz na miesiąc albo i rzadziej.
    • ola33333 przyklad w domu 04.05.09, 13:49

      tez jestem zdania ze dziecko powinno jesc jak najmniej slodyczy.
      Mowi sie ze kubki smakowe rozwijaja sie we wczesnym dziecinstwie,
      wiec nie chce mojej corki niepotrzebnie przyzwyczajac do slodyczy.
      Na placach zabaw regularnie widze mamy dajace swoim dzieciom
      ciasteczka i czekoladki, moja dostaje natomiast chleb chrupki i
      banany. Bardzo chetnie je je. Zadnych ciasteczek ani czekolady nie
      dostaje i jakos nie zauwazylam zeby czula sie przez to poszkodowana.
      Ma teraz 2 lata i 3 miesiace. Zwracam tez uwage w domu, zeby przy
      niej nie jesc slodyczy, bo byloby nie fair samemu sie zajadac a
      dziecku nie dac. Zdaje sobie sprawe ze im starsza tym bedzie miala
      wiekszy dostep do slodyczy, ale na pewno sama nie bede jej do
      slodyczy zachecac, mam nadzieje ze uda sie nam zachowac umiar.
      Ja sama tez jakos nie jestem z tych "slodkich", nie musze miec
      zapasow slodyczy w domu, choc od czasu do czasu cos tam zjem smile
      • ola33333 Re: przyklad w domu 04.05.09, 13:54
        aha, i glupie wydaje mi sie dawanie slodyczy na deser jak nagrody za
        zjedzenie obiadu. Nie po to stoje w garach, latam po zakupy, zebym
        jeszcze moje dziecko musiala przekupywac, zeby laskawie chcialo ten
        obiad zjesc. Niech sie cieszy i docenia to ze ma swiezo ugotowane
        pyszne jedzenie..
        • slonko1335 Re: przyklad w domu 04.05.09, 14:05
          Ja wiem, ze dzieci są różne i nie da się uogólniać ale też mam przykład. Swego
          czasu jako studentka dorabiałam w wakacje w charakterze wychowawcy kolonijnego.
          Miałam w grupie dziewczynkę, nie pamiętam dokładnie ile miała lat ale na pewno
          była w wieku szkolnym, 2-3 klasa. To był jej pierwszy wyjazd bez rodziców.
          Dziecko w domu nie dostawało słodyczy nigdy, byłam w szoku wydawało mi się że
          rodzice ją strasznie skrzywdzili bo jak można nie dać dziecku cukierka. Ktoś z
          grupy kupił mleczko w tubce i pamiętam jak podeszła i zapytała co to jest?
          dziecko dało spróbować, dziewczynka wzięła trochę skrzywiła się strasznie i
          zdziwiona zapytała, jak to można jeść to strasznie słodkie, ohyda. Przez cały
          pobyt nie widziałam żeby kupowała coś słodkiego, owszem "grzeszyła" chipsami bo
          te jej posmakowały ale jakichś nadzwyczajnych ilości nie pochłaniała.. ogólnie
          była przyzwyczajona do warzyw i owoców, zamiast czekoladki kupowała sobie
          gruszkę czy kawałek arbuza, pożerała też pomidory i paprykę tak jak je się jabłka.
          • anyx27 Re: przyklad w domu 04.05.09, 17:49
            Moja córcia ma 4lata. NIGDY nie jadła lizaka, ani cukierka, nie piła
            coli, czy innych obrzydliwych napojów. Do ukończenia 2 lat nie jadła
            żadnych słodyczy, ale niestety duuuuużo cukru, bo przecież te
            wszystkie kaszki typu bobovita to sam cukier, do tego owoce - też
            cukier, do tego wędlinki - też cukier, do tego białe pieczywo - tez
            cukier. W tej chwili je batoniki muesli, wafle ryzowe, jogurt
            naturalny, ciasteczka owsiane (orkiszowe), sorbety owocowe zamiast
            lodów. czy brak słodyczy ją unieszczęśliwia? jeśli ktoś tak uważa,
            to gratuluję...
            • phantomka Re: przyklad w domu 04.05.09, 21:26
              Przegiecie w zadna strone nie jest zdrowe. Nawet, jezeli dziecko ma
              4 lata i nie jadalo slodyczy, to nie oznacza, ze sie na nie nie
              rzuci, kiedy bedzie mialo do nich dostep niekontrolowany, a to
              predzej czy pozniej nastapi. Zakazany owoc zawsze i kazdemu smakuje.
              Ja tez staralam sie pozno wlaczyc corce slodycze, teraz ma 3,5 roku
              i wiem, jaka radosc sprawia jej zjedzenie raz na jakis czas czegos
              slodkiego i nie bronie jej tego. Moj niemaz mial wieczne zakazy
              dotyczace jedzenia, bo byl dzieckiem otylym. Efekt byl taki, ze
              rzucal sie na jedzenie, kiedy tylko mogl (tzn. iedy nikt nie
              patrzyl) Czy to jest rozwiazanie? Nie sadze. Dziecko nalezy uczyc
              umiaru we wszystkim a nie wstrzemiezliwosci od jedzenia, bo moze je
              to zaprowadzic we wrecz odrwotnym kierunku.
              • anyx27 Re: przyklad w domu 04.05.09, 23:31
                trzeba odróznić jednak słodycze i słodycze. Czekolada, herbatniki,
                lody tak, ale już lizaki, cukierki, napoje, batony nie. Moja córcia
                ciastko czy czekoladę weźmie, bo wie, ze to może, że to je i że to
                jest ok. Natomiast, jeśli ktoś ją częstuje lizakiem czy cukierkiem,
                to mówi, ze ona takich rzeczy nie je i już. Nigdy nie zdarzyło się,
                żeby płakała z tego powodu. Ona po prostu uważa, że tak, jak kawa
                czy herbata jest dla dorosłych, tak samo "niezdrowe" słodycze. Dla
                niej jest to naturalne. To rodzice wpajają dzieciom swoim
                postępowaniem, że jedyne, co może je uszczęśliwić to lizaczki,
                cukierki, batoniki. smak, który malutkim dzieciom najbardziej
                smakuje, to smak gorzki, a dopiero na końcu słodki. a juz
                najgorsze, to przekupywanie dzieci słodyczami. Czy ktoś widział
                przekupywanie kanapką czy warzywami? No właśnie. Traktujmy więc
                słodkie produkty tak samo, jak inne.
                • bri Re: przyklad w domu 05.05.09, 09:24
                  Niby skąd takie rewelacje, że małym dzieciom najbardziej smakuje
                  smak gorzki???
                  • anyx27 Re: przyklad w domu 05.05.09, 10:19
                    bri napisała:

                    > Niby skąd takie rewelacje, że małym dzieciom najbardziej smakuje
                    > smak gorzki???

                    To żadne rewelacje, a podstawy fizjologii. Najpóxniej tworzą się
                    kubki smakowe odpowiadające za odczuwanie słodkiego smaku.
                    • bri Re: przyklad w domu 05.05.09, 10:48
                      Ale to przecież znaczy najwyżej, że gorzki smak jest najwcześniej
                      przez dziecko rozpoznawalny, a nie, że najbardziej im smakuje.
                    • bri Re: przyklad w domu 05.05.09, 10:54
                      W istocie gorzki smak często mają toksyny, stąd zapewne naturalna
                      niechęć do tego smaku i pewnie stąd także najszybsze rozpoznawanie
                      tego smaku - pozwalało to na uchronienie się przez zatruciem.

                      Gdyby preferowanie smaku słodkiego było niezgodne z naturą
                      człowieka, nie byłoby tylu osób uzależnionych od cukru.
                      • slonko1335 Re: przyklad w domu 05.05.09, 12:31
                        >
                        > Gdyby preferowanie smaku słodkiego było niezgodne z naturą
                        > człowieka, nie byłoby tylu osób uzależnionych od cukru.

                        coś w tym jest ale jednak przyznasz, że palenie papierosów zgodne z naturą nie
                        jest a od papierosów uzależnionych równie wielu ludzi, podobnie od alkoholu, itd...
                        • bri Re: przyklad w domu 05.05.09, 12:57
                          Racja, jednak żeby się uzależnić od papierosów czy alkoholu trzeba
                          trochę pracy w to włożyć - pierwsze degustacje zwykle nie są
                          przyjmne. Słodkie (oczywiście bez przegięć) wchodzi od urodzenia.
                          Nie tylko ludziom zresztą. Robiono badania, i szczury też wolą wodę
                          posłodzoną od czystej, jeśli mają wybór.
                    • daga_j Re: przyklad w domu 05.05.09, 14:18
                      Nieważne, kiedy się tworzą, ważne, że są. Przecież mleko matki podobno też jest
                      słodkie i dlatego dzieci już od maleńkości tak lubią ten smak.
                      • naomi19 Re: przyklad w domu 05.05.09, 14:36
                        Tak, jest słodkie, kosztowałam tongue_out
    • black-cat Re: słodycze 05.05.09, 14:28
      Nigdy nie zabraniałam jeść i nie chowałam przed córką słodyczy. I
      tak jest do tej pory. Jak ma ochotę - je. A być może dlatego, że nie
      są owocem zakazanym nie jada ich praktycznie wcale. Mam tylko jedną
      zasadę: jak ma ochotę - ma usiąść, zjeść i umyć zęby. Nie ma
      podjadania przez cały dzień. Nadwagi nie ma, stomatologa odwiedzamy
      jedynie kontrolnie i jak do tej pory zęby są zdrowe (ma 4 i pół
      roku).
    • ga-ti Re: słodycze 06.05.09, 18:22
      Moje Miski jedzą. Starszego staraliśmy się ustrzec, ale my sami jemy i lubimy, dziadkowie też, więc się nie dało, ale on i tak za bardzo nie przepada. Z młodszą to już samo poszło...

      Pracowałam kiedyś w zerówce. W szkole był sklepik. Wiecie, co robiły dzieciaki, jak dostały pieniądze? Kupowały "sterty" słodyczy!
      Pewna mama zakazała puszczac swojej córki do sklepiku, bo nie chciała żeby ta kupowała słodycze, "bo ona słodyczy nie je, tylko rodzynki". A wiecie, co mała robiła? Wypraszała słodyczki od dzieci, prosiła chociaż gryza batonika, liza lizaka, liza loda... A tych rodzynek nigdy nie przyniosła!

      Póki dziecko jest małe to nie ma sprawy, nie dajemy i już. Najważniejsze jest nauczyc dziecko umiaru i rozsądku, jak przyjdzie mu się znaleźc w świecie i samemu podejmowac decyzje.
    • dominisia07 Re: słodycze 15.05.09, 18:01
      moja córka ma rok i 9miesięcy i od czasu do czasu zje coś słodkiego
      podobno nie powinno się dawac ale każde dziecko potrzebuje raz na
      jakiś czas zjeść coś słodkiego.
      • lukrecja34 Re: słodycze 15.05.09, 21:06
        mojemu 11-letniemu synowi nigdy nie zabraniałam jeść słodyczy co nie oznacza,że
        jadł je bez opamiętania.moja kontrola nad jego podjadaniem skończyła się wraz z
        początkiem szkoły i szkolnym sklepikiem+ kieszonkowe.zaczęły się czipsy,cola od
        czasu do czasu (choć woli soki),czasem pizza czy hamburger.efekt-syn ma idealnie
        zdrowe,nigdy nie leczone zęby,nigdy nie miał nadwagi,problemów z trawieniem czy
        wypróżnianiem.nie jest więc zasadą,jak niektóre fanatyczki chcą wmówić,że
        słodycze=czarne zęby i otyłość.
        córka ma prawie 2 lata i słodycze dostaje jak syn-od czasu do czasu,nie robimy z
        tego dramatu.
        i jeszcze jedno-moi rodzice zawsze chowali słodycze-upychali po szafkach i
        różnych schowkach,żebym ich tylko nie zjadła.ja natomiast dotąd szukałam aż
        znalazłam i zjadłam wszystkie.do dziś mam problemy z wagą,zębami i
        niekontrolowanym napychaniem się zakazanymi słodyczami..
    • m_laczynska Re: słodycze 15.05.09, 21:43
      A mój niestety wcina od czasu do czasu. Też miałam plan bezsłodyczowego
      wychowania, ale mąż je udaremnił. Uciekł z dzieckiem i słoikiem nutelli i dał mu
      liznąć (i to w wieku 13 miesięcy). Ale tak prawdę powiedziawszy to tragedii
      wielkiej nie ma. Coś tam od czasu do czasu uciuła z racji świąt czy imprez
      rodzinnych (tudzież zje z tatą), ale i tak kwaszoniaki rządzą!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka