ale ten czas leci - wczoraj synek skonczył 9 miesięcy. Ogólni ejest przefajnym stworzeniem, choć dośc mocno daje mi w kość jesli chodzi o nocne pobudki, nieraz b. męczące, np. wczoraj gdzieś koło 2 w nocy obudził się na 1,5 godziny... ale jak mnie chwyta za nos i się przy tym smieje, albo chce by naśladowac wydawane przez niego dzwięki, albo jak za mna łazi po mieszkaniu - bezcenne

zwłaszcza nieprzeniknione jest dla mnie poczucie humoru u takiego malucha. Wszak żeby je mieć, to wymagany jest chyba pewien poziom inteligencji, umiejętność dostrzeżenia jakiegoś absurdu, sprzeczności - wtedy coś wydaje nam się smieszne. A przeciez ten malec co jeszcze nic o świecie nie wie, zdacydowanie śmieje się kiedy zrobie głupia minę. Skąd on wie, że to "głupia" mina? itd itp - sama jestem w domu i sobie rozmyslam

a Wy - jak wspominacie 9-miesięczniaki i z czym Wam się kojarzy ten okres zycia dziecka?