Dodaj do ulubionych

Ech, znów Biedronka...

10.11.09, 21:25
Przez 2 miesiące pracowałam w tym sklepie-o 2 miesiące za długo. Ale nie w tym
rzecz. Robili mi problemy, nie chcąc przyjąć mojego wymówienia-w końcu
zwolniłam się w trybie natychmiastowym. Dziś otrzymałam pocztą świadectwo
pracy, w którym jest napisane jak byk, że wykorzystałam dzień urlopu, a za
kolejne 5 godzin wypłacono mi ekwiwalent. Chyba nie muszę dodawać, że nie
byłam na żadnym urlopie, żadnych pieniędzy nie dostałam. Tylko co teraz,
szarpałybyście się z byłym pracodawcą o jeden dzień urlopu, którego nie było?
Czy po prostu mam sobie odpuścić i nie szarpać nerwów?
Obserwuj wątek
    • w_miare_normalna Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:02
      Moja kuzynka pracuje w biedronce, jest po studiach wyższych no i jest
      bardzo zadowolona. Od stycznia czeka ją awans, będzie kierownikiem
      zmiany, ale szczerze poleca prace w biedronce. Także punkt widzenia
      zależy od punktu siedzenia.
      • gku25 Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:11
        Też mam wyższe wykształcenie. A pytałam o to, czy warto korygować kłamliwe
        świadectwo pracy czy sobie odpuścić.

        Ps.
        Z mojej Biedrony tylko za mojej "kadencji" odeszły 4 dziewczyny.
        • caffe_mocca Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:17
          Tak warto !
          Zwłaszcza z Biedronka - oni sa teraz wyjatkowo na "cenzurowanym" jesli chodzi o łamanie praw pracownikow i masz duze szanse na wygrana smile
          Dwa - pomijajac powyzsze - jesli ludzie beda sobie odpuszczac takie rzeczy - takie praktyki nigdy sie nie skoncza.

          gdyby przed Toba kilka(nascie) osob zareagowalo tak jak powinno (bo pewnie byly tak samo robione w konia) - to Ty prawdopodobnie juz bys takiego problemu nie miala.
          Pomysl o nastepczyniach smile

