Dzisiaj wracając z mężem i córką z zakupów zobaczyliśmy dzicko w okne na I
szym pietrze, w tle słychać było płacz drugiego dziecka. Pytm tego w oknie
gdzie mama a ono mówi, ze nie ma nikogo. Weszłm na piętro , drzwi otwarte
w mieszkaniu dwoje dzieci to z okan 5-cio letnie i drugie ok roczku i
nikogo dorosłego. Starsza pwiedziałą, że mama i tata w pracy i że już
długo są same, żadnego telefonu. Wypytałamn sąsiadów nikt nic nie wie,
jacyś młodzi wynajmują i tyle. Mąż zadzwonił po policję, przyjechali i na
tym się nasza rola skończyła a pozostał niepokój i niesmak. Teraz to mamm
wątpliwości czy dobrze zrobiliśmy, może rodzice wyszli na chwilę i nic by
się nie satło a tak będą mieli kłopoty i może dzieciom też się dostanie.
Mąż podał swoje dane i pewnie będzie ciągany na policję . Dziwnie się
czuję nie mogę przestać myśleć o tych biednych wystraszonych dzieciach

Nie wiem czy zadzwonic jeszcze na policję i pytać co z dziećmi ?