Dodaj do ulubionych

Fundacje , chore dzieci, zarobki

29.10.09, 10:58
Czy Waszym zdaniem fundacja powinna sprawdzać status materialny rodziców czy
nie, powinno wystarczać sam fakt, że dziecko jest chore bez względu na to jak
stoi finansowo rodzina?
Obserwuj wątek
    • mama_misi Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 11:45
      Zanim fundacja udzieli pomocy rodzinie przeprowadza wywiad środowiskowy. Bardzo
      często przysyłają kogoś z MOPS lub też proszą o zaświadczenia o dochodach za rok
      ubiegły. Z otrzymanych pieniędzy zawsze trzeba się rozliczyć, przesyłając
      faktury za leki.
      To nie jest tak, że fundacje szastają pieniędzmi na prawo i lewo..
      Potrzebujących coraz więcej... Bo niestety rodzice aby leczyć/rehabilitować
      "chore" dzieci muszą się nieźle nagimnastykować aby dać radę... No i oczywiście
      to nie jest tak, ze piszesz do fundacji a ona Ci pomaga... czasami na 500zł
      trzeba rok albo i dłużej poczekać...
      • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 11:53
        Chodzi mi dokładniej o imienne subkonta.
        Część fundacji użycza ich tylko na podstawie orzeczenia o niepełnosprawności.
        Pytam bo już niedługo PITy i znów z każdej strony będziemy zarzucani numerami
        tych kont a ostatnio byłam świadkiem kilu nieprzyjemnych sytuacji i nie wiem co
        o tym sądzić, czy rodzic ma prawo pisać na stronie dziecka, apele w stylu -
        pozwól jej normalnie żyć wpłacając choćby złotówkę, podczas gdy tak naprawdę
        dobrze mu się powodzi. Mam wrażenie, że to wykorzystywanie choroby dziecka na
        dodatkową kasę.
        • lola211 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:08
          Sam fakt, ze jak piszesz, rodzicom dobrze sie powodzi, nic nie
          znaczy.Kwestia podstawowa- ile leczenie kosztuje.Bo jesli
          przekracza ich mozliwosci, jest naprawde kasowożerne- to maja takie
          samo prawo do pomocy jak biedna rodzina, gdzie brakuje na podstawowe
          leki.
          Wplacalam na konto chlopczyka z rodziny znajomej, ciezko chorego,
          nie pytajac ile zarabiaja.To nie mialo znaczenia.Niestety, chlopczyk
          zmarl majac 6 lat.Ostatnio wplacalam na konto dziewczynki chorej na
          nowotwór ze szkoly mojej corki.Rodzice owszem dobrze w miare
          sytuowani- co z tego, jesli musieli przeprowadzic sie do obcego
          miasta, gdzie dziecko ma dostep do najlepszego leczenia.To pociaga
          za soba pogorszenie sytuacji finansowej.
          Wole wesprzec rodzine tzw. normalna niz niewydolna.
          • elza78 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 18:01
            lola ma racje sa sumy (ktorych wymaga leczenie) jakich nie dzwignie na klate
            rodzina majaca nawet dobre dochody uncertain
    • zlosliwe_malpisko Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 11:58
      tak, powinna.
      To bardzo smutne, ale zdarzają się i takie przypadki, że rodzice
      wykorzystują chorobę dziecka do pozyskania pieniędzy na inne cele
      niż leczenie.
      Poza tym rodziny, których dotyka ten problem różnią się sytuacją
      materialną - moim zdaniem większą pomoc powinni otrzymywać bardziej
      potrzebujący. Fundacje nie są w stanie zapewnić wszystkim
      potrzebującym pełnej pomocy, dlatego możliwości rodziców trzeba brać
      pod uwagę. Choć idealnie byłoby dać wszystkim dużo i po równo.
      • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:04
        Idealnie by było aby to państwo zapewniało pomoc wszystkim chorym. Niesty tak
        nie jest więc nie dziwię się że rodzice próbują innymi sposobami ale ostatni
        owidziałam kilka przypadków które mnie tak bardzo zniesmaczyły, eh....a Ci
        najbardziej potzrebujący na tym tracą potem...
        • lola211 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:10
          Najbardziej potrzebujacy czyli kto? Znowu najbiedniejsi? Czy raczej
          ci, ktorych dziecko jest naprawde powaznie chore, co
          naprawde
          generuje powazne koszty?
          • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:17
            Dobrze, niech będzie przykład. Rodzinie rodzi się dziecko wcześniak z mpdz,
            wymaga rehabilitacji. Rodzina apeluje o pomoc w zbieraniu funduszy. Rok później
            rodzi im się drugie dziecko, dwa lata później trzecie dziecko, kolejne dwa lata
            i jest czwarte dziecko. Dzięki Bogu wszystkie już zdrowe. Wchodzę na bloga tejże
            rodziny i czytam, że właśnie starają się o kolejne dziecko bo zawsze chcieli
            mieć dużą rodzinę an jednocześnie na stronie w fundacji apel takiej jak wyżej
            treści.
            Rozumiem, że na rehabilitację ich nie stać ale na kolejne dzieci owszem.

            Przykład drugi.
            Chłopczyk z wadą serduszka. Na stronie informacja o tym, że jedyną sznsą na
            normalne życie jest operacja w Monachium bodajże i zbiórka pieniędzy na ten cel.
            Nie ma słowa o ty, że tą operację można wykonać bezpłatnie w Polsce. Ja
            rozumiem, że rodzic może sobie wybrać gdzie będzie operacja dziecka ale powinien
            taka informację zamieścić na tejże stronie.
            • lola211 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:27
              Kazdy ma swoj rozum, darczynca rowniez.
              Mnie najbardziej interesuje stan dziecka, powaga sytuacji, nie zas
              fakt, czy rodzina ma sie z czego utrzymac czy nie.
              Nawet jesli rodzice pracuja i jako tako zarabiaja moze byc im
              ciezko udzwignac koszty leczenia.
              • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:32
                Widzisz a ja wolałabym wiedzieć, że pomagam tym których naprawdę nie stać na
                taką rehabilitację a nie tym którzy spokojnie mają na to ale zachciewa im się
                wycieczek, domów (od razu uprzedzam zdaję sobie sprawę, że dla niepełnosprawnego
                na wózku czasami przystosowany dom jest niezbędny), czy gromady dzieci bo
                pozwalają im na to naiwni darczyńcy. A szlag mnie trafił ostatnio na forum jak
                przeczytałam, że mamusia miejsce na turnusie dla swojego dziecka "odsprzedała" i
                chwaliła się jeszcze jak łatwo to zrobić...
                • lola211 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:40
                  a nie tym którzy spokojnie mają na to ale zachciewa im się
                  > wycieczek, domów (od razu uprzedzam zdaję sobie sprawę, że dla
                  niepełnosprawneg
                  > o
                  > na wózku czasami przystosowany dom jest niezbędny), czy gromady
                  dzieci

                  Faktycznie - powinni glodem przemierac, by darczynca w poczuciu
                  dobrze spelnionego uczynku mogl rzucic grosz.Jak zebrakowi.

                  Nie pomagaj albo rób osobisty wywiad, pojedz , sprawdz, czy aby z
                  tego luksusu w doopie im sie nie przewrócilo.



                  • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:52
                    Lola ale ja się pytam w tym wątku czy nie powinna właśnie tego sprawdzać
                    fundacja, bo większość osób zakłada, ze skoro jest chory w fundacji to sprawa
                    czyta a niestety często tak nie jest.
                    • ciociacesia tzn znasz jakies naprawde 'nieczyste' przykłady 29.10.09, 12:54
                      czy nieczyste w sensie tych dwóch jakie podałaś?
                      • slonko1335 Re: tzn znasz jakies naprawde 'nieczyste' przykła 29.10.09, 15:13
                        Ciociacesia te dwa są jak najbardziej prawdziwe nie zmyślone.
                        • ciociacesia ja rozumiem ze niezmyslone 30.10.09, 07:11
                          ale dla mnie sa co najwyzej kontrowersyjne, to nie jest zadne naciaganie.
                    • lola211 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 13:07
                      Podejrzewam, ze fundacja nie jest w stanie sprawdzic jaka naprawde
                      jest sytuacja.Bo niby co ustalic mozna? Jak ktos dziala w szarej
                      strefie, bo oficjalnie ma niewiele.Jak ktos prowadzi firme to tez
                      ciezej ustalic jakie ma zarobki niz etatowy pracownik.A jak ustalic,
                      ze ma dodatkowe zrodlo dochodow?
                      Stan majatkowy? Mozna mieszkac w ekstra mieszkaniu, na ktore sie
                      zarobilo w latach prosperity.To tez nie jest miarodajne
                      kryterium.Zatem- jak ustalic, czy rodzine stac na opłacanie leczenia
                      czy nie?
                      • babcia47 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 11:58
                        > Stan majatkowy? Mozna mieszkac w ekstra mieszkaniu, na ktore sie
                        > zarobilo w latach prosperity.
                        hmm..wydaje mi się, ze w sytuacji lryzysowej ludzie staraja się
                        przede wszystkim własnymi sołami zapobiec nieszczęściu, sądzę, ze
                        słoneczku chodzi o to, ze niektóre rodziny zwracając się o pomoc
                        mają na względzie równiez zachowanie swojego wysokiego standardu lub
                        wręcz jego podniesienie..i to "wyłudzając" pomoc od osób, które
                        często mają nizszy standard za to wysokie poczucie wspólnoty z
                        ludxmi, którym dzieje sie krzywda. czy mozna sprawdzić i jakie
                        przyjąć kryteria?..bo w przypadku posiadania chorego dziecka
                        pozbywanie się samochodu może być szkodliwe, w rezultacie droższe,
                        gdy trzeba będzie korzystac z transportu poblicznego, angazować
                        więcej osób do pomocy w transporcie..sprzedaz domu, zamiana na
                        mniejsze mieszkanie..w niektórych przypadkach również..ale chyba
                        najpierw powinno sie oczekiwac, ze rodzice sami cos robia a
                        oczekiwana pomoc jest faktycznie niezbedna a nie fanaberią.
                        Rozumiem, ze rodzice chca jak najlepiej dla dziecka ale nie widze
                        powodu by fundowac wyjazdy za granice gdy na miejscu, za darmo mozna
                        przeprowadzić równie skuteczne leczenie, nie trzeba ponosic kosztów
                        pobytu opiekunów, dojadzów itd. Sytuacja w rodzinie gdzie ludzie
                        decyduja się swiadomie na kolejne dzieci "zwalając" koszty leczenia
                        chorego dziecka na darczyńców to moim zdaniem też przegięcie..Z
                        drugiej strony znam przypadek gdy dziewczyna zdecydowała się na
                        rozwód, dopiero zaczeła pracę na najnizszej krajowej,do tego na
                        krótkim okresie zamknietym, niemowleciu trzeba było zapewnić opieke
                        by mogła pracowac, dochodził koszt wynajmowania mieszkania i
                        alimenty ustalone notarialnie, choc spore, ledwo pokryłyby własnie
                        koszt wynajmu, a jeszcze dochodziły rachunki, wyzywienie, itd..miała
                        zarejestrowany na siebie samochód, który był niezbedny by mogła
                        pracowac i funkcjonować, niezbyt cenny ale był..sąd odmówił
                        zwolnienia jej z kosztów sądowych uzasadniając, ze może sprzedac
                        samochód, by wnieść opłatę..tu akurat przegięcie w druga stronę
                        jednak moim zdaniem mozna sprawdzic stan majątkowy a nawet jakie
                        wydatki rodzina ponosi jeżeli stara się o pomoc i powinno sie to
                        robić, może wtedy trafiała by do osób naprawde potrzebujacych a ci
                        co oddają ostatnie grosze nie mieliby czasem poczucia, ze zostali
                        naciągnięci, oszukani
                        • lola211 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 15:37
                          > hmm..wydaje mi się, ze w sytuacji lryzysowej ludzie staraja się
                          > przede wszystkim własnymi sołami zapobiec nieszczęściu

                          czyli co? Maja sprzedac mieszkanie i przeprowadzic sie do lepianki?
                          • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 16:22
                            Nie ale może zamiast wczasów na Wyspach Kanaryjskich zapłacić za turnus
                            rehabilitacyjny na przykład, albo zamiast kupowania 4 wózka opłacić
                            dwumiesięczną rehabilitację.
                            Wiesz moje dziecko które jest dla mnie wyjątkowe jeździło w wózku po kuzynce i
                            żyje a jakbym miała wybór nowy wózek czy na przykład szczepienie to sory ale
                            wybrałabym szczepienie.
                            • lola211 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 31.10.09, 09:09
                              Nowy wozek to nie jest zaden zbytek.Idac tym tropem mozna
                              zaproponowac- uzywane buty, ciuchy, podreczniki, itd.Niech donaszaja
                              po sobie , az sie zedrze.Ciuchy z lumpeksu, bo taniej.Jak zywnosc to
                              tylko biedronkowa, bo po co lepsza szynka jak mozna przyoszczedzic
                              na rehabilitacje.

                              Dobra- załozmy ze w tym wypadku faktycznie sytuacja jest niejasna- z
                              tymi Kanarami.
                              Ale piszac ogolnie- podtrzymuje swoje zdanie, iz ocena poziomu zycia
                              danej rodziny moze byc mylaca.Patrzysz- maja mieszkanie, samochod
                              itd.Myslisz- wiedzie im sie swietnie.A prawda moze byc taka, ze
                              zarowno na mieszkanie jak i samochod zarobilo sie kiedys, bo dzis
                              nie byloby szans.
                              • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 31.10.09, 09:45
                                Lola ja naprawdę nie uważam, że powinny rodziny z chorym członkiem mieszkać w
                                lepiance ani żadne z tych rzeczy ale po prostu czasami mnie szlag trafia jak na
                                forum pomocowym na którym staramy się pomóc potrzebującym napisze jakaś biedna
                                osoba o pomoc z wielodzietnej rodziny gdzie są wszyscy zdrowi i zaraz zostaje
                                zakrzyczana, że trzeba było sobie dzieci nie robić jak jej nie stać a jak
                                napisze biedna wielodzietna ale z chorym dzieckiem to już nikt się nie czepia bo
                                im wolno, bo mają chore dziecko to nikt nie patrzy na to czy ich stać na kolejne
                                dzieci czy nie. Nie oszukujmy się dziecko zdrowe też kosztuje i też trzeba je z
                                tego utrzymać a przecież na to chore które już jest są ogromne wydatki.

                                Wiesz nie tak dawno był tutaj watek jednej emamy tyrającej pracujące matki bo
                                przecież co to za macierzyństwo gdy matka chodzi do pracy i nie zajmuje się
                                dzieckiem 24 godziny na dobę. Chwaliła się w tym wątku nowym autem, wycieczkami
                                zagranicznymi i rożnymi takimi a kilka dni później wątek założony przez tą samą
                                osobę a tam oczywiście o zasiłkach z opieki które bierze i zaraz potem iż
                                oszukuje opiekę bo nie przedstawia swoich wszystkich zarobków. I moim zdaniem to
                                dokładnie ta sama sytuacja. Kupuję nowy wózek dla każdego dziecka (teraz będzie
                                5) bo moje "nowe" dziecko nie będzie jeździło w tym po siostrze a za
                                rehabilitację darczyńcy zapłacą bo czemu ja? lepiej wózek kupić. I dla mnie to
                                po prostu jest takie bezczelne wykorzystywanie choroby dziecka.
                                • lola211 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 31.10.09, 10:05
                                  Jesli ta rodzine o ktorej piszesz stac na nowe wozki, wyjazdy itd to
                                  znaczy ze jest to rodzina finansowo wydolna.Skoro wydatki na
                                  leczenie trzeba dokumentowac to rozumiem, ze z tych pieniedzy
                                  rodzina sobie wycieczek nie urzadza, a przeznacza je wlasnie na
                                  leczenie? Wolalabys, aby poziom zycia wszystkich dzieci ulegl
                                  obnizeniu przez chorobe jednego?

                                  Co do oceny rodzin wielodzietnych- mnie jednakowo denerwuja te z
                                  dziecmi zdrowymi i chorymi, jesli mnoza sie bez opamietania nie
                                  mogac zapewnic dzieciom zycia na normalnym poziomie.

                                  a za
                                  > rehabilitację darczyńcy zapłacą

                                  Zrozum, ze to jest wolna wola kazdego z darczyncow, komu
                                  pomoga.Jesli ta rodzina zamieszcza pubicznie info o swoim poziomie
                                  zycia to kazdy moze to sobie sprawdzic, zanim przeznaczy swoja
                                  wlasna kase na to konkretne dziecko.
                                  Jak pisalam juz wyzej- takie osoby jak ja nie kieruja sie kryterium
                                  dochodu rodziny , a raczej stanem dziecka, jego choroba.


                                  • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 31.10.09, 10:28
                                    Wiesz na stronie dziecka nie ma informacji typu: wpłać na rehabilitację bo my
                                    zamiast ją zapewnić pojedziemy na wczasy zagraniczne. Wpłaciłabyś wtedy?
                                    Blog jest oddzielnym tworem nie do końca rozsądnej mamusi po prostu, ot po
                                    prostu ktoś go znalazł przez przypadek.
                                    • lola211 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 31.10.09, 10:39
                                      >Wpłaciłabyś wtedy?

                                      Owszem.Niech dziecko jedzie za granice, ma fajne dziecinstwo mimo
                                      choroby.
                                      Problem pewnie beda mialy osoby, ktora chca pomagac, a ktorych
                                      samych na takie wyjazdy nie stac- wowczas faktycznie tej pomocy
                                      udzielac chetne nie beda.
                              • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 31.10.09, 09:49
                                Acha jeszcze jedno, masz rację ocena poziomu życia danej rodziny jest
                                niemożliwa, nie da się obiektywnie, sama stwierdziłam, że faktycznie nie da się
                                tego sprawdzić po prostu i wymyśliłam sobie, że fundacja miałaby robić coś czego
                                się nie da zrobić.Wierzę, że większość potrzebujących tej pomocy jednak
                                potrzebuje a niechlubne wyjątki są tylko wyjątkami potwierdzającymi regułę...
            • ciociacesia przyład pierwszy 29.10.09, 12:37
              brzmi jakby znajmo. czy mi sie wydaje czy pijesz tu do kogos konkretnego?
              • slonko1335 Re: przyład pierwszy 29.10.09, 12:40
                A nie to akurat nie z forum, chociaż nie wykluczam, że ta osoba na forum pisuje
                bo pisuje prawie wszędzie, żeby być bardziej zauważoną.
                • ciociacesia Re: przyład pierwszy 29.10.09, 12:45
                  bo ja sama nie wiem jak to jest, ale jakos nie uwazam zeby słuszne było
                  odbierania prawa do duzej rodziny dlatego ze dziecko jedno chore jest i wymaga
                  kosztownej rehabilitacji. ci ktorych ja kojarze sa fntastyczna rodzina i rodzce
                  poswiecili bardz wiele dla chorej coreczki, czy powinni poswiecic wszystko
                  dlatego ze panstwo jest niewydolne i nie zapewnia małej takiej rehablitacji
                  jakiej ta potrzebuje? okrótne to jakies takie
            • mandziola Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 23:03
              A wiesz ile sie czeka na taka operację w Polsce?? A ile w Monachium?? Bo ja
              wiem.I że ten termin moze się jeszcze przesunac? Moje dziecko miało wade serca
              zoperowana w polsce, ale to była prosta wada. Dzieci z cięzkimi wadami nie mogą
              czekac bo byc moze operacji w polsce nie doczekaja..
        • zlosliwe_malpisko Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:15
          no właśnie to mam na myśli. Każde chore dziecko powinno być objęte
          pełną opieką.
          Póki jednak na kombinatorstwie jednych tracą inni - kontrola musi
          byc.
      • llidkaa Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:12
        Dziewczyny tak jak napisała mama_misi zanim fundacja założy dziecku subkonto
        opieka społeczna przychodzi i bada sytuację, składa się też im zaświadczenia o
        wszelkich dochodach, i nawet jak masz pieniądze na subkoncie dziecka to i tak
        najpierw musisz przedstawić fakturę, że faktycznie poniosłaś koszty. Moje
        dziecko ma takie subkonto i naprawdę korzystam z niego tylko w kryzysowej
        sytuacji. Nie znam osoby, która chciałaby się dorobić na chorobie dziecka, bo ja
        bym oddała wszystko by moja córka wyzdrowiała.
        • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:20
          lidka dwa lata temu w szpitalu poznałam dziewczynę z nieuleczalnie chorym
          dzieckiem, potrzebowała pomocy bez dwóch zdań, samotna matka bo tatuś dał dyla,
          na okrągło w szpitalach, dziecko żadnych szans na normalny rozwój. Pomagałam jej
          zapisać się do fundacj ii nie chcieli nic poza oświadczeniem, że nie ma funduszy
          na leczenie.
          Zgodze się, że fundacja daje pieniądze na podstawie faktur ale są ludzie którzy
          mogą na leki czy rehabilitację wydać z tego co mają a nie korzystac z fundacji.
          • boziaj Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 15:30
            ale dlaczego?
            czy wpierw maja sprzedac samochód, bizuterie, mieszkanie, podwiazac
            jajowody i dopiero prosic o pomoc ? ew. gdzie powinna przebiegac ta
            granica?
            ogólnie zgadzam sie z lolą, jesli zebrane pieniadze ida faktycznie
            na leczenie dziecka a nie na inne cele to jest w porzadku
            juz bardziej problematyczny jest dla mnie przyklad nr2
            • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 16:05
              Boziaj masz rację nie mam pojęcia gdzie powinna przebiegać taka granica. Po
              prostu się wzburzyłam trochę tymi przypadkami. Nie da się tego ocenić
              obiektywnie nigdy....szczególnie, że nigdy nie byłam w sytuacji rodzica
              potrzebującego dziecka, po prostu na chwile zwątpiłam w sens pomagania.
        • zlosliwe_malpisko Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:53
          lidko, ja dałabym wszystko aby żadnie dziecko nie chorowało. Przykro
          mi, że musisz skrupulatnie spowiadać się z wydatków na dziecko,
          wierzę całym sercem, że nikogo byś nie oszukała. Ale to o czym
          wcześniej pisałam - naciągactwo w imię chorego dziecka istnieje,
          nawet jeżeli się z tym nie spotkałaś.
          I właśnie dlatego jestem za kontrolą środków z fundacji - aby każdy
          miał szansę skorzystać z pomocy.
          • babcia47 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 12:04
            daleko nie szukając przykłądu..niedawno było głośno o surogatce,
            która nie chciała oddac dziecka biologocznym rodzicom..wczesniej
            miała trójke dzieci z czego jedno chore i niepełnosprawne..juz wtedy
            zainteresowała swoją sytuacja media i z ich pomoca uzyskała
            mieszkanie pod pretekstem, zę chora córka będzie miała lepsze
            warunki..niedługo potem oddała ją do placówki. Nie pracowała pod
            pretekstem, zę musi zajmowac się chorym dzieckiem i rodzeństwem,
            utrzymywała siebie i dzieci z alimentów, zasiłków i datków..po
            oddaniu chorego dziecka do pracy jakos nie poszła
      • net79 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 23:16
        ale jakim cudem, skoro fundacja nie przekazuje pieniędzy rodzicom od tak...
        Przekazuje pieniądze na podstawie faktur za rzeczywiście poniesione koszty...
        najpierw rodzic płaci, potem dostaje zwrot, chyba, że uda się coś załatwić na fv
        proforma lub na przelew, ale wtedy pieniążki idą bezpośrednio do sprzedawcy... Z
        moich rozmów wynika, że części ludzi się wydaje, że rodzice mają nieograniczony
        dostęp do subkonta, wypłacają kiedy chcą... bzdura! są takie schorzenia, przy
        których nawet spooore zarobki nie zagwarantują dziecku, że rodzice dadzą radę
        sfinansować wszystkie jego potrzeby...
        Naszej fundacji co prawda przedstawialiśmy zaświadczenia, ale uważam, że nie
        wolno ograniczyć dostępu do subkont ludziom bardziej zamożnym... a nawet
        jeśli... posiadanie subkonta nie gwarantuje na nim kokosów... znam Mamy, którym
        udało zebrać np. 1000 zł przez rok podatkowy, przez zawiść ludzką, bo pochodzą z
        małych miejscowości i ludzie uważają, że żyje im się dostatnio... jeden turnus
        kosztuje (2 tyg.) 4000-5000 tysięcy, przy minimalnie wymaganych 3 wyjazdach
        każdy może sobie łato policzyć, do tego leki i zazwyczaj rehabilitacja prywatna,
        sprzęt, środki pielęgnacyjne... mi czasem się wydaje, że to studnia bez dna...
        nie obawiajcie się, nikt nie przeje tych pieniędzy, nie ma takiej możliwości...
    • mama_misi Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:41
      Wiecie, a ja czasami mam wrażenie, że ludziom się wydaje, że jak masz
      niepełnosprawne/chore dziecko, to dopiero jak jesz suchy chleb możesz liczyć na
      pomoc... Nie daj Boze taka rodzina kupi sobie auto, nie ważne, że 10 letnie i
      nic specjalnego od razu słychać.. oo zbierają na subkonto a samochód kupili..
      Tylko, że takie rodziny też chcą w miarę normalnie żyć.. Tylko, że bez tego
      subkonta to się nie da.. Jak idę do apteki wydaję w niej miesięcznie prawie
      połowę pensji męża.. Ja nie pracuje.. Gdyby nie subkonto, to moje dziecko nie
      dałoby rady.. I pisanie, "podaruj dziecku, dzień, miesiąc, rok..." w większości
      przypadków jest prawdą a nie graniem na uczuciach... Wierzcie mi, że z każdego
      wydanego grosza z subkonta, trzeba się rozliczyć... I wierzcie, że zanim taki
      rodzic przełamie się aby "żebrać" o pieniądze na ratowanie dziecka... musi
      stoczyć wielka wewnętrzną walkę.. Wiem, bo też ją toczyłam...
      • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 12:44
        Mamo Misi mi nie zupełnie o to chodziło choć faktycznie mogło to tak zabrzmieć.
        Ostatnio po prostu działam trochę społecznie. Pomagałam kilku osobom w założeniu
        stowarzyszenia dla niepełnosprawnych dzieci, znam mnóstwo takich które
        potrzebują pomocy, ale też właśnie naoglądałam się również takich kwiatków, że
        wątpię już w ludzi.
      • zlosliwe_malpisko Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 13:01
        Mamo misi, masz rację 100%. Ludzie nie chcą pomagać póki rodzina w
        potrzebie nie żyje o chlebie i wodzie. To przykre.
        Nie wiem jak to jest być w takiej sytuacji - prawdopodobnie
        chciałabym zgromadzić dla dziecka jak najwięcej środków nawet gdybym
        miała dobrą sytuację materialną (chociażby na zabezpieczenie
        przyszłości, leczenie). Na chwilę obecną staram się pomagać nie
        gorsząc się, że ktoś jeździ samochodem albo zabiera chore dziecko na
        wycieczkę.
        Ale granie na uczuciach jest i będzie, zdarzają się i tacy ludzie,
        którzy na nieszczęściu chcą coś skubnąć dla siebie. To, o czym pisze
        słonko zdarza się (na szczęście nie często - ale jednak).
        Nie chcę być źle odebrana, ale kiedyś mnie oszukano. Nie chodzi o
        pieniądze, które przekazałam. Po prostu nie mogę uwierzyć, że ktoś
        mógł tak wykorzystać chore dziecko. A można było przekazać te środki
        komuś w prawdziwej potrzebie.
        • anulla1 Slonko 29.10.09, 13:42
          użyałaś przykładu.
          rehabilitację ich nie stać ale na kolejne dzieci owszem.

          Przykład drugi.
          Chłopczyk z wadą serduszka. Na stronie informacja o tym, że jedyną
          sznsą na
          normalne życie jest operacja w Monachium bodajże i zbiórka pieniędzy
          na ten cel.
          Nie ma słowa o ty, że tą operację można wykonać bezpłatnie w Polsce.
          Ja
          rozumiem, że rodzic może sobie wybrać gdzie będzie operacja dziecka
          ale powinien
          taka informację zamieścić na tejże stronie.

          Jeśli wada serca i operacja w Monachium to zapewnie chodzi o
          Profesora Malca. Znam chłopca i jego rodziców, który byli w tej
          sytuacji.
          Chłopiec (celowo nie używam imienia) urodzi sie z babrdzo
          skomplikowaną wadą serca, w jej usuwaniu jako jedyny miał wąską
          specjalizacje, profesor Malec z krakowskiego Prokocimia. W
          pierwszych dobach życia , chłopiec przeszdł tam pierwszą z trzech
          koniecznych do życia operacji. Następna miała być za kilka miesęcy.
          W miedzy czasie wykopali w bardzo chamski sposób profesora z tego
          szpitala (sprawa głosna w mediach). Profesor dostał prace w
          Monachium. Obiecał że wszystrkie dzieci których leczenie rozpoczoł
          PL zoperuje , bez wynagrodzenia dla siebie i swojego zespołu, aby
          pomniejszyć koszty.
          W Polse ten chłopiec mógł być operowany ale nie przez najwyższek
          klasy specjalistę, a termin jaki im wyznaczyli, długo przekraczał
          bezpieczny wiek dziecka z taką wadą.
          CO BYŚ ZROBIŁA, OPEROWAŁA ZA DARMO W POLSCE?
          • slonko1335 Re: Slonko 29.10.09, 14:38
            Anullo nie piszemy o tej samej sytuacji. Ta o której ja pisze rozpętała się
            burza na jednym z forów pomocowych.
            Operacja mogła być wykonana w Polsce a na stronie dziecka nie było takiej
            informacji (widziałam stronę innego dziecka na której było dokładnie wyjaśnione
            dlaczego rodzice wolą żeby operował dr Malec)a za to był apel o treści z której
            wynikało, że tylko operacja w Monachium daje szansę na życie temu dziecku. Potem
            okazało się, że nie jest to prawdą, wada serca nie była aż tak skomplikowana,
            dziecko zostało operowane w Krakowie (z tego co pamiętam) bo nie zebrano
            potrzebnej kwoty i wszystko z nim na szczęście w porządku. Ja i i wiele innych
            osób jednak poczuło się oszukanych w tym przypadku.

            Co do rodziny wielodzietnej oczywiście nie chodzi mi tylko o ilość dzieci w tym
            przypadku ale po prostu znalazłam stronę dziecka gdzie był dramatyczny apel o
            pieniądze na rehabilitację i na turnus rehabilitacyjny (dokładnie wyliczone ile
            godzin rehabilitacji potrzeba, ile kosztuje godzina, ile ten turnus), podsyłałam
            znajomym którzy nie bardzo wiedzieli gdzie wpłacić swój jeden procent, niektórzy
            wpłacili pieniądze tak po prostu a potem jeden z tych znajomych podesłał mi
            linka do bloga. A tam, obiady w restauracjach, coroczne wczasy zagraniczne, nowy
            wózek dla każdego dziecka bo każde jest wyjątkowe i nie będzie jeździć używanym
            po młodszym rodzeństwie i znowu burza, wiele niemiłych słów i oskarżeń a mama
            odpowiada, że ma chore dziecko i im się należy.
            Dla mnie jest to wykorzystywanie choroby dziecka i tyle. Byłam strasznie
            zdegustowana i zwątpiłam w sens pomocy osobom których nie znam.
            Żeby nie było nie trafiłam tylko na takie niechlubne przypadki, znam wiele osób
            którym taka pomoc jest niezbędna, osób które dzięki niej mogą normalnie żyć, nie
            o suchym chlebie i wodzie ale po prostu normalnie.
    • agamama123 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 13:41
      Kiedy ja starałam się o otworzenie subkonta dla moich synów Fundacja wymagała
      oświadczenia o dochodach. Teraz z każdej złotówki muszę się rozliczać - nie ma
      takiej możliwości alby pieniądze uzbieranie na subkoncie dzieci były
      przeznaczone na cokolwiek innego niż na ich leczenie i rehabilitację. Jest też
      możliwość przeznaczenia zgromadzonych środków na tzw poprawę sytuacji życia
      dziecka (w naszym przypadku był to np zakup łóżka, który rehabilitacyjnym nie
      jest ale ze względu na swoją konstrukcję było potrzebne dziecku). Ale wtedy
      trzeba mieć zgodę Fundacji na tego typu zakup i równiez musi on być
      udokumentowany FV.
      Tak więc nawet jeśli pieniądze zostaną wpłacone na subkonto dziecka, którego
      rodzice mają wyższy status materialny to i tak nie mogą ich przeznaczyć na nic
      innego niż potrzeby dziecka.
      Swoją drogą... leczenie i rehabilitacja dziecka niepełnosprawnego to są na
      prawdę wielkie kwoty. Nie wszystko da się załatwić w ramach NFZ. Przykładem są
      no buty ortopedyczne - NFZ refunduje 2 pary w roku... Nie ma szansy by to
      wystarczyło.

      Osobiście nie znam rodzica, który mając chore dziecko czerpałby jakieś zyski z
      tytułu posiadania subkonta. Tym bardziej, że przeważnie największym problemem
      rodziców jest przełamanie samego siebie, własnej dumy....wyciągnięcie ręki po
      pomoc materialną.... Dla mnie to było niesamowicie trudne, nawet upokarzające.
      Bo ciężko się pogodzić z faktem, że nie jesteśmy w stanie sami zapewnić chorym
      dzieciom tego czego potrzebują.
      • zlosliwe_malpisko Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 14:06
        ago, mogę sobie tylko wyobrazić jakie to trudne. Nawet nie próbuję
        wczuć się w Waszą sytuację, los mi oszczędził konieczności
        korzystania z pomocy innych.
        Wierzę w to co Ty i inne mamy chorych dzieci piszecie - z pewnością
        środki od fundacji wykorzystujecie zgodnie z pzeznaczeniem. Z
        pewnością bardzo trudno przebić się przez całą biurokrację. Trudno
        wszystko kontrolować, rozliczać, zwłaszcza, że chodzi o dziecko.
        Ale czy w takim razie Waszym zdaniem należało by tę kontrolę
        ograniczyć? Bardziej zaufać rodzicom i nie rozliczać z każdej
        złotówki?
        Nie uważasz, że wówczas wszystko mogłoby wyrwać się spod kontroli?
        • mama_misi Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 14:54
          Jestem za kontrolą i weryfikacją wydatków, które ponoszą rodzice
          niepełnosprawnych dzieci. Mimo iż, sama korzystam z pomocy, zgadzam się z tym,
          że i tutaj mogą zdarzyć się nieuczciwe jednostki... Nadzór fundacji nie jest
          uciążliwy ani problematyczny więc raczej nikomu nie powinien życia utrudniać.
        • agamama123 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 15:03
          Absolutnie nie. Powinna być taka kontrola, wtedy wiadomo dokładnie na jaki cel
          idą środki. Choć nie ukrywam, że czasem jest to męczące - aktualnie na zwrot
          pieniędzy za leki czekam ok 5 tygodnisad
          Za to nie jestem za opcją uzależniania otwierania subkont dla dzieci od dochodu
          opiekunów. Sytuacja sytuacji nie równa - rodzice mogą miec niezłe pensje ale
          dziecko może być tak bardzo chore, że z własnych środków nie byliby w stanie
          zapewnić leczenia.
          Jeszcze jedno - ktoś napisał o rodzicach zbierających środki na operację dziecka
          w Monachium a przecież można taką operację wykonać w ramach NFZ... Tylko, że dla
          rodzica, dla każdego chyba rodzica najważniejsze jest aby dziecko było leczone
          jak najlepiej, najszybciej... I nie dziwię się, że wolą obniżyć ryzyko do
          minimum. Nawet jeśli mieliby zadłużyć się do końca życia.
          • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 15:12
            > Jeszcze jedno - ktoś napisał o rodzicach zbierających środki na operację dzieck
            > a
            > w Monachium a przecież można taką operację wykonać w ramach NFZ... Tylko, że dl
            > a
            > rodzica, dla każdego chyba rodzica najważniejsze jest aby dziecko było leczone
            > jak najlepiej, najszybciej... I nie dziwię się, że wolą obniżyć ryzyko do
            > minimum. Nawet jeśli mieliby zadłużyć się do końca życia.

            Agamamo ale jest różnica jak ktoś na stronie wyjaśni czemu powinien taką
            operację czy zabieg wykonać akurat prof. Malec a nie kłamie i pisze, że to
            jedyna szansa na życie dla jego dziecka.

            W sumie to do końca nawet nie przemyślałam czy faktycznie fundacja byłaby w
            stanie sprawdzić jakimi środkami dysponuje rodzina i jakie ponosi na leczenie,
            chyba nie da się tego obiektywnie stwierdzić.
            Po prostu tak się zdenerwowałam ostatnio (zwłaszcza jak dowiedziałam się o
            odsprzedaniu turnusu rehabilitacyjnego), że całą winę zrzuciłam na fundacje a
            nie na nieuczciwych rodziców próbujących wyłudzać pieniądze na chore dziecko.

            Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
    • ominika Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 29.10.09, 16:41
      Jestem mamą dość mocno niepełnosprawnej panny z wadą genetyczną.
      Mam też w najbliższym otoczeniu znajomych, którzy też mają dziecko z
      wadą genetyczną, ale dziecko jest dość sprawne fizycznie, w normie
      intelektualnej. Ma swoje ograniczenia wynikające z choroby, ale nie
      wymaga opieki non stop. I to dziecko ma subkonto na 1%. Rozumiem,
      dochody takie sobie, mama niepracująca. Ale trochę mam mieszane
      uczucia jeśli chodzi o podejście właśnie owych rodziców - wg. nich
      ja jestem ciężką frajerką, że nie zakłądam młodej konta, że nie
      ciągnę z opieki, czy pcpr tego, co mi sie niby nalezy. Czułam
      niesmak, gdy pod hasłem "krzesełko pionizujące" zakupili z refundają
      super wypasione krzesełko do karmienia. Okazuje się, że kombninowac
      można na różne sposoby. Ja wychodze z założenbia, że "ciastko" jakim
      sa pieniądze darczyńcwó jest okreslonej wielkości i niech trafia
      tam, gdzie jest na prawde potrzebne. Pewnie, z formalnego punktu
      widzenia, mogę Młodej założyć owe subkonto. TYle tylko, że te
      pieniądze, które trafiłyby do nas - nie trafią już nigdzie indziej
      tam, gdzie sa bardziej może potrzebne. Nie stać mnie na wiele rzeczy
      i z wielu musiałam w zyciu zrezygnować, ale nie wyobrażam sobie
      sytuacji, aby wydatki związane z chorobą mojej córki miał pokrywać
      ktoś, podczas gdy sami jestesmy w stanie to zrobić - czasem kosztem
      własnych widzimisię. Natomiast jesli ktoś chcemieć i na własne
      wszystkie widzimisię i sięga po 1% aby starczyło jeszcze na terapię
      dziecka - to jest tu coś nie halo. Ale nie tylko w systemie, ale w
      samych rodzicach...
      I żeby nie było - nie zazdroszczę, że inni mają ten 1% i subkonta. O
      wiele łatwiej jest mi radzić sobie z tym co mam, niż prosić o pomoc,
      która gdzieś indziej może więcej pomoże.
      • mama_misi ominika 29.10.09, 20:47
        życzę Ci obyś nigdy nie musiała mieć tego subkonta i z niego korzystać...
        • phantomka Re: ominika 29.10.09, 20:56
          Prawda jest taka, ze w wiekszosci przypadkow takie majetne rodziny w
          obliczu ciezkiej choroby dziecka, maja coraz mniej pieniedzy. Pewnie
          tez zalezy, o jakich chorobach mowimy. Natomiast z reguly jedno z
          rodzicow musi przestac pracowac, drugie prawdopodobnie tez ma
          ograniczony czas na prace. Nie mowiac o tym, jakie sa koszty
          leczenia. Sa choroby, gdzie na same leki wydaje sie tysiac i wiecej,
          a gdzie zycie, oplaty, rachunki. Z tym i majetni przestaja sobie
          radzic.
          Kiedys orientowalam sie jak wyglada leczenie mukowiscydozy (bo corka
          bedac w szpitalu jako noworodek miala podejrzenie muko) I za glowe
          sie zlapalam, jakie to sa koszta m-czne, przekraczajace absolutnie
          mozliwosci przecietnie zarabiajacej polskiej rodziny.
        • ominika Mamo-misi 30.10.09, 09:05
          Dziękuję Ci za zyczenia, ale nie rozumiem jakiegoś ukrytego
          oburzenia. Przecież posiadanie dziecka niepełnosprawnego nie jest
          gwarancją uczciwości rodziców, prawda? Niestety naciągaczy nie
          brakuje. Nigdzie nie napisałam, że wszysycy korzystający z
          możliwości zbierania pieniędzy na subkonta są nieuczciwi. Ale
          wykluczyć tego nie można. Myślę, że przykładów niestety nie
          brakuje. I tylko tyle. I myslę, że optymalnie byłoby, aby te
          pieniądze trafiały do faktycznie potrzebujących - ja doskonale wiem,
          jak wygląda w znaczącej większości sytuacja rodzin z
          niepełnosprawnym chorym dzieckiem - jedno z rodziców jest na oucie
          zawodowym, bo ktoś się musi dzieckiem zająć. Jedne dochody mogą
          oznacząc znaczne trudności finansowe, a terapia, rehabilitacja,
          leczenie są kosztowne. W moim przypadku jedna pensja pozwala w miarę
          sensownie żyć nam i naszemu niepełnosprawnemu dziecku i dlatego nie
          zakładam subkonta - chociaż z formalnego punktu widzenia mogłabym.
          Mam takie prawo. MOje dziecko jest niepełnosprawne, niesamodzielne,
          z różnymi przypadłościami. Ale zdaję sobie sprawę, że to byłoby na
          ten moment nieuczciwe wobec tych, którym ta jedna pensja nie pozwala
          na godne zycie z chorym dzieckiem. I tyle w temacie.
          • mama_misi Re: Mamo-misi 30.10.09, 10:38
            > Dziękuję Ci za zyczenia, ale nie rozumiem jakiegoś ukrytego
            > oburzenia.

            Ominika, nie rozumie?
            Oburzenia? Kobieto ciesz, się że nie musisz zbierać tych pieniędzy bo to nic
            przyjemnego...
            Każdy patrzy na moje dziecko i widzi śliczną uśmiechniętą dziewczynkę, tylko nie
            wie ile to pracy i pieniędzy. Nie byłaby taka, gdyby nie darczyńcy i gdybym ja 3
            lata temu nie schowała dumy do kieszeni.. bo akurat nas nie stać aby dać jej
            wszystko co potrzebuje.
            W mojej wcześniejszej wypowiedzi nie było oburzenia co najwyżej zazdrość, że Ty
            nie musisz prosić...
            Pozdrawiam
            Ps. a jeżeli chodzi o naciągaczy, to niestety są wszędzie i wśród rodziców
            chorych dzieci też, ale ja o tym nie psiałam..
            • gofer73 Re: Mamo-misi 30.10.09, 11:06
              Pewnie się powtórzę ale czasem nawet i pozornie dobrze sytuowane
              rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym rownież potrzebują korzystać z
              pomocy finansowej w ramach np. uzbierania darowizn z 1% na koncie
              fundacji.

              Bardzo często jest tak że w takiej rodzinie pracuje tylko jeden
              rodzic a miesięczne nakłady związane z niepełnosprawnością dziecka
              (rehabilitacja, leki) to kwoty rzędu kilkuset złotych. I tego
              czasami nawet przy pozornie niezłej pensji nie da się udźwignąć, bo
              czasem trzeba jeszcze mieć pieniążki np na dopłatę do wózka
              inwalidzkiego lub na sprzęt nie finansowany przez NFZ (a to są
              czasem bardzo bardzo duże kwoty. Ja nawet przy niezłej (ale jednej!)
              pensji nie jestem w stanie odłożyć kilkudziesięciu tysięcy na
              elektryczny wózek dla mojego syna. I myślę, że mało kto jest w
              stanie to zrobić.

              I powtórzę - nie jest tak że Fundacja daje komukolwiek gotówkę do
              ręki. Potrzebę finansowania zakupu czegokolwiek (a zwracam się do
              Fundacji tylko w momencie gdy sama nie jestem w stanie udźwignąć
              wydatku) muszę bardzo mocno udowodnić z zaświadczeniami od
              specjalistów o konieczności zakupu danej rzeczy włącznie.

              Oczywiście jak w każdym środowisku trafiają się czarne owce.
              Niestety. I z nimi trzeba walczyć.

              Resumując - kontorla wydatków prowadzona przez Fundację - tak, ale
              uzależnienie pomocy raczej od potrzeb dziecka niż od statusu
              materialnego rodziców.
    • zawsze_wolna_nilka Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 14:39
      slonko, npisałaś:

      "Przykład drugi.
      Chłopczyk z wadą serduszka. Na stronie informacja o tym, że jedyną
      sznsą na
      normalne życie jest operacja w Monachium bodajże i zbiórka pieniędzy
      na ten cel.
      Nie ma słowa o ty, że tą operację można wykonać bezpłatnie w Polsce.
      Ja
      rozumiem, że rodzic może sobie wybrać gdzie będzie operacja dziecka
      ale powinien
      taka informację zamieścić na tejże stronie. "

      Podaj, proszę, adres tej strony. Skoro jest publicznie dostępna,
      powinnaś to zrobić. W przeciwnym razie siejesz zamęt i wątpliwości
      wśród darczyńców.
      Podaj także do naszej wiadomości dane żródłowe, z których wynika, że
      taka sama operacja mogła odbyć się w Polsce w czasie gwarantującym
      przeżycie dziecka.

      Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z konsekwencji ewentualnego
      zniesławienia?

      O wartosci moralnej oceny, ile i kiedy inni powinni mieć dzieci -
      szkoda słów...
      • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 14:48
        Niestety już nie jest dostępna. W sumie wcale się nie dziwię padło tam wiele
        przykrych słów z obu stron. Rodzice nie rozumieli o co ludzie mają pretensje,
        Darczyńcy czuli się oszukani. Subkonto zamknięto. Na operację w Monachium nie
        zebrano, operacja odbyła się w Polsce, udała się.
        Prawdę mówiąc publicznie i tak nie podałabym linka jakby jeszcze istniała, bo
        widzisz mi się wydaje to oszustwem ale jednak wielu osobom nie i mimo wszystko
        chodzi jednak o chore dziecko które nie ma wpływu na to co robią rodzice.
        • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 14:55
          Przejrzyj sobie akcje pomocowe na babyboomie i na sercu dziecka (choć wiem, że
          moderatorzy kilkakrotnie usuwali posty i wątki jak była rozróba) na pewno
          znajdziesz tam trochę ciekawych rzeczy. Ja już się wylogowałam i przestałam
          nawet zaglądać.
    • pitahaya1 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 15:18
      Choroba dziecka, zresztą kogokolwiek w rodzinie, potrafi wywrócić świat do góry
      nogami.
      Często nawet najlepiej wyglądający budżet nie jest w stanie tego udźwignąć.

      Mam w swoim otoczeniu kilka rodzin z ciężko chorymi dziećmi. W każdej z nich
      jeden z rodziców musiał przestać pracować. Są tam dzieci z zanikiem mięśni,
      wadami kończyn, mukowiscydozą.
      Niemal każda z tych rodzin przedtem żyła na przyzwoitym poziomie, dzieci
      pojawiły się na świecie w momencie, gdy rodzice byli już "ustawieni" finansowo.
      W tej chwili wygląda to różnie.
      Nikomu nie zazdroszczę...
      Czasem zdarza mi się słyszeć "ale przecież ich to stać na leczenie".

      O wykorzystywaniu choroby dziecka w celu "zbicia kasy" też słyszałam. Ale nie w
      przypadku tych dzieci.
      • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 15:38
        Weszłam właśnie na stronę fundacji "Zdążyć z pomocą" wpisałam imię i nazwisko
        chłopca dla którego organizowana była pomoc a który niestety zmarł kilka
        miesięcy temu. Na stronie fundacji oczywiście dalej widnieje stronka z opisem i
        numerem subkonta. Pomoc dla tego dziecka organizowało wiele osób, na wszystkich
        forach i innych stronach jest informacja, że dziecko zmarło a fundacja nie
        zauważyła faktu...
        • mama_misi Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 18:22
          Jeżeli rodzice nie wysłali pisma z prośbą o zamknięcie subkonta z powodu śmierci
          dziecka.. to niestety nie zauważyła...
          Fundacja nie jest jasnowidzem... A podopiecznych ma tysiące...
          • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 23:00
            Owszem wysłali nie wiem czy prośbę ale na pewno akt zgonu, jestem z tą rodziną w
            stałym kontakcie. Dziwnym trafem wszystkie inne organizacje które starały się
            pomóc zanotowały ten przykry fakt i pod jego nazwiskiem można znaleźć krótkie
            pożegnania i informację o tym, że dziecko zmarło.
            • mama_misi Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 23:34
              To warto zadzwonić i ponaglić Fundacje. Może pismo nie dotarło tam gdzie miało?
              Może ktoś coś zaniedbał?
              • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 30.10.09, 23:55
                Zrobią to w poniedziałek, w sumie masz rację przy tylu podopiecznych mógł ktoś
                coś przeoczyć.

                Mamo_misi gdzieś napisałaś, że ktoś jak patrzy na Twoją córeczkę widzi śliczną
                dziewczynkę. Masz rację. Dominika jest cudna a jej uśmiech powala po
                prostu..Przykro mi bardzo, że musi się tyle wycierpieć i ona i Wy rodzice. Wiem
                co oznacza chore dziecko choć wada wrodzona mojej córki to pestka przy
                mukowiscydozie a ja nigdy nie przestaję się martwić i tak bardzo się o nią boję.
                Na szczęście ona znosi to dużo lepiej niż jawink
                • mama_misi Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 31.10.09, 18:20
                  Dzięki słonko smile Nie jest lekko, bo teraz dochodzi bunt typu - "przez tą
                  mukowiscydoze nie mam kiedy się bawić" itp. Ale panujemy, zawsze znajdujemy
                  lepsze strony, pokazując inne chore/niepełnosprawne dzieci i póki co jakoś to
                  działa.
                  A wada Twojej córeczki to nie pestka.. bo dla rodzica nawet katar potrafi być
                  końcem świata. Każdy ma tyle ile potrafi znieść.
                  Pozdrawiamy
    • b.bujak Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 31.10.09, 11:52
      nie wszyscy zakładają subkonta prosząc o pomoc w mediach...
      ja mam w rodzinie osobę, która poprzez takie subkonto finansuje sobie leki,
      które przyjmuje w przewlekłej chorobie - subkonto zasilane jest tylko przez
      rodzinę i znajomych - co w tym złego? nawet jeśli rodziców stać na te leki z
      normalnego domowego budżetu...
      • slonko1335 Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 31.10.09, 14:29
        W sumie to nic w tym złego o ile o tym wiesz i się mimo wszystko decydujesz na
        wpłatę, ja widzę ogromną różnicę między jasno postawioną sytuacją a kłamstwem.
    • cruzbos Re: Fundacje , chore dzieci, zarobki 31.10.09, 18:30
      Witam, ja jestem matką niepełnosprawnego chłopca z mpdz, znam kilka
      rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi i nie ma wśród nich nikogo, kto
      nie musiał przed założeniem subkonta przedstawiać zaświadczenia o
      dochodach i z każdej wydanej kwoty rozliczać się.
      Co oczywiście nie oznacza, że naciągaczy nie ma. Ludzie nieuczciwi
      na pewno znajdują się też wśród rodziców dzieci niepełnosprawnych.
      Wiadomo, że dostępne na stronach informacje o dziecku przygotowują
      sami rodzice, fundacja nie ma wpływu na to, co napiszą. Ja już tyle
      oszustów widziałam, że nic mnie nie zdziwi. Mimo to z reguły wierzę
      w szczerość ludzi (jestem trochę idealistką).
      Uważam, że owszem w takich delikatnych sprawach, musi istnieć jakaś
      kontrola. Ale wg moich informacji ona istnieje. Nie wyobrażam sobie
      w jaki sposób możnaby ją zwiększyć, jakie kryteria przyjąć, kto
      miałby oceniać sytuację.
      Mnie np. odmówino założenia konta, tłumacząc zbyt dużymi zarobkami.
      Zresztą ogólnie jestem przyzwyczajona, że jesteśmy postrzegani jako
      zamożni ludzie. Bo właśnie raczej nikt nie zastanawia się jakie są
      koszty życia w takiej rodzinie. Ja zrezygnowałam z pracy, mąż
      zarabia na 5 osób, oprócz synka mamy 2 starsze córki, pracuje 6
      dni/tydz po 10 godz + w domu zlecenia, często siedzi do północy.
      Syna widuje jakieś pół godz dziennie (kąpie i usypia). Musieliśmy
      zmienić mieszkanie na większe na parterze z przystosowaną łazienką.
      Mamy ogromny kredyt, prywatna rehabilitacja, turnusy praktycznie od
      urodzenia wykańczają (oczywiście obok refundowanej).
      Od państwa oczywiście też się nic nie należy, bo za duży dochód. Nie
      łapiemy się na żadne dofinansowania z pefronu, mops, dodatek
      mieszkaniowy odpada. Przykre to bardzo, ale nie narzekam, bo wiem,
      że są rodziny z o wiele trudniejszą sytuacją i cieszę się, że
      znajdują się ludzie, którzy chcą im pomóc.
      Pozdrawiam wszystkich wspierających chore dzieci i w ogóle ludzi w
      trudnej sytuacji życiowejsmile


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka