Dodaj do ulubionych

Dylemat teściowej

23.09.09, 10:55
Moja koleżanka z pracy w listopadzie zostanie babcią.
Syn wraz z synową mieszkają na razie u niej.

Robiłam grafik na październik i pytam dziewczyn, czy mają jakieś preferencje.
Ta koleżanka mówi, że nie, ona będzie miała prośbę w listopadzie, bo jak się
maleństwo urodzi to będzie musiała mieć urlop.

- Po co? - zapytałam - Przecież to nie ty będziesz miała dziecko tylko syn i
synowa.

Spojrzała na mnie nie bardzo wiedząc o co mi chodzi:
- Jak to po co? Przecież muszę się zająć synową i maleństwem, jak wrócą ze
szpitala.

- A prosił cię ktoś? - zapytałam ponownie, ale odpowiadać nie musiała,
domyślałam się, że to bym jej samorzutny zryw. Koleżanka chwilę podumała i rzecze:

- Wiesz, w sumie masz rację, ale jak nie wezmę tego urlopu to pomyślą, że mi
nie zależy.

- Nie musisz się obawiać. Przecież zawsze możesz powiedzieć do synowej, że
jeśli tylko będzie potrzebowała Twojej pomocy to jej chętnie udzielisz,
wystarczy poprosić. Natomiast trzeba młodym rodzicom dać pole do manewru ...
niech syn bierze urlop i się opiekuje żoną i dzieciątkiem.

Koleżanka przyznała mi rację, a ja sobie pomyślałam, że teściowe też mają
swoje dylematy smile
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:08
      Czy ja wiem?
      Zalezy jaki typ?

      Typ 1 mamusia synusia. Synus nie da rady i ona jako kobieta MUSI
      pomoc synowej.

      Typ 2 kontrolujacy. Ja pomoge bo mlodzi sobie nie dadza rady, ja
      wiem wszystko najlepiej.

      Typ 3 malo asertywny. Powinnam to zrobic, przeciez od tego jestem.


      Rzeczywiscie, zaproponowac pomoc i owszem, ale urlop brac? Bez
      przesady.
      Mojej mamie i tesciowej tez zostalo to wybite z glowy.
      Dwie dorosle osoby do jednego malego dziecka wystarcza, na
      przykladzie mojej kolezanki wiem, ze taka pomocna mama wiecej moze
      namieszac niz pomoc w tych pierwszych dniach.
      • ewma Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:18
        Zaraz mi się przypomniało jak teściowa wpadła z pierwszą wizytą w
        dniu gdy wróciłyśmy ze szpitala i postanowiła zostać do kąpieli
        małej.
        Szlag mnie trafiał gdy kąpiąc córke za plecami słyszałam - oj
        jeszcze tam jej nie umyłaś.........
      • lila1974 Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:19
        Dlatego właśnie koleżankę ostudziłam w zapędach tongue_out
        • 18_lipcowa1 Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:23
          lila1974 napisała:

          > Dlatego właśnie koleżankę ostudziłam w zapędach tongue_out



          I dobrze.
          Co mnie dziwi nagminnie odkad jestem w UK to wlasnie wycieczki
          porodowe mam i tesciowych.
          Czyli tak- moja kolezanka w ciazy ( a wiele z nich tu urodzilo ), to
          wiadomo, ze w okolicach porodu jest u niej mama albo tesciowa.
          ZAWSZE. Pomijam sytuacje takie jak np u mojej znajomej ktora
          urodzila miesiac temu, ale to bylo 3 dziecko wiec pomoc mamy byla
          potrzebna, ale do 1go tez przylatuja i zostaja najczesciej dluugie
          tygodnie, jak nie miesiace.
          Po co? Skoro jest maz- dostaja albo urlop ojcowski albo biora
          wypoczynkowy + polozna CODZIENNIE przychodzi a po poloznej jeszcze
          health visitor....
          • ewma Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:26
            Też się dziwie,przecież normalnie, zwłaszcza przy pierwszym dziecku
            to chce się pobyć z dzieckiem i ojcem dziecka razem bo to cudowne
            chwile.
          • franczii Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 12:19
            We Wloszech tez tak jest. Mnie tesciowa obslugiwala przez 2 tygodnie po
            porodzie. Po drugim przez tydzien ciocia meza. Dla niech to normalne, ze nie
            mozna kobiety po porodzie samej zostawicsmile W sumie jestem wdzieczna za troske
            choc bylm w dobrej formie. A i tak u mnie to bylo w ograniczonym zakresie bo
            daleko od rodziny mieszkamy. Normalnie to poloznica w rodzinie mojego meza nie
            robi nic tylko dzieckiem sie zajmuje i odpoczywa. Widzialm jak to wyglada jak
            kuzynka meza z 3mcznym niemowlakiem rozwalona na fotelu a matka, babcia, siostra
            i kuzynka kolo niej skakaly, zabieraly do domu prasowanie, sprzataly, przynosily
            obiad itp.
            • 18_lipcowa1 Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 12:41
              Ok fajnie we Wloszech ale jedno pytanie.
              Podczas gdy one obskakuja ta poloznice gdzie jest maz? Ojciec
              dziecka?

              Czy nie wystarczy zeby on obskakiwal zone?
              Ja sobie nie wyobrazam co mialabym moja mama albo tesciowa tu robic?
              Do sprzatania nie mam za wiele, do prasowania nic, pralka sama
              pierze ( maz umie wrzucic ), ugotowac umie maz a jak mu sie nie chce
              to mozna gotowca/mrozonke, pomoc umyc, ubrac dziecko maz moze.

              Gdzie jest rola ojca w tym wszystkim?

              Po co tyle bab do jednej?
              • franczii Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 12:59
                Meza tez gdzies w tle widzialam i tez sie krzatal, podejmujac gosci aperitivem=P
                Ale zwykle maz w pracy, tu nie ma urlopu na okolicznosc narodzin dziecka. Jest
                za to 2tygodnie na okolicznosc zawarcia malzenstwa, dla mnie bez sensu ale tak
                jest.
                A tyle bab do jednej to tez dla mnie przesada, ale tak jest i kazda chce sie
                przydac, oferuje, ze prasowanie zabierze do domu, ze obiad podrzuci, zakupy
                zrobi, z dzieckiem zostanie ale to zupelnie inne zwycaje, oni wszystko tak
                rodzinnie przezywaja, kazda najmniejsza duperela na forum rodzinnym ze
                wszystkimi wujkami, ciociami jest omawiana, kazdy katar, kazda wizyta u lekarza,
                postepy przedszkolaka, problemy ze szkolna sympatia. Ja to uwazam za sympatyczne
                ale chyba na codzien bym nie wytrzymala.
                • 18_lipcowa1 Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 13:03


                  > Meza tez gdzies w tle widzialam i tez sie krzatal, podejmujac
                  gosci aperitivem=


                  Aha czyli tatus dziecko srednio zaangazowany.
                  Przykre.

                  > Ale zwykle maz w pracy, tu nie ma urlopu na okolicznosc narodzin
                  dziecka. Jest
                  > za to 2tygodnie na okolicznosc zawarcia malzenstwa, dla mnie bez
                  sensu ale tak
                  > jest.



                  A od czego jest wypoczynkowy urlop?



                  > A tyle bab do jednej to tez dla mnie przesada, ale tak jest i
                  kazda chce sie
                  > przydac, oferuje, ze prasowanie zabierze do domu, ze obiad
                  podrzuci, zakupy
                  > zrobi, z dzieckiem zostanie ale to zupelnie inne zwycaje, oni
                  wszystko tak
                  > rodzinnie przezywaja, kazda najmniejsza duperela na forum
                  rodzinnym ze
                  > wszystkimi wujkami, ciociami jest omawiana, kazdy katar, kazda
                  wizyta u lekarza
                  > ,
                  > postepy przedszkolaka, problemy ze szkolna sympatia.


                  Nie moglabym tak zyc. A wiem i wierze ze tak jest.
                  • franczii Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 13:12
                    > A od czego jest wypoczynkowy urlop?

                    Nie kazdy i nie w kazdej chwili moze sobie wziac urlop. Moj na swoim stanowisku
                    i w tym okresie kiedy ja urodzilam 1 dziecko mogl o urlopie tylko pomarzyc.

                    > Aha czyli tatus dziecko srednio zaangazowany.
                    > Przykre.

                    Wiesz co, nie moge sie na temat zaangazowania tego konkretnego ojca wypowiedziec
                    bo po prostu widzialam te sceny, kiedy bylam u nich w odwiedzinach razem z 20
                    innymi osobami. ie wiem, czy on udziela sie przy kapaniu dziecka i pracach
                    domowych bo wtedy kiedy tam bylam zajmowal sie tlumem odwiedzajacych a to tez
                    nie swiadczy o olewaniu.
                    Nnatomiast z perspektywy osoby ktora byla obslugiwana przez tesciowa moge
                    napisac, ze jej wizyta zdjela obowiazki z mojego meza i czul sie on calkowicie
                    wyreczony przez matke. Zreszta mojemu bardzo zalezy na byciu aktywnym ojcem.

                    > Nie moglabym tak zyc. A wiem i wierze ze tak jest.

                    Bo nie wyszlas z taiej rodziny. Ja czasami zaluje.
                    • franczii Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 13:14
                      Nnatomiast z perspektywy osoby ktora byla obslugiwana przez tesciowa moge
                      > napisac, ze jej wizyta zdjela obowiazki z mojego meza i czul sie on calkowicie
                      > wyreczony przez matke

                      Tfu, Mialo byc "nie zdjela" i "nie czul sie wyreczony"
                    • falka32 Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 22:34
                      Preeti Agrawal pisze, że w ten sposób wygląda połóg w Indiach - kobieta zajmuje
                      się tylko sobą i dzieckiem a cała reszta koło niej skacze i donosi smakołyki i
                      to nie przez 2 tygodnie, tylko pełne ustawowe 40 dni. I też dodaje, że być może
                      z tego powodu w Indiach praktycznie nie zdarza się depresja poporodowa.
              • lena_madzia Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 13:00

                18_lipcowa1 napisała:

                > Ok fajnie we Wloszech ale jedno pytanie.
                > Podczas gdy one obskakuja ta poloznice gdzie jest maz? Ojciec
                > dziecka?
                >
                > Czy nie wystarczy zeby on obskakiwal zone?
                > Ja sobie nie wyobrazam co mialabym moja mama albo tesciowa tu
                robic?
                > Do sprzatania nie mam za wiele, do prasowania nic, pralka sama
                > pierze ( maz umie wrzucic ), ugotowac umie maz a jak mu sie nie
                chce
                > to mozna gotowca/mrozonke, pomoc umyc, ubrac dziecko maz moze.
                >
                > Gdzie jest rola ojca w tym wszystkim?
                >
                > Po co tyle bab do jednej?

                a myślisz ze taki mąz wychowywany przez taką mamusie umie ugotować
                choćby wode w czajniku??? Dwie lewe ręce bo pewnie mamusia całe
                zycie mu usługiwała
                • franczii Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 13:04
                  Moj umie ale moj mieszka sam odkad zdal maturesmile Ale jesli chodzi o gotowanie to
                  wielu znajomych facetow ma pasje gotowania i co za tym idzie tez pasje jedzeniasmile
    • broceliande Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:21
      A ja byłam wdzięczna teściowej, że mnie wzięła do siebie po moim
      porodzie. Była nam bardzo pomocna.
      • embeel Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:23
        ja tez bylam i zawsze jestem wdzieczna tesciowej, bo pomaga
        subtelnie, bez narzucania sie, z wdziekiem. ale moze dlatego, ze to
        nie Polka wink?
    • shellerka Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:27
      smile moja mama jakiś czas temu planowała swój urlop i koniecznie chciała wiedzieć
      kiedy dokładnie urodzę, bo ona przecież musi mi pomóc. Fakt, przy poprzednim
      dziecku mieszkałam u niej z mężem przez pierwsze trzy tygodnie po urodzniu, ale
      bardziej z racji tego że nasze mieszkanie było niedokończone, a dwa że przy
      pierwszym dziecku bałam się wszystkiego i nie wiedziałam nic.
      Tym razem, po którymś z kolei telefonie w sprawie terminu porodu, bo ona musi
      podać termin urlopu, wytłumaczyłam jej, że nie ma potrzeby dostosowania tych
      terminów. Że mąż będzie ze mną, że poradzę sobie, ze tak naprawdę przecież nie
      zamieszka z nami, a dojechać może po pracy, albo przed pracą w zależności od
      zmiany.
      Dodałam, że jestem jej wdzięczna za chęć pomocy, ale że naprawdę to bez sensu i
      że lepiej jak weźmie urlop jak już a)dziecko napewno będzie na świecie, B)mąż
      będzie już w pracy.

      Wiedziałam, że była trochę rozczarowana, ale myślę że lepiej tak normalnie
      porozmawiać, niż robić podchody.

      Nasze mamy czasami myślą że nadal jesteśmy dziećmi i że tylko one w swej
      nieomylności będą umiały zając się naszymi dziećmi.



      • tabakierka2 Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:32
        mnie by chyba szlag trafił, gdyby mi mama chciała się do domu
        wcisnąćindifferentconfused
        jak byłam chora i mama do mnie codziennie na kilka godzin
        przyjeżdżała, myślałam, że oszaleję!
    • mniemanologia Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:33
      Dziwne. Jak mieszkają u niej, to i tak będzie widzieć dziecko.

      U nas było tak, że po porodzie przez 2 dni moi rodzice u nas
      mieszkali, teściowie nas odwiedzali, moja mama nas dużo nauczyła.
      A potem ich pogoniliśmy wink i przez tydzień byliśmy sami.
      • i_carrie Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:45
        nie wyobrażam sobie, żeby teściowa była z nami 24h na dobę zaraz po porodzie...
        kiedy wróciłam do domu z dzieckiem, teściowie wpadli wieczorem w odwiedziny i
        było to dla mnie i tak za dużo. Miałam ochotę położyć się i odpocząć, byłam
        zmęczona i w nie najlepszej formie fizycznej i psychicznej. Przez pierwsze dni
        nie miałam najmniejszej ochoty widzieć nikogo poza moim mężem i dzieckiem,
        musiałam najpierw dojść do siebie i nie chciałam żeby mi towarzyszyła własna
        matka, a co dopiero teściowa, która jest przecież obcą osobą...
        • mniemanologia Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:51
          Źle się wyraziłam smile
          To było prawie tydzień po porodzie, ale zaraz po wyjściu ze szpitala.
          Teściowie mieszkają 50m od nas, trudno byłoby uniknąć odwiedzin. A
          moich rodziców chcieliśmy widzieć sami z siebie. Lubimy ich i już.
          • i_carrie Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 12:12
            tydzień po porodzie byłam już mniej więcej sobą smile ale i tak męczyły mnie
            odwiedziny, dobrze że teściowa taktownie nie przychodziła nam pomagać, mimo że
            mieszka 5 minut od nas i nie pracujesmile
            to nasze pierwsze dziecko, już i tak te pierwsze dni po wyjściu ze szpitala
            żyliśmy w chaosie i stresie, a teściowa z pewnością wprowadziłaby jeszcze
            większe zamieszanie swoimi radami...
    • deodyma Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 11:44
      przypomniala mi sie historia mojej dobrej kolezanki sprzed roku.
      kolezanka ma 50 lat, dwie dorosle corki, ktore niemal w tym samym
      czasie zaszly w ciaze i jedna z nich, gdy urodzila, wprowadzila sie
      do niej.
      opowiadala mi, jak to sie wkurzyla na corke za to, gdy ta do niej
      zadzwonila na komorke (ona tymczasem poszla po pracy z innymi
      babkami na piwo), z pretensjami, gdzie ona teraz jest i ze ma
      natychmiast wracac do domu, bo dziecko ma przeciez kolke...
      no i kolezanka pozegnala sie z kolezankami i poszla do domu.
      • lila1974 :))))))))))))))))) 23.09.09, 11:48
        • chloe30 Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 11:55
          Mojej mamy znajoma została rok temu babcią. Po urodzeniu dziecka
          mieszkala z synową trzy tygodnie NA ŻYCZENIE SYNOWEJ.
          Potem jeździła na niemalże każdy weekend, bo ta biedna niepracująca
          synowa nie dawała sobie rady (koleżanka mamy nadal pracuje!!!)

          A teraz siedzi tam tydzień bo synowa jest ZMĘCZONA i pojechała sobie
          na Rodos.
          SAMA.
          Bez męża i dziecka.
          No może ja mało wyzwolona jestem, ale dziwne trochę. A juz
          stwierdzenie, że jest ZMĘCZONA, podczas kiedy ma jedno dziecko, nie
          pracuje i teściowa pomaga w każdy weekend jest dla mnie śmieszne.
          • tabakierka2 Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 11:59
            chloe30 napisała:

            > A juz
            > stwierdzenie, że jest ZMĘCZONA, podczas kiedy ma jedno dziecko,
            nie
            > pracuje i teściowa pomaga w każdy weekend jest dla mnie śmieszne.

            no nie wiem.
            My z mężem, wzięliśmy na weekend męża bratanicę - ma obecnie 6lat.
            Po jej wyjeździe myślałam, że padnę trupem ze zmęczeniatongue_out
          • graue_zone Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 12:00
            A juz
            > stwierdzenie, że jest ZMĘCZONA, podczas kiedy ma jedno dziecko, nie
            > pracuje i teściowa pomaga w każdy weekend jest dla mnie śmieszne.

            A dla mnie nie. Abstrahując od całe sytuacji ciekawa jestem, bo nie pamiętam,
            czy masz dzieci? Czy zdajesz sobie sprawę, jak trudno jest być 24h/dobę na każdy
            gwizdek? Dla nie to super, że dogadała się z mężem i że w ten sposób udało jej
            się wyjechać odpocząć. I nie widzę w tym nic złego. A teściowa, z tego co
            piszesz, pomaga im z własnej woli? Gdyby nie chciała, to odmówiłaby, prawda?
          • lila1974 Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 12:00
            Zmęczoną przy jednym dziecku można być ... bardziej psychicznie niż fizycznie
            jak dla mnie i samej ucieczce aż tak bym się nie dziwiła.

            Pełnoetatowe zatrudnianie mamy czy teściowej zbędę milczeniem.
            • chloe30 Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 12:06
              Nie mam dziecka i zewsząd słyszę jakie to może byc męczące, więc sie
              jakoś do rozmnażania nie garne tongue_out
              Ale skoro niepracująca mama roczniaka jest zmęczona, to jak na tym
              tle wypada pracująca matka dwójki???
              Powinna nie miec siły z łóżka wstawać?

              Samotne wakacje to kompletnie nie moja bajka, więc nie zrozumiem.
              Tak samo jak koniecznośc przyjeżdżania teściowej na każdy weekend
              mnie dziwi.

              • tabakierka2 Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 12:09
                chloe30 napisała:

                > Nie mam dziecka i zewsząd słyszę jakie to może byc męczące, więc
                sie
                > jakoś do rozmnażania nie garne tongue_out
                > Ale skoro niepracująca mama roczniaka jest zmęczona, to jak na tym
                > tle wypada pracująca matka dwójki???
                > Powinna nie miec siły z łóżka wstawać?

                wiesz, każda z nas jest inna.
                Podziwiam moją teściową, która zajmowała się 4 dzieci <!> - fakt, że
                miała je falami - najpierw dwoje, po 5 latach kolejna dwójka.
                Duży tutaj wpływ różnic między nami.

                >
                > Samotne wakacje to kompletnie nie moja bajka, więc nie zrozumiem.
                > Tak samo jak koniecznośc przyjeżdżania teściowej na każdy weekend
                > mnie dziwi.
                >

                im to widać jakoś pasujewink
              • lila1974 Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 12:12
                Może być zmęczona, może być zwyczajnie wygodna ... nie mnie oceniać.

                Jestem pewna, że zmęczenie rośnie wprost proporcjonalnie do liczby dzieci tongue_out W
                przypadku jednego przynajmniej nie musisz się rozrywać na części, w przypadku
                większej ilości dzieci byłoby wskazane.

                Raczej wypoczywam w rodzinnym gronie, ale nie ukrywam, że perspektywa ucieczki
                bywa kusząca smile
                • chloe30 Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 12:16
                  lila1974 napisała:

                  > Może być zmęczona, może być zwyczajnie wygodna ... nie mnie
                  oceniać.

                  No ja akurat sądzę, że wygodna, ale znam więcej faktów niż tu
                  napisałam smile
                  >
                  >>
                  > Raczej wypoczywam w rodzinnym gronie, ale nie ukrywam, że
                  perspektywa ucieczki
                  > bywa kusząca smile

                  Ale Lila - całkiem sama, czy np: z mężem ale bez dzieci?
                  >
                  >
                  • lila1974 Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 12:40
                    całkiem sama ... z mężem to ja se randkuję dość regularnie smile
              • mika_p Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 13:07
                chloe30 napisała:
                > Ale skoro niepracująca mama roczniaka jest zmęczona, to jak na tym
                > tle wypada pracująca matka dwójki???
                > Powinna nie miec siły z łóżka wstawać?

                Pracująca ma płodozmian - jak ją praca wkurzy, to akurat wychodzi do domu. Jak
                ją dom wkurzy, to ucieka do pracy smile
            • franczii Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 15:54
              ale to psychiczne jest gorsze bo przeklada sie tez na forme fizyczna podczas gdy
              zdrowe zmeczenie fizyczne wzmacnia nasza kondycje i daje satysfakcje, dla mojej
              psychiki to bardzo wazne.
          • lena_madzia Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 13:05
            chloe30 napisała:

            > Mojej mamy znajoma została rok temu babcią. Po urodzeniu dziecka
            > mieszkala z synową trzy tygodnie NA ŻYCZENIE SYNOWEJ.
            > Potem jeździła na niemalże każdy weekend, bo ta biedna
            niepracująca
            > synowa nie dawała sobie rady (koleżanka mamy nadal pracuje!!!)
            >
            > A teraz siedzi tam tydzień bo synowa jest ZMĘCZONA i pojechała
            sobie
            > na Rodos.

            Wzorowa postawa hehehe big_grin
            I pózniej nie bedzie narzekała na forum, że pada na ryj
            • chloe30 Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 13:09
              lena_madzia napisała:


              > Wzorowa postawa hehehe big_grin
              > I pózniej nie bedzie narzekała na forum, że pada na ryj

              No coś ty smile
              wyjazd jak się okazuje tez jest MĘCZĄCY, bo samolot wczesnie rano
              był, a potem jeszcze autobusem i w ogóle DUPA. Taki typ big_grin
          • franczii Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 15:52
            jesli nigdy nie byla w sytuacji, ze musiala sobie radzic sama to nic dzienwgo ze
            zmeczona. Kuzynka mojego meza otwarcie przyznaje, ze na drugie dziecko
            zdecydowala sie tylko dlatego, ze ma do pomocy tlum ludzi i te pomoc przyjmuje
            jak cos zupelnie naturalnego. A my z mezem radzimy sobie sami ze wzgledu na
            odleglosc dzielaca nas od rodziny (jego rodziny bo moja mama raczej nie z tych
            co sie pala do pomocy) i nas wszyscy zaluja, ze takie biedactwa nikogo nie mamy,
            kto by dziecko odebral z przedszkola, podrzucil gotowy posilek lub zaprosil na
            niedzielny obiad. A dla nas to zupelnie normalna sprawa.
        • herzoni Re: :))))))))))))))))) 23.09.09, 12:03

          Nie ma uniwersalnej rady. W każdym razie ja zawsze powtarzam swojej
          córce:"pamiętaj gdzie jest twój dom". Dom to mama, tata i ona. Tak
          było od urodzenia, tak jest teraz, nawet jak nocuje u babci, tak
          będzie gdy zostanie mamą. Ale wtedy jej dom to będzie ona-mama, mąż-
          tata i ich dzidzia. Ja zaś będę w pogotowiu, na każde zawołanie.
          Jeśli zawołająsmile
          To chyba zdrowy układ. Mało jest teraz trwałych domów i trzeba o nie
          dbać, a nie rozluźniać więzi wpychając się nie na swoje miejsce.
          Ju Herzoni
          www.herzoni.wordpress.com
      • jagabrysia2 Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 12:03
        Moja teściowa to kochana kobieta i bardzo dyskretnie stara się pomagać. Zawsze
        pyta, co może zrobić i kiedy przyjechać...
        Ale i tak, kiedy wymyśliła, że będzie raz w tygodniu wpadać na cały dzień i
        właśnie „pomagać”, myślałam, że się wścieknę:
        Pół dnia gotowała obiad, „no bo przecież musisz jeść i nie masz czasu gotować, a
        i synuś z pracy wróci głodny”. Najpierw poszła na zakupy, na które musiałam jej
        dać pieniądze, no i wymyśliła m.in. świeżą kapustkę — nagotowała tego cały gar,
        mimo że jej mówiłam, że karmię piersią i nie mogę — było to kilka dni po wyjściu
        ze szpitala. Uprasowała wszystkie koszule męża, chociaż do tej pory sam sobie
        prasował i nic mu się z tego powodu złego nie działo. Ale najbardziej mnie
        wkurzało, kiedy mówiła „ojej jaka ty biedna jesteś”, bo mały cały czas chciał
        jeść, a spał ledwie po 15-20 minut, bardziej drzemiąc niż śpiąc. Może zresztą
        przeszkadzało mu, że ktoś się cały czas kręci po mieszkaniu.
        Fakt, że kilka razy doprowadziła mieszkanie do porządku, za co jestem jej
        wdzięczna, bo ja na początku kompletnie nie znajdowałam na to czasu, a pani,
        która sprząta akurat wtedy na dłużej wyjechała do siebie.
        Co ciekawe, ona naprawdę jest dobrą babcią. Ale pierwsze tygodnie z dzieckiem
        chciałoby się być tylko z nim i mężem. I nawet popełnić jakieś błędy, ale samemu
        się czegoś nauczyć bez krytycznego spojrzenia teściowej czy nawet mamy.
        • shellerka Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 12:36
          ha to przynajmniej pożytek miałaś z wizyt teściowej - uprasowane koszule,
          posprzątane mieszkanie.
          moja wymyśliła sobie przyjazd dwa tygodnie po porodzie na weekend z wielkim psem
          i drugim mężem. tyle że ona jak przyjezdza, to herbaty sobie sama nie zrobi i
          generalnie czuje się jak gość. Za to jak ja jadę do niej, na każdym kroku
          podkreśla że nie jestem gościem (w zamyśle - mam się sama obsługiwać)
          po ich ostatnim wyjeździe miałam cały dom w siersci, mimo usilnych próśb pies
          właził w nocy na pietro (w sypialni i u młodego mam wykładziny więc masakra), o
          higienie związanej ze starą i schorowaną suką nie wspominam.
          no ale musi przeciez zobaczyc wozek "który kupiła"uncertain
    • 18_lipcowa1 Przyklad. 23.09.09, 12:15
      Ja mam wlasnie kolezanke w UK ktorej mama byla tu od urodzenia
      wnuczki az do teraz, kiedy dziecko ma prawie 3 miesiace.
      Dziecko ladne, zdrowe i mysle ze byloby calkiem fajnie ulozone gdyby
      nie wlasnie dzialania i rady babci.
      Babcia wiedziala lepiej kiedy karmic, jak karmic
      (- mamo, moze dam jej wczesniej butelke, bo placze?
      - nie, jeszcze nie ,a moze daj jej wody?) .
      Zwracala uwage ojcu dziecka, ze ja polozyl za nisko/za wysoko w
      foteliku i zaraz przekladala, kiedy ja siedzialam u nich - dziecko
      wylo ( oczywiscie staralam sie wyjsc jak najszybciej ) mlodzi
      rodzice siedzieli ze mna, a babcia z wnusia zamknieta w pokoju i
      babcia ja uspokojala (???????????)
      Widzialam, ze np dziecko bylo ewidentnie zmeczone, a babunia machala
      mu przed nosem kolorowym misiem. Dziecko odwracalo glowe, wsciekle
      bylo, wiecznie plakalo, kolezanka mowila ze to taka jej norma, ze
      ona od 17 do nocy placze ( a mala plakala ze zmeczenia ) a ja mysle
      ze to babci wina, ze malej tak w glowie namieszala, zamiast pozwolic
      mlodej mamie sie wsluchac w dziecko.

      Babcia wyjechala, kolezanka zaczela dzialac sama i jest coraz lepiej.
    • franczii Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 12:21
      Moja tesciowa tak sie poczuwala, ze sobie lewe zwolnienie na 2 tygodnie wziela
      zeby do mnie przyjechac, urlopu nie mogla bo nauczycielka. Ale musze jej
      przyznac, ze do niczego sie nie wtracala tylko zajela sie kuchnia i sprzataniem,
      w zamian od czasu do czasu chciala synka na rece i tak sie pytala czy mozesmile
    • lucyna_83 Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 12:24
      Mam fajną teściową, i do tego mieszka 40 km od nas tongue_out
      A tak serio to na jest fajna,potrafi doradzić ale jak urodził sie
      nasz 1 syn to gdy byliśmy u niej z małym to non stop
      komentowała,doradzała i mówiła co powinnam! Szlag mnie trafiał bo
      nie sądziłam że będzie taka-właściwie to do tej pory zdarza jej się
      mnie pouczać,ale mniej bo wnusio ma już 3 lata!
      Za to mieszkamy u mojej mamy,ona zawsze mnie pouczała i po porodzie
      też "chciała pomóc,doradzić". Nie powiem, byłam jej wdzięczna i
      doceniałam pomoc ale do jasnej anielki zawsze gdy mały płakał-jakaś
      kolka albo tak po prostu-wpadała i pytała "co się dzieje?"!!!!!!
      Qrde sama miałam dylemat gdy młody wył a ona jeszcze swoje musiała
      zobaczyć czy przypadkiem go nie obdzieram ze skóry!
      Teraz znowu pewnie będzie to samo!! O matko!!
    • lila1974 Obyczajowa norma 23.09.09, 12:47
      W sumie tak było przyjęte, że młodą mamą opiekowały się wszystkie kobiety w
      rodzinie ... w sumie dla mnie było to również dość naturalne, że po porodzie
      albo ja pojadę do mamy albo ona do mnie przyjedzie.

      Na drodze tym planom stanął mój mąż, który oświadczył, że miejsce moje i dziecka
      jest w naszym mieszkaniu i on będzie się nami zajmował, a jeśli rzeczywiście
      będzie tak źle, że nie damy rady to poprosimy o pomoc.

      Dość długo moja mama i kuzynki przekonywały go, że nie wie co mówi ...
      udowodnił, że wie smile
      • shellerka Re: Obyczajowa norma 23.09.09, 12:51
        ta norma uległa zmianie także ze względu na przemiany w mentalności ludzi i w
        podejściu do związku i rodziny.
        dzisiaj związki wyglądają trochę inaczej niż za czasów naszych rodziców. mój
        ojciec nie angażował się tak w opiekę nade mną i bratem, jak robi to mój mąż.
        chocby dziś rozmawiałam z mamą na temat pomocy mojego męza i wspomniałam, że
        czasem jest mi glupio że on mi tak bardzo pomaga, zwłaszcza teraz, kiedy nie
        pracuję a on tak. Mama powiedziała, że ojciec nigdy by nie posprzątał sam z
        siebie, nie wstawił prania, nie rozwiesił, nie wykąpał dziecka.
        Dlatego kobiety kiedyś były zdane pewnie tylko na siebie ewentualnei na pomoc
        innych kobiet w rodzinie. Teraz funkcję opiekuna kobiety w połogu przejął mąż i
        tak mi się bardziej podoba.
        • 18_lipcowa1 Re: Obyczajowa norma 23.09.09, 12:56
          Zgadzam sie. Ojcowie sa teraz bardziej zaangazowani niz kiedys.
        • franczii Re: Obyczajowa norma 23.09.09, 16:13
          Teraz funkcję opiekuna kobiety w połogu przejął mąż i
          > tak mi się bardziej podoba.

          Owszem, to jest fajne, nawet w moim przypadku, a korzystalam z pomocy rodziny w
          pierwszych tygodniach po porodzie, w sprawy moje i dziecka angazowalam tylko
          mojego meza, ktory o dziwo nawet nie radzil sie swojej mamy a do pielegnacji
          dziecka wykorzystywal informacje, ktore dostalismy od pediatry. Ale z drugiej
          strony podoba sie mi dyskretna pomoc mojej tesciowej i chce wziac z niej
          przyklad w przyszlosci i taka sama pomoc zaoferowac ewentualnym synowym jesli
          tylko zechca ja przyjac. Taka zupelnie beinteresowna pomoc przy brudnej robocie
          a nie radzenie nad noworodkiem. Bo fajnie jest nie musiec sie troszczyc przez
          pierwsze tygodnie o zaplecze. Miec kupione co trzeba, ugotowane, posprzatane i
          poprasowane. I dla meza tez jest tak fajniej kiedy wraca z pracy. Bo nie musi
          zakasywac od razu rekawow a moze czas poswiecic partnerce i dziecku, ktorym moga
          sie razem zajmowac. Zamiast gotowac, prasowac i gonic po sklepach moze poznawac
          i cieszyc sie swoim nowonarodzonym dzieckiem. Takie chwilowe odciazenie moim
          zdaniem nikomu w glowie nie zawroci i daje czas na lagodne przeorganizowanie
          sobie zycia.
    • 3-mamuska lipcowa 23.09.09, 12:58
      ja mam 3 dzieci ,jedno urodzilo sie w polsce 2 w uk.Zadna polozna ani nikt inny
      nie przychodzi codziennie(czy w polsce czy w uk) ,nie wiem kto ci to
      powiedzial,zreszta nawet jesli, to i tak nie siedzi caly dzien, a okolo 30
      minut.Ja byla w plosce szyta i nawet nie wiesz, jak czasem ciezko sie ruszyc,
      jak szwy ciagna koszmar.Ja sie nie dziwie ze przyjezdzaja mamy ,po co ma chlop
      brac urlop,nie kazdy jest zatrudniony na umowe,nie kazdy moze sobie na to
      pozwolic.Zeby nie zarabiac,ruznie dziewczyny bochodza do siebie po porodzie maja
      problemy z karmieniem,czasem zapalenie piersi dochodzi stres ,czy brak snu.Moja
      corka darla sie w nieboglosy 6 miesiecy,bez przerwy,robili badania w szpitalu
      dzieciecym, kilka razy bylismy na oddziale,nic nie wykryli lekarz stwierdzil
      taki charakter.Boze gdyby nie moja mama to nie wiem czy pewnego dnia nie
      zrobilabym malej kzywdy doslownie.Maz pomagal ale nie mogl siedziec pol roku w
      domu, ba mala drze ryjka przy myciu, ubieraniu, karmienu ,noszeniu ,w wozku na
      spacerze,wwlorzeczku poprostu zawsze robila 20 minutowe przerwy na drzemki i
      dalej darla ryjka.Przestala jak w wieku 6 miesiecy i 3 tygodnie zaczela
      raczkowac.Ale ja nie dalam sie zdoominwac robilac tak jak ja chcailam jak maz
      wracal z pracy to mam sobie szla i wieczorem robiismy wszystko razem czy w
      weekendy.Wiec nie oceniaj, bo nie wiesz co cie czeka.
      • 18_lipcowa1 Re: lipcowa 23.09.09, 13:01

        > ja mam 3 dzieci ,jedno urodzilo sie w polsce 2 w uk.Zadna polozna
        ani nikt inny
        > nie przychodzi codziennie(czy w polsce czy w uk) ,nie wiem kto ci
        to
        > powiedzial,zreszta nawet jesli, to i tak nie siedzi caly dzien, a
        okolo 30
        > minut.


        Zapewniam Cie ze przychodzi codziennie.
        Wiem, ze nie na caly dzien- z reszta kto by chcial? Ale przychodzi
        codziennie przez 2 tygodnie.


        Ja byla w plosce szyta i nawet nie wiesz, jak czasem ciezko sie
        ruszyc,
        > jak szwy ciagna koszmar.Ja sie nie dziwie ze przyjezdzaja mamy ,po
        co ma chlop
        > brac urlop


        Jak to po co?
        Co to za pytanie w ogole?


        ,nie kazdy jest zatrudniony na umowe,nie kazdy moze sobie na to
        > pozwolic.


        No to juz problem chlopa jest,ze nie ma normalnej umowy.


        Zeby nie zarabiac,ruznie dziewczyny bochodza do siebie po porodzie
        maj
        > a
        > problemy z karmieniem,czasem zapalenie piersi dochodzi stres ,czy
        brak snu.Moja
        > corka darla sie w nieboglosy 6 miesiecy,bez przerwy,robili badania
        w szpitalu
        > dzieciecym, kilka razy bylismy na oddziale,nic nie wykryli lekarz
        stwierdzil
        > taki charakter.Boze gdyby nie moja mama to nie wiem czy pewnego
        dnia nie
        > zrobilabym malej kzywdy doslownie.Maz pomagal ale nie mogl
        siedziec pol roku w
        > domu, ba mala drze ryjka przy myciu, ubieraniu,
        karmienu ,noszeniu ,w wozku na
        > spacerze,wwlorzeczku poprostu zawsze robila 20 minutowe przerwy na
        drzemki i
        > dalej darla ryjka.


        Wspolczuje.



        Przestala jak w wieku 6 miesiecy i 3 tygodnie zaczela
        > raczkowac.Ale ja nie dalam sie zdoominwac robilac tak jak ja
        chcailam jak maz
        > wracal z pracy to mam sobie szla i wieczorem robiismy wszystko
        razem czy w
        > weekendy.Wiec nie oceniaj, bo nie wiesz co cie czeka.


        Kolejna co glupoty plecie.
        Zapewniam Cie ze poradze sobie z wlasnym dzieckiem.
        Co bys zrobila gdyby ta mama nie mogla przyjechac? Albo by jej po
        prostu nie bylo? Poradzilabys sobie i tyle.
        Wiec nie oceniaj, bo ludzie sa rozni.
        My ze mezem poradzimy sobie sami.
        • lena_madzia Re: lipcowa 23.09.09, 13:16
          my z mężem poradzilismy sobie jakoś bez niczyjej pomocy, mimo że ja
          bite dwa tyg leżałam w łóżku bo byłam w stanie dowlec sie zgięta
          wpół tylko do łazienki i z powrotem...
          a tesciowa przyjechała pod koniec tych 2 tygodni i krytycznie mnie
          staksowała wzrokiem, że ja obibok jeszcze leżę. A naprawde cężko mi
          było z boku na bok sie przekręcić
          A dziecko jakoś to przeżyło ma dzis 6 lat i ma sie dobrze...
    • kawka74 Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 15:00
      > Koleżanka przyznała mi rację, a ja sobie pomyślałam, że teściowe też mają
      > swoje dylematy smile

      Zważywszy po tym, co nie raz i nie dwa zdarzało mi się tu przeczytać, nie dziwię im się za bardzo ;p
      Moja teściowa zachowała się IMO wzorcowo - do córki, kiedy ta rodziła, nie pojechała, stwierdziła, że jest mąż i po co jeszcze ona, natomiast poproszona o pomoc przyjechała bez gadania.
      Boże, ta kobieta to skarb, chyba ją na obiad zaproszę wink
    • burza4 Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 16:13
      mi tak jeszcze przyszlo do głowy w nawiazaniu do Rodos i
      tekstu "przynajmniej nie będzie się skarżyć na zmęczenie" - że żal
      mi pokolenia naszych matek, do których w większości nie dociera że
      one też mają prawo myśleć o sobie.

      większość z nich ma na tyle duże poczucie obowiązku wobec rodziny,
      że odmowa nie mieści im się w głowie. To tak a propos komentarzy, że
      babcie "same chcą". Nie do końca tak je uszczęśliwia harówka przy
      wyręczaniu młodych, po prostu nie są przyzwyczajone do tego, że ich
      potrzeby też są ważne. Całe życie podporządkowywały rodzinie, więc
      dają się włączyć w kierat i nie protestują. Żalą się tylko
      okazjonalnie i to nie odbiorcom pomocy, a innym. A i też z poczuciem
      winy, że mają czelność czuć się zmęczone.
    • hellious Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 16:22
      A ja tam troche zazdraszczam, bo mnie nikt nie pomagal po porodzie. Mialam na
      glowie noworoda i meza ze zlamana reka, a rodzina przychodzila wieczorem, kiedy
      chcialam spokoju, zeby popatrzec jak karmie piersiauncertain
    • wieczna-gosia Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 16:30
      moja tesciowa zajmowala sie reszta dzieci, podsylala nam obiadki,
      prosila o oddanie prania, robila zakupy- moj maz z urlopami mial
      ciezko, a po pracy bral sie do roboty ale ma mniejsza wprawe i
      czasami z czyms nie zdarzal. A ja jednak mam takie lekki syndrom
      gniazda ze sie ukladam z nowym rodkiem w lozeczku, obkladam ksiazkami
      i generalnie dajcie mi spokoj.
      • kai_30 Re: Dylemat teściowej 23.09.09, 21:16
        Gosia - ja też mam syndrom gniazda smile Ale ze strony teściowej nie mogę liczyć na
        żadną realną pomoc, chociaż wciąż słyszę deklaracje, że i owszem. W praktyce
        wygląda to tak, że przyjdzie chętnie, pozachwyca sie wnusiem, trochę go ponosi,
        wypije herbatę (którą jej trzeba pod nos podstawić, bo inaczej się obrazi) i
        pójdzie, obiecując, że w każdej chwili jest gotowa znów przyjść, "zeby pomóc" smile

        Jak urodziłam trzecie dziecko, mogłam liczyć na pomoc... mojego taty smile Mama
        była po operacji zaćmy, nieślubny miał tylko dwa dni urlopu, więc
        "gospodarstwem" zajmował się dziadek, który przyjechał już tydzień przed
        terminem porodu, żeby zająć się starszymi w razie wu - budził ich do szkoły,
        przygotowywał wszystkim śniadanie, robił zakupy, wykonywał wstępne czynności
        obiadowe (np obierał warzywa) i takie tam. Noworodka nie tykał, ale też wcale
        tego nie oczekiwałam i nie chciałam - zajmowałam się nim sama (plus tatuś po
        pracy). I w takiej pomocy widzę sens, a nie w gromadnym wiszeniu nad noworodkiem
        i matką karmiącą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka