nie zabraniam mojemu dziecku chodzić na lekcje religii, bo w końcu czy będzie
mu się podobało czy nie to jego wybór, ale teraz kiedy mam w dzienniczku
uwagę, ze nie nauczył sie jakiejś tam modlitwy zaczynam się nad tym
zastanawiać, bo :
w jego przypadku ta modlitwa to po prostu zakuć zdać zapomnieć...a chyba nie o
to pani chodzi,
czy ja mam szukać po internecie by się z nim uczyć właśnie tego ,po pierwsze
po co, po drugie nie chce mi się...
chyba moje wyobrażenia o nauczaniu religii były bardzo naiwne..

i jeszcze to już chyba moje pytanie do was, co ja mam powiedzieć dziecku, że
wszystkie dzieci z jego klasy są przyjęte ( patrz prezenty, ceremonie..i bóg
wie co jeszcze) a on nie?