Dodaj do ulubionych

religijny dylemat

15.03.10, 11:16
nie zabraniam mojemu dziecku chodzić na lekcje religii, bo w końcu czy będzie
mu się podobało czy nie to jego wybór, ale teraz kiedy mam w dzienniczku
uwagę, ze nie nauczył sie jakiejś tam modlitwy zaczynam się nad tym
zastanawiać, bo :
w jego przypadku ta modlitwa to po prostu zakuć zdać zapomnieć...a chyba nie o
to pani chodzi,
czy ja mam szukać po internecie by się z nim uczyć właśnie tego ,po pierwsze
po co, po drugie nie chce mi się...
chyba moje wyobrażenia o nauczaniu religii były bardzo naiwne..smile
i jeszcze to już chyba moje pytanie do was, co ja mam powiedzieć dziecku, że
wszystkie dzieci z jego klasy są przyjęte ( patrz prezenty, ceremonie..i bóg
wie co jeszcze) a on nie?
Obserwuj wątek
    • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:09
      bea.bea napisała:

      > nie zabraniam mojemu dziecku chodzić na lekcje religii, bo w końcu
      czy będzie
      > mu się podobało czy nie to jego wybór, ale teraz kiedy mam w
      dzienniczku
      > uwagę, ze nie nauczył sie jakiejś tam modlitwy zaczynam się nad tym
      > zastanawiać,

      rozmawiałas z katechetką lub ksiedzem? U mnie sytuacja podobna,
      córka chodzi na religie bo chce. W zeszlym tygodniu przyniosla
      informacje,ze ma miec indeks katechizacji czy cos takiego. poszlam
      do katechetki i powiedziłam,że mloda nie bedzie miała indeksu bo nie
      jest ochrzczona i nie bedzie rownież przyjęta ale na religie chodzi
      bo chce. Katechetka powiedziała,że ok, nie ma sprawy i sama
      powiedziala, ze w takim razie nie bedzie jej karała jeśli nie nauczy
      sie jakiejś modlitwy. Ja nie zamierzam jej uczyc modlitw w domu - od
      tego ma szkołę i lekcje religii.
      bo :
      > w jego przypadku ta modlitwa to po prostu zakuć zdać zapomnieć...a
      chyba nie o
      > to pani chodzi,
      > czy ja mam szukać po internecie by się z nim uczyć właśnie
      tego ,po pierwsze
      > po co, po drugie nie chce mi się...
      > chyba moje wyobrażenia o nauczaniu religii były bardzo naiwne..smile
      > i jeszcze to już chyba moje pytanie do was, co ja mam powiedzieć
      dziecku, że
      > wszystkie dzieci z jego klasy są przyjęte ( patrz prezenty,
      ceremonie..i bóg
      > wie co jeszcze) a on nie?

      a dlaczego nie bedzie przyjęty? Ja mojej wytłumaczyłam dlaczego nie
      chodzimy do kościoła - bo księża sa tacy a nie inni, bo nie
      postępują tak jakby zyczył sobie tego Bóg, bo interesuje ich tylko
      kasa. Samą komunię opisałam jej podobnie, że chodzi tylko o
      prezenty, że dzieci tylko to interesuje itp. Obiecałam jej w tym
      czasie wycieczkę do Disneylandu - bedzie miała super prezent a nie
      bedzie musiała się uczyć tych wszystkich głupich modlitw i regulek -
      to jej sie bardzo podoba i już jej koleżanki w klasie zazdroszcząwink
      • jantarowo Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:13
        bedzie miała super prezent a nie
        bedzie musiała się uczyć tych wszystkich głupich modlitw i regulek -
        to jej sie bardzo podoba i już jej koleżanki w klasie zazdroszczą
        • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:27
          jantarowo napisała:

          > bedzie miała super prezent a nie
          > bedzie musiała się uczyć tych wszystkich głupich modlitw i
          regulek -
          > to jej sie bardzo podoba i już jej koleżanki w klasie zazdroszczą

          to w końcu tylko dziecko, zawsze bedzie przykro jak rówieśnicy
          dostaną dużo fajnych prezentów - ale jej nie przekupiłam tak całkiem
          zwyczajnie, długo o tym rozmawiałyśmy.
        • daria_nowak Re: religijny dylemat 16.03.10, 10:50
          Dobre wyjście z sytuacji. Ja odmówiłam udziału w lekcjach religii jako 8 latka
          ze sprecyzowanymi poglądamiwink
          W okresie komunijnym mama jednej z koleżanek zaprosiła mnie jako „specjalnego
          gościa” na komunię swojej córki. Miałam fajna sukienkę, szytą u krawcowej,
          śliczne sandałki i bardzo dobrze się bawiłam. Nie czułam się gorsza, bo też
          byłam uczestniczką przyjęcia i „kimś ważnym”. Nie oszukujmy się w 95% dzieci do
          tego to się sprowadza…
      • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:14
        anna_geras napisała:

        > Samą komunię opisałam jej podobnie, że chodzi tylko o
        > prezenty, że dzieci tylko to interesuje itp. Obiecałam jej w tym
        > czasie wycieczkę do Disneylandu - bedzie miała super prezent a nie
        > bedzie musiała się uczyć tych wszystkich głupich modlitw i regulek > - to jej
        sie bardzo podoba i już jej koleżanki w klasie
        > zazdroszcząwink

        Rozumiem wątpliwości na temat zachowania księży (sama mam) i takie, a nie inne
        podejście na wiary. Nie rozumiem jednak, dlaczego okłamujesz dziecko i metkujesz
        przy okazji wszystkich innych - czyli tych, którzy do komunii
        przystępują/przygotowują dzieci? Gdyby moje dziecko przyniosło mi info, że inne
        dziecko po swoim rodzicu powtórzyło takie sensacje, to miałabyś ze mną mało
        przyjemną rozmowę. Nie życzę sobie bowiem takiego uogólniania m.in. na mój
        temat. BTW moje dziecko, przystępujące w tym roku do komunii, nie ma zielonego
        pojęcia, że to się wiąże z prezentami. A do Disneylandu też pojedzie, w ramach
        prezentu.
        • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:26
          e_r_i_n napisała:

          > Rozumiem wątpliwości na temat zachowania księży (sama mam) i
          takie, a nie inne
          > podejście na wiary. Nie rozumiem jednak, dlaczego okłamujesz
          dziecko i metkujes
          > z
          > przy okazji wszystkich innych - czyli tych, którzy do komunii
          > przystępują/przygotowują dzieci?
          nie okłamuje tylko uświadamiam jak bardzo pusta wiara jest
          katolicyzm. Nie bój się o wyjatkach (księżach z powołania i dobrych
          katolikach) też jej mówię jak i otm, że jeśli Bóg istnieje to nie
          wybrałby sobie na przedstawicieli tak zakłamanej instytucji - a
          jesli wybrał to sorry nie chcemy mieć z nim wpólnego.
          Gdyby moje dziecko przyniosło mi info, że inne
          > dziecko po swoim rodzicu powtórzyło takie sensacje, to miałabyś ze
          mną mało
          > przyjemną rozmowę. Nie życzę sobie bowiem takiego uogólniania
          m.in. na mój
          > temat. BTW moje dziecko, przystępujące w tym roku do komunii, nie
          ma zielonego
          > pojęcia, że to się wiąże z prezentami. A do Disneylandu też
          pojedzie, w ramach
          > prezentu.
          >
          • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:35
            anna_geras napisała:

            > Nie bój się o wyjatkach (księżach z powołania i dobrych
            > katolikach) też jej mówię jak i otm, że jeśli Bóg istnieje to nie
            > wybrałby sobie na przedstawicieli tak zakłamanej instytucji

            A co Ci szkodzi w takim razie być takim dobrym katolikiem i pokazywać, jak być
            powinno?
            Też miałam dylematy okołokościelne duże. Tylko, że uznałam, że to za mało, żeby
            uznać religię za coś niewartego. Wybieram, do jakiego kościoła chodzę (są takie,
            że moja noga tam nie postanie) i uznaję, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
            No i skoro Bóg 'jest głupi', bo ma takich przedstawicieli na ziemi, to już
            zupełnie nie rozumiem uczestnictwa Twojego dziecka na lekcjach religii
            katolickiej
            . Sama zachowujesz się właśnie jak te 'wszystkie' Twoim zdaniem
            dzieci, które biorą z religii to, co im się podoba.
            • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:43
              e_r_i_n napisała:

              od czasu kiedy lata temu przeczytałam Pismo świete uznałam,że kk ma
              niewiele z nim wspolnego.
              > A co Ci szkodzi w takim razie być takim dobrym katolikiem i
              pokazywać, jak być
              > powinno?
              , to już
              > zupełnie nie rozumiem uczestnictwa Twojego dziecka na lekcjach
              religii
              > katolickiej
              . Sama zachowujesz się właśnie jak te 'wszystkie'
              Twoim zdaniem
              > dzieci, które biorą z religii to, co im się podoba.
              >
              skoro religia już jest w szkole w srodku zajęć to niech dziecko
              chodzi skoro chce - dlaczego mam ja ograniczać? Ja jej powiem swoje,
              katechetka swoje. Jeśli bedzie chciała to sie kiedyś ochrzci,
              przystąpi do komunii - jako dorosła i swiadoma osoba - ale to bedzie
              swiadmomy wybór bo ile 8 czy 9 letnich dzieci kuma coś z tego
              obrządku naprawdę? Jaki procent?
              • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:46
                No ale przecież mówisz dziecku, że Boga albo nie ma, albo jeśli jest, nie
                chcecie mieć z nim nic wspólnego. Uczestnictwo w religii oznacza jednak 'manie
                czegoś wspólnego' z Bogiem.
                • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:49
                  e_r_i_n napisała:

                  > No ale przecież mówisz dziecku, że Boga albo nie ma, albo jeśli
                  jest, nie
                  > chcecie mieć z nim nic wspólnego. Uczestnictwo w religii oznacza
                  jednak 'manie
                  > czegoś wspólnego' z Bogiem.
                  ja to ja amoje dziecko to inna osoba. Może ona uwierzy bezgranicznie
                  a może nie - jej zycie.
                  • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:51
                    I dlatego tłuczesz jej takie głupoty do głowy, o jakich napisałaś w pierwszym
                    poście? Żeby miała swoje własne zdanie?
                    • miedzymorze Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:03
                      > I dlatego tłuczesz jej takie głupoty do głowy, o jakich napisałaś w pierwszym
                      > poście?

                      To są głupoty w Twoim subiektywnym odbiorze. Autorka pierwszego postu ma prawo tak uważać i ma prawo takie stanowisko przekazać dziecku.

                      pozdr,
                      mi
                      mi
                      • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:11
                        Oczywiście. Ma prawo. A otoczenie ma prawo zareagować - tak samo, jak na objawy
                        nietolerancji dla innego koloru skóry na przykład.
                    • przeciwcialo Re: religijny dylemat 15.03.10, 16:14
                      Raczej zdanie mamusi która wyjątkowa ignorancją się wykazuje.
                      Zamiast powiedziec prawdę oczernia jak leci katolików, księzy i
                      wiare.
                      O protestantach powiedziałabyc to samo, o muzłumanach, żydach,
                      prawosławnych.
              • asia_i_p Re: religijny dylemat 16.03.10, 06:42
                Podoba mi się, że pokazujesz dziecku, że można myśleć różnie.
                Mniej podoba, że tak stanowczo wartościujesz te różne sposoby
                myślenia.
                No i nie boisz się, że jednak trochę dziecko przeciążasz - mama mówi
                jedno, katechetka drugie, dodatkowo w opini mamy katechetka i te
                inne dzieci z zajęć religii są głupie.
                No i z tą komunią rzeczywiście - uważam, że fajnie, że dziecko też
                będzie miało jakiś prezent, z drugiej strony opowiadanie, że inne
                dzieci cieszą się tylko z prezentów jest zbędne. Straszne
                zamieszanie dla dziecka - ma patrzeć z góry na kolegów? Mama nie
                lubi kolegów? Jest coś złego w cieszeniu się z prezentów?
                Mam wrażenie, że sprawę religii otaczają u ciebie bardzo silne
                emocje, nie wiem, czy na pewno oddzielasz przekazywanie dziecku
                swoich poglądów od przekazywania mu swoich uprzedzeń.
        • azile.oli Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:26
          Zgadzam się całkowicie z Erin. Takie tlumaczenie dziecku, dlaczego
          nie bierze udziału w życiu kościoła jest nie na miejscu, pal sześć,
          że wsadza wszystkich księży do jednego worka, ale przy okazji jakby
          sugeruje, że wszystkie dzieci, które w tym w pełni uczwestniczą sa
          głupie i naiwne i tak naprawdę chodzi o prezenty itp.
          Można wytłumaczyć, że nie jesteście wierzący, bo wiara jest sprawą
          indywidualną każdego człowieka, natomiast darować sobie szczegółowe
          wyjaśnienia i osobiste animoje.
          Co do uczestnictwa w lekcji religii - porozmawiać z katechetą,
          problemów być nie powinno.
          Natomiast problem może się pojawić, gdy dziecko wyskoczy z
          rewelacją, zasłyszana u rodziców, że komunia to tylko prezenty i to
          nic nie znaczy. Otóż dla większości dzieci znaczy to bardzo wiele.
          • leigh4 Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:38
            O rany! Zszokowałyście mnie. jak można takie głupoty mówić małemu
            dziecku? Wybaczcie, sama nie jestem nadmiernie religijna, ale
            powiedzieć dziecku, że wszyscy świadkowie jechowy lub katolicy są
            źli, zakłamani itd?? następni będą Żydzi albo kolorowi? Z góry
            uczycie je nietolerancji, utrawlacie sterotypy. To jest dopiero
            zakłamanie...
            • leigh4 Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:39
              Jehowy-miało byćwink
            • przeciwcialo Re: religijny dylemat 15.03.10, 16:16
              Anna jakas tam mysli że jest nowoczesna i postępowa.
        • chicarica Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:37
          A niby dlaczego? Skoro jedni mogą wpajać swoim dzieciom że ateiści to źli ludzie
          bez moralności (takie cuda słyszałam ja, co prawda nie w domu, tylko na lekcjach
          religii, ale mój mąż słyszał to w domu), to inni mogą wpajać swoim dzieciom że
          katolickie dzieci interesują tylko prezenty na komunię. Co do mało przyjemnych
          rozmów - mam w zwyczaju sama wybierać sobie partnerów do pogawędek, być może w
          moim przypadku jeśli chodzi o rozmowę, musiałabyś obejść się smakiem, bo nie
          widzę powodu dla którego miałabym znosić cudze pouczanie na temat tego, co
          powinnam wpajać swojemu dziecku.
          • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:41
            A niby dlatego, że tak samo bym zareagowała, gdyby moje dziecko od innego
            usłyszało, że jest do dupy, bo jest, przykładowo, 'czarne'. Albo 'rude'. I
            powiedziałoby to, bo 'mama tak powiedziała'.
            Uważam, że wpajając jakieś mądrości dzieciom trzeba przy okazji zaznaczyć, że to
            subiektywne zdanie, niekoniecznie zgodne z prawdą i że nie należy w
            związku z takim zdaniem innym sprawiać przykrości, mówiąc im np. że idą do
            komunii, bo zależy im tylko na prezentach.
            • chicarica Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:24
              Sęk w tym, że bycia czarnym albo rudym się nie wybiera. Tacy się rodzimy i w
              żaden sposób nie mówi to o tym, jakimi jesteśmy ludźmi i czym kierujemy się w życiu.
              Religię (przynajmniej teoretycznie) się wybiera i stanowi ona naszą POSTAWĘ
              życiową, podczas gdy kolor skóry czy włosów, czy posiadanie skośnych oczu czy
              brak prawej nogi nie stanowi. Mówiąc "jestem katolikiem" dajesz innym informację
              o sobie, o tym co jest dla Ciebie ważne, jakimi wartościami przynajmniej
              teoretycznie się kierujesz. I tę postawę życiową już można ocenić i mieć na jej
              temat jakieś zdanie.
              • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:29
                chicarica napisała:

                > I tę postawę życiową już można ocenić i mieć na jej temat jakieś
                > zdanie.

                Owszem. A oceniany ma prawo się z tą oceną nie zgodzić i wyrazić to (vide moja
                info o teoretycznej rozmowie z anną_geras).
              • franczii Re: religijny dylemat 15.03.10, 17:09
                > Sęk w tym, że bycia czarnym albo rudym się nie wybiera.

                A wiare sie dostaje. Podobno to taki dar. Ja nie wiem ale tak slyszalam.
                Szczerze mowiac to dla mnie informacja, ze ktos jest katolikiem jest zupelnie
                bezuzyteczna. Moze znaczyc doslownie wszystko.
              • asia_i_p Re: religijny dylemat 16.03.10, 06:54
                > Sęk w tym, że bycia czarnym albo rudym się nie wybiera. Tacy się
                rodzimy i w
                > żaden sposób nie mówi to o tym, jakimi jesteśmy ludźmi i czym
                kierujemy się w ż
                > yciu.
                Przepraszam cię, ale mnie przeraża takie myślenie.
                Tolerancja oparta na tym, że tolerowany nic nie może na to poradzić.

                Nie toleruję inności, bo trudno, już się taki urodził. Toleruję
                inność, bo nie sposób zredukować człowieka do jednej cechy ani
                jednego poglądu. Dla mnie tolerancja to jest nieuogólnianie,
                niedzielenie świata na dwie połowy za każdym razem, kiedy dostrzegę
                jakąś różnicę. Dlatego, kiedy zakładam, że różowa żarówkowa tunika
                tej babki co idzie ulicą, wraz z jej zielonożarówkowymi legginsami
                to dowód, że nie mam o czym z nią gadać, to sama się okradam z
                kawałka świata. Bo to jest tylko dowód, że mamy różne gusta.

                Jeśli ktoś głosi poglądy jawnie i bezpośrednio szkodliwe i
                niebezpieczne (i nie mam na myśli wydumanych skutków psychicznych w
                trzecim pokoleniu, raczej coś na zasadzie "spuść łomot pedałowi"
                albo "wytruć księży"), to sam pogląd trzeba zwalczać, człowiekowi
                zbieranie wyznawców uniemożliwić, w razie gdyby próbował swoje
                poglądy wcielać w życie nawet go zamknąć - ale czy to go na amen
                skreśla jako człowieka?
                • izak31 Re: religijny dylemat 16.03.10, 07:27
                  Szyszunia napisała mądre rzeczy. Mój mąż i ja jestesmy ateistami i
                  nasze dzieci tez wychowany na ateistów zgodnie z naszymi
                  przekonanami i swiatopogladem.
              • joanna35 Re: religijny dylemat 16.03.10, 10:53
                No tak, tylko jeżeli mówię dziecku, że ateiści są be to jednocześnie
                nie posyłam dziecko na lekcje podczas których wpajana jest mu wroga
                propagandasmileJak dla mnie to zwykłe kołtuństwo i tyle. Mamusia nie
                zgadza się na przystąpienie dziecka do pierwszej komunii,bo co ona z
                tego wie, ale udział młodej w lekcjach znienawidzonej religii, na
                której uczy się różnych takich głupot jest już ok i o tym mała może
                zadecydować sama. Dodatkowo podważa autorytet nauczyciela - to w
                końcu też jest ok. Niby mamusia w Boga nie wierzy, ale na wszelki
                wypadek zapala mu świeczke a diabłu ogarek. To czego tak naprawdę
                mamusia uczy dziecko?
      • elza78 Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:28
        > dlaczego nie chodzimy do kościoła - bo księża sa tacy a nie inni, bo nie
        > postępują tak jakby zyczył sobie tego Bóg, bo interesuje ich tylko
        > kasa. Samą komunię opisałam jej podobnie, że chodzi tylko o
        > prezenty, że dzieci tylko to interesuje itp.

        ja leje, w innych aspektach zycia tez sie zastanawiasz co robia inni tego co
        robisz ty nie biorac pod uwage smile
        kup sobie moze poduszke do okna aby miec lepszy oglad co robia sasiedzi, ludzie
        na ulicy, pani z warzywniaka i na tej podstawie kreowac swoj rozowy swiatek z
        disneylandem w tle big_grin
        masakra big_grin taka troche dulszczyzna big_grin
        • elza78 Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:30
          i nie chodzi mi o sam a spekt wiary czy nie wiary, ale o to w jaki sposob to
          zostaje wytlumaczone dziecku - bo inni srata tata big_grin no padlam na cycki...
          gdybym nie wierzyla powiedzialabym dziecku ze wedlug mnie Boga nei ma i dlatego
          nei chodze do kosciola big_grin proste latwe i przyjemne i malo burackie tlumaczenie big_grin
          • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:33
            elza78 napisała:

            > i nie chodzi mi o sam a spekt wiary czy nie wiary, ale o to w jaki
            sposob to
            > zostaje wytlumaczone dziecku - bo inni srata tata big_grin no padlam na
            cycki...
            > gdybym nie wierzyla powiedzialabym dziecku ze wedlug mnie Boga nei
            ma i dlatego
            > nei chodze do kosciola big_grin proste latwe i przyjemne i malo burackie
            tlumaczenie
            > big_grin
            >

            a skąd wiesz,że ja nie wierzę? No wybacz,żebym tutaj zacytowała
            wszystko co przekazałam dziecku.
            • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:38
              anna_geras napisała:

              > a skąd wiesz,że ja nie wierzę?

              No ale w co wierzysz? W tego Boga, który być może istnieje, albo nie chcesz mieć
              z nim nic wspólnego, w związku z takim, a nie innym kościołem? - "a jesli wybrał
              to sorry nie chcemy mieć z nim wpólnego"
              • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:48
                e_r_i_n napisała:

                > anna_geras napisała:
                >
                > > a skąd wiesz,że ja nie wierzę?
                >
                > No ale w co wierzysz? W tego Boga, który być może istnieje, albo
                nie chcesz mie
                > ć
                > z nim nic wspólnego, w związku z takim, a nie innym kościołem? -
                "a jesli wybra
                > ł
                > to sorry nie chcemy mieć z nim wpólnego"
                >
                >

                Tak trudno to zrozumieć,że moge wierzyć w Boga ale mieć go za dupka?
                Zapraszam do linka w mojej sygnaturce.
                • elza78 Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:55
                  link w sygnaturce nie jest niczym odkrywczym, a rzeczywistosc czyli to ze carin
                  nie zyje juz od jakiegos czasu staje sie przekomiczna w kontekscie "podwyzszania
                  stawki"
                • szyszunia11 Re: religijny dylemat 15.03.10, 20:15
                  > Tak trudno to zrozumieć,że moge wierzyć w Boga ale mieć go za dupka?
                  > Zapraszam do linka w mojej sygnaturce.

                  trudno w to uwierzyć. Nie wiesz, co mówisz.
                  swoją drogą - rezygnować z sakramentów a nawet z wiary z powodu księzy (którzy owszem, sa różni, jak wszyscy ludzie - to też niektórym bardzo trudno pojąć) to tak, jakby nie odebrać czekającego na nas w banku spadku wysokości powiedzmy miliona euro, bo kasjer nieuprzejmy.
            • przeciwcialo Re: religijny dylemat 15.03.10, 16:19
              Wierzący raczej nie będzie jeździł po innych wierzących.
              Niewierzący majace jako takie obycie kulturalne tez nie bedzie
              obrażał.
              Buraki znajdą sie po każdej stronie "barykady".
            • franczii Re: religijny dylemat 15.03.10, 17:14
              Jesli wierzysz to mozesz powiedziec, ze wierzysz, ale nie wierzysz, ze jest on w
              kosciele ani w to, ze nakazuje udzial w koscielnych obrzadkach, proste i bez
              obrazania innych.
          • chicarica Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:39
            Ale skąd założenie, że ktoś nie chodzi do kościoła bo uważa że Boga nie ma?
            Ja na przykład uważam że jest. A nie chodzę, bo na temat KK mam podobne zdanie
            jak Anna Geras - nie widzę siebie jako części tej instytucji.
            • elza78 Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:44
              "nie widzę siebie jako części tej instytucji."
              trudno takie zdanie przekazac dziecku w mniej drastyczny sposob niz taki ze nie
              wszyscy ksieza to chamy pedofile i zlodzieje, a wierni czekaja jedynie na
              prezenty i snickersy? no sorry big_grin
              smieszy mnie takie argumentowanie, chociaz sama w dyskusjach nie raz uzywam
              niskich argumentow, jednak ten jest pod poziomem dna i puka od dolu...
              jeszcze w gadce z doroslym ktory jakos tam ogarnia wszystko i jest partnerem do
              dyskusji - moze jakos bronic swojego toku myslenia, ale nie matka - autorytet w
              stosunku do dziecka, to jest jakas masakra, wdeptanie w ziemie malego czlowieka
              ktory ma jakies tam swoje zdanie w temacie a matka mowi mu - to bez sensu bo to
              wszystko gowno...
              nie no kicha panie i panowie.
              • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:53
                elza78 napisała:

                > "nie widzę siebie jako części tej instytucji."
                > trudno takie zdanie przekazac dziecku w mniej drastyczny sposob
                niz taki ze nie
                > wszyscy ksieza to chamy pedofile i zlodzieje, a wierni czekaja
                jedynie na
                > prezenty i snickersy? no sorry big_grin
                gdzieś tam wyżej juz wyjaśniłam, że o dobrych księżach i katolikach
                też mówiłam dziecku,więc się tak nie ekscytuj.
                • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:55
                  anna_geras napisała:

                  > gdzieś tam wyżej juz wyjaśniłam, że o dobrych księżach i
                  > katolikach też mówiłam dziecku,więc się tak nie ekscytuj.

                  A zaraz potem dodałaś, że wszystkie dzieci idą do komunii, bo prezenty. I
                  w ramach oddania się bardziej duchowym sprawom, zabierasz je do Disneylandu.
                  Tak, wcale nie przekazujesz dziecku wyłącznie negatywnego obrazu kościoła.
                • elza78 Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:57
                  a sensem religii nie jest Bog? najbardziej sie liczy jak w przypadku kazdej
                  wiejskiej mentalnosci kto jest zly kto dobry kto z kim spi i za ile kasy ;P
                  lapiesz kontekst?
              • chicarica Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:56
                Pozwól że zaufam ci jako specjalistce od niskich argumentów. Istotnie, wydajesz
                się być w tej dziedzinie wielkim autorytetem.
                Na szczęście każdy sam może wybrać w jaki sposób wychować własne dzieci. Ja moim
                oszczędzę kontaktu z tą przykrą instytucją, jaką jest KK - uważam, że można być
                dobrym człowiekiem nie będąc członkiem KK, a w KK moje dziecko z pewnością nie
                nauczy się tolerancji i szacunku dla cudzych poglądów.
            • leigh4 Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:47
              No to po co ta cała szopka z komunią, chodzeniem na religię itp?
              Przeciez to skrajna obłuda, dziecku tylko robi sie w ten sposób wodę
              z mózgu. jesli chcę, żeby mogło wybrać samo i samo zdecydować, czy
              chce być katolikiem i w tym celu chodzi na religie, to po co
              faszerować go własnymi uprzedzeniami?To tak, jakby postawic
              dzieciaka w nartach na stoku i w ramach zachęty do zjazdu zacząć mu
              opowiadać o ilości wypadków i postraszyć, że "ja nigdy w życiu nie
              załozyłabym nart, bo na KAŻDY kto to zrobi, złamie nogę"wink
              • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:54
                Otóż to.
                Albo się daje dziecku wolny wybór - umożliwiając i ani zachęcając, ani
                zniechęcając, albo się dziecko od razu ustawia na swój tor myślenia o religii i
                tym, co z nią związane.
                Anna_geras chyba nie do końca wybrała, w którą stronę idzie.
                • chicarica Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:58
                  A ja nie widzę powodu, żeby dawać wolny wybór, póki dziecko jest małe i samo nie
                  ma rozeznania. Nie dam mu wolnego wyboru czy może stanąć na parapecie i skoczyć
                  z czwartego piętra, nie zapiszę go też do KK. Jak dorośnie (powiedzmy do wieku
                  nastoletniego) i dojrzeje, samo wybierze, ochrzcić się i przyjąć komunię w razie
                  czego zawsze może, ze złożeniem aktu apostazji jest więcej problemu.
                  • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:05
                    I takie podejście w pełni rozumiem.
                    Natomiast widzę sprzeczność w tym, co pisze Anna_geras, która z jednej strony
                    twierdzi, że daje dziecku wybór, z drugiej opowiada, jakie zuo ten kościół.
                    • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:11
                      e_r_i_n napisała:

                      > I takie podejście w pełni rozumiem.
                      > Natomiast widzę sprzeczność w tym, co pisze Anna_geras, która z
                      jednej strony
                      > twierdzi, że daje dziecku wybór, z drugiej opowiada, jakie zuo ten
                      kościół.

                      JA JA JA uważam,że kk to dno. Ona niech sama do tego dojdzie. Mi to
                      zajęlo 15 lat życia. Mam madre dziecko i wiem,że za parę lat sie
                      połapie. Krzywda raczej jej sie nie stanie no chyba,że jakiś kasiądz
                      wyciągnie do niej łape.
                      • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:14
                        anna_geras napisała:

                        > JA JA JA uważam,że kk to dno. Ona niech sama do tego dojdzie.

                        I dlatego:
                        "Ja mojej wytłumaczyłam dlaczego nie chodzimy do kościoła - bo księża sa
                        tacy a nie inni, bo nie postępują tak jakby zyczył sobie tego Bóg, bo interesuje
                        ich tylko kasa. Samą komunię opisałam jej podobnie, że chodzi tylko o
                        prezenty, że dzieci tylko to interesuje itp."

                        Nie, wcale nie przekazujesz jej swojej negatywnej opinii i pozwalasz wyrobić
                        własne zdanie.
                        • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:17
                          e_r_i_n napisała:

                          > anna_geras napisała:
                          >
                          > > JA JA JA uważam,że kk to dno. Ona niech sama do tego dojdzie.
                          >
                          > I dlatego:
                          > "Ja mojej wytłumaczyłam dlaczego nie chodzimy do kościoła -
                          bo księża sa
                          > tacy a nie inni, bo nie postępują tak jakby zyczył sobie tego Bóg,
                          bo interesuj
                          > e
                          > ich tylko kasa. Samą komunię opisałam jej podobnie, że
                          chodzi tylko o
                          > prezenty, że dzieci tylko to interesuje itp."
                          >
                          > Nie, wcale nie przekazujesz jej swojej negatywnej opinii i
                          pozwalasz wyrobić
                          > własne zdanie.

                          oczywiście,że przekazuję jej swoją opinię. Tak jak na temat sasiada
                          chama - mówie,że uważam,że jest chamem bo zasypał mi samochód
                          sniegiem jak byłam w ciązy ale nie zabraniam jej mówić do niego
                          dzień dobry.
                      • iwles Re: religijny dylemat 15.03.10, 17:32

                        anna_geras napisała:
                        > JA JA JA uważam,że kk to dno. Ona niech sama do tego dojdzie.


                        a jak dojdzie do zupełnie odmiennych poglądów ?

                        poza tym, jesli ja coś uznaję za dno, to nigdy w życiu nie posłałabym tam dziecka. Jeśli Ty uważasz, że KK robi z mózgu sieczkę - to co z ciebie za rodzic, który na robienie sieczki z mózgu własnego dziecka pozwala.
                        • anna_geras Re: religijny dylemat 16.03.10, 09:28
                          iwles napisała:

                          >
                          > anna_geras napisała:
                          > > JA JA JA uważam,że kk to dno. Ona niech sama do tego dojdzie.
                          >
                          >
                          > a jak dojdzie do zupełnie odmiennych poglądów ?
                          >
                          > poza tym, jesli ja coś uznaję za dno, to nigdy w życiu nie
                          posłałabym tam dziec
                          > ka. Jeśli Ty uważasz, że KK robi z mózgu sieczkę - to co z ciebie
                          za rodzic, kt
                          > óry na robienie sieczki z mózgu własnego dziecka pozwala.
                          >
                          >
                          bez przesady! ja nie posyłam dziecka do koscioła i na plabanie do
                          ksiedza ale na lekcje religii w 1 klasie szkoły podstawowej gdzie
                          dzieci malują, uczą się podstaw o zyciu Jezusa no i kilku modlitw.
                          Wierzę,że mam mądre dziecko, które za 2 - 3 lata samo zrezygnuje z
                          chodzenia na religię.
                          • iwles Re: religijny dylemat 16.03.10, 10:40

                            a dlaczego wg ciebie, za 2-3 lata dziecko samo ma zrezygnować? bo
                            juz po Komunii i zrozumie, że żadnych więcej prezentów nie dostanie?
                            czy nie będzie się juz podobało rysowanie, malowanie ?

                            na świetlicę go lepiej zapisz, albo niech na tę godzinę, kiedy jest
                            religia, do biblioteki chodzi - z większym pożytkiem będzie, dla
                            jego umysłu przede wszystkim, niż ma słuchać takiego pomieszania - w
                            szkole jedno, a w domu wyśmiewanie się i ironia z tego, co w szkole
                            usłyszał.
                • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:59
                  e_r_i_n napisała:

                  > Otóż to.
                  > Albo się daje dziecku wolny wybór - umożliwiając i ani zachęcając,
                  ani
                  > zniechęcając, albo się dziecko od razu ustawia na swój tor
                  myślenia o religii i
                  > tym, co z nią związane.
                  > Anna_geras chyba nie do końca wybrała, w którą stronę idzie.

                  ja wybrałam za siebie i wiem dokładnie w która stronę ide. Gdybym
                  chciała wybrac również za dziecko to bym jej zabroniła chodzić na
                  religie. Dziecko ma swiadomośc jakim człowiekiem powinna być jako
                  prawdziwa i dobra katoliczka - a czy da rade to sie zobaczy.
                  • zona_mi Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:57
                    > Gdybym chciała wybrac również za dziecko to bym jej zabroniła
                    chodzić na religie.

                    Wybrałaś za dziecko, udając, że dajesz mu wybór (umożliwienie
                    chodzenia na katechezę) a w rzeczywistości przekazując własny
                    pogląd - to działa mocniej niż poznanie czegoś bez obciążeń w
                    rodzaju: jak chcesz, to się zapisz do tej durnej i kłamliwej
                    instytucji, mamunia otwiera ci furtkę.
                    • latajacamysz Re: religijny dylemat 16.03.10, 10:09
                      A co jest złego w pokazaniu dziecku różnych możliwości (dróg)?
                      To logiczne, że dziecko chce znać zdanie rodziców na tematy poruszane na
                      religii, w szkole. Za nieuczciwe uważałabym unikanie odpowiedzi lub dawanie
                      wymijających.
                      Dziecko i tak wyczuje fałsz i nie będzie wiedziało dlaczego mama nie mówi mu
                      wszystkiego, a od tego już krok do utraty zaufania.
                      • iwles Re: religijny dylemat 16.03.10, 10:42

                        to po co wysyła dziecko na religię?
                        po to, aby dziecko straciło zaufanie do szkoły i nauczycieli ?
                      • zona_mi Re: religijny dylemat 16.03.10, 11:37
                        > A co jest złego w pokazaniu dziecku różnych możliwości (dróg)?

                        Nic, o ile robi się to z sensem i bez robienia dziecku wody z mózgu.

                        > Dziecko i tak wyczuje fałsz i nie będzie wiedziało dlaczego mama
                        nie mówi mu wszystkiego, a od tego już krok do utraty zaufania.

                        Nikt nie każe jej utwierdzać dziecka w przekonaniu, że religia
                        katolicka jest dobra, skoro sama tak nie uważa. Jednak czego innego
                        dziecko dowiaduje się na katechezie (wbrew temu co ktoś wyżej
                        napisał lekcje religii to nie tylko suche fakty z życia Jezusa i
                        podstawowe modlitwy, to nauka o wierze - w i e r z e), a w domu
                        widzi coś zupełnie odwrotnego. W przypadku ośmiolatka to nie danie
                        wyboru drogi życiowej, tylko mieszanie w głowie. Spotkałąm kiedyś
                        taką mamusię, któa zapisała dziecko przedszkola katolickiego, a
                        potem była zdziwiona, że mała chce chodzić do kościoła w niedzielę,
                        albo się modlić z rodzicami. Dwa lata się tak męczyły, wreszcie ją
                        zabrała z przedszkola i dobrze, bo mnie samej słabo się robiło od
                        wysłuchiwania na podwórku, że "te zakonnice tylko alleluja i
                        alleluja" - nie wierzysz, nie masz szacunku, nie interesuje cię ta
                        wiara - przymusu nie ma. Ja nie wyobrażam sobie posłać dziecko do,
                        dajmy na to, szkoły żydowskiej, a w domu utwierdzania go w
                        przekonaniu, że Żydzi są be.
                        Bardziej do rzeczy byłoby posłanie dziecka na lekcje
                        religioznawstwa, gdyby była taka możliwość, albo w ogóle nie
                        posyłanie go na naukę katolicyzmu.
              • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 12:55
                leigh4 napisała:

                > No to po co ta cała szopka z komunią, chodzeniem na religię itp?
                > Przeciez to skrajna obłuda, dziecku tylko robi sie w ten sposób
                wodę
                > z mózgu. jesli chcę, żeby mogło wybrać samo i samo zdecydować, czy
                > chce być katolikiem i w tym celu chodzi na religie, to po co
                > faszerować go własnymi uprzedzeniami?To tak, jakby postawic
                > dzieciaka w nartach na stoku i w ramach zachęty do zjazdu zacząć
                mu
                > opowiadać o ilości wypadków i postraszyć, że "ja nigdy w życiu nie
                > załozyłabym nart, bo na KAŻDY kto to zrobi, złamie nogę"wink

                wyobraź sobie,że powiedziłam dziecku,że jeśli chce być dobrym,
                prawdziwym katolikiem to musi być przede wszystim dobrym człowiekiem
                ( i znowu nie zacytuję całej rozmowy bo nie dam rady) co jest bardzo
                trudne w tych czasach.
              • bea.bea Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:04
                bardzo podoba mi sie twoje zdanie, i dlatego nie wiem jak mam postapić ?
      • beliska Re: religijny dylemat 15.03.10, 15:14
        anna_geras napisała:
        > a dlaczego nie bedzie przyjęty? Ja mojej wytłumaczyłam dlaczego nie
        > chodzimy do kościoła - bo księża sa tacy a nie inni, bo nie
        > postępują tak jakby zyczył sobie tego Bóg, bo interesuje ich tylko
        > kasa. Samą komunię opisałam jej podobnie, że chodzi tylko o
        > prezenty, że dzieci tylko to interesuje itp. Obiecałam jej w tym
        > czasie wycieczkę do Disneylandu - bedzie miała super prezent a nie
        > bedzie musiała się uczyć tych wszystkich głupich modlitw i regulek -
        > to jej sie bardzo podoba i już jej koleżanki w klasie zazdroszcząwink

        Nie wychowujesz dziecka ani w prawdzie ani w wolności.
        Przekazujesz jej bardzo ograniczony i zakłamany
        w ogromnej mierze swój osobisty pogląd. Bardzo ograniczony.

      • diabel.lancucki Re: religijny dylemat 16.03.10, 18:26
        anna_geras napisała:

        Ja mojej wytłumaczyłam dlaczego nie
        > chodzimy do kościoła - bo księża sa tacy a nie inni, bo nie
        > postępują tak jakby zyczył sobie tego Bóg, bo interesuje ich tylko
        > kasa. Samą komunię opisałam jej podobnie, że chodzi tylko o
        > prezenty, że dzieci tylko to interesuje itp. Obiecałam jej w tym
        > czasie wycieczkę do Disneylandu - bedzie miała super prezent a nie
        > bedzie musiała się uczyć tych wszystkich głupich modlitw i regulek -
        > to jej sie bardzo podoba i już jej koleżanki w klasie zazdroszcząwink

        przeczytaj to co napisałaś jeszcze raz i nie posyłaj więcej dziecka na religię.
        wygląda na to, że ty masz głowę nabitą kasą. Przy Pierwszej Komunii akurat
        najważniejsze są "głupie modlitwy i regułki", a nie prezenty. No ale, jeżeli ma
        się takie podejscie do życia to nic dziwnego, że coraz częściej uroczystości
        pierwszokomunijne przypominają wesele: nieważne ceromonia religijna,
        najważniejsze, żeby w kosciele dobrze wyglądać, a potem, żeby była taka impreza,
        że sąsiadki pękną z zadrości.

    • chicarica Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:15
      Całego tego problemu nie byłoby, gdyby nie robiono w publicznej szkole, za
      państwowe pieniądze, indoktrynacji religijnej. Przedmiot "religia" powinien
      zostać zmieniony na przedmiot "religioznawstwo", wolny od indoktrynacji, od
      nauczania paciorków i przygotowania do komunii czy bierzmowania.
      • anna_geras Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:17
        chicarica napisała:

        > Całego tego problemu nie byłoby, gdyby nie robiono w publicznej
        szkole, za
        > państwowe pieniądze, indoktrynacji religijnej. Przedmiot "religia"
        powinien
        > zostać zmieniony na przedmiot "religioznawstwo", wolny od
        indoktrynacji, od
        > nauczania paciorków i przygotowania do komunii czy bierzmowania.

        amenwink
      • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:18
        Owszem, też jestem przeciwniczką religii w szkole, krzyża w miejscach
        publicznych itd.
        Co nie zmienia faktu, że jak się prezentuje jakąś postawę, to dobrze jest w niej
        być konsekwentnym.
        • chicarica Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:27
          A widzisz. Ja na przykład też konsekwentna nie jestem, bo wzięłam ślub
          kościelny. Miałam w życiu taki moment, że pomyślałam sobie że w końcu będę w
          zgodzie z zasadami KK, że w sam raz mogę wrócić na jego łono. Niestety, od
          tamtego czasu jestem coraz bardziej przekonana, że NIE jestem częścią tej
          instytucji, NIE ufam jej, NIE jestem przekonana że jest w niej Bóg, NIE chcę
          kierować się jej wskazaniami, NIE jestem cennym członkiem tej wspólnoty bowiem
          mam czelność mieć własne zdanie na wiele tematów i NIE podoba mi się rola, jaką
          KK mi wyznacza.
          • e_r_i_n Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:31
            IMO to jednak inna sytuacja. Zmienić zdanie można - ateista może się 'nawrócić',
            wierzący zwątpić. Niekonsekwencją by było, gdybyś mając takie podejście, jakie
            opisujesz, ochrzciła dziecko, posłała je do komunii itd.
      • elza78 Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:29
        wiesz co ja w publicznej szkole za SWOJE pieniadze studiuje specjalnosc ktora
        wybrala za mnie WIEKSZOSC mojego roku - uruchamia sie te przedmioty na ktore
        jest popyt - prawo wiekszosci big_grin
        reszta - mniejszosc kombinuje sobie indywidualny tok big_grin
        taka analogia tongue_out
        • nenia1 Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:40
          Uważasz, że pomiędzy specjalnością na studiach
          a religią w szkole nie ma specjalnej różnicy?
          • elza78 Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:49
            mysle ze skoro wiekszosc ma ochote uczyc sie religii w ten sposob a rodzice
            wiakszosci odprowadzaja wieksze podatki to uruchamia sie przedmiot religia a
            niewierzacy nie musza brac w nim udzialu, mysle ze analogia jest prosta do
            ogarniecia - ja przynajmniej tak to widze big_grin
            o podazy decyduje popyt to proste a swiete oburzanie sie niewierzacych - coz
            jesli bedzie ich wiecej w danej szkole to uruchomia im religioznawstwo big_grin
            • majenkir Re: 15.03.10, 14:55

              elza78 napisała:
              > mysle ze skoro wiekszosc ma ochote uczyc sie religii w ten sposob


              A kiedyz to ta "wiekszosc" miala okazje sie wypowiedziec?
              Ida jak te barany, jeden za drugim. Kiedys na pochod pierwszomajowy,
              teraz na religie.... Ot co...
              • elza78 Re: 15.03.10, 15:19
                byl ostatnio artykul chyba na gazecie o liceum gdzie sie mlodziez zbuntowala i
                nei ma religii i co ?
                kazdy swoj umysl ma, wiec mysle ze nieladnie nazywac kogos baranem bo wybral tak
                jak wiekszosc big_grin
            • maurra Re: religijny dylemat 15.03.10, 17:41
              elza78 napisała:
              > mysle ze skoro wiekszosc ma ochote uczyc sie religii w ten sposob a rodzice wiakszosci odprowadzaja wieksze podatki to uruchamia sie przedmiot religia>

              nikt nigdy nie spytał owej mitycznej większości, czy faktycznie ma ochotę na religię w szkole czy może jednak poza nią.

              A rodzice większości nie odprowadzają żadnych większych podatków
              • ira_07 Re: religijny dylemat 15.03.10, 18:15
                > nikt nigdy nie spytał owej mitycznej większości, czy faktycznie ma ochotę na re
                > ligię w szkole czy może jednak poza nią.

                No skoro ludzie na religię posyłają, to chcą posyłać, prawda? Moje dziecko pewnie będzie chodziło na religię do kościoła, ale jakbym miała wybór, wolałabym, zeby miało ją w szkole. Wydoga i dla dzieckoa i dla rodzica.

                > A rodzice większości nie odprowadzają żadnych większych podatków

                No co ty nie powiesz? Jesli na 300 dzieci w szkole 250 chodzi na religię, to ich rodzice łącznie odprowadzaja więcej podatków niż rodzice pozostałych 50. Więc oni sami za tę religię płącą.
                • maurra Re: religijny dylemat 15.03.10, 18:38
                  >> No skoro ludzie na religię posyłają, to chcą posyłać, prawda?>

                  przecież nie o tym mowa
                  rzecz dotyczy miejsca - narzuconego bez pytania o zdanie uczniów, rodziców czy
                  nauczycieli. Zupełnie jak dekrety Bieruta w PRLtongue_out
                  Spytał cię kto czy wolisz religię w salce czy w szkole? Twoich rodziców ktoś
                  spytał? w Twojej szkole albo w szkole Twojego dziecka pytano, czy chcecie aby
                  szkoła organizowała religię?

                  > No co ty nie powiesz? Jesli na 300 dzieci w szkole 250 chodzi na religię, to
                  ich rodzice łącznie odprowadzaja więcej podatków niż rodzice pozostałych 50.
                  Więc oni sami za tę religię płącą.

                  O naprawdę?big_grin
                  A w którym miejscu deklaracji podatkowej jest rubryczka dla niewierzących, w
                  której z racji nieposyłania dzieci na religię w szkole mogą wpisać niższą kwotę
                  podatku/odliczyć więcej?
                  Na utrzymanie klechów w szkole i ich pensje składają się PO RÓWNO wierzący i
                  niewierzący, nie kompromituj się
              • elza78 Re: religijny dylemat 15.03.10, 18:23
                chodza bo nie maja ochoty smile wez nie rozsmieszaj big_grin
                • maurra Re: religijny dylemat 15.03.10, 19:53
                  ochota nikogo specjalnie nie interesuje, to nie uczniowie wypełniają deklaracje
      • latajacamysz Re: religijny dylemat 16.03.10, 10:12
        W pełni się zgadzam!
        • latajacamysz Re: religijny dylemat 16.03.10, 10:20
          dotyczyło wypowiedzi na temat religioznawstwa w szkole, zamiast religii.
    • najma78 Re: religijny dylemat 15.03.10, 13:46
      Twoj dylemat to wynik chorego systemu, w szkolach swieckich nie powinny sie
      odbywac lekcje jakiejkolwiek religii. Ja i maz jestesmy ateistami, natomiast
      corka chodzi do katolickiej szkoly podstawowej, ktora wybralismy swiadomie.
      Wiele dzieci w tej szkole to katolicy, czesc innego wyznania a czesc
      niewierzaca. Komunie odbywaja sie miedzy 3-6 klasa. Corka uczestniczy w
      zajeciach z religii katolickiej, bo sa obowiazkowe, chodzi tez do kosciola raz w
      tygodniu z klasa. Jest obecnie w drugiej klasie i zdecydowala o przystapieniu do
      komunii swietej, mniej lub bardziej oficjalnym ale warunkiem jest uczestnictwo w
      niedzielnych mszach swietych, na ktore z nia uczeszczamy, zeby klopotu nie bylo
      z komunia. W domu o religii sie nie mowi, zadan domowych z tego zakresu tez nie
      ma.Wiem ze corka zna jakies modlitwy i podstawy obrzadku ze szkoly co jest
      naturalne. Komunia swieta jest bardzo wesolym wydarzeniem, po niej jest maly
      poczestunek dla dzieci, wspolne zdjecia i wreczanie przez proboszcza parafii
      biblii kazdemu dziecku komunijnemu. Dzieci zadnych uniformow komunijnych nie
      maja, chlopcy garnitury a dziwczynki piekne biale sukienki. W domu zadnych
      przyjec raczej sie nie urzadza. My tez nie zamierzamy. Roznorodnosc jest na
      porzadku dziennym wiec i tolerancja jest rzecza normalna, wyjasnic dziecku czemu
      dzieje sie tak czy tak nalezy zgodnie z prawda i w sposob dostosowany do wieku
      czyli prosty. Wiele forumowiczek sie oburza, ale faktem jest, ze komunia swieta
      w Polsce jest wielkim wydarzeniem, przyjecia i prezenty to jednak nieodzowna jej
      czesc, a wiekszosc dzieci czeka wlasnie na nie, czemu tu zaprzeczac. Mysle, ze
      anna fundujac dziecku wycieczke do Disnaylandu daje mu prezent, czyli to co
      dostana jego koledzy z klasy a oszczedza zmeczenia i stersu zwiazanego z
      zakuciem modlitw itp. co dla 8-latkow i tak nie do konca jest zrozumiale i
      sensowne, wiekszosc tych dzieci bedac juz w kosciele marzy tylko o tym aby msza
      sie jak najszybciej skonczyla i zaczelo przyjecie. Mysle, ze opinia jaka
      przekazuje wlasnemu dziecku na temat kk i boga jest jej prawem, robi to na swoja
      odpowiedzialnosc a jesli kogos jej poglady oburzaja i nie zgadza sie z nimi to
      moze wlasnmu dziecku przestawiac wlasny poglad. ''Prawda'' dotyczaca religii
      jest bardzo subiektywna.
    • przeciwcialo Re: religijny dylemat 15.03.10, 16:08
      Nie nauczenie się modlitwy z religii jest podobne do nienauczenia
      się słówek na angielski.
      Skoro na religie chodzi powinin stosowac się do reguł, nie może byc
      tak że Kazio nie musi sie uczyc modlitw a Tomek tak.
      • wuika Re: religijny dylemat 15.03.10, 18:02
        Tylko, że lekcja angielskiego to lekcja, na której przekazuje się wiedzę.
        Religia natomiast w polskiej szkole służy do przekazywania ideologii. Dlatego
        np. ja z uporem godnym lepszej sprawy (dopóki na religię chodzić musiałam) na
        lekcjach religii robiłam tylko to, co było związane z 'naukową' częścią tego
        powiedzmy że przedmiotu. Nie chodziłam do kościoła, nawet jeśli ileś tam
        obecności było wymagane, nie uczyłam się nowych modlitw, ani nie uznawałam za
        stosowne uczestniczyć w rekolekcjach. Do głowy by mi np. nie przyszło nie
        napisać wypracowania na polski czy nie zrobić zadania domowego z matematyki.
        Nauka o religii - ok, oceny z wiary - nie.
        • ira_07 Re: religijny dylemat 15.03.10, 18:18
          > Nauka o religii - ok, oceny z wiary - nie.

          A kto mówi o ocenach z wiary? Dziecko idzie na religię i uczy się religii, czyli również modlitw. Dziecko nie dostaje oceny za to czy wierzy w Boga, ale za to jak umie powiedzieć "Ojcze nasz". Jak dziecko niewierzące i chodzi bo chce, to wystarczy powiedzieć katechecie. Nie będzie przecież robił problemów.
          • wuika Re: religijny dylemat 15.03.10, 18:40
            ira_07 napisała:


            > A kto mówi o ocenach z wiary? Dziecko idzie na religię i uczy się religii, czyl
            > i również modlitw. Dziecko nie dostaje oceny za to czy wierzy w Boga, ale za to
            > jak umie powiedzieć "Ojcze nasz".

            Dostaje ocenę również za to, czy było na majowym albo ile razy wstało o świcie i
            poszło na roraty. A modlitwa to nie jest część nauki o religii, to jest część
            religii, inaczej: wiary.
            • przeciwcialo Re: religijny dylemat 15.03.10, 19:35
              Za majówki dostaje się naklejki na wiekszy obrazek, ocen nie ma.
              Dzxieci są zachęcane do uczestnictwa ale nie rozliczane ocenowo.
              • wuika Re: religijny dylemat 15.03.10, 20:17
                Może w szkole, o której mówisz. Wierz mi, nie we wszystkich.
    • szyszunia11 Re: religijny dylemat 15.03.10, 20:29
      ufff.... co za wątekwink

      moje zdanie jest takie: próby dawania tzw. wolnego wyboru tudziez wolnej reki dziecku w wieku wczesnoszkolnym to jedna wielka iluzja. Mały człowiek nie potrafi podjąć świadomej decyzji odnosnie spraw światopoglądowych, egzystencjalnych itd. Od tego sa na tym etapie rodzice. To wysyłanie sprzecznych zupełnie przekazów o jakim czytamy w tym watku, to dla dziecka jakaś schizofrenia. Dla dziecka rodzic daje poczucie bezpieczeństwa, kiedy jest autorytetem i oparciem, kiedy jest przekonany do tego, co mówi i mozna mu dzięki temu zaufać, niezaleznie od tego, jaką opcję preferuje. Co do wolnego wyboru - bez obaw! On i tak jest! Wiara nie jest czyms narzuconym, być nie może. Choc owszem, czasem zamienia się tylko i wyłacznie w tradycję i przyzwyczajenie, ale to już nie jest wiara. Dziecko wychowywane nawet najbardziej religijnie i tak MUSI w pewnym momencie zanegować to, co "wyssało z mlekiem matki", przejść etap kontestacji, może nawet buntu i własnych poszukiwań, by juz jako dorosły człowiek mogło podjąć dojrzała decyzję i świadomą. i dopiero tutaj mozemy mówic o prawdziwej wolnosci wyboru.
      • heca7 Re: Pięknie napisane:) n/t 15.03.10, 20:31

        • wilee Szyszunia 15.03.10, 23:00
          Szyszunia ! jesteś WIELKA! Prawidłowe podejście do problemu...
          • bea.bea Re: Szyszunia 16.03.10, 09:44
            oj jak mi tego potrzeba, bo chyba jestem jednak uwikłana, w ten ogólno społeczny
            "strach"....choć dajecie mi dużo odwagi , rozmawiałam wczoraj z panią dyrektor,
            ( osoba religijnie obojętną) i mam ja po mojej stronie, jest we mnie wewnętrzne
            przekonanie o tym by moje dziecko na religię nie chodziło, ale nie wiem jak mu
            to wytłumaczyć, nie wiem
            • miedzymorze Re: wyluzuj, to tylko nieobowiązkowy przedmiot :) 17.03.10, 09:42
              Zrezygnuj z uczestnictwa syna, powiedz mu, że wolisz żeby miał więcej czasu na naukę, dajmy na to, matematyki, albo więcej czasu na zabawę.

              pozdr,
              mi
      • franczii Re: religijny dylemat 16.03.10, 10:15
        Bardzo to ladnie Szyszuniu napisalas i w pierwszym odruchu trudno nie przyznac
        ci racji. Ale w drugim nie jest to takie proste jak sie wydaje. Moze w rodzinach
        calkowicie niewierzacych mozna zachowac pelna przejrzystosc i konsekwencje ale
        jesli dziecko wychowuje sie w rodzinie, w ktorej prawie wszyscy poza rodzicami
        sa wierzacy i praktykujacy to juz nie jest to takie oczywiste i sprzecznych
        sygnalow chcac czy nie chcac sie nie uniknie no chyba, ze calkowicie sie
        odcinamy od najblizszych lub zakazujemy wszelkich przejawow wiary, religijnosci
        w obecnosci dziecka, co tez jest bardzo trudne do zrealizowania a jesli juz sie
        uda to okrutne to jest wobec bliskich. Co zrobic jesli dziecko lubi pojsc z
        kochana babcia do kosciola nawet nie na msze a zwyczajnie poogladac szopki
        bozonarodzeniowe lub z koszyczkiem wielkanocnym a babcia odpowiada na jego
        pytania zgodnie z wlasnymi przekonaniami, ktore nie sa zbiezne z przekonaniami
        rodzicow? Oczywiscie dla mnie to jeszcze teoria bo moje dzieci nie wpadly na
        wiele pytan ale na pewno predzej czy pozniej temat sie pojawi a nam rodzicom
        choc niewierzacy jestesmy zalezy zeby sie z nim zmierzyc w jak najlepszy i
        niedrastyczny sposob.
        • izak31 Re: religijny dylemat 16.03.10, 11:07
          Ja bede w takiej sytuacji bo moja tesciowa jest wierzaca. Ale ja
          dziecku powiem o jezusie ale na takiej samej zasadzie jak bajke o
          czerwonym kapturku. Jezeli dziecko zapyta się mnie czemu nie chodze
          do koscioła to odpowiem szczerze,ze uwazam to za niepotrzebną bzdurę
          i jestesmy z tatą niewierzacy.
          Aha, nie wyrażę zgody na uczestnictwo mojego dziecka w lekcjach
          religii w przedszkolu ani w szkole odstawowej - nawert jesli bedzie
          chciało. Ja mam poglady i przekonania ateistyczne i mam prawo wg
          nich wychowac moje dziecko.
          • franczii Re: religijny dylemat 16.03.10, 14:04
            I uwazasz, ze przekonania tesciowej nie beda miec zadnego wplywu na
            ksztaltowanie sie pogladow dziecka?
            Ja juz jestem w takiej sytuacji z tym ze u mnie wszyscy sa wierzacy z mniej lub
            bardziej rygorystycznym podejsciem i nie mam zludzen, ze tylko ja bede miec
            wplyw na ksztaltowanie swiatopogladu moich dzieci. Co do religii w przedszkolu
            to ja nie zapisalam na nia dziecka ale tez nie chce, zeby nauczycielki trzymaly
            kurczowo moje dziecko z dala od katechetki. W przedszkolu mojego syna lekcje
            religii sa w sali ogolnej i moze sie zdarzyc, ze moje dziecko wezmie udzial w
            zajeciach proponowanych przez nauczycielke religii zwlaszcza jesli beda
            przebiegac w atrakcyjnej formie.
            • maurra Re: religijny dylemat 16.03.10, 17:59
              moje starsze dziecko zaczyna w tym roku edukację przedszkolną
              w podaniu zaznaczyłam, że jej udziału w katechezie sobie nie życzę nawet
              wówczas, gdyby te lekcje były bog wie jak atrakcyjne
              z prostego powodu - atrakcje na katechezie nie służą tak po prostu rozwijaniu
              dziecka tylko urabianiu go na katolickie kopyto

              Babci zdarzyło się zabrać moje dziecko na msze bez pytania nas o zgodę, więc po
              wizycie zrobiłam elegancką korektę wszystkich "mądrości i prawd" które próbowano
              wtłoczyć w pięcioletnią głowę. I będę konsekwentnie prostować wszelkie próby
              urabiania dziecko na katolicką modłę póki nie nabędzie jako takiej
              samodzielności intelektualnej aby samemu decydować w tej materii. Czyli w
              praktyce nie osiągnie wieku nastoletniego
              • franczii Re: religijny dylemat 16.03.10, 21:41
                No widzisz a ja sie wcale nie boje proby urabiania dziecka przez ktorakolwiek
                babcie. Ja bylam bardzo urabianym dzieckiem bo zostalam doslownie wytresowana do
                poboznego zycia przez moja babcie. Moj ojciec byl niewierzacy ale nie wtracal
                sie w sensie, ze nigdy od niego nie uslyszalam zlego slowa na wierzacych. Jest
                dla mnie wzorem czlowieczenstwa i tolerancji i chcialabym, tak wychowac moje
                dzieci. I chociaz w dzicinstwie modlilam sie za niego i powaznie obawialam sie,
                ze przez brak wiary pojdzie do piekla to jednak nie przeszkodzilo mi to wyrosnac
                na samodzielna osobe i samej zdecydowac w wieku wlasnie lat nastu.
                A co do moich dzieci to jestem przekonana, ze zadna z babc, ani moja mama ani
                tesciowa nie osmielilaby sie zabrac moich dzieci bez naszej wiedzy i zgody do
                kosciola. Jestem pewna, ze jesli dzieci zaczna zadawac pytania o tematyce
                religijnej babciom to bede pierwsza osoba, ktora zostanie o tym poinformowana i
                jeszcze skonsultuja ze mna, co maja dzieciom mowic. Najrealniej widze u nas taka
                sytuacje: spedzamy swieta w gronie rodziny, kuzynow babc i cioc. Babcia zabiera
                do kosciola starszego o 2 lata kuzyna mojego dziecka. Kuzynek chwali sie mojemu,
                ze idzie ogladac szopki z babcia. Moje tez chce. I co? Ja 4latkowi nie zabronie,
                idzie, przy okazji zaliczy msze i opowiadania o tematyce religijnej. Jakos mnie
                to nie przeraza, choc nie kryje, ze najprosciej byloby, gdyby moje dzieci nie
                zainteresowaly sie nigdy religia, co chyba malo realne.
      • maadzik3 Re: religijny dylemat 16.03.10, 10:34
        Podpisuje sie. Dorosli ludzie wiare zmieniaja, odchodza od niej, przychodza do
        niej itp. Dziecko potrzebuje spojnego wychowania i komunikatu polaczonego z
        szacunkiem do innych. Jednym slowem wierzymy (bez wzgledu na wyznawana wiare) -
        wychowujemy w niej dziecko zaznaczajac jednoczesnie ze ludzie niewierzacy czy
        wierzacy inaczej sa tak samo wartosciowi, jedni fajni inni nie (niezaleznie od
        wiary), ze wiara jest laska, darem ktory nie kazdy moze otrzymac. Nie wierzymy -
        przekazujemy nasze stanowisko zaznaczajac ze niektorzy wierza i ludzie sie
        roznia, a fajni i nifajni sa w obu grupach. To co robi autorka w mojej opinii to
        schizofreniczna proba zjedzenia ciastka bez stracenia go. Niby twierdzi ze
        wierzy (w co?) ale nic z tej wiary nie wynika - nie lubi kk ale nie szuka ani
        ruchow w jego obszarze ani alternatyw poza nim ktore by jej odpowiadaly. To
        chyba lepiej uczciwie powiedziec ze sie nie wierzy. Twierdzi ze modlitwy sa
        glupie a kosciol zly, ale pozwala dziecku na uczestnictwo w nim. Szufladkuje
        kolegow i kolezanki na podstawie wiary przypisujac im hurtem pewne cechy i
        mowiac o nich dziecku. To nie jest danie wyboru, to jest robienie wody z mozgu.
        • bea.bea Re: religijny dylemat 16.03.10, 11:19
          - nie lubi kk ale nie szuka ani
          ruchow w jego obszarze ani alternatyw poza nim ktore by jej odpowiadaly. To
          chyba lepiej uczciwie powiedziec ze sie nie wierzy. Twierdzi ze modlitwy sa
          glupie a kosciol zly, ale pozwala dziecku na uczestnictwo w nim.

          a gdzie ja to napisałam?
          • maadzik3 Re: religijny dylemat 16.03.10, 11:31
            Upsss... Przepraszam Cie, Bea, myslalam o wypowiedzi anny_geres ktora wprost
            napisala o tym ze dziecko "nie bedzie sie musialo uczyc glupich modlitw" a
            jednoczesnie troche nizej pisze ze wierzy. Oczywiscie nie o Ciebie chodzilo, a
            ja za pomylke przepraszam.
            • bea.bea Re: religijny dylemat 16.03.10, 14:08
              smile
      • malila Re: religijny dylemat 17.03.10, 11:05
        szyszunia11 napisała:

        > Mały człowiek nie potraf
        > i podjąć świadomej decyzji odnosnie spraw światopoglądowych,
        egzystencjalnych i
        > td. Od tego sa na tym etapie rodzice. To wysyłanie sprzecznych
        zupełnie przekaz
        > ów o jakim czytamy w tym watku, to dla dziecka jakaś schizofrenia.
        Dla dziecka
        > rodzic daje poczucie bezpieczeństwa, kiedy jest autorytetem i
        oparciem, kiedy j
        > est przekonany do tego, co mówi i mozna mu dzięki temu zaufać,
        niezaleznie od t
        > ego, jaką opcję preferuje.

        Tak. Pięknie napisane. Pięknie napisana bajka. Moi rodzice nie
        posyłali mnie na religię. Byli ateistami. Mój tato nie chciał, zebym
        chodziła na religię czy do kościoła i przedstawiał mi swój spójny
        światopogląd na temat. Tyle ze on nie był spójny z moim
        światopoglądem. Na religię chodziłam po kryjomu, bo Bóg był dla mnie
        oczywistą oczywistościa, a nie znałam żadnej innej religii, nie
        wyobrażałam sobie, że mogą istnieć; wydawało mi się, ze świat dzieli
        się na katolików i ateistówwink) Przechodziłam później różne etapy
        odchodzenia, przychodzenia, szukania. Niemniej sam rdzeń tego, w co
        wierzę, jest stały.
        Ktoś napisał, że rodzice nie mają wyłącznego wpływu na dziecko.
        Bardzo słusznie napisał. Nawet ci z największym autorytetem nie
        mają. Pozwolenie na wybór innej drogi czy na zapoznawanie się z
        innym światopoglądem nie jest żadną schizofrenią. Jest po prostu
        pozwoleniem na posiadanie innych poglądów. Dzieci dobrze sobie z tym
        radzą. Być może lepiej niż dorośliwink
        Problemem raczej może być sytuacja, w której dziecko człowieka
        wyrażającego pogląd, iż katolicy to albo głupole albo ludzie
        interesowni, poczuje się częścią wspólnoty katolickiej. Krążenie
        między poczuciem winy, poczuciem gorszości i poczuciem, że z
        rodzicem jest coś nie tak - w zależności od sposobu, w jaki rodzic
        wyraża swoje poglądy i od tego, jakie relacje ma z dzieckiem, mogą
        pojawiać się takie efekty w mniejszym czy większym stopniu.
        Swoją drogą ciekawe, że księża czy też rodzice innych katolickich
        dzieci nie mieli nic przeciwko temu, że dziecko chodzi na religię
        wbrew woli rodziców oszukując ich.
    • joanna35 Farbowane lisy 16.03.10, 11:00
      Jestem osobą wierzącą i mam OGROMNY szacunek dla ATEISTÓW, którzy
      są konsekwentni w swoich wyborach, potrafią zawalczyć o szacunek dla
      swoich przekonań(nie tylko pyszcząc na forum), a przede wszystkim
      nie robią własnym dzieciom wody z mózgu.
    • anorektycznazdzira Re: religijny dylemat 16.03.10, 17:28
      Po 6 latach szkolnej katechzacji mojej córki mam całkowitą jasność,
      że przedmiot "religia" w szkole (i może nie tylko w szkole?) to:
      pomyłka
      żenada
      parodia.
      Drąca się na lekcjach na zmianę ze straszeniem piekłem siostra
      zakonna, zero tematów do przemysleń, kucie na pamięć nie tylko
      modlitw ale i wiedzy biblijnej, prace domowe na zasadzie "wypisz-
      wpisz". I nie ma z kim o tym pogadać ani tym bardziej z kim
      załatwić. Dyrekcja jest święto*** i nie dopuszcza myśli, że Osoba
      Zakonna popelnia błędy, jest ona albowiem bezbłędna z definicji a
      młodzież rozwydrzona i trudna. Nic nikomu nie dało do myślenia,
      kiedy najlepsza uczennica w klasie oświadczyła, że ma tego dosyć i z
      religii się wypisuje. Kilka nie-najlepszych zrobiło to samo.
      Proboszcz nie ma pomysłu ani tendencji do słuchania, raczej doradzi
      głęboką autoanalizę i korektę linii wychowawczej niż zwróci uwagę na
      prosty fakt, że się pani siostra NIE NADAJE (!!!) do tej roboty.
    • mamamaja30 Re: religijny dylemat 17.03.10, 08:23
      Jako wierząca, katoliczka podpisuję się pod tym, żeby religia była
      wycofana ze szkół! Właśnie dlatego, żeby takie mamuśki, które do
      zaoferowania swoim dzieciom mają tylko disneyland nie miały
      dylematu. I jeszcze takie, którym podatków szkoda na religię. O
      religię w szkołach nie walczyli księża, tylko nasi rodzice i
      dziadkowie (czytaj podatnicy). Księżom i katechetom łatwiej byłoby
      prowadzić małą grupę zainteresowanych, chcących pogłębiać swoją
      wiarę, szukających, a nie przypadkowych widzów szydzących za
      plecami. Widać nie wiedzieli o co walczą, jak zwykle. Obrażacie
      mnie i moje dziecko, twierdząc, że robimy to dla prezentów "patrz
      prezenty, ceremonie...i bóg wie co jeszcze" - no właśnie, Bóg wie co
      jeszcze.
      • bea.bea Re: religijny dylemat 17.03.10, 09:31
        nie chciałam cie w żaden sposób obrazić, bo wiem, ze jest wiele osób, nawet z
        mojego otoczenia, dla których komunia to więcej niż.....i ja to szanuje, jednak
        jest wielu, dla których komunia to to co napisałam...i jeszcze obawa, bo jak nie
        puszczę to co ludzie powiedzą... aa i powiem ci , ze po dzisiejszej rozmowie z
        panią wraca mi wiara w ludzi i ich normalne podejście..smilemiłego dnia
        • mamamaja30 Re: religijny dylemat 17.03.10, 12:06
          Łatwo jest napluć komuś w twarz... Przeprosiny przyjęte smile
          • bea.bea Re: religijny dylemat 17.03.10, 13:01
            chyba jesteś przewrażliwiona..tongue_out, ale dzięki , ze mi wybaczyłaś..smile

            Każdy z nas związany jest z Bogiem, pewną nitką.
            Kiedy popełniamy grzech, ta nić się przerywa.
            Ale kiedy ubolewamy nad naszą winą -
            Bóg zawiązuje na nitce supełek
            i w ten sposób staję się ona krótsza.
            Przebaczenie zbliża nas do Boga.

            i kto to pisze...tongue_out
            • mamamaja30 Re: religijny dylemat 17.03.10, 13:15
              smile
            • miedzymorze Re: religijny dylemat 17.03.10, 13:15
              > Każdy z nas związany jest z Bogiem, pewną nitką.
              > Kiedy popełniamy grzech, ta nić się przerywa.
              > Ale kiedy ubolewamy nad naszą winą -
              > Bóg zawiązuje na nitce supełek
              > i w ten sposób staję się ona krótsza.
              > Przebaczenie zbliża nas do Boga.
              Taki Władca Marionetek ? suspicious

              LOL

              pozdr,
              mi bez nitki
      • syriana Re: religijny dylemat 17.03.10, 09:33
        > O religię w szkołach nie walczyli księża, tylko nasi rodzice i
        > dziadkowie (czytaj podatnicy). Księżom i katechetom łatwiej byłoby
        > prowadzić małą grupę zainteresowanych, chcących pogłębiać swoją
        > wiarę, szukających, a nie przypadkowych widzów szydzących za
        > plecami.


        a to ciekawostka
        może nam zreferujesz stanowisko Episkopatu w sprawie nauczania religii w szkole
        i liczenia oceny z tejże do średniej?
        • mamamaja30 Re: religijny dylemat 17.03.10, 11:58
          To może Ty zreferuj, bo ja nie mam na to czasu i ochoty. Spytaj
          swoich rodziców i ich znajomych czy jawnie sprzeciwiali się
          wprowadzeniu religii do szkół, czy może posyłali na nią swoje
          dzieci, wyrażając w ten sposób przyzwolenie? Skoro większość
          społeczeństwa tego nie chce, to gdzie te głosy? Czemu nie walczycie
          z "górą", tylko posyłacie swoje dzieci na tą nieszczęsną religię,
          boicie się co ludzie powiedzą, a pyszczycie na forum i w zaciszach
          domowych? Akurat dla mnie to obojętne czy moje dziecko ma religię w
          szkole, czy przy Kościele, ale jeżeli religia w szkole to ma być
          fałsz, obłuda i przymus, to dziękuję za taką religię i mam gdzieś co
          na to Episkopat. To nasze dzieci, a nie Episkopatu. Dopiero kiedy
          byłam w 6 klasie sp religię wprowadzono do szkół, wcześniej
          chodziliśmy do Kościoła. W lekcjach religii uczestniczyła cała moja
          klasa, chociaż religia nie była obowiązkowa. Jedno dziecko na 120
          drugoklasistów w mojej szkole nie przystąpiło do Pierwszej Komunii,
          więc gdzie te tłumy ateistów, którym na siłę narzucono religię w
          szkole?
          • nenia1 Re: religijny dylemat 17.03.10, 12:16
            mamamaja30 napisała:

            >...ciach/

            Buha, ha, ha.
            Mamamaja jesteś świetna.
            Dopiero co w twoim poprzednim poście "nasze łojce i dziadki" bohatersko walczyli o wprowadzenie religii do szkół, by już w następnym wyszło, ze ta walka polegała na jawnym braku sprzeciwu.
            • mamamaja30 Re: religijny dylemat 17.03.10, 13:13
              Dla mnie tak to wygląda niestety... Kiedy religia była źle widziana,
              to nasi rodzice (niektórzy po kryjomu, żeby wielki brat nie
              wiedział) ciągali nas po Kościołach i salkach na katechezy,
              poświęcając swój wolny czas. Zmienił się ustrój, można było
              zawalczyć o wprowadzenie religii do szkoły, bo dlaczego nie, skoro
              ponad 90% społeczeństwa to katolicy, a i rodzicom życie ułatwić, co
              by popołudnia i wieczory mieli wolne... No i nagle okazuje się, że
              to nieprawda. Większość robi to pod przymusem, oszukując siebie i
              innych. To po co ta cała szopka? To tzw. kler chciał ułatwić dostęp
              do religii zbolałym i ciemiężonym rodzicom, nie odwrotnie. A że były
              głosy sprzeciwu, to normalne, zawsze są, jednak statystyki
              pokazywały, że jesteśmy społeczeństwem katolickim. Jeżeli ludzie nie
              chcieliby chodzić, to by nie chodzili i statystyki byłyby inne. A
              teraz wojna o co? Na niby to było? Na niby dzieci na religię
              posyłali/posyłacie? Zawyżacie statystyki...
          • bea.bea Re: religijny dylemat 17.03.10, 13:06
            zgadzam się z tobą, bo kiedy rozmawiałam o moi dylemacie z innymi rodzicami, to
            powiem tak 100% chodzi na religie, a 80 nie chodzi do kościoła i pacierza nie
            odmawia...i mówiło mi daj spokój, a ja nie dałam..smile
            • mamamaja30 Re: religijny dylemat 17.03.10, 13:22
              Właśnie o to mi chodzi. Skoro ma się odwagę anonimowo oczerniać
              Kościół i katolików trzeba mieć też odwagę nieanonimowo zerwać z
              Kościołem i nie posyłać dzieci na religię. A nie każdego na to stać.
              Lepiej pieścić swój ateizm pod przykrywką Kościoła, w Polsce tak się
              da. Tchórzostwo i tyle.
      • paszczakowna1 Re: religijny dylemat 17.03.10, 10:54
        > O
        > religię w szkołach nie walczyli księża, tylko nasi rodzice i
        > dziadkowie (czytaj podatnicy).

        To nieprawda. W momencie wprowadzanie religii do szkół były dość liczne głosy
        katolików świeckich ostrzegające przed niebezpieczeństwami tej decyzji. Głosy
        kompletnie zlekceważone przez Episkopat.

        Statystyk nie ma, ale z moich obserwacji wynika, że znakomita większość
        aktywnych świeckich katolików religii w szkołach nie chce.
        • mamamaja30 Re: religijny dylemat 17.03.10, 12:03
          I pewnie niejeden z tego "episkopatu" pluje sobie teraz w brodę.
          Taką podjęli decyzję chcąc ułatwić życie rodzicom, a obróciło się to
          przeciwko nim...
          • syriana Re: religijny dylemat 17.03.10, 14:28
            biedusie
            a teraz jeszcze walczą do krwi ostatniej w kazaniach i innych odezwach do narodu
            mało subtelnie określając tych co napomykają o zmianie stanu rzeczy

            herosi!
            • mamamaja30 Re: religijny dylemat 17.03.10, 15:12
              A Ty, bidulka, siedzisz i wysłuchujesz dokładnie tych wszystkich
              kazań i innych odezw do narodu... Zastanawia mnie, że najlepiej o
              czym było kazanie wiedzą ci, co do kościoła nie chodzą...
              • syriana Re: religijny dylemat 17.03.10, 17:17
                no siedzę, słucham, czytam co się dzieje w kraju
                dzięki temu znam nie tak odległą historię i nie popisuję się jak Ty spiskową
                teorią przykrajaną jak wygodnie
    • bea.bea Re: religijny dylemat 17.03.10, 09:27
      Rozmawiałam dziś z panią od religii, swoja droga urocza osobą. Przedstawiłam jej
      mój punkt widzenia, ona powiedziała że rozumie, i nie będzie "katowała" mojego
      dziecka modlitwami, uprzedziła mnie o konsekwencjach komunijnych, tu tez
      znalazłyśmy konsensus..smile
      kamień z serca mi spadł,
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka