Dodaj do ulubionych

autostopowicz...

04.01.10, 14:38
Jesteście, byłyście autostopowiczami? A może zabieracie na stopa?
Ja nigdy.
Pamiętam moja koleżankę której po szkole ni chciało sie czekać na
autobus, łapała więc "okazję"... No i raz trafił jej sie super pan,
wzabrał ją po czym wystawił interes i ładnie prosi by mu
obciągnęła uncertain na szczęśćie agresywny nie był i kiedy zażądała by sie
zatrzymał zrobił to... Ale jakoś nie zrozbiło to na niej wrażenie bo
nadal uprawiała ten środek lokomocji. Po jakimś czasie trafiła na
tego samego Pana... nie poznała i wsiadła. I tym razem nic więcej
sie nie wydarzyło, ale mnie wystarczyłoby to żebym dostała mini
wylewu...
Ostatnio widziałam jak młoda dziewczyna z dużym plecakiem
zatrzymywała samochody, no i podjechał Pan w niezłą, wielką bryką,
ona uradowana wsiadła obok niego (nie do tyłu). Pan wyglądał średnio
ciekawie... od razu skojarzył mi sie ze zboczńcem (wiem może
przesadzam w tym wypadku ale nic nie poradze, tak mu z twarzy
patrzyło)
Ja nigdy nie wiadłam na stopa, albo czekałam na busa albo wolałam
juz wydać kase na taxówke...
Sama prawka jeszcze nie mam ale jeśli będe miała również nie będe
zabierac autostopowiczów, zwyczajnie sie boję, bo przecież nawet
zabrana kobieta może okazac sie psychopatką...
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: autostopowicz... 04.01.10, 14:42
      Raz w zyciu jechałam stopem, ale krótki kawałek, nie sama i w
      dodatku do sanktuarium wink
      • bezia_80 Re: autostopowicz... 04.01.10, 14:56
        ...więc byłas niejako chroniona z "góry" smile
    • jo-asiunka Re: autostopowicz... 04.01.10, 14:48
      jeździłam stopem po polsce, ale z chłopakiem.
      • kocianna Re: autostopowicz... 04.01.10, 14:56
        Po Polsce jeździłam z chłopakiem, kiedy nie było wyjścia (Szczecin Dąbie -
        Międzyzdroje - nie było autobusu ani niczego, poza sezonem).

        Po Anglii jeździłam z koleżanką przez całe wakacje: raz, że nie było nas za
        bardzo stać na nic innego, dwa, że mieszkałyśmy w dziurze, przez którą autobus
        jeździł raz na dwa tygodnie, a do najbliższego miasteczka miałam 8 mil.
    • aniakoles Re: autostopowicz... 04.01.10, 14:55
      jeździłam stopem po Grecji z chłopakiem, ale to było 10 lat temu. raz z
      koleżanką za młodu nie chciało się nam czekać na autobus i złapałyśmy stopa -
      trafiłyśmy na jej ojca...oczywiście miałyśmy zakaz takich praktyk i nieźle nam
      się oberwałouncertain
      nie zabrałabym teraz autostopowicza.często jeżdżę sama i nawet zamykam się od
      środka co by mi nikt na światłach nie wlazł...
    • agni71 Re: autostopowicz... 04.01.10, 14:58
      Zdarzało mi się, ale tylko w wiekszej grupie, a co najmniej z jedna osobą.
      My nigdy autostopowiczów teraz nie bierzemy, bo juz nie ma miejsca w
      samochodzie. Kiedyś, jak mielismy mniej dzieci zdarzylo sie nam raz czy
      dwa kogos zabrać.
    • zlosliwe_malpisko Re: autostopowicz... 04.01.10, 15:07
      za młodu dużo jeździłam stopem z koleżanką i dzisiaj uważam to za
      głupotę.
      Teraz często podwożę ale tylko dzieciaki do szkoły z plecakami
      większymi niż traktor albo starsze osoby z siatami.
      • czar_bajry Re: autostopowicz... 04.01.10, 15:10
        W wieku lat nastu i będąc na obozie w Ostrowie jeździliśmy stopem do Jastrzębiej
        Góry a potem jakaś nadgorliwa pochwaliła się starszym i od górnie nam
        zabronionosad ale i tak jeździliśmy tylko bardziej tajnietongue_out
        W życiu dorosłym jechałam razsmile
    • kosheen4 Re: autostopowicz... 04.01.10, 15:12
      dziewczyno, Twoja wyobraźnia niedługo się zagotuje od nadmiaru bodźców wink
      oczywiście że można poczekać na busa albo szarpnąć się na taksę, ale mam takie
      smutne wrażenie że taksówka w Dolomity czy inne Pireneje wyniosłaby trochę
      więcej niż mój wakacyjny budżet na dwa sezony.

      osobom czującym bluesa w temacie postękiwania jak to nie można ufać różnej maści
      zboczeńcom i dewiantom podrzucam pod dyskusję:
      pl.wikipedia.org/wiki/CouchSurfing
      couchsurferzy, to ci dopiero nieodpowiedzialny, lekkomyślny naród...
      tongue_out
      • modrooczka Re: autostopowicz... 04.01.10, 15:15
        Jezdzilam i po Polsce i po Europie, zazwyczaj z kolezankami bo to jeszcze nie
        byl czas z facetem. Na pewno nie pozwole na to swoim córkom, i okrasze to tyloma
        opowiesciami ze bedzie im sie snil autostop w koszmarach, zeby tylko nie próbowały.
      • bob.budowniczy Re: autostopowicz... 04.01.10, 15:18
        z kolegą podróżowaliśmy na trasie Francja-Niemcy i z powrotem.. W Polsce też
        próbowałam, ale od razu za pierwszym razem trafił się kierowca, co chciał buzi -
        całe szczęście już przy wysiadaniu, nigdy wcześniej tak nie spieprzałam. Na tym
        zakończyłam swoją karierę autostopowiczki.
    • bri Re: autostopowicz... 04.01.10, 15:18
      Sama jeździłam na stopa nie raz, głównie na wakacjach; nawet mając
      14 lat przejechałyśmy z koleżanką ze 150 km autostopem w okolice
      Częstochowy. Wielokrotnie jeździłam autostopem będąc w górach. Nigdy
      nic złego mnie nie spotkało. Podwozili mnie też czasem znajomi po
      wiejskich dyskotekach (i to faktycznie była głupota, bo nie byli
      całkiem trzeźwi). Zagrożona czułam się raz w sytuacji, kiedy
      kierowca sam się zatrzymał mimo, że wcale na niego nie machałam
      tylko siedziałam nocą na przystanku. Powiedziałam, że owszem
      przydałaby mi się podwózka (uciekł mi ostatni tramwaj, a następny
      nocny był za godzinę i to nie z tego przystanku), ale pod warunkiem,
      że da mi usiąść za kierownicą żebym sama mogła poprowadzić -
      odwiozłam się do domu, a biedak nabił sobie parę guzów, bo to był
      mój pierwszy raz w samochodzie z automatyczną skrzynią biegów i
      niechcący ostro hamowałam. Samej też mi się zdarzyło zabierać ludzi,
      ale głównie w mieście, bo rzadko wyjeżdżam. Podwożę starsze panie
      jak tramwaje nie jeżdżą, raz próbowałam odwieźć do domu kobietę tak
      pijaną, że przewracała się idąc ruchliwą jezdnią - niestety nie
      potrafiła powiedzieć, gdzie mieszka i w końcu zostawiłam ją pod
      sklepem, gdzie winko pili jej koledzy.

      > Ja nigdy nie wiadłam na stopa, albo czekałam na busa albo wolałam
      > juz wydać kase na taxówke...

      W rejonach wiejskich nie zawsze jest taka możliwość.
      • z_lasu Wyrazy uznania, bri! 04.01.10, 17:19
        > ale pod warunkiem,
        > że da mi usiąść za kierownicą żebym sama mogła poprowadzić -

        Przyznam, że ja bym nie wpadła na takie rozwiązanie.
    • broceliande Re: autostopowicz... 04.01.10, 15:23
      Zdarzyło mi się samej...
      Miałam takie szczęście, że mało, że nikt mnie nie okradł ani nie
      próbował zgwałcić, to jeszcze mnie pouczano, że to niebezpieczne.
      Młoda byłam i głupia.

      Potem jeździłam po Francji z koleżanką.
      My dwie i ogromne plecakismile
      Tam to już inna historia.
      Zapraszano nas na obiad, kawę, raz na nocleg, z czystej życzliwości.
      Jeden gościu przez pół godziny przepakowywał samochód, żebyśmy się
      zmieściły.
    • b.bujak Re: autostopowicz... 04.01.10, 15:25
      ja się najeździłam dość sporo...
      głownie za czasów studenckich i głownie z powodów finansowych - częste dojazdy w
      tę i z powrotem były dość kosztowne;
      przyznam, że kilka razy jechałam "z dreszczykiem";
      raz zatrzymalo sie auto na włoskich tablicach - zaczelam z Panem po polsku, on
      ni w ząb... no to ja parę słow po włosku - dość szybko zrozumiałam, ze pan
      rozmową nie jest zbytnio zainteresowany, chce seksu! jak to do mnie dotarło to
      od razu cala moja nauka włoskiego poszła w las - nie mogłam wydukac żadnego
      słowa poza rozpaczliwym NIE i STOP! pan był równie zszokowany, bo wyciągał
      kolejne banknoty a ja wciąż nie chciałam - jak się w końcu zatrzymal i wysiadłam
      to do zaoferowanej kasy próbowal dorzucic jeszcze sygnet! oczywiście nie dałam
      sie przekupić smile
      głupia byłam, bo miałam na sobie krótka sukienkę... ale na prostututke raczej
      nie wygladałam, bo miałam dość pokaźną torbę a te panie raczej bez tobołów
      werbuja klientów - chyba pan nie zwrócil uwagi na ten niuans, pewnie był w
      niezlym szoku, że dziewczyny w Polsce takie drogie, że mu cala posiadana
      aktualnie kasa (wyciągnął pare stów) i złoty sygnet nie wystarczyły
    • alabama8 Re: autostopowicz... 04.01.10, 15:28
      Polskę zjechałam stopem, nad morze, w góry, na mazury. Raz nawet
      zajechałam do niemieckiego Lipska. Nie było kasy, nie było netu, nie
      było komórek. To była fajna przygoda - ale teraz bym się chyba bała.
    • z_lasu Re: autostopowicz... 04.01.10, 15:46
      Zjeździłam Polskę autostopem wzdłuż i wszerz, sama i nie sama. Wiele
      lat dojeżdżałam na uczelnię wyłącznie autostopem (ok. 40 km),
      codziennie w obie strony (to już zawsze sama). Mam kilka zabawnych
      wspomnień, żadnych mrożących krew w żyłach.

      Zabieram zawsze niezależnie od płci i wieku, jeśli tylko nie zatacza
      mi się pod koła. Uważam to za swój obowiązek.
      • sowa_hu_hu Obowiązek? 04.01.10, 15:50
        Możesz wyjaśnić...?

        I mam rozumieć, że swojej córce też będziesz pozwalała na jeżdżenie
        stopem?
        • b.bujak Re: Obowiązek? 04.01.10, 16:02
          sowa_hu_hu napisała:

          > Możesz wyjaśnić...?

          ja tez czuje podobnie... cos w rodzaju obowiazku - chodzi jakby o oddanie innym
          tego, co mi ktos bezintersownie dał (bo pomijajac historie, ktora opisalam to
          jednak w czasie moich licznych i czesto dalekich (Europa) autostopowych podrózy
          spotkałam ogrom ludzkiej życzliwosci - warto póścić ja w obieg smile

          ja sama, niestety nie zabieram zbyt czesto autostopowiczow, na poczatku jak juz
          dorobilam sie auta, to czesto woziłam sporo wartosciowych rzeczy (dorabiałam w
          branzy komputerowej), później przez długi czas jezdzilam nie swoim autem, wiec
          tez nie zabieralam obcych, teraz z kolei nie spotykam zbyt czesto na swojej
          trasie autostopowiczow;
        • z_lasu Re: Obowiązek? 04.01.10, 17:11
          Tak to właśnie rozumiem, jak opisała b.bujak - jako zwrócenie długu
          życzliwości.

          > I mam rozumieć, że swojej córce też będziesz pozwalała na
          > jeżdżenie stopem?

          Tak, swojej hipotetycznej córce też pozwalałabym na jeżdżenie
          stopem. Dla mnie nie jest to sytuacja bardziej zagrażająca
          życiu/zdrowiu niż np. czekanie na przystanku. Tak naprawdę
          największym zagrożeniem w przypadku jazdy autostopem jest ryzyko, że
          trafi się na pijanego kierowcę.
          • z_lasu P.S. po namyśle 04.01.10, 17:16
            Właściwie to nie tylko zwrócenie długu (bo ktoś mnie kiedyś
            podwiózł). W ogóle uważam za swój obowiązek drobne przysługi wobec
            bliźnich, które mnie niewiele kosztują, a komuś istotnie poprawiają
            sytuację. Podwożenie autostopowiczów jest jedną z takich właśnie
            przysług. Dlatego też zabrawszy kogoś często zdarza mi się później
            zmieniać zaplanowaną trasę lub podjechać kawałek dalej, bo 4 km
            samochodem to naprawdę żadna różnica, a na piechotę to już spora.
            • echtom Re: P.S. po namyśle 04.01.10, 17:20
              Masz fajne, empatyczne podejście smile Często spotykałam kierowców, którzy nie zabierali mnie na kilometr czy dwa przed wioską, bo pewnie im się zdawało, że to ino myk.
              • sowa_hu_hu Re: P.S. po namyśle 04.01.10, 17:25
                Ja również uważam się za osobę empatyczną, i też lubie pomagać ale
                STOP budzi we mnie lęk i niestety w tej kwestii pomocna nie będe
                raczej nigdy...
    • deodyma Re: autostopowicz... 04.01.10, 15:50
      bylam autostopowiczka, ale to bylo bardzo dawno temu i mialam wtedy
      jakies 18-19 lat.
      nigdy sama nie jezdzilam, tylko w grupie, po kilka osob.
      sama za chiny nie odwazylabym sie wsiasc do samochodu.
      dzis w glowie mi sie to po prostu nie miesci.
      • tomelanka Re: autostopowicz... 04.01.10, 17:14
        w liceum zdarzalo sie nagminnie, a to do pobliskiego miasta, raz nad morze, z
        kolezankami
        ze 2 razy jechalam sama, bo musiałabym kilka godzin czekac na autobus-8 kilomerów
        teraz uwazam to za glupote
        narzeczony czasem kogos zabierze, ja nie bo sie boje, a jak jedziemy we dwojke
        to raczej nie, bo mamy 3 drzwiowy samochod a i caly tyl przewaznie czyms zawalony smile
    • echtom Re: autostopowicz... 04.01.10, 17:15
      Wprawiłam się w jeżdżeniu stopem, kiedy mieszkałam na wsi 11 km od stacji pole, z fatalnie skomunikowanym pekaesem. Wolałam ryzykować, niż czekać 2 godziny na zaciszu. Teraz jeżdżę sporadycznie w czasie wakacji i przyuczam koleżankę, która wcześniej nie miała okazji. Autostopowiczów nie zabieram, bo nie prowadzę samochodu wink Eks za to zabiera chętnie niezależnie od wieku i płci, bo on taki uczynny z natury.
      • echtom PS 04.01.10, 17:18
        Marzenie mego życia to podróż autostopem po Europie. Zrealizuję w któreś okrągłe urodziny smile
        • karolina_marta Re: PS 04.01.10, 17:28
          nie jeździłam często, ale zabieram autostopowiczów.
          Zwłaszcza dzieciaki do szkoły z mojej okolicy i matki z dziećmi, bo tutaj
          zadupie i zero komunikacji.
          z dzieciństwa pamietam że zawsze z rodzicami zabieraliśmy żołnierzy z tymi ich
          worami wielkimi wink
          • echtom Re: PS 04.01.10, 18:38
            > z dzieciństwa pamietam że zawsze z rodzicami zabieraliśmy żołnierzy z tymi ich
            > worami wielkimi wink

            Skojarzyło mi się ze sceną z filmu "Z zimną krwią".
            • jowita771 Re: PS 05.01.10, 11:56
              > Skojarzyło mi się ze sceną z filmu "Z zimną krwią".

              Nie mam pojęcia, o czym jest ten film, ale tytuł zachęca do zastanowienia się
              zanim się zabierze następnego autostopowicza smile
              • echtom Re: PS 05.01.10, 12:23
                www.filmweb.pl/f31714/Z+zimn%C4%85+krwi%C4%85,1967
                Mordercy złapali stopa, uciekając z miejsca zbrodni, i po drodze
                zaplanowali zabicie kierowcy i przejęcie wozu wink
                • echtom Re: PS 05.01.10, 12:29
                  Tam był to tylko epizod, prawdziwe ostrzeżenie znajdziesz tu:

                  www.filmweb.pl/f10454/Autostopowicz,1986
                  • jowita771 Re: PS 05.01.10, 12:40
                    Ojej! Morderców nie biorę na stopa, chrzanić uprzejmośćwink
                    Z takich filmów to jeszcze coś mi świta, że facet zabrał autostopowicza i ten go
                    zabił, a potem się pod niego podszywał. Nie pamiętam tytułu, ale chyba Angelina
                    tam grała (chyba, że poskładałam dwa filmy do kupy).
                    • z_lasu A jeszcze był taki... 05.01.10, 21:40
                      jak facet zabrał autostopowicza, a ten mu żonę na jachcie
                      przeleciał. Z nożem w zębach. Albo w wodzie... Nie pamiętam... wink
      • heca7 Re: autostopowicz... 04.01.10, 17:32
        Zaraz mi się przypomina ten program chyba na discovery (detektywi sądowi?) Gdzie
        wielokrotnie opisywano sprawę autostopowiczów z Australii(wie, wiem daleko).
        Pewien pan przez długi czas jeździł sobie po okolicy i zabierał autosp. często 2
        parę albo 2 dziewczyny. Potem grożąc im bronią wywoził do lasu( wyjątkowo
        straszne miejsce, wręcz upiorna okolica) i tam mordował w różny sposób, nożem
        bronią palną, urządzał sobie polowanie na osoby ze związanymi rękami i oczami
        zawiązanymi.Dusił. Ciał znaleziono tam mnóstwo, chyba kilkadziesiąt. Długo to
        trwało bo turyści byli zagraniczni najczęsciej i zanim się rodzina upomniała to
        po śladach/świadkach nie było śladu. Jeden chłopak uciekł z samochodu i udało
        mu się przeżyć tylko dlatego, że z przeciwka jechała kobieta furgonetką i ją
        zatrzymał. Co nie powstrzymało mordercy bo do tego samochodu też strzelał. Wiem
        , że to było dość dawno ale tak mi utkwiło w pamięci.
        Ja sama nigdy nie jeździłam autosp. bo zawsze miałam zbyt bujną wyobraźnie na
        temat tego co może się zdarzyćwink
        zabierać nie zabieram bo z dziećmi(3) to już nie ma miejscasmile
    • elena70 Re: autostopowicz... 04.01.10, 17:43
      Na studiach podróżowałam autostopem po Europie. Wspaniała przygoda.
      Każdemu polecam. Nie zdarzyła mi się żadna groźna przygoda, za to
      spotkałam masę wspaniałych życzliwych ludzi. Też mam wobec tego dług
      do spłacenia i zabieram samotne kobiety, dziewczyny. Chłopaków i
      mężczyzn nie zabieram ze strachu.
    • i_love_my_babies Re: autostopowicz... 04.01.10, 18:18
      niedawno jedna 18-latka z mojej okolicy (z koleżanką) chciała się
      przejechać autostopem (ze szkoły do domu) - jakieś 2 km, wsiadła do
      auta prowadzonego przez młodego chłopaka, a chłopak, młoda krew,
      chciał dziewczynom zaimponować, depnął po gazie, po 100 metrach
      zatrzymał się na drzewie i dziewczyna zginęła na miejscu

      dlatego NIGDY nie wsiadłabym z obcym kierowcą do auta
    • agao_72 Re: autostopowicz... 04.01.10, 18:22
      zjeździłam Europę stopem, po Polsce też podróżowałam. jakoś bezproblemowo. w
      dodatku często sama. a jak nie sama to z przyjaciółką, czasami z aktualnymi
      narzeczonymi (z jednym z nich jestem do tej pory). było fajnie, spotykałam
      samych życzliwych ludzi. i bardzo ciekawych np. kiedyś jechaliśmy z klawiszowcem
      Martyny Jakubowicz ze starego składu - Rafałem Rękosiewiczem.

      autostopowiczów bierzemy dość często. najczęściej dzieci chwasty: jakieś
      hipisiątka, pancurzątka. nie zapomnę nigdy, gdy wzięliśmy na stopa 3 pancurów z
      Roztocza, młodzież miała dziwną minę, jak z auta wytoczyła się pani w ciąży
      (ja), ale w bojówkach i glanach. jechaliśmy sobie do Biłgoraja, słuchaliśmy
      Siekiery i Brygady Kryzys. miło. choć trochę zajeżdżali bardzo tanim winem.
    • 18_lipcowa1 w życiu bym nie wsiadła 04.01.10, 18:26
      życie mi miłe i d...a mnie nie swędzi.
    • babcia47 Re: autostopowicz... 04.01.10, 18:36
      w czasach młodości jeździłam dość duzo ale zawsze w czyimś
      towarzystwie, fajnie było, czesto zabierału nas samochody dostawcze,
      prywatne rzadziej, jechałam nawet na przyczepie z pszenicą(sypka)
      ciągniętej przez traktor, wytrząsnęłam potem z ubrania i bagazu z
      pół worka ziarna smile)..Obecnie "na stopa" nikogo nie zabieram, bo "w
      trasę" jeżdżę sama i tylne siedzenia wykorzystuje jako dodatkowy
      bagaznik (prezenty dla wnuka), a przednie jako podreczny barek, więc
      miejsca wolnego brak smile..a pozatym zwyczajnie sie boję, bo zazwyczaj
      zatrzymujacy to młodzi mężczyźni. W czasie bytnosci u rodziny na wsi
      podrózowanie "na sopa" było swego czasu substystutem komunikacji
      podmiejskiej..panowie z samochodów dostawczych zabierali takich
      podróżnych za drobna opłata, co obu strona wychodziło na
      lepsze..autobus kosztował więcej i rzadko jeździł, pan sobie dorobił
      i podwoził na miejsce przeznaczenia (z grubsza) a nie na dworzec
      • babcia47 Re: autostopowicz... 04.01.10, 18:46
        mój małż zawodowo sporo jeździ po całym województwie i zabiera
        autostopowiczów..baardzo sie zdziwił (opowiadał mi), gdy ktos mu
        kiedyś zostawił jakieś drobne na półce przy szybie za to, choć i ony
        swego czasu sporo stopem jeździł ale nigdy, jak ja, w
        ramach "komunikacji podmiejskiej", raczej w ramach wakacji w latach
        70-80 tych
    • drinkit Re: autostopowicz... 04.01.10, 19:10
      Owszem, byłam autostopowiczką na wakacjach niejednokrotnie. Czasem jak jadę z
      facetem to zabieramy kogoś (forma "odpłacenia się"). Sama bym wzięła może jakąś
      babkę, ale ostrożnie.
    • gku25 Re: autostopowicz... 04.01.10, 19:13
      Byłam, bardzo dawno temu. Ale wtedy jakoś bezpieczniej było na tym świecie. Moja
      przyjaciółka zwiedziła całą Europę za darmoszkę.
    • maadzik3 Re: autostopowicz... 04.01.10, 21:26
      Jezdzilam (choc nigdy samotnie) po calej Europie. W okresie pozniejszym kiedy
      juz auto mialam zabieralam choc zawsze z pewna obawa, ale... dlugi losowi trzeba
      oddawac, a naprawde fajnie mi sie stopem jezdzilo. Zlych przygod nie mialam
      nigdy, dobre niespodzianki czesto mimo ze nie jestem naiwna i zagrozenia
      doceniam (ale chyba nie przeceniam)
    • annamariamuff Re: autostopowicz... 04.01.10, 21:38
      Jezdzialam i b.dobrze wspominam tamte czasy,nic sie nigdy nie
      wydarzylo ale to bylo dawno temu wiec moze czasy tez byly inne.
      Przemierzylam autostopem cala Polske a kiedys wracalam sama z
      Norwegi az do promowiska lacznie z nocowaniem w domu dziewczyny ,
      ktora mnie podwozila.Super wspomnienia .
      Kiedys wsiadlysmy do busu o 10.00 wieczorem z dwoma
      kolezankami .Jechalysmy nad moze w busie bylo ok 10 osob po jakims
      czasie zaczelysmy sie podpytywac pasazerow dokad jedzie bus (bo
      wczesniej szczesliwe ,ze ktos sie zatrzymal nawet nie pytalysmy
      kierowcy gdzie jedzie), nikt nie potafil odpowiedziec ,wszyscy
      rozkladali rece .My w panice na siebie patrzymy ,ze jakis dziwny
      bus " bus widmo" za oknem mgla ludzie nie wiedza dokad jada.Pozniej
      sie okazalo ,ze wszyscy to byli autostopowicze kierowca jechal i
      zbieral ludzi po drodzewink))
      • e.mama.s Re: autostopowicz... 04.01.10, 21:58
        Zdarzało mi się podróżować na stopa ale jak nie miałam pociągu ani
        autobusu a noc nadchodziła. Teraz często zabieram ludzi, szczególnie
        zimą takich ktorzy brną w śniegu z jednej wsi do drugiej.
    • sofi84 nie poznała - to skąd wie, że to ten sam? :) 04.01.10, 21:51
      skoro wsiadła, nie poznała, pojechała i nic się nie wydarzyło co mogłoby jej
      odświeżyć pamięć?
    • ola_motocyklistka Re: autostopowicz... 04.01.10, 22:00
      Też się zjeździłam autostopem.

      Jechałam np. w chłodni z transportem krwi ( krótki dystans), z gościem, który
      wyglądał jak wampir-miał zakrwawioną szczękę-jak się okazało wracał od dentysty
      big_grin, z pomocą drogową, która jako jedyna zabrała mnie i brata o 23 w nocy pod
      Tarnowem, i która po ujechanym kilometrze się zepsuła, a potem z transportem
      buraków... Tirami z braciszkiem też jeździłam. To były czasy.....smile

      Było wesołosmile ale rzecz się działa w latach 90, to trochę inne czasy były. Nie
      zabieramy ze sobą autostopowiczów, bo najpierw mieliśmy małe autko, i bagaży
      sporo, a teraz mamy duży samochód, ale 2 dzieci i miejsca brak.

      Nie wiem, czy się zgodzę aby córa jeździła stopem...No ale jeszze mam trochę czasusmile
      • babcia47 Re: autostopowicz... 04.01.10, 23:35
        mnie kiedyś MO podwieźli "suką" pod osrodek wypoczynkowy, z którego
        zrobiliśmy sobie z paczką wycieczką do pobliskiego
        miasteczka..myslałam, ze mama mi zejdzie na zawał..smile tym bardziej,
        że podróz trwała troche dłużej i spóźniliśmy się na posiłek..mama
        myslała, ze cos narozrabialiśmy i nas zatrzymano..a oni byli tylko
        uprzejmi smile
        • jowita771 Re: autostopowicz... 05.01.10, 12:14
          Mnie się często zdarzało wracać policyjnym wozem z knajpy w czasie wakacji,
          miałam znajomego w policji, i tak jeździł i patrolował, to przy okazji
          Raz z kumpelą wracałyśmy z pasterki i obcy policjanci nas zagadali, a że
          miałyśmy daleko, to zaproponowali podwózkę. Wywieźli nas do ciemnego parku, ale
          nie wiem, czy mieli złe zamiary, bo przy rozmowie kumpela wyznała, że jej tata
          też jest policjantem i to wysoko postawionym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka