Zła macocha?????????

25.11.09, 16:39
Zabrałam głos w wątku o dziadkach i wnukach i rozgorzała dyskusja o tym jaka
jestem zła macochą.
Czy macocha musi kochać pasierbów czy wystarczy, że zachowuje się wobec nich
poprawnie?
Czy macocha musi godzić się na zaspakajanie ekstra potrzeb pasierbów kosztem
wspólnego dziecka - dużym kosztem?
Czy pasierbom należy się wszystko z definicji i dlatego, że nie mają pełnej
rodziny?
Jestem macochą od ponad ćwierć wieku. Jestem przeciwna stereotypowi złej macochy.
Uważam, że pasierobowie/bice ( nie zawsze i nie wszyscy rzecz jasna)
wspaniale potrafią manipulować ojcami.
Jakie sa Wasze doświadczenia?
    • marzeka1 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 16:55
      "Czy pasierbom należy się wszystko z definicji i dlatego, że nie mają pełnej
      rodziny? "- nie, bo wyrośnie nastawiony roszczeniowo człowiek.
    • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 16:59
      pytania sa tendencyjne
      wszystko to i Ojcu swietemu sie nie nalezy tongue_out
      dzieciom nalezy sie uwaga i zyczliwe zainteresowanie
      milosc szacunek czas i zaspokajanie rozmaitych potrzeb
      pod tym rozumiem zdrowie, edukacje, wypoczynek i rowniez owszem dobre buty wink
      • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:32
        Ale jeśli tatuś oddaje 3/4 swoich dochodów na dzieci z pierwszego związku, jeśli
        kupuje im się książki( które za chwilę są rzucane w kąt, bo dzieci nie lubią
        czytać), funduje drogi sprzęt sportowy, który przekłada się w domu z kąta w kąt
        ( dzieci nie są fanami sporu), wysyła na narty na Słowację ( przypominam, że są
        to inne czasy- pasierbowie są dorosłymi ludźmi), kupuje po kilka par w roku
        markowych butów to nie jest ok w sytuacji gdy....
        Nowy dom jest praktycznie na utrzymaniu żony. Dziecko z drugiego związku nie ma
        szans na zabawki edukacyjne, książeczki dostaje od przyjaciół, podobnie jak
        ciuszki ( starsze dzieci nawet nie spojrzałyby na używane ciuchy). Wakacje w
        domu lub na działce - pierwszy wyjazd w góry w 7 roku życia.
        Może jednak uczciwiej by było równo i adekwatnie do potrzeb.
        • sanna.i Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:35
          Problemem jest tatuś, a nie jego dzieci.
          Co się zaś tyczy pytania z 1 posta: nie, macocha nie ma obowiązku kochać
          pasierbów, powinna jednak zadbać o poprawne kontakty.
        • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:37
          cos ja czuje ze ci zolc oczy zalala i ze starosci obraz nieco wykrzywil
          stary oddawal trzy czwarte dochodow na dzieci co miesiac
          i tak przez dlugie lata
          aha
          tu mi tramwaj jedzie wink
          • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:45
            Spokojnie, lata lecą, tez będziesz stara.
            Tak mój mąż oddawał przez wiele lat 3/4 swoich dochodów. A bywało- wakacje, ze
            my siedzieliśmy w domu a on z synami przez miesiąc - niezależnie od alimentów-
            wyjeżdżał na wczasy. Finansując to.....z pieniędzy zarobionych przeze mnie.
            • marzeka1 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:51
              "Tak mój mąż oddawał przez wiele lat 3/4 swoich dochodów. A bywało- wakacje, ze
              my siedzieliśmy w domu a on z synami przez miesiąc - niezależnie od alimentów-
              wyjeżdżał na wczasy. Finansując to.....z pieniędzy zarobionych przeze mnie. "

              DLACZEGO uważasz, że problemem są dzieci? To tatuś ma problem, jeśli jest tak,
              jak piszesz, oraz TY masz problem, skoro pozwalałaś dodatkowo dawać swoje
              zarobione pieniądze.No i w imię czego godziłaś się na to przez pół wieku???? Bo
              pojąć nie mogę.
              • kicia031 marzeka 25.11.09, 18:21
                najwiekszy problem ma pani, ktora w takim ukladzie tkwila latami i
                nie potrafila negocjowac rownego zaspokajania potrzeb roznych
                czlonkow rodziny.

                Nie jestem teoretykiem, tylko macocha z 9-letnim ztazem i wiem, ze
                mozna wypracowac sensowne kompromisy, trzeba tylko chciec. Wzasadzie
                u nas wystarczylo, ze jedna strona - czuli ja - chciala.

                Dzieki temu mam nadzieje, ze nie bede za 11 lat ociekac jadem na
                forum.
            • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:52
              zalamka po prostu
              piszesz bzdury bo teraz chcesz wzbudzic litosc
              a nic sie kupy nie trzyma
              • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:58
                Tylko niby w jakim celu miałabym to robić? Dziś po latach pracy mam niezłe
                życie. Może nawet lepsze niż niejedna trzydziestolatka. A lata lecą moofko, lecą.
      • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:56
        > dzieciom nalezy sie uwaga i zyczliwe zainteresowanie
        > milosc szacunek czas i zaspokajanie rozmaitych potrzeb
        > pod tym rozumiem zdrowie, edukacje, wypoczynek i rowniez owszem dobre buty wink

        Ale tylko dzieciom z pierwszego małżeństwa, czy tym z kolejnych także?
        tongue_out
        • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:02
          Zdaniem moofki tylko z pierwszego, drugie się nie liczą.
          • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:07
            Zauważyłam, nakrzyczały się tam dziewczyny o krzywdzie dzieci, aż zastanawiałam
            się, czy nie pogubiły się czytając i nie wstawiły sobie Waszego wspólnego
            dziecka na miejsce Twoich pasierbów i odwrotnie.
    • e_r_i_n Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:00
      alinka1957 napisała:

      > Czy macocha musi kochać pasierbów czy wystarczy, że zachowuje się > wobec nich
      poprawnie?

      Zdecydowanie nie musi. Moim zdaniem jedyne, co musi, to nie przeszkadzać. Co
      oczywiście nie oznacza godzenia się na wszystko i w każdym wymiarze. Jak zwykle
      'złoty środek'. To rola ojca dzieci, każde z nich było jak najmniej pokrzywdzone.
      • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:02
        > Zdecydowanie nie musi. Moim zdaniem jedyne, co musi, to nie przeszkadzać.

        otoz
        a i o to tak trudno czasem


        Co
        > oczywiście nie oznacza godzenia się na wszystko i w każdym wymiarze. Jak zwykle
        > 'złoty środek'. To rola ojca dzieci, każde z nich było jak najmniej pokrzywdzon
        > e.
    • marzeka1 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:06
      Alinko, a czy czasem te zachowania nie wynikają z poczucia winy tatusia?
      "Wszystko" jako forma rekompensaty.
      • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:11
        marzeka1 napisała:

        > Alinko, a czy czasem te zachowania nie wynikają z poczucia winy tatusia?
        > "Wszystko" jako forma rekompensaty.

        ustalmy defincje 'wszystkiego' zanim przejdziemy do dalszej dyskusji
        czy tp co rozumiemy pod pojeciem zepsute 'wszystko' dla zepsutego dziecka
        niealimentowanego okazuje sie byc normalnymi wydatkami w typie ksiazki, odziez i
        rozrywka
        • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:12
          >zepsutego dziecka

          niezepsutego byc mialo
        • marzeka1 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:13
          No właśnie chciałabym dowiedzieć się, co oznacza to wszystko, to "dawanie
          kosztem wspólnego dziecka"? Nie wiem, może pan ma poczucie winy, że dla nowej
          pani te dzieci kiedyś zostawił? Nie wiem, teoretyzuję.
          • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:17
            marzeka1 napisała:

            > No właśnie chciałabym dowiedzieć się, co oznacza to wszystko, to "dawanie
            > kosztem wspólnego dziecka"? Nie wiem, może pan ma poczucie winy, że dla nowej
            > pani te dzieci kiedyś zostawił? Nie wiem, teoretyzuję.

            marzeka otoz to
            przyjrzyj sie temu sformulowaniu
            dawc wszytsko kosztem dziecka
            ile macie wspolnych dzieci z mezem?
            niejedno dobrze kojarze?
    • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:10
      Byłaś macochą czy drugą żona ich ojca?
      • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:25
        Jestem druga zona ich ojca.
        • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:28
          To różnica
          • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:31
            a co charakteryzuje macoche gryziu? wink
            • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:34
              Macocha wychowuje dzieci męża razem z własnymi.
            • sanna.i Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:36
              Różnica jest zasadnicza: gdyby tamte dzieci nie miały matki, autorka byłaby macochą.
              • e_r_i_n Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:40
                Nieprawda. Żona ojca to macocha, niezależnie od tego, czy mieszka z dziećmi i
                czy ich matka żyje.
                • sanna.i Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:17
                  ???

                  www.lex.com.pl/pomoc-prawna-wpis/49402/329
                  forumprawne.org/ubezpieczenia/20769-swiadczenie-z-tytulu-zgonu-macochy-malzonka.html
                  Znajduję jakieś urywki, moze niech się prawniczki wypowiedzą? Prawniczki, nie
                  polonistki. Macocha jest przecież "zastępczą matką", a jeśli matka prawdziwa
                  żyje to...?No nielogiczne to.



                  • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:51
                    > moze niech się prawniczki wypowiedzą? Prawniczki, nie
                    > polonistki.

                    A to dlaczego? Dlaczego to Ty masz decydować, w jakim ujęciu będziemy to
                    rozpatrywać?
                    Macocha to zona ojca, ale nie matka. Dawniej bywało tak, że była to przeważnie
                    żona wdowca, bo wtedy rozwody nie były popularne, zaś śmierć młodszych ludzi (a
                    więc i kobiet), dużo częstsza. Dziś częściej zawiera się ponowne małżeństwo z
                    powodu rozwodu.
                    • sanna.i Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:58
                      Wg kodeksu rodzinno-opiekuńczego taka osoba jest po prostu mężem matki czy żoną
                      ojca. Interesuje mnie definicja, która pociąga za sobą rzeczywiste skutki
                      (konsekwencje), a nie ble ble ble.
                      • e_r_i_n Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 20:32
                        O jakich skutkach mówisz?
    • joanna35 A co z" drugim" dzieckiem? 25.11.09, 17:37
      Co jakiś czas pojawia się na tym forum wątek dotyczący dzieci z
      pierwszego związku męża, forumki troskliwie pochylają się nad
      biednymi dziećmi, którym teraz, z racji tego, że rodzicom ze sobą
      nie po drodze należy się uwaga i troska tatusia, której nie miały
      nawet wtedy gdy z nimi był pod jednym dachem, o bezpieczeństwie
      finansowym nie wspomnę.Dużo uwagi poświeca się "pierwszym" dzieciom
      na tym forum, a pewnie i w życiu - zwłaszcza jeżeli wykorzystując je
      można bezkarnie dokopać tej "drugiej" A ja sie pytam - gdzie jest w
      tym wszystkim dziecko z aktualnego związku tatusia? Jak ono
      odnajduje się w tych warunkach? Jakie są jego relacje z przyrodnim
      rodzeństwem i kto ma je kształtować? Jaki wpływ mają na niego
      kłótnie rodziców o zobowiązania ojca? I wreszcie czy wspomniany
      ojciec jest również dla niego czy tylko męczony poczuciem winy i
      naciskami pierwszej żony zauważa pierworodnych, bo z tym przecież
      mieszka? Naprawdę uważacie, że w takim układzie, w którym nie
      wszystko ułozone jest tak jak powinno "drugie" dziecko nie ma
      powodu do zmartwień?
      • alinka1957 Re: A co z" drugim" dzieckiem? 25.11.09, 17:50
        Nasze dziecko, prócz ogromnych ograniczeń finansowych, dorastało w prawie
        normalnym domu. Syn skończył studia, doskonale zarabia - zaczął pracować już na
        studiach, dziennych, uniwersyteckich. Jestem z niego dumna. Starszych
        przyrodnich braci ma gdzieś ( i nawet z tym specjalnie się nie kryje). Ojca
        widywał rzadko, bo gnał z pracy do pracy, zeby zarobic kolejne pieniądze.
        • marzeka1 Re: A co z" drugim" dzieckiem? 25.11.09, 17:52
          Alinko, czy ty nie widzisz, że to nie tamte dzieci są winne, a pan, którego
          sobie na partnera wybrałaś? Kto kazał ci to znosić tak długo????
          • deodyma Re: A co z" drugim" dzieckiem? 26.11.09, 11:27

            marzeka1 napisała:

            > Alinko, czy ty nie widzisz, że to nie tamte dzieci są winne, a
            pan, którego
            > sobie na partnera wybrałaś? Kto kazał ci to znosić tak długo????




            a ja mysle, ze w tym wypadku winna byla rodzina jego bylej zony.
            z tego, co alinka pisala w poprzednim watku, to byla tesciowa
            nastawiala synow przeciwmko ojcu i jego nowej rodzinie.
            zatem pasierbowie alinki byli tez narzedziami w jej rekach.
        • gryzelda71 Re: A co z" drugim" dzieckiem? 25.11.09, 17:55
          Ależ się czepła faceta co was w sumie okradał.
          • moofka Re: A co z" drugim" dzieckiem? 25.11.09, 17:57
            gryzelda71 napisała:

            > Ależ się czepła faceta co was w sumie okradał.

            aha
            a Ty w to gryz wierzysz? wink
            • gryzelda71 Re: A co z" drugim" dzieckiem? 25.11.09, 18:01
              Nie.
              Tyle lat pani cichutko godziła na odbieranie od ust i dziecku i sobie,a teraz
              czara goryczy się przelała.Ech.
    • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:53
      Alinko, nie jesteś złą macochą. Dziewczyny wsiadły na Ciebie, bo chyba sobie nie
      radzą z relacjami w rodzinie. Jak Moofka na złą macochę, to każda macocha jest
      zła, bo jakżeby inaczej. Jeszcze ten tekst, że krzywda dzieci wróci. Az się
      muszę Ciebie spytać, czy do Twojej teściowej wróciła krzywda Twojego dziecka? Bo
      z Twoich postów jasno wynika, że to jedyne pokrzywdzone dziecko w tej rodzinie.
      • marzeka1 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 17:56
        Nie wsiadły, tylko pojąć trudno, dlaczego znosi się taką sytuację przez pół
        wieku, a na dodatek- jak pisze- mąż z jej pieniędzy dokładał do tamtych dzieci.
        • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:01
          Nie pół wieku a krócej, ale i tak zbyt długo.
        • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:04
          No trudno. Ja bym wymusiła na mężu nie tylko, żeby łożył na nasze wspólne
          dziecko tyle samo, co na starsze, to jeszcze i to, żeby spędzał z naszym
          dzieckiem również czas, tzn. nie na zasadzie, że z tamtymi na wakacje, a naszym
          czas spędzany polega na tym, że tatuś ogląda telewizję, a dziecko obok na
          dywanie bawi się kolejką.
      • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:00
        Nie wróciła i tego nie chciałam. Teściowa zmarła. Mój syn nieźle wylądował,
        sprawdziło się chyba powiedzenie, że to co nie zabije to wzmocni. Jako dziecko z
        braku pieniędzy siedział w domu - jako dorosły odbił to sobie z nawiązka. Za
        własne pieniądze, w ramach stypendiów, wymiany.
        • marzeka1 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:06
          No dobra,a ja w dalszym ciągu pojąc nie mogę po co z kimś takim się związałaś,
          skoro pan mąż własne dziecię z drugiego związku tak niecnie skrzywdził?
        • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:12
          no to co z ciebie za matka
          ze przez tyle lat nie zapewnilas dziecku podstawowych potrzeb?
      • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:11
        jowita771 napisał:

        > Alinko, nie jesteś złą macochą. Dziewczyny wsiadły na Ciebie, bo chyba sobie ni
        > e
        > radzą z relacjami w rodzinie. Jak Moofka na złą macochę, to każda macocha jest
        > zła, bo jakżeby inaczej.

        otoz kochana
        ja zycie znam
        niestety
        i w praktyce znam jedna
        slownie jedna
        rodzine
        gdzie ojciec nie przestal byc ojcem dla bylego dziecka
        (tu celowo uzywam sformulowania mangoldy) bo jest bardzo celne
        kolega meza wraz z nowa partnerka bierze synka na co drugi weekend
        i na wakacje
        lacza ich cieple serdeczne relacje
        mozna
        ale trzeba byc czlowiekiem

        czy to moze wina tych strasznych roszczeniowych bylych dzieci ze ich macochy nie
        lubia?

        we wszystkich innych przypadkach nowa zona robi cala uwage meza skupic na sobie
        i wlasnych dzieciach dokrecajac alimentowy kurek do niezbednego minimum

        moja kolezanka na pozor nie zla i niezglupia dziewczyna
        z domu wypieszczona jedynaczka corusia mamusi i tatusia
        zanim poznala corke swojego meza to juz jej nienawidzila
        i wcale sie z tym nie kryla
        tez ma zal do tesciowej, ze gosci ja jak wnuczke i cieplo traktuje
        jednoczesnie majac wielkie problemy z zajsciem w ciaze rozwaza adopcje obcego
        dziecka
        wiec ja pytam - jaki to mechanizm sie w babach ujawnia
        ze cudze sa w stanie przygranac i kochac jak wlasne
        a to - na pozor ukochanego niby czlowieka - jest znienawidzonym zrodlem
        wszelkiem zarazy?

        • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:26
          > otoz kochana
          > ja zycie znam
          > niestety
          > i w praktyce znam jedna
          > slownie jedna
          > rodzine
          > gdzie ojciec nie przestal byc ojcem dla bylego dziecka

          To ja chyba znam życie lepiej, bo bez specjalnego zastanawiania przypominam
          sobie pięciu takich ojców (w tym jeden mój, bo tez jestem dzieckiem z pierwszego
          małżeństwa).
          • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:28
            czyli tez jestes posiadaczka macochy?
            opowiedz o swoich doswiadczeniach i dodaj wiary w ludzkosc wink
            • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:41
              Jestem posiadaczką macochy. Bywa różnie, jak to miedzy ludźmi, ale jesteśmy w
              dobrych stosunkach.
              Mój ojciec zmarł kilka tygodni przed świętami i ja te święta spędziłam z macochą
              i rodzeństwem. Przywitała mnie z otwartymi ramionami, rozpłakała się i
              powiedziała, że to dla niej wiele znaczy, że przyjechałam.
              • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:43
                przez te lata chyba jednak zapracowala sobie na twoja zyczliwosc
                i o to pytam
                • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:56
                  Owszem, zapracowała sobie. Moja macocha zawsze, jak mnie przedstawiała komuś, to
                  mówiła o mnie "nasza najstarsza córka". Znam jej rodzinę, jej matkę nazywałam
                  babcią.
                  • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:02
                    jowita771 napisał:

                    > Owszem, zapracowała sobie. Moja macocha zawsze, jak mnie przedstawiała komuś, t
                    > o
                    > mówiła o mnie "nasza najstarsza córka". Znam jej rodzinę, jej matkę nazywałam
                    > babcią.

                    ano widzisz
                    szacun
                    mozna i tak
                    a alinka cokolwiek nie w takim tonie o dzieciach meza mowi smile
                    • joanna35 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:08
                      Moofko pominęłaś jeden bardzo istotny czynnik - pasierbicę - w tym
                      wypadku jowitę771- i jej reakcje na poczynania macochy. Jowita
                      zwrot" nasza najstarsza córka" przyjęła pozytywnie , a gdyby
                      odpowiedziała "wypraszam sobie, nie jestem i nigdy nie będę Twoją
                      córką" kto wie jak potoczyłyby się ich relacje. W tej sztuce
                      występuje całe mnóstwo aktorów i od wszystkich zależy pomyślność ich
                      wzajemnych relacji, ale rozumiem, ze z racji doświadczeń najłatwiej
                      jest obwinić macochę. Moofko miałam bardzo złe relacje z własną
                      matką. Czy to znaczy, że wszystkie matki są złe?
                      • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:15
                        joanna35 napisała:

                        > Moofko pominęłaś jeden bardzo istotny czynnik - pasierbicę - w tym
                        > wypadku jowitę771- i jej reakcje na poczynania macochy. Jowita
                        > zwrot" nasza najstarsza córka" przyjęła pozytywnie , a gdyby
                        > odpowiedziała "wypraszam sobie, nie jestem i nigdy nie będę Twoją
                        > córką" kto wie jak potoczyłyby się ich relacje.

                        jowita
                        po obu stronach trzeba dobrej woli
                        gdyby nazywala cie kur-wą to tez bys uznala, ze to twoja wina?
                        a uwierz ze i takie sa

                        przygarniala cie jak corke i tak o tobie mowila
                        to chwalebne
                        naprawde podziwiam ja i cenie
                        obydwie mialyscie szczescie

                        pasierbowie alinki takiego szczescia nie mieli
                        sama pisze wprost
                        ze dzieci przychodzace do ojca wyganiala
                        bo cos tam cos tam
                        metne te tlumaczenia

                        czy twoja macocha wygonila cie kiedykolwiek z domu ojca?
                        chyba nie
                        a moja i owszem
                        i alinka rowniez

                        stad przez pryzmat swoich doswiadczen widze ze blizej jej do tej zlej macochy
                        niz tej dobrej
                        a chce wierzyc ze tych dobrych tez troche jest smile

                        W tej sztuce
                        > występuje całe mnóstwo aktorów i od wszystkich zależy pomyślność ich
                        > wzajemnych relacji, ale rozumiem, ze z racji doświadczeń najłatwiej
                        > jest obwinić macochę. Moofko miałam bardzo złe relacje z własną
                        > matką. Czy to znaczy, że wszystkie matki są złe?
                        • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:17
                          ano w zasadzie do jowity pisalam odpowiadajac na twoj post
                        • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:24
                          > czy twoja macocha wygonila cie kiedykolwiek z domu ojca?
                          > chyba nie

                          Cóż, w zasadzie nie, ale zrobiła coś podobnego. Próbowała podsunąć mojemu ojcu
                          do podpisania dokument, w którym wszystko miał przepisać na nią, żebym nie
                          odziedziczyła nic po nim.
                          • joanna35 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:30
                            > Cóż, w zasadzie nie, ale zrobiła coś podobnego. Próbowała podsunąć
                            mojemu ojcu
                            > do podpisania dokument, w którym wszystko miał przepisać na nią,
                            żebym nie
                            > odziedziczyła nic po nim.
                            I nie zalała Cię fala żółci i goryczy wink?
                            • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:35
                              Było mi przykro jak cholera. Nadal jest mi przykro, jak o tym myślę.
                              • joanna35 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:40
                                Podziwiam, że potrafisz się wzieść ponad to.
                          • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 20:08
                            jowita771 napisał:

                            > > czy twoja macocha wygonila cie kiedykolwiek z domu ojca?
                            > > chyba nie
                            >
                            > Cóż, w zasadzie nie, ale zrobiła coś podobnego. Próbowała podsunąć mojemu ojcu
                            > do podpisania dokument, w którym wszystko miał przepisać na nią, żebym nie
                            > odziedziczyła nic po nim.

                            alez anitka juz to zrobila wink
                        • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 21:04
                          Nie manipuluj i nie kłam! Napisałam, że nie wpuściłam do domu 18 letniego
                          pasierba bedącego pod wpływem alkoholu. Tyle.
                          • moofka Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 21:06
                            nie
                            piszesz ze wyganialas ich rowniez jak byli chorzy
                            • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 21:14
                              Nie wygoniłam, ale nie zgodziłam się, aby chore dzieci przychodziły do nas do
                              domu i zarażały nasze , małe wówczas, dziecko. Nie widzisz róznicy?
                              • triss_merigold6 Ciekawe 25.11.09, 21:24
                                Ciekawe. Jak jedno z rodzeństwa łapie wirusa to nie jest z automatu
                                eksmitowane do innego domu żeby pozostałe dzieci się nie zaraziły,
                                prawda? Albo jak na przykład tatuś dostanie rotawirusa albo matka
                                grypy - na kupie siedzą.
                                Obłożnie chore dzieci raczej nie pukały do Twoich drzwi, obłożnie
                                chore dzieci nie ruszają się z chałupy.


                                Napisałam Ci niżej - fochy do pana męża, mógł zarabiac tyle, żeby
                                utrzymać równy standard dzieciom WSZYSTKIM. Albo mogłaś go olać.
                      • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:19
                        Moje układy z macochą nie są cukierkowe. Moofka prosiła o jakieś pozytywy, więc
                        te przytoczyłam. Doceniam starania mojej macochy i wiem, że mogłam trafić dużo
                        gorzej, ale to, jak ułożą się stosunki dziecka i ojca zależy bardziej od tegoż
                        ojca niż od jego zony. Jeżeli kapeć pozwoli na to, żeby żona ograniczyła jego
                        kontakty z własnymi dziećmi, to nie jest wart uwagi tych dzieci. Gdyby mój mąż
                        zapomniał o swojej córce z poprzedniego związku, to nie miałabym dla niego szacunku.
                        Ja starałam się zawsze szanować macochę, kiedy chciałam spędzić u ojca święta po
                        raz pierwszy, zadzwoniłam, odebrał ojciec, a ja poprosiłam do telefonu ją, bo
                        wydawało mi się bardziej na miejscu załatwić sprawę z nią.
                        • joanna35 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:27
                          Jowito czy mogę zadać Ci kilka pytań - ile miałaś lat, kiedy Twój
                          ojciec wszedł w nowy związek? Jak do Twoich kontaktów z macochą i
                          ojcem ustosunkowała się Twoja mama? I skąd Ty się wzięłaś taka
                          mądrawink?
                          • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:34
                            > Jowito czy mogę zadać Ci kilka pytań - ile miałaś lat, kiedy Twój
                            > ojciec wszedł w nowy związek?

                            Byłam tak mała, że odkąd pamiętam, to macocha już była.

                            Jak do Twoich kontaktów z macochą i
                            > ojcem ustosunkowała się Twoja mama?

                            Bardzo pozytywnie, moja mama nigdy nie ograniczała moich kontaktów z ojcem, nie
                            powiedziała tez nigdy złego słowa na niego ani na moją macochę

                            I skąd Ty się wzięłaś taka
                            > mądrawink?

                            Nareszcie ktoś się na mnie poznał wink
                            • joanna35 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:43
                              Jowito to już wiem po kim jesteś taka mądrasmile Wielki wyraz szacunku
                              dla Twojej Mamy. Niewiele kobiet jest do tego zdolnych.
                      • myga Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:21
                        Joanno, pytasz moofke, ale moge chyba tez odpowiedziec. Nawet gdyby jowita
                        strzelila focha, jestem pewna, ze macocha przyjela by to ze zrozumieniem. Bo to
                        tylko dziecko.I moze strzelic focha, byc niegrzeczna, chlopak w wieku lat nastu
                        moze przyjsc po piwku itd.I to sprawa doroslych, zeby widziec w tych trudnych
                        relacjach skrzywdzone "byle" dziecko i mimo wszystko zachowywac sie jak
                        odpowiedzialny dorosly. Druga sprawa to twoje trudne relacje z matka. Tak,
                        uwazam, ze to wina matki, ze mialas z nia bardzo zle relacje, nie bede sie
                        rozwodzic dlaczego. Na szczescie moofka nie uogolnia,ze wszystkie macochy sa zle
                        (vide jowita) jak rowniez nie wszystkie matki sa zle.
                        • joanna35 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:23
                          Druga sprawa to twoje trudne relacje z matka. Tak,
                          > uwazam, ze to wina matki, ze mialas z nia bardzo zle relacje, nie
                          bede sie
                          > rozwodzic dlaczego.
                          Ja też uważam, że to jej wina, ale na terapię chodze jawink
                          • myga Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:30
                            > Ja też uważam, że to jej wina, ale na terapię chodze jawink
                            ________
                            Robisz to dla siebie. Uwolnisz sie wreszcie od niej.
                  • myga Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:02
                    owita771 napisał:

                    > Owszem, zapracowała sobie. Moja macocha zawsze, jak mnie przedstawiała komuś, t
                    > o
                    > mówiła o mnie "nasza najstarsza córka". Znam jej rodzinę, jej matkę nazywałam
                    > babcią.
                    ____________
                    Mialas naprawde szczescie miec za macoche madra i dobra kobiete. A i ona teraz
                    ma szczescie miec w tobie prawdziwa corke.
        • franczii Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:54
          > lacza ich cieple serdeczne relacje
          > mozna
          > ale trzeba byc czlowiekiem

          Wydaje mi sie, ze aby stworzyc te cieple relacje to nie tylko macocha musi byc
          czlowiekiem ale tez matka dzieci i ojciec. Gdyby matka tego dziecka byla
          francowata i chciala dokopac bylemu to szczerze watpie, zeby udalo im sie
          tworzyc wszystkim taka sdzczesliwa rodzinke nawet gdyby nie wiem co ta macocha
          robila.
          Nie wiem dlaczego tak na te Alinke napadlyscie. Osadzilyscie kobiete i
          obwiniacie za krzywdy dzieci, czyuzby nie istnial nawet cien watpliwosci, ze
          wina za relacje w jej rodzinie lezy po tej drugiej stronie a nie po stronie
          Alinki? I ze to jej dziecko bylo pokrzywdzone a nie dzieci z poprzedniego
          malzenstwa?
          • jowita771 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:11
            > Wydaje mi sie, ze aby stworzyc te cieple relacje to nie tylko macocha musi byc
            > czlowiekiem ale tez matka dzieci i ojciec.

            Ano właśnie. Ja jestem macochą i teraz kontakty na linii my-eksia są poprawne,
            ale był taki czas, że była próbowała buntować moja pasierbicę przeciwko ojcu i
            naszemu wspólnemu dziecku. Była żona nie pozwalała mojemu mężowi zabierać córki
            i zabroniła mu mówić jej, że będzie miał następne dziecko. On nie wiedział, co o
            tym myśleć, ja mu doradziłam, żeby powiedział córce, bo eksia jej powie i
            przedstawi sytuacje tak, że on chciał dziecko okłamać. Nie wiem, czy tak chciała
            zrobić, ale to był czas, kiedy dość intensywnie nastawiała dziecko przeciwko
            ojcu. Pierwszy raz widziałam moją pasierbicę na ulicy. Byłam z mężem, trzymał
            naszą wspólną malutka wtedy córeczkę na rekach i wpadliśmy na pasierbicę z mamą.
            Nawet nie chcę myśleć, jak poczułoby się to dziecko, gdyby nic nie wiedziało o
            istnieniu przyrodniej siostry.
            W tej chwili stosunki z byłą żona mojego męża mamy poprawne, a moja pasierbica
            jest dzieckiem, którego nie sposób nie lubić.
    • kawka74 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 18:22
      > Czy macocha musi kochać pasierbów czy wystarczy, że zachowuje się wobec nich
      > poprawnie?

      Byłam szczęśliwą posiadaczką macochy, a jakże - jakieś osiem lat smile Ale byłam
      już właściwie dorosła, a taka macocha, jaka mnie się trafiła, odpowiadała mi
      nieomal w zupełności. Byłyśmy wobec siebie grzeczne, ona mnie ze dwa razy
      zaprosiła na obiad i tyle. Trudno powiedzieć, żebyśmy się lubiły, ale żadna z
      nas nie wchodziła drugiej w drogę i to mi wystarczało. Moim zdaniem jest to
      jedyny niezbywalny warunek dla powodzenia misji 'Macocha' - nie wchodzić sobie w
      drogę.

      > Czy macocha musi godzić się na zaspakajanie ekstra potrzeb pasierbów kosztem
      > wspólnego dziecka - dużym kosztem?

      Kosztem dziecka - na pewno nie. Każde dziecko ma potrzeby, tak to z pierwszego
      małżeństwa, jak i z drugiego, i każde ma identyczne prawo do godziwych warunków
      życia, butów, książek, sprzętu sportowego oraz ciuchów.

      > Czy pasierbom należy się wszystko z definicji i dlatego, że nie mają pełnej
      > rodziny?

      Nie. Natomiast bywa to podstawą do grania na poczuciu winy, nie tylko rodzica,
      który odszedł, ale czasem i tego, który został. Nie zawsze tak jest, ale się
      zdarza. Nie zakładałabym jednak a priori złej woli pasierbów.

      > Jakie sa Wasze doświadczenia?

      W okresie późnonastoletniej wredności znakomicie potrafiłam ugrać dla siebie
      rozmaite profity robiąc z siebie porzuconą sierotkę (a sytuacja porozwodowa tak
      naprawdę świetnie mi odpowiadała). Ale dorosłam i przestałam. Tyle jeśli chodzi
      o doświadczenia z rodzicami.
      Doświadczenia z macochą opisałam wyżej.
    • triss_merigold6 Fochy kieruj do pana męża 25.11.09, 19:44
      Fochy kieruj do pana męża. Najwyraźniej nie było go stać na dziecko
      w drugim związku. A przynajmniej na utrzymanie wszystkich dzieci na
      tym samym poziomie.
      Mam dziecko i nowego partnera, mój eks ma partnerkę (nie wiem czy
      stałą ale z kimś się spotyka) i zakładam, że nawet jeśli założy nową
      rodzinę to jego wkład finansowy w utrzymanie pierwszego dziecka
      pozostanie bez zmian. Nie jest ten wkład wygórowany i ewentualne
      argumenty dotyczące kosztów kolejnego dzieciątka mam gdzieś.
      Dlaczego? Ano mierz zamiar podług sił. Ja teraz będąc na etapie
      planowania drugiego dziecka po prostu zwiększyłam SWOJE dochody.
    • aurita Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:46
      > Czy macocha musi godzić się na zaspakajanie ekstra potrzeb pasierbów kosztem
      > wspólnego dziecka - dużym kosztem?

      music nie musi, odpowiedz na pytanie DLACZEGO sie godzilas?
      • triss_merigold6 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 19:49
        Bo jak już dorwała misia z dwójką dzieci i zaciążyła to co miała
        zrobić biedna?
        • aurita Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 20:46
          cicho ty zlosliwino big_grin
    • mimka23 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 20:41
      Gdy miałam 13 lat, moja mama wyszła ponownie za mąż. Dzięki temu zyskałam brata przyrodniego w swoim wieku. Niestety mój ojczym chciał bardziej matkę dla syna niż żonę dla siebie. Zależało mu tylko na tym, aby syn miał domowe obiadki itp. Moja mama wypruwała z siebie flaki, a dziś jest tą złą macochą. Dlaczego? Brat się ożenił, mama nie polubiła synowej i ojciec wini ją za to, że młodzi się wyprowadzili. Był bardzo zżyty z synem, a ten go zostawił i chyba o to ma największy żal, ale kozłem ofiarnym jest moja mama, która niby jest winna całej sytuacji. Teraz słyszy, że tak naprawdę to ona nigdy nie lubiła jego syna, że była taka i owaka.Ma kobieta nagrodę za 12 lat bycia kurą domową i służącą.
    • nangaparbat3 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 20:49
      alinka1957 napisała:

      > Jestem macochą od ponad ćwierć wieku. Jestem przeciwna stereotypowi złej macochy.

      > Jakie sa Wasze doświadczenia?


      Moja corka ma bardzo porzadna macoche.
      Tez jestem przeciwna stereotypowi. Znam kilka naprawde mądrych i dobrych macoch.
      • triss_merigold6 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 20:58
        Ciekawe czy byłaby taka dobra gdybyś nie pozwoliła na okradanie
        swojej córki i egzekwowała alimenty od eksa.
        • nangaparbat3 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 21:26
          Triss, to jest wersja Tri, ktorego niemal doslownie cytujesz. Powtarzasz ją,
          zeby mi dokuczyc, już po raz kolejny robisz mi dosc podobny numer. Sprawy
          alimentów nie chce mi sie drugi raz wyjasniac - zrobilam to na tamtym forum.
          Jest mi dosc przykro, ze akurat Ty to piszesz, bo mimo Twojego naskakiwania na
          mnie od czasu do czasu zwyczajnie Cie lubie.
          • triss_merigold6 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 21:34
            Akurat postawa Tri mi odpowiada.
            Dajesz zły przykład. Kobiety odpuszczające ojcu dziecka łożenie na
            dziecko dają zły przykład. Demoralizują facetów i pozwalają na
            nieodpowiedzialność i dalsze bezstresowe sianie swoim DNA.

            W jedynym, jedynym wypadku rozumiem odpuszczenie alimentów - kiedy
            tatuś dziecka jest pozbawiony praw rodzicielskich, ma zakaz
            kontaktów i na przemian bywa bezrobotny i siedzi w więzieniu -
            przykład u mojej znajomej.
            • nangaparbat3 Re: Zła macocha????????? 25.11.09, 21:41
              Wiec jeszcze raz wyjasniam: ex często zalega z alimentami, ale jak dotąd splacal
              je w koncu co do grosza. Po prostu dostaję je nieregularnie, co jest uciażliwe,
              fakt, i często mnie zlosci, ale tez tlumaczy sie nieregularnoscia jego dochodów,
              która jest faktem. I tyle. O żadnym "okradaniu" mowy nie ma.
    • protozoa Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 07:40
      Pasierbowie Alinki mają cholerne szczęście, że to nie ja jestem ich macochą.
      Gdybym była nie dostaliby nawet części tego co im "sienależało".
      Pamiętam te czasy, jestem niewiele starsza od jednego z pasierbów Alinki.
      O bucikach z pewexu nie wspominam, mogliby je obejrzeć przez szybe lub dostac od
      kochającej babusi.
      Alimenty i koniec. Ani złotówki więcej.
      Pijany pasierb u drzwi - raz Alinka sie postawiła - dali jazda won.
      A jesli pasierbowie nawet z niewielka infekcja próbowaliby odwiedzac tatę -
      zostaliby odprawieni do domu 5 sekund po stwierdzeniu przeze mnie infekcji.
      I niewiele innych rzeczy by mnie obchodziło.
      Alinka jest sama sobie winna bo była za miękka, za dobra, zbyt mało wymagająca
      dla siebie i swojego dziecka.
      Jedno co jej pozostaje to kompletne wydziedziczenie przez męża jego starszych
      dzieci - swoje już odstały i jak widać zmarnowały. Facet po 40 z maturą......
      Alinko - zachówek tez im sie nie nalezy. Napisz na priva - dam Ci namiary
      prawnika, który bez pudła sprawe załatwi. I radzę zrobic to teraz, bo z tego co
      piszesz tych 2 gagatków jest gotowych zabrać Ci po śmierci męża wszystko co masz.
      Pozdrawiam.
      • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 08:18
        lol
        a teraz zwizualizuj jak bys byla pasierbica alinki
        i tez nam sie tu poodgrazaj
      • myga Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 08:25
        protozoa napisała:

        > Pasierbowie Alinki mają cholerne szczęście, że to nie ja jestem ich macochą.
        ___________
        Niestety twoi pacjenci takiego szczescia nie maja, i musza miec z toba do
        czynienia.
      • azile.oli Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 08:41
        Jeśli się ktoś ładuje w zwiazek z facetem, który ma już dwójkę
        dzieci, to musi się liczyć z pewnymi problemami, nawet z czymś
        takim, że ojciec ma poczucie winy, bo tamte dzieci nie mają go na co
        dzień, a dziecko ze wspólnego związku ma pełna rodzinę.
        Oczywiście, że powinno otrzymywać materialnie tyle samo, ale jeśli
        nie otrzymuje, to nie jest wina przyrodniego rodzeństwa, ale ojca,
        który nie potrafi wypośrodkować.
        Gdyby mojemu mężowi przyszło do głowy założenie nowej rodziny , to
        absoplutnie nie pozwoliłabym, aby moim dzieciom obniżył się poziom
        życia z powodu przyrodniego rodzeństwa.
        Niby z jakiej racji?
        I nie pytajcie, jaką byłabym macochą. Otóż żadną, bo bym się z
        rozwiedzionym facetem nie związała.
      • nangaparbat3 ja p...lę 26.11.09, 17:00
        Na szczęście nie jest łatwo wydziedziczyc dziecko, nawet z pomoca tak wybitnego
        prawnika jak kauzyperda Protozoi.
        • kawka74 Re: ja p...lę 26.11.09, 17:09
          > prawnika jak kauzyperda

          Jak dawno tego słowa nie widziałam smile
          • nangaparbat3 Re: ja p...lę 26.11.09, 17:30
            Ładne, nie?
            jeszcze bylo, o pewnym panu ze Zlotoryi: to nie jest adwokat złotousty, tylko
            złotoryjski.
            Ociupinke chamskie, ale chyba jestem agresywnie dzisiaj nastrojona wink
            • kawka74 Re: ja p...lę 26.11.09, 17:38
              > jeszcze bylo, o pewnym panu ze Zlotoryi: to nie jest adwokat złotousty, tylko
              > złotoryjski.

