Dodaj do ulubionych

Czy ja przesadzam?

12.05.10, 22:13
Mam syna 3,5 miesiąca. Moja teściowa przez pierwszy miesiąc przychodziła
codziennie, pomagała, robiła zakupy, gotowała itp. Potem wróciła do pracy -
jest nianią. Ustaliliśmy ja, mój mąż i teściowa, że po moim powrocie do pracy
(we wrześniu) teściowa zajmie się Małym. No i super, ale... Teściowa ma
jeszcze jednego wnuczka, ma 9 lat, jest synem jej rozwiedzionej córki,
teściowa opiekowała się nim od urodzenia, a odkąd skończył 3 m-ce mieszkał u
niej do 1,5 roku, a do dnia dzisiejszego odbiera go ze szkoły, opiekuje się
itp. Rozmawiałam z teściową co będzie jak będzie opiekowała się moim synem a
starszy wnuczek zachoruje - usłyszałam, że ma jeszcze drugich dziadków, tatę.
No i się rypnęło. Dotychczas kilkakrotnie (2-3 razy) prosiłam teściową, żeby
została z moim, bo np chciałam pójść do lekarza, do dentysty albo do
kosmetyczki, zawsze coś jej nie pasowało, a jak już została to pytała za ile
będę bo chciała iść do koleżanki. Ostatnio umówiłam się do dentysty,
zadzwoniłam do niej że umawiam się tak jak jej pasuje, po czym okazało się, że
jak przyszedł ten dzień to starszy wnuczek się rozchorował i ona z nim siedzi,
więc mogę jej ewentualnie przywieźć mojego. Powiedziałam, że nie chcę żeby się
zaraził, więc usłyszałam że on ma zapalenie ucha, a to nie zaraża, bo kaszel
już mu przeszedł. Zapalenie ucha, a lata po dworzu, no ale do szkoły nie
pójdzie. Wnuczek robi babcię w konia, bo nienawidzi chodzić do szkoły, ona
tego nie widzi a korzysta na tym i on, i jego mama, bo wnusiu siedzi u babci
cały tydzień 24 na dobę.
Jest mi przykro, ogromnie przykro bo teściowa wie, że się nie odzywam właśnie
przez to, że kolejny raz mnie olała, ale pal licho, nie zadzwoni, nie zapyta
jak mój synek, o wizycie nie mówię bo skoro ma starszego wnuczka to nie może
przyjechać do mnie, przyjedzie zapewne w sobote albo w niedzielę o 8 rano
niezapowiedziana, bo tak standardowo robi.
Problemem jest to, że teściowa nie umie lub nie chce odmówić swojej córce, bo
zaraz jest afera i wyrzuty z jej strony. Dotychczas nie angażowałam w nic
teściowej, bo rozumiałam że pomaga córce, ale liczyłam na nią że teraz pomoże
nam. Na moją mamę nie mogę liczyć, z teściową dużo o tym rozmawiałam i chyba
za dużo nadziei sobie narobiłam.
Teraz pod znakiem zapytania stoi jej opiekowanie się moim synem po powrocie do
pracy, bo boję się, że będą tego typu historie, dzięki czemu mój syn będzie
chorował a tego chcę uniknąć.
Czy ja przesadzam, czy mam prawo czuć się urażona??
Obserwuj wątek
    • pulcino3 Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:18
      Przesadzasz i to grubo. Teściowa nie jest niewolnicą na każde zawołanie . Znajdź
      opiekunkę i będzie po sprawie. Twoja rodzona matka się nie angażuje a od
      teściowej bezwzględnego posłuszeństwa wymagasz.
      • pulcino3 Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:20
        Po za tym, matka w pierwszej kolejności pomoże własnej córce, niż synowej.
        Oczywista prawda.
      • moim_zdaniem Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:21
        Kurcze, naprawdę nie wymagam posłuszeństwa, ona zawsze podkreślała, że bardzo
        kocha mojego synka i zawsze się nim zajmie, więc jak (naprawdę sporadycznie)
        poproszę o opiekę nad nim to liczyłam że chętnie się nim zajmie. I zaznaczam:
        nigdy nie stawiam teściowej przed faktem dokonanym, tylko zawsze dzwonię
        wcześniej, umawiam się, pytam czy jej pasuje itp - a i tak lipa z tego. Za to
        tak właśnie na wydrę robi jej córka. No ale to córka....sad
        • attiya Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 07:45
          moim_zdaniem napisała:

          > Za to
          > tak właśnie na wydrę robi jej córka. No ale to córka....sad
          i to cię tak boli?
          • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 11:57
            To prawdziwy skandal,że teściowa pomaga córce.
        • ja1ja1 moim zdaniem 13.05.10, 17:11
          nie rozumiem takich laseczek jak ty.
          Twoje dziecko to sie zajmuj! nie zatrudniaj rodziny, tylko opiekunkę
          albo sama siedź.
      • oliwia244 Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:41
        w całości podpisuje sie pod ww. wypowiedzią
      • majan2 Re: Czy ja przesadzam? 16.05.10, 15:09
        Przesadzasza, znajdxz kogos komu bedziesz płacić i wszytsko da sie usatlic.
    • rysia.z.poczty Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:21
      Umiesz liczyc ,licz na siebie. I tego się w życiu trzymaj.
      A urażona masz prawo być ,ale i tak nic z tego nie wyniknie.
      • moim_zdaniem Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:24
        Mądre słowa, ale czy powinnam przejść nad tym do porządku dziennego czy
        porozmawiać z teściową, że sprawiła mi przykrość? Dotychczas miałyśmy naprawdę
        serdeczne kontakty, szczególnie po narodzinach mojego syna, stąd chyba moje
        rozczarowanie.
        • pulcino3 Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:29
          Nic jej nie mów, bo i tak się kobieta stara/ła jak mogła. A ty weź się w garść i
          czas na pełną samodzielność , bez bycia komuś dłużną za pomoc. Jesteś matką, weź
          odpowiedzialność za organizację własnego życia i dziecka.
          • mona_mayfair Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 16:39
            pulcino, ja nie wiedzialam, zes ty taka oschla lodyga jest big_grin
        • franczii Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 01:55
          ale czy powinnam przejść nad tym do porządku dziennego czy
          > porozmawiać z teściową, że sprawiła mi przykrość?

          Jestes bardzo nieprzyjemna.
          Tesciowa zaopiekowala sie dzieckiem corki. Kolidowalo to z twoimi spotkaniami
          ale powiedz sama, jak ta kobieta miala sie zachowac? c Miala odmowic zajecia
          sie chorym dzieckiem corce samotnie wychowujacej to dziecko?
        • attiya Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 07:48
          a i owszem, że relacje były cudne, bo teściowa robiła wszystko a ty nie za wiele.
          Teraz teściowa powiedziała pas a ty nagle masz pretensje, że już nie masz kim
          się wysłużyć?
          Jak pisałam, masz zapewne nosidło, kup chustę, zabieraj dziecko gdzie się da,
          raz, że dziecku dobrze zrobi, bo będzie blisko ciebie a dwa, że zaczniesz liczyć
          na siebie.
          A gdzie w tym wszystkim mąż? Przecież on też mógłby posiedzieć ze swym dzieckiem
          jak idziesz do lekarza. Przecież nie zawsze chyba chodzisz tylko z rana. Wizytę
          też mozna zamówić po południu.
          • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 11:58
            >A gdzie w tym wszystkim mąż?

            Mąż sam nie pomoże,ale i tak teściowa to ta najgorsza...
    • majenkir Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:23

      moim_zdaniem napisała:
      > Mam syna 3,5 miesiąca. Moja teściowa przez pierwszy miesiąc
      przychodziła codziennie, pomagała, robiła zakupy, gotowała itp

      A co Ty wtedy robilas? Z ciekawosci pytam....
      • moim_zdaniem Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:26
        Miałam ciężki poród, potem depresję, więc wtedy oczywiście caly czas byłam w
        domu z dzieckiem, ale byłam bardzo słaba fizycznie i psychicznie, więc powoli
        zbierałam się do kupy. Poza tym mały był bardzo absorbujący na początku, więc
        nie byłabym w stanie nic zrobić poza opieką nad nim
        • attiya Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 07:53
          a gdzie w tym wszystkim mąż, twoi rodzice? Nie miał urlopu? Nie pomagał Ci?
          • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 11:59
            Coś o mężu nie wspomina...
            Może jednak wzięła ślub z teściową i z teściową ma to dziecko?
            To by wiele tłumaczyło...
    • mdro Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:27
      "Dotychczas nie angażowałam w nic teściowej, bo rozumiałam że pomaga
      córce, ale liczyłam na nią że teraz pomoże nam."

      "Mam syna 3,5 miesiąca. Moja teściowa przez pierwszy miesiąc
      przychodziła codziennie, pomagała, robiła zakupy, gotowała itp."

      To jak w końcu było? Miałaś przez pierwszy miesiąc pomoc teściowej
      czy w nic jej nie angażowałaś?

      • moim_zdaniem Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:34
        mdro napisała:
        >
        > To jak w końcu było? Miałaś przez pierwszy miesiąc pomoc teściowej
        > czy w nic jej nie angażowałaś?
        >
        No faktycznie, masz mnie - skłamałam okrutnie, zaangażowałam ją na jeden miesiąc
        po porodzie....uncertain
        • a1ma Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 10:44
          Cały miesiąc!
          Teściowa przychodziła do Ciebie codziennie przez cały miesiąc, z trzech.
          I Ty masz czelność mieć do niej o cokolwiek pretensje??
          Powinnaś jej pokłony bić z wdzięczności.
    • eilian Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:29
      Przestań oglądać się na teściową, zorganizuj sobie opiekę do dziecka, bo to
      Wasze zadanie, teściowa obowiązku żadnego tutaj nie ma, więc jej nie zmusisz. A
      Twoje fochy raczej niczego nie zmienią. Dobrze ktoś już napisał, umiesz liczyć,
      licz na siebie.
      • najma78 Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:41
        Masz wspaniala tesciowa, pomagala ci przez caly miesiac po porodzie,
        kocha wnuka, interesuje sie nim i jest chetna do pomocy, tyle, ze to
        ty masz wygorowane wymagania gdyz zamiast podrzucic dziecko do niej
        gdy ona nie mogla przyjechac i miala powod to sie obrazilas. No, no
        chyba nie doceniasz tego co masz.
        A rady, ze powinnas wziac sie w garsc i zorganizowac sa trafione, w
        koncu to wy jestescie rodzicami i musicie stanac na wysokosci
        zadania, a babci nalezy byc bardzo wdziecznym za jakakolwiek pomoc,
        bo to przysluga a nie jej obowiazek.
        • moim_zdaniem Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:48
          najma78 napisała:

          > Masz wspaniala tesciowa, pomagala ci przez caly miesiac po porodzie,

          To fakt

          > jest chetna do pomocy, tyle, ze to ty masz wygorowane wymagania

          po czym wnosisz??

          gdyz zamiast podrzucic dziecko do niej gdy ona nie mogla przyjechac i miala powod

          jak mogłam podrzucić jej dziecko do chorego dziecka? Żeby się zaraziło?

          a babci nalezy byc bardzo wdziecznym za jakakolwiek pomoc,
          > bo to przysluga a nie jej obowiazek.

          Szkoda, że jej córka tak nie uważa....ale wiem wiem, to córka, a mój mąż to
          tylko syn...inne dziecko
          • najma78 Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:54
            Nie przesadzaj z tym zarazaniem toz to 9-latek nie bedzie kichac ani
            kaszlec w twarz, zreszta tesciowa powiedziala, ze nie ma kaszlu, a
            dziecko spotka sie jeszcze z nie jadnym wirusem i bakteria i to
            wiele razy i dobrze bo innej drogi do zbudowania odpornosci nie ma,
            a twoje przewrazliwienie dotyczace ewentualnego zarazenia przyniesie
            odwrotny skutek.
            Czy corka jest wdzieczna matce to chyba nie twoj problem, odnosze
            wrazenie, ze zazdrosna jestes o corke i jej syna. Wyluzuj.
          • moofka Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 08:43
            > Szkoda, że jej córka tak nie uważa....ale wiem wiem, to córka, a
            mój mąż to
            > tylko syn...inne dziecko

            nakrecasz sie
            zajedziecie te tesciowe razem
            jest dobra troskliwa babcia
            pomagala ci CODZIENNIE miesiac po porodzie
            jest chetna zajac sie dzieckiem CODZIENNIE kiedy ty wrocisz do pracy
            a ty masz pretensje, ze smie byc rownie dobra babcia dla drugiego
            wnuka
            mam wrazenie ze chodzi ci o to, ze dziewieciolatek powinien isc w
            odstawke a na arene babcinej troski powinien wkroczyc twoj i tylko
            twoj synio
            • mona_mayfair Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 16:47
              moofka napisała:

              > mam wrazenie ze chodzi ci o to, ze dziewieciolatek powinien isc w
              > odstawke a na arene babcinej troski powinien wkroczyc twoj i tylko
              > twoj synio
              >

              Odnosze identyczne wrazenie.
      • azile.oli Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:52
        Radzę Ci nic nie mówić teściowej, bo tak naprawdę masz złota
        teściową. Swoimi wyrzutami obudzisz w niej poczucie winy, bo ona by
        chciała dobrze, ale wybierać musi. Nie dziw się, że wybierze córkę.
        Tu nie chodzi o wnuka, a o to, komu pomoże, córce czy synowej?
        Zreszta, nie oszukujmy się, z pierwszym wnukiem jest na razie
        bardziej zżyta, wychowywała go.
        Potem się to może zmieni, albo i nie. Trudno.
        Weź pod uwagę jeszcze i ten fakt, że Ci pomagała, gdy źle się
        czułaś,miałaś depresję. Wiele teściowych poprzestałoby na
        komentarzach, że synowa leń i tyle.
    • moim_zdaniem Jeszcze jedno 12.05.10, 22:40
      Powiedziałybyście, że nie będę ryzykować i poszukam niani, zamiast ustalonej
      opieki teściowej? Boję się, że wrócę do pracy, tamten się rozchoruje i będą
      cyrki, a wtedy na biegu znaleźć opiekę może być ciężej.
      • pulcino3 Re: Jeszcze jedno 12.05.10, 23:02
        Ty masz męża, swoją rodzinę, ewentualnie teściową . A jej córka rozwódka? może
        liczyć tylko na własną matkę , jak wynika z twoich postów. Dlaczego ojciec
        dziecka nie pomagał twojej szwagierce po rozwodzie tylko opiekę przejęła babcia?
        Bo z pewnością nie jest on osobą skorą do pomagania i troski o własne dziecko.
        Wcale się nie dziwię, ze teściowa bardziej pomaga w takiej sytuacji córce, jest
        w trudniejszej sytuacji niż syn.
        • latoya25 Re: Jeszcze jedno 13.05.10, 13:49
          A przepraszam bardzo, córka też może zatrudnić sobie opiekunkę.
      • franczii Re: Jeszcze jedno 13.05.10, 01:49
        Nie stawiaj sprawy w ten sposob, nie mow, ze nie chcesz ryzykowac. Powiedz
        tesciowej, ze ma ona juz sporo innych obowiazkow i nie chcecie jej dokladac
        kolejnego. A jesli nadal chce sie zajmowac waszym dzieckiem to ustalcie, zeby to
        nie bylo codziennie a np. 2 dni w tygodniu.
    • figrut Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 22:56
      Panie, chroń mnie przed taką synową !
      Są na tym forum dziewczyny, które naprawdę mogą ponarzekać na swoje
      teściowe. Naprawdę nie rozumiem czego się Twojej naprawdę wspaniałej
      teściowej czepiasz. Wiele dziewczyn z tego forum potrafiłoby ozłocić
      swoje teściowe za 20% tego, co Ty dostajesz od swojej, a Tobie jeszcze
      źle....
      • pulcino3 Re: Czy ja przesadzam? 12.05.10, 23:13
        Też mam teściową, (choć bardzo daleko mieszka ode mnie) która oddanie pomaga
        swojej zamężnej córce i chwała jej za to. Bardzo ją szanuję i podziwiam i w
        życiu by mi nie przyszło nawet do głowy, żeby ją obwiniać, że mi nie pomaga
        WCALE, a może mi się ta pomoc bardziej należy. Moja matka jest bliżej, ale tez
        mi nie pomaga, gdyż przebywa częściej za granicą niż w domu, bo permamentnie
        pomaga mojej siostrze. Też wale nie mam o to do niej pretensji ani żalów.
        Jestem dorosła i sama zarządzam swoim życiem i opieką nad dzieckiem.
        Licytacja komu babcia pomaga więcej a komu mniej jest drunowata.
        • pesteczka5 Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 00:24
          klucz do szczęścia - mniej oczekiwań.
          Szczególnie wobec teściowejsmile
        • mamatroojki Re: Czy ja przesadzam? 17.05.10, 18:53
          Zgadzam się, mam trójkę dzieci, pracuję, nie pomagają mi ani rodzice
          (pomagają mojej młodszej siostrze)ani teść (pomaga młodszej siostrze
          mojego męża). Trzeba liczyć na siebie ...


          pulcino3 napisała:

          > Też mam teściową, (choć bardzo daleko mieszka ode mnie) która
          oddanie pomaga
          > swojej zamężnej córce i chwała jej za to. Bardzo ją szanuję i
          podziwiam i w
          > życiu by mi nie przyszło nawet do głowy, żeby ją obwiniać, że mi
          nie pomaga
          > WCALE, a może mi się ta pomoc bardziej należy. Moja matka jest
          bliżej, ale tez
          > mi nie pomaga, gdyż przebywa częściej za granicą niż w domu, bo
          permamentnie
          > pomaga mojej siostrze. Też wale nie mam o to do niej pretensji
          ani żalów.
          > Jestem dorosła i sama zarządzam swoim życiem i opieką nad
          dzieckiem.
          > Licytacja komu babcia pomaga więcej a komu mniej jest drunowata.
    • sueellen Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 00:56
      Jest mi przykro, ogromnie przykro

      Kochana, ja w pierwszych dniach po porodzie koło rodzinki mojego faceta
      skakalam, nawet kuzynów nocowałam, tesciowa przyjechala, palcem nie kiwnęła.
      Olej tesciowa i zajmij sie swoim dzieckiem.
    • franczii Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 01:41
      Najwidoczniej tesciowa czuje sie bardziej zobowiazana pomoc corce. Pewnie
      dlatego, ze to zobowiazanie sie pojawilo duzo wczesniej i nie moze ot tak corce
      teraz odmowic i zostawic jej na lodzie. Nie bez znaczenia jest tez na pewno
      fakt, ze corka jest rozwodka wiec jest w gorszej sytuacji niz ty a jej dziecko
      wychowuje sie w niepelnej rodzinie.
      Uwazam, ze nie masz powodow, zeby sie obrazac. Z tego co piszesz masz uczynna i
      pomocna tesciowa. W koncu pomagala ci codziennie po porodzie. Przeciez robila to
      z wlasnej woli. Mozliwe, ze miala dobre intencje obiecujac ze sie zajmie twoim
      dzieckiem ale majac juz wiele obowiazkow nie bardzo wie jak to wszystko
      pogodzic. Skoro znasz uklady w tej rodzinie i wiesz o zobowiazaniach tesciowej
      powinnas inaczej rozwiazac kwestie opieki nad dzieckiem, masz jeszcze sporo
      czasu.
    • gryzelda71 Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 06:59
      Teściowa nie pozbędzie się córki i wnuka,żeby bezkolizyjnie zająć się w
      wyznaczonym terminie twoim potomkiem.No ale chyba zdawałaś sobie z tego sprawę?
    • annvangier Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 07:12
      Dotychczas kilkakrotnie (2-3 razy) prosiłam teściową, żeby
      została z moim, bo np chciałam pójść do lekarza, do dentysty albo do
      kosmetyczki, zawsze coś jej nie pasowało, a jak już została to pytała za ile
      będę bo chciała iść do koleżanki

      o ja cie a ty nie masz swoich rodziców, z postu wynika ze masz, koleznaki
      siostry ba nie mozesz umówić się do lekarza fryzjera czy gdzies po uwzglednieniu
      innnych obowiązków tesciowej czy meza ??


      własnie chyba przesadzasz i to grubo- tesciowa pomaga przy opiece nad jednym
      wnukiem i chce pomoc tobie ale nie na pelen etat proste moze juz jest starsza i
      zmeczona
      serio przemawia przez ciebie cholerny egoizim i dziwi mnie czemu nie masz
      pretensjii do własnej rodziny
      • asia_i_p Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 08:10
        Ale wy chyba nie czytacie, co dziewczyna napisała.
        Ona ma żal o to, że w konkretnej sytuacji, kiedy były już umówione,
        a ona miała zaklepaną wizytę u dentysty, teściowa ją zawiodła. I,
        jak wyczuwam, podskórny żal o to, że zamiast przeprosić, że zawiodła
        (tak! tak! straszny szok! jeśli komuś obiecam pomoc, a nie mogę tego
        zrealizować, to chociaż obowiązku pomagania nie mam, przeprosiny się
        należą!), tak ustawiła sprawę, że wyszło, jakby ona była dalej
        gotowa do pomocy i właściwie nic się nie stało, a synowa dziwaczyła.
        A dla mnie niezawożenie 3,5 miesięczniaka tam, gdzie jest chory 9-
        latek nie jest dziwaczeniem - to jeszcze bardzo maleńkie dziecko.

        Teściowa nie ma obowiązku zajmować się dzieckiem. Ilekroć to robi,
        należy jej się wdzięczność. To oczywiste. Ale to nie znaczy, że
        jeśli się umówi, że pomoże, a potem nie pomaga, to jest tak, jakby
        się nie umawiała w ogóle. To jest wpuszczanie rodziców dziecka w
        maliny, bo mogli tę opiekę zorganizować inaczej. I wtedy fajnie
        byłoby usłyszeć, że ktoś, kto zobowiązania nie dotrzymał,
        przynajmniej rozumie, że postawił nas w ciężkiej sytuacji.
        • moofka Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 08:45
          asia_i_p napisała:

          > Ale wy chyba nie czytacie, co dziewczyna napisała.
          > Ona ma żal o to, że w konkretnej sytuacji, kiedy były już
          umówione,
          > a ona miała zaklepaną wizytę u dentysty, teściowa ją zawiodła. I,
          > jak wyczuwam, podskórny żal o to, że zamiast przeprosić, że
          zawiodła
          > (tak! tak! straszny szok! jeśli komuś obiecam pomoc, a nie mogę
          tego
          > zrealizować, to chociaż obowiązku pomagania nie mam, przeprosiny
          się
          > należą!), tak ustawiła sprawę, że wyszło, jakby ona była dalej
          > gotowa do pomocy i właściwie nic się nie stało, a synowa
          dziwaczyła.
          > A dla mnie niezawożenie 3,5 miesięczniaka tam, gdzie jest chory 9-
          > latek nie jest dziwaczeniem - to jeszcze bardzo maleńkie dziecko.

          to co miala odmowic choremu dziecku, czy wystawic go za drzwi
          kwestia organizacji
          wystarczylo chorego dzieciaka do malucha nie dopuszczac na czas
          wizyty u dentysty
          ile to trwa? godzine, poltora?



          > Teściowa nie ma obowiązku zajmować się dzieckiem. Ilekroć to robi,
          > należy jej się wdzięczność. To oczywiste. Ale to nie znaczy, że
          > jeśli się umówi, że pomoże, a potem nie pomaga, to jest tak, jakby
          > się nie umawiała w ogóle. To jest wpuszczanie rodziców dziecka w
          > maliny, bo mogli tę opiekę zorganizować inaczej. I wtedy fajnie
          > byłoby usłyszeć, że ktoś, kto zobowiązania nie dotrzymał,
          > przynajmniej rozumie, że postawił nas w ciężkiej sytuacji.
          • asia_i_p Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 15:25
            > to co miala odmowic choremu dziecku, czy wystawic go za drzwi
            Gdybym ja była na miejscu autorki postu, starczyłoby mi, żeby ktoś
            zauważył, że mam problem. Chyba bym nawet nie oczekiwała jego
            rozwiązania.
            A na izolację dziecka nie wiem, czy mogła liczyć, skoro babcia
            dzieci była przekonana, że starsze nie zaraża.
        • figrut Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 08:52
          > Ale wy chyba nie czytacie, co dziewczyna napisała.
          > Ona ma żal o to, że w konkretnej sytuacji, kiedy były już umówione,
          > a ona miała zaklepaną wizytę u dentysty, teściowa ją zawiodła.
          Wiesz, to tak samo jak mieć żal do dziecka, że w dniu wyjazdu na
          wczasy złapało rota i jechać w tym dniu nie można.
          Z tego co czytałam, nie dotrzymanie obietnicy nie było wypięciem się
          z powodu chęci pójścia teściowej do koleżanki, a z powodu sytuacji
          wyjątkowej jaką jest choroba.
          Odnoszę wrażenie, że autorka przyzwyczaiła się do dobrego i teraz
          jest wielki żal, że życie nie zawsze jest takie proste, a bliscy nie
          zawsze będą na każde zapiszczenie.
        • attiya Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 08:58
          ale chyba chore dziecko jest ważniejsze, nieprawdaż?
          Poza tym przecież teściowa nie powiedziała "nie" tylko zaproponowała, że weźmie
          malucha do siebie. Poza tym dlaczego nie doczytałaś, że autorka za chwilę
          negowała chorobę wnuka teściowej, bo dziecko ponoć biegało po dworze? Czyli w
          sumie nie było tak chore jak maluje się to. I można było spokojnie jednak
          dziecko zawieźć teściowej.
          Ja już wcześniej pisałam, jak jechałam do dentysty, to dziecko w nosidełko. Ja
          na fotelu dentystycznym. Syn wtedy nie spał ale był spokojny.
          Poza tym do dobrego szybko się przyzwyczajamy. Autorka chyba ma pretensje, że
          teściowa chce gdzieś wyjść. Teściowa już nie ma prawa do własnego życia. Ma żyć
          życiem wnuków a już szczególnie życiem dziecka synowej. Wizyta u koleżanki?
          Wnuka pilnować a nie chodzić po koleżankach i kawę pić.
          • moofka Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 09:06
            attiya napisała:

            > ale chyba chore dziecko jest ważniejsze, nieprawdaż?
            > Poza tym przecież teściowa nie powiedziała "nie" tylko
            zaproponowała, że weźmie
            > malucha do siebie. Poza tym dlaczego nie doczytałaś, że autorka za
            chwilę
            > negowała chorobę wnuka teściowej, bo dziecko ponoć biegało po
            dworze? Czyli w
            > sumie nie było tak chore jak maluje się to. I można było spokojnie
            jednak
            > dziecko zawieźć teściowej.
            > Ja już wcześniej pisałam, jak jechałam do dentysty, to dziecko w
            nosidełko. Ja
            > na fotelu dentystycznym. Syn wtedy nie spał ale był spokojny.

            ej no teraz to juz przesadzasz
            oczywiscie ze lepiej isc do dentysty bez niemowlecia
            i oczywiscie ze jak sie czlowiek umowi to liczy na to ze w umowionej
            porze osoba obiecujaca nie nawali
            inna sprawa ze tesciowa nie nawalila i nei odmowila
            tylko pod jej opieka znalazl sie ROWNIEZ drugi wnuczek
            i o to te zale
            • attiya Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 10:38
              nie przesadzam
              a to dlatego, że zwyczajnie, nie mam kogo poprosić
              siostra bardzo daleko mieszka, tato ponad 200 km ode mnie
              Cóż, dentysta to nie lekarz pierwszego kontaktu, gdzie każdy prycha i kicha,
              choć oczywiście to jednak lekarza a przekrój osób różny
              Ale ja nie dmuchałam na dziecko, nie sterylizowałam wszystkiego dookoła, a widać
              takie wyjścia wyszły mu na dobre, bo przez dwa lata raz tylko miał zapalenie
              gardła i kaszlał.
              Co nie znaczy, że każdy ma dookoła zgrywać Matkę Teresę smile
              Ja mogę liczyć tylko na siebie, męża, w wyjątkowej sytuacji na siostrę męża. Ale
              to w wyjątkowej. I przynajmniej mam jasną, klarowną sytuację.
        • kawka74 Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 09:16
          Żal jest poniekąd uzasadniony - też bym była wkurzona, gdyby się moje plany
          nagle rypnęły. Spod tego żalu o tę jedną konkretną sytuację przebija jednak -
          takie mam wrażenie - żal o to, że drugi wnuczek, ten starszy, jest wciąż dla
          babci ważny i babcia nadal poświęca mu dużo czasu.
          Nie podoba mi się stosunek autorki wątku do dziecka szwagierki, jest, delikatnie
          rzecz ujmując, nieprzyjemny.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 12:08
        >Dotychczas kilkakrotnie (2-3 razy) prosiłam teściową, żeby
        została z moim, bo np chciałam pójść do lekarza, do dentysty albo do
        kosmetyczki, zawsze coś jej nie pasowało, a jak już została to pytała za ile
        będę bo chciała iść do koleżanki

        Strasznie patologiczna ta Twoja teściowa skoro zamiast pomagać i cieszyć się z
        opieki nad wnukiem umawia się z koleżankami na kawę.
        Współczuję...
    • attiya Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 07:44
      ale dlaczego dziwisz się? To jej córka, dlaczego ma odmawiać?
      Twoje dziecię tez ma dziadków z drugiej strony, więc tez mogą pomóc ci. Poza tym
      jak me dziecię było w takim wieku to brałam je w nosidełko, i szłam do dentysty,
      kosmetyczki, sklepu - no, w sklepie przerzucałam je w chustę.
      Jeździłam z nim po urzędach, skarbówkach, załatwiałam becikowe, sprawy z zusie -
      i nikogo naprawdę nie prosiłam. Mimo, że moja teściowa mieszka kilkanaście
      metrów ode mnie.
      No i poza tym przecież to twoje dziecię. Załatw nianię, żłobek, licz na siebie,
      tak będzie łatwiej, nie będziesz rozczarowana później, że ktoś odmówił Ci.
    • tosterowa Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 08:02
      no cóż, skoro wracasz do pracy, to pozostaje dogadać się z mężem i podzielić się
      pracą po połowie.
      • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 12:01
        Podzielić się opieką z mężem a nie z teściową?
        Chyba nie na forum E-mama kochana...
    • lola211 Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 08:48
      [b]Wnuczek robi babcię w konia, bo nienawidzi chodzić do szkoły, ona
      > tego nie widzi a korzysta na tym i on, i jego mama, bo wnusiu
      siedzi u babci
      > cały tydzień 24 na dobę.

      Trudno zaplanowac chorobe tak by komus nie krzyzowac planów.Tego
      chlopca traktujesz jak wrogą konkurencje dla twojego dziecka,
      dlatego absolutnie cie nie poprę.
      • moofka Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 08:56
        Tego
        > chlopca traktujesz jak wrogą konkurencje dla twojego dziecka,

        o to to
        bardzo trafnie ujete
        charakterystyczne dla mlodych mamus
        moja dzidzia słitaśna
        a to stary glupi i niewychowany kon
        i jeszcze ktos smie sie o niego troszczyc kosztem mojej dzidzi
        • kawka74 Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 09:09
          A bo to pierwszy raz?
          Mało było wątków, w których młode mamy utyskiwały, że teściowa nie chce się
          poświęcić bez reszty najmłodszemu wnuczkowi, a te starsze to niewychowane, cwane
          bachory, razem ze swoimi cwanymi rodzicami wykorzystujące bezwolną babunię...?
          BTW nie byłoby źle, gdyby moja teściowa porzuciła starsze wnuczęta na rzecz
          mojej słitaśnej dzidzi, ale ni uja nie chce ;p
          • moofka Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 09:16
            spoks
            nawet najbardziej slitasnej dzidzi kiedys zaczna podsmierdywac
            skarpetki big_grin
            • azile.oli Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 09:38
              Terminu choroby się nie przewidzi. Pomoc w takiej sytuacji ma
              preferencje wobec wszelkich innych wcześniejszych uzgodnień.
              Co miała zrobić teściowa, odmówić zostania z chorym dzieckiem, bo
              synowa miała pójść do kosmetyczki? Szczerze, taka decyzja narobiłaby
              tylko fermentu w rodzinie. W przypadku choroby wszelkie ustalenia
              ulegaja zazwyczaj zmianie. Nie raz mi się zdarzyło coś odwołać, bo
              dziecko zachorowało. Czyli - nie poszłam do dentysty, kosmetyczki ,
              fryzjera, nie załatwiłam sprawy w urzędzie.
              To taka sama sytuacja. Dziecko, co prawda szwagierki, ale to akurat
              nie ma znaczenia. Choroba to choroba i tyle.
              Byłoby nieludzkie trzymanie się sztywno obietnic w takiej sytuacji.
              Poza tym, załóżmy, że to nie siostrzeniec męża zachorował, a sama
              babcia, na jedno wyjdzie.
            • kawka74 Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 10:06
              Ale nawet wtedy będą podśmierdywać słitaśnie ;p Przecież to MOJE dziecko, nie?
              • hanna26 Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 10:42
                No tak.
                Wstrętna teściowa postanowiła się zająć chorym dzieckiem swojej
                samotnej córki. Skandal. Powinna bezwzględnie wystawić małego za
                próg i jechać na łeb na szyję do bobaska swojej zamężnej synowej.
                Zrób jej awanturę.
                • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 11:53
                  hanna26 napisała:

                  > No tak.
                  > Wstrętna teściowa postanowiła się zająć chorym dzieckiem swojej
                  > samotnej córki. Skandal. Powinna bezwzględnie wystawić małego za
                  > próg i jechać na łeb na szyję do bobaska swojej zamężnej synowej.
                  > Zrób jej awanturę.

                  Dokładnie.
              • attiya Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 10:44
                kawka74 napisała:

                > Ale nawet wtedy będą podśmierdywać słitaśnie ;p Przecież to MOJE dziecko, nie?
                ja tam poszłabym krok dalej
                mojemu dziecięciu nogi tylko pachną channel no 5 smile
                MOJEMU dziecku nogi nie podśmierdują smile
          • attiya Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 10:39
            kawka74 napisała:

            >
            > BTW nie byłoby źle, gdyby moja teściowa porzuciła starsze wnuczęta na rzecz
            mojej słitaśnej dzidzi, ale ni uja nie chce ;p

            cudowne smile
          • gazeta_mi_placi Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 11:56
            >A bo to pierwszy raz?
            Mało było wątków, w których młode mamy utyskiwały, że teściowa nie chce się
            poświęcić bez reszty najmłodszemu wnuczkowi, a te starsze to niewychowane, cwane
            bachory, razem ze swoimi cwanymi rodzicami wykorzystujące bezwolną babunię...?


            Oj tak tak...
            I Babcia szwagrowi pomaga tyle przy wnukach a przy moim nie chce.
            Bezczelność.
            Powinna pomagać po równo.
            Jak ma na przykład pięć wnuków pomagać przy nich równo na pięciu etatach,bo
            inaczej jedna synowa się obrazi,że bardziej pomaga drugiej lub trzeciej.
    • fankajanka O chorobach 13.05.10, 09:25
      Wiesz, czasami ludzie maja wiecej niz jedno dziecko, i co, jak to
      drugie zachoruje, to pierwsze oddac do przechowalni?? Da sie to
      jakos pogodzicsmile Porozmawiaj spokojnie z tesciowa, nazwij swoje
      oczekiwania, byc moze sa zbyt duze i tesciowa po prostu nie bedzie
      im w stanie sprostac, wtedy szukaj opiekunki, jej bedziesz płacic i
      wymagać, by zajmowała sie wyłacznie twoim dzieckiem.
      • azile.oli Re: O chorobach 13.05.10, 09:41
        Nawet wynajęta opiekunka może zadzwonić rano, że jest chora i nie
        przyjdzie. Trzeba być gotowym na to, że nie wszystko układa się po
        naszej myśli.
      • alfa36 Przesadzasz 13.05.10, 09:48
        I nakręcasz się przy okazji. Mój mąż ma brata. Bratu tesciowa z
        tesciem pomagają na maksa, nam zdecydowanie mniej. Owszem chcieli
        się zając mlodym (2 latkiem), jak wrocilam do pracy, ale u siebie w
        domu, co mi nie bardzo odpowiadalo. W koncu po 3 miesiącach wozenia
        dziecka stwierdzilam, ze tak nie chcę. Zrezygnowalam i z tego powodu
        i z ważniejszego- tesc palil przy dziecku. Rok pozniej mlody poszedl
        do przedszkola i jak chorowal wozilam go do swoich rodzicow (choc
        zdecydowanie dalej, w innym kierunku niż moja praca, slowem trudno
        bylo).
        Tesciowa do mnie mogla przychodzic o 8.00 (moje dziecko wymagalo
        opieki w czasie, kiedy bratowa byla w ciąży i zajmowala sie starszym
        dzieckiem, tesciowa byla wolna). Do dzieci brata chodziła i chodzi
        o 5.00. I jest ok. Nie obrażam się, czasem do tesciow zajrzę, mlody
        lubi tam chodzic (ma bajek do oporu- to glowny powod chęci bycia u
        dziadkow). Z drugiej strony, na ostatnim spotkaniu rodzinnym mlody
        czymś zaaferowany woła: "Babciu zobacz" i biegnie do mojej mamy
        omijając moją tesciową. Tak naprawdę to szkoda mi tesciowej- widzę,
        ze jest zapracowana i teraz mniej dziwie się, że nie chciala do mnie
        przychodzic. To jednak męczące. A że akurat mi i swojemu starszemu
        synowi potrafila odmowic a swojemu mlodszemu synowi nie... No cóż,
        mój mąż u swoich rodzicow tylko "bywa", mlodszy syn też bywa.... ale
        kilka razy dziennie. Nie ma co się obrażac, jej życie, widac, ze się
        stara. Ja też kilka razy uslyszalam, że "Przyjdę, jak u Piotrusia
        nie bede potrzebna". A z drugiej strony, tuż po urodzeniu mlodego,
        jak zachorowalam i jakos glupio bylo mi dzwonic do swoich rodzicow
        (bo moj mąż zawalił), to tesciowa mi pomogla.
        • pomarancza-1 Re: Przesadzasz 13.05.10, 11:48
          Czas pogodzić się z faktem, że zazwyczaj rodzice nie traktują swoich dzieci tak samo i jedno jest faworyzowane lub bardziej mu się pomaga (albo potrafi lepiej wykorzystać sytuację albo jest większą życiową fajtłapą) a to się później przenosi na wnuki... takie życie. Pozostaje mieć nadzieję, że swoje dzieci będziemy traktować bardziej sprawiedliwie.

          Jeżeli chodzi o rozwiązania... może klub maluszka z wykupionym pakietem godzin? Jak teściowa nie będzie mogła się zająć wnukiem to będziesz miała zawsze wyjście awaryjne - bo wierzę, że jednak się dogadacie i przynajmniej w części będziesz mogła na teściową liczyć tylko musisz się pogodzić z tym, że ona się nie rozdwoi i w podbramkowej sytuacji wybierze drugiego wnuka...
    • bea.bea Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 13:26
      w życiu nie jest tak że wszystkim po równo, kiedyś jedni próbowali, ale im nie
      wtedy nie wyszło...
      proponuję więcej samodzielności,
    • moim_zdaniem Kilka wyjaśnień 13.05.10, 14:37
      Przede wszystkim nie uważam, że mam złą teściową - wręcz przeciwnie.
      Rzeczywiście, po jej słowach i czynach byłam pewna, że będzie traktowała nasze
      dzieci sprawiedliwie. O naiwności!
      Kwestia mojego męża: to on jest z nami zawsze po pracy kiedy może, on pomaga,
      karmi, przewija i to w efekcie on zostaje z małym jak muszę gdzieś wyjść. Mój
      mąż jest bardzo dobrym mężem, nie wspomniałam o tym w poście, a już osoby typu
      "gazeta_mi_płaci" dorabiają spiskową ideologię. Teściową poprosiłam po części
      dlatego, że mój mąż miał obawy zostać z małym sam i potrzebował na ten jeden raz
      babci do pomocy. Ale został, wyszło super i nie ma tematu.
      To, że teściowej córka jest sama zawdzięcza tylko sobie i swojemu głupiemu
      charakterowi. Piszę to bez złośliwości, stwierdzam fakt. Jest przemądrzałą,
      pyskatą osobą, która wszystkich próbuje podporządkować sobie. Jedynie z mężem
      jej się nie udało. Teściowa o tym wie, często sama to podkreśla, ale i tak boi
      się jej czegokolwiek odmówić. Naprawdę, boi się, bo zaraz jest awantura,
      pyskowanie itp. Więc dla świętego spokoju robi wszystko co córka każe. To nie
      jest temat tego postu, ale ona 3 miesięczne dziecko oddała teściowej na
      wychowanie, mieszkając w tym samym mieście, nie pracowała - argument? Musi
      wychodzić z mężem do ludzi, na imprezy itp. a dziecko w tym przeszkadza. Po
      dziecko wróciła jak miało 1,5 roku, bo mimo dotrzymywania mu kroku towarzyskiego
      mąż nie wytrzymał i wniósł o rozwód.
      Więc tak, boli mnie że teściowa tak ślepo pomaga córce, bo widzę jak przez nią
      jest traktowana. U mnie nigdy nie usłyszała nakazu, zawsze prośba, u nas jak
      teściowa przychodzi albo ja jestem u niej to ugotuję obiad i czekamy za nią, jak
      potrzebuje gdzies jechać to ją zawiozę, przywiozę - nieraz z małym w aucie.
      Dlatego nie wyskakujcie mi proszę z zarzutami, że jestem despotyczną synową, bo
      nie jestem.
      Jedyne za co jestem Wam wdzięczna to rada, żebym się całkowicie usamodzielniła.
      I tak zamierzam zrobić, teściowej nie będę angażowała.
      A co do starszego wnuczka - teraz, po 9 latach faktycznie jestem do niego trochę
      uprzedzona. I nie ma tu znaczenia fakt, że mam swoje dziecko. Wyrósł na
      zarozumiałego, cwanego a niekiedy nawet wrednego jedynaka. W żywe oczy kłamie,
      pyskuje, symuluje. Nie mówcie mi więc, że lubiłybyście takie dziecko widząc
      jakie jest. To oczywiście wina rodziców: u mamy musztra, zakazy, u taty luz,
      kasa, gry na kompie i nic więcej no ale to nie moja sprawa. Jest jak jest, a
      lubić go nie muszę.
      • gryzelda71 Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 14:41
        Dziewięciolatek wredny,cwany,zarozumiały....
        Ale tak 0 uprzedzeń.
        • fogito Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 15:00
          Ło Matko. Niezła akcja. Zatrudnić opiekunkę to jedyna rada. Ja nie
          miałam po porodzie żadnej pomocy od mamy (była w szpitalu) i
          teściowej (jest za oceanem) i jakoś udało mi się przeżyć.
          Zadziwiające jet to oczekiwanie, że babcie mają się opiekować
          wnukami i to jeszcze za darmo i na zawołanie. Nieźle po prostu.
          • moim_zdaniem Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 16:27
            To nie jest oczekiwanie, to była propozycja babci. To po pierwsze. A po drugie
            wyraźnie powiedziałam teściowej, że będziemy jej dawać pieniądze za opiekę. Więc
            nie za darmo.
        • azile.oli Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 15:01
          Niezależnie od tego, jaka jest córka teściowej , matka ma prawo
          wszystko jej wybaczać, akceptować jej postępowanie, znosić wybuchowy
          temperament. Ma prawo , bo to jej dziecko. Fajnie, że syn jej się
          udał, traktuje ja z szacunkiem, niewiele wymaga.
          Tylko, że że córka to też jej dziecko. W Twoich oczach
          niedoskonałe, ale w oczach matki - ukochane.
          Dobra rada - nie ujawniaj negatywnych uczuć wobec siostrzeńca męża,
          bo zrazisz sobie teściową. Ona to dziecko kocha. Jest z nim zżyta.
          A co do tego, że chłopak wredny, cwany, zarozumiały...
          Poczekaj, Twoja dzidzia też dorośnie i zobaczysz, że może być
          odbierane przez kogoś jako wredne, cwane i zarozumiałe. A jak
          wejdzie w wiek nastoletni, to chwilami będzie dorosłe i
          odpowiedzialne, a czasami zachowa się gówniarsko.
          Coś na ten temat wiem.
          • moim_zdaniem Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 16:34
            azile.oli napisała:

            > Niezależnie od tego, jaka jest córka teściowej , matka ma prawo
            > wszystko jej wybaczać, akceptować jej postępowanie, znosić wybuchowy
            > temperament. Ma prawo , bo to jej dziecko.

            Oczywiście, ma prawo, ale czy uważasz że takie całkowite akceptowanie wad, bez
            wskazywania córce, że można inaczej, że ma też obowiązki, że jest matką nie
            wyszłoby wszystkim na dobre bardziej, niż milczące akceptowanie wszelkich jej
            zchowań? Uważam, że gdyby moja córka powiedziała mi, że mam zaopiekować się jej
            dzieckiem bo ona musi być przy mężu, to wzięłabym ją na spokojną rozmowę i
            wytłumaczyła, że jest matką, a w związku z tym nie może krzywdzić dziecka
            nieodpowiedzialnym zachowaniem. Zamiast tego moja teściowa przyjęła dziecko do
            siebie bez słowa. To wg mnie nie jest dobre.

            > Dobra rada - nie ujawniaj negatywnych uczuć wobec siostrzeńca męża,
            > bo zrazisz sobie teściową.

            Wiem, wiem, nie ujawniam, a w każdym razie staram się jak mogę.

            > A co do tego, że chłopak wredny, cwany, zarozumiały...
            > Poczekaj, Twoja dzidzia też dorośnie i zobaczysz

            Jak moja dzidzia najpierw spoci się bieganiem a potem pójdzie do cienia i powie,
            że stoi bo chce się zaziębić i nie iść do szkoły, to uwierz mi, na pewno
            chociażby z nim o tym porozmawiam, a nie przemilczę jak to robią babcia i mama.
            • gazeta_mi_placi Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 16:49
              >Oczywiście, ma prawo, ale czy uważasz że takie całkowite akceptowanie wad, bez
              wskazywania córce, że można inaczej, że ma też obowiązki, że jest matką nie
              wyszłoby wszystkim na dobre bardziej, niż milczące akceptowanie wszelkich jej
              zchowań?

              To już sprawa między teściową a jej córką.
              Osobą postronnym (w tym Tobie) nic do tego.
            • gryzelda71 Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 16:56
              No zobaczymy jak ty mądra będziesz ja twoja latorośl będzie dorosła hłe hłe hłe
            • franczii Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 16:57
              a skad masz pewnosc, ze tesciowa z corka nie rozmawiala kiedy ta jej dziecko
              podrzucila?
              Tak wnikliwie znasz tresc wszystkich ich rozmow i spotkan ?
        • moim_zdaniem Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 16:26
          gryzelda71 napisała:

          > Dziewięciolatek wredny,cwany,zarozumiały....
          > Ale tak 0 uprzedzeń.

          No tak, zapomniałam że politycznie poprawnym jest mówienie, że wszystkie dzieci
          są cudowne, grzeczne, kochane. Nie! Nie będę poprawna, tylko będę szczera i
          powtórzę raz jeszcze: tak, 9-latek potrafi być wredny, cwany, zarozumiały,
          potrafi symulować, przekłamywać, podsłuchiwać, wymuszać i urabiać. Nie mówię, że
          to dziecko ma tylko te cechy, potrafi być miły, mądry, śmieszny, ale z reguły
          jest naburmuszony, cały na nie itp.
          • pulcino3 Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 16:48
            >
            > No tak, zapomniałam że politycznie poprawnym jest mówienie, że wszystkie dzieci
            > są cudowne, grzeczne, kochane. Nie! Nie będę poprawna, tylko będę szczera i
            > powtórzę raz jeszcze: tak, 9-latek potrafi być wredny, cwany, zarozumiały,
            > potrafi symulować, przekłamywać, podsłuchiwać, wymuszać i urabiać. Nie mówię, ż
            > e
            > to dziecko ma tylko te cechy, potrafi być miły, mądry, śmieszny, ale z reguły
            > jest naburmuszony, cały na nie itp.


            Tak bez uprzedzeń napiszę , ze twoje wyrośnie na jeszcze gorszy model wzorując
            się na spaczonym charakterze wszystkonależącej się mamusi,co to żółć ja zalewa,
            że babcia pomaga więcej wnukowi, który tego potrzebuje niż wnukowi, który ma
            dwoje zdrowych ( ale śmiem twierdzić >niezaradnych) rodziców.
          • gryzelda71 Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 19:33
            A ileż ty czasu z nim spędzasz?Może ciebie nie lubi i w twoim towarzystwie taki
            własnie jest(w sumie nie dziwne)
      • franczii Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 14:55
        Po twoich wyjasnieniach tym bardziej nie dziwi mnie, ze babcia uwaza sie
        bardziej potrzebna tamtemu wnukowi. On nie tylko w rozbitej rodzinie sie
        wychowuje ale w dodatku jesli to wszystko co piszesz jest prawda nie dostawal i
        nie dostaje nalezytej uwagi od rodzicow. Moze babcia probuje mu to jakos
        wynagrodzic. A ty sie dziwisz, ze choc tesciowa u ciebie ma jak u pana boga za
        piecem, ugotowany obiad, podwiezienie autem itp. zamiast to ciebie nosic na
        rekach wyrodnej corce pomagac woli. A nie pomyslalas, ze babcia widzac co sie
        dzieje w tamtej rodzinie probuje po prostu dac chlopcu namiastke normalnej
        kochajacej rodziny? Przeciez to nie tylko o pomoc pyskatej corce chodzi ale
        rowniez o pomoc wnukowi!
        Piszesz, ze WYROSL na wrednego jedynaka, a przeciez on jeszcze na nikogo nie
        wyrosl to wciaz dziecko i to prawdopodobnie trudne a najtrudniejszy okres
        jeszcze przed nim. Nie musisz go lubic ale nie gan tesciowej, ze sie nim zajmuje!
        • moim_zdaniem Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 16:41
          franczii napisała:

          A nie pomyslalas, ze babcia widzac co sie dzieje w tamtej rodzinie probuje po
          prostu dac chlopcu namiastke normalnej kochajacej rodziny?

          Pewnie, że pomyślałam. Tylko ta namiastka normalnej rodziny polega na tym, że
          chłopak jest pod 100% kloszem - słowa nie da na niego powiedzieć. Jak mój mąż
          chciał go czegoś nauczyć, w sytuacji kryzysowej skarcić (nie bić, skarcić) -
          dziecko nie ma ojca, więc chciał żeby dzieciak miał też normalne zakazy, to była
          afera. Więc ta "pomoc" to też jest tutaj taka bardziej umowna. Bo nie wiem czy
          babcia nie szykuje w ten sposób bata na własny tyłek, bo wnuczek już potrafi jej
          tak odpowiedzieć, że uszy więdną. Ale zaznaczam, to tylko moje obserwacje, tam
          się nie odzywam, nie komentuję, nie wtrącam.
      • lola211 Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 15:26
        Wyrósł na
        > zarozumiałego, cwanego a niekiedy nawet wrednego jedynaka. W żywe
        oczy kłamie,
        > pyskuje, symuluje. Nie mówcie mi więc, że lubiłybyście takie
        dziecko widząc
        > jakie jest.

        Ma prawo tak sie zachowywac po przejsciach jakie zafundowali mu
        rodzice.Rozwód i podrzucenie babci.To dziecko musi byc mocno
        nieszczesliwe, a ty tak prostego faktu nie raczysz zauwazyc, widzac
        jedynie swoja krzywde.
        Jest jak jest, a
        > lubić go nie muszę.
        Nie musisz.Za to twoja tesciowa jak najbardziej moze poczuwac sie do
        odpowiedzialnosci za to dziecko i swietnie ja rozumiem.
        Opieka nad tym chłopcem to nie robienie dobrze jego matce, ale jemu-
        widac jej dobra babcia dbajaca o wnuka.Twoje dziecko ma 2 rodziców
        na miejscu- wiec sytuacje ma lepsza.
        • moim_zdaniem Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 16:45
          lola211 napisała:

          > Ma prawo tak sie zachowywac po przejsciach jakie zafundowali mu
          > rodzice.Rozwód i podrzucenie babci.To dziecko musi byc mocno
          > nieszczesliwe,

          właśnie tak myśląc krzywdzi się dzieciaka jeszcze bardziej. Powinno się mu dawać
          max miłości, ale też normalne zasady, zakazy i nakazy, a tego już brakuje.
          • franczii Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 16:52
            Ale zeby okazac max milosci to jednak tez czasu mu trzeba poswiecic, prawda? Tak
            wiec nawet gdybys nie miala zastrzezen co do jakosci zajmowania sie babci
            wnukiem to tak czy inaczej babcia by ten czas i uwage musiala poswiecic i to
            moze nawet wiecej niz teraz. Tymczasem ciebie to nie jakosc boli a ilosc czasu
            poswiecanego tamtemu dziecku i dyspozycyjnosc babci dla tamtego wnuka.
            • siasiunia1 Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 21:37
              a ja się zgodzę z autorką wątku że takie podejście typu "ma prawo bo jest biedny z rozbitej rodziny" to o kant d...py potłuc.
              naskakiwanie jemu i brak wyznaczenia granic w imię zadoscuczynienia to niestety robienie wielkiej krzywdy temu dzieciakowi.
              I np pomysl zeby wujek (jako jedyny z tego co widzę dorosły mężczyzna) mial pewien wplyw na zachowanie małego to bardzo dobry pomysl bo dziecku jest potrzebny tez meski typ widzenia swiata wychowania etc. szczegolnie jak jest chlopcem.
              A jak wida z opisu chlopak jest na tyle "obarczany miloscią" babci że niestety ale jej nie szanuje a to juz jest źle.

              A do autorki wątku - uważam że nie powinnaś się złoscic na teściową. Kobieta jest między młotem a kowadłem i chce każdemu dogodzic. Z opisu na początku widac ze złota kobieta że chciała pomóc jednemu dziecku i drugiemu. Więc może po prostu porozmawiaj z teściową, powiedz że wynajmiecie opiekunkę nie dlatego że sie obrazacie czy uważacie że teściowa jest zła tylko że jak widzicie że się duzo opiekuje starszym wnukiem to nie chcecie jej obciazac bardziej.
              Postaw sie na jej miejscu. Ciężko by Ci było w takiej sytuacji co?
              Także niech chociaż z waszej strony nie czuje presji że cos jest nie tak. Sumienie czystsze smile
              • franczii Re: Kilka wyjaśnień 14.05.10, 08:28
                Siasiunia, ale z czym sie zgadzasz z autorka? Zauwaz, ze autorka nie o metody
                wychowawcze tesciowej ma zale a o to, ze ta wiecej czasu poswieca i jest na
                zawolanie dla pierwszego wnuka. A w ogole to najwiekszy zal byl o to, ze
                tesciowa przyjela do siebie dziecko corki bo sie smialo rozchorowac w dniu kiedy
                autorka miala cos zaplanowane. A metody wychowawcze to zupelnie osobna sprawa.
                Nikt przeciez nie twierdzi, ze trzeba ustepowac na kazdym kroku bo dziecko z
                rozbitej rodziny. Probuje sie tu uswiadomic autorce, ze tesciowa posiwieca
                wiecej czasu starszemu bo ten jest w wiekszej potrzebie zwlaszcza jesli ma
                rzeczywiscie takich rodzicow jak opisala.
                • moim_zdaniem Re: Kilka wyjaśnień 14.05.10, 19:49
                  franczii napisała:

                  jest na zawolanie dla pierwszego wnuka. A w ogole to najwiekszy zal byl o to, ze
                  tesciowa przyjela do siebie dziecko corki bo sie smialo rozchorowac w dniu kiedy
                  autorka miala cos zaplanowane.

                  Chodziło mi o to, że drugi wnuczek miał z kim zostać, bo wystarczyło żeby
                  teściowa powiedziała córce że w związku z tym, że umówiła się dzisiaj ze mną
                  prosi żeby tamta odwiozła w ten jeden dzień wnuka do drugiej babci, która
                  również siedzi w domu i nic nie robi. Wtedy byłoby to fair ze strony teściowej i
                  nie miałabym żadnych żali do niej, że siedzi z tamtym wnuczkiem, bo mnie, jak
                  potrzebuję to też pomaga. Amen.
                  Dlaczego jesteś złośliwa? Nie znasz mnie a piszesz w takim tonie jakbyśmy się
                  znały kupę lat i miałabyś podstawy posądzać mnie o złośliwość, nienawiść, zawiść
                  itp. Wiem, że z forum można sporo wyczytać, ale nie wszystko. Wystarczy byc
                  obiektywnym, bez złośliwości. Naprawdę, spróbuj, to nie boli.
                  • azile.oli Re: Kilka wyjaśnień 14.05.10, 20:08
                    Oj, młoda jeszcze jesteś i niedoświadczona. Twoja teściowa jest
                    bardzo zżyta z pierwszym wnukiem i nie dziw się, że chorego nie
                    odesłała. Nie wyobrażam sobie, żebym kazała córce zabrać dziecko do
                    teściowej, gdy to dziecko jest chore. Twojemu nic nie dolegało, więc
                    jasne, że postawiła wnuka przed synową.
                  • lola211 Re: Kilka wyjaśnień 15.05.10, 16:06


                    Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.
                    Podglad
                    Edytuj
                    Odpowiadasz na:
                    moim_zdaniem napisała:

                    > franczii napisała:
                    >
                    >
                    > Chodziło mi o to, że drugi wnuczek miał z kim zostać, bo wystarczyło żeby
                    > teściowa powiedziała córce że w związku z tym, że umówiła się dzisiaj ze mną
                    > prosi żeby tamta odwiozła w ten jeden dzień wnuka do drugiej babci, która
                    > również siedzi w domu i nic nie robi.

                    No tak, ty bedzisz ustalac, kto kim ma sie zajmowac.
                    Masz rodzicow to im zawiez wnuka, zamiast zwalac obowiazki na inne osoby.
                    • sarling Re: Kilka wyjaśnień 15.05.10, 16:52
                      Wlosy dęba mi stają, kiedy Was czytam.
                      Naprawdę na codzień jesteście równie wredne, bezkompromisowe,
                      jadowite, czepialskie, nieempatyczne, zarozumiałe i nieprzyjemne?
                      Dziewczyna ma uzasadniony żal do teściowej, która jedno obiecuje, a
                      drugie robi. Okropna cecha.
                      • zona_krolika Re: Kilka wyjaśnień 18.05.10, 10:24

                        sarling, dobrze że to napisałaś, bo myślałam, że to ze mną coś nie
                        tak bo widzę same jadowite komentarze, nijak przystające do
                        sytuacji.
                        moim_zdaniem doskonale Cię rozumiem.
                  • franczii Re: Kilka wyjaśnień 15.05.10, 17:28
                    Ale ja nie jestem zlosliwa. Nie mam zadnego powodu zeby byc zlosliwa w stosunku
                    do ciebie, przynajmniej na razietongue_out

                    > nie miałabym żadnych żali do niej, że siedzi z tamtym wnuczkiem, bo mnie, jak
                    > potrzebuję to też pomaga

                    No i widzisz, skoro tesciowa i tobie pomaga kiedy potrzebujesz i kiedy ona moze
                    pomoc to powinno ci to wystarczyc, uwazam, ze jest w porzadku. Natomiast ty w
                    momencie kiedy probujesz wkraczac i oceniac decyzje tesciowej nie jestes w
                    porzadku. Tym bardziej, ze kobieta gotowa byla i twoim dzieckiem sie zajac tego
                    pechowego dnia.
                    Pozostaw tesciowej decyzje i ocene sytuacji, kto jej pomocy w danej chwili
                    bardziej potrzebuje kiedy zdarzy sie taka sytuacja jak ta z niespodziewana
                    choroba drugiego wnuka. To jej swiete prawo.
                • siasiunia1 Re: Kilka wyjaśnień 15.05.10, 12:07
                  zgodzę się postem który napisała w odpowiedzi loli - ze trzeba mu dawac max milosci ale tez stawiac granice.

                  co do meritum sprawy uwazam ze autorka powinna odpuscic. Jezeli lubi tesciową. Bo naprawde w najgorszej sytuacji jest wlasnie ta tesciowa.
                  I o ile nie zabieram jej prawa do rozżalenia to zgadzam się że powinna chociaż spróbowac zrozumiec sytuację.
          • franczii Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 17:04
            Zreszta, widze, ze szybko zmierzamy w kierunku ustalenia, ze tesciowa jest osoba
            nieudolna wychowawczo, co widac na przykladzie pierwszego wnukabig_grin W zwiazku z
            tym dziwi mnie bardzo, ze ty jako osoba tak odpowiedzialna i wszystkowiedzaca
            nie wahalabys sie powierzyc takiej osobie wlasnego dziecka na codzientongue_out
            • gazeta_mi_placi Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 18:54
              Dobre Franczii big_grin
          • lola211 Re: Kilka wyjaśnień 13.05.10, 20:52
            Ty masz jeszcze mleko pod nosem jesli chodzi o kompetencje wychowawcze.Jak twoje
            dzidzi bedzie miec 9 lat to moze pojmiesz,jak nalezy z dzieckiem postepowac.Poki
            co - naczytalas sie ksiazek i ci sie wydaje jak byc powinno.Praktyki nie masz,
            wiec troche pokory..
    • mona_mayfair Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 16:43
      Przesadzasz. I to grubo. Twoje dziecie ma raptem 3,5 m-ca, z czego caly miesiac
      jednak tesciowa Ci pomagala. Moja po porodzie zrobila mi rosol i to wszystko. A
      wnuka ma jednego- mojego syna. Zyje, mam sie dobrze i sie nie obrazilam, a i do
      lekarza jakos udalo mi sie wyjsc, bo moj syn ma ojca, ktory chetnie sie nim zajął.
    • moim_zdaniem Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 18:31
      No dobra, uznaję Waszą rację i odpuszczam. Zadzwoniłam do teściowej, jakby nigdy
      nic i ona i ja. Dobre było to, jak między wierszami, niepytana, na siłę
      przemyciła informację, że ten starszy wnuczek będzie u niej w czasie wakacji.
      Nie skomentowałam tego, ona ma chyba na jego punkcie jakąś obsesję....
      A wracając do tematu, obawiam się jednego, że jak znajdę kogoś do opieki nad
      moim malutkim to wtedy będą pretensje ze strony teściowej po 1. że zostawiam
      dziecko z kimś obcym, po 2. że ona go przez to mniej widuje, a po 3. że taka ze
      mnie pani że nie chcę jej pomocy (to na bank).
      • szpil1 Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 19:27
        moim_zdaniem napisała:

        > No dobra, uznaję Waszą rację i odpuszczam. Zadzwoniłam do teściowej, jakby nigd
        > y
        > nic i ona i ja. Dobre było to, jak między wierszami, niepytana, na siłę
        > przemyciła informację, że ten starszy wnuczek będzie u niej w czasie wakacji.
        > Nie skomentowałam tego, ona ma chyba na jego punkcie jakąś obsesję....
        > A wracając do tematu, obawiam się jednego, że jak znajdę kogoś do opieki nad
        > moim malutkim to wtedy będą pretensje ze strony teściowej po 1. że zostawiam
        > dziecko z kimś obcym, po 2. że ona go przez to mniej widuje, a po 3. że taka ze
        > mnie pani że nie chcę jej pomocy (to na bank).

        Aż tak cię boli, że tamten wnuczek będzie u babci na wakacjach? Obsesję na jego punkcie to chyba masz ty, a nie ona. Że, jak piszesz, na siłę przemyciła informację o jego pobycie? A nie przyszło ci do głowy, ze ona świetnie wyczuwa twoją antypatie do wnuczka?
        I zanim znalazłaś opiekunkę, już "się obawiasz" ewentualnych pretensji... A może twoja teściowa odetchnie z ulgą?
      • attiya Re: Czy ja przesadzam? 13.05.10, 20:31
        no to wtedy tym bardziej puszczaj to koło uszu
        trudno, wyszło jak wyszło, szukaj opiekunki, bo chyba teraz na żłobek juz za
        późno, wracaj do pracy i miej satysfakcję, że sama sobie radzisz - tzn razem z
        mężem.
        I powodzenia.
      • minia0000 Re: Czy ja przesadzam? 15.05.10, 23:09
        > A wracając do tematu, obawiam się jednego, że jak znajdę kogoś do
        opieki nad
        > moim malutkim to wtedy będą pretensje ze strony teściowej po 1. że
        zostawiam
        > dziecko z kimś obcym, po 2. że ona go przez to mniej widuje, a po
        3. że taka ze
        > mnie pani że nie chcę jej pomocy (to na bank).

        W takim razie tylko napomknij teściowej że chcesz zatrudnić
        opiekunkę do dziecka -i zobaczysz jaka będzie jej reakcja. Intuicja
        Ci podpowie co dalej robić...
    • iza232 Re: Czy ja przesadzam? 15.05.10, 17:38
      Przeczytałam dokładnie cały wątek i oczom nie wierzę. Prawie
      wszystkie napadłyście na Bogu ducha winną babkę, zrobiłyście jej
      psychologiczną analizę, chociaż nawet jej nie znacie. W waszych
      oczach jest: wredna, niewdzięczna, niesprawiedliwa, niezaradna,
      mściwa itp itd. A w gruncie rzeczy ma rację. W ani jednym poście nie
      odebrałam jej jako osoby, którą żółć zalewa. Za to większość z was
      czepia się słówek i to do granic absurdu. W tym wszystkim żal mi
      tylko teściowej, która jest w ciężkiej sytuacji, bo poświęca się
      maksymalnie a na szacunek i wdzięczność liczyć nie może. Starszy
      wnuczek najwyraźniej bierze przykład z mamusi, skoro pyskuje babci.
      Przewiduję najgorszy scenariusz, że mamusia obudzi się za parę lat z
      ręką w nocniku jak synuś jej rzuci mięchem albo nawet przyleje, w
      podzięce za brak wychowania. Faktycznie "biedne dzieciątko"
      pozbawione mamusi i tatusia, więc trzeba mu dać WSZYSTKO czego
      zażąda. A za będzie pełnoletni, to okradnie babcię z emerytury, bo
      mu się przecież NALEŻY, bo on biedny sierota.
      Do autorki: olej szanowne ematki, co to wszystkie rozumy pozjadały.
      Szkoda czasu na dyskusję, one i tak cię zajazgoczą.
      • lola211 Re: Czy ja przesadzam? 17.05.10, 15:58
        Nikt nie pisze, ze wnukowi wzystko wolno.Natomiast ze strony autorki
        watku w stosunku do tego chlopca przebija jawna niechec.Co przeklada
        sie na jej stosunek do tesciowej- zajmuje sie tych wstretnym
        niewychowanym bachorem, a moim dzidzi nie ma sie kto zająć.Klasyka
        gatunku.
    • madzioreck Re: Czy ja przesadzam? 16.05.10, 20:31
      Chyba przesadzasz. Nie wiem, czym właściwie poczułaś się urażona - czego
      oczekiwałaś? Że jak drugi wnuczek będzie chory, to babcia go zamknie w piwnicy,
      żeby Twoje dziecko się nie zaraziło?
    • moim_zdaniem Re: Czy ja przesadzam? 16.05.10, 22:22
      A tak się jeszcze zastanawiam....czy gdyby cała sytuacja dotyczyła opiekunki i
      dwóch obcych jej i sobie dzieci to też byście obstawały jak dotychczas? Czy to
      tylko hasła "teśiowa-synowa" i "córka i jej syn bliżsi niż synowa" powodują, że
      tracicie rozum? Zastanawiam się ile z was to takie właśnie starsze córki lub też
      jakiekolwiek córki, ale wiecznie podrzucające dziecko mamie, uważające się za
      pępek świata, któremu wszystko się należy? Przyznacie się? Nie, na pewno nie, na
      to nie starczy wam odwagi, a założę się że jest was tu sporo.
      • bez27 Re: Czy ja przesadzam? 16.05.10, 22:57
        ja jestem tą starszą siostrą, mam brata i 2 bratanków, którymi
        bardzo dużo opiekuje się moja mama, czasem też mój tata, rodzice
        mieszkają z bratem; i uwierz mi, jeśli mam zostawić swoje dziecko u
        mojej mamy, to robię to naprawdę tylko w podbramkowych
        sytuacjach , jeśli już naprawdę nie mogę zorganizować opieki dla
        dziecka, i staram się naprawdę żeby jej nie nadwerężać, bo ona ma
        naprawdę dużo pracy z dziećmi i swoimi codziennymi obowiązkami;

        poza tym takie pytanko: będąc babcią ja czy ty, czy my mamy
        obowiązek poświęcać swój czas dla opieki nad wnukiem? może tak, ale
        TYLKO w podbramkowych sytuacjach. Masz dziecko - organizuj opiekę
        tak, aby nie obciążać babci i nie mieć do niej pretensji.
        Pozdrawiam.
      • madzioreck Re: Czy ja przesadzam? 16.05.10, 23:00
        moim_zdaniem napisała:

        Czy to
        > tylko hasła "teśiowa-synowa" i "córka i jej syn bliżsi niż synowa" powodują, że
        > tracicie rozum? Zastanawiam się ile z was to takie właśnie starsze córki lub te
        > ż
        > jakiekolwiek córki, ale wiecznie podrzucające dziecko mamie, uważające się za
        > pępek świata, któremu wszystko się należy? Przyznacie się? Nie, na pewno nie, n
        > a
        > to nie starczy wam odwagi, a założę się że jest was tu sporo.

        A czy gdybyś nie potrzebowała teściowej do opieki nad Twoim dzieckiem to
        martwiłaby Cię jej córka, wiecznie podrzucająca? Przyznasz się? Pewnie nie, ale
        ja Ci powiem: miałabyś to gdzieś. Ale teraz nie masz, bo uważasz, że Tobie się
        coś od niej należy, a nie należy Ci się nic w kwestii pilnowania Twojego
        dziecka. Twoje dziecko - Twój problem. I bardzo proszę, nie obrażaj emam
        wrzutami na temat utraty rozumu.
        • iza232 Re: Czy ja przesadzam? 17.05.10, 15:28
          madzioreck napisała:
          I bardzo proszę, nie obrażaj emam
          > wrzutami na temat utraty rozumu.

          Ośmieszasz się. Niektóre ematki obrażają innych w bardziej perfidny
          sposób. Nawet i w tym wątku.
          • madzioreck Re: Czy ja przesadzam? 17.05.10, 17:03
            Być może, nie czytam wszystkiego.
      • azile.oli Re: moim zdaniem 17.05.10, 08:51
        Przykład z obcaz opiekunką podałaś beznadziejny. Nawet, gdy któraś
        ma pod opieką dwójkę dzieci , to pracodawców nie obchodzi, co dolega
        jednemu z dzieci, tylko trzymają się umowy.
        Czyli opiekunka idzie tam, gdzie danego dnia ma pracować.
        Mam córkę i syna. Jak najbardziej mogą mi podrzucać wnuki. Ale jeśli
        któryś wnuk będzie chory, to on będzie miał pierszeństwo.
        Niezależnie, czy to wnuk od syna, czy córki.
        A co do tego, czy będę pomagać córce , gdy będzie się uważała za
        pępek świata, któremu wszystko się należy? Znając siebie, tak.
        I nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek miał prawo to komentować.
        I jeszcze jedno - po porodzie źle się czułaś, teściowa Ci pomagała,
        Dlaczego kwestionujesz jej prawo do zajęcia się choprym wnukiem?
        I wybacz, nigdy nie będzie ''po równo''. Dla wnuków może i tak.
        Natomias stawianie potrzeb córki nad potrzebami synowej jest
        normalne. Chyba, że córka chce iść do kosmetyczki, a synowa jest
        chora. Wtedy pomoc dla chorej synowej.
        Jesteś zazdrosna o córkę i tamtego wnuka. Toczysz walkę z
        wiatrakami.
      • franczii Re: Czy ja przesadzam? 17.05.10, 10:50
        Gdyby ta sytuacja dotyczyla opiekunki do dzieci to wtedy bym pomyslala, ze jest
        to opiekunka nieprofesjonalna ale w przypadku babci nie ma mowy o byciu
        profesjonalnym badz nieprofesjonalnym.
        A jesli chodzi o twoje pytanie to niestety nie moge korzystac z pomocy mamy bo
        dzieli nas 1500km, nie moge tez korzystac z pomocy tesciowej bo dzieli nas
        1000km. Ale moge cie pocieszyc, ze mam szwagierke, ktorej nie lubie a ktora
        wciaz wymaga obslugi swojej mamy a mojej tesciowej i mozliwe, ze bedzie sie
        domagac jeszcze wiekszej obslugi kiedy sie zdecyduje na dziecko. Znajac moja
        szwagierke i jej wyskoki mozliwe jest to, ze podrzuci ona dziecko nam albo
        swojej matce nawet na stale wiec wtedy uwaga babci musialaby sie skupic na
        jednym wnuczku a dla moich dzieci jako ze maja odpowiedzialnych i troskliwych
        rodzicow bylaby mniej dyspozycyjna. Mam nadzieje, ze kiedy to nastapi to mnie
        nie odbije i nie bede zazdrosna o czas i uwage jaka tesciowa poswieca swojej
        corce i jej dziecku i nie bede sie o to na nia obrazac.
    • bez27 Re: Czy ja przesadzam? 16.05.10, 22:51
      znajdź opiekunkę, jak wracasz do pracy, chyba, że sama zostaniesz z
      dzieckiem albo oddasz go do żłobka; babcia zjmuje się już jednym
      dzieckiem, na cały etat, jak zrozumiałam? to może nie można jej
      obciążać opieką nad drugim dzieckiem?

      p.s. nie czytałam wszystkich wypowiuedzi, za dużo ich, nie przebrnę,
      powodzenia w rozwiązaniu Twojej sytuacji, bez pretensji do babci.
    • miska_malcova Re: Czy ja przesadzam? 17.05.10, 08:50
      znajdź opiekunkę i nie ogladaj się na teściową. Ona nie ma obowiązku opiekowania
      się kimkolwiek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka