eniewiadoma
11.09.09, 00:01
Nie wiem od czego właściwie mam zacząć… Mam teraz trudny okres, nie
mogę poradzić sobie z myślami, z samą sobą, z mężem… Nie wiem, czy
to co się dzieje, to tylko moja wybujała fantazja, czy
rzeczywistość? Tak czy inaczej, sytuacja jest bardzo skomplikowana.
Postaram się w miarę czytelnie przedstawić jak to wygląda:
1/ Mój mąż Marek cierpi na kiepską pamięć, zawalił już wiele
spraw, a przypadłość ta dotyczy wyłącznie obowiązków domowych i
wszelkich rzeczy związanych ze mną. Z tego powodu prawie codziennie
dochodzi między nami do spięć. On uważa, że niepotrzebnie się
nakręcam. Ale jak tu się nie denerwować, kiedy wszystkie obowiązki
domowe w rezultacie lądują na mojej głowie, natomiast jeśli ktoś
obcy poprosi męża o cokolwiek – dostaje to praktycznie od ręki… Dał
mi to odczuć zwłaszcza teraz, tuż po porodzie drugiego dziecka,
kiedy na początku czułam się bardzo źle, nie mogłam dużo chodzić,
praktycznie ciągle leżałam. On np. ww tym czasie załatwiał sprawy
kogoś znajomego, zamiast kupić coś do jedzenia, jak go prosiłam.
Jest porywczy, momentalnie unosi głos, Kiedy ostatnio z żalem
wykrzyczałam, że mam już tego dość, stwierdził, że to ze mną jest
coś nie tak, że powinnam iść do psychologa.
Ponadto ma niezły „bajer”, w związku z czym dobrze się czuje w
damskim towarzystwie i uwielbia kiedy towarzystwo to, również
zwraca na niego uwagę.
2/ Magda jest moją bardzo dobrą koleżanką, na tyle dobrą, że
została mamą chrzestną mojego starszego dziecka . Miała kiepską
pracę, więc była przeszczęśliwa kiedy pojawiła się możliwość jej
zmiany na stanowisko w zakładzie pracy mojego męża. Dostała tę
pracę, z czego wszyscy bardzo się cieszymy. Marek kilkakrotnie, niby
przez pomyłkę, wysyłał do niej sms-y, które (moim zdaniem) osobę nie
będącą z nim w związku mogłyby wprowadzić w zakłopotanie. Magda
oczywiście informowała mnie o ich treści.
3/ Marek jest zatrudniony w dużej firmie, w której pracuje
także Kaśka. Od czasu do czasu wspominał mi o niej z dużym
entuzjazmem. Generalnie była mi Kaśka zupełnie obojętna, do czasu,
kiedy postanowiłam sobie zajrzeć do telefonu służbowego Marka.
Pewnie krzykniecie, po co to zrobiłam? A co znalazłam? Pozwolicie,
że zacytuję 4 sms-y:
Marek do Kaśki: „A DO WIDZENIA, A MIŁEGO WIECZORU I DO
ZOBACZENIA to gdzie?”
Marek do Kaśki: „Już Ci kiedyś pisałem, że myśle o Tobie
cały czas bez przerwy, nawet śnie o Tobie,,,”
Kaśka do Marka: „Słuchaj po prostu wprowadzam dystans, w
końcu przy Magdzie to tylko cześć i to bardzo dyskretnie”
Marek do Kaśki: „Nie no masz racje, Musimy chociaż stwarzać
jakieś pozory „
Było też wiele sms-ów dotyczących imprezy firmowej, na którą nie
mogłam pojechać, ze względu na kiepski stan po porodzie, a z których
to sms-ów wynikało, że świetnie się tam razem bawili i praktycznie
całą imprezę spędzili wspólnie (nie nie, seksu nie mam na myśli)
Strasznie mnie to dobiło. Oczywiście postanowiłam spokojnie zapytać,
czy coś ich łączy. Zaczął się śmiać, że to tylko takie ich żarty.
Następnego dnia dostałam kwiaty w ramach przeprosin, że płakałam
przez niego…. Mówił, że zrozumiał, że nie powinien wypisywać takich
rzeczy. Kiedy po kilku dniach zajrzałam ponownie do jego tel.
Skrzynki – nadawcza i odbiorcza, były wyczyszczone do zera.
Skumulowały mi się wobec niego wszystkie najgorsze uczucia….
I złość i żal i rozczarowanie i niechęć...
za to, że wiecznie o czymś zapomina
że nie mogę często na nim polegać
za te dziwne stosunki z Kaśką i o to, że informuje ją lojalności
Magdy wobec mnie
za te krzyki
że mnie dawno nie przytulił, nie powiedział, że kocha…
Jeśli wytrwałyście, aby przeczytać moje wywody do końca, napiszcie
proszę, co o tym wszystkim sądzicie…