Czytam tu często posty o nauczycielach i powiem szczerze, że boli mnie jak są postrzegani przez rodziców i jakie jest do nich nastawienie, ponieważ ja zawsze staram się być fair w stosunku zarówno do dzieci, jak i rodziców i ciężko mi wyobrazić sobie, że niektórzy nauczyciele to takie gnidy

Ale do rzeczy.
Dziś wydarzył się incydent, który zachwiał moim światopoglądem.
Mam w 2 klasie ucznia (podstawówka, uczę angielskiego), który sprawia notorycznie problemy wychowawcze. Jest nadpobudliwy, nie słucha poleceń, nie uczestniczy w ćwiczeniach, grach, zabawach i przeszkadza tym nie tylko mi, ale też innym dzieciom. Wielokrotnie pisałam uwagi do mamy w jego zeszycie (wszystkie podpisała), zgłaszałam wychowawczyni i szkolnej pedagog, problem poruszany był też na zebraniach.
Wychowawczyni też ma z chłopcem problemy na lekcjach, a do tego jego osiągnięcia są dużo słabsze niż być powinny (słabo pisze i czyta), więc poprosiła mamę o wykonanie badań w poradni. W opinii psycholog stwierdziła upośledzenie w stopniu lekkim. Mimo to mama chłopca nie chce się zgodzić na indywidualny tok nauczania. Ok, ma takie prawo.
Dziś na lekcji chłopiec przeszkadzał jak zwykle i był w tym tak natrętny, że wreszcie na któreś z kolei moje upomnienie odpowiedział: daj mi spokój stara głupia babo. Straciłam rezon, ale dziecko to dziecko - nie jego wina. Pech chciał, że wychowawczyni tej klasy jest na zwolnieniu, więc mi w udziale przypadł telefon do mamy. Chciałam jak najdelikatniej i w ogóle, ale kiedy0 ją o incydencie poinformowałam i poprosiłam o spotkanie, żeby ustalić co dalej pani stwierdziła, że ona nie widzi powodu, żeby się ze mną spotykać i jak chcę, to mogę sobie panią dyrektor nawet zawiadamiać. Dziecko ma opinię z poradni i miało prawo się zdenerwować na moje ciągłe nagabywanie. Owszem, użyte słowa były niefortunne i za to syn przeprosi. Ręce mi opadły i nie wiem co mam dalej robić. Oczywiście byłam u pedagożki, ta dzwoniła jeszcze raz i w przyszłym tygodniu pani zgodziła się przyjść na spotkanie ze mną i wychowawczynią. Ale powiedzcie, jak ja mam nie być uprzedzona i pozostać obiektywna?