Pomieszkuję w domu rodzinnym. Jest on na tyle duży by nie wchodzić
mamie w drogę.
Tylko moja siostra nie zauważyła, że dom został już rozparcelowany
pod obecnych mieszkańców i co jakiś czas robi najaz "bo to mój dom
rodzinny!". Najczęściej robi to bez uprzedzenia. Teraz szwagier
wybywa z jednym dzieckiem a siostra stwierdziła, że przecież nie
będzie przez 2 tygodnie siedzieć tylko z jednym dzieckiem więc to
przecież takie oczywiste, że przyjedzie do domu.
Tylko, że właśnie szykujemy remont (mamy uwówionych fachowców) i się
zastanawiałam gdzie opchnąć moje własne dziecko. Więc nie tylko
musiałam siostrze odmówić ale też zapytać czy by mnie z małą nie
przytuliła u siebie... Zgadnijcie czy jej się spotobała taka
perspektywa.