              ROTFL
              Przepiękne.
              Dawno się tak nie śmiałam.
              Mnie ogólny poziom agresji opadł, w ciąży mam napady zdecydowanie rzadsze, całą
              energię wkładam w leczenie własnych paranoi wink
              Wracając do słownictwa - lubię odkurzanie takich perełek, jak kauzyperda, bardzo
              lubię.
          • moofka Re: ja p...lę 27.11.09, 10:49
            kawka74 napisała:

            > > prawnika jak kauzyperda
            >
            > Jak dawno tego słowa nie widziałam smile

            ja go nawet nie znałam
            znów się przekonałam, że forum óczy wink
    • deodyma Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 09:26
      alinka, uwazam, ze nie potrzebnie sie tlumaczysz, naprawde.
      ja Ci sie nie dziwie.
      mnie na Twoim miejscu krew by zalala.
      • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 09:39
        ojej jaka nerwowa
        a nie zalalaby cie gdyby twoje dziecko zostalo odprawione spod drzwi wlasnego
        ojca przez jego babe
        bo katar mialo
        a moze w sumie i nie mialo
        tylko plakalo i smarkalo?
        • deodyma Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 09:49
          a czemu piszesz, ze jestem nerwowa?big_grin
          nie przesadzaj.
          to tylko postsmile
          na miejscu alinki1957 nawet bym sie nie tlumaczyla i tyle.
          • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 09:51
            nie odpowedzialas na moje pytanie
            o zalewajacej krwi pisalas ty stad wniosek o nerwowosci wink'
            • deodyma Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 09:53
              a cos sie tak mnie czepnela.
              rozumiem, ze do dzis traume masz.
              u psychologa bylas?
              • myga Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 09:58
                Traume z powodu krzywdy wyrzadzonej w dziecinstwie na bezbronnym skrzywdzonym
                przez los dziecku przez takie zimne suki ma sie na cale zycie. Myslisz,ze helius
                zapomni o zamknietej na klodke lodoce, jezeli pojdzie do psychologa? Troche
                wyobrazni,chyba, ze jest sie bez serca oraz odrobiny empatii. Ale co takie osoby
                robia na forum emama?
                • deodyma Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:02

                  Ale co takie osob
                  > y
                  > robia na forum emama?


                  bo ja zimna, niczym glaz jestemsmile
                  a co robie na forum?
                  odpisuje na posty. a co?
                  nie wolno?
                  ja za to mialam niedobrego ojczyma i zyjebig_grin
                  co nie znaczy, ze wszyscy sa tacysmile
              • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 09:58
                alez nie mam
                juz sie z trupami w swojej szafie rozprawilam
                wiec mnie twoje dogadywanie o traumie nie rusza

                prosze cie, zebys odpowiedziala na pytanie ktore ci zadalam
                na spokojnie
                bez zalewania smile
                • deodyma Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:03

                  moofka napisała:

                  > alez nie mam
                  > juz sie z trupami w swojej szafie rozprawilam
                  > wiec mnie twoje dogadywanie o traumie nie rusza
                  >
                  > prosze cie, zebys odpowiedziala na pytanie ktore ci zadalam
                  > na spokojnie
                  > bez zalewania smile



                  wiesz, nie ma sensu wrzucac wszystkich do jednego wora, bo nie
                  wszystkie macochy sa zlesmile
                  co do zalewania, to jakos malo kumata jestes, skoro nie wiesz, co
                  moge miec na myslismile
                  • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:09
                    bardzo cie prosze odpowiedz mi na pytanie
                    jak zareagujesz kiedy twoje dziecko przyjdzie z placzem odbite od drzwi wlasnego
                    ojca
                    • deodyma Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:11
                      a o tym to porozmawiamy, gdy rozwiode sie z mezem i on zalozy druga
                      rodzinesmile
                      • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:12
                        czyli w sytuacji macochy jestes w stanie pojawic sie juz nawte jako pierwsza zona
                        w sytuacji bylego dziecka lub matki bylego dziecka nie umiesz?
                        • deodyma Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:20
                          na razie rozwodu nie planujemy, takie sytuacje w naszym zyciu
                          miejsca nie maja, wiec gdybac nie bedesmile
                          a wrzucac wszystkie macochy do jednego wora, to wedlug mnie przesada
                          po prostu.
                          moja ciotka jest macocha i corka jej meza, ktora ma dzis prawie 40
                          lat, lubi ja bardziej, niz wlasna matke.
                          moj dziadk mial macoche i z tego, co mi opowiadal, kochal ja, jak
                          swoja rodzona matke a ona jego, jak rodzonego syna.
                          znam kilka babek w swoim wieku, ktore maja macochy i o dziwo,
                          relacje miedzy nimi sa swietne.
                          wiec chyba nie wszystkie macochy to okrutne baby?
                          • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:23
                            babo
                            czy my o tym samym watku mowimy?

                            nikt tu nie powiedzial ze
                            wszystkie macochy sa zle
                            bo to oczywista bzdura
                            i nikt nie podejmuje sie tej tezy udowodnic

                            mamy konkretna sytuacje
                            i zapytalam cie jak ja oceniasz
                            jako matka na przyklad
                            ze swojego punktu widzenia
                            czy to przekracza mozliwosci twojego pojmowania i wspolodczuwania?
                            • deodyma Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:28
                              babo.

                              uwazam , ze czepnelas sie nieslusznie autorki tego watku i tylesmile

                              i tylko o to mi chodzilo a tamta glupio robi, ze w ogole sie
                              tlumaczy.
                              • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:32
                                nie obchodzi mnie co ty uwazasz
                                ja widze te druga strone
                                ktora ty tez widzisz
                                tylko nie chcesz sie przyznac
                                bo upracie unikasz odpowiedzi
                                i wlasciwie to jest dla mnie wiele mowiace
                                ze nawet broniac wlasna szeroka piersia skrzywdzonej alinki te sytuacje
                                pomijasz milczeniem
                                • deodyma Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:47
                                  nie.
                                  ty zakladasz, ze autorka watku jest zla macocha, bo sama rzekomo ta
                                  zla macoche mialas.
                                  czyli wrzucasz wszystkie do jednego wora.

                                  a co do ciebie, to tez nie wiadomo, jak naprawde bylo.
                                  czemu twopi rodzice sie rozstali, tego nie wiemy.
                                  jak to bylo miedzy twoimi rodzicami po ich rozwodzie, jakie byly
                                  relacje miedzy nimi, tego tez nie wiemy.

                                  i czemu twoja macocha miala do ciebie taki a nie inny stosunek, tego
                                  tez nie wiemy.
                                  a ze wracalas do domu spod drzwi ojca, bo macocha cie nie wpuscila,
                                  to juz twoja matka powinna na ten temat pogadac z twoim ojcem i
                                  zazadac wyjasnien, czemu na to pozwolil.
                                  ja nie puscilabym wiecej na jej miejscu ciebie do niego i tyle.

                                  wychodzi na to, ze ojciec po rozwodzie z twoja matka nie interesowal
                                  sie toba, bo wolal swoja nowa rodzine.
                                  ale bylo, minelo i po cholere do tego wracac?
                                  • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:54
                                    > a ze wracalas do domu spod drzwi ojca, bo macocha cie nie wpuscila,
                                    > to juz twoja matka powinna na ten temat pogadac z twoim ojcem i
                                    > zazadac wyjasnien, czemu na to pozwolil.
                                    > ja nie puscilabym wiecej na jej miejscu ciebie do niego i tyle.

                                    odnoszac to do omawianej sytuacji wnioskuje ze pokretnie probujesz przekazac ze
                                    to nie jest w porzadku wzgledem wlasnych dzieci?
                                    • deodyma Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 11:01
                                      alez mysl sobie, co chcesz.
                                      nie wiem, jakie relacje panowaly w twojej rodzinie i czemu twoj
                                      ojciec tak sie zachowywal wobec ciebie.
                                      nic nie napisalas na ten temat, wiec soad moge wiedziec?
                                      twoja matka powinna zalatwic to z ojcem i od niego zadac wyjasnien,
                                      czemu macocha nie pozwala na kontakty miedzy wami.
                                      a takl swoja droga, to nie piszesz, czy ojciec dazyl do tych
                                      kontaktow z toba.
                                      bo jesli nie, nie wrozumiem, po co matka puszczala cie do niego i do
                                      domu macochy.
                                      ja tez mialam ojca, ktory po tym, jak moja matka sie z nim
                                      rozwiodla, w ogole sie mna nie interesowal, ja nie dazylam do
                                      kontaktow z nim i zyje.
                                      a widzialam go w zyciu moze z dziesiec razy na krzyzsmile
                                      nigdy nie ubolewalam z tego powodu i uwazam , ze moja matka bardzo
                                      dobrze zrobila, ze sie z nim rozeszla.
                                      • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 11:04
                                        rozumiem
                                        to milo, ze piszesz szczerze i od serca
                                        ale znow nie na temat smile
                                        • deodyma Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 11:10
                                          bo ja szczera niewiasta jestembig_grin
                                      • ciociacesia dobra 26.11.09, 11:07
                                        wracajac do pierwszej wypowiedzi alinki w tamtym watku - tez nie spodobał mi sie
                                        ton jej wypowiedzi, ale zrzuciłam to na karb niedopowiedzenia i mojego
                                        skrzywienia w temacie.
                                        ale przyznac musisz ze dalsze wypowiedzi alinki, a zwłaszcza ich ton nie
                                        przekazuja zbyt pozytywnego obrazu jej jako starajacej sie macochy?
                                  • nanuk24 Re: Zła macocha????????? 06.12.09, 01:59
                                    Czy Ty cos pilas?big_grin

                                    Przeciez Moofka nie pisze o swojej macosze, tylko o Alinkce, ktora
                                    nie wpuszczala swoich pasierbow do domu.
        • franczii Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:00
          dziwie sie wam naprawde dziewczyny. Kiedy mowa jest o wizytowaniu niemowlaka czy
          malego dziecka przez rodzine to bronicie matki, ktora nie ma ochoty bo sie boi
          zarazek. Rodzicow zakatrzonych dzieci w przedszkolu wywalilybyscie na zbity pysk
          z tego przedszkola, razem z tymi dziecmi. Kiedy wku...ona matka pisze, ze ktos
          jej do domu przyszedl zakatarzony to znajduje wasze zrozumienie. Kiedy ktoras
          pyta czy moze na impreze do malego dziecka zabrac swoje przeziebione to
          odradzacie. A tu ni z tego ni z owego kobieta pisze, ze nie chciala
          zakatarzonych dzieci u swojego malego dziecka to jest be? No wezcie, chociaz
          troche konsekwencji. Sama kataru za chorobe nie uwazam, nie straszny ani mnie
          ani moim dzieciom i nigdy nikogo nie wywalilam ale tez doceniam ze ktos dzwoni i
          odwoluje przyjscie bo jest przeziebiony, jest to wyraz troski, ktory mnie bardzo
          cieszy. I ja tez kiedy mam katar to nie ide do kogos kto ma malutkie dziecko.
          Poza tym Alinka napisala, ze goscila u siebie dzieci meza a odmowic jej sie
          zdarzylo tylko w tych wymienionych przypadkach.
          • myga Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:04
            franczii napisała:
            ________
            Przeciez przyszli nie do jej dziecka, lecz do ojca. Moglpojsc z nimi na spacer,
            nie musialgoscic ich w domu. Ale ona WYGONILA ich sprzed drzwi. Jest iiny
            wydzwiek zupelnie. Poza tym nie wierze w ten katar. Raczej widze to dziecko
            pociagajace nosem z powodu placzu, bo nie chca go wpuscic do ojca.
            • jowita771 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 11:22
              > Poza tym nie wierze w ten katar. Raczej widze to dziecko
              > pociagajace nosem z powodu placzu, bo nie chca go wpuscic do ojca.

              Jasne, co tam, że autorka pisze, jak było, guzik wie. Ty za to wiesz, bo byłaś i
              widziałaś.
              A tak w ogóle to Alinka jeszcze dziewczynkę z zapałkami psami poszczuła.
              • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 11:29
                jowita771 napisał:

                > > Poza tym nie wierze w ten katar. Raczej widze to dziecko
                > > pociagajace nosem z powodu placzu, bo nie chca go wpuscic do ojca.
                >
                > Jasne, co tam, że autorka pisze, jak było, guzik wie. Ty za to wiesz, bo byłaś
                > i
                > widziałaś.
                > A tak w ogóle to Alinka jeszcze dziewczynkę z zapałkami psami poszczuła.

                pasierbow nie mam
                ale probuje sobie wyobrazic sytuacje ze przychodzi do nas na przyklad chrzesnica
                meza - zeby bylo dziecko a nie moje, tak? bo wtedy wrazliwosc ematek zmienia sie
                diametralnie

                i stoi na progu i pociaga noskiem i mowi dzien dobry ja do wujka
                a ja mowie idz dziecko do domu
                bo ja cie nie wpuszcze surprised
          • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:08
            I ja tez kiedy mam katar to nie ide do kogos kto ma malutkie dziecko.
            > Poza tym Alinka napisala, ze goscila u siebie dzieci meza a odmowic jej sie
            > zdarzylo tylko w tych wymienionych przypadkach.

            nie tylko
            tu widac te roznice w traktowaniu dzieci
            nie czujesz tego?
            to nie jest natretna ciotka tylko jego wlasne dzieci

            kiedy moje sa chore
            to zadne z nich nie jest wyganiane z domu
            a ojciec pielegnuje je, wiezie do lekarza i robi herbate z malina
            czy ojciec twoich dzieci tez tak robi?
            no ale one sa rowne w hierarchii
            bo oboje wspolne
            w momencie kiedy jedno zacznie byc odganiane jak natretna mucha
            twoje wlasnie
            uznasz ze to jest ok?
          • iwoniaw Różnica jest taka, że 26.11.09, 10:15
            dzieci przyjeżdżające do ojca to nie są dalsi znajomi, którzy moga bez problemu
            przełożyć wizytę. Oni przyszli do własnego ojca i zostali przegnani przez
            jego flamę. Ale rozumiem, że jeśli masz więcej niż jedno dziecko, to jeśli
            któreś zachoruje, jest eksmitowane z domu w ramach ochrony zdrowego?
            Jeśli ktoś nie jest w stanie zaakceptować faktu, że kandydat na męża ma takie
            czy inne zobowiązania, to nie powinien się z nim wiązać - dla dobra wszystkich,
            swojego na czele.
            • queen_elizabeth Re: Różnica jest taka, że 26.11.09, 10:21
              iwoniaw napisała:

              > Oni przyszli do własnego ojca i zostali przegnani prze
              > z
              > jego flamę.

              Flamę?????? Czyli każda druga żona dzieciatego faceta to flama?
              • moofka Re: Różnica jest taka, że 26.11.09, 10:25
                queen_elizabeth napisała:

                > iwoniaw napisała:
                >
                > > Oni przyszli do własnego ojca i zostali przegnani prze
                > > z
                > > jego flamę.
                >
                > Flamę?????? Czyli każda druga żona dzieciatego faceta to flama?

                nie kazda
                flama to ta, ktora krzywdzi i odrzuca jego dzieci
                wygania je spod drzwi, zamyka lodowke i wypomina buty (!!!)
                oraz ta, ktora rosci sobie prawa do decydowania co im sie nalezy od wlasnego
                ojca a co nie
            • franczii Re: Różnica jest taka, że 26.11.09, 10:41
              Nie no, ja nie pochwalam wyrzucania za drzwi chorych dzieci ale tez
              oczekiwalabym zeby ich mama wykazala sie minimalna troska o brata wlasnych
              dzieci i nie wysylala zakatarzonych z wizyta do ojca. Niechby zadzwonila
              przynajmniej i sptala, czy oni nie maja nic przeciwko przyjmowac zakatarzone
              dzieci u siebie. Ale do tego trzeba byc czlowiekiem, jak juz slusznie Moofka
              zauwazyla gdzie indziej. szkoda ze tego czlowieczenstwa wymagacie tylko od
              jednej strony.
              • moofka Re: Różnica jest taka, że 26.11.09, 10:44
                franczi
                ale skad wiesz ze posylala?
                zaraz dojdziemy ze specjalnie przychodzili z ah1n1 braciszka w kolebusi zarazac
                mogli im herbaty zrobic a do dziecka w ogiole nie wpuszczac
                moze to byl wygodny pretekst zeby ich nie wpuscic?
                ona tak od progu widziala ze sa chorzy ze im drzwiami przed nosem trzaskala?
                no pacz pani
                kaśpirowski tongue_out
                • franczii Re: Różnica jest taka, że 26.11.09, 11:04
                  No tak ja pewnie bym nie wywalila, ale ja nawet wujkowi meza ktory sie zwalil z
                  grypa i goraczka na urodziny do dzieka nic nie powiedzialam, pomyslalam sobie
                  tylko swoje i trzymalam dziecko z daleka.
                  Ale skoro dzieci do ojca szly to chyba je matka tam posylala, pewnie wedlug
                  jakichs ustalonych wczesniej zasad, w jakis ustalony dzien widzen albo co i
                  przynajmniej wyrazic zgode musiala, zeby poszly. Otoz ja bym zakatarzonego nie
                  wyslala bo wiem, ze niektorzy sobie nie zycza.
                  Nie pisze ze Alinka byla super ale nie mozna jej obarczac odpowiedzialnoscia za
                  to, ze sie tak podzialo w tej rodzinie.
                  • moofka Re: Różnica jest taka, że 26.11.09, 11:12
                    > Nie pisze ze Alinka byla super ale nie mozna jej obarczac odpowiedzialnoscia za
                    > to, ze sie tak podzialo w tej rodzinie.

                    a roznie byc moglo
                    wina pewnie nigdy nie jest po jednej stronie

                    ale jak czytam ze przez te jego wstretne, glupie, pijace i nieuczace sie dzieci
                    jej dzidzia miala odejmowane od pyska
                    a ona musiala przez pasierbow (sic) usunac ciaze
                    to mi sie zbiera
                    i jak gola dupa wyziera straszna prawda
                    nawet miedzy wierszami

                    i jezeli ktokolwiek byl pokrzydzony to wlasnie dzieci
                    juz nie rozliczam pierwsze drugie trzecie czy niedoszle czwarte
                    skrzywdzili wszystkich
                    oni dorosli
                    zgotowali im ten los
                    i co jeszcze gorsze
                    ze to nie mlodziutka ematka, co skarzy sie na tesciowa
                    to stara baba, ktora zycie przezyla
                    i dalej nic nie zrozumiala
                    i wnioskow zadnych nie wyciagnela

                    a Iwoniaw podsumowala to najcelniej
                    jak tylko ona potrafi zreszta smile
                  • gryzelda71 Re: Różnica jest taka, że 26.11.09, 11:16
                    > Nie pisze ze Alinka byla super ale nie mozna jej obarczac odpowiedzialnoscia za
                    > to, ze sie tak podzialo w tej rodzinie.

                    A ja myslę,że śmiało można.
    • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 09:35
      forum.gazeta.pl/forum/w,47003,69698052,69747535,Re_Zakupy_prezenty_ekstrasy.html
      tak mi sie skojarzylo big_grin
      • kosmitos Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 09:45
        nie chce mi się całego czytać; za drogie te buty czy szlag trafia,
        że takie badziewie? smile
        • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 09:49
          no przeciez ze za drogie
          sa ladne pepegi w tesco za 20 zl big_grin
          • ciociacesia ba 20 26.11.09, 09:53
            ostatnio w carfurze promocja byla i byly po 4 zł
            a bluzka z hm stanowczo za seksowna smile
          • kosmitos Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 09:58
            super! po co te dziewczyny mają dzieci z facetami z przeszłością? ja
            nie jestem święta i pewnie też byłoby mi żal kasy na rzeczy dla
            obcych dla mnie dzieci, ale uważam, że z racji posiadania nowej żony
            nie powinno się pogorszyćwarunków życia dzieci z poprzednich
            związków (jeśli pan chce nowej rodziny to niech najpierw odpowiednio
            zarabia, a pani, która się z nim wiąże jest raczej dorosła i
            konsekwencje łatwo przewidzieć); może wyjdę na materialiskę ale dla
            mnie właśnie takie zwykłe sprawy są wystarczającyn powodem, żeby nie
            wiązac się z kimś, kto już ma dzieci; nie umiałabym się znaleźć
            wsytuacji kiedy z jednej strony wkurza mnie wydawanie kasy i
            spędzanie czasu z "tamtymi dziećmi" a z drugiej jasne jest dla mnie,
            że facet musi byc przy nich, bo to jego dzieci i jeśli tego nie robi
            nie zasługuje na szacunek;
            a te pepegi muszą być extrasmile
            • franczii Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:43
              wiecie, ja tez raczej bym sie nie zwiazala z facetem dzieciatym, oczywiscie
              teraz tak sobie moge gadac bo mojego meza poznalam kiedy mialam 22 lata ale co
              by bylo gdybym poznala kogos dopiero 10 lat pozniej? jest spore
              prawdopodobienstwo ze trafilby mi sie pan z odzysku i z bagazem. Nie mam
              pojecia czy potrafilabym ulozyc sobie relacje z dziecmi obcej pani, zwlaszcza
              gdyby zdrugiej strony dobrych checi brakowalo. Dzieci poki male to sa wdzieczne
              obiekty do okazywania serdecznosci ale takie starsze, w ktorych zaczynaja sie
              ujawniac zwykle ludzkie przywary to nie wiem, naprawde. Zgadzam sie ze pierwszym
              dzieciom nie powinien sie standard zycia obnizyc ale skoro juz dziecko nowe sie
              pojawia to ma prawo dostac od rodzicow w tym od ojca to samo co starsze
              rodzenstwo. No te buty z tesco za 4 zl, zadne dziecko nie powinno w takich
              chodzic ani pasierb ani dziecko z kolejnego zwiazku a wikszosc z was jakos nie
              chce dostrzec ze to wlasnie Alinki dziecko w takich butach chodzilo. To taka
              kara je spotkala za to ze bylo dzieckiem z kolejnego zwiazku czy to taka cena,
              ktora sie placi za szczescie mieszkania z ojcem pod jednym dachem? Nie rozumiem
              tego.
              • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:50
                a wikszosc z was jakos nie
                > chce dostrzec ze to wlasnie Alinki dziecko w takich butach chodzilo. To taka
                > kara je spotkala za to ze bylo dzieckiem z kolejnego zwiazku czy to taka cena,
                > ktora sie placi za szczescie mieszkania z ojcem pod jednym dachem?

                A może kara za matkę.Tyle lat pozwalała ograbiać własne dziecko i siebie w jakim
                celu?
              • iwoniaw No ja też nie rozumiem 26.11.09, 10:53
                jak (i dlaczego!) Alinka przez ćwierć wieku mogła pozwalać na tak
                drastyczne jak tu opisuje złe traktowanie swego dziecka przez jego ojca. Ja tam
                bym o alimenty przynajmniej wystąpiła, jeśli już bym miała dziecko z kimś takim.

                Co nie zmienia faktu, że wredną macochą była, co wyziera z każdego jej postu, w
                którym wszak chce się wybielić i wszystkiego zapewne nie mówi.
                • franczii Re: No ja też nie rozumiem 26.11.09, 11:15
                  dla mnie nie wyziera ze byla wredna macocha, nie wyziera tez ze byla super
                  macocha. jedyne co wyziera to zal i poczucie krzywdy kierowane w niewlasciwa
                  strone i do niewlasciwych osob. Ale rozumiem zal i poczucie krzywdy samo w
                  sobie, matki ktorej dziecko nie dostalo od ojca tego co mu sie nalezalo jak
                  psu buda. Zal ktory po latach duzenia i znoszenia wylazl cala zolcia. Mam
                  nadzieje ze jej syn sobie wszystko czego nie dostal od ojca w dziecinstwie
                  odbije w doroslym zyciu z nawiazka.
                  • moofka Re: No ja też nie rozumiem 26.11.09, 11:21
                    franczii napisała:

                    > dla mnie nie wyziera ze byla wredna macocha, nie wyziera tez ze byla super
                    > macocha. jedyne co wyziera to zal i poczucie krzywdy kierowane w niewlasciwa
                    > strone i do niewlasciwych osob. Ale rozumiem zal i poczucie krzywdy samo w
                    > sobie, matki ktorej dziecko nie dostalo od ojca tego co mu sie nalezalo jak
                    > psu buda.

                    super
                    dochodzimy do tego ze dzieciom cos sie od ojca jednak nalezy
                    teraz rozciagnijmy to na byle dzieci i obecne dzieci
                    i bedziemy w domu
                    bo w tym watku uparcie bronimy prawa wszystkich w tym i bylych dzieci do
                    swoich rodzicow i ich wzgledme nich zobowiazan
                    czy rozwod byl czy nie
                    czy na drodze staje wredna macocha czy nie powinna
                    i komu wspolczujemy jesli staje wink
                    i bedziemy w domu wink


                    Zal ktory po latach duzenia i znoszenia wylazl cala zolcia. Mam
                    > nadzieje ze jej syn sobie wszystko czego nie dostal od ojca w dziecinstwie
                    > odbije w doroslym zyciu z nawiazka.
                    • franczii Re: No ja też nie rozumiem 26.11.09, 11:26
                      > bo w tym watku uparcie bronimy prawa wszystkich w tym i bylych dzieci do
                      > swoich rodzicow i ich wzgledme nich zobowiazan

                      No ja tez uparcie bronie prawa dzieci, w tym drugich dzieci wink
                      Choc nie wiem jaki w tym mam interes bo gdyby mnie cos w zyciu poszlo nie tak to
                      moje beda na pewno tymi bylymi
                      • franczii Re: No ja też nie rozumiem 26.11.09, 11:34
                        bo caly czas stoi mi przed oczyma synek Alinki w podartych bucikach w upalnym,
                        dusznym miescie grzebiacy w brudnej piaskownicy podczas gdy starsze zazywaja
                        kapieli w morzu i robia zamki z piasku
                        No i widzialam tez jak nieciekawa moze byc reakcja pierwszej rodziny i tesciowej
                        na pojawienie sie nowego dziecka w nowej rodzinie ojca
                        Na szczescie w tym znanym mi przypadku wszystkim wrocil zdrowy rozsadek w pore i
                        wszystkie 3 strony wykazaly sie checiami, zeby sobie piekla z zycia nie robic
                        • moofka Re: No ja też nie rozumiem 26.11.09, 11:37
                          franczii napisała:

                          > bo caly czas stoi mi przed oczyma synek Alinki w podartych bucikach w upalnym,
                          > dusznym miescie grzebiacy w brudnej piaskownicy podczas gdy starsze zazywaja
                          > kapieli w morzu i robia zamki z piasku

                          i zuję dżdżowniczke smutno
                          no prosze Ciebie big_grin

                          > No i widzialam tez jak nieciekawa moze byc reakcja pierwszej rodziny i tesciowe
                          > j
                          > na pojawienie sie nowego dziecka w nowej rodzinie ojca
                          > Na szczescie w tym znanym mi przypadku wszystkim wrocil zdrowy rozsadek w pore
                          > i
                          > wszystkie 3 strony wykazaly sie checiami, zeby sobie piekla z zycia nie robic
                          >
                          • franczii Re: No ja też nie rozumiem 26.11.09, 11:45
                            > i zuję dżdżowniczke smutno
                            > no prosze Ciebie big_grin

                            w takiej piaskownicy to nawet o dzdzownice trudno, predzej na psie gowno trafi
                            No co mam zrobic ze taka moja wyobrazniabig_grin
              • kosmitos Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:53
                to nie jest kara; pan po przejściach powinien się zastanawiac czy go
                na kolejne dziecko stać i tyle; jeżeli 3/4 kasy wydaje na alimenty
                (podejrzewam, że były to pieniądze pozwalające na zaspokojenie ich
                normalnych potrzeb a nie na fanaberie) to chyba widzi, że nie stać
                go i ma 2 wyjścia- albo zaprzestać prokreacji albo zarabiać więcej;
                no i jeszcze postawa drugiej żony- na co liczy, że facet powinien
                obniżyć alimenty bo ma nowe dziecko?
                • franczii Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 11:01
                  ale pan jak widac sie rozsadkiem nie wykazal i nie zaprzestal prokreacji a
                  dziecko sie pojawilo na swiecie. Nalezy mu sie od ojca utrzymanie, buty,
                  rozrywka i edukacja na rowni z pierwszy. Dla mnie jasne ze albo zacznie wiecej
                  zarabiac albo to co zarabia dzieli sie nie na 2 a na 3
                  • iwoniaw No, wychodzi na to, że matka 26.11.09, 11:10
                    tego dziecka też nie byłka najlepsza, skoro się o jego potrzeby nie troszczyła -
                    zamiast wymagać od męża, wolała za wszystko obarczać jego dzieci z poprzedniego
                    związku oraz ich rodzinę, która się na szczęście troszczyła choć o nie.

                    Nie mówcie tylko, że babka, która woli utrzymywać kontakty z byłą synową i jej
                    rodziną (matkę tamtej na wigilię zapraszała) niż z własnym synem to taka norma.
                    Mąż Alinki był najwyraźniej niezłym b.., a ona wolała się go trzymać nawet
                    kosztem butów i wakacji dla własnego dziecka i do dziś sobie roi, że to była
                    wina tamtych dzieciaków i ich rodziny. Czemu - niech sobie sama odpowie.
                  • kosmitos Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 11:15
                    nie do końca, bo ta "pierwsza rodzina" nie miała na to wpływu'
                    dlaczego pierwsza żona, która miała z nim tyle dzieci na ile mogli
                    sobie pozwolić ma ponosić konsekwencje zakładania nowej rodziny
                    (efekt jest tego taki, że to ona musi ponosić większe koszty
                    utrzymania dzieci a nie ma powodu); druga żona wie jaka jest
                    sytuacja i jej decyzja jest świadoma (są alimenty na poprzednie
                    dzieci, więc trzeba przeliczyć dokładnie; widocznie uznała, że jej
                    dziecku wystarczy mniej)
                    • franczii Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 11:20
                      no ale z tego co doczytalam to zal nie o alimenty byl a wypasione dodatki i
                      wakacje. Wybacz ale jesli pojawia sie nowe dziecko i nie stac mnie juz na
                      markowe buty to kupuje zwykle, nie stac na wakacje za granica to jedzie na
                      wakacje krajowe i nikomu krzywda sie nie dzieje

                      Poza tym mnie nie o pretensje rodzicow chodzi a o prawo tego najmlodszego dziecka
                      • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 11:24
                        A widzisz ja nadal nie pojmuje jak mata może latami się zgadzać na taką
                        niesprawiedliwość.
                        • franczii Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 11:27
                          no tego to ja tez nie rozumiem
                      • kosmitos Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:02
                        Wybacz ale jesli pojawia sie nowe dziecko i nie stac mnie juz na
                        markowe buty to kupuje zwykle, nie stac na wakacje za granica to
                        jedzie na
                        wakacje krajowe i nikomu krzywda sie nie dzieje

                        a ja uważam, że się dzieje; tamta rodzina założyła pewien poziom
                        życia i nie ma powodu go zmieniać z powodu obcych; druga żona
                        założyła niższy poziom życia (wiedziała o dzieciach, alimentach) i
                        tyle
                        • franczii Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:06
                          No zalozyla i co z tego?
                          I to znaczy ze nowe dziecko ma w dziurawych butach chodzic? a jak ojciec pojdzie
                          na rente bo zachoruje lub wypadkowi ulegnie?
                          I ktos tu gadal o byciu czlowiekiem
                          • kosmitos Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:27
                            renta czy wypadek to inna sprawa, ale nie chce mi się polemizować;
                            uważam, że najczarniejszym charakerem w tej historii jest Alinka-
                            pozwalała źle traktowac własne dziecko i ma pretensje do pasierbów,
                            bo misio oczywiście wspaniały; poza tym autorka pisała, że dokładała
                            z własnej kasy do wakacji pasierbów, więc moą powinna własnemu
                            dziecku buty kupić?
                            • franczii Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 14:38
                              renta i wypadek inna sprawa, niech bedzie ale niech sobie czyjs pan maz na boku
                              dziecko zmajstruje to zone chocby ku...ca zalala to swoje wywody o
                              niepogarszaniu standardu zycia wlasnych dzieci i ich prawach do markowej odziezy
                              moze sobie zawiesic w klozecie a z czesci dochodu pana meza i tak musi zrezygnowac.
                              A ztym, ze Alinka zale kiruje pod niewlasciwym adresem to sie w zupelnsci zgadzam.
                        • jowita771 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:09
                          A jak jest pełna rodzina z dwojgiem dzieci i nagle rodzice wpadają, to temu
                          najmłodszemu należy się mniej, bo te starsze już przywykły do innego poziomu i
                          im się należy i kropka, a młodsze jest nadprogramowe i może się pożywić
                          odpadkami z pańskiego stołu?
                          • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:17
                            jowita771 napisał:

                            > A jak jest pełna rodzina z dwojgiem dzieci i nagle rodzice wpadają, to temu
                            > najmłodszemu należy się mniej, bo te starsze już przywykły do innego poziomu i
                            > im się należy i kropka, a młodsze jest nadprogramowe i może się pożywić
                            > odpadkami z pańskiego stołu?

                            oczywiscie nie
                            pytanie jest retoryczne

                            ale kiedy ja mam dwoje dzieci ktore kocham po rowno
                            to kiedy kupuje jednemu pieluchy nie wlacza mi sie zawistne wrrrrr
                            ze robie to kosztem drugiego
                            kiedy kupuje starszemu buciki nie robie zawistnego wrrrrrrr
                            ze odjelam od pyska drugiemu
                            nawet by mi to przez mysl nie przeszlo

                            tu jest ta roznica w mysleniu zawistnej zlej macochy
                            a kochajacego rodzica
                            • jowita771 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:26
                              > ale kiedy ja mam dwoje dzieci ktore kocham po rowno
                              > to kiedy kupuje jednemu pieluchy nie wlacza mi sie zawistne wrrrrr
                              > ze robie to kosztem drugiego
                              > kiedy kupuje starszemu buciki nie robie zawistnego wrrrrrrr
                              > ze odjelam od pyska drugiemu

                              A teraz wyobraź sobie, że kupujesz pierwszemu buty za 150zł i na buty dla
                              drugiego zostaje Ci 20, więc kupujesz za 20. Potem idziecie kupić bluzy, masz
                              200 na ten cel. Są fajne bluzy za 150 i mniej fajne za 30. Więc kupujesz
                              pierwszemu za 150, drugiemu za 30, bo przecież tania bluza głupio by wyglądała z
                              tanimi butami. Zostało Ci 20zł, pierwsze dziecko chce puchar lodowy za 15, więc
                              mu kupujesz. Drugiemu już nie, bo brakło, więc na pocieszenie lizaka za 0,30.
                              Przychodzą wakacje. Przeznaczasz na wypoczynek dla całej rodziny 7000, macie
                              jechać na wczasy, ale pierwsze dziecko wynajduje obóz zagraniczny za 4500, więc
                              mu wykupujesz. Zostaje Ci 2500, więc za to jedziecie pod gruszę z drugim dzieckiem.
                              Nie robisz wrrrr, ale jak myślisz, jak się czuje dziecko nr 2?
                              • jowita771 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:28
                                Tania bluza głupio by wyglądała z DROGIMI butami miało być.
                              • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:30
                                wink
                                chore rzecz jasna
                                tylko ze to ja po prostu nie wierze wink
                                ze mlode nie dojadalo i buciki po sasiedzie nosilo
                                a stary ladowal i mlodemu nigdy nie dal

                                szkoda ze nie padaja tu konkrety
                                tez bylam alimentowana w owym czasie i sporo z nas dziecmi proslu jest
                                latwiej by sie odniesc
                                a tu krzywda buty buty krzywda
                                peweks
                                (jakie buty w peweksie swoja droga mozna bylo kupic smile
                                • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:30
                                  >nas dziecmi proslu jest


                                  surprised

                                  prlu-iu rzecz jasna wink
                                • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:56
                                  Chcesz konkretów - masz konkrety. W 1985 roku sąd zasądził od męża alimenty po
                                  8.000 tys na dziecko czyli w sumie 16.000 tysięcy. Do rąk byłem zony mąż płacił
                                  co najmniej 20-22 tysiące nie licząc finansowania wakacji, prezentów, ekstra
                                  ubrań itd.
                                • cherry.coke Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 13:12
                                  > chore rzecz jasna
                                  > tylko ze to ja po prostu nie wierze wink
                                  > ze mlode nie dojadalo i buciki po sasiedzie nosilo
                                  > a stary ladowal i mlodemu nigdy nie dal

                                  A ja wierze, byla podobna sytuacja w mojej dalszej rodzinie. Ojciec ozenil sie
                                  ponownie, drugie malzenstwo dobrze sie ulozylo, dzieciom z nowego zwiazku dawal
                                  oboje rodzicow i wiecej czasu, a dziecku z pierwszego pchal cala kase, dostawala
                                  co chciala na wszystkich frontach. W pewnym sensie byl to rodzaj
                                  sprawiedliwosci, pierwsza zona byla dosc fatalna i ta corka nie mialo lekko. Z
                                  druga rodzina zyla wprawdzie dobrze, ale matka bardzo niechetnie widziala ich
                                  kontakty, a jak dziewczyna dorosla to juz miala wlasne zycie (start w duzej
                                  mierze sfinansowany przez ojca lacznie z mieszkaniem, dalsze dzieci byly dalekie
                                  od tego standardu). Z tym ze corka byla sensowna i miala dobry kontakt z ojcem,
                                  wiec moze drugiej zonie bylo latwiej to akceptowac.

                                  Wiec owszem, sa takie przypadki.
                          • kosmitos Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:27
                            rodzina to inna sprawa; nowa żona i jej dzieci to dla nikogo (oprócz
                            misia nie jest rodzina)
                            • jowita771 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:30
                              Dzieci misia i nowej żony to również rodzina dla starszych dzieci.
                              • kosmitos Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:32
                                teoretycznie tak, a w praktyce to raczej dalecy krewni (zazwyczaj
                                prawie brak kontaktów- piszę z doświadczeń znanych mi osób, które
                                były w takiej sytuacji)
                                • jowita771 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:34
                                  To nie jest dalsza rodzina, tylko bardzo bliska. Piszę z własnego doświadczenia.
                            • franczii Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:36
                              nowe dzieci to rodzenstwo dzieci bylej, to bardzo bliska rodzina
    • hellious Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 09:46
      Ja jestem dzieckiem majacym zla macoche. I coz... Nikt od niej nie wymagal, by
      nas kochala, ale to ona zmanewrowala naszego ojca na tyle, ze pewnego dnia
      zamknąl nam lodowke na klucz. Ja mialam lat 12, brat 16 wtedy...
      • hellious Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:38
        Moja macocha nawet nie probowala nawiazac z nami dobrych relacji. Bylismy tymi
        klodami, torych chciala sie pozbyc. I udalo jej sie to wkoncu, pozbyla sie nas
        wszystkich. Cztery lata po slubie ojciec zmarl, ja zostalam uznana za trudna
        nastolatke, brat byl juz dorosly... Ona sobie mieszkala w naszym domu ( naszym,
        zbudowanym dla ojca przez dziadka), choc potrafila uraczyc nas w drzwiach
        soczystym " wy....dalac z mojego domu". Ma trzech synow, kazdy ma innego ojca.
        Spieprzyla nam zycie, a teraz potrafi podejsc na ulicy i zapytac, co slychac,
        jak gdyby nigdy nic...
    • queen_elizabeth Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:17
      Ja też jestem dzieckiem, które miało kiedys złą macochę.
      Dziś jestem - jak to ładnie nazwała wyżej Triss - tą, co "złapała
      misia z dójką dzieci i zaciążyła". Jestem macochą dla 13-latki i 10-
      latki. Zawsze miały u nas drugi dom. Starsza niestety nie utzrymuje
      teraz z nami kontaktu. Młodsza jest jak moja druga córka. Mimo, ze
      maż ma na spotkania wyznanczony co 2 weekend, mała mieszka prawie
      cały czas z nami, odrabiam z nią lekcje, tłumaczę, to czego nie
      rozumie, chodzę na basen, organizuję urodziny, tulę do snu. Robimy
      wszystko razem. Młoda kocha naszą mała 2-latkę, uwielbiają się
      nawzajem. Razem z mężem chodzimy na wywiadówki do szkoły. Mąż
      oczywiście płaci regularnie alimenty oraz opłaca i załatwia
      wszystkei potzreby dzieci ponad to. Nigdy nie zauważyłam, aby mąż
      traktował choć w najmniejszym stopniu inaczej którąkolwiek ze swoich
      córek. Była żona mego mężą nienawidzi i mnie i jego i naszego
      wspólnego dziecka. Ostatnio zachowuje się nawet tak, jakby
      nienawidziła swojej młodszej córki. Robi wszystko, aby dziewczyny
      róznież znienawidziły ojca. Ze starszą może się już udało. Mam
      nadzieję, ze młoda nie pozwoli się ustawić. Zawsze, od samego
      początku dziewczyny miały u nas swój dom i kolejną siostrę w nim.
      Przyjęłam je z otwartymi ramionami. NIgdy nie padło żdane złe słowo
      na temat ich matki w naszym domu, sami wręcz przypominaliśmy
      dziewczynomi o Dniu Matki, świętach itp. A jednak matka "zabrała"
      starszą ojcu. Dziś - zero kontaktu z nią. Pomimo NAJLEPSZYCH chęci
      ojca i moich. Macochy są różne i rozwiedzeni ojcowie są różni. Ja z
      kolei nie znam takich, którzy by NIE ZABIEGALI o kontakty lub opiekę
      nad dzieckiem.
      • iwoniaw No po tym wątku już znasz 26.11.09, 10:23
        Mąż Alinki nie protestował, gdy ta, w odróżnieniu od Ciebie, wyganiała pasierbów
        sprzed drzwi, bo w progu z kataru diagnozę śmiertelnej infekcji stawiała...

        > kolei nie znam takich, którzy by NIE ZABIEGALI o kontakty lub opiekę
        > nad dzieckiem.
      • myga Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 10:23
        Rob swoje, a zobaczysz, dziewczynki (wszystkie trzy) docenia to cieplo, ktore im
        ofiarowalas. I ta starsza tez wroci. Ale to ich matka bedzie miala ich surowy osad.
    • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:47
      Chyba jednak niektóre z Was są mocno odrealnione. Mój syn urodził się w 1984
      roku - czasy trudne, kartkowe, zarobki niewielkie. Mąż pracował co najmniej na
      półtora etatu, żeby zarobić nie tylko na alimenty, ale na realizowanie
      zachcianek starszych synów ( zakupy dolarowe, bo w sklepach pustki, a
      przelicznik dolara.....zapytajcie rodziców). W chwili urodzenia mojego syna
      starszy pasierb miał 16 lat, młodszy 10. Z ojcem nie mieszkali od 6 lat, ale
      przyzwyczaili się, ze brak ojca mają rekompensowany przez liczne prezenty. A w
      miarę jedzenia apetyt rośnie.
      Rozwodzi się mniej więcej co 5-6 małżeństwo, czy po rozwodzie nie ma już nikt
      prawa do ułożenia sobie życia? Same odpowiedzcie sobie na to pytanie.
      Moja wina jest to, ze godziłam się na rozpieszczanie starszych synów męża
      drogimi prezentami - powinnam powiedzieć "basta" - każde z 3 dzieci dostaje
      dokładnie tyle samo. Nie powinnam godzić się na dyktaturę teściowej i potrząsnąć
      mężem. Nie powinnam udawać, że wierzę w kłamstwa pasierbów np. te dotyczące
      nauki i otworzyć oczy mężowi. Powinnam walczyć o prawa swojego dziecka, choć nie
      siedział w brudnej piaskownicy. Owszem miał wycięte "noski" w szmacianych
      butach, góry, morze, jeziora znał z opowiadań i obrazków. Widział opalonych
      przyrodnich braci opowiadających o Bułgarii, Słowacji, Władysławowie czy
      Wigrach. Żaden z chłopców ( a w pewnym momencie byli to już młodzieńcy 20 i 14
      letni lub więcej) nie wpadli, aby przywieść jakikolwiek prezent - prezenty
      zarezerwowane były tylko dla nich.
      Ojca odwiedzali kiedy chcieli- pamiętam obrazek gdy sąsiadka przywiozła
      tabliczkę czekolady ( prawdziwej) dla mojego syna ( przypominam o kartkach w
      owym czasie i wyrobach czekoladopodobnych). Położyłam ją w kuchni, chłopcy - nie
      pamiętam czy mieli 18 i 12 czy 20 i 14 lat) zjedli calutka. Mały nie skubnął
      nawet kosteczki, bo byli przyzwyczajeni, ze wszystko dla nich, ze tylko oni się
      liczą.
      Syn miał może rok gdy zjawili się niezapowiedziani. Mąż był w pracy, ja
      siedziałam nad swoja pracą. Miałam to szczęście, że mogłam pracować w domu.
      Kasłali jak gruźlicy. Powiedziałam, ze w tym stanie zdrowia nie życzę sobie
      wizyt i niech skontaktują się z ojcem gdy wróci do domu. Tak wyglądało
      "wyrzucenie z domu" chorych dzieci ( starszy miał 17 lat).
      • kosmitos Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:52
        każdy ma prawo, ale nie rozumiem po co Ci był mąż, który nie dbał o
        Ciebie i dziecko
      • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:53
        Wiesz....ja bym na miejscu twego syna miała do ciebie cholerny za takie traktowanie.
        • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 13:00
          Mój syn widział, od najmłodszych lat, jaka jest sytuacja. Brak wielu rzeczy
          rekompensowałam mu miłością, dobrym wychowaniem, nauka języków,pokazywaniem
          świata w promieniu 10 km od domu. Wiedział, ze na wiele rzeczy nas nie stać,
          choć mamy teoretycznie dobre zwody, skończone studia. Parł do przodu. Dziś, w
          wieku 25 lat osiągnął całkiem dużo.
          • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 13:05
            Piszę co ja bym czuła.
      • cherry.coke Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 12:58
        Alinka, odpusc, naprawde. Kolezanki ustawily cie tutaj do bicia i nie przekonasz
        ich.
        • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 13:04
          Może nie wszystkie, może ten watek komuś pomoże. Jedna z najbardziej agresywnych
          - moofka- zamilkła gdy podałam konkrety finansowe.
          • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 13:07
            Powiedz mi,dlaczego z nim byłaś.Olewał was,więc w jakim celu tkwiłaś w tym
            toksycznym układzie z byłymi zonami,dziadkami,synami?
            • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 13:09
              To nie tak. Mój mąż jest może słabym psychicznie, ale porządnym człowiekiem. Ma
              bardzo dużo zalet.
              • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 13:13
                I tez zalety rekompensowały używane buciki?
              • iwoniaw "bardzo dużo zalet" męża... Aaaaaaaaaaaaaaaaaa! 26.11.09, 13:29
                I cóż to za zalety i czymże charakteryzuje się "porządność" męża, który o wasze
                wspólne dziecko nie dbał w ogóle (mały ponoć "nie widywał ojca" zajętego
                zarabianiem na przyrodnie rodzeństwo i nie dawał grosza na jego potrzeby wg
                postów wcześniejszych), a starsze dzieci co prawda finansował pod presją sądu i
                własnej matki, ale już przed szykanami drugiej żony, która miejsca w swoim domu
                dla nich nie widziała, nie potrafił obronić?
                Jakież to zalety męża spowodowały, że pierwsza żona sama złożyła papiery
                rozwodowe, matka wolała kontakt z byłą synową niż synem? Jakież to zalety
                powodowały, że druga żona bez słowa odejmowała od ust własnemu dziecku, znosiła
                to przez ćwierć wieku, a wszystkie błędy męża przypisała synom z jego pierwszego
                małżeństwa?
                • triss_merigold6 Ja Ci powiem: on po prostu BYŁ.n/t 26.11.09, 13:36
                  • gryzelda71 Re: Ja Ci powiem: on po prostu BYŁ.n/t 26.11.09, 13:39
                    No nie było go.Zarabiał.
                    • moofka Re: Ja Ci powiem: on po prostu BYŁ.n/t 26.11.09, 13:45
                      w 85 to sie nie pracowalo jak w zgnilym kapitalizmie przypominam
                      z na wakacje nie jezdzilo sie z biurem TUI tylko do OWP a dzieci na zakladowe
                      kolonie
                      za poldarmoche
                      podreczniki natomiast dawala szkola
                      • cherry.coke Re: Ja Ci powiem: on po prostu BYŁ.n/t 26.11.09, 15:04
                        > w 85 to sie nie pracowalo jak w zgnilym kapitalizmie przypominam

                        Ej ale fuchy i prywaciarstwo byly. Moj ojciec zarabial druga pensje zakladajac
                        po godzinach dojarki rolnikom (zueplnie niezwiazane z jego glowna praca).

                        > z na wakacje nie jezdzilo sie z biurem TUI tylko do OWP a dzieci na zakladowe
                        > kolonie
                        > za poldarmoche

                        Ja tak owszem jezdzilam, a kuzyni do Jugoslawii i Bulgarii.

                        > podreczniki natomiast dawala szkola

                        Nie wiem gdzie, mnie rodzice kupowali. Rocznik 77 jestem.

                        Wiem o co ci chodzi w debacie o macochach, ale nie falszuj rzeczywistosci smile
                        • moofka Re: Ja Ci powiem: on po prostu BYŁ.n/t 26.11.09, 15:15
                          wolno ci miec swoja wizje
                          nie mam nic przeciwko wink
        • joanna35 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 16:49
          Dokładnie. Nawet gdyby Ci się nad głową aureola pojawiła to i tak by
          pluły i rzucały kamieniami, bo po pierwsze e-matki zawsze mają
          monopol na wiedzę o cudzym życiu, a po drugie na kimś muszą
          oderagować wszystkie frustracje. Trafiło na Ciebie.
          • kawka74 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 16:58
            Każdy patrzy przez pryzmat własnych przeżyć, a im silniejsze (bardziej przykre)
            były te przeżycia, tym trudniej się dogadać.
            Gdyby moja macocha zalazła mi za skórę, chętnie utopiłabym wszystkie macochy w
            najbliższym stawie, a potem ewentualnie zastanowiła się, czy na pewno miałam
            rację. Ale zważywszy to, że problemów nie było, i zważywszy to, jak brzydko
            potrafiłam zagrać dla własnych korzyści, jestem skłonna uwierzyć, że winę za
            całe zło w rodzinie ponosi jednak nie tylko Alinka.
            • joanna35 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 09:25
              kawka74 napisała:

              > Każdy patrzy przez pryzmat własnych przeżyć, a im silniejsze
              (bardziej przykre)
              > były te przeżycia, tym trudniej się dogadać.
              Ależ oczywiście, sama mam swojego mola co mnie gryziewink i dlatego
              pisząc swój post nie myślałam o forumkach doświadczonych w tym
              temacie, bo szczerze im współczuję.Myślałam o teoretyczkach, które
              zawsze wiedzą lepiej.
              • iwoniaw Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 10:44
                Cytat> pisząc swój post nie myślałam o forumkach doświadczonych w tym
                > temacie, bo szczerze im współczuję.Myślałam o teoretyczkach, które
                > zawsze wiedzą lepiej.


                Tak, nie muszę wkładać palców do kontaktu, żeby wiedzieć, czemu nie powinnam i
                że tego nie zrobię.
                Wyobraź sobie, że mając więcej niż 5 lat, człowiek coraz więcej może się nauczyć
                z obserwacji i empiria nie jest w każdym temacie bezwzględnie konieczna.
                • kawka74 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 10:54
                  Ale tu nie chodzi o wiedzę teoretyczną, tylko o emocje bazujące na własnych
                  przeżyciach, których to emocji teoretyk jest pozbawiony. On wie, bo obserwuje, a
                  jak nie jest durny, to i wnioski wyciągnie, niemniej pewnych wrażeń jest pozbawiony.
                  • moofka Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 10:57
                    niekoniecznie
                    jakos kazdy potrafi wspolczuc bitemu psu
                    chociaz najpewniej bitym psem nikt nie jest
                    podobnie nie trzeba byc dzieckiem wyganianym z domu rodzonego ojca zeby poczuc
                    ze to dranstwo
                    tym bardziej ze dzieckiem kazdy z nas byl
                    • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:23
                      A co miałam zrobić? Zaprosić do mieszkania pasierbów, napoić herbatką, dać
                      aspirynkę, pozwolić aby wykasłali się na małe dziecko. A potem dać na taksówkę
                      aby wrócili do domu matki no i jeszcze jakieś ekstra kieszonkowe? A kilka dni
                      późnej mieć chore dziecko?
                      Dla jasności - mieszkanie było moje - ich ojciec zostawił 3 pokojowe mieszkanie
                      im i byłej żonie. W moim był jedynie zameldowany. Domu dorobiliśmy się wiele lat
                      później. Ojca nie było - pracował m.in. po to, aby oni mieli zaspokojone kolejne
                      "potrzeby".
                      Mają matkę. Osoby chore powinny siedzieć w domu - o tym średnio rozgarnięty 17
                      latek wie.
                      Nie wywalałam z domu, a miałam ku temu moralne prawo, gdy zjawiali się np. 0
                      23.00 bez zapowiedzi na towarzyską pogawędkę, gdy nie potrafili - mimo próśb-
                      uszanować tego, ze w sąsiednim pomieszczeniu śpi małe dziecko i co chwile
                      wybuchali perlistym śmiechem. Miałam sto powodów, aby wywalić z domu - nie
                      zrobiłam tego. Dziś żałuję.Powinnam być twardsza, bardziej zdecydowana i
                      świadczenia męża winny ograniczać się do alimentów i wyznaczonych sądownie dni 9
                      i godzin) spotkań.
                      • moofka Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:28
                        ojej
                        no to jak tak cudownie bylo
                        a dzieciaczki praktycznie u was mieszkaly i marcepany z kwasnym mlekiem jadaly w
                        markownych butach
                        to czemu rodzenstwo sie nie zna i nienawidzi

                        aha
                        no wiem
                        pasierbowie skubancy winni
                        • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:35
                          Są to obcy dla siebie ludzie. Gdy pasierba - tego starszego wywalili z kolejnych
                          studiów, a młodszy nawet nie rozpoczął edukacji powyżej matury - zdanej zresztą
                          mizernie, mąż zaprzestał finansowania synów. Byli bardzo oburzeni, obrażeni ale
                          chyba najmocniej zdziwieni. No bo urwały się niemałe pieniądze a do pracy iść
                          się nie chciało.I wtedy po raz pierwszy wyjechaliśmy na porządny urlop. Fakt ten
                          doprowadził zwłaszcza młodszego do białej gorączki. Dziś śmiać mi się chce jak
                          po naszym powrocie zapytał kiedy dostanie alimenty i usłyszał, że nie powącha
                          grosza póki nie zacznie się uczyć.
                          • moofka Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:41
                            biorac pod uwage ze roznica miedzy waszymi dziecmi to 11 i 16 lat
                            a maz ich alimentowal zaledwie do matury na jednego lozyl lat 3 na drugiego 8
                            lacznie 8
                            i nalezalo im sie jak psu buda
                            faktycznie szmat czasu sobie od pyska odejmowalas
                            • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:48
                              Pysk to masz Ty, i dobrze, ze musiałaś sobie odejmować od niego to i owo. Twoja
                              macocha była mądrzejsza i bardziej stanowcza ode mnie. Starszy pasierb po
                              maturze przez 4 lata markował studia. Zdawał, chodził na zajęcia i po roku
                              czasem semestrze go wylewano. Taki zdolny człowiek. I przez te 4 lata nie tylko
                              dostawał wspomniane alimenty, ale jeszcze wyciągał łapę po pieniądze na ekstra
                              rzeczy. Były to wyrzucone w błoto pieniądze. Młodszy próbował po maturze zdać na
                              studia, ale był na to zbyt głupi.
                              P.S. Całkiem spora kasa poszła na korepetycje, żeby w ogóle zdał maturę.
                              Oczywiście domyślasz się kto za nie płacił?
                              • iwoniaw No patrzcie państwo, niesamowite wydatki :-D 27.11.09, 11:58
                                Cytat> P.S. Całkiem spora kasa poszła na korepetycje, żeby w ogóle zdał maturę.
                                > Oczywiście domyślasz się kto za nie płacił?


                                Olaboga, ojciec płacił za korepetycje dla dziecka, gdy to miało problemy z
                                nauką! Niewiarygodne! Niespotykane! Nikt tak nie robi!

                                Rozumiem, że to niepojęte dla paniusi, dla której kupowanie dziecku czegokolwiek
                                więcej niż obowiązkowo zasądził sąd to "wyrzucanie pieniędzy w błoto". Dobrze,
                                że chociaż w błoto nie wyrzucał przy dziecku z drugiego związku - rozumiem, że
                                to jedna z "wielu zalet" męża "porządnego człowieka", o których wspomniałaś?
                      • derena33 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:35
                        Ale wlasciwie co sie stalo w miedzyczasie ze tak ich znienawidzilas,
                        bo skoro do was przychodzili o 23,00 smiali sie i gadali,to wtedy
                        jak rozumiem nie oponowalas, a moze bylo inaczej,siedzialas
                        ostentacyjnie w drugim pokoju nabzdyczona i wsciekla jak oni mogli
                        znowu przylezc?
                        Strasznie zle sie czyta twoje posty, pelne jadu i nienawisci a
                        przeciez opisujace prehistoryczne czasy przed ca 20 lat? Tak caly
                        czas zyjesz w tej nienawisci?
                        Jezeli tak to wspolczuje..

                        Macocha doroslej pasierbicy
                        • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:41
                          Zachowywałam się wobec nich poprawnie. Prosiłam, żeby byli ciszej i nie budzili
                          3-4 miesięcznego, potem rocznego dziecka. Niewiele ich to obchodziło, bo byli
                          zawsze w centrum zainteresowania i nowe dziecko oznaczało dla nich konieczność
                          dzielenia się - choćby ojcem.
                          Trudno lubić kogoś kto jest agresywny, roszczeniowy i wiecznie niezadowolony.
                          Kogoś kto zamiast słucham mówi co, no. Zresztą to nie tylko moje spostrzeżenia -
                          są to dorośli ludzie. Nie założyli rodzin. Przypadek? Nie mają przyjaciół.
                          Przypadek? Nie mają stałej pracy. Przypadek?
                          • derena33 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:51
                            Alinko. Ale powiedz mi bo nie rozumiem, co powoduje, ze jeszcze
                            dzisiaj po 24 latach od tamtych zdarzen tak ziejesz nienawiscia do
                            nich? Zabili ci kogos? A moze ich ojciec ciagle traktuje ich jak
                            synow i to cie tak wkurza?

                            Az mi niedobrze jak ciebie czytam. Nie chcialabym znac takiej osoby
                            w realnym swiecie, takiej nienawistnej i wrednej...
                            • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:59
                              Gdyby kogoś zabili siedzieliby w więzieniu. Czy tak trudno zrozumieć, że nie
                              lubię ludzi, którzy mimo mocno już dorosłego wieku w dalszym ciągu przychodzą do
                              nas z jakimiś żądaniami. Czy ktokolwiek, w tym ojciec po 60 roku życia, ma
                              kupować leki 41 letniemu chłopu - zdolnemu do pracy? Ile razy można załatwiać mu
                              pracę, którą porzuca po 2-4 miesiącach, bo "jest wykorzystywany"? Ile razy można
                              słuchać jaki to jeden z drugim jest biedny? Ile razy w końcu mozna słuchać o
                              sobie kłamstw?
                              • derena33 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 12:07
                                Alinko! Ale przeciez twoj maz nie musi im nic zalatwiac ani nic
                                kupowac, no chyba ze chce sam?
                                Moze to jest powod twojej niecheci?
                                Ze ciagle ich kocha?
                                Cale szczescie ze jestes obok ty ze swoja nienawiscia, dzieki temu
                                te uczucia sie wyrownuja...

                                Tak nawiasem mowiac, dzieci nie zawsze sa takie jakie chcemy, ale
                                przeciez to nie powinien byc powod dla ktorego je przestajemy kochac?
                                Czy to nie powinno byc dla ciebie oczywiste? W koncu tez jestes
                                matka...
                                • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 12:15
                                  4 prace załatwił nie mąż a ja, mąż kolejne 3. Oczywiście, że niczego nie musimy
                                  kupować ani załatwiać. Raz wykupiłam receptę, bo zwyczajnie było mi żal - taka
                                  ze mnie swołocz-, ze nie leczy się na silna infekcję. Drugiemu leki na
                                  owrzodzenie żołądka bo stale miał z tym problemy. Potem stało się to dla nich
                                  oczywiste, że zamiast do apteki do nas. W końcu mąż odmówił.
                                  • moofka Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 12:17
                                    im dalej w las tym wiecej drzew

                                    ja juz nie moge tego czytac
                                    za delikatna jestem wink
                                    cos mi mowi ze ze strony synow troszke inaczej by to wygladalo
                              • iwoniaw Jesteś naprawdę psychiczna 27.11.09, 12:12
                                CytatCzy tak trudno zrozumieć, że nie
                                > lubię ludzi, którzy mimo mocno już dorosłego wieku w dalszym ciągu przychodzą d
                                > o
                                > nas z jakimiś żądaniami.


                                O matko z córką! Faktycznie, jak ktoś, kto jest dorosły, śmie z czymkolwiek
                                przychodzić do własnego ojca, zwłaszcza mając problemy! Toż to się do
                                prasy i tv nadaje!
                                Przyjmij zatem do wiadomości, Alinko, że normalni ludzie naprawdę nie widzą nic
                                dziwnego w zwracaniu się do najbliższej rodziny w ciężkich chwilach - nawet
                                jeśli są dorosłymi dziećmi lub rodzicami dorosłych dzieci. Robię dla moich
                                dzieci (małych jeszcze) ile mogę, moi rodzice dla mnie (choć dorosła jestem,
                                imaginuj sobie!) też, ich rodzice dla nich też się starali itd. Nigdy nie
                                słyszałam w rodzinie ani wśród znajomych, że inwestycje poczynione w pomoc lub
                                nawet (olaboga!) rozrywki i przyjemności własnych dzieci to "wyrzucanie
                                pieniędzy w błoto". Naprawdę to tylko o tobie świadczy.

                                No i co tam z "wieloma zaletami" pana męża, bo jakoś nie odpowiadasz, choć wady
                                pasierbów to i wymyślać potrafisz?
                                • e_r_i_n Re: Jesteś naprawdę psychiczna 06.12.09, 09:56
                                  Iwonia, ale naprawdę nie widzisz różnicy między doraźną pomocą a ciągłym
                                  wspieraniem dorosłego, niesamodzielnego z własnej winy dziecka?
                                  • iwoniaw Re: Jesteś naprawdę psychiczna 06.12.09, 17:34
                                    Widzę. Ale widzę również różnicę pomiędzy dostrzeżeniem, iż dzieci mąż ma
                                    niesamodzielne i roszczeniowe, a pisaniem na forum, że ja - dobra macocha
                                    nie mogę się nadziwić, czego ciągle te wstrętne bachory szukają w domu
                                    swego ojca.
                                    I jakoś w kontekście męża Alinki "dobrego człowieka" niewinnego niczemu (plus
                                    opisy drastycznych szczegółów z ich wspólnego życia: vide wcześniejsze posty)
                                    nie potrafię się przekonać, że autorka wątku jest biedną ofiarą wrednych pasierbów.

                                    Podobnie jak potrafię sobie wyobrazić, że jestem wkurzona na to, iż mąż w
                                    większym niżbym sobie życzyła zakresie wspiera kogoś ze swej rodziny (akurat nie
                                    mam pasierbów, ale to przecież może dotyczyć też męża rodziców, rodzeństwa,
                                    dziadków, ciotek itd.) kosztem czasu/ środków dla mnie/dzieci, ale postawa "jak
                                    oni śmią się do niego przyczepić, przyłazić, prosić i brać na litość" nie mieści
                                    mi się w głowie. No i pretnsje - jeśli już załóżmy ktoś jednak ma w temacie -
                                    jakby nie pod tym co Alinka adresem powinny być składane, nieprawdaż? A tu
                                    sytuacja dotyczy jeszcze dzieci, za których wychowanie w części odpowiedzialny
                                    jest ich ojciec. No, Alinka twierdzi akurat, że jej mąż - biedaczyna był także
                                    nieszczęsną ofiarą wrednych synów, ale tego to juz mi się nie chce komentować.
                                    • e_r_i_n Re: Jesteś naprawdę psychiczna 06.12.09, 18:43
                                      Nie komentuję w ogóle zachowania Alinki. Przede wszystkim dlatego, że niestety
                                      jakkolwiek wszyscy by się zarzekali, stereotyp macochy, która najpierw wykrada
                                      męża i ojca od prawowitych żony i dzieci, a potem robi wszystko, żeby ograniczyć
                                      czas i kasę im poświęcane, obowiązuje. Więc cokolwiek by nie było, zawsze pojawi
                                      się argument 'trzeba było nie brać faceta z dziećmi'. Nawet jeśli to pytanie,
                                      czy na pewno oddawanie 90% pensji na 'pierwsze' dzieci jest ok (piszę ogólnie,
                                      nie o sytuacji Alinki).
                                      Po drugie dlatego, że forumowe wersje, a już szczególnie ich interpretacje przez
                                      osoby 'postronne' bywają niebywałe. Szkoda mi więc energii, swego czasu się na
                                      tematy okołoalimentacyjne i okołomacochowe napisałam za wsze czasy, więc mi się
                                      już nie chce.
                                      Jedyne, o czym pisałam, to to, że pojawianie się jakichkolwiek dorosłych dzieci
                                      (nie ma znaczenia pasierbów, pierwszych czy ósmych) z regularnym żądaniem kasy
                                      na swoje potrzeby (nie w sytuacji nagłej i krytycznej) jest czymś, co może wkurzać.
                                      • iwoniaw No dobra 07.12.09, 10:37
                                        CytatJedyne, o czym pisałam, to to, że pojawianie się jakichkolwiek dorosłych
                                        dzieci
                                        > (nie ma znaczenia pasierbów, pierwszych czy ósmych) z regularnym żądaniem kasy
                                        > na swoje potrzeby (nie w sytuacji nagłej i krytycznej) jest czymś, co może wkur
                                        > zać.


                                        Może, oczywiście, że może. Nawet własne dzieci mogą wkurzać i do opadu rąk
                                        doprowadzić. Ale ja jednak w kontekście wątku się tu wypowiadałam. Wątku, który
                                        powstał, bo autorka zapałała oburzeniem, że ktoś śmie jej własne
                                        wypowiedzi
                                        interpretować inaczej, niżby sobie życzyła. I z każdym kolejnym
                                        wpisem "doprecyzowującym" coraz bardziej się pogrążała i coraz bardziej oburzała.
                      • angazetka Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:42
                        > Powinnam być twardsza, bardziej zdecydowana i
                        > świadczenia męża winny ograniczać się do alimentów i wyznaczonych
                        sądownie dni 9 i godzin) spotkań.

                        Jasne. Bo po co dzieciom mieć dobry kontakt z ojcem...
                        • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:51
                          Dobry czyli jaki? Tatuś był dobry tylko gdy spełniał ich zachcianki finansowe. A
                          pogadać? Iść na spacer? To ich nie interesowało. Kiedyś zaproponowałam wspólny
                          wypad do muzeum - wyśmiali mnie.
                    • kawka74 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 13:32
                      > jakos kazdy potrafi wspolczuc bitemu psu

                      Chciałabym bardzo, ale niestety nie każdy. Większość ma w dupie.

                      > podobnie nie trzeba byc dzieckiem wyganianym z domu rodzonego ojca zeby poczuc
                      > ze to dranstwo

                      I właśnie o tym piszę. Ty określasz to jako wyganianie z domu rodzonego ojca
                      niczym wywożenie Jagny na gnoju, podczas gdy Alinka pisze o tym, że dwa razy
                      pasierbów wyprosiła, co ma zupełnie inną wymowę.
                      Draństwo? Może. Ty nie masz wątpliwości, ale mnie się to nie wydaje takie
                      oczywiste chyba właśnie z racji odmiennych doświadczeń z macochami i sobą samą w
                      roli pasierbicy.
                      • moofka Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 13:35
                        szczerze kawko
                        nie zawsze sie zgadzamy, ale zdanie mam o Tobie dobre i mysle jak o dobrym
                        czlowieku wink
                        ile razy zdarzylo Ci sie wyprosic dziecko ze swojego domu?
                        • kawka74 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 15:49
                          Przyznam uczciwie, że nigdy. Musiałaby nastąpić jakaś wybitnie krytyczna
                          sytuacja, żebym nie wpuściła dziecka, nie wiem, dom się wali, ale wtedy
                          niewpuszczenie objęłoby również dorosłych.
                          To chyba nauczycielski nawyk - dla dziecka musi znaleźć się miejsce i czas, z
                          wyjątkiem jakichś szczególnych sytuacji.
                          DLa dzieci-gości mam w odwodzie komplet bajek do oglądania, słuchania, kredki,
                          papier - rozumiesz, kącik zabaw. Nie ukrywam, że po części jest to powodowane
                          pobudkami egoistycznymi, nudzące się dziecko to przeszkadzające dziecko wink
                          Rodzice zwykle coś tam ze sobą wloką, lalkę czy inny samochodzik, ale uważam, że
                          coś tam się małym gościom ode mnie należy - może nie od razu komplet zabawek,
                          ale chociaż te nieszczęsne kredki i kolorowanki; dzieci nie czują się jak
                          intruzi, a w zamian dostaję święty spokój ;p
                          Ja się po prostu zastanawiam nad sprawą Alinki, bo pamiętam samą siebie, jak
                          potrafiłam wygrywać jednego rodzica przeciw drugiemu. Niemniej powoli zaczynam
                          zmieniać zdanie, bo - mimo wszystko - nie potrafię sobie wyobrazić tak daleko
                          posuniętej niechęci, żeby z premedytacją pozbawiać dzieci tego, co im się należy
                          (nie wiem, co pasierbowie zrobili, żeby aż tak ich nie cierpieć, bo zjedzenie
                          całej czekolady i wakacje w Jugosławii raczej ich nie kwalifikuje do kategorii
                          potworów). Ale to chyba trochę tak, jak z kochanką - obwinianie męża przychodzi
                          z trudem, choć to przecież też jego wina. Łatwiej jednak powiedzieć, że to wina
                          wyłącznie kochanki, bo zwalanie na męża godzi w nasze własne wybory i utrudnia
                          albo i uniemożliwia ewentualne porozumienie. Tym razem ofiarą padają
                          pasierbowie, których zachowanie jest głównie wypadkową błędów dorosłych, w tym
                          męża Alinki. Ja też nie byłam idealna, ale zaczyna mi być szkoda tych chłopaków.
                          Kara, którą planuje nałożyć na nich macocha, wydaje mi się kompletnie
                          niewspółmierna do hipotetycznej winy.
                          Nie podoba mi się to skupienie na ludziach, których główną winą jest fakt, że
                          istnieją i że czegoś oczekują - bo to już tak zaczyna wyglądać.
                • moofka Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 10:55
                  bo to chyba joasi chodzi o to
                  ze nie mozesz krytykowac podlych uczynkow
                  bo kiedy znajdziesz sie w sytuacji tej swinki, to najpewniej tez sie zachowasz
                  jak swinka
                  bo przeciez tak normalnie kazdy czlowiek jest dobry
                  tylko w obliczu strasznych okolicznosci - na przyklad pasierbow-skaubancow (tak
                  proteza pisala?) wyjdzie z niego bydle
                  i za pani wyjdzie i z pani i z tej pani tez
                  a jak twierdzisz ze nie wyjdzie to klamiesz - to pokretna logika joasi smile
                  wiec dobra jest alinka
                  a zle dzieci meza
                  no ale to wiemy, ze dzieci z rozbitych rodzin to patologia wink
                  • iwoniaw Hehe :-) 27.11.09, 12:03
                    Ja nie mogę się wypowiadać, bo nie mam doświadczeń własnych, Ty się nie możesz
                    wypowiadać, bo masz doświadczenia własne i subiektywizm przez Cię przemawia.
                    A w ogóle to czepiłyśmy się biednej Alinki napadając na nią znienacka, gdy
                    spokojnie przechodziła obok. Przecież to nie ona założyła ten wątek, nie ona
                    zapytała o opinie i nie na podstawie faktów przez nią podanych oceniamy
                    sytuację. A skąd wink
      • kawka74 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 13:02
        Błędy ojca widać jak na dłoni i to przede wszystkim on jest winien tej sytuacji.
        Jego dzieci z pierwszego małżeństwa są winne najmniej - po prostu zostały do
        tego przyzwyczajone i traktowały to, co Cię tak oburzało, jako normę.
        Twój mąż dążył choć trochę do tego, żeby starsi synowie poznali swojego
        przyrodniego brata? Nie chodzi o to, żeby stać się wielką afrykańską rodziną,
        tylko o to, żeby dostrzegli, że jest oprócz nich jeszcze ktoś, tak samo
        uprawniony do względów tatusia. Ale to też powinien załatwić ojciec, a nie oni.
        • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 13:08
          Próbował, zapraszał, ale oni po 5 minutach nudzili się. Mąż popełnił częsty
          błąd - rekompensowanie rozwodu pieniędzmi. A teściowa go jeszcze podjudzała.
          • kawka74 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 13:15
            Zdaję sobie sprawę, że zadanie ojca, stojącego pomiędzy żądaniami eks i next
            (każda ma swoje racje, każda chce dla swoich dzieci jak najlepiej i rzadko która
            bierze pod uwagę w swoich rachubach potrzeby drugiej strony), nie jest łatwe.
            Może lepiej byłoby, gdyby Twój mąż, zamiast inwestować czas w zarabianie
            pieniędzy, zainwestował czas w dzieci - wszystkie? Gdybam tylko, bo teraz to już
            chyba po jabłkach.
          • triss_merigold6 Już Ci napisałam, fochy do tatusia 26.11.09, 13:26
            Ci napisałam - fochy, skargi i uwagi kieruj do tatusia swojego
            dziecka. Pan był niewydolny wychowawczo, organizacyjnie i finansowo.
            Skoro pozwalał na to, żeby starsze dzieci miały full wypas a młodsze
            dziurawe buty to nie był ani dobrym ojcem ani dobrym partnerem dla
            Ciebie.
            • iwoniaw No coś ty, Triss 26.11.09, 13:33
              Mąż Alinki ma "bardzo dużo zalet", jak możemy przeczytać powyżej big_grin Złe są jego
              starsze dzieci, ich matka, a także jego matka. To przez nich Alinka nawet drugą
              ciążę z biedy usunęła, pan mąż "porządny człowiek" z "zaletami" nawet w tej
              sprawie nie był niczzemu winien...
              • triss_merigold6 Re: No coś ty, Triss 26.11.09, 13:35
                Zauważyłam. Pazerna eksia, pazerni i chamscy pasierbowie tylko tatuś
                nic nie winien, dzieci zrobił a nie powinien.
              • moofka Re: No coś ty, Triss 26.11.09, 13:36
                to tak
                oddawal co mial
                a oni zyli za nedzne 6 i pol tysia
                dobrze licze ze to 3/4?
                i tak do poznej pasierbiej starosci
                alutko
                moofka nie jest agresywna kofana
                moofka pisze klawiszami i spokojniutko
                a ze przy tym pracuje pilnie
                nie waruje przy watku a zaglada dla relaksu wink
      • nangaparbat3 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 16:55
        > Syn miał może rok gdy zjawili się niezapowiedziani. Mąż był w pracy, ja
        > siedziałam nad swoja pracą. Miałam to szczęście, że mogłam pracować w domu.
        > Kasłali jak gruźlicy. Powiedziałam, ze w tym stanie zdrowia nie życzę sobie
        > wizyt i niech skontaktują się z ojcem gdy wróci do domu.



        Bo nie mowi sie w ten sposob do nikogo, tylko spokojnie wyjasnia, ze mogą
        zarazic małego, dla ktorego to niebezpieczne, i prosi, by zechcieli odwiedzic
        Was kiedy juz bedą zdrowi.
    • migotka-2 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 13:20
      Mimo, że macochą nie jestem to pozwólcie że się wypowiem. Posiadam dwoje dzieci
      ( nastolatki) z pierwszego związku, jedno ( roczniak) z obecnego trwającego
      osiem lat, dwie teściowe- byłą i obecną, byłego męża, i obecnego partnera. Mogę
      powiedzieć że potrzeby wszystkich naszych dzieci ustawiamy wg jakichś
      priorytetów, są wydatki ważne i ważniejsze. Mój partner nie ucieka od sytuacji
      jak trzeba wspomóc w kupnie czegoś dla starszych, a ja nie sprawdzam kto więcej
      wydaje na najmłodsze dziecię. I co ciekawe moja obecna teściowa, z którą łaczą
      mnie bardzo ciepła stosunki nie robi problemu z kupna najmłodszemu paczki
      chrupek lub ciastek. Były mąż ( na stałe za granicą ) będąc z wizytą zawsze
      pamięta o najmłodszym, jednak nie tak hojnie jak o swoich dzieciakach i słusznie
      ponieważ tamte czują się wyróżnione. Potrafimy wszyscy usiąść przy stole, zjeść
      razem obiad i pogadać. Jednak żeby taka sytuacja miała miejsce to potrzeba było
      dobrej woli każdego z nas. Ale i problemy nas nie omijają: mama mojego W
      twierdzi że przeze mnie i moje dzieci on nigdy niczego nie będzie miał ( że niby
      ja jestem hiena jakaś). Podsumowując: pytałaś czy można kosztem jednego dziecka
      gratyfikować drugie? moje zdanie: zależy, twojemu dziecku jak sama napisałaś to
      nie zaszkodziło umie sobie radzić w życiu, inne będzie sfrustrowane, jeszcze
      inne chorobliwie ambitne. Jednak najgorsze jest to że jako rodzina ponieśliście
      porażkę, brak kontaktów między rodzeństwem. O to powinien dbać głownie pan mąż,
      który swoje poczucie winy uleczył w kiepski sposób. A co do rozliczania Cię z
      trwania w związku z problemem: nikt nie będąc w danej sytuacji nie może być
      opiniotwórczy. Działają różne uwarunkowania: emocjonalne, finansowe, sytuacyjne,
      kulturowe, obyczajowe. Fakt że nie każdemu sytuacja może się podobać i opisując
      ją narażasz się na krytykę ale taka już uroda forum. I jeszcze jedno ile ludzi
      tyle poglądów w każdej sprawie. A tak na koniec jak pozbędziesz się żalu do
      męża, pasierbów poczujesz się dużo lepiej ( to nie znaczy że masz zaakceptować
      natychmiast sytuacje, którą tworzy mąż). Pozdrawiam!
      • migotka-2 Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 13:22
        POPRAWKA: z byłą teściową jestem w dobrych stosunkach, z obecną nie!
    • protozoa Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 15:42
      Wiecie co napadające na Alinkę larwy? Jesteście wredne. Wyjątkowo wredne. I
      życzę Wam, żebyście doświadczyły w takim czy innym stopniu tego co Alinka. A
      Alince, żeby napisała do mnie na priva. Adres prawnika czeka. Na pohybel
      pasierbom-skubańcom.
      • moofka Re: Zła macocha????????? 26.11.09, 15:48
        wyluzuj sie proteza
        to tylko forum
        i schowaj swoje zlorzeczenia w kieszen
        bo ci w swiat rzucone wroca niechybnie
        karma wiesz wink
      • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 11:08
        Protozoa,ale alinkę chyba nie będzie stać na TEGO prawnika,a z tego co pisze to
        i majątku do podziału nie ma hehe
        • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 11:30
          Skontaktowałam się z protozoa - chyba tak się odmienia. Dziś mamy spory majątek
          wypracowany w dużej mierze dzięki mnie. Skorzystam z usług tego prawnika. Wbrew
          temu co można przypuszczać ta dyskusja wiele mi dała. Wiem, ze byłam za dobra,
          za słaba, za uległa.I za to moje dziecko zapłaciło sporą cenę - życia w trudnych
          warunkach przez kilka dobrych pierwszych lat życia.
          Ja dawałam sobą manipulować, pomiatać przez rozpuszczonych i roszczeniowych
          pasierbów.
          Mężowi nie uświadomiłam, że jest granica wyzyskiwania przez synów-pasożytów.
          Jeśli wszystko pójdzie tak jak pójść może pasierbowie dostaną papierki po
          cukierkach tak jak kiedyś zostawili opakowanie po czekoladzie. Nie będą mieli
          prawa nawet do zachowku.
          • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 11:41
            troll
            • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 11:44
              oj nie troll niestety
              to kobieta zla i glupia
              i nie jest ich malo niestety
              • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 11:46
                Biedna ponizana przez wspaniałego człowieka o licznych zaletach,nie mająca nawet
                czekoladki dla dziecka,ale jak feniks z popiołów podniosła się i wypracowała
                wielki majątek.
                • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 11:53
                  A wyobraź sobie, że może nie wielki, ale spory. Zapytaj rodziców czy pamiętają
                  czasy kartkowe kiedy niczego nie było. Pamiętam czekoladę, która dostał mój
                  syn.I pamiętam jak pasierbowie ją zżarli.
                  • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 11:56
                    Pamiętam,zyłam w tamtych czasach.
                    A czemu nie schowałaś czekolady,takiego rarytasu?
                    A z męzem,tym o licznych zaletach nadal jestes?
                    • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:06
                      Nie schowałam, bo chciałam podzielić czekoladę i poczęstować m.in.pasierbów. Tak
                      czekolada wtedy, co może wydawać Ci się dziwne, była rarytasem.
                      Tak, jestem z mężem. I stanowimy dobra rodzinę.
                      • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:10
                        Jak pisze,ze czasy kartkowe pamiętam to przyjmij to do wiadomości.To trzeba było
                        czekoladą poczęstować,chyba z ręki nie wyrwali.
                        No tak,pan o wielu zaletach....
                        • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:17
                          Nie wyrwali, weszli do kuchni i zwyczajnie sami sie poczęstowali zostawiając
                          papierek. Chwalebne???
                          • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:22
                            A ciebie tyle lat ta czekolada trzyma w nerwie.Była to ich pierwsza wizyta?Bo ja
                            nie i wiedziałaś ze to szuje to trzeba było do sąsiadki czekoladę wynieść na
                            czas ich obecności.
                            Piszesz,ze tyle im pomagasz nawet teraz.Ja pytam po co to robisz?Powiedz nie i
                            luzik.Czy ty z tych co w realu do rany,a tu na forum wylewasz żale o których
                            nikt w rzeczywistości ciebie nie podejrzewa?
                            • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:25
                              gryzelda71 napisała:

                              > A ciebie tyle lat ta czekolada trzyma w nerwie.Była to ich pierwsza wizyta?Bo j
                              > a
                              > nie i wiedziałaś ze to szuje to trzeba było do sąsiadki czekoladę wynieść na
                              > czas ich obecności.

                              albo na niej usiasc
                              lol

                              moje dzieci ciagle sobie cos wyzeraja nawzajem
                              ciekawe czy mi sie wlaczy pamietacz jak im brody porosna ktory ktoremu kiedy co
                              i ile?


                              > Piszesz,ze tyle im pomagasz nawet teraz.Ja pytam po co to robisz?Powiedz nie i
                              > luzik.Czy ty z tych co w realu do rany,a tu na forum wylewasz żale o których
                              > nikt w rzeczywistości ciebie nie podejrzewa?
                              • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:28
                                Szkoda, że nie pamiętasz tamtych czasów. I tym czym była dla dziecka z trudem
                                zdobyta, niedostępna czekolada.
                                • myga Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:18
                                  Zakladam, iz byly to czasy 1985-86? To juz czekolada na kartki nie byla. Pelno
                                  bylo firm z zagranicznym kapitale, mozna bylo kupic full rzeczy u prywaciarzy.
                                  Moj synek jest rocznik 1986, wiec nie chrzan. A i w peweksie za 30 centow mozna
                                  bylo kupic super czekolade. I nie bylo to wcale az tak drogo.
                            • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:27
                              Nie była to ich pierwsza wizyta, ale po raz pierwszy poszli do kuchni i zżarli
                              czekoladę. Są rzeczy które się pamięta nawet do końca życia. Pomagałam bo miałam
                              nadzieję, ze w końcu facet zacznie pracować a nie obijać się. Ma 41 lat może rok
                              przepracowany, żadnych praw do emerytury, ubezpieczenia. Drugi nie lepszy tyle,
                              że młodszy.
                              Nie jestem do rany, przez lata byłam dość uległa, teraz mi przeszło.
                              • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:34
                                A męzowi też przeszło?
                                • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:44
                                  Tak. Przeszło gdy usłyszał od kolegi - potencjalnego pracodawcy jednego z synów
                                  wymyślona historię. A mianowicie syn nie skończył studiów bo musiał zajmować się
                                  chorym ojcem ( tj, mężem). Sek w tym, ze mąż był zdrów jak ryba. Kolega wiedział
                                  o tym, ze nie walczył nigdy z choroba nowotworową. A pasierb nie wiedział, że
                                  kolega dobrze zna męża.
                                  • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:46
                                    Znaczy rozdział zamknięty.Teraz tyko z tym adwokatem pogadać,dzieci
                                    wydziedziczyć i luz.
                                    • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:50
                                      Tak. A niby dlaczego "dzieci" miałyby dostawać to co w dużej mierze ja
                                      wypracowałam?
                                      • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:52
                                        Nie macie rozdzielności majątkowej?
                                        • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:53
                                          Nie mamy, ale jest kruczek prawny.
                                          • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:55
                                            Powtórzę jesteś frajerka.Nie synków to wina niestety.
                                            • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:58
                                              Pewnie masz rację, wiele lat byłam. Teraz szlaban.
                                              • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:59
                                                Oby tylko mąż też był taki dzielny jak ty,bo jak nie to twój cięzko wypracowany
                                                majątek pójdzie na zatracenie hehehehe
                                                • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:03
                                                  Będzie, nie martw się. Synalkowie przeholowali. Chciałabym zobaczyć ich miny gdy
                                                  dostana figę z makiem. A bardzo liczą na spadek i po ojcu i po mnie. Juz nas
                                                  uśmiercają.
                                                  • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:04
                                                    Zartujesz?Mafię wynajęli?To pospiesz się z tym kruczkiem hehehe
                                                  • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:05
                                                    sady glupie nie sa
                                      • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:52
                                        alinka1957 napisała:

                                        > Tak. A niby dlaczego "dzieci" miałyby dostawać to co w dużej mierze ja
                                        > wypracowałam?

                                        bo dzieci dziedzicza po rowno
                                        • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:55
                                          Powtarzam jest kruczek prawny i nie będą dziedziczyły nic. Szkoda, że tylko
                                          według Ciebie dziedziczą po równo. O tym co było w przeszłości już zdajesz się
                                          nie pamiętać.
                                          • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:59
                                            po ojcu dzieci dziedzicza po rowno
                                            ty swoja ustawowa polowe
                                            a troje dzieci w rownych czesciach
                                            • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:03
                                              Powtarzam, jest kruczek prawny i za życia można załatwić to w taki sposób, że
                                              nie będzie co dzielić.
                                              • kawka74 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:37
                                                Ja wszystko (no, wiele) rozumiem, ale dajże już tym chłopakom spokój. Chyba że
                                                próbują Cię wyeksmitować z domu, nas...li na wycieraczkę albo wynajęli płatnego
                                                kilera.
                                                Jakoś za daleko wydaje mi się ta wojna posunięta.
                  • angazetka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 11:58
                    Czytam i czytam o tych synach twego męża - potworach bez serca. I
                    zastanawiam się, dlaczego twój mąż przez tyle lat nie próbował ich
                    wychowywać? Pokazywać pozytywne wzorce?
                    Dzieci nie są złe same z siebie, dorosli musieli im w tym nielicho
                    pomóc. Możesz być zatem dumna z męża (i z siebie samej oraz
                    przykładu, jaki im dawałaś, również).
                    • iwoniaw Angazetka - no jak to? 27.11.09, 12:21
                      To nie czytałaś, że mąż "o wielu zaletach" i w ogóle "porządny człowiek" był,
                      biedaczyna, do tego stopnia pod presją złych gó...arzy, że nie tylko nie dawał
                      grosza na trzecie dziecko, ale i słowem się ani czynem do kwestii przerwania
                      ciąży (z biedy!) nie przyczynił... No miód cud misio normalnie...
                      • moofka Re: Angazetka - no jak to? 27.11.09, 12:31
                        iwoniaw napisała:

                        > To nie czytałaś, że mąż "o wielu zaletach" i w ogóle "porządny człowiek" był,
                        > biedaczyna, do tego stopnia pod presją złych gó...arzy, że nie tylko nie dawał
                        > grosza na trzecie dziecko, ale i słowem się ani czynem do kwestii przerwania
                        > ciąży (z biedy!) nie przyczynił... No miód cud misio normalnie...
                        >

                        jak to mozliwe ze ten czlowiek o wielu zaletach i porzadny czlowiek splodzil
                        takie bele co
                        no do niczego po prostu
                        do niczego
                        i jeszcze sie o to troszczy
                        • cherry.coke Re: Angazetka - no jak to? 27.11.09, 12:44
                          Oj dajcie jej luz, ma meza dupe, ktory wrobil ja w bagno i nie umial wychowac
                          synow, wiec pchal w nich kase jako ekspiacje krzywdzac trzecie dziecko.

