Przybłąkała się sunia i spała kilka dni przy naszym ogrodzeniu. Nie
mogłam na to patrzeć i wbrew mężowi wpuściłam ją na nasze podwórko.
Obiecałam, że będzie u nas, a ja w tym czasie będę szukać dla niej
nowego domu. Okazuje się, że nawet na wsi nie jest to takie proste ,
bo niektórzy mają i po trzy. My już mamy jednego psiura, kotkę z
trzema małymi i nie bardzo nas stać na kolejnego domownika. Tylko
coś mi mówi, że ona już z nami zostanie. Powoli przyzwyczaja się do
50 kg kudłacza, który próbuje się z nią bawić po swojemu, widać, że
była wychwywana z dziećmi, bo do ćórki przylgnęła natychmiast, a jak
wyjeżdżałam samochodem a ona spała jeszcze na zewnątrz, to chciała
wejść do samochodu. Problem jest trochę przy misce, bo mastif
patrzeć nie może, jak tamten pies je z jego miski, tupie łapami,
pomrukuje, powarkuje, ale chyba zostanie, że najpierw jedzą damy