Dodaj do ulubionych

do mam chorowitych alergików

08.04.10, 10:55
Pocieszcie kiedy w końcu alergiczne dzieciaki wyrastają z chorowania.

Moi 4 rok w przedszkolu i już mi się wydawało, że wychodzimy na prostą (w pierwszym półroczu złapali tylko po jednej ostrej infekcji), a teraz już w marcu mieli po zapaleniu ucha, dziś pewnie się dowiem że u jednego właśnie jest nawrót ucha i 3 antybiotyk w tym sezonie.
Nie chcę dyskutować o diagnostyce czy leczeniu ale mam nadzieję, że napiszecie coś pocieszającego, bo boje się o chłopaków kontekście szkoły którą niebawem zaczną.
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: do mam chorowitych alergików 08.04.10, 11:02
      Ja też się boje szkoły bo absencja w przedszkolu to jednak coś innego niż
      absencja w szkole.
    • gandzia4 Re: do mam chorowitych alergików 08.04.10, 13:32
      Mój syn alergik gdzie alergia poszła w astme oskrzelową. W przedszkolu pierwszy
      rok chodzenia, więcej w domu niż w przedszkolu i non stop zapalenia ucha, drugi
      rok to samo i po 4 miesiacach zrezygnowaliśmy, bo czesne płacić za siedzące
      dziecko w domu było bez sensu. U niego było tak, że kończyła sie infekcja szedł
      dwa dni do przedszkola i od nowa choróbsko. Kolejny rok odpuściliśmy i został w
      domu z też ciągle chorująca i też alergiczną młodsza siostrą i stał się cud
      całą jesień, zimę i wiosnę nie mieli nawet najmniejszego kataru, ganiali na dwór
      codziennie niezależnie od pogody. W lecie u syna pojawił się pierwszy atak
      astmy. Kolejny rok szkolny poszli juz oboje do przedszkola, syn do zerówki, córa
      do 4-latków, w październiku oboje chorzy, w listopadzie też, początek grudnia
      córa ospa wietrzna w domu, syn kolejny atak astmy towarzyszący zapaleniu płuc i
      oskrzeli leczony w szpitalu, styczeń oboje infekcja w domu, córa spada z
      krzesełka wstrząs mózgu, lądujemy w szpitalu, po wyjściu ze szpitala infekcja
      leczona kolejnymi 2 antybiotykami, na 3 nie wyraziłam zgody w dwa tygodnie mała
      wyszła z choroby na preparatach ziołowych i homeopatycznych, po leczeniu została
      w domu jeszcze kolejne 2 tygodnie by organizm doszedł do siebie. Wróciła do
      przedszkola dopiero w połowie marca, syn chodził już od stycznia. Oboje dostali
      szczepionki podnoszące odporność, do wakacji obyło się bez infekcji. Wakacje
      spędzone w rozjazdach (morze, Śląsk, Roztocze) córa jedna infekcja rozgoniona
      ziołowymi lekami, syn zero infekcji. Od września syn w pierwszej klasie, dwie
      lekkie infekcje jesienią leczone ziołowymi i homeopatycznymi lekami chodził do
      szkoły, od stycznia ma odstawione wziewki na astmę i jak do dziś bez ataków
      astmy i bez infekcji. Córa 2 infekcje listopad/grudzień leki ziołowe, teraz na
      wiosnę infekcja gardła plus ropa w ząbku musiałam podać bactrim. Przez jesień i
      zime podawałam dzieciom tran w kapsułkach oraz rutinaceę, gdy tylko zaczynało
      ich coś łapać dorzucałam do tego osscilococinum i echinasal, przy katarze
      nebulizacje z soli fizjologicznej. Syn ma jedną z najlepszych frekwencji w
      klasie (pojedyńcze dni na wizyty u lekarza). Nie wiem czy po prostu wychorował
      swój limit i stąd ten spadek ilości infekcji, czy też zeszłoroczne wyjazdy
      wakacyjne plus tran podziałały, ale naprawdę powoli zapominam o tym koszmarze
      sprzed dwóch lat. Córa jest jeszcze bardziej podatna na choróbska, ale i u niej
      się zmniejszyła zdecydowanie ilośc infekcji. Tak więc pocieszam, tak około 6/7
      roku życia powinno powoli się zacząć poprawiać. Głowa do góry.
      • jagoda2 Re: do mam chorowitych alergików 08.04.10, 21:17
        Mam podobne obserwacje. Córka również silny alergik wziewny, stała
        obserwacja w kierunku astmy, na szczęście od daaawna bez wziewów
        (odpukać!). Wzięłam się za nią solidnie po zapaleniu płuc, które
        przeszła w wieku 4,5 roku. W tej chwili ma ponad 7 lat, od ponad 2
        lat w naprawdę dobrym zdrowiu (odpukać!!!). Moje obserwacje i
        wnioski - mogą być nieco kontrowersyjne:
        1. zaprzestałam szczepień jakichkolwiek
        2. zaczęłam leczyć córkę homeopatycznie, pozwalam się wygorączkować
        w razie infekcji (dosłownie jednodniówki, a nawet parogodzinówki)
        3. wprowadziłam dietę bezcukrową i bezglutenową, bezmleczna była już
        wcześniej i wciąż jest
        4. święte są dla mnie posiłki (regularność, pora i ważne, by były
        ciepłe, choć nie wszystkie oczywiście) i pora spania (odpowiednia
        ilość godzin snu - nie ma zmiłuj się), a może nawet w odwrotnej
        kolejności - spanie + jedzenie
        5. od września/października do kwietnia podaję tran
        6. na wakacje jeździmy wyłącznie w góry, powyżej 700 mnpm.
        Co do diety, to teraz już różnie z nią bywa - przyznaję, zwłaszcza
        im córka starsza i zdrowsza. Ale był taki dosyć długi czas, kiedy na
        100% przestrzegałam diety 3xB (bezmleczna, bezglutenowa, bezcukrowa)
        i naprawdę były efekty - przede wszystkim córka rosła, miała apetyt,
        nie było problemów z zaparciami i ze skórą. Z czasem coraz bardziej
        odpuszczam, jednakże nadal trzymamy dietę bezmleczną (wyjątkiem jest
        masło). Jak odpuszczam, to pojawiają się problemy - wypróżnienia raz
        na kilka dni, problemy skórne, brak apetytu, poza tym córka jest
        stosunkowo niska. Bardzo przywiązuję wagę do tego, by posiłki i
        przede wszystkim napoje były ciepłe, by ogrzewać organizm, a nie
        oziębiać.
        Biorąc to wszystko razem do kupy muszę stwierdzić, że w sumie to
        doskonale się sprawdza (tfu! tfu!)
        Jagoda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka