moim_zdaniem
12.05.10, 22:13
Mam syna 3,5 miesiąca. Moja teściowa przez pierwszy miesiąc przychodziła
codziennie, pomagała, robiła zakupy, gotowała itp. Potem wróciła do pracy -
jest nianią. Ustaliliśmy ja, mój mąż i teściowa, że po moim powrocie do pracy
(we wrześniu) teściowa zajmie się Małym. No i super, ale... Teściowa ma
jeszcze jednego wnuczka, ma 9 lat, jest synem jej rozwiedzionej córki,
teściowa opiekowała się nim od urodzenia, a odkąd skończył 3 m-ce mieszkał u
niej do 1,5 roku, a do dnia dzisiejszego odbiera go ze szkoły, opiekuje się
itp. Rozmawiałam z teściową co będzie jak będzie opiekowała się moim synem a
starszy wnuczek zachoruje - usłyszałam, że ma jeszcze drugich dziadków, tatę.
No i się rypnęło. Dotychczas kilkakrotnie (2-3 razy) prosiłam teściową, żeby
została z moim, bo np chciałam pójść do lekarza, do dentysty albo do
kosmetyczki, zawsze coś jej nie pasowało, a jak już została to pytała za ile
będę bo chciała iść do koleżanki. Ostatnio umówiłam się do dentysty,
zadzwoniłam do niej że umawiam się tak jak jej pasuje, po czym okazało się, że
jak przyszedł ten dzień to starszy wnuczek się rozchorował i ona z nim siedzi,
więc mogę jej ewentualnie przywieźć mojego. Powiedziałam, że nie chcę żeby się
zaraził, więc usłyszałam że on ma zapalenie ucha, a to nie zaraża, bo kaszel
już mu przeszedł. Zapalenie ucha, a lata po dworzu, no ale do szkoły nie
pójdzie. Wnuczek robi babcię w konia, bo nienawidzi chodzić do szkoły, ona
tego nie widzi a korzysta na tym i on, i jego mama, bo wnusiu siedzi u babci
cały tydzień 24 na dobę.
Jest mi przykro, ogromnie przykro bo teściowa wie, że się nie odzywam właśnie
przez to, że kolejny raz mnie olała, ale pal licho, nie zadzwoni, nie zapyta
jak mój synek, o wizycie nie mówię bo skoro ma starszego wnuczka to nie może
przyjechać do mnie, przyjedzie zapewne w sobote albo w niedzielę o 8 rano
niezapowiedziana, bo tak standardowo robi.
Problemem jest to, że teściowa nie umie lub nie chce odmówić swojej córce, bo
zaraz jest afera i wyrzuty z jej strony. Dotychczas nie angażowałam w nic
teściowej, bo rozumiałam że pomaga córce, ale liczyłam na nią że teraz pomoże
nam. Na moją mamę nie mogę liczyć, z teściową dużo o tym rozmawiałam i chyba
za dużo nadziei sobie narobiłam.
Teraz pod znakiem zapytania stoi jej opiekowanie się moim synem po powrocie do
pracy, bo boję się, że będą tego typu historie, dzięki czemu mój syn będzie
chorował a tego chcę uniknąć.
Czy ja przesadzam, czy mam prawo czuć się urażona??