Dodaj do ulubionych

Wychować dziecko jeszcze raz - długie

13.09.09, 21:00
Witam wszystkie forumowiczki. Zwykle tylko czytam Wasze posty, tym razem
jednak sama potrzebuję pomocy.Tytuł trochę prowokacyjny,ale ciężko tak w
jednym zdaniu streścić o co chodzi.
Moja córka ma 8 lat, na pozór bardzo grzeczne dziecko wzorowa uczennica z
sukcesami. Od nauczycieli zawsze słyszę jakie to dobre i grzeczne
dziecko.Problem zaczyna się w domu.
Mała jest jedynaczką, jedyną wnuczką w rodzinie męża, a co za tym idzie
strasznie rozpieszczoną wnuczką.Jako kilkulatka spędzała dużo czasu z
dziadkami(oboje z mężem pracujemy). Żeby była jasność nie zamierzam za
wszystko winić dziadków jednak ich podejście nie było bez znaczenia.Ale do
czego zmierzam, chodzi o to, że moja mała jest... no właśnie. Niegrzeczna to
zbyt ogólne określenie, krzyczy na nas, pyskuje,z wielkim bólem wykonuje
polecenia, ma problemy z dogadaniem się z rówieśnikami. Czasem zdarza się, że
potrafi wyciągnąć do nas rękę, nie chodzi tu o bicie jako takie, ale na
przykład przy czesaniu jak niechcący ją pociągnę to szarpnie się i stuknie
mnie np. w nogę.Ostatnio nawet kiedy podałam jej papierki do wyniesienia to
usłyszałam,że nie jest moją służącą.Generalnie wiecznie jest w złym humorze,
bardzo ciężko się z nią dogadać. Tłumaczę jej, że takie zachowania są
niedopuszczalne, że jest mi przykro kiedy tak robi, ale generalnie kończy się
na tym, że powie przepraszam i za chwilę jest to samo.
Przyznam szczerze, że nie wiem już co robić, nie jestem zwolenniczką bicia
dzieci, mała nigdy nie była bita, nawet niespecjalnie podnoszę głos dlatego
tym bardziej trudno jest mi zrozumieć jej zachowanie.Najgorsze w tym wszystkim
jest to,że z tego co widzę, ona nie za bardzo zdaje sobie sprawę, że jej
zachowanie jest tak bardzo złe, a mi już brak argumentów.Wiem, że muszę coś z
tym zrobić, ale wstyd się przyznać - nie potrafię dotrzeć do własnego
dziecka.Psycholog odpada, bo tak jak mówię ona wśród ludzi zwłaszcza dorosłych
zachowuje się nienagannie, zresztą w naszym mieście ciężko o dobrego psychologa.
Tak więc, drogie emamy,bardzo proszę Was o pomoc i dobre rady, może któraś
miała podobny problem, chętnie skorzystam z waszego doświadczenia.
Acha i proszę oszczędźcie mi tekstów typu gdzie ty byłaś przez 8 lat, bo to w
niczym mi nie pomoże.
Z góry dziękuję za pomoc.
Obserwuj wątek
    • modrooczka Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 13.09.09, 21:20
      Zapisz ją do zuchów albo w inne miejsce gdzie trzeba się dzielić z innymi,
      ćwiczyć charakter itd. To przynajmniej załatwi w jakimś stopniu problemy z
      rówieśnikami.
      A w domu? Cóż, zafundowaliście sobie małe piekiełko i im szybciej wszyscy razem
      (Ty, maz, dziadkowie) ustalicie wspolne, nieprzekraczalne zasady dla dziecka tym
      lepiej dla niego. Dziecko nie moze rzadzic rodziną bo w koncu traci grunt pod
      nogami i jest bardzo niepewne swojej sytuacji. Wymyslcie naturalne konsekwencje
      jej dzialań (nie uczesze sie - pójdzie do szkoły jak czupiradło, krzyczy - nikt
      nie bedzie chcial z nią nic ustalać itd). Na poczatku to bedzie orka na ugorze,
      ale powinno sie opłacić.
    • burza4 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 13.09.09, 21:31
      zachowuje się tak - bo może się tak zachowywać. Nie stosujesz kar?
      gadaniem tego nie zmienisz, na tłumaczenie 8 latce niewłaściwości
      takiego zachowania jest parę lat za późno. Tłumaczysz że ci przykro,
      bo cię walnęła w nogę? no to sobie jeszcze pogadaj, tylko nie dziw
      się, że to po niej spływa.

      Może najwyższy czas na ostrzejszą reakcję? to nie jest
      kwestia "docierania do dziecka", wychowanie jest procesem poniekąd
      przemocowym. Ty mówisz, ona ma coś zrobić albo czegoś nie robić; nie
      musi się z tobą zgadzać, ma cię słuchać. A do psychologa możesz iść
      sama po poradę, niekoniecznie musisz zabierać młodą.
    • generation-me Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 13.09.09, 21:32
      Nie jestem specjalistą, sama mam krnąbrnego synka smile, ale wydaje mi się, że
      powinnaś być dla córki surowsza i ustalić pewne zasady i system nagród i kar
      (koniecznie) za ich nieprzestrzeganie. Może powinna odczuć, że was rani swoim
      zachowaniem? Że się nie godzisz, aby Cię nie szanowała?
      Czasem tłumaczenie nie wystarcza, trzeba dziecko ukarać (mimo iż nie masz do
      tego charakteru, wolałabyś partnerski układ, to jednak z dzieckiem partnerstwo
      nie wychodzi, rodzina to struktura hierachiczna! Ty rządzisz, dzieci muszą się
      podporządkować. Oczywiście - zasady są najważniejsze! Jasne, czytelne zasady!
      A co do włosów: po co je czeszesz? Niech się sama czesze, a jak nie umie, nie
      chce się, etc., obciąć na krótko i spokój. Mój syn już w tym wieku był prawie
      całkiowicie samodzielny.
      Córka musi ci pomagać w domu, w sprzątaniu, mieć swoje obowiązki (nie przesadne,
      drobne, ale konsekwentnie wymagane!).
      Musisz się transformować w mamę bardziej zdecydowaną, pewną siebie i swojej
      racji jako matka. POWODZENIA!!!
    • beliska Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 13.09.09, 22:23
      Twoje dziecko nie ponosi żadnych konsekwencji swojego zachowania, więc robi nadal to samo. Argumentami nie trafisz do dziewczynki lat osiem, a przynajmniej ja nie znam takiego dziecka, któremu wystarczy wskazać złe, zakodowane przez lata zachowanie, a ono je zmieni.
      Jeśli zupełnie nie umiesz sobie poradzić, skorzystaj może z książek. Poczytaj, wybierz odpowiednie metody dla Was i Twojego dziecka i konsekwentnie wprowadzaj w zycie. Jest mnóstwo pozycji na rynku. Na początek musisz uwierzyć w siebie i w to, że to Ty jestes matką, Ty chcesz, powinnas wychować swoje dziecko i w miarę swoich mozliwości wyplenić złe zachowania, a ona jest dzieckiem i powinna Cię słuchać i szanować. Na to jednak trzeba sobie zasłuzyc i często niestety nie wystarczy byc kochającą mamusią, która nawet nie krzyknie, a za dziecię zycie by oddała. Dzieci wyczuwają słabość, niepewnośc dorosłych doskonale.
      Psycholog nie wypleni za Ciebie błędów wychowawczych, nie uzdrowi w cudowny sposób Waszych relacji, ale może Cię naprowadzić, dac wskazówki, możesz poznać lepiej swoją corkę. I wg. mnie nie tyle Twoja mała potrzebuje psychologa, co Tysmile Poza tym, jeśli myślisz, że dobrego psychologa zwiedzie jej grzeczność w gabinecie, to się mylisz.
      Twoja mała jest cwana i sądzę, że inteligentna. Wie, gdzie, kiedy, na ile może sobie pozwolić. Pasują jej dwa oblicza. Zareaguj, bo będzie coraz gorzej.
      • verdana Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 13.09.09, 22:35
        Zgadzam się z poprzedniczkami - dziecko musi poznac konsekwencje
        swojego zachowania. Kopnela Cie w czasie czesania - koniec, wiecej
        jej nie czeszesz, ma to zrobić sama. Nie umie - trudno, będzie
        chodzila nieuczesana i tyle.
        Nie chce wyrzucić papierkow - cóż, Ty wyrzucasz. A przy najblizszej
        prosbie o cokolwiek (pomoc w lekcjach, lody, zapiecie ubrania z
        tyłu) powiedz - Wiesz, bylo mi przykro, ze nie chcesz mi pomagac i
        pomyslalam sobie, ze to może działac w jedna strone. Ty mi nie
        pomoglas, to i ja teraz Tobie nie pomogę. Koniec.
        Gdy się awanturuje (bez przyczyny, co innego, gdy jest powod) nalezy
        powiedzieć "Nie mam ochoty sluchac wyzwisk. Wyjdź do swojego pokoju
        i tam sobie posiedź, aż powiesz uprzejmie o co ci chodzi".
        Poza tym być jak glaz - nie robic niczego, co dziecko usiluje
        wymusić, nie reagowac na żadne żądania wyrazone podniesionym głosem.
        Za to jak jest mila, to zabierac na spacer, pogadać, poczytać.
    • nangaparbat3 tak sobie czytam... 13.09.09, 22:44
      Wszystkie tu mowicie jednym glosem: dyscyplinowac, karac, wyplenic.
      Jakbyscie wychowaly juz dziesiecioro dzieci kazda i wszystkie rozumy zjadły. A
      to nie takie proste ani oczywiste, wcale.
      Bo na przyklad przypomnialo mi się, że kiedy sama mialam kilka lat, czesala mnie
      gosposia, szarpała włosy (mam kręcone, wiec czasem trudno je rozczesac)i ja jej
      podrapalam ręce. Sama się dzisiaj dziwie, ze byla do tego zdolna, ale też myślę,
      ze szarpanie za wlosy może byc wyjątkowo źle znoszono. I czemu ta mała nie
      czesze sie samodzielnie?

      No dobra, będe się streszczac.
      Evita, mam prośbę: wypisz wszystko, co dobrego jest w Twojej corce. W punktach.

      I jeszcze jedno - przeczytalam kiedys calą grubą książke o jedynakach - ponoc z
      badań wynika, ze roznią się od innych dzieci jedynie tym, ze biorą na siebie o
      wiele wiekszą odpowiedzialnosc i nie potrafią zwalac winy na innych.
      • modrooczka Re: tak sobie czytam... 13.09.09, 22:48
        Wcale nieprawda, ze jednym glosem mówimy: dyscyplinować, karac, wyplenic. Jednym
        glosem mówimy: ustalic zasady i sie ich trzymac, karac i NAGRADZAC. A poza tym
        rozmiawiac, pokazywać konsekwencje itd. Nie ma dobrego powodu, zeby inteligentna
        osmiolatka zachowywala sie w domu jak zwierze.
        • nangaparbat3 Re: tak sobie czytam... 13.09.09, 22:55
          Nie ma dobrego powodu, zeby inteligentn
          > a osmiolatka zachowywala sie w domu jak zwierze.

          Jak zwierzę? Nie ponosi Cie?
          • modrooczka Re: tak sobie czytam... 13.09.09, 22:57
            Nie akurat nie. Kopanie mamusi jest w standardach? Mam trzy córki i chyba bym
            długo na takich standardach nie pojechała.
    • z_lasu Pozwolę sobie polecić książkę 13.09.09, 22:46
      "Kiedy Pozwolić? Kiedy Zabronić?" Robert J. MacKenzie

      Myślę, że to jest wiedza, której w tej chwili szukasz.
      • evita-is-me Re: Pozwolę sobie polecić książkę 13.09.09, 23:10
        Tak w punktach:
        1Bardzo nas kocha
        2Dba o zwierzęta
        Potrafi być (jak ma dobry humor)
        Miła
        Grzeczna
        Uczynna

        Jednak to wszystko w ułamku sekundy może się zmienić
        • modrooczka Re: Pozwolę sobie polecić książkę 13.09.09, 23:14
          Tak z opisu to jeszcze jest inteligentna i zna się na ludziach, co też jak
          najbardziej można rozpatrywać pozytywnie.
        • nangaparbat3 Re: Pozwolę sobie polecić książkę 13.09.09, 23:37
          Pewnie, ze moze sie zmienic - im młodsze dziecko, tym częstsze zmiany.
          Ja bym się nie przejmowala. Dwa pierwsze punkty jakos bardzo mi sie spodobaly,
          to w sumie najwazniejsze, że kocha, i że dba o zwierzeta.
          Oczywiscie nie ma prawa zachowywac sie niegrzecznie - ale to sie zdarza kazdemu
          czasem. Proponuję spokojnie mowic: przykro mi, kiedy tak robisz i bardzo proszę,
          żeby to sie nie powtorzylo. I tyle. Ani slowa więcej, zadnych kazań, wykladow
          etc. Ani żądań przepraszania. Przepraszanie na żądanie jest bez sensu.
          Co do wydawania dziecku poleceń, to mialam zawsze trzy zasady:
          1.Ograniczyc polecenia do absolutnie niezbednego minimum.
          2.Wypowiadac je w formie bardzo uprzejmej prosby ("Kochanie, badź tak dobra i
          wyrzuc te papierki).
          3. Tylko w wyjatkowych zupelnie sytuacjach pozwalalam sobie na polecenie, ktore
          przerywaloby to, czym akurat byla zajęta, z zabawami włącznie, a moze na czele
          nawet.
          Oczywiscie nie będę utrzymywac, że te metody spowodowaly, ze wychowalam
          dziewczynę porządnicką, delikatną, taktowną i pracowitą jak pszczolka (ma 18,
          wiec mozna już powiedziec coś pewnego). Sadze jednak, ze metody te jej nie
          zaszkodziły - a to juz w wychowaniu bardzo wiele.
          Ja myślę, ze jesli bedziesz myslec o niej jak najlepiej, i widziec w niej po
          pierwsze to, co dobre - bedzie grzeczniejsza. Dzieciom strasznie zalezy na
          dobrym zdaniu rodzicow na ich temat - o wiele bardziej, niz nam sie to na ogol
          wydaje.I dzieci staja sie takimi, jakimi widzą je rodzice.
          Osmiolatka to jeszcze bardzo mała dziewczynka. A świat jest teraz o wiele
          większy i trudniejszy niz kiedyś. Nie dawaj sobie skakac po głowie, ale gniew
          schowaj na zupelnie wyjatkowe okazje, raz na kwartał. Reaguj asertywnie -
          stanowczo, bez lęku, ale i łagodnie. Ciepła i łagodnosc podbudowane silą w
          kontaktach z dziecmi (i mlodzieżą też) czynią cuda.
    • evita-is-me Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 13.09.09, 23:26
      Trochę ciężko tak na szybko wypunktować. Na pewno wiele cech pominęłam, ale to
      może dlatego, że skupiłam się na tych złych, które muszę zmienić.
      Tak w ogóle to dziękuję za rady, na pewno weźmiemy je sobie do serca. Na
      początek mała dostanie swoje obowiązki i doszliśmy do wniosku, że jak zacznie
      krzyczeć bez powodu, to zostanie odesłana do siebie żeby się uspokoiła. Do tej
      pory wdawaliśmy się w pyskówkę i do niczego to nie prowadziło.
      • nangaparbat3 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 13.09.09, 23:43
        Poczekaj.
        Od odsylania (a juz zwlaszcza od pyskowki) zdecydowanie lepsze jest spokojne i
        lagodne kontynuowanie rozmowy. Mozesz poprosic: Nie do końca cię zrozumialam,
        czy zechcesz jeszcze raz powtorzyc, tylko powolutku, zeby wszystko do mnie dotarło.
        Wtedy masz chwilę, by sie zastanowic nad sensowna odpowiedzia, a przede
        wszystkim dajesz jej mozliwosc bycia wysłuchana - czasem wystarczy uwaznie
        wysluchac drugiej osoby, by odstapila od swego i przyznala nam racje. A czasem,
        sluchajac uważnie, zrozumiemy, ze to my racji nie mamy.
        Przeciez nie chodzi o to, by postawic na swoim, ale by się porozumiec - z
        osmiolatka też.
        Przypomniala mi sie książka Gordona "Wychowanie bez porażek". Polecam.
        Oczywiscie jako matka musisz miec prawo powiedziec czasem: na ten temat nie
        dyskutujemy, masz to zrobic i koniec. Ale to też warto zachowac na wyjatkowe
        okazje smile
        Im rzadziej uzywasz, tym penwniej zadziala.
        • asia_i_p Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 14.09.09, 07:36
          Czytałam to "Wychowanie bez porażek" i, szczerze mówiąc, mam wrażenie, że to
          książka ojca, który negocjuje z synami wysokość kieszonkowego a z córkami
          godzinę powrotu, a takie pierdoły jak codzienne ustalenie, co ubrać, i
          namówienie do mycia zębów, zostawia żonie.
          Dużo realistyczniejsze, choć w tym samym duchu, jest "Jak mówić, żeby dzieci nas
          słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły", ewentualnie Johna Greya
          "Dzieci są z nieba". Mniej kategorycznych stwierdzeń, więcej życiowych sytuacji.
        • modrooczka Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 14.09.09, 14:21
          Mozesz poprosic: Nie do końca cię zrozumialam,
          > czy zechcesz jeszcze raz powtorzyc, tylko powolutku, zeby wszystko do mnie dota
          > rło.

          I uważasz że wtedy to dziecko powinno powtórzyć swoje wrzaski spokojnie i
          powolutku?
          Z całym szacunkiem, ale widocznie Twoja córka jest z natury spokojna, albo też
          te kojące "kochanie czy byłabyś tak uprzejma" słyszała od urodzenia i może
          faktycznie zadziałało. Już sobie wyobrażam krnąbrną, inteligentną osmiolatkę,
          która rusza tyłek na hasło "kochanie czy mogłabyś". Wiesz co byś usłyszała? "Nie
          nie mogłabym". W każdym razie często mi się to zdarzało ze strony pyskatych
          ośmiolatek w mojej świetlicy.
          • zurekgirl Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 14.09.09, 14:45
            Tez bylam jedynym dzieckiem i zachowywalam sie podobnie. Tyle, ze w
            nieco pozniejszym wieku. Moja mama pare razy nie wytrzymala i zlala
            mi tylek, co w moich oczach wygladalo jak jej slabosc, wiec bicie
            dzieci to nie metoda.

            Mama sie zorientowala i przyjela metode kija i marchewki. Wszystko
            bylo ze mna negocjowane. Pewne rzeczy musialam robic bez nagrody, to
            byl program minimum, ktory wypelnialam, aby mama tez robila dla mnie
            rzeczy, na ktorych mi zalezalo. Za zrobienie innych rzeczy (czesto
            zwiazanych z nauka, na przyklad przepisanie ksizeczki-wolno i
            dokladnie pisalam, za wolno na warunki szkolne, wiec musialam
            cwiczyc w domu pod okiem mamy), mialam obiecywana nagrode i zawsze
            ja dostawalam. Nigdy nie wiedzialam co to bedzie, co wzmagalo moja
            ciekawosc, czasem jednak bylam zawiedziona w finale.

            Dosc szybko nauczylam sie, ze z poprawnego zachowania wynikaja dla
            mnie spore korzysci.

            Co do podnoszenia na mame reki, zostalo mi raz dosc dobitnie
            wyjasnione, ze to boli, nie zalatwia sprawy i kategorycznie nie
            wolno tego robic. Opis byl na zasadzie nie rob drugiemu co tobie
            niemile. Podzialalo.

            Nie uznawalam metod mojej mamy za tresure. Inaczej by ze mna nie
            wygrala.

            Dodam jeszcze, ze mama miala utrudnione zadanie, gdyz tatus i babcia
            rozpieszczali mnie potwornie wink

            Powodzenia. Na pocieche: wyroslam na spokojna i opanowana osobe, do
            tego mila i pomocna wink))
          • nangaparbat3 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 14.09.09, 21:36
            Cóż, rzeczywiscie mam wyjatkowo spokojne dziecko, wdalo się w babcię, szczęśliwie.
            Ale "przerobilam" juz tabuny cudzych dzieci w roznym wieku (miedzy 10 a 20) i
            wiem, ze spokoj i zyczliwa uprzejmośc skutkuja zawsze, stanowczy chłodny spokoj
            z reguły, jesli nie jest często uzywany, a gniew - jesli nie zdarzylo sie nic
            absolutnie wyjatkowego (np. dręczenie zwierzęcia czy innego dziecka) - przynosi
            wiecej szkody niz pozytku.
            • phantomka Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 14.09.09, 21:58
              Uprzejmosc to moze bokiem wyjsc takiemu dziecku, jak na swoje
              wrzaski uslyszy "kochanie, powtorz to jeszcze raz, tylko powoli"
              Jakbym to uslyszala od mamy w chwili buntu, to podzialaloby jak
              plachta na byka. A poniewaz zarowno ja bylam charakternym dzieckiem,
              jak i moja corka jest podobna, to wiem, co mowie. Jedyne, co na
              dzieci zawsze dziala to ustalenie regul, przestrzeganie ich przez
              wszystkich i wyciaganie konsekwencji przy lamaniu tychze regul.
              • nangaparbat3 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 14.09.09, 22:39
                To bezsprzecznie moze wyjsc bokiem, jesli jest sztuczne.
                I oczywiscie zalezy od konkretnej sytuacji - mialam na myśli taka, kiedy dziecko
                zglasza pretensje, wyraza rożne żale, szybko, chaotycznie, jednym tchem czasem -
                i rzeczywiście, tekst "kochanie, powtorz troche wolniej, zebym mogla zrozumiec"
                wzbudzi tylko dodatkowa wścieklosc, jesli ma sluzyc uciszeniu dziecka, a nie
                umożliwieniu wysluchania tego, co chce nam przekazac. Jeśli nie bedzie za tymi
                slowami stala autentyczna chęc i decyzja wysluchania i zrozumienia, bez sensu,
                jak najbardziej.
                Jak zwykle, diabel tkwi w szczegolach - choc to moze wcale nie szczegol, a
                istota rzeczy wlasnie.
                • phantomka Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 14.09.09, 22:47
                  Ja mysle, ze nie warto ryzykowac, ze dziecko moze kiedys z tego
                  wyrosnie. My dorosli musimy uczyc dziecko trudnej sztuki dialogu.
                  Chcialabys, zeby taka 8 latka w taki sposob zwracala sie do
                  nauczycieli? No bo w koncu w domu jej pozwalaja, to dlaczego pani
                  nie jest dla mnie uprzejma? Takze to jest nie tylko dla dobra
                  rodziny, ale i dla dobra szerszegosmile
                  • nangaparbat3 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 14.09.09, 23:03
                    Alez to dziala - dziecko, do ktorego zwracasz sie spokojnie i ktorego słuchasz z
                    uwagą, bedzie mowic spokojnie i darzyc uwagą innych. To po prostu jedyny sposob.
                    Moj znajomy powiedzial kiedyś: zonaczylem, jak mój starszy syn krzyczy na
                    mlodszego. To było okropne: zobaczylem siebie.
                    • q_fla Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 15.09.09, 09:26
                      > Alez to dziala - dziecko, do ktorego zwracasz sie spokojnie i
                      ktorego słuchasz
                      > z
                      > uwagą, bedzie mowic spokojnie i darzyc uwagą innych.

                      Nie zawsze. Moja ciotka obrała sobie taki model: pitu-pitu,
                      spokojnie, bo głosu na córkę podnosić nie należy.
                      Jak młoda miała lat naście i weszła w wiadomy okres, po którymśtam
                      ciocinym "kochanie, bądź uprzejma..." przywaliła ciotce z całej siły
                      z liścia. Oczywiście ciotka frontu nie zmieniła i nigdy nie
                      potrafiła niczego od młodej wyegzekwować, bo przecież nie wolno
                      podnosić głosu. Dzisiaj młoda ma prawie trzy dychy na karku, zaczyna
                      chyba dziesiąte studia z kolei, bez ukończenia poprzednich, co
                      chwilę zmienia pracę. Bo wszyscy naokoło są głupi i tępi. Nigdy nie
                      słyszałam, żeby cokolwiek mówiła spokojnie, jeżeli coś jest nie po
                      jej myśli - drze się jak oszalała.
                      • nangaparbat3 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 15.09.09, 16:15
                        Moze sie zwracala spokojnie, za to nie sluchala z uwagą? Z wychowaniem jak z
                        wierszem, ulozysz te same slowa alfabetycznie, i co z wiersza zostanie?
                        No i "pitu-pitu" nie kojarzy mi sie ze spokojem, tylko z mizdrzeniem sie i
                        udawaniem.
                        • q_fla Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 15.09.09, 20:05
                          > Moze sie zwracala spokojnie, za to nie sluchala z uwagą?

                          Słuchała, słuchała, bo ciotka jak mało kto potrafi słuchać, tylko że
                          niekiedy nie mogła zrozumieć wrzeszczącej na cały regulator młodej.
                          Młoda nawet miała przez jakiś czas przydzielonych kuratorów
                          rodzinnych - oni też rozkładali ręce, na nich też się darła i
                          wyzywała.

                          > No i "pitu-pitu" nie kojarzy mi sie ze spokojem, tylko z
                          mizdrzeniem sie i
                          > udawaniem.

                          Też, ale mi nie tylko z tym.
    • inguszetia_2006 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 14.09.09, 22:49
      Witam,
      Prawda jest taka, że nawet najlepszy aktor kiedyś się zmęczy;-D
      Córa poza domem jest wzorową uczennicą i dobrym dzieckiem, a w domu
      jest "sobą". Takie cuda, pani mamo;-P
      A tak na marginesie, po co czesać ośmiolatkę?
      Nie może sama?
      Pzdr.
      Inguszetia
      • nangaparbat3 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 14.09.09, 23:04
        inguszetia_2006 napisała:

        > Witam,
        > Prawda jest taka, że nawet najlepszy aktor kiedyś się zmęczy;-D
        > Córa poza domem jest wzorową uczennicą i dobrym dzieckiem, a w domu
        > jest "sobą". Takie cuda, pani mamo;-P

        A moze w szkole jest "sobą", a w domu szatan w nia wstepuje?
        Ja bym nie wykluczala takiej ewentualności.
    • triss_merigold6 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 15.09.09, 09:33
      Przestań nieustannie tłumaczyć spokojnym głosem tylko wrzaśnij raz a
      dobrze. Nie jestem zwolenniczką bicia dzieci ale za tekst "nie
      jestem twoją służącą" od nieprzemęczonej 8-latki ręka by mi sama
      poleciała. Skróć panience smycz. Wychowywać to znaczy także wymagać
      i egzekwować, nie paranoidalnie oczywiście ale w jakichś rozsądnych
      granicach.
      • nangaparbat3 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 15.09.09, 16:44
        Moja (w przedziale 5-7) krzyczala "chcesz mnie nazwac Kopciuszkiem?" Albo
        wybiegala, wracajac po chwili z obrazkiem, na ktorym Kopciuszek (zawsze na
        klęczkach!) szczotką szorowała podlogę, a nad nia stala macocha z uniesiona
        groźnie ręką. córka podtykajała mi obrazek pod nos mówiąc: zobacz sobie.
        Rozbrajala mnie tym kompletnie. Potem ja odpuscilam wymagania, jestem
        balaganiarą, porządku corki nie nauczę. Minęly lata, ona teraz w prownaniu ze
        mną jest pedantką, a w sprzataniu, utrzymywaniu porządku i dbaniu o dom znajduje
        po prostu przyjemnosc. I od kiedy skończyla jakies 16 lat to glownie ona
        sprząta, ja gotuje - tak nam sie podzieliło.
        I wciąz zachodze w glowę, jak ja wychowalam taką systematyczną, porządną,
        zorganizowana corkę. Wiem, że nie jest to moja zasługa, bo ja odpuscilam,
        podobnie jak nigdy nawet nie probowalam wdrazac jej do nauki, uczyc
        systematyczności, organizacji pracy podczas odrabiania lekcji czy jak robic
        notatki - a mam mistrzynię.
        W wychowaniu zdecydowanie łatwiej powiedziec co szkodzi niz co robic, by
        osiagnąc zamierzony cel.
        Na pewno nie warto obrazac, ze juz nie wspomne o biciu osmiolatki - za duża na
        to, stanowczo.
        Na tekst "nie jestem twoją slużącą" aż się prosi odpowiedziec osmiolatce:
        oczywiscie, nie jestes sluzącą, jesteś moją coreczką i powinnas robic to, o co
        cie prosze.
        Dzieci są na tyle głupsze i slabsze od nas, że nie ma co się unosic honorem.
        Przypomniala mi sie scena z "Austerii", kiedy to bohater, zgrzeszywszy potwornie
        i publicznie, mówi rozczarowany: Chcialem obrazic Boga, a nie udalo mi sie nawet
        obrazic rabina.
        • q_fla Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 15.09.09, 20:07
          > Na tekst "nie jestem twoją slużącą" aż się prosi odpowiedziec
          osmiolatce:
          > oczywiscie, nie jestes sluzącą, jesteś moją coreczką i powinnas
          robic to, o co
          > cie prosze.

          Identycznie powiedziała moja ciotka córce, w odpowiedzi
          usłyszała "Fuck you".
          • verdana Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 15.09.09, 20:31
            Nanga, ja tez mam spokojne dzieci. Na spokojne dzieci takie metody
            działaja. Na dzieci źle wychowywane (a tu mamy wlasnie taki
            przyklad) nie. Bo one nauczyły się, ze ludzie mowiacy grzecznie to
            ludzie ustepliwi. Niestety, mialam taka kolezanke, ktorej syna
            rozpuscili dziadkowie. Był w domu coraz bardziej agresywny, ona była
            spokojnym człowiekiem, tlumaczyla grzecznie, sluchała, starala się
            nie ustepować - ale to wszystko dziecko tylko denerwowalo, bo bylo
            przyzwyczjone, ze spokojna rozmowa konczy się zawsze ustepstwem.
            Jest dorosly. Ma wyrok w zawieszeniu - za pobicie.
            • nangaparbat3 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 15.09.09, 21:00
              verdana napisała:

              Bo one nauczyły się, ze ludzie mowiacy grzecznie to
              > ludzie ustepliwi.

              Moze to jest istota rzeczy?
              Że mozna byc spokojnym i lagodnym, a wcale nie uleglym?
              Niedawno spytalam (pelna niepokoju) corke, czy jestem dla niej przyjaciolką (nie
              chcialabym) czy matką. Uslyszałam: Srogą matką.
              Podobno to nie był żart.
          • nangaparbat3 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 15.09.09, 20:53
            Wspolczuje ciotce.
    • evita-is-me Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 21.09.09, 10:15
      Dziewczyny pociągnę jeszcze temat bo dziś znowu zwaliło mnie z nóg. Właściwie
      temat Szanownego Tatusia dotyczy ale nie chcę mnożyć wątków.
      Stoimy z małą w łazience, jakaś zabawna wymiana zdań i ja mówię do niej, że jest
      zmorą, a ona mi na to, ze ja jestem kundelkiem... Pożałowała już w tym
      momencie,że to powiedziała. Tylko problem w tym, że jej odpowiedź była taka, że
      ,"nie wiedziała co powiedzieć". To znaczy chodzi o to, ze ona często plecie co
      jej ślina na język przyniesie, ani minuty nie zastanawia się, że może sprawić
      komuś przykrość. Oczywiście bardzo mnie przepraszała, widziałam, że żałuje, ale
      chodzi o to,że nie wiem jak reagować w takich sytuacjach. Bo nie sposób
      "przerobić" z nią wszystkich niestosownych zwrotów, a też czasem trudno się
      pohamować słysząc coś takiego jak dziś. Jedyne co byłam w stanie z siebie
      wykrzesać to to, ze jak nie zna znaczenia danych słów, to niech ich nie używa.
      Tylko tak jak pisałam wcześniej sprawa w dużej mierze dotyczy mojego męża. W
      takich sytuacjach zupełnie nie mogę na niego liczyć. On albo nie widzi problemu,
      albo reakcja jest zdawkowa. To znaczy np. w dzisiejszej sytuacji, najpierw
      zapytał córki co się stało, jak ona mu opowiedziała to zapytał co było dalej,
      tak jakby ta jej odzywka nie wystarczyła. Potem przyszedł do mnie i zapytał o co
      tak właściwie chodzi.
      Bardzo to skomplikowane ale chodzi mi o to,że mąż swoim zachowaniem jak gdyby
      utwierdza małą, że właściwie nic takiego się nie stało. Wielokrotnie próbowałam
      z nim rozmawiać na ten temat, ale nie przynosi to żadnych efektów.A mi już
      brakuje sił na tłumaczenie, chciałabym, żeby on tak sam z siebie rozumiał o co
      chodzi bez zbędnego tłumaczenia.
      Myślicie, że jest szansa na powodzenie?
      • jakostak5 Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 21.09.09, 15:44
        > Stoimy z małą w łazience, jakaś zabawna wymiana zdań i ja mówię do
        niej, że jes
        > t
        > zmorą, a ona mi na to, ze ja jestem kundelkiem...

        O rany, i co bylo dalej?! Szczerze to myslalam, ze jakas mrozaca
        krew w zylach sytuacja. Nie wiem, jak jest w innych sytuacjach,
        wierze ze masz problem z corka, ale tu przesadzasz. Ze zmora to niby
        lepiej niz kundelek? Mi sie kundelek milej kojarzy. Powaznie.
        Zabawna wymiania zdan byla, tak. To sie nie czepiaj. Znasz znaczenie
        slowa 'zmora'? Chyba masz problem ze soba, a problem z corka to jest
        jakas wtorna sprawa.
        • phantomka Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 21.09.09, 15:52
          Ja rowniez nie widze niczego zdroznego w slowie kundelek. Tym
          bardziej, ze sama zaczelas ta zmora. Jezeli chcesz unikac takich
          sytuacji, to ich sama nie wywoluj. Nie dzialaj na zasadzie "co wolno
          wojewodzie, to nie tobie smrodzie"
          • bi_scotti Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 21.09.09, 16:05
            Ale o co sie wlasciwie czepiasz? O bycie nazwana "kundelkiem"? Ja o
            moim mezu mowie czasem w przyplywie SZCZEGOLNEJ czulosci wink "moj
            stary Burek" wiec nie bardzo widze co zlego w "kundelku". Poza tym
            jesli sie wciaga dziecko w przekomarzanki slowne to trzeba brac pod
            uwage, ze ktos sie moze zagalopowac i w zadnym wypadku nie mozna
            nagle zaczac strofowac dzieciaka ex catedra. Jak zabawa to zabawa (w
            tym wypadku slowna i bardzo fajnie, bo rozwija dzieciakowi zasob
            slow i skojarzen) i rzadzi sie prawami zabawy!
            Wyluzuj troche w takich momentach. Kiedy trzeba byc surowym,
            wymagajacym i konsekwentnym to trzeba ale na pewno nie wtedy gdy
            sobie we dwie gadacie jakies tam glupotki typu zmora vs. kundelek.
            Stoicyzm Twojego meza wydaje sie byc jak najbardziej na miejscu w
            opisanej sytuacji.
          • evita-is-me Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 21.09.09, 16:17
            Zanim posypią się gromy to przyznaję, że może za ostro zareagowałam, że może jestem zbyt wyczulona na pewne zachowania ale to dlatego, że mam swoje powody.Bardziej skupiłabym się na zachowaniu męża, który jak już pisałam, zachowanie córki przyjmuje jako zupełnie naturalną rzecz. I nie chodzi mi o dzisiejszą sytuację tylko tak ogólnie.Generalnie jest tak, że to ja jestem ta zła, bo nie pozwałam na siebie krzyczeć, a tatuś zwykle "nie słyszy" podniesionego głosu córki, bo to ja nie pozwalam pyskować, a tatuś czeka kto dłużej wytrzyma, bo to ja nie godzę się na to, żeby podnosiła na mnie rękę, a tatuś przy dobrych wiatrach to jeszcze przeprosić potrafi w takiej sytuacji....Takie przykłady mogę mnożyć i mnożyć.Tylko zupełnie nie potrafię męża przekonać, że takie zachowanie córki z czegoś przecież wynika.Osobiście uważam, że w dużej mierze z tego, że na tyle jej pozwala, ale jak pisałam wcześniej mąż jakoś nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji takiego folgowania córce.
            • deczko Re: Wychować dziecko jeszcze raz - długie 21.09.09, 16:36
              Wiesz tylko w tym wypadku, nie uwazam, zeby stalo sie cos zlego. Slowo kundelek,
              nie jest slowem zlym, gdyby nazwala Cie suka, no coz wtedy byloby o czym
              rozmaiwac. Myslisz, ze jej sie zrobilo milo jak ja nazwalas zmora, przeprosilas
              ja za to?


              Poza tym najpierw ustal z mezem zasady wychowania corki, a potem je egzekwuj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka