rada

12.01.10, 22:43
Krotko opisze sytuacje: (prosze o rade). Koncze studia. Miekszam z
rodzicami. Jestem tym stanem zmeczona. Mamy 4 letnie dziecko. I nie
weim co dalej:
isc do pracy
czy iśc na studia-drugie, moich marzeń.

Jesli wybiore pojscie na studia, to przez nastepne 3 lata bede zyla
jak zyje: czyli brak smaodzielnosci, pomoc rodzicow, malo kasy, a w
szczegolnosci: syn który nie ma domu, bo wszystko jest takie
tymczasowe, taki na rok, dwa.....
Jesli pojde do pracy, i na podyplomowe, to.. strace szanse
studiowania tego co chce, tego o czym marzylam i nigdy do tego nie
wroce..

Komatenrze o tym, ze moge isc do pracy w czasie studiow sa
niekatualne, bo raz: mam dziecko, dwa nie studuije dla papieru, ale
z pasja, a to wymaga i uwagi i czasu.

Co mam robic: psleniac marzenia, podenosic kwalifiakcje, czy budowac
doswiadczenie zawodowe, ktorego nie mam i zapewnic rodzinie byt. Zyc
na wlasny rachunek.

Blagam o sugestie
Te dwie sprawy sa dla mnie wazne.
jestem sklonna isc na studia, ale mam okropne wyrzuty sumienia, ze
wzlgedu na dziecko (ze nie miekszamy oddzielnie) i że bede miala XX
lat jak to sie wszystko skonczy (tzn. moj tok nauki)...

Dodam, ze studia sa typową pasją. Maja sie nijak do kierunku jaki
koncze: zarzadzenie i sa tylko pasja, moge przyniesc profity, ale
nieznaczne.

Jestem skolnna posiwecic te 3 latan a licencjat i nauke. Lubie sie
uczyc.
CO MAM ZROBIC?
    • marghe_72 Re: rada 12.01.10, 22:46
      Tylko Ty możesz podjąć decyzję.
      Czy naprawdę nasze zdanie będzie miało jakikolwiek wpływ?
    • e_r_i_n Re: rada 12.01.10, 22:47
      Moim zdaniem praca. Studia dla pasji zdążysz zrobić.
      • poturbowana_przez_los Re: rada 12.01.10, 22:50
        e_r_i_n napisała:

        . Studia dla pasji zdążysz zrobić.


        A dlaczego praca? Do studiow juz nie wroce, bo bede w trybie
        dizenniym, jak sobie wyobrazasz zaczecie studiow kiedy bede miala
        dom i rodzine na glowe+ jeszcze jego utrzymiabnie. Nie bede mogla
        zwolnic sie na 4 godziny z pracy 3 razy w tygodiu..
        • marzeka1 Re: rada 12.01.10, 22:54
          "jak sobie wyobrazasz zaczecie studiow kiedy bede miala
          dom i rodzine na glowe+ jeszcze jego utrzymiabnie. "- halo! tu ziemia! Kończysz
          studia, marzysz o następnych "dla pasji", ALE masz dziecko i czas na
          usamodzielnienia, a nie narzekanie, że ciągle u rodziców. A jak oni zapatrują
          się na konieczność kolejnych 3 lat utrzymywania ciebie i wnuka?
        • e_r_i_n Re: rada 12.01.10, 22:54
          Dlatego, że już teraz masz rodzinę i dom na głowie i utrzymaniu oraz dlatego, że
          uwiera Cię sytuacja.
          Jak również dlatego, że wchodząc na rynek pracy za kolejne 5 lat będzie Ci dużo
          trudniej sensownie zarobić - szczególnie, że, jak sama piszesz, studia tylko dla
          pasji i nijak powiązane z pierwszymi.
          • poturbowana_przez_los Re: rada 12.01.10, 23:00
            Kwestia utrzymywania przez rodzicow nie jest żadnym problemem.

            Ale ten argument jest niestety koronny:
            """wchodząc na rynek pracy za kolejne 5 lat będzie Ci dużo trudniej
            sensownie zarobić - szczególnie, że, jak sama piszesz, studia tylko
            dla pasji i nijak powiązane z pierwszymi.""

            Chcialam jeszcze oddac, ze robiac studia, bedące moja pasją,
            moglabym zacząc studia ukierunkowane na moj pierwotny kirunke,. Malo
            wymagajace, jedynie trzeba na nie chodzić. Poza tym moglabym zdobyc
            uprawnienia, ktore sa powiązane z moim zarzadzaniem, a na ktore bede
            musiala miec czas.
            Chce podkreslic, że nie pracujac moge zrobic studia pt.pasja +
            studia malo zobowiazujace, ale potrzebne dla mojego pierwszego
            kierunku + jeszcze kilka drboniejszych rzeczy.
            Chodzi o to, ze jesli nie zdecyduje sie na kierunek pt. pasja, to
            nie bedzie mi sie oplacalo robic czegokolwiek innego, związanego z
            moimi pierwszymi studiami i tymi dorbniejszymi.

            reasumując: Studia "pasja" dadza mi tez mozliwosc podnoszenia
            kwalifiakcji na moim pierwszym kierunku i zrobienia kilkuj innych
            uprawnien, ktore gdy pojde do pracy beda wykluczone..


            • e_r_i_n Re: rada 12.01.10, 23:12
              poturbowana_przez_los napisała:

              > Kwestia utrzymywania przez rodzicow nie jest żadnym problemem.

              Być może dla nich nie, ale dla Ciebie chyba tak?
              Nie dziwię się, samodzielność to bardzo ważny element życia.
            • bri Re: rada 13.01.10, 01:11
              O ile do tej pory w swoim wyuczonym zawodzie nigdy nie pracowałaś to
              radzę jednak spróbować zanim się zaczniesz doszkalać. Studia a praca
              to są czasem zupełnie inne światy i może się okazać, że praca w
              zdobytym zawodzie w ogóle Ci nie odpowiada. Niewykluczone też, że
              pracując będziesz uczyć się więcej niż na studiach.

              Ponadto nauka nie musi być przecież związana ze zdobywaniem stopni w
              idenksie - czytać i pisać możesz nawet nie będąc na studiach. Swoją
              pasję możesz zajmować się we własnym tempie i we własnym zakresie.

              Z tego co piszesz widać, że najbardziej boisz się zmiany.
              Studiowanie już znasz, więc to dla Ciebie "bezpieczny" wybór.
        • marghe_72 Re: rada 12.01.10, 22:57
          poturbowana_przez_los napisała:

          > A dlaczego praca? Do studiow juz nie wroce, bo bede w trybie
          > dizenniym, jak sobie wyobrazasz zaczecie studiow kiedy bede miala
          > dom i rodzine na glowe+ jeszcze jego utrzymiabnie. Nie bede mogla
          > zwolnic sie na 4 godziny z pracy 3 razy w tygodiu..

          Coś mi się zdaje, że Ty decyzję już podjęłaś. A teraz szukasz
          naszego "przyzwolenia"
          • poturbowana_przez_los Re: rada 12.01.10, 23:03
            marghe_72 napisała:

            > Coś mi się zdaje, że Ty decyzję już podjęłaś. A teraz szukasz
            > naszego "przyzwolenia"


            Problem polega na tym: że jak wejde w wieku np. 29 lat na rynek
            pracy, (bez ŻADNEGO DIWAIDCZENIA) to nie moge zaczac od njanizeszj
            stawki, bo NIE UTRZYMAM RODZINY. Znow bede czekala? Bede mial 40lat,
            jak wyjde na prsota! Tzn.zaczne byl pelnoprawnym pracowikiem z
            godnym zarobkiem.
            • poturbowana_przez_los Re: rada 12.01.10, 23:04
              Moj bład polegal na tym, ze powinnam byla robic 2 w 1. Ale nie
              moglam poniewaz mialam male dizecko i nie dawalm rady. Teraz chce
              nadrobic cos, co powinno być juz za mna, a sie nie da. No bo jak?
              • girasole01 Re: rada 18.02.10, 00:37
                Alez nadrabiaj smialo, tylko pracuj do tego, chociaz na 1/4, czy
                1/3, czy 1/2 etatu. Teraz juz dziecko nie jest takie malutkie, wiec
                to 2w1 mozesz spokojnie zrobic. Da sie, naprawde.
        • estragonka da sie.. 13.01.10, 07:59
          poturbowana_przez_los napisała:

          > e_r_i_n napisała:
          >
          > . Studia dla pasji zdążysz zrobić.
          >
          >
          > A dlaczego praca? Do studiow juz nie wroce, bo bede w trybie
          > dizenniym, jak sobie wyobrazasz zaczecie studiow kiedy bede miala
          > dom i rodzine na glowe+ jeszcze jego utrzymiabnie. Nie bede mogla
          > zwolnic sie na 4 godziny z pracy 3 razy w tygodiu..

          studiuje dziennie (innym trybem niz normalny czyli zajecia 5 razy w tygodniu),
          pracuje na caly etat, do tego dziecko wychowuje sama. kierunek wymagajacy.

