Smutna rocznica....

27.02.04, 07:45
Jutro mina dwa lata jak dowiedzieliśmy, ze nasz mały synek jest chory na
cukrzycę.
Rano, jadąc do pracy, zastanawiałam się, co zmieniła w naszym życiu choroba
Filipa, zadawałam sobie po raz tysięczny pytanie, dlaczego Filip jest chory,
dlaczego nie ja.....
Jakie życie jest podłe, jak cudowny jest Filip,
co by było gdyby......... chyba jak tak się żyje z tym tak z dnia na dzień,
to się nie zdaje sprawy, ile ta choroba zmieniła w naszym życiu....
I w ilu jeszcze sytuacjach ta choroba nas zaboli......
Nic nie jest już takie proste jak kiedyś....
No ale nikt nie obiecywał, że życie będzie łatwe i proste...
Może bardziej teraz zauważam piekno tego świata....
Taki los wyciągnęliśmy i trzeba z tym żyć, na pewno jest trudniej, ale może
uda się piękniej....
Choc czasem myslę -że może przez tę pokorę z jaką czasem trzeba znosic pewne
ograniczenia- że łatwiej życ madrzej, łatwiej rozumiec innych ludzi.
Łatwiej wybaczac.
Mam nadzieję, że stanie się cud i ktoś wynajdzie lek i za rok napiszę, że mój
mały chłopczyk kiedyś chorował ....
OSiedze teraz przy biurku, za oknem znow szaro i czekam na slonce. Bardzo go
nam zycze i bardzo chce, zeby nam wszystkim bylo dobrze i szczesliwie i jasno
i prosto..
rozmarzyłam się.....
Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco i nikomu nie życzę takich rocznic.
Mama Filipa
    • olaj10 Re: Smutna rocznica.... 27.02.04, 08:47
      Smutna, to fakt!

      Ale Twoje dziecko żyje, ma kochających, wspaniałych rodziców!

      Życzę Wam takiego dnia, o którym marzysz!! I stanie się cud!

      Pozdrawiam
      Ola
      • fargo10 Re: Smutna rocznica.... 27.02.04, 09:08
        Łatwo mi pisać bo u nas w rdomku wszyscy - dzięki Bogu - zdrowi, ale myślę że
        Wy macie dużo więcej niż niejedna zdrowa rodzina. Macie siebie. Szanujących się
        i kochających. To powód do szczęścia. Choć Wam nie jest łatwo, myślę że możecie
        być szczęśliwi. Dużo zdrowia dla synka, optymizmu i radości dla Ciebie.
    • zabcia_m Re: Smutna rocznica.... 27.02.04, 13:38
      Witaj,

      Jak moja teściowa zachorowała na cukrzycę to wszyscy pocieszaliśmy ją, że jest
      tyle cięższych chorób na świecie, że nie jest to tak wielką tragedią jak się
      wydaje być na początku... no ale to osoba już starsza...

      Ja miałam cukrzyce w ciąży, kłułam się codziennie, na szczęście mi przeszło,
      ale ja byłam dorosła...

      U córeczki mojej koleżanki zdiagnozowano cukrzycę jak miała niespełna 2
      latka... malutka przeszła droge od skrajnej rozpaczy przy kłuciu do
      samodzielnego podwijania ubranka na nakłucie... jej mama pracowała ze mną,
      teraz jest na wydłuzonym wychowawczym...

      Nie martw się, wiem, ze to łatwo powiedzieć, ale teraz medycyna idzie tak
      szybko do przodu, że napewno tak jak piszesz będzie mógł Twój synek powiedzieć:
      kiedyś chorowałem smile

      Życzę Wam tego i wszystkim mamom, które borykają się z chorobą dzieci,
      jakakolwiek by ona nie była, bo to zawsze boli rodziców najbardziej, nawet
      zwykłe przeziebienie. Moja córcie ma teraz anginę, wysoka goraczke a ja mam
      paranoje, żeby to nie było nic gorszego, bo mała (3 latka) rano nie ma siły
      podnieśc główki z poduszki - mówi, że ją boli.

      Szlachetne zdrowie, nikt sie nie dowie jako smakujesz aż sie zepsujesz...

      Pozdrawiam
      Żabcia
      • mama.filipa Re: Smutna rocznica.... 27.02.04, 14:18
        Dziękuję Wam bardzo, że przeczytałyście mój post, że napisały miłe słowa,
        dziękuję.

        Ja i mój mąż też się pocieszamy, że to "tylko" cukrzyca. Nasz synek mysli, ze
        wszystkie dzieci muszą mieć mierzony cukier, dostawać insulinkę, bardzo rzadko
        się buntuje, zazwyczaj tylko wtedy gdy ma za niski poziom ... ale co będzie za
        kilka lat.. mam nadzieję, nie, JA WIERZĘ, że cukrzyca bedzie uleczalna.

        Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco

        Aśka, mama najukochańszego synka na Świecie
        • pesteczka5 Re: Smutna rocznica.... 28.02.04, 09:47
          mamo Filipka,
          popłakałam sie czytając twój post. Wasz wyciągnięty los to bilet do świata,
          gdzie więcej wiadomo o życiu, o miłości, o sensie tego wszytskiego. cena -
          niestety takze o bólu.
          Życzę Ci z całego serca dużo pięknych, jasnych chwil, uśmiechu na buźce synka -
          i żeby Wasze nadzieje spełniły sie.
          Pozdrawiam ciepło, pesteczka
        • jagoda1977 Re: Smutna rocznica.... 28.02.04, 11:19
          Kochana Asiu,twój post bardzo mnie zasmucił,ale i zmusił do myślenia nad twoją
          sytuacją.Nie chcę pisać,że będzie napewno lepiej ,żebyś się nie martwiła i że
          inni mają gorzej.
          To że akurat twoje dziecko choruje na cukrzycę,budzi w was bunt i pytania w
          stylu dlaczego my.Bóg niestety nie obdziela krzywd według zasług,czy czynów.
          Ja nie mam chorego dziecka,ale przeżyłam w przeciągu niespełna dwóch
          lat:śmierć dziadka potem mojej ukochanej mamy,poronienie i smierć drugiego
          dziadka.Nie chcę tego wszystkiego znów roztrząsać,ale było bardzo
          ciężko.Myślałam,że oszaleję,ale człowiek może znieśc bardzo wiele.Wtedy
          usłyszałam gdzieś powiedzenie,czy też motto:"Co cię nie zabiję to cię wzmocni"
          Uwierzyłam w nie,teraz jestem dużo bardziej silną osobą.Nie wiem czy to
          dobrze,napewno tak jest łatwiej żyć.
          Chcę na koniec mojego postu,powiedzieć ci Asiu,że choroba waszego synka wzmocni
          was jako rodzinę,Nie będziecie mieli czasu,ani ochoty kłócić się o
          błahostki,rozstrząsać małych grzeszków czy przeżywać jakiś drobiazgów.Będziecie
          bardziej świadomi i w sumie szczęśliwi.Tego wam mocno życzę.Całuję was mocno.
          Jagoda.
Pełna wersja