Moja koleżanka z pracy w listopadzie zostanie babcią.
Syn wraz z synową mieszkają na razie u niej.
Robiłam grafik na październik i pytam dziewczyn, czy mają jakieś preferencje.
Ta koleżanka mówi, że nie, ona będzie miała prośbę w listopadzie, bo jak się
maleństwo urodzi to będzie musiała mieć urlop.
- Po co? - zapytałam - Przecież to nie ty będziesz miała dziecko tylko syn i
synowa.
Spojrzała na mnie nie bardzo wiedząc o co mi chodzi:
- Jak to po co? Przecież muszę się zająć synową i maleństwem, jak wrócą ze
szpitala.
- A prosił cię ktoś? - zapytałam ponownie, ale odpowiadać nie musiała,
domyślałam się, że to bym jej samorzutny zryw. Koleżanka chwilę podumała i rzecze:
- Wiesz, w sumie masz rację, ale jak nie wezmę tego urlopu to pomyślą, że mi
nie zależy.
- Nie musisz się obawiać. Przecież zawsze możesz powiedzieć do synowej, że
jeśli tylko będzie potrzebowała Twojej pomocy to jej chętnie udzielisz,
wystarczy poprosić. Natomiast trzeba młodym rodzicom dać pole do manewru ...
niech syn bierze urlop i się opiekuje żoną i dzieciątkiem.
Koleżanka przyznała mi rację, a ja sobie pomyślałam, że teściowe też mają
swoje dylematy