Młody od 3 tygodni przeziebiony, dostał chrypki i gorączki,
poszliśmy do lekarza. Stwierdził bakteryjne zapalenie gardła i
przepisał Bactrim. Brał od środy, wczoraj już mozno kaszlał, w nocy
godzinę bez przerwy, a dzisiaj rano już dosłownie nie przestawał -
wstał i od razu się położył, nie odzywał się, tak go ten kaszel
męczył. Pomyślałam,że ten Bacrtrim nie działa i mogło zejść na
oskrzela, zapakowałam młodego i pojechałąm na IP, a właściwie dyżur
pediatryczny, bo szpitala dziecięcego nie ma.
Zapakowałam też drugiego (8mcy), bo zaczynał kaszleć dość
przeraźliwie, nawet nie miałam żadnego awaryjnego antybiotyku, zeby
przetrwać do jutra, do wizyty w przychodni.
Pielęgniarki przyjeły, zawołały lekarkę. Zeszła, spytała co się
dzieje. Więc mówię: "Zaczęło się 3 tygodnie temu...", na co baba do
mnie z gębą, że to NIE JEST PRZYPADEK NA NIEDZIELĘ! Skoro zaczęło
się 3 tygodnie temu. jeszcze nic nie zdążyłam powiedzieć, nic
wyjaśnić. No to ja dalej, o tym kaszlu, a ona oczami przewraca ku
niebiosom i dalej do mnie, że kaszel TO NIE JEST PRZYPADEK NA
NIEDZIELĘ! my tu przyjmujemy NAGŁE przypadki!
No takiego w****a dostałam, że oczy zaszły mi łzami, dziecko pod
pachę i się zawijam z tego gabinetu, a pani do mnie: "Ależ proszę
się uspokoić, przcież ja Panią przyjmę!Dlaczego się pani denerwuje?"
Na co ja: " jak mam sie nie denerwować, skoro jeszcze nic nie
zdążyłam powiedzieć, a pani tu do mnie krzyczy"
"Oj, niech się mama uspokoi, no co się dzieje., itd, itp"
Do końca wizyty pani doktor rozpływająca sie wręcz w miodzie, do
tego stopnia, że jak już wyszłam z gabinetu to wyleciała naklejki
dawać.
No i tak sobie myślę, co ci lekarze mają takiego w sobie???
Że jak nie zrąbie pacjenta na wejściu, to nie będzie sobą, nie
dowartościuje się inaczej. Jak nie pokaże, że ma focha, to dzień
stracony.
Dlaczego taki sam lekarz za kasę (byłam u baby kiedyś prywatnie- no
słodka ciamciaramcia aż do przesady) traktuje Cię, jakbyś był innym
człowiekiem???
Czy pieniądze sprawiają, że jestem kimś bardziej wartościowym????
Sorrki, ale musiałąm się wyżalić, bo aż to tej pory "chodzę", choć
już jedną meliskę wychyliłam