Wielokrotnie zastanawiałam się jak wytłumaczyć, jak odpowiedzieć na pytanie
dlaczego mam dzieci. Odpowiedzi jest dużo ale jest jedna najważniejsza która
objawia mi się raz po raz.
Nie mam dzieci bo mnie będą kochać, bo chcę mieć zabezpieczenie na starość, bo
uważam że tak trzeba etc.
Mam dzieci bo chcę je mieć. Ponieważ je kocham tak bardzo że tego nie da się
wytłumaczyć. Kiedy patrzę na nie jak śpią w swoich łóżeczkach mam ochotę je
przytulać bez końca. Uczucie bezgranicznej miłości jakie mnie wypełnia jest
nie do wyrażenia. Oddałabym za nie życie, wszystko co mam - co tylko bym mogła
i to powoduje że jestem szczęśliwa. I nie mam odpieluszkowego zapalenia mózgu
- mam co prawda roczną córeczkę ale tez 8 letnią i uczucie do niej jest równie
silne co do młodszej, równie silne jak było 8 lat temu kiedy się starsza
urodziła. KOCHAM moje dzieci i niesamowicie się cieszę że mogę je mieć i
wychować. Nikt kto tego nie doznał nie może zrozumieć dlaczego to może dawać
tyle szczęścia i co w tym jest takiego cudownego. To tajemnica życia (ahhhh
górnolotnie wiem - ale złapałam na noc nastrój wzruszenia bo po raz nie wiem
który poszłam poprzykrywać dzieci kołderkami i po raz nie wiem który ogarnęło
mnie obezwładniające uczucie szczęścia że istnieją)
Dla złośliwych: pracuję mam swoje pasje, nie żyję tylko posiadaniem dzieci

Po prostu strasznie strasznie się cieszę że są i chciałam się tym podzielić