fabryka.lodow.napatyku
01.02.10, 18:26
pisze pod wplywem watku ola-motocyklista o zdaniu egzaminu za meza.
Kiedys, na jednym z egzaminow, ktory polegal na napisaniu jakiegos tam
programu, wydrukowaniu kodu i oddaniu profesorowi.Zrobilam b. szybko,
wydrukowalam 3 kopie i juz mialam sie spakowac i wyjsc.
Na zajeciach mialam kolege w lawce, z ktorym zawsze
wspolpracowalismy.Widzialam, ze mu nie idzie, nawet mnie pytal o jakies tam
rzeczy.I pomyslalam sobie, ze oddam mu jedna z moich kopii.Przez 5 min.
czekalam na odpowiedni moment.I nagle olsnienie-on mnie o to nie prosi,
naokolo siedza ludzie.Sama moge sobie narobic klopotow.Tutaj nikt tak nie
robi, nikt nie sciaga, nie kombinuje( nie w Polsce to bylo).
Wyszlam i jeszcze przez jakis czas "gryzlo" sumienie, moglam pomoc.
Teraz wiem, ze dobrze zrobilam.
Co Wy byscie zrobily w takiej sytuacji?