          da sie.
    • figrut Re: rada 12.01.10, 23:09
      > Jesli wybiore pojscie na studia, to przez nastepne 3 lata bede zyla
      > jak zyje: czyli brak smaodzielnosci, pomoc rodzicow, malo kasy, a w
      > szczegolnosci: syn który nie ma domu, bo wszystko jest takie
      > tymczasowe, taki na rok, dwa.....
      To tylko 3 lata do przemęczenia się, a nie 10. Wybrałabym studia, bo prawdziwa
      pasja może dać Ci szczęście na długie lata i spore profity mimo teraźniejszych
      marnych widoków na nie. Ja wybrałam pracę zamiast wyciągnąć rękę po pomoc i
      skończyć to, co chciałam. Teraz ciężko wrócić i trochę późno, bo zawsze coś
      ważniejszego było.
      • bi_scotti Re: rada 12.01.10, 23:17
        A co na to twoj maz? Rodzice?
        Bo gdyby moj partner wymyslil sobie w sytuacji, ktora opisujesz, ze ma ochote na
        rozwijanie swojej pasji i 3 lata studiowania con amore, to rozmowa bylaby
        krotka: nie ze mna te numery, Bruner! Skoro masz zawod, mozesz sie dokladac do
        rodzinnej kasy, macie male dziecko, to nie jest czas na zabawe w studentke.
        Podobnie gdyby to ktores z moich dzieci wciaz mieszkajac u mnie ze swoja nowa
        rodzina, przyszlo z wiadomoscia, ze mimo zdobycia zawodu, nie planuje jeszcze
        podjac pracy tylko zamierza dalej bawic sie na uczelni. Z mojej strony - zero
        wsparcia! Jesli dorosla kobieta wyszla za maz, urodzila dziecko, to tym samym
        wziela na siebie okreslone zobowiazania.
        Co innego jesli jestescie zamozni i stac Cie na nic-nie-robienie/studiowanie i
        inne igraszki. Wtedy to sobie studiujcie oboje z mezem chocby i to 50-tki.
        Trzeba bylo rodziny nie zakladac i nie brac sobie nowych obowiazkow na glowe!
        Teraz juz po ptokach. Postudiujesz jak Mlody pojdzie do szkoly sredniej - jest
        szansa, ze po 10 latach pracy w zawodzie bedzie w stanie zarobic na swoje hobby.
        • poturbowana_przez_los Re: rada 12.01.10, 23:24
          Otoz wlasnie to ON tez jest na t a k . Naciska zebym realizowala
          pasje, bo mamy szanse, bo jestem zdolna, bo szkoda, bo mamy
          wsparcie. On tez poszedlby w swoim kierunku na oddatkowe kursy,
          ktorych z racji pracy, nie moglby robic. W gole my lubimy sie uczyc.
          Nawet jak dziecko bylo malenskie, nie bylo z tmy problemu, a teraz
          mamay 4 latka i jakbyscmy jeszcze raz mogli robic, to co nam
          zabrano. NORMALNIE SIE UCZYC. To wielka szansa dla nas. Ale co z
          praca?

          FIGRUT Twoj post mnier zaintrygowal. Dodal sil. Nie chce stawiac na
          mateiralizm, zwlaszcza, ze dziecko zaistanialo w naszym zyciu za
          szybko i że tak duzo dla niego poswięcilismy. Moze masz racje to
          tylko 3 lata, a pracowac bede przez nastepne 33... Napracuje sie
          jeszcze. Ale to tez kwestia tego uwierania, tego że jestesmy
          zależni. Dodam, ze warunki mamy komfortowe i lokalowe i w zakresie
          wspolnych stosunkow.
          • poturbowana_przez_los przerpaszam zap isanie nie po polsku, ale ulegam 12.01.10, 23:26
            ekscytacji, gdy o tym pisze.
            • alyeska Re: przerpaszam zap isanie nie po polsku, ale ule 12.01.10, 23:43
              Moze uda Ci sie zaocznie cos studiowac, albo pracowac ( nawet jako
              intern) na czesc etatu?. Troche zdobedziesz wtedy doswiadczenia i to
              zapunktuje na rynku pracy potem. Jezeli masz wsparcie meza i rodziny
              to ucz sie dalej.
              Nie pisz prosze ile to poswiecilas dla dziecka bo to wyscie je
              powolali na swiat i na pewno Twoja corka wolalaby sie nie urodzic niz
              zyc z wiedza jakim to jest teraz ciezarem dla rodzicow.
            • jakostak5 Re: przerpaszam zap isanie nie po polsku, ale ule 13.01.10, 15:54
              co poswiecilas wlasciwie dla dziecka?? nie zrezygnowalas ze studiow,
              nie musialas w tym czasie pracowac. jestes z dzieckiem i jak
              rozumiem partnerem na utrzymaniu rodzicow. oboje nie pracujecie i
              macie mozliwosc uczyc sie dalej nie pracujac. jednoczesnie macie
              gdzie mieszkac, co jesc i za co studiowac. rodzice jak widze nie
              protestuja przeciwko dalszemu utrzymywaniu was i dziecka. prosze
              cie, czym to ten los cie tak poturbowal?? zaliczylas wpadke, ale jak
              widac jestes w bardzo komfortowej sytuacji. ze samodzielnosci
              brakuje to nie dziwi ale daj spokoj z tym poswiecaniem. wiesz to
              tak, jak ktos znajomy niedawno powiedzial, ze sam do wszystkiego
              doszedl. najpierw przez lata pomoc rodzicow, w sytuacjach nie tylko
              trudnych, pomoc rodzenstwa finansowa w trudniejszej sytuacji i to
              rodzenstwo tez uslyszalo, ze on tak wszystko sam i bez zadnej pomocy.
          • asia_i_p Re: rada 13.01.10, 07:44
            a teraz
            > mamay 4 latka i jakbyscmy jeszcze raz mogli robic, to co nam
            > zabrano. NORMALNIE SIE UCZYC. To wielka szansa dla nas. Ale co z
            > praca?
            Wam tego nie zabrano. Podjęliście pewne decyzje, a one miały pewien skutek.
            Nawet jeśli będziecie się teraz normalnie uczyć, nie wrócisz do beztroskiego
            stanu sprzed dziecka. Czas iść dalej. Co nie znaczy, że koniecznie do pracy albo
            koniecznie na studia, ale do przodu, a nie z powrotem do beztroskiego dzieciństwa.
            Jeśli ci trudno podjąć decyzję, wyobraź sobie siebie za 5, 10, 15 lat szczęśliwą
            i popatrz wstecz - jaką decyzję podjęłaś?
          • wana Re: rada 19.02.10, 13:48
            > Nawet jak dziecko bylo malenskie, nie bylo z tmy problemu, a teraz
            > mamay 4 latka i jakbyscmy jeszcze raz mogli robic, to co nam
            > zabrano. NORMALNIE SIE UCZYC. To wielka szansa dla nas. Ale co z
            > praca?

            Może nie na temat, ale... co wam zabrano? Ktoś Wam inseminował
            dziecko na siłę...? Bo nie kumam...

            Dziewczyno, uczyć się można cały czas, nawet, gdy ma się dzieci
            (wiem, co mówię, bo mam dwójkę, zdawałąm kilka ważnych państwowych
            egzaminów i kończyłąm studia podyplomowe z dziećmi przy boku), a
            doświadczenia na rynku pracy nie dasz rady nadrobić. To jest smutna
            prawda....
    • minerallna Re: rada 13.01.10, 03:27
      Ja Cię widzę jako osobę zależną od wszystkich i wszystkiego, reszta to wymówka.
      I dziecka w tym co piszesz jakoś nie widzę, a podobno ma 4 lata.

      https://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
    • braat1 Re: rada 13.01.10, 07:38
      A czy rozwijanie pasji to koniecznie musza byc studia?? Pasje mozna
      roziwjac na sto roznych sposobow
      • skanke studia, studia 13.01.10, 09:00
        dzięki takim jak ty, mając 29 lat( po studiach już) z 6 letnim stażem będę
        przełożoną ponad 30 letnich stażystów!!!! pobudka-czas zacząć brać
        odpowiedzialność za własną dorosłość!
    • triss_merigold6 Masz tupet kobieto 13.01.10, 09:13
      Masz tupet kobieto.
      Zdanie Twojego partnera miałoby jakiekolwiek znaczenie gdyby w pełni
      utrzymywał Ciebie i dziecko oraz zapewnił Wam mieszkanie. Nie
      zapewnia? Ups.
      Podjęłaś decyzję, urodziłaś dziecko więc krótka piłka - czterolatek
      do przedszkola, Ty do roboty. Pasja pasją ale oczekiwanie żeby
      rodzice utrzymywali dorosłą dzieciatą babę bo ta chce się kolejnych
      kilka lat bawić w studentkę to bezczelność.
      I tak będziesz musiała zaczynać od niskich stawek,
      dwudziestoparolatce z magistrem i bez doświadczenia zawodowego nikt
      porządnej kasy nie zapłaci na "dzień dobry".
    • moofka Re: rada 13.01.10, 09:28
      proponuje odlozyc na bok prace, studia i dziecko
      a spedzic owocne 2-3 lata na poszukiwaniu siebie - moze byc wsrod medrcow w tybecie
      • triss_merigold6 Re: rada 13.01.10, 09:33
        Taaaa... i pan dawca spermy też najlepiej niech szuka siebie zamiast
        zarabiać na rodzinę i żerować na teściach...
        "Lubią się uczyć" chlip, wzruszyłam się, jakie to budujące.
        • agni71 Re: rada 13.01.10, 09:53
          > "Lubią się uczyć" chlip, wzruszyłam się, jakie to budujące.


          smile))))
      • mniemanologia Re: rada 13.01.10, 10:14
        Popieram Triss i Moofkę big_grin
      • osa551 Re: rada 13.01.10, 16:13
        moofka napisała:

        > proponuje odlozyc na bok prace, studia i dziecko
        > a spedzic owocne 2-3 lata na poszukiwaniu siebie - moze byc wsrod medrcow w tyb
        > ecie
        >

        moofka, chyba pierwszy raz w życiu kompletnie się z Tobą zgadzam
    • bellinetta Re: rada 13.01.10, 11:00
      Tak to się kończy jak dzieci rodzą dzieci i tracą czas na normalną naukę, tylko
      później się zastanawiają co robić.

      Było wcześniej pomyślec o tym, ze będziecie zależni od rodziców, za nim
      skończycie szkołe. co zrobić? i tak rodzice się wami zajmuja, więc 3 lata jedną
      stronę, czy w druga, to myśle, że dla nich to wszystko jedno. Dla was ? i dobrze
      że cie uwiera, nie zapomnisz jak rodzice wam pomagają. Skonczyc studia, i zacząc
      samodzielne życie na własny rachunek, przez te 3 lata rodzice z Wami wytrzymają,
      a przynajmniej dziecko będzie miało szczęśliwych rodziców i nei będzie miało
      "plecaka z żalami rodziców jak się dla niego poswięcili".

      • triss_merigold6 Re: rada 13.01.10, 11:11
        Ale to jest wręcz śmieszne, żeby rodzice 3 lata utrzymywali zdrową
        dziewuchę z dzieckiem w wieku przedszkolnym, bo ta sobie wymyśliła
        kolejne studia w trybie dziennym "dla pasji". Jak chce się bawić w
        życie studenckie i zacząć pracę koło 30-tki to niech ją tatuś
        dzieciątka utrzymuje zamiast żerować na teściach.
        • skanke a kto płaci za podpaski? 13.01.10, 11:14
          • poturbowana_przez_los Re: a kto płaci za podpaski? 13.01.10, 17:56
            zgadnijsmile
        • figrut Re: rada 13.01.10, 11:16
          > Ale to jest wręcz śmieszne, żeby rodzice 3 lata utrzymywali zdrową
          > dziewuchę z dzieckiem w wieku przedszkolnym, bo ta sobie wymyśliła
          > kolejne studia w trybie dziennym "dla pasji". Jak chce się bawić w
          > życie studenckie i zacząć pracę koło 30-tki to niech ją tatuś
          > dzieciątka utrzymuje zamiast żerować na teściach.
          Nie uważasz, że niektórzy rodzice CHCĄ utrzymywać, byle by tylko dziecku w życiu
          pomóc ? Jedni dają swoim dzieciom spadek i wypuszczają z tym w życie, inni
          których często na spadek nie stać pomagają jak mogą, aby dziecku wykztałcenie
          dać. Nie bardzo rozumiem, dlaczego spadek (coś dane dorosłemu za darmochę) jest
          akceptowany społecznie, a już pomoc (też dana za darmochę jak i spadek) nie jest.
          • triss_merigold6 Re: rada 13.01.10, 11:24
            Już jej pomogli - kończy jedne studia, nie pracuje. Wykształcenie
            formalne będzie mieć za chwilę, praktyki i doświadczenia zawodowego
            za to panience brakuje. Drugie studia miałyby być fanaberyjne a nie
            po to, żeby je wykorzystać zawodowo.
            Czy nie głosiłaś aby wyższości posiadania praktycznych umiejętności
            cenionych na rynku pracy nad papierem?
            Spadek otrzymuje się po śmierci spadkodawcy, przekazywanie zasobów
            zstępnym zamiast skarbowi państwa czy organizacjom charytatywnym to
            dość naturalna kolej rzeczy.
            • figrut Re: rada 13.01.10, 11:32
              Już jej pomogli, ale mogą chcieć pomóc jej bardziej. Moja córka studiuje
              europeistykę, ale chciałaby koniecznie również filologię fińską, bo to jej
              pasja. Za wszelką cenę będziemy starali się to jej umożliwić, aby mogła iść
              dodatkowo na filologię fińską.
              > Czy nie głosiłaś aby wyższości posiadania praktycznych umiejętności
              > cenionych na rynku pracy nad papierem?
              Tak, jak najbardziej to ja głosiłam. Posiadam umiejętności, nie posiadam
              papieru. Gdybym chciała mieć duży wybór na rynku pracy zgodny z moją pasją,
              wtedy niestety bez papierka miałabym ten wybór mocno ograniczony. Ja też
              napisałam kiedyś, że edukację zakończyłam na maturze, bo nie miałam kasy na
              dalszą naukę, a nie miał mi kto jej dać.
              • triss_merigold6 Re: rada 13.01.10, 11:37
                To bardzo pięknie ale studiująca w trybie dziennym w innym mieście
                córka nie obciążyła Cię dodatkowo swoim przychówkiem. Też kończyłam
                2 kierunki w trybie dziennym, full wypas ze stypendiami naukowymi i
                dorabianiem więc rozumiem, że można chcieć.

                Sorry, nie przeginaj z brakiem kasy na studia po maturze, mnóstwo
                ludzi studiowało i studiuje w trybie wieczorowym, zaocznym,
                dorabiają etc. Ty po prostu po maturze miałaś nieślubne dziecko i
                ograniczone pole manewru.
                • figrut Re: rada 13.01.10, 11:49
                  Triss, gdyby moja córka obdarzyła mnie potomkiem, nie powiedziałabym "nie
                  uważałaś co robiłaś, to teraz rób jak uważasz". pomogłabym ile byłabym w stanie.
                  > Sorry, nie przeginaj z brakiem kasy na studia po maturze, mnóstwo
                  > ludzi studiowało i studiuje w trybie wieczorowym, zaocznym,
                  > dorabiają etc. Ty po prostu po maturze miałaś nieślubne dziecko i
                  > ograniczone pole manewru.
                  Nie przeginam. Przypominam, że nie mieszkam i nie mieszkałam w Warszawie.
                  Zarabiałam śmiesznie mało i musiałam za to utrzymać dziecko i siebie. Ślubne czy
                  nie ślubne nie ma znaczenia. Znaczenie ma fakt ile się zarabia, jaką ma się
                  pomoc, jaki dostęp do przedszkola, żłobka, szkoły z czynną do późnych godzin
                  świetlicą. Córka jeździła ze mną do szkoły, później poszła do przedszkola za
                  które trzeba było płacić, a ja nie bardzo miałam z czego płacić za przedszkole i
                  naukę (dalekie dojazdy, a nie metrem po Warszawie z biletem miesięcznym). Nie
                  zapominaj, że po za wielkimi miastami o pracę nie jest tak łatwo. Nawet o tą
                  marnie płatną.
                  • e_r_i_n Re: rada 13.01.10, 14:51
                    Figrut, ale to nie jest sytuacja, że dziewczyna się zastanawia, czy w ogóle iść
                    na studia czy do pracy, tylko czy iść na kolejne studia, odkładając
                    wejście na rynek pracy o kolejne lata.
                    W tej chwili studentów bez jakiekolwiek doświadczenia zawodowego jest naprawdę
                    niewielu, więc dziewczyna raz, że będzie wisieć na rodziców kolejnych kilka lat,
                    dwa, może jeszcze dłużej, bo za te kilka lat zarobi marne grosze.
                    Sama skończyłam studia dzienne mając dziecko i rodziców, którzy zapewnili, że
                    póki się uczę, mogę na nich liczyć. Tyle, że ja chciałam jak najszybciej liczyć
                    tylko na siebie, bo to jest dorosłość.
    • 18_lipcowa1 Re: rada 13.01.10, 11:20
      heh dobra jestes
      • triss_merigold6 Eeee to podpucha 13.01.10, 11:28
        Eee to podpucha, nie ma tak tupeciarskich panienek.
        Swoją drogą, skoro niunia tak lubi się uczyć (i dawca też, podobno),
        to mogła z dzidzią zaczekać aż skończy przynajmniej jedne porządne
        studia magisterskie. Albo zamiast bawić w zarządzanie skończyć te,
        które ją PASJONUJĄ.
        BTW jeśli liczy na super pieniądze jako mgr zarządzania bez
        doświadczenia zawodowego to jest ciężką frajerką.
    • kawka74 Re: rada 13.01.10, 11:26
      Mam dość silne wrażenie, że chodzi tu nie o kolejne studia, ale zwyczajnie o to, żeby nie iść do pracy. Żeby jeszcze trochę się pobawić w studenckie życie bez szczególnej odpowiedzialności.
      Przypuszczam, że po skończeniu drugiego kierunku znajdzie się trzeci, bo dwa nie wystarczą, żeby się odpowiednio rozwijać.
      Ale skoro rodzice chcą utrzymywać swoją córkę i jej dziecko w nieograniczonym zakresie, to co mnie to.
      • triss_merigold6 Re: rada 13.01.10, 11:31
        I, zauważ, dawca jest za.P Najwyraźniej chłopcu też się do pracy i
        utrzymywania owocu swoich lędźwi ani matki tegoż nie spieszy.
        • kawka74 Re: rada 13.01.10, 11:36
          A po co ma mu się spieszyć, skoro ktoś jest gotów sypnąć kasą?
          Rozczulające to wszystko.
          Takie... studenckie ;p
          • triss_merigold6 Re: rada 13.01.10, 11:41
            No ba, są tacy co dobrze po 40-tce, mając już niezłe formalne
            wykształcenie, nie garną się do roboty. Są również wieloletnio
            studiujący doktoranci, których też starzy utrzymują. Kończy się
            powolną metamorfozą w tatę Borejko. Niewątpliwie typ był
            wykształcony humanistycznie, erudycyjny i z pasją, szkoda tylko, że
            pasja kasy nie generowała.
    • snob_nad_snoby Re: rada 13.01.10, 11:27
      Czas dorosnąć duza panno z dzieckiem. Fajnie tak i wygodnie, co? Byłaś
      ubezwłasnowolniona, ze ci COS ZABRANO?
    • alba27 Re: rada 13.01.10, 11:36
      Skoro tak ci na tym zależy to studiuj ale tez dorabiaj, ja
      pracowałam na cały etat, studiowałam dziennie i miałam 2 małych
      dzieci, da się, ale powtórzyć tego już bm nie chciała, mi się akurat
      udało znaleźć pracę na zmiany, mogłam przyjść na pół niedzieli i pół
      soboty a potem w tygodniu miałam 2 dni wolnego,jak miałam 2 zmianę
      to mąż zostawał z dzieckiem, jak ty będziesz studiować dziennie to
      koniecznie znajdź pracę na weekendy, a jak weekendy chcesz spędzać z
      dzieckiem to znajdź pracę wieczorami 2-3 razy w tygodniu, kelneruj,
      dawaj korki, sprzątaj po domach, to są sprawy które ustawiasz pod
      siebie, możesz im poświęcać 2 dni(popoludnia czy wieczory)
      tygodniowo ale jakieś pieniądze z tego będziesz miała, bo w tej
      chwili to pasożytujesz na swoich rodzicach. Powodzenia!
    • jagabrysia2 Re: rada 13.01.10, 11:38
      Chcesz powiedzieć, że Twoi rodzice utrzymują Ciebie, Twoje dziecko i Twojego
      męża, a Wy oboje zamierzacie sobie jeszcze parę lat postudiować, bo lubicie się
      uczyć?
    • mniemanologia Re: rada 13.01.10, 15:29
      Witamy w dorosłym świecie. Ja na Twoim miejscu bym poszła do pracy.
    • adsa_21 Re: rada 13.01.10, 16:05
      a to niby dlaczego nie mozesz pracowac i studiowac jednoczesnie?
      Jestem w podobnej sytuacji do Twojej, tylko ze moj syn jest nieco
      starszy (ma 6 lat). Gdy mial 1,5 roku poszlam do pracy,pozniej na
      zaoczne licencjackie,teraz jestem na magisterce. Tez mieszkam z
      rodzicami i jakos zyjewink Choc wolalabym sama..ale coz..nie mozna
      miec wszystkiego.
      • bi_scotti Re: rada 13.01.10, 17:13
        Nawet zakladajac, ze rodzice CHCA to cale towarzystwo sponsorowac,
        bo taka maja zle-pojeta potrzebe kochania, to nie zmienia to faktu,
        ze w sumie krzywdza Poturbowana, Jej meza i posrednio 4-latka przy
        okazji. Poturbowana, Ty sie normalnie rozejrzyj za praca, wygon
        chlopa do szukania zatrudnienia, zapiszcie Mlodego do przedszkola,
        wyprowadzcie sie wreszcie od mamy i taty, i ... zacznijcie
        SAMODZIELNE, DOROSLE zycie. Pora!
        • poturbowana_przez_los stop 13.01.10, 17:56
          Przeciw studiom jest jedynie to, ze potem nie będę mogla znależc
          pracy. Tylko za psie pieniadze, bede sie musiala meczyc.

          Nie chodzi mi o pieniadze. Pieniadze sa. Ale co potem? Bez
          doswiadczenia. Ja nigdy nie pracowalam.
          Poza tym chce pobyc dluzej z dizeckiem, chce byc w domu, gdy
          przychodzi ze szkoły. Nie chce byc nieobecna przez 8 godzin
          dziennie!! Mam na to 30 lat.

          Nie chodzi o to, zeby godzic pracę 6 godzinnej ze szkola, domem itp.
          Chodzi o to, zeby spokojnie studiować i jednocześnie troszke
          poprobowac pracy. Ja w tej chwili i tak po studiach nie moge podjac
          pracy, bo moje studia to dopiero poczatek przygotowania do zawodu.
          Ale to naprawdę dorobnostki, i moglabym szystko uzupelniac pracujac.
          Tylko nie widze w tym sensu. Mam miec 100 spraw na glowie? Bo taka
          JEST IDEA?

          Oczywiscie moge isc do jakiejs pracy. Jakiejś. Tylko po co?
          • poturbowana_przez_los Re: stop 13.01.10, 18:02
            Coraz częsciej jestem jendak skłonna zaryzykować. Ja już troche
            pracowałam. Nikt mnie nie zmuszal, zrobiłam to "by sprobwac".
            Skonczylo sie tym, ze nie bylo mnie od 8 do 16!!! Codziennie, mimo
            ze mialam pracowac 5 godzin! To byla praca studencka, ale co z tego,
            skoro wiem ze malo czym rozni sie od tej 'po studiach'. Prawde
            mowaac nie chodzi mi o studiowanie z pasją ,ale o to ze moge jeszcze
            duzo zorbic "w kierunku swojego kierunku". Poza tym niei nteresuje
            mnie opieka na dizeckiem, praca, studia zaoczne i drobiazgi związane
            z zawodem-jego uzupelnenie. "Sorka", ale nie wszystko na raz.
            Zwlaszcza, ze mamy dziadkow i są pieniądze. I wszyscy sa chetni.

            ChOdzI tyLko o moj wiek i brak doswiadczenia PÓŹNIEJsad(
            • kawka74 Re: stop 13.01.10, 18:07
              Skonczylo sie tym, ze nie bylo mnie od 8 do 16!!!

              Matko kochana.
              To już dramat, tyle godzin w pracy siedzieć. Całe osiem!

              moge jeszcze
              > duzo zorbic "w kierunku swojego kierunku"

              Czyli ponabywać wiedzy książkowej i obudzić się z ręką w nocniku z dwoma tytułami, zerowym doświadczeniem i na ostatnim miejscu w kolejce po miejsce pracy.

              Mam wrażenie, że Ciebie interesuje przede wszystkim życie bez specjalnych zobowiązań. Ale skoro możesz jeszcze na kimś powisieć pod pretekstem uzupełniania wykształcenia, to grzech nie skorzystać, prawda?
            • triss_merigold6 Re: stop 13.01.10, 18:14
              >Poza tym niei nteresuje
              mnie opieka na dizeckiem, praca, studia zaoczne i drobiazgi
              związane z zawodem-jego uzupelnenie. "Sorka", ale nie wszystko na
              raz.<
              Hm.. a co Cię interesowało jak fundowaliście sobie dzidzię?
              • poturbowana_przez_los Re: stop 13.01.10, 18:16
                triss_merigold6 napisała:

                > >Poza tym niei nteresuje
                > mnie opieka na dizeckiem, praca, studia zaoczne i drobiazgi
                > związane z zawodem-jego uzupelnenie. "Sorka", ale nie wszystko na
                > raz.<
                > Hm.. a co Cię interesowało jak fundowaliście sobie dzidzię?


                Dobry seks, rzecz jasnasmile
                • poturbowana_przez_los Re: stop 13.01.10, 18:18
                  Potrzebuje sensownej rady. Pod katem głównie i przede wszystkim
                  SZANSY DOSTANIA TAKIEJ SAMEJ PRACY PO STUDIACH, CO CI BEZ
                  tak 'rozległych' studiów, ALE Z DOWSWiADCZENIEM.
                  • triss_merigold6 Ależ proszę 13.01.10, 18:23
                    Możesz się postarać o odpowiednie stanowisko i stosowne
                    wynagrodzenie po znajomości. Raczej budżetówka i to ta część
                    obstawiona przez PSL, bo sektor prywatny rzadziej sobie pozwala na
                    zatrudnianie pracownika bez doświadczenia na stanowisku
                    nieszeregowym. Żeby być specjalistą trzeba parę lat popracować.sad
                  • kasiulka25 Re: stop 13.01.10, 18:34
                    tak jak tu nie pisze, to sie dopisze.

                    Obawiam sie ze nawet z "rozleglymi" studiami, ale bez doswiadczenia nie masz
                    szans w konkursie z kims kto ma studia nieco mniej rozlegle, ale za to poswiecil
                    mnostwo energii na zdobycie doswiadczenia.

                    argument z praca 8-16 mnie rozbawil. No, fakt, dramatwink Mnostwo osob pracuje po
                    10 godzin, a 12 zdojazdami w obie strony. Czesto widuja dziecko rano przed praca
                    i szkola, i dopiero wieczorem ok 18stej, 19stej. I to wcale nie ludzie pracujacy
                    w fabrykach, ale wyksztalceni, po studiach.

                  • kawka74 Re: stop 13.01.10, 18:35
                    W znakomitej większości dziedzin Twoje szanse są znacząco mniejsze, niż tych, co mają ukończony jeden kierunek, ale za to konkretne doświadczenie. Studia to istotna rzecz, ale trzeba wiedzieć, kiedy skończyć z teorią na rzecz praktyki.
                  • kannama Re: stop 13.01.10, 18:51
                    Fajnie, że rodzice chcą Ci pomóc, ale gdyby coś się stało- jakaś choroba,
                    nieszczęście- nie macie żadnego zaplecza. Do pracy szkolenia i dodatkowe studia
                    są Ci moim zdaniem NAJMNIEJ potrzebne. Studia a robota to dwie różne sprawy i
                    pracodawca woli doświadczona osobę z mgr niż intelektualistę z dr bez
                    doświadczenia. Moim zdaniem zacznij pracować- a nuż Cię wciągnie.
            • e_r_i_n Re: stop 13.01.10, 18:41
              poturbowana_przez_los napisała:

              > Zwlaszcza, ze mamy dziadkow i są pieniądze. I wszyscy sa chetni.

              Tia. A nie masz zwykłe potrzeby bycia samodzielną i dorosłą?

              No i może konkretnie - co takiego chcesz do tego zarządzania dokładać, co jest
              tak czasochłonne i istotne z punktu widzenia rynku pracy?
            • czar_bajry Re: stop 18.02.10, 00:52
              Coraz częsciej jestem jendak skłonna zaryzykować. Ja już troche
              > pracowałam. Nikt mnie nie zmuszal, zrobiłam to "by sprobwac".
              > Skonczylo sie tym, ze nie bylo mnie od 8 do 16!!!

              Nie ma siły jesteś trollem a tak na marginesie to praca od 8-16 jest
              przegięciem nawet więźniów do takiego wysiłku nie zmuszajątongue_out
          • e_r_i_n Re: stop 13.01.10, 18:42
            poturbowana_przez_los napisała:

            > Mam miec 100 spraw na glowie? Bo taka JEST IDEA?

            Nie. Bo taka jest dorosłość.
            • falka32 Re: stop 17.02.10, 19:13
              > > Mam miec 100 spraw na glowie? Bo taka JEST IDEA?
              >
              > Nie. Bo taka jest dorosłość.

              Dorosłość jest taka, jaka się komu przytrafi. Ja nie do końca rozumiem takie
              podejście "co z tego, ze masz pieniądze i warunki na dalsze studia - masz z tego
              zrezygnować, bo..." no bo co? Bo ma być jej ciężko dla zasady?

              Jak boziekocham, że jakbym miała pieniądze, żeby bez problemu utrzymywać córkę z
              dzieckiem, żeby zdobyła takie wykształcenie, jakie chce, to bym to po prostu
              zrobiła. Skoro dziewczyna mówi, że są na to pieniądze, to co wam do tego? Czy to
              wasze pieniądze, że dyktujecie jej rodzicom, na co je mają chcieć wydawać a na
              co nie powinno chcieć? A że ma dziecko? Ja też miałam dziecko w czasie studiów -
              dzięki temu nie musiałam potem przerywać drogocennej ścieżki kariery żeby się
              rozmnażać. Naprawdę założenie rodziny niekoniecznie musi oznaczać, że koniecznie
              trzeba od tego momentu zapierniczać na 3 etaty i zapomnieć, o czym się
              kiedykolwiek marzyło, bo to jest Dorosłość i Nie Wypada.
              • e_r_i_n Re: stop 17.02.10, 19:28
                falka32 napisała:

                > Ja też miałam dziecko w czasie studiów - dzięki temu nie musiałam > potem
                przerywać drogocennej ścieżki kariery żeby się
                > rozmnażać. Naprawdę założenie rodziny niekoniecznie musi oznaczać, > że
                koniecznie trzeba od tego momentu zapierniczać na 3 etaty i
                > zapomnieć, o czym się kiedykolwiek marzyło, bo to jest Dorosłość i > Nie Wypada.

                Ja też miałam na studiach dziecko i też ich nie rzuciłam dla pracy albo
                wyłącznie wychowywania tegoż.
                Widzę jednak pewną różnicę między kontynuacją studiów już zaczętych, a
                rozpoczynaniem kolejnych 'bo tak'. Oczywiście można - ja wyraziłam jedynie
                zdanie, że zdecydowanie lepsze może być zadbanie w większym już stopniu o
                doświadczenie zawodowe.
                Pomijam już może fakt - bo może to ja jestem dziwna pod tym względem - że bycie
                samodzielnym jest sporą przyjemnością.
                • falka32 Re: stop 17.02.10, 20:58
                  > Widzę jednak pewną różnicę między kontynuacją studiów już zaczętych, a
                  > rozpoczynaniem kolejnych 'bo tak'.

                  nie "bo tak" tylko dlatego, ze "zawsze o tym marzylam" - to jest jakiś powód.

                  Oczywiście można - ja wyraziłam jedynie
                  > zdanie, że zdecydowanie lepsze może być zadbanie w większym już stopniu o
                  > doświadczenie zawodowe.
                  > Pomijam już może fakt - bo może to ja jestem dziwna pod tym względem - że bycie
                  > samodzielnym jest sporą przyjemnością.

                  ale dziewczyna przeciez nie twierdzi, że jest jej z rodzicami super, mówi, że ją
                  to męczy i że chciała by być już samodzielna. Ma dylemt pomiędzy jedną
                  przyjemności "samodzielnością" a drugą przyjemnością "realizacja marzenia i
                  pasji". Może ja jestem dziwna pod tym względem ale ja z kolei rozumiem, że dla
                  kogoś nauka może być przyjemnością nie dlatego, że ma labę, tylko dlatego, że go
                  to naprawdę pasjonuje.
                  • e_r_i_n Re: stop 17.02.10, 21:06
                    falka32 napisała:

                    > nie "bo tak" tylko dlatego, ze "zawsze o tym marzylam" - to jest
                    > jakiś powód.

                    Chyba jednak z wątku wynika, że to 'marzenie' nie od zawsze, tylko nowy pomysł.

                    > Ma dylemt pomiędzy jedną przyjemności "samodzielnością" a drugą
                    > przyjemnością "realizacja marzenia i pasji".

                    Cóż, wydaje mi się, że przy dobrym poukładaniu da się połączyć jedno i drugie.
                    Ale to będzie, wg autorki, zbyt obciążające. Tak więc musi jedno odłożyć na bok
                    - to, co ona uzna za stosowne. Ale zapytała o zdanie - dla mnie w takim momencie
                    życia zdecydowanie ważniejsza byłaby samodzielność.

                    > Może ja jestem dziwna pod tym względem ale ja z kolei rozumiem, że > dla kogoś
                    nauka może być przyjemnością nie dlatego, że ma labę,
                    > tylko dlatego, że go to naprawdę pasjonuje.

                    Ależ ja to w pełni rozumiem, dla mnie nauka też nie była karą albo wieczną imprezą.
          • magoska1984 Re: stop 17.02.10, 23:12
            to masakra jakaś jest, wcale nie moge zrozumiec o co chodzi. Ale cóż
            skończyłam tylko licencjat i to nie z pasji, poprostu z rozpędu.
    • rita75 Zapytaj rodziów... 13.01.10, 18:59
      Jeżeli rodziom nie przeszkadza, ze ladują w studnie bez dna, zamiast
      korzystac z zycia, tudziez stac ich, bez odbierania sobie od ust na
      utrzymywanie corki oraz jej przychowku przez kilkadziesiat lat, to
      nie ma problemu.
      • poturbowana_przez_los Re: Zapytaj rodziów... 17.02.10, 18:22
        Odświeżam wątek.
        Jak wiecie myślę o tym już od dawna i jednak sie chyba zdecyduje.
        Chodze na "kurs", który ma mi uzmyslowic jaki jest ten kierunek i on
        jest po prostu super! No super.
        Ale jestem wciąż rozdarta. Do rekrutacji jeszcze 4 miesiące...
        • poturbowana_przez_los Re: Zapytaj rodziów... 17.02.10, 18:24
          Chcialabym dodac, że bedąc na kursie zrozumiałam, ze doswiadczenie
          zawodowe jeszcze zdobędę, a tego juz nie nadrobiesad
          • triss_merigold6 Re: Zapytaj rodziów... 17.02.10, 18:34
            Doświadczenie zawodowe to może zdobędziesz ale w wieku +/- 30 lat,
            po dwóch kierunkach studiów, zaczynać od stawki jak kasjerka z
            Biedronki to trochę śmieszne.
            • poturbowana_przez_los Re: Zapytaj rodziów... 17.02.10, 18:36
              A wiesz, ze lta studiow lwiczają sie do lat pracy.. dziwne nie..
              a o do tych zaorbow zbiedronki: po to ie na studia, żeby nie
              zaczynąc od zerowej stawki..aczkolwiek moze sie ona róznic od stawki
              moich rowiesnikow, kończących studia w temrinie..
              • gryzelda71 Re: Zapytaj rodziów... 17.02.10, 18:41
                > A wiesz, ze lta studiow lwiczają sie do lat pracy.. dziwne nie.

                To dostaniesz większa wypłatęwink
              • triss_merigold6 Re: Zapytaj rodziów... 17.02.10, 18:44
                Och, naprawdę? I cóż z tego wynika, bo wysokość wynagrodzenia
                niespecjalnie.
                Jeśli nie dostaniesz po znajomości od razu dobrze płatnej pracy, to
                będziesz zaczynać od najniższych stawek i niskiego stopnia
                zaszeregowania, rozumiesz? Zresztą może poczytaj coś na temat rynku
                pracy i propozycji dla absolwentów... google żyje.
                • szonik1 Re: Zapytaj rodziów... 17.02.10, 18:58
                  Coz zo za interesujacy zawod Ci sie szykuje, tyle lat studiowania nie
                  pozwalajacego na podjecie pracy?Nawet lekarze i prawnicy robiac specjalizacje
                  pracuja od razu po studiach w zawodzie, nie czekajac az skoncza ostatni szczebel.
    • girasole01 Re: rada 17.02.10, 19:09
      Mowisz, ze nie mozesz polaczyc studiowania z praca, bo masz dziecko.
      Ale napisalas tez, ze studia zajmuja 3 razy w tygodniu po 4 godziny
      ("Nie bede mogla zwolnic sie na 4 godziny z pracy 3 razy w
      tygodiu.."). Dziecko ma 4 lata, wiec pewnie chodzi do przedszkola
      chociaz na 4 godziny dziennie, tak? Ma tez chetnych do pomocy
      dziadkow. Moglabys wiec spokojnie polaczyc studiowanie z praca na
      pol etatu.

      Widze, ze sklaniasz sie bardziej ku temu, zeby te drugie studia
      rozpoczac, ale naprawde nie musi to oznaczac zupelnej pustki
      zawodowej w zyciorysie.
      Co masz zamiar robic w wakacje? Znajdz sobie prace na wakacje -
      moze byc to jakis staz lub praktyki. Moze znajdziesz firme, ktora
      bedzie Cie chciala zatrzymac po wakacjach na czesc etatu. Naprawde
      sa firmy, ktore zatrudniaja dziennych studentow w wymiarze kilka-
      kilkanascie godzin w tygodniu. Wiem, bo kiedys w takiej pracowalam
      studiujac jednoczesnie 2 kierunki (zreszta "nie dla papieru", a z
      pasji). Jak sie chce to sie da.
      • verdana Re: rada 17.02.10, 19:20
        Też jestem za pracą, chocby na umowę-zlecenie. Co prawda ja jestem z
        tych rodzxicow, co sa skłonni utrzymywać dzieci na studiach i
        doktornackich, ale jednak oni oboje przynajmniej dorabiaja w
        spoldnych firmac - bedą mieli i studia i doświadczenie. Poza tym
        zastanawiam się nad czym innym. Piszesz o trzech latach - czyli
        licencjacie, bo uzupałniajace magisterskie to dwa lata. Kolejny
        licencjat raczej nie podwyższy Twoich szans na pracę.
      • des4 ciekawe co to za tajemnicze studia 17.02.10, 19:26
        które laleczkę tak rajcują...jakoś nie kwapi się o nich coś bliżej
        powiedzieć...

        postarzała "studentka" bez pracy, z dzieciakiem, z facetem niedorajdą
        który na nią nie zarabia, ale "wspiera duchowo", z przerażeniem
        myśląca o 8 godzinach pracy, za to z papierami/fakultetami...

        ale odjazd...
        • girasole01 Re: ciekawe co to za tajemnicze studia 18.02.10, 00:34
          Tez mnie to ciekawi co to za studia, ktorych nie mozna pogodzic
          absolutnie z zadna praca majac 4-letnie dziecko, a im wiecej autorka
          pisze, tym bardziej przestaję wierzyc, ze ona istnieje naprawde.
    • maria.ludwika Re: rada 17.02.10, 19:33
      jako osoba, która robi doktorat i kończy drugi kierunek studiów
      jednocześnie, powiem Ci: to nienormalne! Dlaczego do cholery NIE
      MOŻESZ pracować? Wszystko spokojnie da się połączyć, a w wieku 24+
      nie pracować na własne utrzymanie będąc zdrowym i w miarę pojętnym,
      to żenada.

      Jeśli nie umiesz studiować dziennie i pracować, to przecież po coś
      wymyślono wieczorowe i zaoczne.

      I nie rozumiem argumentu, że rodzice chcą Cię utrzymywać. A Ty nie
      chcesz, żeby Cię utrzymywać nie musieli???
      • poturbowana_przez_los Re: rada 17.02.10, 20:02
        maria.ludwika napisała:

        > jako osoba, która robi doktorat i kończy drugi kierunek studiów
        > jednocześnie, powiem Ci: to nienormalne! Dlaczego do cholery NIE
        > MOŻESZ pracować? Wszystko spokojnie da się połączyć, a w wieku 24+
        > nie pracować na własne utrzymanie będąc zdrowym i w miarę
        pojętnym,
        > to żenada.
        >
        > Jeśli nie umiesz studiować dziennie i pracować, to przecież po coś
        > wymyślono wieczorowe i zaoczne.
        >
        > I nie rozumiem argumentu, że rodzice chcą Cię utrzymywać. A Ty nie
        > chcesz, żeby Cię utrzymywać nie musieli???


        Pisze jasno i klarownie: nie robie drugiego kierunku dla papieru.
        Robię go, bo jest tego wart. Nie jest to wydumany kierunek, i jesli
        dla kogoś jest jedynym/pierwszym kierunkiem, to zazwyczaj ten ktoś
        sie dalej doksztalca. Kierunek ten nie daje absolutnie niczego.
        Wyrabia mnie jedynie intelektualnie.
        Moj pierwszy kierunek, ktory zostal przeze mnie
        nazwany "zarządzaniem" jest sam w sobie wartościowy, ale warto
        byloby do niego cos dorobić.. no ale monza sobie odpuśić.

        Nie jestem w stanie ciągnąc 2 kierunków-w tym jeden już prawie na
        finiszu, a drugi na samym poczatku i pracować. Bez senu jest isc na
        zaoczne, bo to ksoztuje, bo to strata weekendow, bo to tylko dla
        papieru, a ja musze miec stycznośc codziennie z przedemiotem, a tam
        sa 2,3 zajęcia dizennie, w środku dnia + stary kierunek + dziecko +
        moj swiety poskoj chociaz godzinny..

        Nie ide di oracy, bo nie mam na nia czasu. Ale jedoczesnie boje sie
        przyszlosci..
        Poza tym za nauke uczlenia mi płaci. DOstaje tez dofinansowanie na
        dizecko, wiec nie moge z tego zrezygnowac, bo mam aspiracje, zeby
        isc do pracy..

        Swietny pomysl z tymi wakacjami.. zazwyczaj wyjezdzam na wakacje na
        prawie 2 meisiace, albo odrabiam zaległą sesję, ale skoro mam 3
        miechy, to moge chociaz miesiąc poprobowac. Pieniadze to sprawa
        tutaj drugorzedna. Bardzo mi zlaeży na pracy na moim kierunku, a
        takiej w trakcie ostatniego praiwe ze roku, nie nzajdę.
        Pogmatwane to troche, ale logiczne.
        • poturbowana_przez_los Re: rada 17.02.10, 20:05
          Żeby bylo jasne, moim znajmoi robia 2 koerunki, ale na raz. 2
          zazwyczaj trudne kierunki. Łączą leakrki z jakims jednym itd....
          Ja wezmę luźnijeszy kierunek, ale tez abosrujący...
          Poza tym mam dizecko. Kurcze mam dizecko.

          Dziecko to nie jest "3 kierunek" tylko cale moje zycie!
          • des4 Re: rada 17.02.10, 20:11
            a tatuś dziecka???
            • poturbowana_przez_los Re: rada 17.02.10, 20:26
              des4 napisał:

              > a tatuś dziecka???

              Po co ci ta złosliwosc. Jestes rozzalona, bo nie uczylas sie, bo
              twoj tatus dziecka jest ingnorantem , czy co?
              Czy ze musisz lazic do roboty, bo trzeba czyms ich nakarmic?

              CO cie boli, my dear?
              • fogito Re: rada 17.02.10, 20:58
                poturbowana_przez_los napisała:

                > des4 napisał:
                >
                > > a tatuś dziecka???
                >
                > Po co ci ta złosliwosc.

                pytanie o tatusia jest jak najbardziej na miejscu. Też jestem
                ciekawa gdzież on ma swoje miejsce w tym utrzymywaniu rodziny i
                wychowywaniu dziecka. A może nie ma żadnego i studiuje dla
                przyjemności big_grin

                Jestes rozzalona, bo nie uczylas sie, bo
                > twoj tatus dziecka jest ingnorantem , czy co?
                > Czy ze musisz lazic do roboty, bo trzeba czyms ich nakarmic?

                Ty najwyraźniej nie musisz, bo jesteś na garnuszku u rodziców razem
                z dzieckiem.

        • gryzelda71 Re: rada 17.02.10, 20:15
          A jak studiując ten drugi kierunek,nabierzesz apetytu na trzeci który jeszcze
          bardziej wyrobi cie intelektualnie?
          • poturbowana_przez_los Re: rada 17.02.10, 20:27
            gryzelda71 napisała:

            > A jak studiując ten drugi kierunek,nabierzesz apetytu na trzeci
            który jeszcze
            > bardziej wyrobi cie intelektualnie?


            a na to nie wpadlamsmile
        • girasole01 Re: rada 18.02.10, 00:31
          "zazwyczaj wyjezdzam na wakacje na
          prawie 2 meisiace, albo odrabiam zaległą sesję, ale skoro mam 3
          miechy, to moge chociaz miesiąc poprobowac"

          ???? Kurde dziewczyno ogarnij sie. Masz dziecko, nie masz zarobkow i
          zadnego doswiadczenia zawodowego i na cale wakacje sobie wyjezdzasz?
          Masz zalegla sesje studiujac jeden kierunek? Wybacz, ale nie miesci
          mi sie to w glowie, jak mozna miec tak olewczy stosunek do zycia. Od
          kiedy skonczylam liceum oczywiste dla mnie bylo, ze aby wyjechac na
          wakacje musze sobie na nie zarobic. Po drugim roku studiow oczywiste
          dla mnie bylo, ze czesc wakacji przeznacza sie na praktyki
          studenckie. A Ty konczysz studia i masz dziecko i nie wpadlas na to,
          ze zamiast 2-miesiecznego wyjazdu moznaby poswiecic chociaz miesiac
          na praktyki? Pomysl o przyszlosci - te kobiety, ktore pisza, ze nie
          znaja nikogo, kto by zaczynal przygode z praca kolo 30, albo znaja i
          wiedza, ze bylo im ciezko naprawde nie pisza tego Tobie na zlosc -
          taka jest rzeczywistosc. Jestem jak najbardziej za tym, zeby
          realizowac swoje marzenia i rozwijac sie intelektualnie, ale !!!!
          jednoczesnie myslec chociaz troszke o przyszlosci i wziac swoje
          zycie we wlasne rece. Naprawde mozna wiele rzeczy pogodzic, trzeba
          tylko chciec. A fakt posiadania dziecka w zadnym wypadku nie
          usprawiedliwia lenistwa, bo przykro mi, ale 2-miesieczne wakacje w
          takiej syutuacji to lenistwo.
          • poturbowana_przez_los Re: rada 18.02.10, 11:25
            girasole01 napisała:

            > "zazwyczaj wyjezdzam na wakacje na
            > prawie 2 meisiace, albo odrabiam zaległą sesję, ale skoro mam 3
            > miechy, to moge chociaz miesiąc poprobowac"
            >
            > ???? Kurde dziewczyno ogarnij sie. Masz dziecko, nie masz zarobkow
            i
            > zadnego doswiadczenia zawodowego i na cale wakacje sobie
            wyjezdzasz?
            > Masz zalegla sesje studiujac jeden kierunek? Wybacz, ale nie
            miesci
            > mi sie to w glowie, jak mozna miec tak olewczy stosunek do zycia.
            Od
            > kiedy skonczylam liceum oczywiste dla mnie bylo, ze aby wyjechac
            na
            > wakacje musze sobie na nie zarobic. Po drugim roku studiow
            oczywiste
            > dla mnie bylo, ze czesc wakacji przeznacza sie na praktyki
            > studenckie. A Ty konczysz studia i masz dziecko i nie wpadlas na
            to,
            > ze zamiast 2-miesiecznego wyjazdu moznaby poswiecic chociaz
            miesiac
            > na praktyki? Pomysl o przyszlosci - te kobiety, ktore pisza, ze
            nie
            > znaja nikogo, kto by zaczynal przygode z praca kolo 30, albo znaja
            i
            > wiedza, ze bylo im ciezko naprawde nie pisza tego Tobie na zlosc -
            > taka jest rzeczywistosc. Jestem jak najbardziej za tym, zeby
            > realizowac swoje marzenia i rozwijac sie intelektualnie, ale !!!!
            > jednoczesnie myslec chociaz troszke o przyszlosci i wziac swoje
            > zycie we wlasne rece. Naprawde mozna wiele rzeczy pogodzic, trzeba
            > tylko chciec. A fakt posiadania dziecka w zadnym wypadku nie
            > usprawiedliwia lenistwa, bo przykro mi, ale 2-miesieczne wakacje w
            > takiej syutuacji to lenistwo.


            Praktyki sa za darmo. Nikt mi za nie nie placi. Nie zarobie ani
            zlotowki na nich, malo tego - doplacę...
            Przerabialam to juz i wyglądalo to następująco: nie bylo mnie od 9-
            17. W dupe z takim doświadczeniem.
            • girasole01 Re: rada 18.02.10, 12:47
              "Praktyki sa za darmo. Nikt mi za nie nie placi."

              ??? Moze i gdzies sa za darmo, ale mozesz isc tam gdzie sa platne.
              Prosze, 3 pierwsze korporacje z brzegu:
              -
              Unilever "Praktyki są płatne
              (...) i trwają od 1 lipca do 30 września."
              -
              Danone
              "płatne, o długości wyznaczanej elastycznie w
              zależności od potrzeb działu"
              - Mars
              "W czasie trwania praktyk (...) otrzymujesz comiesięczne
              wynagrodzenie (ok. 3600 zł brutto)"

              Jest jeszcze duuuzo duuuzo innych firm oferujacych platne praktyki
              letnie. Mowisz, ze studiujesz zarzadzanie i nie wiesz takich rzeczy?
              Nie umiesz sobie znalezc platnych praktyk? Nie wierze w to, ze ta
              cala Twoja historia nie jest zmyslona.
    • a.va Re: rada 17.02.10, 20:31
      Znam osobę, która zaczynała karierę zawodową w wieku 30 lat, miała olbrzymi
      problem ze znalezieniem pierwszej pracy, bo pracodawcy nie chcieli kogoś, kto w
      wieku 30 lat nie miał żadnego doświadczenia.
      • poturbowana_przez_los Re: rada 17.02.10, 20:32
        a.va napisała:

        > Znam osobę, która zaczynała karierę zawodową w wieku 30 lat, miała
        olbrzymi
        > problem ze znalezieniem pierwszej pracy, bo pracodawcy nie chcieli
        kogoś, kto w
        > wieku 30 lat nie miał żadnego doświadczenia.

        A bardziej pozytywne przykłady?
        • triss_merigold6 Proszę: 17.02.10, 20:48
          Proszę: zawsze jest rekrutacja na infolinie, do ekip sprzątających i
          na posady akwizytorów.
        • a.va Re: rada 17.02.10, 20:58
          > A bardziej pozytywne przykłady?

          Znam tylko ten jeden przykład - negatywny. Nikt inny ze znanych mi osób nie
          zaczynał szukania pracy w wieku 30 lat.
    • maria.ludwika Re: rada 17.02.10, 20:44
      Problem chyba nie polega na chwalebnej skądinąd chęci studiowania,
      ale na niechęci, by być dorosłą, w pełni odpowiedzialną za siebie i
      swoje dziecko osobą.
      Nic Ci nie "zabrano" - najwyzej sama sobie zabrałaś; mam nadzieję,
      że kiedy dziecko urośnie, oszczędzisz mu takich tekstów sad
      • poturbowana_przez_los Re: rada 17.02.10, 20:49
        maria.ludwika napisała:

        > Problem chyba nie polega na chwalebnej skądinąd chęci studiowania,
        > ale na niechęci, by być dorosłą, w pełni odpowiedzialną za siebie
        i
        > swoje dziecko osobą.
        > Nic Ci nie "zabrano" - najwyzej sama sobie zabrałaś; mam nadzieję,
        > że kiedy dziecko urośnie, oszczędzisz mu takich tekstów sad


        Nie trafiłassad
        • maria.ludwika Re: rada 17.02.10, 21:05
          mam nadzieje, że nie wink
          • poturbowana_przez_los Re: rada 17.02.10, 21:10
            Ma ktoś jeszcze jakieś pomysły?
            Na pewno sa tu szczęsliwe, pełne empatii i zrozumienia, młode
            aktywne mamy. Odezwijcie sie do mnie!
            Potrzebuję Waszego dopingusmile
            • zlosliwe_malpisko Re: rada 18.02.10, 12:25
              poturbowana_przez_los napisała:

              > Ma ktoś jeszcze jakieś pomysły?
              > Na pewno sa tu szczęsliwe, pełne empatii i zrozumienia, młode
              > aktywne mamy. Odezwijcie sie do mnie!
              > Potrzebuję Waszego dopingusmile

              ja, ja jestem szczęśliwa, pełna empatii.
              Mam mnóstwo zrozumienia dla chęci kształcenia się. Mam nadzieję, że
              moje dzieci będą miały parcie na wiedzę.
              Młoda już nie jestem, ale od młodości byłam aktywna.
              Ale cholera nie rozumiem Cię ani Twojej życiowej filozofii. Jak
              można tak się wzbraniać od pracy?
              Jak można gardzić praktyką, bo nie daje kasy, jak mozna tak
              bezkarnie zasłaniać się dzieckiem?
              Jak można tak długo skubać rodziców?
              Nie przeczytałam wszystkiego, ale po paru wpisach widać jak bardzo
              wzbraniasz się od pracy i odpowiedzialności.
              Nie życzę źle nikomu, ale przydał by Ci się kubeł zimnej wody - np.
              rzeczywiście praca po tych kilku fakultetach w Biedronce albo na
              zmywaku. Może nabrałabyś pokory dla prawdziwego życia.
          • anulla1 Re: rada 17.02.10, 21:30
            A ja uważam że życie jest krótkie, spełniaj marzenia, jak masz
            szanse, nie wiadomo co będzie potem. Ciesz sie że rodzice, cie
            wspierają i pomagają. Jak pójdziesz teraz do pracy to przez 30 lat
            możesz żałować, zmarnowanej szansy.
            A pracę jakąś znajdziesz , może nie bedzie łatwo, ale docelowo z
            lepsze wykształcenie zaprocentuje.
            Ja osobiście jednocześnie szukałabym jakiejkolwiek pracy, dla
            własnego komfortu psychicznego, ale skoro ty nie masz takiej potrzeby
            to korzystaj z życia smile
            • papalaya Re: rada 17.02.10, 21:33
              już skorzystała i dorobiła się dzieciaka...

              ma jeszcze korzystać?
      • mgd3 Re: rada 19.02.10, 11:09
        z tego całego wątku głównie wynika, że jak się panienka zachowa jak rozsądny i
        dorosły człowiek i pójdzie do roboty zamiast 'pracować dla pasji' to się okaże,
        że biedne dziecko 'zmarnowało jej życie bo tak się poświęciła' sad
    • velluto Re: rada 17.02.10, 21:13
      Gdyby moja dorosła córka chciała studiować "dla pasji" i przy tym nie
      wykazywałaby elementarnej odpowiedzialności za własną rodzinę i potomstwo -
      odebrałabym to jako moją totalną porażkę wychowawczą.

      Nawet jeśli rodzice tarzają się w kasie i utrzymywanie dorosłych dzieci i wnuka
      nie stanowi najmniejszego problemu finansowego - gardzę osobami, które bez
      skrupułów doją ile wlezie zamiast zacząć zachowywać się jak dorośli. Założenie
      rodziny ma swoją cenę - na razie płacą tylko rodzice, dziunia zwolniła się z
      wysiłku życia na własny rachunek.
      • czar_bajry Re: rada 18.02.10, 00:44
        "jak sobie wyobrazasz zaczecie studiow kiedy bede miala
        dom i rodzine na glowe+ jeszcze jego utrzymiabnie. "-

        hello ocknij się przecież masz już rodzinę na głowie.

        Przecież Ty nie chcesz rady tylko utwierdzenia w decyzji o podjęciu drugiego
        kierunku studiów dla pasji a na dodatek studiów dziennych.
        Jeśli Cię stać na to aby nie pracować tylko studiować to się nie zastanawiaj
        tylko ucz się dalej.
        Moim zdaniem przede wszystkim powinnaś dorosnąć i wziąć na siebie
        odpowiedzialność za własne dziecko.
        Ale to Twoje życie i przeżyjesz je po swojemutongue_out
        • poturbowana_przez_los Re: rada 18.02.10, 16:36
          czar_bajry napisała:

          > "jak sobie wyobrazasz zaczecie studiow kiedy bede miala
          > dom i rodzine na glowe+ jeszcze jego utrzymiabnie. "-
          >
          > hello ocknij się przecież masz już rodzinę na głowie.
          >
          > Przecież Ty nie chcesz rady tylko utwierdzenia w decyzji o
          podjęciu drugiego
          > kierunku studiów dla pasji a na dodatek studiów dziennych.
          > Jeśli Cię stać na to aby nie pracować tylko studiować to się nie
          zastanawiaj
          > tylko ucz się dalej.
          > Moim zdaniem przede wszystkim powinnaś dorosnąć i wziąć na siebie
          > odpowiedzialność za własne dziecko.
          > Ale to Twoje życie i przeżyjesz je po swojemutongue_out


          Prosze tylko nie 'hallo"smile
          • matsuda marna prowokacja 19.02.10, 11:59
            na poczatku dałyśmy się nabrać, ale już przestajemy. ku przestrodze rzeczywistym
            takim PIOTRUSIOM- inteligencja nie jest tożsama z wiedzą. Powiedz dlaczego nie
            chcesz napisać co to za magiczne studia???
            • weraole Re: marna prowokacja 19.02.10, 12:41
              Witam,
              Jeszcze tu nie pisałam, ale teraz chyba muszę, bo aż mi się ciśnienie podniosło
              wink Jeżeli to prowokacja to ok, a jeżeli nie współczuję tej dziewczynie, że ma
              tak kiepskie zdanie o sobie i uważa, że podoła tylko jednej aktywności!
              Po skończonych studiach, poszłam na studia doktoranckie, tego samego dnia, kiedy
              dowiedziałam się, że zostałam na nie przyjęta, z pozytywnym efektem przeszłam
              rozmowę kwalifikacyjną i od tego czasu jednocześnie studiuję i pracuję. I proszę
              mi tutaj nie pisać, że nie chcesz tego robić dla papierka, bo ja też studiuję z
              tzw. "pasji". Codziennie obserwuję innych doktorantów, którzy nie tylko nie
              pracują - nie wiem kto płaci na ich utrzymanie, ale nawet nie wykazują na tyle
              aktywności, aby ich dorobek przynosił im stypendium doktoranckie! Ja, pomimo
              tego, że pracuję - na cały etat, żeby nikt nie miał wątpliwości wink - takie
              stypendium mam. O czym to świadczy? Może o tym, że mając więcej zadań, po prostu
              lepiej się organizujemy, bo bardziej cenimy własny czas!
              Teraz na dodatek jestem w upragnionej ciąży (w "międzyczasie" wyszłam za mąż).
              Współczuje moim niepracującym znajomym ze studiów, którzy około trzydziestki
              ockną się i stwierdzą, że na rynku pracy nie ma dla nich miejsca. Nie mają gdzie
              mieszkać, bo część mieszka w akademikach, a kredytu na mieszkanie nikt im z
              wiadomych powodów nie przyzna.
              A poza tym - na studia przecież chyba zawsze będzie jeszcze czas, nawet za rok.
              Teraz możesz znaleźć pracę, spróbować sobie wszystko poukładać, i może nawet
              zweryfikować swoje marzenia...
              • matsuda Re: marna prowokacja 19.02.10, 12:58
                normalnym ludziom nie trzeba tego tłumaczyć, normalni ludzie czytaja gazety,
                żyja w realnym świecie i widzą co dzieje się na rynku, normalni ludzie nie żyją
                na garnuszku rodziców ( nawet Kulczyki mają swoją pracę).
              • poturbowana_przez_los Re: marna prowokacja 19.02.10, 13:32
                weraole napisała:

                > A poza tym - na studia przecież chyba zawsze będzie jeszcze czas,
                nawet za rok.
                > Teraz możesz znaleźć pracę, spróbować sobie wszystko poukładać, i
                może nawet
                > zweryfikować swoje marzenia...

                Pominęłaś jeden, malusieński drobiazg: studiowalas i pracowalaś NIE
                MAJĄC DIZECKA!!!!!!!!!!!!!

                +

                ...tak sie tylko mowi: jest czas. Otóz nie ma czasu.
                Jak już napisalam - nie da sie robic wszystkiego, bo nie zrobi sie
                nic. Nie o eksploatację tu chodzi...
                • triss_merigold6 Re: marna prowokacja 19.02.10, 13:37
                  A Ty masz. Ups. Ktoś Ci je podstępnie porzucił?
                  Jeśli nie chcesz sama iść do pracy to pogoń przynajmniej tatusia
                  dzieciątka do roboty.
                  • matsuda ale to przecież bedzie takie proletarjackie 19.02.10, 14:36
                    PRACA!!! wybrańcy mają misję-rozwijać się intelektualnie, zaspakajać żądzę
                    poznawczą, plebs pracuje-szlachta się uczy...!
                • wana Re: marna prowokacja 19.02.10, 14:44
                  Ja pracując na pełen etat (tak tak, te magiczne 8h) studiowałam i
                  zdawałqm ciężkie państwowe egzaminy z dwojgiem małych dzieci, mężem
                  lekarzem, który musiał być na każde wezwanie pacjenta - w praktyce w
                  domu pojawiał się późnym wieczorem.
                  Nie żałuję tego, nie mam wrażenia, że coś straciłam. Można było?
                  Można!
                  Mam 36 lat, 12 lat doświadczenia na rynku, studia, 3 kierunki
                  podyplomowe za sobą, 2 państwowe egzaminy, w tym egzamin na
                  urzędnika służby cywilnej, i w perspektywie kolejny egzamin
                  państwowy. Ty, mając lat 30, oprócz studiów, nie będziesz miała
                  nic...
                  • poturbowana_przez_los Re: marna prowokacja 19.02.10, 14:54
                    wana napisała:

                    > Ja pracując na pełen etat (tak tak, te magiczne 8h) studiowałam i
                    > zdawałqm ciężkie państwowe egzaminy z dwojgiem małych dzieci,
                    mężem
                    > lekarzem, który musiał być na każde wezwanie pacjenta - w praktyce
                    w
                    > domu pojawiał się późnym wieczorem.
                    > Nie żałuję tego, nie mam wrażenia, że coś straciłam. Można było?
                    > Można!
                    > Mam 36 lat, 12 lat doświadczenia na rynku, studia, 3 kierunki
                    > podyplomowe za sobą, 2 państwowe egzaminy, w tym egzamin na
                    > urzędnika służby cywilnej, i w perspektywie kolejny egzamin
                    > państwowy.

                    wana napisała:

                    > Ja pracując na pełen etat (tak tak, te magiczne 8h) studiowałam i
                    > zdawałqm ciężkie państwowe egzaminy z dwojgiem małych dzieci,
                    mężem
                    > lekarzem, który musiał być na każde wezwanie pacjenta - w praktyce
                    w
                    > domu pojawiał się późnym wieczorem.
                    > Nie żałuję tego, nie mam wrażenia, że coś straciłam. Można było?
                    > Można!
                    > Mam 36 lat, 12 lat doświadczenia na rynku, studia, 3 kierunki
                    > podyplomowe za sobą, 2 państwowe egzaminy, w tym egzamin na
                    > urzędnika służby cywilnej, i w perspektywie kolejny egzamin
                    > państwowy.

                    Piszesz po prostu bzdury..
                    • wana Re: marna prowokacja 19.02.10, 15:07
                      Piszę prawdę, takie jest moje życie, z którego jestem dumna.
                      Realizuję pasje swoje godząc je z rzeczywistością. A bzdury to sama
                      wypisujesz, dziewczynko...
              • ally Re: marna prowokacja 19.02.10, 14:56
                interesujące. na której uczelni można otrzymywać stypendium doktoranckie,
                pracując równocześnie na cały etat? bo wszyscy moi znajomi doktoranci pracują na
                część etatu (4/5, 7/8 itp.); inaczej nie mieliby prawa do stypendium.
                • weraole Re: marna prowokacja 20.02.10, 20:52
                  Sytuacja wygląda tak - pomimo przyznania stypendium po prostu go nie pobieram
                  (jest formalnie zawieszone), ponieważ nie chciałam rezygnować z pracy, a nie mam
                  możliwości zmniejszenia etatu wink
    • hawela Re: rada 19.02.10, 14:44
      Uważam, że nie zawsze można sobie pozwolić na przyjemności.
      Kolejne studia powinny chwilowo poczekać.
      • matsuda Re: rada 19.02.10, 14:49
        ależ skąd, Polsce potrzebne są elity intelektualne, ludzie chłonący z pasją
        naukę, posiadający niezliczoną ilość dyplomów, zarażających pasją uczenia się
        innych a to, że nijak wiedza ta nie będzie względem zycia to darujmy sobie!
        potrzebi nam są takie okazy. Widzę jak nabijam się z takiej panienki z 3
        dyplomami-STAŻYSTKI w wieku blisko 40 lat, a nie potrafiącej nawet zwykłego faxu
        obsłużyć!!! buchachacha
    • mamusiakubusia16 Re: rada 19.02.10, 20:27
      No ja też widzę ze decyzja podjęta. Ale dla mnie to zwykłe
      pasożytnictwo na rodzicach i totalny brak odpowiedzialności, czy Ty
      chociaż troszkę znasz rynek pracy, pracowałaś gdzieś??? Jak nie, a
      wypowiadasz się na ten temat to jest to dyskusja bez sensu. A
      najlepiej to zostaw dziecko z dziadkami i studiuj, studiuj, studiuj
      marzycielko.....
    • a_gurk Re: rada 20.02.10, 22:05
      Cóż, trudna decyzja. Właśnie stoję przed podobną. Zaczęłam szkołę,
      która dobrze mi idzie i którą lubię (wreszcie systematyczna nauka po
      wielu latach czekania). W dodatku okazało się, że od września mogę
      iść na swoje wymarzone studia, spełniam wszystkie wymagania.
      Ale ... . Ostatnio posypało się zdrowie mojego syna i moje również.
      Wymarzona szkoła oznacza siedzenie po nocach i złobek dla syna, co
      nie wyszło nam na dobre. Córa również ma non stop jakieś
      przeziębienia, jej również nie pasuje zostawanie w szkole w
      świetlicy po lekcjach. Dlatego prawdopodobnie swoje ambicje i plany
      samorozwoju powieszę na kołku, aby wyprowadzić rodzinne zdrowie na
      prostą. Trudno, takie są konsekwencje dorosłości i rodzicielstwa
      czyli odpowiedzialność za podjęte wcześniej decyzje. A zdrowie jest
      ważniejsze niż mój rozwój umysłowy. Czuję oczywiście, że jest to
      trochę niesprawiedliwe (mój mąż dalej kontynuuje naukę), ale czy
      życie kobiet bywa sprawiedliwe? I czy w ogóle życie jest
      sprawiedliwe?
Pełna wersja