          ps. z ciekawosci spytam - jakie studia konczyłyscie ze ladowanie było w B?sad
          • gku25 Caffe_mocca 10.11.09, 22:32
            Ukończyłam socjologię z dość wąską specjalizacją. Poza tym mieszkam w miejscu, w
            którym o pracę jest ciężko. Dla wielu osób Biedronka jest szczytem marzeń,
            między innymi dla mojej szwagierki, której nie przyjęli, pomimo wielu lat pracy
            w handlu. Dodam że dziewczyna jest po ekonomii i to po nie byle jakiej uczelnisad
            • caffe_mocca Re: Caffe_mocca 10.11.09, 22:34
              Kurcze , szkoda - ze po fajnych studiach szczytem marzen jest Biedronauncertain
              Ale pomijajac powyższe - jak najbardziej dochodzić swoich praw!
            • deodyma Re: Caffe_mocca 10.11.09, 22:40
              a jak duze jest miasto, w ktorym miezkasz?
              bo ja mieszkam w malym, ktore liczy sobie jakies 18 tys ludzi.
              u nas sa dwie Biedronki.
              oprocz tego jest sporo innych wiekszych sklepow.
              osobom z wyzszym wyksztalceniem tez tu o prace ciezko, niestety.
              pracowalam z dziewczyna, ktora po wyzszym wyksztalceniu przez 2 lata
              szukala pracy, bez skutku.
              w koncu znalazla ja w Biedronce.
              niestty, popracowala tam rok, umowy jej nie przedluzono, bo
              kierownictwo stwierdzilo, ze nie jest wydajnym pracownikiem.
              dostala prace w banku po znajomosci, ktora zalatwil jej maz i
              pracuje tam juz okolo 2 lat.
              • gku25 Re: Caffe_mocca 10.11.09, 22:48
                Mieszkam w Jeleniej Górze. U nas jest chyba z 5 Biedronek i jak zauważyłam, w
                niektórych jest stała obsada, w innych (tak jak moja) jest ciągła rotacja.
              • caffe_mocca Re: Caffe_mocca 10.11.09, 23:10
                deodyma - jesli pytanie do mnie, to tak, mieszkam w duzym (najwiekszym smile) moze
                dlatego jakos nieswiadoma jestem realiów małych miast uncertain
      • deodyma Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:35
        pracowalam w Biedronce.
        u nas akurat zle nie bylo, nie narzekalam, chociaz bylo ciezko.
        pracownicy i kierownictwo bylo ok,
        wolnego dawali tyle, ile sie nalezalo, to samo z urlopami.
        gdy musialam zpstawac w pracy po godzinach, oddawali to potem w
        wolnych dniach, albo placili.
        pracowalam do momentu 13 tygodnia ciazy i poszlam potem na
        zwolnienie, bo by nawet nie pozwolili mi pracowac a zreszta nie bylo
        nawet mozliwosci przeniesienia na lzejsze stanowisko pracy.
        jednak rotacja jest ogromna, przewija sie przez Biedronki mnostwo
        pracownikow.
        pracowalam tam do kwietnia 2007 roku i z ekipy, ktora ze mna akurat
        pracowala, zostaly tylko 2 osoby, reszty nie znam.
        w drugiej Biedronce pracuja 3 osoby, ktore pracowaly ze mna, w tym
        dwie awansowaly na stanowisko kierownicze.
        zadna z nich nie ma wyzszego wyksztalcnia.
        awansowac moze tam praktycznie kazdy, kto sie na to stanowisko
        nadaje, tylko ze nie kazdy niestety chce.
    • beatulek Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:17
      Ja bym korygowała i kłóciła sie do skutku. Za dużo się słyszy o
      wykorzystywaniu pracowników. W duszy z tymi pieniędzmi -nie jest
      tego wiele - ale kurcze same pozwalamy na oszukiwanie się a potem
      się dziwić, ze nikt się z pracownikami nie liczy. A taką siec jak
      Biedronka na pewno stać na wypłacenie uczciwie ekwiwalentu za 1,5
      urlopu. Nie zbankrutowałaby.
    • ania_kryszcz Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:17
      Wydaje mi się że mozesz walczyc o swoje bo jelsi an twoim koncie an ktore
      przelewali ci wyplate nie ma przeleu od nich oni musza ci wskazac numer n jaki
      wyslali pieniadze a pod rugi chyba jesli chodzi o urlop to powinni miec
      podkladke ze ty np.zloylas wniosek o urlop czy podpisalas papiery o urlop
      podpisywalas cos takiego?
      • e.mama.s Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:22
        Ja bym tego nie popuścila
      • gku25 Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:27
        Właśnie rzecz w tym, że nie składałam żadnego wniosku o urlop. Nie brałam nawet
        opieki na córkę. A w świadectwie napisane mam że wykorzystałam dzień (8 h)
        urlopu, za kolejny (5 h) wypłacili mi kasę. Skąd w ogóle wyliczenie, że za 2
        miesiące pracy przysługuje mi 13 h urlopu?? Nie mam niczego takiego na świstku,
        wygląda na to że sprawa skończy się w PIP.
        • ania_kryszcz Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:35
          Idz do nich i pwoiedz ze jesli nie przleja ci aksy i nie skoryguja swiadectwa
          pracy idziesz do PIP i masz sprawe wygrana.
          Bo nie ma przlewu oni podkladki ze pislaas pismo o urlop itd.
          • gku25 Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:42
            Problem jest w tym, że pójść mogę do kierowniczki, bo kadry są albo w Kostrzyniu
            albo w Lubiniu-w każdym razie dość daleko ode mnie. Więc nie pozostaje mi nic
            innego jak PIP. Książeczki zdrowia też mi nie oddali, choć obiecali, że odeśląuncertain
            • deodyma Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:46
              no ale ksiazeczka zdrowia u kierownictwa powinna byc przeciez?
              w kadrach na pewno jej nie maja a kierownictwo musi to trzymac u
              siebie, na wypadek kontroli z SANEPIDU.
              na Twoim miejscu zadzwonilabym do kadr.
              gdy mialam cos do zalatwienia, gnebilam kadry telefonami.
              • gku25 Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:50
                Zgadza się, książeczka została w sklepie. Ale kierowniczka mówiła że mi ją
                odeśle, bo przy wręczaniu przeze mnie wymówienia nie chciała mi jej wydać.
                • deodyma Re: Ech, znów Biedronka... 11.11.09, 11:33
                  wiec bez szemrania powinna Ci ja oddac.
                • lila1974 Łaski nie robi 11.11.09, 12:02
                  Ta książeczka wogóle nie powinna byłą się znaleźć u pracodawcy.
                  Tylko sąd ma prawo żądać okazania książeczki.

                  Nawet jeśli pracodawca za nią zapłacił, tzn. wysłał Cię do lekarza
                  medycyny pracy, z którym ma umowę, to nadal jest to TWÓJ
                  dokument.
              • lila1974 książeczki zdrowia NIE ODDAJE się pracodawcy 11.11.09, 11:58
                Jest to dokument należący do pracownika, do którego nie ma prawa
                wglądu nawet sanepid.


                Pracodawca przyjmując pracownika do pracy ma obowiązek wysłać go na
                badania wstępne. Zwrotnie otrzymuje od lekarza medycyny pracy
                orzeczenie, że pracownik do tej pracy się nadaje.

                Lekarz oczywiście takiego papieru nie wystawi, jeśli pracownik nie
                będzie miał odpowiednich badań - przy spożywce dodatkowo przedłuża
                książeczkę zdrowia (jeśli straciłą ważność).

                Zatem pracownicy - kasiążeczki zdrowia trzymajcie w domu!


                ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ZDROWIA
                z dnia 2 lutego 2006 r. w sprawie badań do celów sanitarno-
                epidemiologicznych
                (Dz. U. z dnia 17 lutego 2006 r.) Dz.U.06.25.191.
                • przeciwcialo Re: książeczki zdrowia NIE ODDAJE się pracodawcy 11.11.09, 12:51
                  Od 10 lat ksiażeczkę mam ja a nie mój pracodawca.
                  • gku25 Re: książeczki zdrowia NIE ODDAJE się pracodawcy 11.11.09, 13:03
                    A mi na wejściu zabrali, mimo że książeczka była robiona przeze mnie i za moje
                    pieniądze.
                    • lila1974 To ją odbierz 11.11.09, 13:17
                      a jeżeli nie będą chcieli oddać, zwróć się na piśmie z żądaniem
                      oddania książeczki i znów dołącz adnotację "do wiadomości PIP".
                • beatulek Re: książeczki zdrowia NIE ODDAJE się pracodawcy 11.11.09, 14:55
                  Jestes pewna, że piszesz o branży spożywczej???? W innych branżach
                  te książeczki nie są wymagane. Co do Sanepidu to żąda ich na każdej
                  kontroli OD KIEROWNIKA SKLEPU !!!!!!! Dla mnie to całkiem logiczne,
                  ze osoby mające kontakt z żywnością muszą udowadniać, ze nie horują
                  na choroby zakaźne. I że obowiązkiem pracodawcy jest tego pilnować.
                  Innym dokumentem jest dokument stwierdzający zdolnośc pracownika do
                  pracy a innym wymaganym w branży spożywczej książeczka do celów
                  sanitarnych.
                  • lila1974 Re: książeczki zdrowia NIE ODDAJE się pracodawcy 11.11.09, 22:11
                    Jedynym dokumentem dopuszczającym pracownika do pracy jest
                    orzeczenie lekarza medycyny pracy i to ono ma figurować w
                    dokumentach pracodawcy.

                    Nie ma znaczenia jaka to firma.

                    W książeczce sanitarno-epidemiologicznej są wpisane wyniki różnych
                    badań, m.in. kał na nosicielstwo, WR czy RTG klatki piersiowej, więc
                    jest to dokument podlegający tajemnicy, do którego jedyny wgląd ma
                    lekarz medycyny pracy i ewentualnie sąd.

                    Zresztą, spójrz chociażby tu:
                    "(...)Otrzymuje je osoba badana i przedsiębiorca a jego treść
                    wpisuje lekarz do karty badań do celów sanitarno-epidemiologicznych
                    oraz książeczki badań dla celów sanitarno-epidemiologicznych.
                    Z załącznika nr 2 do rozporządzenia, który zawiera „wzór książeczki
                    badań dla celów sanitarno-epidemiologicznych" wynika, że książeczkę
                    zdrowia przechowuje osoba badana, co w praktyce oznacza, że
                    przechowuje ją pracownik.
                    W czasie kontroli sanitarnej, podstawą do stwierdzenia , że
                    pracownicy posiadają wymagane badania dla celów sanitarno-
                    epidemiologicznych będą zatem orzeczenia lekarskie będące w
                    posiadaniu pracodawcy.(...)"
                    http://www.wsse.krakow.pl/pages/psse_tarnow_document.php?
                    nid=653&did=2876


            • novembre Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:50
              Nie idz. Napisz pismo, poleconym wyślij, za potwierdzeniem odbioru.
              Ja się tak szarpałam z kretynem, u którego wytrzymałam 12 dni.
              Piszesz pisemko w stylu: szanowni panstwo, w nawiązaniu do swiadectwa pracy
              otrzymanego dnia... informuję, iż urlopu w ilosci jeden dzień nie wybrałam, za
              5h należności mi nie wypłacono. W związku z powyższym proszę o pilne przesłanie
              korekty do świadectwa pracy oraz wypłacenie należnego ekwiwalentu za urlop.
              I na dole piszesz: do wiadomosci: biedronka, HR oraz - PIP - RPO.
              Czy wyślesz do PIPy od razu, czy nie, to już inna kwestia, ale jak zobaczą na
              dole pisemka taką adnotację, to im pośladki zmiękną.
              U mnie pomogło i dostałam, co moje.
              Trzymam kciuki i w ogóle co to za pytanie, czy walczyć? Oczywiście, że walczyć wink.
              • gku25 Re: Ech, znów Biedronka... 10.11.09, 22:55
                Pytam dlatego, że jest to TYLKO jeden dzień urlopu i jednocześnie AŻ jeden
                dzień, którego nie wykorzystałam. Dziwi mnie to, że ktoś bezczelnie poświadczył
                nieprawdę-w każdym razie chętnie sobie obejrzę "mój" wniosek o urlop.
                • lila1974 Pracodawcy 11.11.09, 12:07
                  są zdolni do wszystkiego.

                  Mój maż dochodził swego dobrego imienia w sądzie pracy, gdy
                  pracodawca po 3 czy 4 latach przysłał mu pismo, że się nie rozliczył
                  z zaliczek na kwotę 3 tyś. zł.

                  Dowcip polegał na tym, że m.in. "wziął" jedną z zaliczek we wrześniu
                  ... tylko, że od lipca tam nie pracował.

                  Pracodawca przegrał, choć był tak durny, by się odwoływać ...
                  apelację też przegrał.
              • przeciwcialo Re: Ech, znów Biedronka... 11.11.09, 08:54
                Tylko że wszystkie korekty swiadectaw pracy mozna robić do ilus tam
                dni, potem nie mozemy dochodzic zmian.
                • gku25 Re: Ech, znów Biedronka... 11.11.09, 09:38
                  Tak, do 7 dni.
                  • lila1974 sprostowanie 11.11.09, 12:10
                    Masz 7 dni, by wystąpić do pracodawcy o poprawienie świadectwa.
                    Jeśli odmówi, to masz kolejne 7 dni na złożenie pisma do Sądu Pracy.
              • lila1974 popieram 11.11.09, 12:04
                Pisz pismo do pracodawcy - z pominięciem kierowniczki.
                • gku25 Lila... 11.11.09, 13:06
                  Widzę że masz pojęcie w kadrowych sprawach... Jest taka sprawa, jeżeli mam pisać
                  do pracodawcy, to muszę wysłać list pocztą. Czy wobec tego będzie się liczyć
                  data stempla pocztowego (jeżeli wyślę jutro pismo) czy data dostarczenia do
                  pracodawcy? Wtedy może przekroczyć te 7 dnisad
                  • lila1974 Re: Lila... 11.11.09, 13:18
                    Data stępla pocztowego.
                    I wyślij za potwierdzeniem odbioru.
                    • gku25 Re: Lila... 11.11.09, 13:26
                      Tak zrobię. Dzięki za pomoc.
                      • lila1974 Czekaj 11.11.09, 13:30
                        Jeszcze poszperam w przepisach.
                        Zasugerowałąm się korespondencją, jaką wysyłam do ZUSu i
                        odpowiedziałam mechanicznie.

                        Jeszcze sprawdzę i dam znać.
                        • gku25 Re: Czekaj 11.11.09, 13:38
                          Ok, dzięki bardzo.
                        • lila1974 Najlepiej 11.11.09, 13:40
                          Skorzystaj z faksu (np. na poczcie). Potem zadzwoń do kadrowej i
                          powiedz, że występujesz z wnioskiem o sprostowanie świadectwa.
                          Wniosek taki można złożyć zarwóno pisemnie, jak i ustnie, więc tym
                          bardziej faksem. Powiedz kobiecie, że pismo oryginalne już wysyłasz.
                          Wówczas na pewno nie przekroczysz owych 7 dni.
                          • gku25 Re: Najlepiej 11.11.09, 13:47
                            Dobrze. Chciałam odejść spokojnie a tak się sprawy pokomplikowałysad
                            • lila1974 Re: Najlepiej 11.11.09, 14:29
                              Kompletnie się tym nie przejmuj.
                              Jeśli jesteś pewna swego, to pracodawca zawalił.
                              Nie ustępuj.


                              I tak - liczy sie data stempla pocztowego, wg piśmiennictwa prawnego.
                              Ty masz 7 dni na złożenie wniosku (ustnie lub pisemnie).
                              Pracodawca ma 7 dni od jego otrzymania na ustosunkowanie się.

                              Czyli - jeśli wyślesz pismo z datą 12.11 a na awizie zwrotnym będzie
                              data odebrania np. 16.11 to pracodawca ma 7 dni na odpowiedź.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka