jmama
17.09.09, 20:12
Nic mnie nie cieszy, nic mi się nie chce ale za to jestem ciągle
smutna, zła i ogólnie nieszczęśliwa. Dlaczego? Bo jestem uwięziona w
domu. Od przyszłego tygodnia zaczynam wychowawczy- 2 lata a ja już
mam dosyć, chcę do ludzi. Całymi dniami siedzę sama z synkiem, mąż
wychodzi rano, wraca w nocy, w pobliżu nie mam żadnych koleżanek.
Nie mam nawet jak posprzątać domu bo mały zaczyna płakać jak tylko
zniknę mu z oczu. Jedyne moje wyjście z domu to do przedszkola po
córkę, zakupy od czasu do czasu i fitness jak dam radę- chodzę sama
a tam zawsze ktoś przychodzi z kimś. Ale i tak coraz częściej nie
mam ochoty nigdzie iść. Wbrew temu, że mam dosyć siedzenia w domu
coraz częściej nie mam ochoty nikogo widzieć, wyjść gdzieś,
najchętniej zamknęłabym się gdzieś sama z jakąś książką i żeby mi
nikt nie przeszkadzał. Kocham moje dzieci ale coraz częściej mnie
denerwują, staję się coraz bardziej obojętna. Nie wiem co mam
zrobić. Chciałam wrócić do pracy na pół etatu i pracować 2xpo 8
godz. i raz 4 bo tylko tak mam z kim zostawić synka, ale nie
zgodzili się. Na żłobek nie ma szans, opiekunka to cała moja wypłata
a min. 80%, zresztą moja mama która miałaby zostać z małym jak ja
bym poszła do pracy wcale się do tego zbytnio nie pali a ja nie
jestem z tych co zmuszają kogoś do czegoś czego nie chce. Nie wiem
tylko jak przetrwam te 2 lata...mam już różne głupie mysli ale
zawsze przypominam sobie, że mam dzieci...ale po co im taka matka?