                          Ale wg prawdziwej emamy to lagodna, czula Alinka powinna byla przygarnac
                          pasierbow do serca i naprostowac ich drogi, a jak nie - to suka.
                          • angazetka Re: Angazetka - no jak to? 27.11.09, 12:50
                            Skoro ma takiego męza, to trzeba było zająć się nim wcześniej. I
                            przede wszystkim - nie pozwolić krzywdzić własnego dziecka. A nie
                            teraz rozpaczać nad czekoladą, pożartą w latach stanu wojennego.
                            • alinka1957 Re: Angazetka - no jak to? 27.11.09, 12:51
                              Nie rozpaczać a pamiętać. I jest to jeden z przykładów ilustrujący moich pasierbów.
                            • cherry.coke Re: Angazetka - no jak to? 27.11.09, 12:54
                              > Skoro ma takiego męza, to trzeba było zająć się nim wcześniej.

                              Prawda.

                              > I przede wszystkim - nie pozwolić krzywdzić własnego dziecka.

                              Tez prawda.

                              Niemniej pasierbowie mogli byc absolutnie koszmarni - ojciec nie wychowal, matka
                              nie wychowala, ot niespodzianka - i to nie Alinka powinna byla ich przytulac i
                              pchac w dziobki.
                              • iwoniaw Re: Angazetka - no jak to? 27.11.09, 13:07
                                CytatNiemniej pasierbowie mogli byc absolutnie koszmarni - ojciec nie
                                wychowal, matk
                                > a
                                > nie wychowala


                                I dlatego Alinka ma prawo twierdzić, że ojciec, który nie wychował, to człowiek
                                "porządny" i o "wielu zaletach" (nadal się nie doczekałam konkretów, hehe), a
                                pasierbowie winni, że ona aborcji się poddała. Aborcji dziecka tego pana z
                                "wieloma zaletami"?
                                I za to, że nie dbała o własne, niedojadające i bez wakacji i butów dziecko,
                                obwinia matkę i babkę tamtych dzieci, które dla odmiany o nie dbały?
                                • cherry.coke Re: Angazetka - no jak to? 27.11.09, 13:17
                                  > I dlatego Alinka ma prawo twierdzić, że ojciec, który nie wychował, to człowiek
                                  > "porządny" i o "wielu zaletach"

                                  Moim zdaniem nie ma prawa, ale to nie znaczy, ze automatycznie pasierbowie to
                                  anioly. Do ich degrengolady przyczynilo sie zapewne i opuszczenie przez ojca, i
                                  niewydolnosci matki, i kasa na zyczenie. Druga zona pewnie znacznie mniej niz
                                  powyzsze.

                                  > (nadal się nie doczekałam konkretów, hehe), a
                                  > pasierbowie winni, że ona aborcji się poddała. Aborcji dziecka tego pana z
                                  > "wieloma zaletami"?

                                  Czy gdzies napisala konkretnie, ze oni sa "winni aborcji"? Pytam serio, moze nie
                                  doczytalam.

                                  > I za to, że nie dbała o własne, niedojadające i bez wakacji i butów dziecko,
                                  > obwinia matkę i babkę tamtych dzieci, które dla odmiany o nie dbały?

                                  Mogla miec tyle przyzwoitosci, zeby nie robic mezowi piekla o kase, skoro
                                  widziala, ze ojciec dla pasierbow z niego zaden.
                                  • iwoniaw Proszę: 27.11.09, 13:44
                                    Post Alinki z tego wątku o tym, dlaczego ma tylko jedno dziecko:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,103414259,103491311,Re_nie_wiem_co_mial_j_e_s_z_c_z_e_robic.html
                                    inaczej "pomarliby z głodu w sensie dosłownym". We wszystkich pozostałych
                                    postach konsekwentnie podkreśla, że takiej sytuacji finansowej jej rodziny byli
                                    winni wyłącznie pasierbowie.mąż określany jest jako "dobry człowiek" o "wielu
                                    zaletach", który nie jest winien niczemu.
                    • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:21
                      Dzieci były przez cały czas uświadamiane przez babcię, w mniejszym stopniu swoja
                      matkę, co zapewne Was zdziwi, ze ojciec jest do zarabiania pieniędzy, a oni są i
                      tak poszkodowani przez los, bo tata z nimi nie mieszka. Mąż głównie był w pracy.
                      Jak przychodzili to albo po pieniądze, albo żeby wyciągnąć męża na zakupy -
                      głównie pewex- a na to trzeba było sporej forsy jeśli weźmie się pod uwagę kurs
                      dolara. Urodzenie naszego syna spowodowało, ze pasierbowie - nie wiem czy
                      podpuszczeni czy sami z siebie poczuli się zagrożeni. I wszystkimi sposobami
                      usiłowali zwracać na siebie uwagę. Byli chamscy, niewychowani/ A dlaczego ja
                      miałam zajmować się ich wychowywaniem?
                      • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:26
                        Masz rację.Trzeba było męża zacząć wychowywaćsmile
                        • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:31
                          Nie. Trzeba było w sposób stanowczy walczyć o swoje prawa. Więcej egoizmu.
                          Trzeba było nie pozwolić żeby mąż tyrał po 12-14 godzin. Trzeba było demaskować
                          kłamstwa. I trzeba było pokazać pasierbom gdzie jest miejsce 20 i 14 latka.
                          • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:35
                            . I trzeba było pokazać pasierbom gdzie jest miejsce 20 i 14 latka.

                            a dzie to miejsce?
                            • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:37
                              Za drzwiami juz pisała.
                              • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:46
                                Jak chorzy przychodzą do domu, w którym jest male dziecko to owszem.
                                • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:49
                                  Męża też nie wpuszczałaś jak był chory?A sama?Co robiłaś jak byłaś chora?
                                  • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:53
                                    Wpuszczałam, na szczęście mało chorowaliśmy. Natomiast w imię czego miałam
                                    narażać moje dziecko na niepotrzebną chorobę, którą mogło złapać ?
                                    • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:54
                                      To jak ta choroba od męża była mniej zjadliwa niż od synków?Ciekawe....
                                      • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:01
                                        Czy pozwoliłabyś, aby Twoje małe dziecko było narażane na zapalenie płuc czy
                                        grypę zupełnie niepotrzebnie? Wątpię. Jeśli zachoruje ktoś z domowników -
                                        trudno. Nie ma rady. Jeśli przychodzi ktoś chory z zewnątrz do domu to jest to
                                        narażanie zupełnie zbędne.
                                        Byłam frajerka godząc sie na wyzysk, ale nie na świadome narażanie zdrowia
                                        swojego dziecka.
                                        • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:06
                                          A ty zdiagnozowałaś grypę i zapalenie płuc po jednym smarku?WOW
                            • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:44
                              Na pewno nie w centrum zainteresowania wszystkich.
                              • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:45
                                no ale gdzie?
                                • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:47
                                  W szkole, gdy jest na to czas, na uczelni - gdy się podejmuje studia, w pracy.
                                  Nie z łapą wyciągniętą dajcie, nie z rozdartą buzią, nie wśród notorycznych
                                  kłamców i krętaczy.
                                • aandzia43 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:48
                                  W równym szeregu z młodszym bratem.
                                  • angazetka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:51
                                    Ale to powinna pokazać męzowi, a nie dzieciom. To mąż wypchnął
                                    wcześniejszą dwójkę przed szereg.
                                    • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:53
                                      angazetka napisała:

                                      > Ale to powinna pokazać męzowi, a nie dzieciom. To mąż wypchnął
                                      > wcześniejszą dwójkę przed szereg.

                                      wypchnal albo nie wypchnal
                                      czy to nie chore rojenia alinki
                                      jej dziecko dostalo tylko buciki a one az buciki
                                      znasz mechanizm wink
                                      • angazetka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:56
                                        Jasne smile Ale nawet zakładając prawdziwość jej wersji - to w
                                        pierwszej kolejności męża wina, że traktował dzieci nierówno. A ona
                                        twardo uważa, że tamte dzieci takie złe były...
                                      • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:57
                                        Nie. Pasierbowie po kilka par rocznie - adidasy z peweksu, nasz syn szmaciaki ze
                                        Smyka. Widzisz różnicę?
                                        • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:00
                                          Zima też w tych szmaciakach?Jak jako matka mogłaś na to pozwolić.Nie kochałaś
                                          swego dziecka,bo,ze o nie nie dbałaś to pisałaś juz kilkakrotnie.
                                          • cherry.coke Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:02
                                            > Jak jako matka mogłaś na to pozwolić.Nie kochałaś
                                            > swego dziecka,bo,ze o nie nie dbałaś to pisałaś juz kilkakrotnie.

                                            Teraz to juz gryziesz po kostkach.
                                            • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:09
                                              Nie.W życiu nie dopuściłabym,by moje dziecko miała figę z makiem,gdy pozostałe
                                              opływały w luksusy.Tylko ja bym do męża miała pretensje,nie do jego
                                              wcześniejszych dzieci.
                                              • franczii Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:50
                                                No powinna do meza miec, ja tez tak uwazam, ale jednak czesto sie te zale
                                                przenosi na inne osoby zamiast w pierwszej kolejnosci pretensje do siebie. Ja
                                                sama na koncie mam uraz do krwiopijnej siostruni meza rozpieszczonej i
                                                roszczeniowej panienki, ktora w dupie ma wszystkich i matke i brata swojego,
                                                ktory ciezko na wszystko co ma pracuje. No i ja glupia zamiast do meza miec
                                                pretensje, ze przepuscil na nia nasze pieniadze i do siebie, ze ulegalam i
                                                jeszcze mandaty osobiscie placilam po kilkaset euro a tesciowa punkty swoje
                                                corci oddawala to wlasnie jej nie trawie. I nie trawie jej tez za to, ze wiem
                                                ze, szuka klopotow i predzej czy pozniej znow je bedzie miala i wtedy my znow
                                                bedziemy ja z tych klopotow wyciagali, a ja znowu nie bede potrafila powiedziec
                                                mezowi zostaw te szmate twoja siostre bo ma na co sobie zasluzyla. Za to jej
                                                wlasnie nie trawie. Ale nie moge tak do niego powiedziec na rodzona siostre, po
                                                prostu nie moge.
                                          • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:05
                                            Kochałam i kocham. Bardzo. Dbałam jak mogłam. Zimą nie w szmaciakach, ale w
                                            butach ze Smyka. Latem, wiosna w szmaciakach, oni w adidasach.
                                            • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:09
                                              To dobrze,że choć nie marzło.
                                      • cherry.coke Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:58
                                        > wypchnal albo nie wypchnal
                                        > czy to nie chore rojenia alinki
                                        > jej dziecko dostalo tylko buciki a one az buciki
                                        > znasz mechanizm wink

                                        Ej bez przesady historia nierownosci finansowych jest spora i raczej spojna.
                                    • aandzia43 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:03
                                      angazetka napisała:

                                      > Ale to powinna pokazać męzowi, a nie dzieciom. To mąż wypchnął
                                      > wcześniejszą dwójkę przed szereg.

                                      Męzowi przede wszystkim. Ale nastoletnim pasierbom też już coś można pokazać.
                                      Nastolatki niekumte nie są i stawiać im granice trzeba, jeśli matka, ojciec i
                                      babka nie potrafią i nie chcą.
                          • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:35
                            Trzeba było.No chyba,że czas potrafisz cofnąć,albo ten adwokat od pani lekarz to
                            zrobismile
                            • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:49
                              Cofnąć nie cofnąć w każdym razie postawić szlaban. Na wszystko co dziś mamy.
                              • gryzelda71 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:52
                                postaw.
                          • angazetka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 12:48
                            > I trzeba było pokazać pasierbom gdzie jest miejsce 20 i 14 latka.

                            Czyli gdzie? W komórce na miotły?
                            • alinka1957 Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:06
                              Nie. Tam gdzie sobie zasłużyli.
                              • magda.kunicka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:27
                                Pozwolę sobie wtrącić dla równowagi odwrotną historię. Rodzice znajomej
                                rozwiedli się kiedy miała 17 lat. Od tamtej pory dla (bogatego) ojca liczyła się
                                tylko nowa żona i jej (nawet nie ich wspólne!) dziecko. Próbował nawet przepisać
                                dom TYLKO na nie, co na szczęście nie doszło do skutku. Jego córka musiała
                                ciężko pracować na swoje utrzymanie (dawał jej kilkaset złotych miesięcznie), a
                                nowa żona i jej córka opływały w luksusy: drogie samochody, basen w domu itd.
                                Córkę wysłał do małego mieszkanka w mieście. Czyli i odwrotnie bywa.
                                • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 13:33
                                  tez znam podobna
                                  tym bardziej dramatyczna ze matka zmarla
                                  niestarego ojca szybko zlapala cwana mlodka machnela se z nim dziecko i
                                  dziewczyny dwie dorastajace panny z domu pogonili
                                  wczesniej oczywiscie tez iskrzylo w chalupie
                                  dobrze ze siostry mialy siebie nawzajem i pozwolilo im to ciezki czas przetrwac
                                  ojca w ich kiedys rodzinnym domu chya ju znawet odwiedzac nie chca
                                • kosmitos Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 15:12
                                  jasne, że często jest dokładnie tak jak piszesz, zwłaszcza, gdy nowa
                                  żona jest dużo młodsza a dzieci z pierwszego związku to nastolatki;
                                  do kompletu ojciec-pi... męska i macocha, która twierdzi, że tamte
                                  dzieci są dorosłe i nic im od ojca się nie należy; ale w tej
                                  sytuacji winny jest tylko ojciec, który nie dba o dzieci (obca pani
                                  nie ma interesu, powodu, obowiązku dbać o "cudze" dzieciaki)
                                  • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 15:28
                                    kosmitos napisała:

                                    > jasne, że często jest dokładnie tak jak piszesz, zwłaszcza, gdy nowa
                                    > żona jest dużo młodsza a dzieci z pierwszego związku to nastolatki;
                                    > do kompletu ojciec-pi... męska i macocha, która twierdzi, że tamte
                                    > dzieci są dorosłe i nic im od ojca się nie należy; ale w tej
                                    > sytuacji winny jest tylko ojciec, który nie dba o dzieci (obca pani
                                    > nie ma interesu, powodu, obowiązku dbać o "cudze" dzieciaki)

                                    tak i nie tak
                                    bo wiadomo ze jak swoje moze i nie pokocha
                                    ale elementarna przyzwoitosc nakazuje nie krzywdzic dzieci
                                    juz pokrzydzonych
                                    bo skoro tak sie zycie ulozylo ze zyja w niepelnej rodzinie
                                    to jest im wystarczajaco trudno

                                    a z drugiej strony masz racje
                                    ja nawet jako dziecko nie rozumialam
                                    dlaczego tatus kopciuszka pozwolil na to, zeby wybierala groch z popiolu kiedy oni szli na bal
                                    on byl dobry bo plakal i sie smucil - wrazliwy czyli kutas
                                    ale nie trzasnal piescia w stol i nie powiedzial
                                    babo ty sama se wybieraj
                                    a kopciuszkowi kupimy kiecke i idzie z nami
                                    • myga Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 15:34
                                      moofka napisała:
                                      > on byl dobry bo plakal i sie smucil - wrazliwy czyli kutas
                                      __________
                                      A w bardziej drastycznej bajce rosyjskiej (moja sygnaturka to rozpieszczana
                                      corka zlej macochy) to tatus rodzona coreczke w zimie zawiozl na rozkaz macochy
                                      do lasu i zostawil umierac pod choinka. Ale tez byl wraz;liwy i stary dziurawy
                                      kozuszek jej zostawil. Czyli problem stary jak swiat, ale tatusiowie zawsze
                                      biedni i ubezwlsnowolnieni...
                                      • cherry.coke Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 15:42
                                        myga i moofka, czy wy jestescie jedna osoba?... Zawsze razem, ostro do pieca,
                                        rosyjskie sygnaturki...
                                        • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 15:45
                                          nie
                                          my jestesmy dwuglowy potwor
                                          ciasteczkowy big_grin
                                        • myga Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 16:05
                                          Nie powiem,pochlebia mi to... Czajka tez tak myslala big_grin
                                          • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 16:07
                                            wlasnie
                                            ja nie robie ortów wink
                                            • myga Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 16:13
                                              Wez, spacje mam zepsuta, dlatego tak czasem pisze ....
                                              • cherry.coke Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 16:48
                                                Moofka za to luzny enter smile
                                    • kosmitos Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 15:50
                                      a ja mam wersję Jasia i Małgosi, gdzei tatuś na rozkaz macochy
                                      wyprowadził dzieci do lasu i "zgubił", a potem dzieci wróciły i
                                      tatuś bardzo się cieszył, że są a macocha zostawiła tatusia bo "był
                                      dla niej za biedny"; mój mąż tłumaczył córce, że ta macocha była zła
                                      na co ja wkroczyłam i powiedziałam, że to tatuś był zły bo nie dbał
                                      o synka i córeczkę; przestaliśmy to czytać po tym jak mała się
                                      rozpłakała, że tatuś zostawił dzieci w lesie (mąż przeczytał jej to
                                      jak miała 3 lata i ona chciała tej bajki słuchać aż się popłakała)
                                      • moofka Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 16:13
                                        kosmitos napisała:

                                        > a ja mam wersję Jasia i Małgosi, gdzei tatuś na rozkaz macochy
                                        > wyprowadził dzieci do lasu i "zgubił", a potem dzieci wróciły i
                                        > tatuś bardzo się cieszył, że są a macocha zostawiła tatusia bo "był
                                        > dla niej za biedny"; mój mąż tłumaczył córce, że ta macocha była zła
                                        > na co ja wkroczyłam i powiedziałam, że to tatuś był zły bo nie dbał
                                        > o synka i córeczkę; przestaliśmy to czytać po tym jak mała się
                                        > rozpłakała, że tatuś zostawił dzieci w lesie (mąż przeczytał jej to
                                        > jak miała 3 lata i ona chciała tej bajki słuchać aż się popłakała)

                                        taaak
                                        i zycie i bajkopisarstwo znaja duzo tego typu historii
                                        i o ile jak najgorsze mam zdanie o takich zlych macochach
                                        to wytlumaczyc prosto
                                        tu teoria suk sie klania

                                        ale co kieruje tatusiem kapciem
                                        ktory w dziurawym kozuszku prowadzi wlasne dzieci do lasu na rozkaz dupy
                                        tego po prostu nie moge wyjasnic i pojac
                                        czy to jakis wadliwy gen?
                                        bo ja wierze ze im przykro
                                        i wierze nawet w ich wyrzuty sumienia i poczucie winy
                                        ale motywu dzialan
                                        no ni cholery nie pojme
                                        z ta refleksja sie oddalam
                                        bo skonczylam prace big_grin
            • anulka.p Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 18:02
              gryzelda71 napisała:

              > troll

              Kurczę, mnie też się wydaje, że trol. Bo inaczej to masakra jakaś
              nieprawdopodobna.
    • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:50
      Myślisz, ze mnie obrazisz tymi epitetami? Nie, wystawiasz sobie sama opinię
      prostaczki i chamki. Dobrze, że Twoja macocha była taka jaka była. Oszczędziła
      sobie stresów obcowania z dnem.
      • moofka Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:53
        lol
        nie tu mam czuly punkt wiec choc widze ze probujesz to srednio wyjdzie
        od pyska sobie nie odejmowalam
        mamusia wiedziala jak to zrobic wink
        • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:54
          No to dlaczego w Tobie tyle jadu?
          • moofka Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:58
            bo ja w przeciwienstwie do ciebie potrafie sie wczuc w skore kazdego dziecka
            nie tylko wlasnego
            jestes paskudna malostkowa baba
            i nie dziwie sie ze tesciowa tak na ciebie reagowala
            wlazlas w rodzine i zrobilas tam wiele zlego
            pewnie robisz do dzis
            rozumiem ze jak synki podrosly i szybko przestaly sie alimentowac z dnia na
            dzien staliscie sie szczesliwa zamozna rodzinka
            jak muminki tongue_out
            • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 12:03
              Teściowa leży od dobrych kilku lat w grobie. Ostatni rok dość ciężko chorowała i
              miała opiekę ze strony....nie , nie ukochanych wnuków, ale męża, opłacanej przez
              nas opiekunki i w znacznie mniejszym, ale jednak stopniu mojej. Kochająca się
              rodziną ( mąż, ja, nasz syn) byliśmy nawet w najtrudniejszym finansowo okresie.
              Ja nie wlazłam w rodzinę, męża poznałam gdy był już po rozwodzie.
          • derena33 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 11:58
            Alinko! We mnie nie ma jadu tylko zdziwienie, ze mozna 24 lata
            pielegnowac w sobie tyle nienawisci, musisz sie bardzo brzydko
            starzec bo taka nienawisc bardzo wychodzi na twarz w pewnym wieku.
            • moofka Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 12:02
              derena33 napisała:

              > Alinko! We mnie nie ma jadu tylko zdziwienie, ze mozna 24 lata

              24 lata za zaledwie 8 lat alimentowania wink


              > pielegnowac w sobie tyle nienawisci, musisz sie bardzo brzydko
              > starzec bo taka nienawisc bardzo wychodzi na twarz w pewnym wieku.
              >
              >
            • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 12:04
              Też kiedyś będziesz miała 52 lata, czas leci. Może zestarzejesz się gorzej niż
              ja, a może nie dożyjesz takiego wieku.
              • derena33 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 12:15
                Alinko.
                Ale ja tez sie starzeje, w koncu jestem w podobnym do ciebie wieku.
                Pogodnie sie starzeje, nic mnie nie gryzie w srodku, szczerze Ci
                polecam.
                • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 12:23
                  Po traumie, która zafundowali mi pasierbowie jestem nadzwyczaj pogodną osoba.
                  Mam przyjaciół, teraz dobre i ciekawe życie.
                  • derena33 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 13:04
                    Reasumujac.

                    Przewiny wrednych pasierbow Alinki:

                    - smieli przyjsc kaszlacy i kichajacy w nastoletnim wieku
                    do swojego ojca narazajac syna Alinki na ciezka chorobe
                    - zzarli czekolade nie dzielac sie z synem Alinki, ale, ale, jak
                    rozumiem byla to koncowka lat 80tych, to wtedy juz mozna bylo
                    czekolade bez problemu kupic, to i syn Alinki zasmakowal tego
                    luksusu.
                    - smieli sie smiac perliscie o 23,00 zapewne rozmawiajac z ojcem nie
                    pozwalajac Alince i synowi Alinki spac
                    - mieli oplacane korepetycje a mimo to nie skonczyli studiow a
                    jeden o zgroza poprzestal na maturze, (to chyba dobrze bo przeciez
                    ojciec nie musial im dalej placic alimentow) a syn Alinki skonczyl
                    super studia bo jest mlodym i inteligentnym czlowiekiem ( moze sie w
                    mame wrodzil?)
                    - nie ozenili sie, a syn Alinki ma narzeczona(??)
                    - bedac doroslymi byli chorzy i wykorzystali to podle naciagajac
                    ojca na wykup lekarstw w aptece a syn Alinki zapewne nie choruje
                    i nie naraza swojego 60letniego ojca na wydatki
                    - maja klopoty z praca i prosza ojca o pomoc w zalatwieniu jej, syn
                    Alinki sam sobie zalatwia prace, super prace.
                    - w mlodosci namawiali ojca by kupowal im drogie buty w pewexie,
                    pocieszajace jest, ze za duzo tych butow im nie nakupowal, bo jakos
                    20 lat temu peweksy przestaly istniec. No i syn Alinki sie na Pewex
                    nie zalapal.
                    - acha zapomnialam o jeszcze jednym w latach 80-tych byli na
                    wypasionych wczasach w Slowacji i Zakopanem, wydaje mi sie za bardzo
                    dobrze wtedy funkcjonowal system
                    doplat do wczasow i kolonii, mozna nawet bylo odzyskac 80% wydatkow
                    w zaleznosci od zasobnosci pracodawcy. Tu tez syn Alinki jest
                    stratny bo przez nich w tym czasie chodzil z mamusia na spacery po
                    miescie rodzinnym,
                    - babcia sie nie opiekowali w nalezytym stopniu, musial znowu syn
                    rodzony wynajac opiekunke ktora by sie babcia zajela. No i Alinka
                    czasami, a syn Alinki?

                    O wredne pasierby! To wszystko powyzej to ich wina!



                    -
                    • cherry.coke Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 13:06
                      Moglas lepiej spedzic ten czas smile
                    • moofka Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 13:07
                      bardzo zgrabne podsumowanie, derena wink
                    • alinka1957 Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 13:15
                      Tak narażali moje dziecko na chorobę. Nieważne lekka czy ciężka. Narażali.
                      Był to środek lat 80-tych i czekolady nie było. Zżerac nie mieli prawa. Nie ich.
                      Zakłócali spokój w moim domu. Mam prawo spać i obowiązek zapewnić swojemu
                      dziecku spokój.
                      Szkoda każdej złotówki na korepetycje. Byli notorycznymi kłamcami i leniami.
                      Nie ożenili sie bo żadna dziewczyna nie chciała lenia i kłamcy.
                      Nie wyobrażam sobie, zeby normalny 40 letni facet nie miał forsy na wykupienie
                      leków.
                      Gdyby mieli zawody mieliby pracę.
                      • azile.oli Re: Znajomość teorii nie szkodzi, naprawdę ;-) 27.11.09, 17:22
                        Ja rozumiem, że mieszkanie było twoje i mąż się tam wprowadził. Ale
                        chyba m ogłaś przewidzieć, że będzie tam chciał gościć swoje dzieci.
                        Jak miałaś coś przeciwko, trzeba było chłopu powiedzieć, że nie
                        życzysz sobie ich odwiedzin, albo możesz je reglamentować ( bo
                        chłopcy przeziębieni, głośno się śmieją). Ciekawe, czy facet
                        wprowadziłby się do ciebie, czy zostałabyś samotną matką?
      • myga mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 12:04
        Odrazu miedzy wierszami wyczulam z jakim wyjatkowym scierwem te biedne dzieci
        musialy miec do czynienia. Tyle w tobie jadu i nienawisci, ze nie wroze ci nic
        dobrego. Ta nienawisc niszczy cie od srodka. I za co ty tak te bedne dzieciaki
        nienawidzisz? Za to, ze spotkala ich krzywda i stracily ojca? Dlatego ich
        nienawidzisz, bo ich skrzywdzilas i to wiesz? I to lezy kamieniem na twojej
        czarnej duszy? I dlatego tez ich obwinasz o te aborcje, bo to tez ci ciazy?
        Mysle, ze jeszcze nie jest zapozno, dopoki ich ojciec zyje, abys sprobowala choc
        odrobine naprawic zlo, ktorego sie dopuscilas. Zapewne zawsze warto prosic o
        wybaczenie. Moze ci wybacza, kto wie? Bo tyle zlej energii kolo ciebie krazy...
        • alinka1957 Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 12:12
          Ja mam prosić o wybaczenie? Biedne dzieciaczki?
          Powtarzam. Wyszłam za mąż za człowieka rozwiedzionego. To nie ja rozbiłam
          rodzinę.Przez dobrych kilka lat pasierbowie równo ciągnęli pieniądze od ojca.
          Alimenty, ekstra wydatki, prezenty, wyjazdy, korepetycje ( bo nie chciało się
          uczyć i chodzić do szkoły). mąż po rozwodzie zostawił im wszystko. Choć miał
          prawo do połowy majątku. Ale nie, było mało. Trzeba było doić bez umiaru.
          Dlaczego nie pracują i nie zarabiają? Dlaczego nie pokończyli studiów? Dlaczego
          nie mają rodzin/ Dlaczego nie maja przyjaciół? Dlaczego nie potrafia niczego
          skończyć? Dlaczego nie potrafili uszanowac mojego prawa do spokoju?
          • gryzelda71 Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 12:15
            Czy siłą zmuszali twego męża do dawania?
            • alinka1957 Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 12:24
              Siła nie - jęczeniem, braniem na litość, kolejnymi kłamstwami. Sama się dawałam
              nabrać.
              • gryzelda71 Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 12:29
                Znaczy masz pretensję do synków,że z ciebie i męża frajerzy?
                • alinka1957 Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 12:33
                  Mam pretensję sama do siebie, że byłam za dobra, za uległa i za mało stanowcza.
                  • gryzelda71 Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 12:36
                    To czemu w tym wątku pretensje kierujesz pod adresem synków?
          • myga Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 13:07
            Jestes stara kobieta, a niczego w zyciu nie zrozumialas. Ty pytasz, dlaczego nie
            maja rodzin? Dlatego, ze przyczynilas sie do ich traumatycznych przezyc. Chlopcy
            w najtrudniejszym nastoletnim wieku rozpaczliwie potrzebowaliojca. Ale pojawilas
            sie ty. I znienawidzilas pasierbow. Nie wierze w twoje zapewnienia jaka to ty
            bylas dobra i ile to twoj maz im dawal. On mial swoje lata, ozenil sie z mloda
            dupa, mialas jakies 26 lat,wiec tanczyl tak, jak mu zagralas. A ze jestes zla
            kobieta bez odrobiny empatii znienawidzilas chlopakow i zabronilas kontaktu z
            ojcem. Ci chlopcy to sa DDD, wiec miaja ogromne trudnosci z utwozeniem
            normalnego zwiazku. Nie mieli w rodzinie przykladu ojca, boich odizolowalas,
            wiec nie czuja sie na silach stworzyc rodziny, bo sie potwornie boja porazki.
            Nie chca miec dzieci, bo sie boja, ze takie dziecinstwo im zgotuja, jakie mieli.
            Chcialabym wysluchac ich opowiesci, mysle, ze byly by bardzo drastyczne.
            • cherry.coke Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 13:13
              Chlopc
              > y
              > w najtrudniejszym nastoletnim wieku rozpaczliwie potrzebowaliojca. Ale pojawila
              > s
              > sie ty. I znienawidzilas pasierbow.

              Zdaje sie, ze minelo pare lat miedzy rozwodem a poznaniem drugiej zony? Rodzice
              mogli ich spokojnie wychowywac bez tej wstretnej szantrapy.

              Oczywiscie, ze te dzieci zaniedbano. Ale tatus z mamusia zaniedbali je pieknie
              na dlugo przed pojawieniem sie zlej macochy. Tatus potem dodatkowo zaniedbywal
              dziecko trzecie, bo zamiast synami sie interesowac pchal w nich forse, wiec dla
              trzeciego brakowalo. Ewentualne przewiny pozniejszej drugiej zony sa daleko za
              peletonem.
              • moofka Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 13:25
                > Oczywiscie, ze te dzieci zaniedbano. Ale tatus z mamusia zaniedbali je pieknie
                > na dlugo przed pojawieniem sie zlej macochy

                akurat
                nie znam nastolatka ktory nie bylby upiorny
                wszytskie sa bo taka ich natura
                musza byc pryszczate pyskate i egoistyczne
                tak jak niemowle musi lac w pieluchy
                wychowanie to jest proces
                i na kazdym z tych etapow dziecko potrzebuje bezwarunkowej milosci
                a tu wciaz byly nie dosc dobre i nie dosc fajne
                wiesz jak sie czuje dziecko bez rodziny?
                • cherry.coke Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 13:37
                  > akurat
                  > nie znam nastolatka ktory nie bylby upiorny
                  > wszytskie sa bo taka ich natura
                  > musza byc pryszczate pyskate i egoistyczne
                  > tak jak niemowle musi lac w pieluchy
                  > wychowanie to jest proces
                  > i na kazdym z tych etapow dziecko potrzebuje bezwarunkowej milosci
                  > a tu wciaz byly nie dosc dobre i nie dosc fajne

                  To czemu ojciec z matka sie razem za to nie wzieli? Oboje pewnie mieli dzieci w
                  zadku, matka cierpi, a ojciec placi. Juz ja widze, jak go druga zona na pasku
                  trzyma, jesli w kwestii kasy nie utrzymala. Co ojciec robil wiemy, a co robila
                  ich matka?

                  > wiesz jak sie czuje dziecko bez rodziny?

                  A wiem, wiem rozne ciekawe rzeczy. Ale niekoniecznie przenosze.
            • aandzia43 Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 13:14
              Myga, dobrze się czujesz?
            • alinka1957 Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 13:16
              Usłyszałabyś zapewne stek kłamstw.
              • myga Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 27.11.09, 13:34
                alinka1957 napisała:

                > Usłyszałabyś zapewne stek kłamstw.
                ____________
                Sadzisz po sobie? Prawda wylazi z tych twoich klamstw niestety, i to prawda
                tragiczna dla dzieci.
          • chalsia Re: mam jednak ten "zmysl tekstu" 28.11.09, 00:03
            > Ja mam prosić o wybaczenie? Biedne dzieciaczki?
            > Powtarzam. Wyszłam za mąż za człowieka rozwiedzionego. To nie ja rozbiłam
            > rodzinę.Przez dobrych kilka lat pasierbowie równo ciągnęli pieniądze od ojca.
            > Alimenty, ekstra wydatki, prezenty, wyjazdy, korepetycje ( bo nie chciało się
            > uczyć i chodzić do szkoły). mąż po rozwodzie zostawił im wszystko. Choć miał
            > prawo do połowy majątku. Ale nie, było mało. Trzeba było doić bez umiaru.
            > Dlaczego nie pracują i nie zarabiają? Dlaczego nie pokończyli studiów? Dlaczego
            > nie mają rodzin/ Dlaczego nie maja przyjaciół? Dlaczego nie potrafia niczego
            > skończyć? Dlaczego nie potrafili uszanowac mojego prawa do spokoju?

            Alinko, niestety buty mają większą zdolność do logicznego myślenia niż Ty.
            WSZYSCY Ci tu piszą, że żle kierujesz swoją złośc i nienawiść. To nie
            pasierbowie ciągnęli. To ojciec dawał.
            Wszystkie swoje żale powinnaś skierowac do swojego męża, bo to jego wina a nie
            jego synów (no i Twoja także - o czym już sama wiesz - bo nie postawiłaś granic).
            No ale jak Ty byś mogła mieć pretensje do swojego pama i władcy, którego żes
            sobie sama wybrala?
    • protozoa Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 16:37
      Wiedziałam, że większość emam do larwy, nie przypuszczałam, że aż
      takie.Najchętniej widziałyby Alinkę goła i bosą - dosłownie tyrającą na
      pasierbów. Czy aż tak skrzywdziło Was życie? Skopać, sponiewierać - oczywiście
      anonimowo na forum, bo to bezkarnie. Zrozumieć drugą stronę to już trudniej.
      Piszecie o empatii a same nie macie jej za grosz. Alinka jest bardzo przyzwoitym
      człowiekiem, gdyby nim nie była to synowie męża nie tylko nie widzieliby ojca
      ale także jego pieniędzy. Rozumiem, że pokazała im drzwi jak chorzy przyleźli do
      jej mieszkania. Rozumiem irytację gdy zjedli czekoladę. Tak ja pamiętam te
      czasy. Moim rodzicom powodziło się nieźle, i też czekolada nie była wszechobecna
      w domu. Pamiętam czasy peweksowkie i wiem ile kosztowały spodnie, buty. Z tego
      co pisze Alinka synowie jej męża nieźle się nachapali. Facet musiał zdrowo
      tyrać, żeby zaspokoić potrzeby jamochłonów.
      Zgadzam się, że rodzice powinni pomagać dzieciom nawet gdy są dorosłe, ale na
      zasadzie wzajemności. A z tego co pisze Alinka, żaden z tych, dorosłych przecież
      gości, palcem w bucie nie kiwnie, żeby pomóc ojcu.W porządku to to nie jest.
      Nie wiem co wyprawiali ci chłopcy, ale mogę sobie wyobrazić, że sporo krwi jej
      napsuli. I a propos wykształcenia. To, że niczego nie umieją, nie mają zawodów
      też dobrze o nich nie świadczy. Jestem trochę starsza od tego starszego. Jak
      ktoś chciał studiować to mógł - zaocznie, wieczorowo, bezpłatnie. Dlaczego
      panowie tego nie zrobili?
      Dupą na kołach przepraszam za kolokwializm okazał się mąż Alinki. I jej
      zasadniczym błędem było to, że pozwoliła się okradać.
      Może jej przykład będzie przestrogą dla drugich żon.
      Nie wiem jaką bym była macochą dla normalnego dziecka, zwłaszcza mając własne.
      Wiem natomiast, że synowie męża Alinki mają wielkie szczęście, że nie trafili na
      mnie. Nie znoszę roszczeniowej postawy i bezczelności. Po pierwszej akcji typu
      daj, dostaliby kopa w tyłek. Jeśli nie dosłownie to w przenośni. I mogliby się
      raz na zawsze pożegnać z ponadnormatywnymi świadczeniami. A pretensje i żale
      rozwiązywaliby na sali sądowej.
      • azile.oli Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 17:15
        Oj, protozoa. Nie badź pewna, czy zanim dałabyś pasierbom kopa w
        tyłek nie dostałabyś kopa od męża. Może wolałby dzieci, niż ciebie.
      • kosmitos Re: Zła macocha????????? 27.11.09, 17:38
        prawdopodobnie większość z nas nie byłaby miłą i uległą macochą; ja
        byłabym nawet bardzo złą macocha (w związku z czym facet z dziećmi
        nie ma u mnie szansbez względu na to czy jest super ojcem czy nie i
        super facetem); ale i tak nigdy nie pojmę jak można pozwolić
        krzywdzić własne dziecko i doprowadzać do aborcji z biedy, bo mąż
        wszystko oddaje synom z poprzedniego związku i jeszcze dodatkowo po
        25 latach miec pretensje do pasierbów? po prostu, żeby
        takie "posklejane rodziny funkcjonowały potrzebni są rozsądni
        dorośli ludzie i stanowcze charaktery;
        • alfa36 Re: Zła macocha????????? 28.11.09, 02:38
          Myślę, że wiele dzieci z niepełnych/ poskladanych rodzin ma
          rozczeniowe postawy wynikające tylko i wylącznie z winy dorosłych.
          Kiedy dziecko traci jedno z rodziców (traci w sensie czy rozwodu czy
          smierci) bliscy próbują to wynagrodzić. Dziecko wszystko ma i potem
          wyrasta z dziecka mlody czlowiek, ktory jest zdziwiony tym, że na
          swiecie nie ma nic za darmo i ma przez wiele lat, albo i do konca
          swojego życia postawę rozczeniową. Na szczęście znam niepełne
          rodziny, ktore zachowały w wychowaniu rozsądek.
    • selavi2 Re: Zła macocha????????? 05.12.09, 21:04
      Miałam nie pisać, ale tak mnie wkurzyła Twoja postawa droga autorko, że jednak
      napiszę parę słów i nie tylko do Ciebie.
      Otóż przerażająca jest GŁUPOTA dorosłych, którzy mieli do czynienia z Twoimi
      pasierbami. Głupota WSZYSTKICH dorosłych, którzy dzieciakami (w tak delikatnym
      wieku jeszcze na dodatek) załatwiali swoje sprawy i żale. Przede wszystkim
      dotyczy matki i babki tych chłopców, potem ojca a na końcu Ciebie. Bo z tego, co
      piszesz, nie potrafiłaś się dogadać z mężem i ustalić jasnych reguł kontaktów z
      pasierbami( bez szkody dla nich). Pewnie cierpiałaś w milczeniu, oburzona
      chamstwem i brakiem wrażliwości smarkaczy i udawałaś milusią. Mama z babcią tych
      chłopców to też zupełna porażka. Brak wrażliwości na potrzeby psychiczne i
      materialne WSZYSTKICH swoich dzieci, okazał również Twój szanowny Małżonek.
      Zmarnowaliście wy - dorośli życie tym chłopakom. Ty też niestety masz w tym swój
      udział.
      Dzieci najlepiej uczą się przez przykład, prawda?
      Szkoda mi tych chłopaków - nie dostali od nikogo tego, co im się najbardziej
      należało - radości rodziców z tego, że są, zaspokojenia potrzeb duchowych i
      emocjonalnych i wsparcia uczuciowego.
      To wy dorośli powinniście wszystkie sprawy, które powodują urazę, żal czy złość
      -załatwiać miedzy sobą.
      A tak nie było.
      Więc nie zwalaj winy, która i Ciebie obciąża, na Bogu ducha winnych pasierbów (
      wtedy nastolatki). Nie pogardzaj nimi i nie oceniaj, bo to, jacy teraz są to tez
      i po części Twoja zasługa.
      To, co dostali teraz oddają.
      I nie jestem osoba, która nic nie wie o zyciu.
      Mam 45 lat, byłam pasierbicą,bywało, że kłamałam, naciagałam swego ojca na kasę,
      i tylko maturę, bywa, że czasami nie mam na leki, co jakiś czas wszelkimi
      dostępnymi znajomościami szukam pracy.
      Byłam też macochą dla dwóch dziewczynek, mając dwoje swoich dzieci.
      Moje dzieci są pasierbami i mają macochę.
      Wiem, jak to jest w każdej z tych sytuacji i wiem, ze nikt i nic nie daje Ci
      prawa do obrzucania błotem dzieci z pierwszego małżeństwa Twojego męża.
      Może łatwiej by Ci było sobie poradzić ze swoim żalem, rozgoryczeniem i złością,
      gdybyś przyjęła na siebie swoją część odpowiedzialności za zaistniałą sytuację.
      Nigdy nie ma tak, że winna jest tylko jedna strona.
      Może spróbuj zastanowić się nad tym z innej strony niż dotychczas.

      To, co powyżej - napisałam w kontekście waszych kontaków z przeszłości, kiedy
      pasierbowie byli smarkatymi najpierw dzieciakami, potem młodzikami.
      To, co się dzieje teraz to trochę inna para kaloszy, chociaż z tej samej szafy.smile
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja