Chodzi mi o tradycyjne w naszej kulturze, "galanteryjne" traktowanie kobiet,
czyli np. przepuszczanie pierwszej w drzwiach. Korzystacie z tego przywileju?
Przyznaję, że coraz częściej się przeciw temu moim zdaniem przestarzałemu
zwyczajowi buntuję - przepuszczam faceta pierwszego, zwłaszcza jeśli jest po
prostu bliżej drzwi (są zaskoczeni i zawsze z uśmiechem dziękują), albo mówię
"nie, pan ma pierwszeństwo", kiedy gość WYCHODZĄCY z jakiegoś pomieszczenia
chce mnie, wchodzącą, przepuścić.
Mam pewne obawy, że należę do mniejszości