Dodaj do ulubionych

czy są mamy które wróciły do kraju z....?

03.02.10, 14:32
no właśnie czy są tu mamy, które wróciły do kraju z zagranicy? Ja od 4 lat
mieszkam w Anglii, ale coraz bardziej chciałabym wrócić do Polski. Nie jest to
niestety łatwa decyzja, tym bardziej, że mamy małe dziecko. Tutaj mamy pracę,
mamy dom(ale tylko wynajęty). W Polsce czeka na nas mieszkanie, własne, ale
nie wiemy jak będzie z pracą. Piszę na tym forum, ponieważ jest tu bardzo dużo
mam i może są jakieś które były zagranicą i odpowiedzą na moje pytania: Czy
nie załujecie powrotu? Czy jest coś czego Wam w kraju brakuje? Czy szybko
znalazłyście prace?Mamą które odpowiedzą bardzo dziękuję! Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 14:42
      Ja jestem już jedną nogą w Polsce- jeśli mogę tak napisać.
      Wszędzie już wyjazd pozgłaszałam, niedługo wyjeżdża po nas ktoś kto
      pomoże nam w transporcie, w Polsce zaczęliśmy juz pewne sprawy.
      Też z UK, też po 4 latach, też z dzieckiem. Też mamy mieszkanie.
      Mamy sporo planów co do pracy, nauki, działalości - może.
      Pewności jak będzie -zero, ale ja podjęłam ryzyko.
      Chcę wrócić, nie chcę żyć nigdzie za granicą, chyba że naprawde nam
      się nie uda i wrócimy i przeprosimy się z UK, ale wierzę , że damy
      radę.
      Ja mam macierzyński, mąż transferowany zasiłek, prawie żadnych
      oszczędności ( część poszła na remont, częśc na inne rzeczy, może
      się zwróci ).
      Mamy zamiar znaleźć pracę szybko i zdajemy sobie sprawę że na
      początku może być cięzko.
      • ma2ma Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 15:11

        ja przez kilka lat mieszkallam w DE, woriclam bo meza przeniesli i
        tez wczesniej myslelismy o tym aby wrocic, jestesmy w PL juz od 5
        lat i teraz znow mysle o powrocie ale do DE lub calakiem inne
        miejsce. co prawda teraz mamy 2 dzieci i juz nie bedzie tak jak bez
        nich, czyli w gre wchodzi przedszkole, szkola, gdzies blisko
        zamieszkania, dobra sluzba zdrowia, miejsce ggdzie jest ladnie i nam
        sie bedzie podobalo no i koszty zwiazane z mieszkaniem. tutaj
        mieszkamy w mieszkaniu meza, place prawie 500 zl rachunkow i co -mam
        3 pokoje, sasiadow, ktorzy o wszytskitm musza wiedziec, na osiedlu
        pelno kup od psow i babc wtracajacych sie do wszystkiego, lekarz
        pediatra fajny, ale kolejka na 1-2 godziny (pomimo zapisu na
        konkretna godzine), do tego mimo ze mieszkam w b. fajnym miescie,
        blisko gor i wielu atrakcji to brakuje mi tego co mielismy
        tam...spokoju, zyczliwosci, normalych rozmow z ludzmi i wielu wielu
        innych rzeczy. mam znajomych ktorzy wynajmuja 5 pokojowe mieszkanie
        w DE (plus lazienka, kuchnia itd) i placa za to 2400 pln (okolo po
        przeliczeniu), ale maja spokoj, ogorodek wlasny a okolicy super plac
        zabaw dla mauchow, fajne przeszkole z duzym ogrodem i wiele wiele
        innych...i sa zadowooleni i choc tutaj czeka na nich dom, praca i
        dziadkowie to nie wracaja...

        ja zaluje ze wrocilismy, ale coz tak sie stalo...musisz przemyslec
        wszystko : gdzie wracacie, czy jest tam praca, ile m.im zarobkow,
        dla malucha przedszkole, dla ciebie praca, znajomi, rodzina
        itd....jezlei chcesz wrocic bo tesknisz to przysjedz na wakacje
        dluzsze, pomieszkaj na nowo, rozejrzyj sie dookola i zastanow czy na
        pewno chcesz tu wracac...bo juz o polityce prorodzinnej i innej nie
        wspominam...
        \
        my wracamy ale w druga strone
        _________________________
        • unkaunka Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 16:20
          chce wrócić, bo tęsknie za rodziną, przyjaciółmi. Wracam do Łodzi, z pracą
          różnie bywa, ale teraz jest dużo możliwości żeby się dokształcać itp.
          Przedszkole mam za domem, a żłobek 2 minuty z domu. Mieszkałabym na spokojnym,
          zielonym osiedlu. No właśnie ze służbą zdrowia jest jak piszesz o polityce nie
          wspomnę. Teraz byłam w kraju 1,5 miesiąca i stwierdziłam, że nie jest aż tak,
          źle i chyba da się żyć, ale mimo to jest to dla nas trudna decyzja... Serce mówi
          wracaj, a rozum dobrze się zastanów... Dlatego zadałam tutaj to pytanie i
          dziękuję Wam za odpowiedź!
          • joxanna Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 16:30
            Ja byłam krótko, bo 1,5 roku we Francji, mąż na kontrakcie, ja z dziećmi. Tęsknię za wszystkim. Nagle stałam się wielbicielką Francjismile. Było nam naprawdę dobrze, ale mieliśmy po prostu mnóstwo szczęścia.

            Ale prawda jest taka, że ten czas był taki moratoryjny. Nieprawdziwy. Zastanawialiśmy się nad zostaniem - ale gdybyśmy musieli wziąć kredyt na mieszkanie, kupić samochód, ja bym rozejrzała się za pracą - to okazało się, że prawdziwym Francuzom też jest ciężko....

            Wróciliśmy i nie żałujemy. Żyje się ciężej, niż na kontrakcie, ale pewnie tak samo ciężko, jak w zwykłym życiusmile. A tu mamy rodzinę, starych znajomych, znajome kąty. Może jest mniej inspirująco, ale bardziej swojo - i to też ułatwia życie.

            No, jest trudniej. Trudniej z przedszkolem, trudniej w przedszkolu, ludzie dla siebie niemili, urzędnicy tragiczni. Poczucie winy, że matka pracuje. Albo że nie pracuje. Strasznie się tu w Polsce tłamsimy. We Fra przynajmniej system jest przyjazny, nawet jeśli ludzie zawodzą. A u nas znikąd ratunkusmile. Zawsze mnie zaskakuje jak ktoś mnie miło potraktuje w urzędzie, albo jak publiczny lekarz / szpital działa sprawnie i miło. I cały czas mnie dziwi, że w zasadzie od jakiegoś czasu - to coraz częściej zaskakujesmile

            Idzie to przodu.
            • barbaram1 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 16:50
              ja wróciłam osiem lat temu po 4 latach pobytu w UK, właśnie do Łodzi. Mieliśmy
              tu (w PL) własne dwupokojowe mieszkanie, po dziadkach. W UK byłam pół roku po
              porodzie. Powrót do pracy tam oznaczałby oddawanie prawie całej mojej pensji
              opiekunce, mieszkaliśmy tam w wynajętym mieszkaniu i po prostu po pojawieniu się
              dziecka zaczęło się nam gorzej żyć. Mąż znalazł szybko pracę, ale w Warszawie
              (dojeżdżał do Łodzi na weekend), ja niestety długo nie mogłam znaleźć
              jakiekolwiek pracy. Po roku przeprowadziłam się do Warszawy i to była dobra
              decyzja. Początkowo pracowałam jako nauczycielka jęz. ang., ale potem znalazłam
              lepszą pracę i nawet lepiej płatną niż w UK. Mąż też w międzyczasie dostał
              lepsze propozycje. Dziś po ośmiu latach stwierdzam, że w PL żyje nam się bardzo
              dobrze, finansowo nawet lepiej niż w UK. Ale jestem pewna, że w Łodzi takiej
              szansy byśmy nie mieli, w W-wie są większe możliwości. Służbę zdrowia mam
              prywatną, płatną przez mojego pracodawcę, z przedszkolem był trochę problem, ale
              w sumie wszystko sie ułożyło.
              • ally Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 14:33
                żeby znaleźć normalną pracę w Łodzi, trzeba mieć farta.
      • elza78 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 16:34
        lipcowa jak to jest z transferowym zasilkiem?
        chcialabym wiedziec bo moj brat wraca w czerwcu
        • 18_lipcowa1 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 16:56
          elza78 napisała:

          > lipcowa jak to jest z transferowym zasilkiem?
          > chcialabym wiedziec bo moj brat wraca w czerwcu
          >

          musi isc do jobcentre. zarejestrowac sie i powiedziec ze jedzie do
          pl szukac pracy i tam chce brac zasilek.
          druk E303 zdaje sie

          tu wiecej:
          forum.gazeta.pl/forum/w,37418,105051418,105051418,Zasilki_po_powrocie_do_polski_wiecie_cos_.html
          • 4-mexx Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 17:33
            a ze sie tak nieskromnie zapytam, ten caly majatek, o ktorym pisalas niecaly rok
            temu wart byl zaledwie jednego remontu?

            o tu:
            forum.gazeta.pl/forum/w,567,92935777,92935777,Czy_to_takie_dziwne_.html

            jest na forum taka wiki, nie wiem czy znasz, to to co pisalas kiedys i ona
            teraz, ma wiele wspolnego, wiesz?

            • aggy80 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 17:39
              ja nie wracam
              ale ze nie jestem w UK, ale lubie tam wyskoczyc na zakupy z mojej
              prowincjonalnej BE wink
              powodzenia wracajacym smile chyba bedzie ciezko
            • zlosliwe_malpisko Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 13:38
              4-mexx napisała:

              > a ze sie tak nieskromnie zapytam, ten caly majatek, o ktorym
              pisalas niecaly ro
              > k
              > temu wart byl zaledwie jednego remontu?

              plus mąż dyrektor nagle na zasiłku? Kupy nijak się nie trzyma.
              • elza78 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 13:56
                dla ludzi o malych rozumkach sie nie trzyma ja lipcowej wierze bo wiem co kryzys
                na wyspach porobil z miejscami pracy.
                no ale nie ma jak komus dolozyc i ucieszyc sie jego nieszczesciem prawda big_grin
                wiesniary jestescie i tyle big_grin
                • zlosliwe_malpisko Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 05.02.10, 08:21
                  elza78 napisała:
                  ...ja lipcowej wierze...

                  tak bardzo mnie to nie dziwi, są ludzie, którzy wierzą w ufo i św.
                  Mikołaja.
                • kropkacom Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 05.02.10, 08:33
                  > no ale nie ma jak komus dolozyc i ucieszyc sie jego nieszczesciem prawda big_grin

                  Żeby tak Lipiec się przejmował jak komuś dowalał ... Kryzys kryzysem ale ona
                  piała że jest zabezpieczona jakimiś strasznymi oszczędnościami tongue_out Ale nie martw
                  się elza ona sobie poradzi. Bo jakże by inaczej? smile

                  PS. W temacie ja bym nie wracała.
                • vibe-b Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 05.02.10, 20:32
                  elza78 napisała:

                  > ja lipcowej wierze bo wiem co kryzy
                  > s
                  > na wyspach porobil z miejscami pracy.


                  eee no ale wlasnie to jest przekomiczne, bo przeca Lipcowa przekonywala
                  inne emamy nieudacznice iz ona jest zabezbieczona na kazda okolicznosc.
                  Chocby sie swiat walil i palil ona jest zabezpieczona, a tu prosze,
                  zaledwie rok kryzysiku i lipcowa splukana. Mnie to tez rozbawilo, ale nie
                  jestem zaskoczona, bo juz nie pierwszy raz sie okazuje, ze zycie
                  weryfikuje jej oswiecone poglady (i pewnie nie ostatni)
                  • 18_lipcowa1 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 05.02.10, 21:00

                    > Chocby sie swiat walil i palil ona jest zabezpieczona, a tu
                    prosze,
                    > zaledwie rok kryzysiku i lipcowa splukana.

                    Nie jestem splukana, pieniadze to ostatni powod mojego powrotu.
                    Moj maz wlasnie w kryzysie znalazl i mial bardzo dobra prace.


                    • 4-mexx Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 05.02.10, 22:38
                      18_lipcowa1 napisała:

                      >
                      > > Chocby sie swiat walil i palil ona jest zabezpieczona, a tu
                      > prosze,
                      > > zaledwie rok kryzysiku i lipcowa splukana.
                      >
                      > Nie jestem splukana, pieniadze to ostatni powod mojego powrotu.
                      > Moj maz wlasnie w kryzysie znalazl i mial bardzo dobra prace.
                      >
                      >
                      to przeczytaj jeszcze raz caly watek, ktory wkleilam, gdzie sie tak pienilas
                      przez ponad 100 postow i pisalas fantazje
                      i teraz przeczytaj swoj pierwszy post w tym watku
                      chodzi mi tylko o to, abys sie przyznala, ze dla wlasnego ego piszesz mnostwo
                      glupot
                    • vibe-b Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 06.02.10, 00:08
                      18_lipcowa1 napisała:



                      > Moj maz wlasnie w kryzysie znalazl i mial bardzo dobra prace.

                      no fajnie, ale w kontekscie tamtego watku (kwestia: czy babka jest
                      zabezpieczona na wypadek gdyby jej sie z faetem nie powiodlo i czy
                      odwazylaby sie odejsc) to praca/dochody/mozliwosci Twojego meza maja sie
                      do tematu jak piesc do nosa, nawet gorzej bo- czy chcesz czy nie chcesz -
                      to sugerujesz ze jestes od meza zalezna- a tak jakos wyszlo miedzy
                      wierszami.
                      • 18_lipcowa1 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 06.02.10, 08:38
                        > to sugerujesz ze jestes od meza zalezna- a tak jakos wyszlo miedzy
                        > wierszami.


                        tak, w tej chwili tak samo jak on ode mnie
                        mamy taka sama syt mieszkaniowa- kazde z nas ma wlasne, mamy podobne
                        zarobki, oszczednosci i wspolny kredyt
                        nie jestem od niego zalezna finansowo
              • cherry.coke Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 16:44
                W kwestii czysto formalnej chcialam zaznaczyc, ze na Wyspach mozna otrzymywac
                zasilek rowniez po dobrowolnym zwolnieniu sie w pracy, o ile oplacilo sie iles
                tam lat skladek.
          • elza78 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 18:08
            dzieki
    • panpaniscus Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 17:39
      My co jakiś czas rozważamy powrót - ale każda wizyta w PL bardzo nas zniechęca.
      Zawodowo perspektywy w PL marne (praca naukowa), mnie jednak ciągnie, bo
      przyjaciele, rodzina, krajobrazy z dzieciństwa itd. Najgorzej na mnie działa,
      jak słyszę od bliskich i dalszych osób "nie wracajcie".

      Na pewno w DE (tu na razie jesteśmy) żyje się o wiele łatwiej organizacyjnie.
      Plus ludzie są wiele bardziej tolerancyjni, no i samemu będąc w dużej mierze
      wyalienowanym łatwiej uprawiać "wdupiemanie" nie pasujących mi trendów
      społecznych. To utrudnia decyzję o powrocie. Ze znajomymi, co są w podobnej
      sytuacji marzymy o Utopii, gdzie byłoby prawie jak tu, tylko że byłoby to w domu.
      • aggy80 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 17:44
        te krajobrazy dziecinstwa to syndrom emigranta
        wakacje musza wystarczyc zeby nakarmic dusze i oczy widokami i
        milymi chwilami smile

        • croyance Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 14:00
          E, ja nie mam zadnych sentymentow, ani nie tesknie za zadnymi
          krajobrazami. W UK mi dobrze, Polski mi nie brakuje, jezdze tylko po
          to, zeby odwiedzic rodzine.
          • aniorek Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 14:45
            croyance napisała:

            > E, ja nie mam zadnych sentymentow, ani nie tesknie za zadnymi
            > krajobrazami. W UK mi dobrze, Polski mi nie brakuje, jezdze tylko po
            > to, zeby odwiedzic rodzine.

            Tez nie mam sentymentow. Tyle, ze ja sie nie alienuje. Mam tu przyjaciol (nikogo z Polski) i fajne zycie ogolnie, w Polsce odwiedzam tylko rodzine i kilku starych znajomych. Jest OK.
    • katka_tk Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 17:44
      Czy
      > nie załujecie powrotu? Czy jest coś czego Wam w kraju brakuje? Czy szybko
      > znalazłyście prace?Mamą które odpowiedzą bardzo dziękuję! Pozdrawiam

      wrociłam z anglii:
      nie żaluje powrotu, ale tesknie za anglia, brakuje mi: dobrego kebaba, tanich
      sklepow, latwego zycia, duzych zarobkow,
      pracy jeszcze nie znalazlam, maz po 3 miesiacach znalazl

      ciesze sie za to, ze nie musze wynajmowac, zyje wsrod swoich zarowno rodziny jak
      i przyjaciol, zawsze czuje, ze jestem u siebie pod wzgledem praw
      • utrzymanka Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 18:15
        Nie wiem jak sie zyje w Anglii, ja z mojej FR do Polski wracac nie
        chce, mam z krajem staly kontakt ( rowniez zawodowy) i nie widze
        zadnych plusow PL vs Fr.
        Za podstawowy plus zagranicy uwazam powszechnie uznana i szanowna
        wolnosc wyboru modelu zycia, bez naciskow , ze cos trzeba czy ze
        wypada. Nie zdecydowalabym sie na powrot do PL , nawet dla wiekszej
        kasy czy mieszkania.
    • 4-mexx Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 17:50
      Mamą które odpowiedzą bardzo dziękuję

      mamom
      • unkaunka Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 19:52
        dziękuję za poprawienie, pisałam szybko bo maluch obok się na mnie wspinałsmile
    • lipsmacker Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 18:28
      Ja wrocilam po wieeeelu latach, z tym ze 'wrocilam' nie jest w moim
      przypadku moze dokladnym okresleniem poniewaz zamierzam tu byc z 3
      moze 4 lata a potem znowu 'wrocic' zagranice. Przyjechalam na
      zasadzie przygody, aby dzieci wsiakly w jezyk polski, poznaly blizej
      tutejsza rodzine i aby miec baze na zwiedzanie Europy. Polska jest
      dzis jednym z bardziej dynamicznych rynkow Europy, postawilam na
      rozwijanie wlasnych interesow, co narazie sie sprawdza chociaz
      zaliczylam jedna potyczke w postaci pochopnej sprzedazy interesu
      ktory bardzo dobrze mi szedl i tego zaluje, ale zaczynam myslec o
      powrocie w te sama branze.

      Moje odczucia sa ogolnie pozytywne - starsze dziecko trafilo do
      dobrej szkoly ktora uwielbia (tez po potyczce, 1sze pol roku byl w
      okropnej), mlodsze ma przedszkole znacznie lepsze niz to w ktorym
      byl zagranica, lepsza oferta zajec dodatkowych. Mamy mniejszy dom
      (ale to swiadomie, zagranica niepotrzebnie porwalismy sie na
      ogromny) ale na znacznie wiekszej dzialce, wszedzie mamy blisko, bo
      w Polsce sa male odleglosci. Ogromny minus dla mnie to klimat -
      nienawidze wprost zimy i mysle ze mimo innych plusow Polski naprawde
      nie zniose tego dluzej niz przez jeszcze powiedzmy 3 lata.
      Wychowalam sie w cieplym klimacie i po prostu cierpie tu w zimie.

      Brak mi rodzicow (zagranica), przyjaciol - tu mam ich znacznie
      mniej, a co za tym idzie zycia towarzyskiego. Ale cos za cos - tu
      wiecej podrozuje (a to moja wielka pasja)i wiecej czasu spedzam z
      dziecmi bo pracuje dla siebie i na wlasnych zasadach. Gdybym byla
      zmuszona pracowac na etacie to pewnie predko bym wrocila skad
      przyjechalam.
    • sanrio Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 03.02.10, 18:33
      Tak,jestem ja i absolutnie nie żałuję powrotu - jest mi w Polsce o niebo lepiej
      niż w IE, mam własne mieszkanie, nie płacę komuś, finansowo dużo lepiej, bo nie
      muszę odkładać na "coś" jak to robiłam zagranicą, mam tu rodzinę i przyjaciół,
      miałam bardzo fajną pracę po powrocie a teraz własną firmę i za żadne skarby nie
      wróciłabym do tych ograniczonych, ułomnych Brytyjczyków. Ich kultura i sposób
      życia mi zupełnie nie leży. Taki przykład: byłam w ciąży - poszłam do GP bo
      oczywiście na gina nie ma szans państwowo, ona na ryj mi uwierzyła w ciążę,
      żadnych badań - nic; pierwsze skierowanie do gina na usg dostałam na piąty
      miesiąc ciąży...poroniony kraj i nie dziwota, że tyle nieupośledzonych dzieci
      się tam rodzi.
      • pyza_uk o/t 03.02.10, 20:33
        'ona na ryj mi uwierzyła w ciążę' - to rzeczywiscie ULOMNA; a dlaczego mialaby
        nie wierzyc???? kto o zdrowych zmyslach idzie do lekarza i mowi ze jest w ciazy
        nie bedac w ciazy?? Nie wiem czego sie spodziewalas - testy apteczne sa
        dokladnie tym samym czym oddanie moczu do analizy w lab: obydwa wykazuja
        podniesiony poziom HCG = ciaza (ok - w lab podadza ci liczbe, ktora do niczego
        ci sie nie przyda). Czy w PL u panstwowego lekarza kieruja ciezarne na
        jakies natychmiastowe badania? Nie wiem, gdzie mieszkalas, ale w Anglii NHS
        zapewnia 2 usg w czasie ciazy plus rozne inne badania, a gina sie nie widuje, bo
        polozne maja szerszy zakres obowiazkow niz w PL i inne przygotowanie.
        To tak off topic bo mi sie dziwnie zrobilo, jak przeczytalam twoj post dot.
        ulomnosci Brytyjczykow itp.
        • najma78 Re: o/t 03.02.10, 20:48
          Tak ''ulomni'' sa i to bardzo, dobrze zrobilas, ze wrocilas bo
          zarazic sie moglas ta ulomnoscia.smile
        • sanrio Re: o/t 03.02.10, 21:53
          czytaj dziecko uważnie zanim się spienisz - doczytaj sobie gdzie byłam bo nie
          chce mi się tłumaczyć, to raz.
          Dwa - tak w PL od razu miałam badanie potwierdzające ciążę - USG - słyszała
          panienka o czymś takim?

          kto o zdrowych zmyslach idzie do lekarza i mowi ze jest w ciazy
          > nie bedac w ciazy?? Nie wiem czego sie spodziewalas - testy apteczne sa
          ktoś kto ma zamiar pójść np.na zwolnienie lek.z pracy

          > To tak off topic bo mi sie dziwnie zrobilo, jak przeczytalam twoj post dot.
          > ulomnosci Brytyjczykow itp

          co, utożsamiasz się z nimi już? pewnie mówisz zwykle: "bo u nas, w Anglii, to
          jest..."lol

          • unkaunka Re: o/t 03.02.10, 22:18
            nie chciałam wywołać burzy... bardzo proszę darujcie sobie takie docinki, fakt
            ja byłam na początku zszokowana opieką nad ciężarną, ale potem zrozumiałam, że
            inaczej nie znaczy źle. To, że nie widziałam ginekologa nie przeszkadzało mi w
            niczym, ponieważ gdy miałam problem mówiłam położnej, a ona mnie kierowała do
            przychodni ginekologicznej. Trzeba po prostu mówić czego się oczekuje. A jeśli
            chodzi o utożsamianie się.. ja mówię u nas i mam na myśli UK a to dlatego, ze tu
            w tym momencie jesteśmy, mieszkamy, mamy dom i tu jest moja rodzina i nie
            uważam, że przez takie mówienie utożsamiam się z Brytyjczykami... Nie założyłam
            tego wątku po to żeby służył pyskówką, a po to żeby dowiedzieć się jak jest
            kobietom, które wróciły z emigracji...
            • volta2 Re: o/t 04.02.10, 09:10
              ja teraz mieszkam na wschodzie(inna cywilizacja w ogóle) i tylko rok
              na razie, ale wiem, że do kraju wcale wracać nie chcę.
              tu mamy fajną szkołę, ja nie pracuję, na w miarę wygodne życie nam
              starcza - choć bez luskusów.

              w polsce będzie pewnie podobnie, ale bardziej nerwowo, może wrócę do
              pracy, dzieci wpadną do publicznej podstawówki na drugą zmianę i
              nasze życie straci komfort.

              za rodziną i znajomymi tęsknię w stopniu umiarkowanym, w sumie w
              kontrakcie mam zapewniony lot do kraju raz w roku dla całej rodziny,
              więc w sumie dwa razy w roku możemy się wybrać, jak tęskona nas by
              zżerała.
              do tego mamy tu nienajgorsze miejsce do oglądania świata... to też
              jakiś argument.
              jak myślę, że w sierpniu mi się to skończy to dreszczy dostaję.

              wczoraj zresztą na mężu wymogłam, by przyznał, że sprawa jeszcze nie
              jest przesądzona. to już dużo.

              także, nie wszyscy chcą wracać.
              a, i finansowo tu i tam będzie niemal tak samo.
            • sanrio Re: o/t 04.02.10, 10:13
              no to ci odpowiedziałam, nic innego w twoim kierunku nie było więc o co chodzi.
              jakiś komentarz masz do mej wypowiedzi w temacie? Nie pasuje najwidoczniej,może
              miałam napisać - zostań, bo w Polsce syf? lepiej byś się czuła?
              Aha-napiszę mimo wszystko raz jeszcze: byłam w IE nie w UK
              • unkaunka Re: o/t 04.02.10, 10:31
                zrozumiałam co napisałaś i nie oczekiwałam niczego po za tym co naprawdę myślisz
                o życiu w kraju i po za nim. Ale strasznie mnie irytuje jak ktoś chamsko
                odpisuje na innego posta! Bo i po co? Nie można normalnie wytłumaczyć o co
                chodzi? Każdy ma prawo mieć swoje zdanie i swoje poglądy na daną sprawę.
              • cherry.coke Re: o/t 04.02.10, 10:59
                > Aha-napiszę mimo wszystko raz jeszcze: byłam w IE nie w UK

                To czemu "ulomni" sa Brytyjczycy?....

                Ale zajechalo pewnym typem rodaka z twojej wypowiedzi. Ulomni, na ryj,
                ograniczeni, uposledzenia.
              • annamariamuff Re: o/t 04.02.10, 11:20
                sanrio napisała:

                > no to ci odpowiedziałam, nic innego w twoim kierunku nie było więc
                o co chodzi.
                > jakiś komentarz masz do mej wypowiedzi w temacie? Nie pasuje
                najwidoczniej,może
                > miałam napisać - zostań, bo w Polsce syf? lepiej byś się czuła?
                > Aha-napiszę mimo wszystko raz jeszcze: byłam w IE nie w UK
                sanrio super ,ze wrocilas i juz wiem dlaczego dobrze sie
                czujesz.Swietnie pasujesz stylem wypowiedzi do tego wlasnie jak to
                okreslilas "polskiego syfu".Przez takich ludzi jak Ty kiedy jestem w
                Polsce musze swiecic oczami
              • emilly4 No widzisz Sanrio... 04.02.10, 14:28
                Najwyrazniej tobie sie cos pomylilo "kolezanko".
                Skoro bylas w Irlandi, to po co piszesz o ulomnych Brytyjczykach z
                ktorymi mialas doczynienia??

                "za żadne skarby nie
                wróciłabym do tych ograniczonych, ułomnych Brytyjczyków."

                Opieka lekarzy w Irlandi rozni sie od stylu Brytyjczykow.

                Nie ma to jak wiecznie sie drzec zamiast spokojnie pomyslec.
                • sanrio lol 04.02.10, 15:33
                  psssss ale teraz mi dałyście, chyba się pójdę ubiczować i załamię się
                  psychicznie, żal dziewuszki bo myślicie że wasze wypowiedzi cokolwiek
                  znaczą...rotfl.
                  Brytyjczycy niestety to wszyscy mieszkańcy Wysp Brytyjskich do których należy
                  również Irlandia - to tak gwoli ścisłości.
                  Nara.
                  • cherry.coke Re: lol 04.02.10, 15:40
                    > psssss ale teraz mi dałyście, chyba się pójdę ubiczować i załamię się
                    > psychicznie, żal dziewuszki bo myślicie że wasze wypowiedzi cokolwiek
                    > znaczą...rotfl.

                    No, dokladnie.

                    > Brytyjczycy niestety to wszyscy mieszkańcy Wysp Brytyjskich do których należy
                    > również Irlandia - to tak gwoli ścisłości.

                    A nie Wielkiej Brytanii przypadkiem? Gwoli scislosci?
                  • pyza_uk Re: lol 04.02.10, 15:44
                    Idz sie biczowac i juz sie wiecej tu nie kompromituj...

                    IE = Éire = Republic of Ireland A NIE Irlandia Polnocna, ktora
                    jest czescia Wielkiej Bryt.

                    en.wikipedia.org/wiki/Republic_of_Ireland
                    bez odbioru
                    • cherry.coke Re: lol 04.02.10, 15:47
                      > Idz sie biczowac i juz sie wiecej tu nie kompromituj...
                      >
                      > IE = Éire = Republic of Ireland A NIE Irlandia Polnocna, ktora
                      > jest czescia Wielkiej Bryt.
                      >
                      > en.wikipedia.org/wiki/Republic_of_Ireland
                      > bez odbioru

                      Jak sie nie wie, gdzie sie jest, to trudno sie tam odnalezc.
                    • sanrio Re: lol 04.02.10, 15:48
                      whatever dziecino
                      • emilly4 Re: lol 04.02.10, 15:54
                        sanrio napisała:

                        > whatever dziecino

                        Tak powinnas sobie dac na imie big_grin
                  • emilly4 Nie no jasne, a na Polakow mowi "Niemcy" hahahha 04.02.10, 15:53
                    Cos ci sie popierdzielilo sloneczko.
                    Irlandia Polnocna nalezy do Wielkiej Brytani, ale Republika Irlandi
                    to juz osobna broszka. O mieszkancach Republiki mowimy-
                    Irlandczycy. wink
                    Mieszkancy Irlandi Polnocnej posiadaja na paszporcie dwa podpisy:
                    Northern Ireland i Great Britain.
                    Jestes pewna, ze wogole bylas w ktoryms z tych kraji??
                    • sanrio Re: Nie no jasne, a na Polakow mowi "Niemcy" haha 04.02.10, 18:20
                      > Jestes pewna, ze wogole bylas w ktoryms z tych kraji??

                      krajów.
                      • emilly4 Re: Nie no jasne, a na Polakow mowi "Niemcy" haha 04.02.10, 19:11
                        sanrio napisała:

                        > > Jestes pewna, ze wogole bylas w ktoryms z tych kraji??
                        >
                        > krajów.

                        "whatever" wink
                        • minnie8 Re: Nie no jasne, a na Polakow mowi "Niemcy" haha 04.02.10, 22:28
                          emilly4 napisała:

                          > sanrio napisała:
                          >
                          > > > Jestes pewna, ze wogole bylas w ktoryms z tych kraji??
                          > >
                          > > krajów.
                          >
                          > "whatever" wink

                          Proszę się nie kłócić!!!Sanrio jest expertem od ortografii i
                          stylistyki big_grin big_grin big_grin
                          ciesz się,że nie zauważyła wogóle(ale pewnie to jej nieuwaga w
                          zapienieniu big_grin )
                          • emilly4 Re: Nie no jasne, a na Polakow mowi "Niemcy" haha 04.02.10, 23:01
                            Zapieniona to ona musiala byc przez caly pobyt w Irlandi, skoro jej
                            mieszkancow do dzisiaj nazywala "Brytyjczykami".

                            Pamietasz Sanrio, jak po opisaniu przeze mnie wpadki z biletami do
                            kina, napisalas, ze na moim miejscu nie chwalilabys sie (taka
                            straszna gafa!!) o tym na forum i nie robilabys z siebie idiotki??
                            Ale wtopa, co nie??
                            tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out wink
                            Pozdrowienia z Dublina!
                            • minnie8 Re: Nie no jasne, a na Polakow mowi "Niemcy" haha 04.02.10, 23:12
                              emilly4 napisała:

                              > Zapieniona to ona musiala byc przez caly pobyt w Irlandi, skoro
                              jej
                              > mieszkancow do dzisiaj nazywala "Brytyjczykami".
                              >
                              > Pamietasz Sanrio, jak po opisaniu przeze mnie wpadki z biletami do
                              > kina, napisalas, ze na moim miejscu nie chwalilabys sie (taka
                              > straszna gafa!!) o tym na forum i nie robilabys z siebie idiotki??
                              > Ale wtopa, co nie??
                              > tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out tongue_out wink
                              > Pozdrowienia z Dublina!
                              "Niósł wilk razy kilka ponieśli i wilka"
                              Przysłowia madrością narodów smile
                              Uwielbiam osoby w stylu "ja nigdy" big_grin big_grin big_grin
                            • sanrio Re: Nie no jasne, a na Polakow mowi "Niemcy" haha 05.02.10, 19:17
                              >
                              > Pamietasz Sanrio, jak po opisaniu przeze mnie wpadki z biletami do
                              > kina, napisalas, ze na moim miejscu nie chwalilabys sie (taka
                              > straszna gafa!!) o tym na forum i nie robilabys z siebie idiotki??
                              > Ale wtopa, co nie??

                              to byłaś Ty?big_grin jak miło, że mnie tak dobrze zapamiętałaś, bo ja niestety Ciebie
                              nie, ale pamiętam, że napisałam, iż nie uważam Cię za idiotkę,a teraz zaczynam
                              to rozumieć, bo jeśli to było irlandzkie kino to rzeczywiście mogłaś się
                              pomylić - bariera językowa itp.tongue_outb także zwracam honorbig_grin
      • pelagia_pela Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 15:42

        sanrio napisała:

        >Taki przykład: byłam w ciąży - poszłam do GP bo
        >oczywiście na gina nie ma szans państwowo, ona na ryj mi uwierzyła
        w >ciążę,
        >żadnych badań - nic; pierwsze skierowanie do gina na usg dostałam
        na >piąty
        >miesiąc ciąży...poroniony kraj i nie dziwota, że tyle
        >nieupośledzonych dzieci
        >się tam rodzi.

        Jak widac z cytatu powyzej uposledzenie umyslowe to nie tylko domena
        Brytyjczykow...
      • minnie8 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 22:49
        sanrio napisała:

        < Taki przykład: byłam w ciąży - poszłam do GP bo
        > oczywiście na gina nie ma szans państwowo, ona na ryj mi uwierzyła
        w ciążę,
        > żadnych badań - nic; pierwsze skierowanie do gina na usg dostałam
        na piąty
        > miesiąc ciąży...poroniony kraj i nie dziwota, że tyle
        nieupośledzonych dzieci
        > się tam rodzi.
        Swoja drogą w naszym zacnym kraju szacowna Pani GIN,co to kolejki
        się u jej gabinetu mnożą chciała mnie uraczyć pewnym wewnętrznym
        zabezbieczeniem p/c bez pobierania wymazu.Więc co?Szansa na kolejne
        polskie upośledzone dziecię czy na kolejną durną polkę?
        • minnie8 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 22:50
          Polkę oczywiście big_grin
        • sanrio minnie 05.02.10, 19:21
          czy ty masz jakiś kompleks wobec mnie?tongue_out tyle czasu, emocji, pisania aby mi
          koniecznie coś udowodnić,super, że tak cię zaabsorbowała moja osoba, ale możesz
          już dać spokój, odpocznij.tongue_out
          • minnie8 Re: minnie 05.02.10, 19:57
            sanrio napisała:

            > czy ty masz jakiś kompleks wobec mnie?tongue_out tyle czasu, emocji,
            pisania aby mi
            > koniecznie coś udowodnić,super, że tak cię zaabsorbowała moja
            osoba, ale możesz
            > już dać spokój, odpocznij.tongue_out
            Nooo!!!!Tak mnie zabsorbowała ta Twoja osoba.Jesteś moją
            idolką big_grinbig_grinbig_grin A udowadniać ja nic nie muszę bo sama dajesz tego
            dowód powyżej big_grin
            No
      • hanalui Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 06.02.10, 17:50
        sanrio napisała:
        > poroniony kraj i nie dziwota, że tyle nieupośledzonych dzieci
        > się tam rodzi.

        Tiaaa...tylko dlatego ze wiecej uposledzonych widzialas to myslisz
        ze jest ich wiecej surprised? W PL jest ich tez sporo tylko wsydliwie sa
        ukrywanie za drzwiami, okryci tajemnica rodzinna itp...ja po
        przeszlo 10 latach znajomosci poznalam tajemnice zamknietych drzwi w
        domu kolezanki - starszy brat z porazeniem mozgowym, do dzis nie
        wiem czy kiedykolwiek opuscil to pomieszczenie. A ile takich
        tajemnic kryja inne drzwi???

        Tu uposledzonych dzieci, doroslych nie trzyma sie zamknietych w
        domach na 4 spusty lub w zakladach za wysokim murem jak wiezniow,
        niepelnosprawni maja dostep do udogodnien i pomocy, uczeszczaja do
        szkol, na zajecia, dostaja sprzet ktory pozwala im samodzielnie lub
        z pomoca uczestniczyc w normalnym zyciu, zakupach, chodzieniu do
        kina itp.

    • cherry.coke Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 11:16
      Hmmm chyba nie pomoge, bo my nie wracamy. To znaczy na pewno w sredniej
      perspektywie, ze 10 lat to oczywiscie moze byc trzesienie ziemi i sprawe rozwazy
      sie ponownie, ale nie wydaje sie to prawdopodobne.

      Moja rodzina w Polsce jest w teorii dobrze ustawiona - sensowni, wyksztalceni
      ludzie z praca w dobrych firmach, mieszkaniami w przyzwoitych dzielnicach itp.
      Ale ta nerwowa i zaganianie i jakas taka ciezka atmosfera jest niesamowita.
      Kuzyn w dwa lata postarzal sie piec. Podobnie z przyjaciolmi czesciej widujemy
      sie, kiedy oni wpadaja do nas, bo w Polsce nie sposob sie z nimi umowic, tyle
      pracuja i tacy sa zaganiani i wiecznie zmartwieni. Chyba za bardzo przesiaklismy
      tutejsza luzacka atmosfera i za bardzo cenimy styl zycia, jaki mamy.
      • utrzymanka Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 11:25
        cherry, zauwazylam dokladnie to samo zjawisko wsrod moich
        znajomych /rodziny w kraju. Nie zacheca do powrotu.
      • ally Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 14:38
        > Ale ta nerwowa i zaganianie i jakas taka ciezka atmosfera jest niesamowita.

        ja też mam wrażenie, że w Polsce się nie pracuje, tylko zap******. co gorsza, za
        kiepskie pieniądze.
        • cherry.coke Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 15:15
          Te pieniadze moga byc nawet dobre. Ale strasznie duzo sie za nie sprzedaje w
          kwestii stresu, frustracji, bycia na smyczy, wariackich wymagan czasowych.
          • ally Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 16:20
            no tak, pieniądze mogą być dobre, jeśli będziemy abstrahować od tego, ile ludzi
            KOSZTOWAŁO ich zdobycie.
            dynema świetnie to opisała - ciężko wynegocjować pracę z domu, elastyczny czas
            pracy itp.
        • martaborys Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 15:25
          Wrocilismy do Polski w pazdzierniku 2008 roku. bylam w ciazy i
          chcialam urodzic w kraju. dopuki pobieralam angielski macierzynski w
          Polsce bylo ok,ale jak te pieniadzie sie skonczyly to jest ciezko. w
          miedzyczasie dowiedzialam sie ze spodziewam sie kolejnego dziecka i
          zdecydowalismy ze wracamy do uk, bym popracowala kilka miesiecy i
          spowrotem poszla na macierzynskie- praca na mnie tam czekala dosc
          dobra. maz dostal jednak prace w polsce dosc wyczekiwana i
          postanowilismy zostac. teraz z perspektywy czasu to zaluje ze nie
          wrocilismy. w uk sa lepsze warunki i zyje sie spokojniej, nie trzeba
          martwic sie ze nie starczy do pierwszego. tesknota za rodzina i
          przyjaciolmi owczem byla, ale teraz jak jestesmy w Polsce to
          jakiegos super kontaktu nie ma. wiec na jedno wychodzi. radze
          zastanowic sie przed powrotem kilka razy i nie kierowac sie emocjami
          tylko na zimno spojrzec na cala sytuacje, ocenic obiektywnie za i
          przeciw. nie sluchac nikogo tylko kierowac sie wlasnym dobrem bo jak
          wiadomo - umiesz liczyc , licz na siebie. pozdrawiam
    • dynema Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 15:39
      My bylismy blisko powrotu jakis czas temu - ze wzgledu na zdrowie
      mojego ojca. Kupilismy juz nawet dom pod Warszawa, teraz jest
      wynajmowany pod przedszkole prywatne….

      U nas jedynym za byla bliskosc rodziny, ktora nas potrzebowala, tak
      wiec argument zniknal wraz z poprawa zdrowia.

      Przeciw (i dlatego nie zamierzamy wracac):

      1) Szkola syna, ktory musialby przezyc szok zwiazany z przeprowadzka
      do nowego srodowuiska
      2) Zarobki- nawet jako prezesi spolek akcyjnych nie zarbialibysmy
      tyle, a rodzina Mittalow nie jestesmy.
      3) DUZY MINUS: Praca - duzo dluzsze godziny pracy, brak realnych
      mozliwosci pracy projektowej ( czyli wpadanie w rytm 9-18 ktory nie
      jest w moim stylu bo nie lubie powtarzalnosci), praca z domu co
      najmniej raz w tygodniu jest ciezka do wynegocjowania( zdaniem moich
      znajomych pracujacych w duzych spolkach w Warszawie).

      Dodatkowo w Polsce nie ma siedziby glownej zadnej duzej
      miedzynarodowej firmy, czyli trafilibysmy do oddzialu

      Pozniej mielismy pomysl aby cos otworzyc, ale zrobilismy to w UK –
      papierologia w Polsce nas dobila.

      4) Prawie kazda podroz poza Europe oznacza koniecznosc lotu z
      przesiadka.
      5) Tu jest nasz dom, jest zrobiony pod nas, zaplanowany tak jak
      chcemy. W Polsce musilibysmy przejsc przez gruntowny remont.
      6) Uwielbiam Kensington Gardens I Hyde Park w ktorych moje dziecko
      karmi wieworki ( i szczury), gdzie uczylo sie jezdzic na lyzwach,
      gdzie spedzamy latem prawie kazda wolna chwile. Jakiekolwiek inne
      miejsce nie bedzie sie wiazac z taka iloscia naszych wspomnien.

      To sa moje argumenty, kazdy powiniem swoje wlasne za i przeciw
      rozpisac, I w tym moga ci inni z argumentami pomoc, ale twoja
      sytuacja moze byc diametralnie inna np. w UK mozesz wykonywac prace
      ponizej wlasnych mozliwosci,a w Polsce masz szanse pracowac w
      zawodzie, tutaj mozesz wynajmowac a w Polsce czeka wlasny dom itd…
      Mi tez nie doskwiera az tak brak rodziny, bo jestesmy w Polsce co
      najmniej raz w miesiacu, to tez pewnie ma znaczenie.

      Jakakolwiek decyzje podejmiesz – powodzenia, zycze Ci abys byla
      szczesliwa.
    • lady_nina Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 19:51
      wróciliśmy po ponad 4 latach i jestem zadowolona, ale ja generalnie z życia zadowolona jestem smile być może za kolejne parę lat znowu gdzieś wyjedziemy, ale my lubimy być w drodze, poznawać nowe kultury, a ja korporacyjne zwierzę, więc kto wie, gdzie za chwilę wyląduje.
      Do Polski wróciłam w ramach umowy z tym samym pracodawcą, na wysokie stanowisko - więc bezstresowo od strony pracowej i środków na życie.

      a tak btw - jak można powiedzieć o Brytyjczykach, że są ułomni? uwielbiam brytyjską bezpośredniość - ale fakt faktem, że trzeba się do niej przyzwyczaić, a tym samym dopuścić do siebie myśl, że są na świecie ludzie, którzy mogą myśleć inaczej niż ja i też są fajni
    • uffa1 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 22:17
      My wróciliśmy do Polski po 5-letnim pobycie w Szwajcarii. Mieliśmy do wyboru,
      albo zostać na kolejne 5 lat (kontrakt męża), albo powrót.
      Wróciliśmy 4 lata temu i absolutnie nie żałujemy.
      Żyje nam się bardzo dobrze i mimo iż mam pewien sentyment do Szwajcarii lepiej
      jest mi w PL.
      Ale warto się jest zastanowić nad powrotem do PL, nad perspektywami pracy.
      My wracając do Pl, wiedzieliśmy obydwoje z mężem gdzie będziemy pracować.
      Mamy w rodzinie przypadek, gdzie rodzina (dobrze prosperująca w Irlandii)
      wróciła do kraju z głową pełną pomysłów, niestety nic z tego nie wypaliło, a Oni
      są w tym momencie zdesperowani (wrócili 2 lata temu) i chcą wrócić z powrotem do
      Irlandii, tylko że znowu będą musieć zaczynać wszystko od początku.

      Każdego sytuacja jest inna i każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie i
      każdy sam musi wiedzieć jakie ma perspektywy pracy w PL (bo o to się wszystko
      niestety rozbija).
    • malwinka81 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 22:38
      My wrocilismy z uk pol roku temu z dwulatka. Tu wlasne m4 w bloku na 4 pietrze,
      tam wynajmowany m4 ale dom z ogrodkiem. Tu maz ma 1500zl/mc + zadnej pomocy
      socjalnej, tam 1500funtow + zasilek na dziecko + tax credit i inne. Ja tam
      studiowalam, tu tez wrocilam studiowc (przerwalam po 3 roku i teraz mam ostatni
      piaty rok, aby moc sie reaktywowac). W uk super zlobek, prawne wymaganie jednej
      opiekunki na troje dzieciaczkow, przyjsc mozesz kiedy chcesz, sprawdzic, wymagac
      diety itp, koszty zlobka pokrywala uczelnia- tu na 10 dzieciakow jedna
      'nauczycielka', cena kosmiczna, warunki srednie. Przyjechalismy bo tesknilismy,
      bo chcielismy podrzucic babci dziecko i wyjsc sami w dwojke...obiadkow
      rodzinnych mamy juz dosc, a na wyjscia brakuje kasy...i generalnie nam sie nie
      chce juz kombinowac i stresowac, standard zycia kompletnie inny...
    • minnie8 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 23:19
      i sorki unkumanka,że nie było na temat sad
      aczkolwiek nigdy na obczyźnie nie bywałam wiem,że wszędzie dobrze a
      w domu najlepiej.Nawet kiedy wyjadę w góry to nad morze wrócić muszę
      po tygodniu i już.Mimo tego,że w górach sezon trwa cały rok a lato
      na morzem ostatnio nędzne sad
      • emilly4 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 04.02.10, 23:31
        Pamietaj unkumanka (??), zeby nie wyjezdzac na tzw. "Jana"
        Macie swoje mieszkanie- to swietnie, super poczatek!!
        Maz ma zasilek, Ty powinnas juz szukac pracy w miescie! Wysylaj
        papiery, pisz o tym, ze jestes za granica, targuj swoje zarobki i
        tak dalej. Nie wyjechalabym nie majac na 100% zapewnionego zarobku.
        Z zasilkami roznie to bywa.
        Dla Ciebie i dla twojego dziecka z pewnoscia lepszy bedzie powrot do
        rodziny i znajomych...ja juz sie nie moge doczekac wyjazdu.
        Wiadomo, ze troszke wsiaklismy w te klimaty, mamy swoje ulubione
        sklepy, cieple domki (z czynszem niestety), katalog Argosa zawsze
        pod reka wink...ale kiedys trzeba zrobic ten krok i jak nie musimy byc
        za granica, to wrocic do siebie smile
        Powodzenia!
        • green_shamrock Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 05.02.10, 00:28
          w IE (Republik of Ireland, zeby nie było watpliwosi tongue_out)4 lata z dzieckiem dużym
          już i mezem ,wracac nie zamierzamy ,w zadnym wypadku , a pomijajac fakt ze
          niestety 2 osoby z naszej trójki wymagaja stałej opieki i monitoringu medycznego
          ,przyszłosciowo pewnie i leczenia ,co zupełnie wyklucza powrót do Pl z racji
          poziomu i mozliwosci służby zdrowia , pomijajac standard zycia i jakosc ,nie
          wrócimy po prostu dlatgeo bo TU w IE ludzie sa inni ,bardziej na luzie "NO
          PROBLEM" i to Nam odpowiada ,do PL jezdze zobaczyc sie z rodzina i odwiedzic
          ulubione miejsca, ale wrócic -nie ,choc by dlatego ze wiekszosc ludzi z błahych
          spraw robi jatki i przepychanki ,ten wątek jest małą próbką sad gdzie życzliwosc ?

          a propos, tez jestem z Łodzi i nie widze zadnych perspektyw w tym miescie
          ,bardzo nad tym ubolewam ze wzgledu na moich bliskich którzy tam zyją ,to miasto
          bez przyszłosci ..jak na razie
    • jkl13 Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 05.02.10, 09:18
      Ja co prawda nie emigrantka (jakoś całkiem fajnie ułożyło nam się
      życie w PL), ale szwagier na emigracji (od 5 lat w UK) i mam takie
      pytanie - skoro jedynym "za" powrotem jest tęsknota za rodziną, nie
      da się tej tęsknoty poskromić inaczej? W dobie internetu, komórek i
      tanich linii lotniczych? Można przecież raz w miesiącu wsiąść w
      samolot i przylecieć do rodziny na weekend. Co więcej, można
      rodzinie zasponsorować tanie bilety, coby przylecieli do was
      (teściowie ostatnio lecieli do szwagra w cenie 20 zł za bilet w obie
      strony).
      Jaką masz pewność, że w Łodzi dostaniecie pracę? A jak będziecie
      musieli jej szukać np. w Warszawie? Wtedy też nie będziecie mieli
      kontaktu z rodziną.
      Moim zdaniem można wracać, jeśli ma się ZAPEWNIONĄ pracę w PL.
      Inaczej to nie ma sensu. Bo żaden kontakt z rodziną,nawet ten
      najbliższy, nie nakarmi waszego dziecka i nie opłaci waszych
      rachunków.
      • kropkacom Re: czy są mamy które wróciły do kraju z....? 05.02.10, 09:27
        > Moim zdaniem można wracać, jeśli ma się ZAPEWNIONĄ pracę w PL.
        > Inaczej to nie ma sensu.

        Też uważam że to kozactwo wracać do Polski z nadzieją że się "coś" znajdzie. Tak
        się składa że doświadczenie z pracy za granicą nie zawsze procentuje w kraju. A
        pensje są nadal jakie są. Oczywiscie na forum pełno tych co dobrze zarabiają ale
        ile ich jest w realu? No i poza Warszawą też są inne miasta tongue_out Wszystko to piszę
        (mimo iż też nie mieszkam w Polsce) z doświadczeń rodziny i znajomych. Wracać do
        konkretnej pracy albo szukać na odległość. To oczywiście trudniejsza opcja i
        droższa ale się opłaca.
      • 18_lipcowa1 Sikam..... 05.02.10, 09:33

        Można przecież raz w miesiącu wsiąść w
        > samolot i przylecieć do rodziny na weekend. Co więcej, można
        > rodzinie zasponsorować tanie bilety, coby przylecieli do was
        > (teściowie ostatnio lecieli do szwagra w cenie 20 zł za bilet w
        obie
        > strony).


        Buahahaa! Właśnie kto siedzi w Pl i nosa z niej nie wystawił, a ma
        za granicą szwagrów/kuzynów i inne pociotki to lubi tak twierdzić.
        Ja muszę państwu ten mit obalić niestety. Mało który emigrant tak
        sobie luzacko lata raz na miesiąc. Bo :
        -nie każdy żyje w wielkich miastach gdzie lotnisko ma jak przystanek
        autobusowy, więc oprócz lotu trzeba organizować transporty z i na
        lotniska
        -założmy że wylatuje w sobotę rano tak? no więc 2-3 godziny czekania
        na lotnisku, 2 godzinny lot, potem dojazd 2 godziny z lotniska,
        odpoczynek i z soboty zostaje mi wieczór, a niedzielę rano już muszę
        sie pakować na lotnisko- WTF? jaki weekend? o jakim weekendzie
        mówisz?
        -tanie linie to mit, rzadko kiedy można sobie dopasować lot do tego
        kiedy chcemy lecieć, zwłaszcza raz na miesiąc, to musiałabym nic
        innego nie robić tylko bukować lot za lotem, na każdy miesiąc
        - ludzie PRACUJĄ wiesz? i mają jakieś 20-28 dni urlopu, jakbym
        latała co miesiąc, nawet wykorzystując tylko np piątek to wiele bym
        straciła
        -ludzie w Polsce też PRACUJĄ, np takie babcie, wiesz? przed moją
        mamą i teściową jeszcze kupa lat pracy, wiec one nie mogą tu sobie
        przyjechać na pół roczku i spędzać milusio czas z wnusiami
        - fundować bilety, jasne można, tylko chyba nie co miesiąc?
        - nawet jak ktoś nas odwiedzi, nawet raz na miesiąc, to osoba
        odwiedzona też musi wziąć wolne? a już go nie ma bo przecież bo ileż
        mozna miec urlopu?

        Więc prosze mi przestac pitoloc głupoty o tych comiesiecznych
        wizytach, bo to bzdura jest.
        Sama latam 2 razy do roku i wszyscy ktorych znam również.
        • utrzymanka Re: Sikam..... 05.02.10, 10:50
          To prawda co pisze lipcowa. Pozostje skype z kamerka wink
        • unkaunka Re: Sikam..... 05.02.10, 11:01
          Bardzo dziękuję tym, które odpowiedziały na temat moje postu! Kontakt przez
          internet to niestety nie to samouncertain Chciałabym, zeby moje dziecko miało inny
          kontakt z rodziną niż za pomocą "kabli". Niestety niestać mnie na to, żeby latać
          co miesiąc do Polski,latam dwa razy w roku tylkosad moja rodzina od czasu do
          czasu przyleci, ale oni też pracują i nie mają nie wiadomo ile urlopusad
          niestety. Po za tym mieszkam w małej wiosce do lotniska mam 3 godziny drogi, a
          to kolejny problemuncertain Ja nie chce wracać tylko ze względu na rodzinę. Po prostu
          juz nie podoba mi się życie na angielskiej wiosce, wiem, że może w większych
          miastach żyje się lepiej, ale tu jest po prostu nudno, nie ma gdzie wyjść,a
          nawet jakbyśmy chcieli jechać sami gdzieś na wieczór, to nie mam z kim dziecka
          zostawić! Zdaję sobie sprawę, że w Polsce jest ciężko i że życie nie jest
          kolorowe. Na razie zastanawiam się tylko nad powrotem, dlatego też chcialam się
          Was drogie mamy zapytać czy jeśli wróciłyście to czy żałujecie.Ja jeśli nie będę
          pewna, że znajdę prace to nie wróce, bo co z tego, że mam mieszkanie, jak nie
          będę mogła za nie zapłacićuncertain
          • 18_lipcowa1 Re: Sikam..... 05.02.10, 11:05
            po prostu jedz i zobacz

            najwyzej wrócisz, nic nie stoi na przeszkodzie, zelaznej kurtyny juz
            nie ma
          • cherry.coke Re: Sikam..... 05.02.10, 12:20
            Mysle, ze masz duuuuzo do przemyslenia. Jest sporo waznych powodow powrotow do
            kraju, ale akurat nudzenia sie w jakiejs miescince bym do nich nie zaliczyla.
            Moze sprobuj najpierw wiekszego miasta w UK i wtedy zdecyduj, czy tesknisz za
            innym trybem zycia czy za Polska jako taka?
        • marianna72 Re: Sikam..... 05.02.10, 11:55
          Jeszcze do tych wymienionych przez lipcowa bym dodala ,ze nie kazdy
          ma jedno dziecko i male.Nas jest np piecioro 2 doroslych trojka
          dzieci .Dzieci maja szkole lekcje do odrabiania, przyjaciol tu i w
          weekend chca sobie odpoczac a nie lazic po lotniskach ( pomijajac
          fakt ,ze np moj najstarszy ma szkole rowniez w sobote)
          Poza tym te tanie linie przestaja byc juz takie tanie kiedy trzeba
          zaplacic bilet dla 5 osob
          Podobnie jak inni latam do polski 1-2 razy w roku .Rodzice
          przyjezdzaja rowniez 1-2 w roku .Zawsze kiedy maja przyjachac nie
          moge sie doczekac , kiedy juz sa nie moge sie doczekac kiedy
          wyjadawink)Dom duzy ale w siodemke wypelniamy go calkowicie to nie to
          samo co moc odwiedzic rodzicow na 2 godzinki a potem wrocic do siebie
          • kropkacom Re: Sikam..... 05.02.10, 12:16
            Ja nie do końca rozumiem tą tęsknotę. Potem zamieszkacie przy rodzinie i
            będziecie jęczeć że się wtrącają, robią wam najazdy bez zapowiedzenia itd. tongue_out
            Dojdzie kłopot ze znalezieniem pracy, przedszkola, żłobka. Potem okaże się że to
            co wydawało wam się normalne za granicą w Polsce graniczy z cudem smile I całą
            tęsknotę szlag trafi.
            • unkaunka Re: kropkacom 05.02.10, 13:00
              ja wiem o tym. Chociaż co do wtrącania się rodziny to wiem, ze tak nie będzie. Moja mama nieraz mi cos doradza, ale nie jest to na zasadzie wtrącanie i jak dziecko z nią zostaje to daje mu jeśc co ja powiem i robi to o co ją prosze, więc nie jest tak, że ja mówię mamo daj mu marchewkę, a mama po kryjomu da mu kapuśniaksmilemoże mieszkasz w większym mieście, dlatego nie wiesz jak to jest kisić się na takim zadupiuuncertain Tęsknie ogólnie za tym co polskie, za rodziną, za tym, że idę i wiem, że na 100% zrozumiem o co komuś chodzi!Nie wiem jak jest teraz w Polsce tak do końca, ale moja mama mówi, ze możemy wracać, ona same dopiero co szukała pracy, bo wróciła z UK, ale ja się mimo to obawiam A żłobek mam blisko domu, bardzo dobry, przedszkole jeszcze bliżej, jedyne co to praca i tylko dlatego mam obawy.Jeżeli chodzi o służbę zdrowia to ta tutaj również pozostawia wiele do życzenia. Poszłam z małym bo strasznie kaszlał, a ona do mnie wróć jak będzie miał gorączkęuncertain
            • 18_lipcowa1 Re: Sikam..... 05.02.10, 13:36
              kropkacom napisała:

              > Ja nie do końca rozumiem tą tęsknotę.

              Zdaję sobie sprawe ze ty wielu rzeczy nie rozumiesz.

              Potem zamieszkacie przy rodzinie i
              > będziecie jęczeć że się wtrącają, robią wam najazdy bez
              zapowiedzenia itd. tongue_out
              > Dojdzie kłopot ze znalezieniem pracy, przedszkola, żłobka. Potem
              okaże się że t
              > o
              > co wydawało wam się normalne za granicą w Polsce graniczy z
              cudem smile I całą
              > tęsknotę szlag trafi.



              Kazdy kraj ma swoje plusy i minusy.
              Ja zobacze jak jest, jak bedzie zle to nie bede narzekala tylko tu
              wroce. Tak jak teraz - źle mi, to nie smędzę o tym tylko jade do PL.
              • kropkacom Re: Sikam..... 05.02.10, 13:43
                Lipiec, nie sil się na złośliwość tongue_out Mam dzieci, rodzinę i nie pakuje mojego
                majdanu za każdym razem jak mi się zatęskni smile Oczywiscie życzę ci powodzenia.
                • 18_lipcowa1 Re: Sikam..... 05.02.10, 14:11
                  kropkacom napisała:

                  > Lipiec, nie sil się na złośliwość tongue_out Mam dzieci, rodzinę i nie
                  pakuje mojego
                  > majdanu za każdym razem jak mi się zatęskni smile

                  Nie, no ty po prostu nie za bardzo masz wyjscie, bo jezdzisz tam
                  gdzie ci męża rzucą.
                  My MAMY wybór.
                  • kropkacom Re: Sikam..... 05.02.10, 14:17
                    Ke? Mi męża nie rzucają nigdzie. To była nasza decyzja że chcemy wyjechać. Ani
                    tylko męża, ani tylko moja. NASZA. Kapujesz Lipiec?
                    • 18_lipcowa1 Re: Sikam..... 05.02.10, 14:20
                      kropkacom napisała:

                      > Ke? Mi męża nie rzucają nigdzie. To była nasza decyzja że chcemy
                      wyjechać. Ani
                      > tylko męża, ani tylko moja. NASZA. Kapujesz Lipiec?

                      No i moja decyzja też jest MOJA, więc nie rozumiem dlaczego szydzisz
                      z niej, nazywając roczne przemyślenia, dyskusje i przygotowania - ''
                      jechaniem bo mi się zatęskniło''.
                      • unkaunka Re: Sikam..... 05.02.10, 16:22
                        staram się nie smęcić... ja po prostu nie jestem tak odważna, żeby spakować
                        graty i wracać. Mam dziecko i dla mnie najważniejsze jest, żeby miało co jeśćuncertain
                        • 11anetta Re: ja tez mieszkalam na zadupiu 05.02.10, 17:12
                          ja tez mieszkalam na zadupiu zagranica kilka lat.Wrocilam bo tak mi sie zycie
                          nieszczesliwie ulozylo.Zaluje prawie kazdego dnia.Z praca bardzo ciezko w
                          sklepach bardzo drogo itp.

                          Tym ,ktorzy chca wrocic dodam jeszcze to ,ze im dzieci wieksze tym gorzej.W
                          momencie jak zaczna chodzic do szkoly zagranica beda miec przyjaciol to juz
                          wsiakna.Pozniej studia itp a rodzice no coz....pewnie beda tam siedziec razem z
                          dziecmi.

                          taka nasza posrana dola bo czyz nie lepiej byloby urodzic sie w kraju,w ktorym
                          mamy dobra i godna prace,w kraju w ktorym poprostu da sie zyc bez dziur i spalin.

                          UNKAUNKA nawet jak ci powiem zostan bo nie warto wracac to i tak zdecydujesz sie
                          wrocic bo cie tu pprostu ciagnie.pozdr
                        • najma78 Re: Sikam..... 05.02.10, 17:16
                          Unkaunka ja co prawda wracac nie zamierzam, uwazam, ze to gdzie sie chce
                          mieszkac to osobisty wybor. Jesli moge cos radzic to pamietaj o dziecku, chodzi
                          mi o to, ze wiele rodzin majac male dzieci wyjzezdza, dzieci rosna, pozniej ida
                          do przedszkola, szkoly, potem rodzice robia zwrot i wracaja, niestety najgorzej
                          wychodza na tym dzieci, one o tym nie powiedza ale cierpia, stresuja itd. To
                          powazna decyzja i musi byc dobrze przemyslana, niektorzy radza ''sprobuj,
                          najwyzej za kilka lat znowu przyjedziesz do UK'' a co z dzieckiem? Ono
                          przyzwyczai sie do rodziny, znajomych, miejsc, przedszkola itd, bo przeciez
                          wracajac z zamieram na stale, zakladajac czarny scenariusz ze sie nie uda bedzie
                          to kilka lat, mysle, ze warto sie nad zastanowic. Powinnas zorientowac sie sama
                          jakie sa mozliwosci stylu zycia w Pl dla ciebie, co zamierzasz robic po
                          powrocie, zapytac jaki jest czas oczekiwania na miejsce w zlobku i przedszkolu,
                          jaka prace podejmie partner itd. porownac to do stanu w UK i do tego co
                          chcialabys tu osiagnac, czy jes moliwosc przeprowadzki, podjecia nauki,
                          znalezienia pracy. Jaka pomoc od systemu otzrymacie w UK a jaka w PL, staraj sie
                          realnie spojrzec na wasze mozliwosci, natomiast decydujac sie na zycie tu
                          tesknota zawsze bedzie towarzyszyc, ale i z tym mozna sobie poradzic. Ty musisz
                          ocenic swoje sily.
                          • unkaunka Re: Sikam..... 05.02.10, 17:24
                            no właśnie ze względu na dziecko zastanawiam się czy wrócić, bo wiem, że jeśli
                            stąd nie wyjedziemy zanim mały pójdzie do przedszkola w UK to już nie
                            wyjedziemy, bo nie chce zrobić mu właśnie tego o czym piszesz, tu pozna kolegów,
                            przyzwyczai się do wszystkiego i uważam, że nie miałabym prawa tego mu odbierać
                            i to samo w drugą stronę, jeśli pójdzie w Polsce do przedszkola to już nie będę
                            chciała wrócić, no chyba, ze mnie życie pod ścianą postawi...
                            • unkaunka Re:być może... 05.02.10, 17:28
                              niektórym z Was wyda się śmieszne, że się o takie coś pytam na forum, każdy ma
                              inne potrzeby inne predyspozycje itp. Ale jednak daje mi to jakiś tam obraz
                              życia w Polsce. Ja osobiście znam tylko dwie pary, które wróciły do kraju i one
                              nie żałują... na pewno bez względu na to co napiszecie, ja sama podejmę decyzję
                              najlepszą dla mnie, ale Wasze opinie mimo wszystko tą decyzję mogą pomóc mi
                              podjąć...
                              • 18_lipcowa1 Re:być może... 05.02.10, 18:07
                                dziecko ma 6 mies
                                zdazysz pojechac i wrocic w razie co bez krzywdy dla niego
                                • najma78 Re:być może... 05.02.10, 18:45
                                  Lipcowa, niekoniecznie, dziecko przyzwyczai sie do dziadkow, rodziny, znajomych,
                                  przedszkola, teraz twoje dziecko jest niemowleciem ale zobaczysz pozniej gdy
                                  bedzie mialo 2-3 i wiecej lat.
                                  • 18_lipcowa1 Re:być może... 05.02.10, 18:54
                                    najma78 napisała:

                                    > Lipcowa, niekoniecznie, dziecko przyzwyczai sie do dziadkow,
                                    rodziny, znajomych
                                    > ,
                                    > przedszkola, teraz twoje dziecko jest niemowleciem ale zobaczysz
                                    pozniej gdy
                                    > bedzie mialo 2-3 i wiecej lat.


                                    Ja mowię, ze dlatego teraz próbuję bo jest mala. Cięzej by mi bylo
                                    gdyby miala z 5 lat.
                                    A tak zdazy sie przyzwyczaic do Polski, a jesli wyjedziemy bo nam
                                    sie nie uda to nie bedzie jeszcze chodzila do przeszkola ani nie
                                    bedzie miala jakichs regularnych znajomych.
                                    A dziadkowie- no cóz, tutaj jest mi bardzo przykro,,,
                      • kropkacom Re: Sikam..... 05.02.10, 18:27
                        > No i moja decyzja też jest MOJA, więc nie rozumiem dlaczego szydzisz
                        > z niej,

                        Żeby było jasne, zwisa mi co robisz. Co to za gadanie, jak ci się nie uda to
                        możesz tu znowu wrócić? A tęsknota ... No cóż, to ostatnie czym bym się
                        sugerowała planując życie. Dzisiaj w dobie komórek, internetu i samolotów można
                        wiele z tą tęsknotą zrobić. Jak się chce oczywiście. Wracać tak ale do nagranej
                        pracy chociaż dla jednego z was i z oszczędnościami.
                        • 18_lipcowa1 Re: Sikam..... 05.02.10, 18:37

                          > Żeby było jasne, zwisa mi co robisz. Co to za gadanie, jak ci się
                          nie uda to
                          > możesz tu znowu wrócić? A tęsknota ...


                          No cóż widzę, że trzeba dużymi literami? Chcę wrócić z wielu
                          przyczyn. Bardzo bardzo wielu.
                          I mam nadzieję że mi się w PL uda i nie będe musiała wracać.
                          Jesli jednak bedzie tak fatalnie jak ponoć w Polsce jest, ze
                          frustracja z powodu braku kasy/ innego stylu zycia będzie mi
                          odbierała radosc zycia i nie da rady nic z tym zrobić- zmienic
                          pracy, doszkolic sie, zrealizowac plan swojej działalnosci, jesli
                          wyczerpią sie wszystkie wyjscia i nadal bedzie źle to uznam, że
                          spróbowalam, że muszę tęsknotę jakos sobie przetrawić i dla dobra
                          całej rodziny wrocic do UK.



                          cóż, to ostatnie czym bym się
                          > sugerowała planując życie. Dzisiaj w dobie komórek, internetu i
                          samolotów można
                          > wiele z tą tęsknotą zrobić.


                          Ty tak,ja nie - to jest różnica.
                          W dobie komórek, skypa - wiesz ja dziękuję za taki kontakt. To żaden
                          kontakt. Tanie linie i samoloty już wyjaśniłam kilka postów niżej.




                          • kropkacom Re: Sikam..... 05.02.10, 18:46
                            Wiesz, ja nie lubię takiego myślenia że w razie czego przerzucę się i rodzinę
                            jak worek z powrotem.

                            > W dobie komórek, skypa - wiesz ja dziękuję za taki kontakt. To żaden
                            > kontakt. Tanie linie i samoloty już wyjaśniłam kilka postów niżej.

                            Tak, ja nie narzekam na kontakt tongue_out Kilka razy w roku się widzimy. Przynajmniej
                            dwa razy w komplecie (rodzice, rodzeństwo). Nie mam potrzeby niedzielnych
                            obiadków u mamy.
                            • 18_lipcowa1 Re: Sikam..... 05.02.10, 19:00
                              > Wiesz, ja nie lubię takiego myślenia że w razie czego przerzucę
                              się i rodzinę
                              > jak worek z powrotem.

                              Jaki worek? No nie żartuj sobie. Są rodziny które całe życie
                              podróżują, przenoszą się, migrują. Ty też zdaje się jak worek się
                              gdzies tam rzuciłaś i też do konca nie wiesz co Ci zycie przyniesie,
                              wiec sie nie mądruj.
                              Z resztą ja powtarzam, to jest opcja ostateczna,zanim bym wyjechała
                              zrobię wiele by tego jednak nie robić
                              Z resztą czemu tęsknota nie może byc powodem? Tak samo z róznych
                              powodów ludzie zostają: praca, kasa, styl życia, przyjaciele. I
                              tak samo z róznych wyjeżdzają.


                              > Tak, ja nie narzekam na kontakt tongue_out Kilka razy w roku się widzimy.
                              Przynajmniej
                              > dwa razy w komplecie (rodzice, rodzeństwo).


                              No cudnie. Zazdrosić czy jak?
                              Gdzie żyjesz?Pisałaś że w Czechach? To się znowu nie mądruj, bo to
                              bliżej niż UK.

                              Nie mam potrzeby niedzielnych
                              > obiadków u mamy.


                              A ja mam. I co w związku z tym?
                              • kropkacom Re: Sikam..... 05.02.10, 19:06
                                Nie rozumiesz. Ja nie lubię takiego niezdecydowania, próbowania, cofania się,
                                narażania się na frustracje. Zwłaszcza jak już jest dziecko. W samym
                                podróżowaniu nie widzę nic złego.
                                • 18_lipcowa1 Re: Sikam..... 05.02.10, 19:18
                                  kropkacom napisała:

                                  > Nie rozumiesz. Ja nie lubię takiego niezdecydowania, próbowania,
                                  cofania się,
                                  > narażania się na frustracje. Zwłaszcza jak już jest dziecko. W
                                  samym
                                  > podróżowaniu nie widzę nic złego.

                                  Rozumiem, czepiasz się.
                                  Ja też nie lubię. Nie lubię smędzenia, myślenia ''a co by było
                                  gdyby'', narzekania, również właśnie niezdecydowania, życia na
                                  zasadzie ''nie jestem do końca pewna swego wyboru'', więc chętnie
                                  spróbuję zwłaszcza, że okoliczności sprzyjają. Bo chcę, bo
                                  potrzebuję, bo nie chcę miec pretensji, że nie spróbowałam, bo się
                                  bałam, bo nie chciałam jak to nazywasz ''ciągać rodziny'' itepe
                                  itede.
                                  Dlatego właśnie działam, próbuję, mąz jest za ,córka póki mała
                                  będziesz szczęsliwa tam gdzie będą jej szczęsliwi rodzice.
                                  Mam kupę znajomych którzy mówią, że też by chcieli, ale sie boją, że
                                  nam zazdroszczą, że próbujemy, znam ludzi którzy od 25 lat na
                                  emigracji ''wracają'' co roku i nic. Nie lubię gadania bez
                                  działania, więc działam.
                                  Do UK i tak przyjechałam na jakiś czas i ten czas sie teraz konczy.
                                  Jadę do Polski, może się coś dla nas tam zmieniło i spróbujemy. Mamy
                                  plany- nie jedziemy na wariata i na ''jakoś to będzie''.
                                  Jeśli się uda to super, bede szczesliwa.
                                  Jesli nie - zdecyduję się tu wrocić, bo wiem jak tu jest i jak tu
                                  się zyje.
                                  I tez bede szczesliwa, jakoś sobie to przetłumaczę, odnajdę dobre
                                  strony bycia tutaj i zapomnę o powrotach na jakiś czas.
                                  Poza tym z natury jestem pogodna i zadowoloną osobą, więc nie boję
                                  sie o frustracje. Daleko mi do nich bo zmieniam coś, jesli mi nie
                                  pasjue.
                                  • kropkacom Re: Sikam..... 05.02.10, 19:35
                                    A jeszcze, na mapie to może i mam blisko do Polski ale zamiast 2 godzin w
                                    samolocie jadę 11 godzin autem do rodzinnego domu tongue_out
                                    • 18_lipcowa1 Re: Sikam..... 05.02.10, 20:15
                                      kropkacom napisała:

                                      > A jeszcze, na mapie to może i mam blisko do Polski ale zamiast 2
                                      godzin w
                                      > samolocie jadę 11 godzin autem do rodzinnego domu tongue_out


                                      Po raz kolejny tłumaczę, że podróż samolotem to nie są nigdy 2
                                      godziny. Dodaj odprawy, bagaże, transport z lotniska.
                                      Wiec proszę nie mówić mi nic od 2 godzinnych lotach, bo mi podróż do
                                      Polski zabiera 2 na lotnisko, 2 na lotnisku, 2 lotu i 2 z lotniska.
            • hanalui Re: Sikam..... 06.02.10, 18:14
              kropkacom napisała:
              Cytat
              > Ja nie do końca rozumiem tą tęsknotę. Potem zamieszkacie przy
              rodzinie i
              > będziecie jęczeć że się wtrącają, robią wam najazdy bez
              zapowiedzenia itd. tongue_out
              > Dojdzie kłopot ze znalezieniem pracy, przedszkola, żłobka. Potem
              okaże się że t
              > o
              > co wydawało wam się normalne za granicą w Polsce graniczy z
              cudem smile I całą
              > tęsknotę szlag trafi.


              Ale niektorzy juz do konca zycia tak beda miec, czy beda tu, czy
              tam, czy wroca, czy nie zawsze bedzie cos nie tak...zawsze bo
              wiadomo ze wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma wink

              Ja na razie nie wracam i bede robic wszystko by nie wracac
        • croyance Re: Sikam..... 05.02.10, 17:54
          Ej no, Lipcowa, mow za siebie. Znam wiele osob, ktore z Londynu na
          kazdy weekend leca do Chicago, i nikt nie robi z tego wielkiego
          problemu. Mam znajoma, ktora co 2 tyg. leci na zjazd (studiuje w
          Polsce).
          Pracowalam tez z kilkoma osobami, ktore 'dojezdzaly' do biura z
          Amsterdamu, 3 razy w tygodniu, a juz prawdziwym hitem byl gosc, ktory
          co 12 dni przylatywal z NZ. Jesli pracujesz w wielkij firmie, to jest
          normalne, ze tak latasz, a jeden lot miesiecznie to zaden wydatek.
          • croyance Re: Sikam..... 05.02.10, 17:58
            Dodam, ze mnie samej zdarzalo sie co tydzien latac gdzie indziej (nie
            do Polski akurat) i jakkolwiek jest to meczace, da sie wytrzymac -
            chociaz potem sa takie sceny, ze stoi czlowiek na lotnisku i pojecia
            nie ma, w jakim jest kraju, ani po co tam przyjechal.
          • 18_lipcowa1 Re: Sikam..... 05.02.10, 18:08
            ty wiesz co ty piszesz???????
            • croyance Re: Sikam..... 05.02.10, 18:11
              ?
              Dziele sie doswiadczeniem innym od Twojego.

              Jasne, ze jesli nie ma pod nosem lotniska, to logistyka co weekendowych
              wypraw jest trudna, ale wszystko sie da zrobic.
              • 18_lipcowa1 Re: Sikam..... 05.02.10, 18:32
                croyance napisała:

                > ?
                > Dziele sie doswiadczeniem innym od Twojego.


                No tak takich ludzi to i ja znam tylko co z tego jesli mowimy o
                garstce osób?
                A my tu gadamy o przecietnym kowalskim a nie pracownikiem korporacji
                ktory jezdzi w delegacje co tydzien.


                > Jasne, ze jesli nie ma pod nosem lotniska, to logistyka co
                weekendowych
                > wypraw jest trudna, ale wszystko sie da zrobic.

                Jasne ze sie da. Mozna nawet poleciec na ksiezyc tylko po co?
                • croyance Re: Sikam..... 05.02.10, 19:33
                  Ale napisalas 'Ja muszę państwu ten mit obalić niestety. Mało który
                  emigrant tak sobie luzacko lata raz na miesiąc.'

                  a ja na to mowie, ze znam wielu, ktorzy tak lataja, w tym ja (z tym, ze
                  akurat nie Polski), chociaz do najbogatszych zdecydowanie nie naleze.
                  Jest to kwestia organizacji.
                  • 18_lipcowa1 Re: Sikam..... 05.02.10, 20:14
                    croyance napisała:

                    > Ale napisalas 'Ja muszę państwu ten mit obalić niestety. Mało
                    który
                    > emigrant tak sobie luzacko lata raz na miesiąc.'


                    Bo mało który.

                    >
                    > a ja na to mowie, ze znam wielu, ktorzy tak lataja, w tym ja (z
                    tym, ze
                    > akurat nie Polski), chociaz do najbogatszych zdecydowanie nie
                    naleze.
                    > Jest to kwestia organizacji.


                    No jasne,ze organizacji tylko nie kazdysie moze tak zorganizować.
                  • cherry.coke Re: Sikam..... 05.02.10, 22:43
                    Croyance, ale takie latanie dla osob rodzinnych to nie to samo. Lecisz i jestes
                    gosciem, a nie tym, kim bylas. Mnie to styka akurat, ale jesli czyims
                    priorytetem jest zycie rodzinne (poza ta bezposrednia komorka rodzina), to bez
                    powrotu nawet z lataniem ma tylko namiastke.
              • a_gurk Re: Sikam..... 05.02.10, 23:30
                Bo dobrze jest mieszkać za granicą w pobliżu wiekszego lotniska i do
                Polski przylatywać akurat do tej miejscowości, gdzie jest rodzina
                np. pobliże Londynu-Warszawa, Gdańsk, Katowice, NY, Amsterdam.
                Gorzej gdy, jak już pisała Lipcowa, do najbliższego międzynarodowego
                lotniska masz ok. 2,5 godziny samochodem (jak nie ma korków
                oczywiście), a z polskiego lotniska do rodzinnej miejscowości
                przyjemność 5 godzinnej przejażdżki koleją polską (3 pociągi
                bezpośrednie, 2 z przesiadkami, ostatni o 5 po południu). W dodatku
                sie złożyło, że masz 2 małych dzieci, które jednakowoż skończyły 2
                lata i najczęściej się nie łapią na żadne samolotowe promocje (99% z
                nich dotyczy biletów dla dorosłych). Słonko, koszty i finansowe i
                czasowe i związane z wymęczeniem rodziny nie są warte comiesięcznych
                wypraw. Przestań więc mówić o organizacji, logistyce itp. ludziom o
                nieco innej niż Twoja sytuacji życiowej. Więcej empatii, proszę.
          • hanalui Re: Sikam..... 06.02.10, 18:55
            croyance napisała:
            Cytat
            > Znam wiele osob, ktore z Londynu na
            > kazdy weekend leca do Chicago, i nikt nie robi z tego wielkiego
            > problemu. Mam znajoma, ktora co 2 tyg. leci na zjazd (studiuje w
            > Polsce).
            > Pracowalam tez z kilkoma osobami, ktore 'dojezdzaly' do biura z
            > Amsterdamu, 3 razy w tygodniu, a juz prawdziwym hitem byl gosc,
            ktory
            > co 12 dni przylatywal z NZ. Jesli pracujesz w wielkij firmie, to
            jest
            > normalne, ze tak latasz, a jeden lot miesiecznie to zaden wydatek.
            >


            Ale to co opisalas to nie loty na luzaka na ploteczki z familia
            tylko praca, zobowiazania smile
        • jkl13 Re: Sikam..... 05.02.10, 18:23
          To fantastycznie lipcowa, że latasz dwa razy do roku i to ci wystarcza. Widać to
          nie tęsknota sprawia, że wracasz do kraju. Za to powiedz mi, co zyska autorka na
          powrocie, skoro i tak nie będzie miała czasu dla rodziny (rodzice, wujkowie), bo
          będzie pracować poza Łodzią? Jeśli komuś wystarczy spotkać się z rodziną dwa
          razy do roku, to chyba nie ma znaczenia, czy mieszka w PL, czy na końcu świata...
          • 18_lipcowa1 Re: Sikam..... 05.02.10, 18:33
            jkl13 napisała:

            > To fantastycznie lipcowa, że latasz dwa razy do roku i to ci
            wystarcza. Widać t
            > o
            > nie tęsknota sprawia, że wracasz do kraju.

            Latam tyle bo wiecej NIE MOGE. A CHIAŁABYM.


            Za to powiedz mi, co zyska autorka n
            > a
            > powrocie, skoro i tak nie będzie miała czasu dla rodziny (rodzice,
            wujkowie), b
            > o
            > będzie pracować poza Łodzią? Jeśli komuś wystarczy spotkać się z
            rodziną dwa
            > razy do roku, to chyba nie ma znaczenia, czy mieszka w PL, czy na
            końcu świata.
            > ..


            No jesli jej wystarczy to niech nie wraca
            • unkaunka Re: Sikam..... 05.02.10, 20:44
              a czy ja napisałam, ze mi wystarcza?! Nie dlatego między innymi myślę o powrociesmile
              • konwalka Re: Sikam..... 06.02.10, 10:40
                unkaunka, doskonale rozumiem twoja tesknote
                tez mam taki loty, ze bania mala
                a to wigilia sprzed trzydzistu lat mi sie kolacze, a to w zaspach
                sniezych bym sobie polazila, to drzewo, co przed oknem mialam,
                pewnie juz duze...
                I tesknie
                I w ogole w przyszlym tygodniu wracam

                I siedze tutaj czwarty rok
                ze szczesliwymi dziecmi
                majac stala prace (ponizej kwalifikacji, bez porownania lepiej
                platna niz w Pl w zgodzie z kwalifikacjami)

                nie wiem, nikt ci nie doradzi wprost
                to bardzo trudna decyzja
                sprawdz szczegoly, upierdliwe do bolu szczegoly, a potem decyduj
                czyli: mam obok domu zlobek- ok, sprawdz czy przyjma ci dziecko od
                reki do tego zlobka
                gdzie bedziesz pracowac
                - bo jak w drugiej czesci miasta, to na ch.. ci zlobek pod domem,
                lepiej tam, gdzie bedzie praca
                - jakie bedziesz miala miesieczne oplaty, tzw. sztywne koszty a ile
                zarobicie
                na pomoc panstwa raczej nie licz uncertain


                i tak bardzo nie przejmuj sie tym kaszlem nieleczonym (to ty
                pisalas, tak?)
                pamietaj, ze korzenie twoje sa w skoorwiale skorumpowanym kraju z
                pierwsza, druga, trzecia, czwarta i piata wladza oraz firmami
                farmaceutycznymi i ich psimi slugusami, wypisujacymi recepty na
                wiadra
                a tutaj, jak nie dostaniesz lekarstwa - najlepiej bardzo drogiego,
                od lekarza, uwazasz sie za osobe zignorowana, zle potraktowana
                jak ci kaze brac paracetamol, to dolaczysz do grona chichoczacych
                wyznawcow antybiotyku "od naszej pani pediatry"
                nieestety, zdalam sobie z tego sprawe tutaj, jak maz z synem wrocili
                do domu od GP, oboje z wysoka goraczka (prawdziwa grypa) a ta im
                kazala leczyc sie objawowo uncertain
                JA poczulam sie bardzo skrzywdzona, ze nie dostali miliona recept
                oraz nieprzydatnej ni cholery witaminy c
                a potem sobie uswiadomilam, ze leki mamy za free, wiec po coz ten
                lekarz niby ma wypisywac te recepty? zarabia miesiecznie tyle, ze
                jak chce to sobie leci na urlop na GC ...

                no i mam tutaj jeszcze lekarstwa pmigrenowe, za ktore nie musze
                placic 5 dych za tabletke
                a migrena to nie jest choroba egzaltowanych kretynek, to zmora
                nachodzaca mnie co najmniej raz w miesiacu...

                ciezko bedzie, wiem
                zycze dobrego wyboru
                • unkaunka Re: Sikam..... 06.02.10, 11:08
                  ja nie z tych co czują się pokrzywdzone, bo dziecko na kaszel nie dostało
                  antybiotykusmile wręcz przeciwnie, antybiotyk to już jak nie ma wyjścia, ale jak
                  dziecko półroczne kaszle jak stary gruźlik to liczyłam chociaż, że doradzi jakiś
                  syropek homeopatyczny... Wiem, ze do żłobka czy przedszkola nie będzie problemu
                  z przyjęciem i o tyle dobrze, że jeśli ja nie będę mogła go odebrać to moze to
                  zrobić sąsiadka, babcia, tata. Co do opłat- rachunków to wiem, ze nie będzie
                  źle, bo w naszym mieszkaniu obecnie ktoś mieszka i wiem ile płaci. Nie wiem jak
                  z pracą, myślę, że na początek to jakąś pracę sie znajdzie, a potem można się
                  dokształcać i zmienić.. Ja pracuję na nocną zmianę i wizja takiej pracy do końca
                  życia mnie dołuje, a na zmianę nie ma co liczyć, bo tutaj też ciężko z pracąuncertain A
                  po za tym duszę się w tej wioscesad co do migreny to niestety wiem o czym piszeszsad
                  • konwalka Re: Sikam..... 06.02.10, 11:19
                    "Im gorszy kaszel dla ucha, tym latwiejszy do wyleczenia"- motto
                    mojej "starej" pani doktor

                    Jak dla mnie to troche za duzo u ciebi tych "mysle, przypuszczam,
                    jakas prace sie znajdzie, mozna"
                    T musisz wiedziec na pewno akurat
                    i pewna praca jest akurat najwazniejsza- pewna, stabilna, na umowem
                    z rzetelnymi regulrnymi wyplatami
                    pamietaj, ze przyzwyczailas sie, ze w kazdy piatk na twoim koncie
                    laduje okreslona kwota, tak?
                    w pl moze byc zonk
                    "alez pani rozumie, nie zaplacili mi jeszcze, dam zaliczke, w
                    przyszlym tygodniu powinno cos sie ruszyc; a na razie prosze sto
                    zlotych"- to zmora moich prac polskich

                    myslalas o wyjedzie do maista?
                    angielskie wioski sa cudne dla emerytow, fanow i dobrze sytuowanych
                    ludzi, ktorzy wracaja na lulu do swojej wioseczki po kolacji na
                    Soho smile
                    • najma78 Re: Sikam..... 06.02.10, 11:47
                      Witam. konwalka ma sporo racji z tymi angielskimi wioskami to tak jak z zyciem w
                      Londynie, to miasto dla mlodych, bezdzietnych, wyksztalconych i nastawionych na
                      robienie kariery.

                      Ja tez czasem tesknie, rzadko, ale jednak, wpadlabym do mamy na kawe, lub
                      poszlabym z przyjaciolka na pogaduchy, pojechlabym nad jeziorko czy do
                      pobliskiego lasu sosnowego na wycieczke rowerowa...
                      W PL mieszkalismy w bloku, tu mamy duzy dom i ogrod, znalazlam fajne miejsce do
                      zycia, mamy milych sasiadow ale nie przez sciane, spory ogrod,
                      kury...jednoczesnie do city mam 20 min. autem a do centrum town 10 min.
                      Znalezlismy nawet spokojne miejsca na rowerki...
                      Pracowalam kiedys na popoludnia teraz pracuje w takich godzinach jak chcialam
                      czyli 6godz. dziennie od 9-15.30, doksztalcam sie, nie mialam problemu z
                      miejscem w przedszkolu, korzystam z opiekunki licencjonowanej, kaszelki i
                      katarki nie sa problemem, nastawienie tut. medycyny na naturalne zwalczanie
                      infekcji bardzo mi odpowiada, bo widze pozytywne rezultaty, przy czym zadna
                      infekcja powazniejsza jeszcze zignorowana nie byla, leki organiczone do minimum
                      ale skuteczne, osobiscie, zadnych problemow ze skierowaniami do
                      specjalistow...Pomoc panstwa, wyplaty na czas, wieksza dostepnosc niemalze
                      wszystkiego, mniej stresu w zyciu, czesciej jestem usmiechnieta,
                      pogodna...Pomimo ze tesknie jak kazdy chyba to odnosze wiecej korzysci tu niz
                      mialabym w Pl.
                    • unkaunka Re: Sikam..... 06.02.10, 13:24
                      konwalka napisała:

                      > "Im gorszy kaszel dla ucha, tym latwiejszy do wyleczenia"- motto
                      > mojej "starej" pani doktor

                      no tak tylko czy go leczyć? Bo powiedzieli mi, że mam przyjść jak będzie
                      gorączkauncertain A z resztą nie ważne... Mam nadzieję, ze kaszel szybko przejdzie..

                      > Jak dla mnie to troche za duzo u ciebi tych "mysle, przypuszczam,
                      > jakas prace sie znajdzie, mozna"

                      gdybym wiedziała na pewno to bym już dawno w PL siedziała, albo o powrocie nawet
                      nie marzyłasmile aaa i pytań takich na forum bym nie zadawała...

                      > T musisz wiedziec na pewno akurat
                      > i pewna praca jest akurat najwazniejsza- pewna, stabilna, na umowem
                      > z rzetelnymi regulrnymi wyplatami
                      ja mam wypłaty co miesiącwink wiem, że praca jest najważniejsza i

                      dopóki nie będę pewna, ze ją znajdę nie wrócę, bo tak jak już pisałam,
                      najważniejsze dla mnie jest, żeby moje dziecko miało co
                      jeść..

                      > "alez pani rozumie, nie zaplacili mi jeszcze, dam zaliczke, w
                      > przyszlym tygodniu powinno cos sie ruszyc; a na razie prosze sto
                      > zlotych"- to zmora moich prac polskich

                      ja długo nie pracowałam w Pl bo może jakieś pół roku. Po pierwszym roku studiów
                      wyjechałam do UK na 3 miesiące, a siedzie prawie 4 lata. I pracując przez ten
                      czas w PL takich sytuacji nie miałam.Lubiłam swoją pracę w PL i gdyby nie kredyt
                      który musieliśmy wziąć, z przyczyn o których pisać nie chcę to nie musielibyśmy
                      wyjechać.
                      >
                      > myslalas o wyjedzie do maista?
                      > angielskie wioski sa cudne dla emerytow, fanow

                      nieraz myślałam, ale zawsze był strach o pracę, a teraz jak jest dziecko to jest
                      jeszcze większy strach. Pomoc od państwa jest owszem, ale nieraz za nim tą pomoc
                      Ci przyznają to już nie masz co dziecku jeść dać(znam osobę, która miała taką
                      sytuację)Po za tym przynajmniej tutaj odczuwalne jest inne traktowanie polaków...
                      • misi24 Re: Sikam..... 06.02.10, 18:10
                        unkaunka napisała:
                        "Po za tym przynajmniej tutaj odczuwalne jest inne traktowanie polaków."
                        Co przez to rozumiesz???
                        Ja jestem w UK kilka lat, ale planuję powrót na początku przyszłego roku, najpóźniej latem. Decyzja podjęta! Teraz pomału przygotowujemy się do zmian. Tobie życzę szczęścia i powodzenie nie zależnie od tego jaką decyzje podejmiesz smile
                        • unkaunka Re: Sikam..... 06.02.10, 20:18
                          misi24...
                          miałam na myśli to np. że mój M nie może zmienić stanowiska, bo po prostu jest
                          polakiem. Podają mu jakieś bzdurne powody odmowy, bo te stanowiska są dla
                          anglików, bo tam nie trzeba fizycznie pracować aż tak ciężko. Przez to mamy
                          problem i nie wiem czy uda mi się wrócić do pracy, a chciałabym. Ja jeśli bym
                          zdecydowała się wrócić to też dopiero na przyszły rok i albo na święta, albo
                          późną wiosną. A masz w Polsce pewną pracę?Jeśli oczywiście mogę zapytac?
                          • misi24 Re: Sikam..... 06.02.10, 21:44
                            Mam trzy miejsca na oku. Ale to jeszcze ponad rok. A co do traktowania polaków i innych emigrantów to zawsze będziemy tu traktowani jako Ci gorsi. Zwróciłaś może kiedyś uwagę wypełniając dokumenty urzędowe wpisując grupę etniczną masz white British and other white. Jesteśmy inni ci gorsi od samego początku.
                            • zanet_kaleta Re: Sikam..... 06.02.10, 22:08
                              >>Jesteśmy inni ci gorsi od samego początku.



                              ale chyba Cię to nie dziwi?
                              mam taką nadzieję
                              • unkaunka Re: Sikam..... 07.02.10, 00:00
                                weszłaś tu tylko po to, żeby ten komentarz dodać? Jeśli nie masz do powiedzenia
                                nic w temacie to: PANI JUŻ PODZIĘKUJEMY!
                            • najma78 Re: Sikam..... 06.02.10, 22:14
                              Bez przesady z tym traktowaniem Polakow, znam sporo osob, ktore awansowaly, sama
                              do nich naleze, moj maz tez, na gorsze traktowanie narzekaja zazwyczaj osoby ze
                              slaba znajomoscia jezyka, nie bedacy fachowcami, bez sily przebicia. Powrot do
                              PL tez niczego nie zmieni, wrecz moze pogorszyc, bo tu mozliwosci sie wieksze.
                              Unkaunka pisalas ze masz wyksztalcenie wyzsze, a pracujesz duzo ponizej swoich
                              kwalifikacji, dlaczego? Przez 4 lata w UK, bez dzieci (twoje dziecko ma dopiero
                              6 m-cy) moglas postarac sie o uznanie dyplomu z Pl, podniesc kwalifikacje
                              poprzez intensywne kursy angielskiego oraz doksztalcajace, sprobowac pracy nawet
                              kilka godzin w tygodniu wolontaryjnie po to aby zdobyc doswiadczenie w
                              interesujacej cie plaszczyznie zawodowej, aplikowac, chodzic na rozmowy jest tak
                              wiele mozliwosci. Tak wielu mlodych wyksztalconych ludzi przyjezdza, lapie
                              roboty w fabrykach i ciagnie latami, narzekajac jak to Brytyjczycy nie
                              dopuszczaja ich do awansu, a moze nalezaloby udowodnic ze to wlasnie mi awans
                              sie nalezy, ze jestem najlepszym kandydatem, wlasnie ja a nie inni, bez pracy,
                              wysilku niczego sie nie osiagnie ani tu ani gdziekolwiek.
                              • unkaunka Re: Sikam..... 06.02.10, 23:59
                                ja nie pisałam, ze mam wykształcenie wyższe, mam średnie, zaczęłam studia, ale
                                po roku rzuciłam i wyjechałam do UK. Z angielskim nie mamy problemów, ja się
                                dogaduję bez problemów, a mój M angielski zna bardzo dobrze. Ja wiem, że nie
                                wszędzie się odczuwa inne traktowania, dlatego napisałam tylko jak to jest u
                                mnie, nie staram się uogólniać w tej kwestii. Mój M jest jednym z lepszych w tym
                                co robi, a mimo to nie chcą go przenieść na inny działsad Więc chyba nie zawsze
                                wysiłkiem się coś osiągauncertain Ale to moje zdanie.
                                • najma78 Re: Sikam..... 07.02.10, 11:30
                                  Unkaunka, zanim podejmiesz ostateczna decyzje o przeniesieniu sie do PL, rozwaz
                                  mozliwosc przeniesienia sie do wiekszego miasta, gdzie jest wieksza spolecznosc
                                  polska, jakies kluby, w ktorych Polacy maga sie spotykac, sklepy polskie, blisko
                                  do lotniska, mozliwosc wynajecia chilminder czy oddania dziecka do przedszkola
                                  (pamietaj ze to jest dofinansowane)uniwesytet lub college gdzie moglabys sie
                                  doksztalcic (kolejna mozliwosc pomocy panstwa) wieksze mozliwosci znalezienia
                                  pracy dla ciebie i meza, wybiez w miare duze maisto, ale nie Londyn. Zdaje sobie
                                  sprawe, ze przeprowadzka to zawsze spore przedsiewziecie, ale czasem warto,
                                  jesli po jakims czasie stwierdzisz, ze nadal chcesz wrocic to ok. W PL tylko ze
                                  srednim wyksztalceniem latwo o prace nie bedzie, mozliwosci doksztalcenia
                                  istnieja, ale drogie, a na pomoc panstwa nie licz. Jesli twoj partner pracuje a
                                  ty poszlabys tu do szkoly to panstwo oferuje ci calkowity zwrot kosztow opieki
                                  nad dzieckiem, mysle ze to nie najgorsza propozycja, zastanow sie nad tym, moze
                                  dobycie zawodu i praca sprawilyby ze poczulabys sie lepiej, a tesknota zaszlaby
                                  na dalszy plan. Pozdrawiam
                                  • utrzymanka Re: Sikam..... 07.02.10, 11:51
                                    IMO jesli chcesz zostac na dlugo lub na stale zagranica i czuc sie jak u siebie,
                                    to raczej trzeba z tubylcami sie intergrowac, a nie lazic na polskie dyskoteki i
                                    do polskich klubow. Znam kupe ludzi siedzacych tutaj do lat, wciaz z
                                    mentalnoscia emigranta, takie male polskie zaklete kregi z poczuciem
                                    tymczasowosci. To poczucie tymaczasowosci ( my to za rok wracamy, najdalej za
                                    dwa ..) poteguje poczucie tesknoty za polska. A gdyby tak sprobowac sobie
                                    powiedziec, ze to tu w londynie czy paryzu czy madrycie jest moje miejsce i moj
                                    dom? Oczywiscie perfekcyjna znajomosc jezyka jest do tego niezbedna.
                                    • najma78 Re: Sikam..... 07.02.10, 13:07
                                      Nie o to mi chodzilo, utrzymanko, autorka watku mieszka na wsi, nudzi sie, choc
                                      ma zajecie opiekujac sie dzieckiem to jednak brak jej kontaktow, takie
                                      angielskie spolecznosci bywaja roznie nastawione do obcokrajowcow, a do tego jej
                                      poczucie innosci sprawia ze czuje sie samotna. Nie mialam na mysli polskich
                                      klubow i dyskotek, zamknietych kregow, znam wielu Polakow bardzo wartosciowych i
                                      tworczych ludzi, ktorzy przyjechali tu z zamiarem osiedlnia sie na stale i cenie
                                      sobie znajomosci z nimi, cenie ich dzialania na rzecz integracji z tubylcami ale
                                      takze prace na rzecz preznie dzialajacych spolecznosci polskich. Juz dawno
                                      przyjelismy z mezem zasade integracji ale nie odcinamy sie od korzeni, zawsze
                                      pozostaniemy Polakami, ale znamy swoja wartosc. Czesto mozliwosc kontaktow ze
                                      ,,swoimi,, pomaga, dodaje odwagi i wcale nie musi potegowac tesknoty.
                            • najma78 Re: Sikam..... 06.02.10, 22:30
                              Zakompleksieni, wystraszeni Polacy, ktorzy czuja sie gorsi po przekroczeniu
                              granicy zachodniej, jesli sami sie nie cenicie to jak maja was cenic inni? Nigdy
                              nie czulam sie gorsza, jezyk znam calkiem niezle, podnioslam kwalifikacje,
                              zdobylam doswiadczenie, zawsze mierzylam wyzej i osiagalam to, a akcent zwsze
                              miec bede, ale ciagle spotykam osoby z innym akcentem, co region to akcent inny,
                              nie mowiac o codzoziemcach z USA czy Australi, a takze Afryki.
                              • misi24 Re: Sikam..... 06.02.10, 23:07
                                Ja mimo tego, że od początku jestem tu z dzieckiem, angielski mam na dośc dobrym poziomie. Zaczynałam od pracy w nocy, teraz stoję trochę wyżej, ale to niczego nie zmienia. Co z tego że podniosłam kwalifikacje, firma zapłaciła za moje kursy i szkolenia. JA swoje tu już zrobiłam, chcę do PL bo tu mimo wszystko zawsze będę inna. I tu nie chodzi o moje podejście tylko o świadomośc Brytyjczyków, czego nie muszę znosic. Właśnie dlatego że cenię i szanuję siebie i moich bliskich wracam do domu.
                                • misi24 Re: Sikam..... 06.02.10, 23:12
                                  Co nie zmienia faktu, że każdy ma prawo do własnych decyzji i odczuc...
                            • unkaunka Re: Sikam..... 07.02.10, 00:05
                              nigdy nie zwróciłam na to uwagi... ale może to chodzi o to, że jesteś
                              Brytyjczykiem, albo albo białym obcokrajowcem, bo masz też opcje do wyboru
                              czarny i w sumie to nie pamiętam, ale jeszcze jakieś byływink
                  • myelegans Re: Sikam..... 06.02.10, 15:36
                    unkaunka napisała:

                    > dziecko półroczne kaszle jak stary gruźlik to liczyłam chociaż, że doradzi jaki
                    > ś
                    > syropek homeopatyczny...

                    Wiekszosc lekarzy homeopatii nie uprawia, chcesz lek homeopatyczny idz do
                    lekarza-homeopaty. NIe lubisz swojego lekarza, to zmien, na takiego, z ktorym
                    bedziesz miala podobna filozofie leczenia. Takie rzeczy spotkaja Cie wszedzie,
                    niezaleznie od kraju.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka