ipola
07.10.09, 15:20
Kompletnie rozregulowane trawienie, bolesne skurcze nóg i stóp, drgająca
nieustannie powieka, kompletny brak apetytu, wypadanie włosów (zawsze tak
reagują na stres). W domu chore dzieci = nieprzespane noce, po których trzeba
iść do pracy i funkcjonować, zmagać się z problemami, które nie wyparowują z
głowy wraz z wyjściem z pracy. Odpowiedzialność za nałożone obowiązki nie
pozwala mi iść na opiekę, czy zwolnienie, przynajmniej do końca miesiąca.
Gdybym coś zawaliła i tak gromy skupiłyby się na mnie, więc proszę, zrozumcie.
Wypowiedzenie trwa trzy miesiące, więc jakoś muszę przetrwać. Tylko nie wiem
jak, bo brak mi już sił. Wiem, ile przede mną jeszcze pracy, by odejść z
podniesioną głową. Z trudem opanowuję złość na płacz i marudzenie chorej
córki, bo po prostu nie wytrzymuję napięcia. Mąż również zawalony pracą.
Mijamy się podenerwowani. W ten weekend pracuję, ale na następny chyba
poproszę mamę, by zaopiekowała się dziećmi, bo już nie mam sił. Chciałabym się
wyspać, posiedzieć w ciszy, upiec ciasto, pójść na babskie zakupy i nie
martwić się o nic, choć przez jeden dzień.