Dodaj do ulubionych

nie wierze

21.06.10, 22:37
ze Wy jestescie szczesliwe w macierzynstwie.moze niewielki
procent.wiem na swoim przykladzie.nigdy nie bede miec 2ego
dzidziusia.tylko,ze po fakcie jakos tak wstyd sie przyznac.nie
wierze.mysle,ze wiekszosc mam gdyby mogla cofnac czas to....
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: nie wierze 21.06.10, 22:42
      Jestem szczęśliwa, że mam 2 dzieci, bo one niczego mi nie zabrały.
      Pierwsze urodziło się 5 lat po ślubie, nie byłam już taką młodziutką
      dziewczyną, która ma poczucie, że dziecko jest zabiera młodość-
      zdążyłam się już wyszaleć. Na pewno ważne było to, że nie byłam z
      dzieckiem sama, od początku dziećmi zajmowaliśmy się wspólnie.
      Takie jest moje odczucie.
      • er_0 Re: nie wierze 21.06.10, 22:50
        i co z tego,ze urodzilam w wieku prawie 32 lat?? 2 i pol roku po
        slubie. moglam poczekac jeszcze a najlepiej sie w to nie pchac..
        • czar_bajry Re: nie wierze 21.06.10, 23:16
          moglam poczekac jeszcze a najlepiej sie w to nie pchac..

          To trzeba było się nie pchać...
          • z_lasu Re: nie wierze 21.06.10, 23:19
            Jakby człowiek wiedział, że się przewróci, to by sobie wcześniej
            usiadł.
      • deodyma Re: nie wierze 22.06.10, 08:31

        marzeka1 napisała:

        > Jestem szczęśliwa, że mam 2 dzieci, bo one niczego mi nie zabrały.
        > Pierwsze urodziło się 5 lat po ślubie, nie byłam już taką
        młodziutką




        o wlasniesmile
        syn urodzil sie na 2 msc przed moimi 33 urodzinami, wiec tez nie mam
        tego uczucia, ze dziecko zabralo mi mlodoscbig_grin
        • deodyma Re: nie wierze 22.06.10, 08:33
          zapomnialam dodac, ze syn urodzil sie ponad 2 lata po slubie.
      • reltorasta Re: nie wierze 22.06.10, 14:28
        marzeka1 napisała:

        > Jestem szczęśliwa, że mam 2 dzieci, bo one niczego mi nie zabrały.
        > Pierwsze urodziło się 5 lat po ślubie, nie byłam już taką
        młodziutką
        > dziewczyną, która ma poczucie, że dziecko jest zabiera młodość-
        > zdążyłam się już wyszaleć.

        To trzeba mieć 20 laty, żeby nie musieec szalec ja szleje i szaleje i szaleje. Dziewczyno, 2 przed 30 daruuujjjjjjjjj
    • karro80 Re: nie wierze 21.06.10, 22:42
      No ja mam problemy, ale chyba z zupełnie innej bajki niz Ty. A
      dzeciaków bym mogła mieć bylby mi ktoś gwarancję dał na nie.
    • iwles Re: nie wierze 21.06.10, 22:47

      mi twoja wiara do szczęscia nie jest potrzebna, ale jak tobie moja wiara jest
      potrzebna to proszę: ja wierzę, że ematki są szcześliwe w macierzyństwie.
    • cherry.coke Re: nie wierze 21.06.10, 22:49
      Nieszczesliwe tu nie pisza, a jesli pisza, to sie nie przyznaja. Przeciez nie
      mozna byc nieszczesliwa w macierzynstwie.
      /sarkazm
      • er_0 Re: nie wierze 21.06.10, 22:53
        a czy Ty jestes szczesliwa,szczerze?a moze:gdyby mozna bylo cofnac
        czas to zrobilabys inaczej w tej kwestii?
        • echtom Re: nie wierze 21.06.10, 23:47
          Ja bym nic nie zmieniła. 25 lat inwestowałam w siebie, 25 w rodzinę, kolejne 25 zamierzam inwestować w resztę świata.
      • iuscogens Re: nie wierze 21.06.10, 22:57
        Ja mam zamiar być szczęśliwa w swoim małżeństwie, mój 5-letni jest szczęśliwy,
        aczkolwiek burzliwy, bo czasami wychodzi ze mnie wredna zołza smile
        Zawsze rozczulają mnie małżeństwa kochających się staruszków, którzy chodzą za
        rączkę i nawet po 40 latach sobie okazują czułość. Mam takie małżeństwo na
        naukach przedślubnych, tzn. nie jako kursanci, tylko prowadzający. Innych
        długich szczesliwych związków nie znam niestety zbyt duzo. Mam nadzieję, ze uda
        nam się zawyżyć srednią smile
      • iwles Re: nie wierze 21.06.10, 23:00

        cherry.coke napisała:

        > Nieszczesliwe tu nie pisza, a jesli pisza, to sie nie przyznaja. Przeciez nie
        > mozna byc nieszczesliwa w macierzynstwie.


        naprawdę nie piszą? to skąd na forum tak dużo wątków pt: nie mogę już wytrzymać,
        mam dość macierzyństwa, nie cieszy mnie moje dziecko, czy to depresja... itd...
        itp.... średnio kilka takich wątków w miesiącu.
        • cherry.coke Re: nie wierze 21.06.10, 23:36
          > naprawdę nie piszą? to skąd na forum tak dużo wątków pt: nie mogę już wytrzymać

          To zobacz, ile sie tu zamelduje trwale nieszczesliwych smile Onstawiam zero. Do
          depresji, dola czy wqrwu kazdy ma prawo, ale do trwalego unieszczesliwienia sie
          dziecmi juz sie nikt nie przyzna. Jest bodajze jedna foremka, ktora cos tam
          czasem pisnie.

          A temat mnie interesuje, bo sama znalam i znam pare takich przypadkow.
          • joanekjoanek Re: nie wierze 22.06.10, 02:57
            cherry.coke napisała:

            > do trwalego unieszczesliwienia sie
            > dziecmi juz sie nikt nie przyzna.

            eee tam.
            ja na przykład jestem z tego gatunku.
            kocham moje dzieci, nawet je lubię i to bardzo. Wiele mi dały. Ale
            uważam, że byłabym szczęśliwsza jako bezdzietna. Może za 20 lat
            powiem inaczej, może wręcz przeciwnie. Póki co, macierzyństwo uważam
            za przereklamowane i nie odnajduję się w nim, gdyż albowiem się do
            niego nie nadaję. I cóż w tym dziwnego? Jeden lubi czekoladę, a
            drugiemu się nogi pocą, jako mawiał mój dziadek. A złych decyzji
            podejmuje się w życiu pełno, mnie się akurat taka przytrafiła, no i o
            co aj waj. Ot, życie.
      • kropkacom Re: nie wierze 21.06.10, 23:20
        > Przeciez nie
        > mozna byc nieszczesliwa w macierzynstwie.

        Zawsze można być nieszczęśliwą.

        Macierzyństwo jest o tyle "dziwnym" stanem, że wymaga od człowieka masy energii,
        czasu i cierpliwości. Niektórych to wykańcza. Czasami trudno tu wykrzesać z
        siebie na przykład uśmiech itd. Jednak wystarczy, że dziecko się do ciebie
        przytuli, zrobi czy powie coś na pozór zwykłego i już mija. No chyba, że nie ...
        • zebra12 Re: nie wierze 22.06.10, 06:25
          Gorzej, jak Ci nastolata powie: wal się!
      • ewag12 Re: nie wierze 22.06.10, 09:19
        tez zauważyłam taki trend na tym forum ...
        Ja się przyznałam, że jestem ostatnio nieszczęśliwa w małżeństwie...
    • jowita771 Re: nie wierze 21.06.10, 22:55
      Nie wiem, jak reszta pań, ale gdybym ja miała coś zmieniać w swoim życiu, to
      dziecko byłoby na końcu do zmiany. Nie miałam wcale instynktu macierzyńskiego i
      gdybym nie wpadła, to bym dziecka nie miała, a jestem w sumie matką-kwoką,
      uwielbiam moją córkę.
    • pu-fa Re: nie wierze 21.06.10, 22:59
      no to sie mylisz bo dla mnie moj Syn jest najwazniejszy nie ma
      nikogo wazniejszego .cofnelabym czas ,ale tak zeby sie urodzil za
      rok,ale jest i jestem mega szczesliwa ze Go mam, UwierzYSZ czy nie
      rybka mnie to.
    • mniemanologia Re: nie wierze 21.06.10, 23:00
      Wiesz, ja ogólnie jestem tak szczęśliwą osobą, że jakieśtam moje dwa
      berbecie nie są w stanie zaburzyć mojego poczucia szczęścia big_grin
    • imasumak Re: nie wierze 21.06.10, 23:08
      Pozostaje tylko współczuć, że Ty jesteś nieszczęśliwa.
    • figrut Re: nie wierze 21.06.10, 23:10
      wiem na swoim przykladzie.nigdy nie bede miec 2ego
      > dzidziusia.
      Myślisz, że Twój przykład jest miarodajny choćby dla 20% matek, bo Ty
      wiesz na swoim przykładzie ?
      Miewam swoje chwile kiedy mam wszystkiego dość, kiedy jestem zmęczona i
      hałas głowę chce rozsadzić, ale za nic w świecie nie cofnęłabym czasu,
      bo jestem szczęśliwa w swoim potrójnym macierzyństwie.
      • ciociacesia ja powiem wiecej 22.06.10, 12:31
        mam troche pogmatwana i niezbyt komfortowa sytuacje, ale gdybym mogla cofnac
        czas zrobilabym wszystko tak samo, bo tylko to dałoby mi gwarancje ze moja corka
        sie urodzi i bedzie soba. chociaz czesto mam ochote posłac ja na ksiezyc
    • szyszunia11 Re: nie wierze 21.06.10, 23:12
      ja odbieram macierzyństwo jako trudne, pierwszy rok był z przewagą trudności nad
      radością i cały czas miałam poczucie, że nie dojrzałam do tego. Ale jest
      zdecydowanie coraz lepiej, mimo kryzysów. Decyzji bym nie zmieniła. Być może
      nasze małżeństwo mogłoby jeszcze z rok sobie pobyć bez dziecka, ale z drugiej
      strony chciałam ze względu na wiek i podjęłam rozsądkową decyzję. Nie żałuję. Na
      pewno jestem życiowa szczęściarą, która ma nieładny zwyczaj użalania się nad
      sobą. Pracuję nad tym.
      • czar_bajry Re: nie wierze 21.06.10, 23:22
        To nie wierz nie ma przymusutongue_out
        Pierwsze dziecko urodziłam bardzo młodo ale cóż stało się i nie było co płakać
        nad rozlanym mlekiem, jednak z pomocą rodziców i męża skończyłam szkołę poszłam
        na studia, tak więc nic mnie nie ominęło, ani dyskoteki ani spotkania ze
        znajomymi ani podróże tak więc ja nie mam czego żałować a wręcz przeciwnie
        uważam że mam super udane dzieci- troje, męża oraz pracę którą bardzo lubięsmile.
        Wszystkie moje dzieci jako niemowlaki były super ja nie wiem co to kolki i
        nieprzespane noce.
        Teraz najstarsza córka jest już dorosła, młodsza idzie do szkoły średniej a syn
        do zerówki i za żadne skarby świata nie zamieniła bym tegosmile tak więc ja niczego
        nie żałuję i nie zastanawiam się co by było gdybytongue_out
    • er_0 Re: nie wierze 21.06.10, 23:19
      ja naprawde Wam zazdroszcze tego szczescia i nie wyszydzam
      macierzynstwa tylko...czasami mtsle jak tu sie ewakuowac na tamten
      swiat..tak,tak wlasnie zrujnowalam sobie zycie.i co z tego,ze mam 32
      lata..?
      • verdana Re: nie wierze 21.06.10, 23:23
        Idż jak najszybciej do psycchiatry lub psychologa, leczyć depresję.
        Albo sie rozwiedź i zostaw dziecko ojcu.
        Rozumiem zmęczenie, rozumiem wsciekłość z powodu pewnych ograniczeń,
        ale to, co piszesz nie jest jednak do końca normą. Zrób cos, zanim
        unieszczęśliwisz dziecko.
        I zastanow się - ucieszysz się, jak zachoruje i umrze, poczujesz sie
        wreszcie wolna?
      • szyszunia11 Re: nie wierze 21.06.10, 23:24
        a ile ma Twoje dziecko? umiesz jakos nazwać ten problem? tzn. co konkrtenie jest
        takie okropne w posiadaniu dziecka?
        • er_0 Re: nie wierze 21.06.10, 23:28
          dziecko zabralo mi wolnosc,mozliwosc decydowania o sobie,po
          macierzynskim stracilam prace..a ma kilka miesiecy.
          • imasumak Re: nie wierze 21.06.10, 23:32
            Utrata pracy to jeszcze nie koniec świata. Idź do lekarza, szukaj pomocy czym
            prędzej!
          • makurokurosek Re: nie wierze 21.06.10, 23:39
            Nie zabrało ci możliwości decydowania o sobie, po prostu narzuciło ci myślenie
            rowniez o nim. Oczywiście jest to ograniczenie, ale tak naprawdę takie samo jak
            przy małżeństwie. wiążąc się z kimś rownież tracisz wolność i niezależność,
            również musisz iść na kompromis. Praca nie ta to będzie inna, to akurat jest
            zmienne.
            Może wymień kilka rzeczy które macierzyństwo ciebie nauczyło, jeżeli w ogóle
            jest coś takiego
            • er_0 Re:a jak mam sobie poradzic 21.06.10, 23:47
              z tym wiecznym lekiem o dziecko?? ja mu dalam zycie i to przeze mnie
              bedzie cierpialo w zyciu!! nie macie POCZUCIA WINY? ani troche??? bo
              kiedys mnie nie bedzie a dziecko zostanie i bedzie nie raz w zyciu
              plakac,nie raz zalic sie po co zyje itd. Jak mozna byc tak
              egoistycznym i myslec:bo ja chce dziecko!!zupelnie jak moj maz.
              • szyszunia11 Re:a jak mam sobie poradzic 21.06.10, 23:51
                er_0 napisała:

                > z tym wiecznym lekiem o dziecko?? ja mu dalam zycie i to przeze mnie
                > bedzie cierpialo w zyciu!! nie macie POCZUCIA WINY? ani troche??? bo
                > kiedys mnie nie bedzie a dziecko zostanie i bedzie nie raz w zyciu
                > plakac,nie raz zalic sie po co zyje itd.


                a widzisz - akurat tego nie miałam wcale. Ja miałam egoistycznego doła
                związanego tylko i wyłącznie z ograniczeniami które mnie dotyczyły. uczucia o
                których piszesz zdają się przemawiać na korzyść tezy o depresji poporodowej,
                wiem, że jej towarzyszy właśnie lęk o dziecko. Ja nie miałam tego leku, co
                więcej, wiedziałam, że sobie poradzę, tylko jakim kosztemwink pogadaj ze
                specjalistą, pomoże Ci. powodzenia, uwierz, że będziesz wkrótce szczęśliwą mamą.
              • karro80 Re:a jak mam sobie poradzic 21.06.10, 23:54
                Wytłumacz proszę, bo ja nic z tego nie rozumiem - no jak np Cibie by
                zabrakło to logiczne, że dziecko i mąż będa płakać, jakby Tobie ich
                zabrakło też w tą samą strone działa. Tak patrząc to małżeństwo też
                egoistyczne jest, bo jak dobre to zawsze któreś pierwsze i tak musi
                umrzeć i jest przykro drugiej stronie...
                • szyszunia11 Re:a jak mam sobie poradzic 21.06.10, 23:57
                  karro80 napisała:

                  > Wytłumacz proszę, bo ja nic z tego nie rozumiem -

                  to nie jest racjonalne, ale skoro dziewczyna tak czuje, to moim zdaniem terapia
                  się kłania bo wychodzi z niej samej zagubione, przerażone życiem dziecko, którym
                  należałoby się wreszcie zaopiekować! W sumie dobrze, że wreszcie znalazło sobie
                  jakąś szczelinę i wylazło, bo jest szansa na naprawę tej sytuacji z pomocą
                  specjalisty i rodziny.
                  • karro80 Re:a jak mam sobie poradzic 22.06.10, 00:04
                    Myślałam, że jak rozwinie to dowiemy się czegos więcej, czasem
                    pomaga wywalenie z siebie,skad ten lęk, dlaczego myśli, że to
                    egozityczne, może tet "egoistyczne"w jej kontekscie, jest tylko
                    usprawiedliwieniam(a nie chodzi o to by sie usprawiedliiwać na siłę
                    tylko zobaczyć co jest grane) -to nie po to żeby szpilę wsadzić
                    było.
                    • szyszunia11 Re:a jak mam sobie poradzic 22.06.10, 00:09
                      karro80 napisała:


                      > tylko zobaczyć co jest grane) -to nie po to żeby szpilę wsadzić
                      > było.

                      Karro ja wiem! tylko nawiązałam do Twojej wypowiedzi bo mi się skojarzyłosmile
                      po prostu myslę, że problem w niej jest niezalezienie od macierzyństwa, które
                      chyba było katalizatorem. Teraz powinna zajać się dwójka dzieci - niemowlakiem i
                      tym biedaczkiem co w niej samej głosno krzyczy by poświęcic mu chwilę uwagi,
                      przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, bo być może nikt nigdy tego
                      nie mówił w sposób przekonujący... Może dlatego to dziecko nie dorosło jeszcze,
                      moze jej własnym dzieciństwie zabrakło poczucia bezpieczeństwa.
                      Teraz juz tylko od niej zależy, czy zdecyduje sie powalczyc o spokój ducha.
              • makurokurosek Re:a jak mam sobie poradzic 21.06.10, 23:55
                Poczucie winy? raczej nazwałabym to lękiem przed ewentualnymi błędnymi
                decyzjami, ale to właśnie każda moja decyzja kształtuje zarówno mnie jak i
                dziecko, niezależnie od tego czy na pierwszy rzut oka jest dobra czy zła i to że
                podjęta decyzja była błędna wcale nie oznacza że w ogólnym rozliczeniu taka będzie
                Płacz również jest potrzebny, to właśnie smutek sprawia że rozważmy rożne opcje,
                że uczymy się korzystać ze zdobytego doświadczenia, ze zauważamy nasze błędy.
                śmierć jest natomiast nierozłącznym elementem każdego życia
              • z_lasu Re:a jak mam sobie poradzic 21.06.10, 23:56
                > ja mu dalam zycie i to przeze mnie
                > bedzie cierpialo w zyciu!!

                A to akurat klasyczny objaw depresji. Dopiero był tu wątek. Polecam
                opisy objawów podane przez forumowiczki. Mnie czytanie własnych
                myśli napisanych przez kogoś innego bardzo pomogło w uświadomieniu
                sobie choroby.

                forum.gazeta.pl/forum/w,567,112771025,112830371,Re_Kol_3.html
              • marghot Re:a jak mam sobie poradzic 22.06.10, 10:21
                Ty masz chyba jakiegoś doła, depresję skoro nachodzą Ci takie myśli

                Czy masz pretensje do swoich Rodziców, ze jesteś na świecie??
          • szyszunia11 Re: nie wierze 21.06.10, 23:40
            er_0 napisała:

            > dziecko zabralo mi wolnosc,mozliwosc decydowania o sobie,po
            > macierzynskim stracilam prace..a ma kilka miesiecy.

            ja wprawdzie pracy nei starciłam, bo wówczas nei pracowałam, ale miałam podobne odczucia do Twoich. Myślę, że to jest normalne, wiele osób to przezywa, co nie znaczy, że nie należy działać. Na Twoim miejscu zasiegnęłabym porady psychologa, bo tu nie chodzi tylko o tabletki szczęscia (które wypisze psychiatra jak będzie trzeba) ale o coś więcej, o przepracowanie czegos w sobie byc może. Myslę, że w dzisiejszych czasach, kiedy panuje wręcz kult niezależności, samostanowienia, w dodatku osiagnięć i sukcesów cały czas i na każdym polu - trudno się odnaleźć w macierzyństwie wielu kobietom. Sama tak miałam. Tylko duż da zdanie sobie sprawy, jak wielkie w sumie jest danie zycia i wychowywanie szczęśliwego małego człowieka. A nasze chciejstwa i ambicje i tak zawsze coś ograniczy. W tym przypadku to ograniczenie jest bardzo konstruktywne i jest tez ogromna szansą rozwoju/. Poza tym - koniecznie potrzebna Ci pomoc rodziny. A z dzieckiem tez można wyjść w wiele ciekawych miejsc.
          • joana.com Re: nie wierze 21.06.10, 23:40
            To dziecko to jest cząstka Ciebie.
            Ono nic Ci nie zabrało, musisz sobie wszystko jakoś poukładac, masz dla kogo.
            Pamiętaj że to jedyna osoba na świecie, która kocha Cię bezwarunkowo.
            Dopadła Cię depresja, koniecznie zawczasu idż do psychologa, to żaden wstyd,
            chocbyś miała się leczyc farmakologicznie to zawsze lepsze niż taki marazm.
            • makurokurosek Re: nie wierze 21.06.10, 23:48
              Proszę cię, to sa jakis kościelne po pierdółki. Każda zmiana polega na utracie
              jednego i zyskaniu czegoś innego. Macierzyństwo narzuca myślenie za dwie osoby,
              czyli wbrew twoim opinią zabiera wolność w pojęciu niezależności myślenia. Każda
              decyzja matki uwzględnia dobro dziecko,więc przestań bredzić że dziecko niczego
              nie zabiera, może ktoś kto nigdy nie podejmował samodzielnych decyzji nie czuje
              tej różnicy.
            • er_0 Re: nie wierze 21.06.10, 23:52
              i wlasnie to jest przerazajace:ze bedzie kochac mnie bezwarunkowo! a
              ja nie chce zadnej milosci od niego bo nie zasluguje i nie chce byc
              matka dla tego dziecka.
              • makurokurosek Re: nie wierze 21.06.10, 23:56
                Nie, nie będzie cię kochać bezwarunkowo. Owszem przez kilka pierwszych lat
                dostajesz bonus na miłość ale później musisz na nia ciężko pracować
              • gabi683 Re: nie wierze 22.06.10, 06:20
                er_0 napisała:

                > i wlasnie to jest przerazajace:ze bedzie kochac mnie bezwarunkowo! a
                > ja nie chce zadnej milosci od niego bo nie zasluguje i nie chce byc
                > matka dla tego dziecka.\


                Przerażasz mnie mówisz tak jak byś coś chciała zrobić,wydaje mi się że masz
                depresje .Powinnaś się z tym zgłosić do lekarza puki nie będzie za późno.
              • malila Re: nie wierze 22.06.10, 08:46
                Czy Twoje dziecko, kiedy straci matkę, będzie szczęśliwsze?
          • szyszunia11 Re: nie wierze 21.06.10, 23:44
            er_0 napisała:

            > dziecko zabralo mi wolnosc,mozliwosc decydowania o sobie

            że się jeszcze odniose do tych słów - naprawdę jak najbardziej normalna reakcja,
            zwłaszcza w pierwszych miesiacach. W pewnym sensie to przecież prawda. Ale tylko
            w pewnym sensie i masz teraz czas, żeby to odkryć.
            • z_lasu Re: nie wierze 21.06.10, 23:49
              > er_0 napisała:
              >
              > > dziecko zabralo mi wolnosc,mozliwosc decydowania o sobie

              To zależy, co autorka miała na myśli pisząc te słowa. Przez pierwsze
              pół roku (er_0 ma półroczne dziecko) najbardziej brakowało
              mi "normalności". I jak sobie próbowałam sprecyzować co to jest dla
              mnie ta "normalność" to mi wyszło, że to pojęcie oscyluje wyłącznie
              wokół mojej fizjologii. Normalność to była dla mnie możliwość
              zaspokojenia potrzeb fizjologicznych! Jeśli er_0 ma podobnie to się
              nie dziwię, że po pół roku doszła do takiego stanu.
              • szyszunia11 Re: nie wierze 21.06.10, 23:54
                z_lasu napisała:

                > > er_0 napisała:
                > >
                > > > dziecko zabralo mi wolnosc,mozliwosc decydowania o sobie
                >
                > To zależy, co autorka miała na myśli pisząc te słowa.

                ale własnie dla każdego znaczy to co innego. U mni eto było dużo więcej niż
                fizjologia, odczuwałam ograniczenie na każdym polu prawie. Może wyolbrzymiałam,
                ale tak to czułam. A że ogrniczenia są - to oczywiste, pewnei każdego uwieraja
                nieco inaczej, nie wierzę, że wcale. Ale rozwój dokonuje się przez starty - tak
                trzeba na to spojrzećsmile
                • z_lasu Re: nie wierze 22.06.10, 00:09
                  > Ale rozwój dokonuje się przez starty

                  No, to jednak zależy od wielkości strat. I o ile straty na polu
                  wolności podlegają jakiejś subiektywnej ocenie, o tyle straty na
                  polu fizjologii są poza oceną, one po prostu są, mniejsze lub
                  większe w zależności od wytrzymałości organizmu. Przy większych
                  szwankuje wszystko: ciało, psychika, wola...
          • kunegunda32 Re: nie wierze 22.06.10, 00:13
            Wiesz, jak poczytałam Twoje wypowiedzi to się ździebko wkurzyłam. Bo masz męża
            który najprawdopodobniej Cię kocha, masz dziecko, jesteś zdrowa fizycznie. A są
            osoby które nie mają na to szans, myślałaś o tym w ten sposób? Jeśli dziecko
            tyle Ci zabrało, jeśli jest dla Ciebie aż takim ciężarem, to może oddaj je do
            adopcji? Albo dziadkom je na wychowanie oddaj? Jest mnóstwo małżeństw które mimo
            starań, leczenia i wielu wyrzeczeń nie mogą mieć dzieci i chętnie zdejmą Ci z
            pleców ten straszny ciężar. Mam znajomych, którzy mają wszystko, kasę, super
            związek tylko nie mogą mieć dzieci a wiara nie pozwala im na in vitro, czekają
            już 4 lata na adopcję. Ja sama przeszłam bardzo długą i trudną drogę do tego co
            mam teraz. A mam wreszcie kochającego i kochanego partnera, wspaniałą córeczkę i
            z perspektywy swoich doświadczeń potrafię to docenić. Jednym z nich była torbiel
            skórzasta na jajniku, przy której nie wiedziałam czy usuną mi cały jajnik i czy
            nie jest przypadkiem złośliwa. Kiedy okazało się że jest w porządku, że jednak
            będę mogła mieć dzieci nie chciałam już więcej ryzykować i czekać.
            A tak po za tym mimo, że mój mały Yoda jest moim centrum wszechświata, to jak
            każda matka mam gorsze dni, kiedy mam ochotę pizgnąć wszystkim i wyjść. Ale
            wtedy Młoda się uśmiecha i jest O.K. Z tym, że ja czasem pozwalam sobie na
            odrobinę egoizmu i czasu dla siebie, na wyjście z domu z koleżanką, do fryzjera
            czy na zakupy. Zastanów się nad tym, może właśnie potrzeba Ci chwili
            wytchnienia, egoizmu zrobienia czegoś tylko i wyłącznie dla siebie, może wtedy
            inaczej spojrzysz na macierzyństwo.
            • szyszunia11 Re: nie wierze 22.06.10, 00:18
              kunegunda32 napisała:

              > Wiesz, jak poczytałam Twoje wypowiedzi to się ździebko wkurzyłam.

              etam. Nie ma o co. A juz zwłaszcza o czyjeś uczucia, zresztą trudne. każdy ma
              swoją beczkę soli do zjedzenia w życiu, nie ma się co licytować kto cierpi
              bardziej i czy "słusznie" - jak by to miało jakies znaczenie.
              Chyba, ze to miał byc taki pocieszający kubeł zimnej wody - to rozumiem. Ja w
              najgorszych chwilach myślałam o rodzicach dzieci chorych lub własnie o ludziach
              bezpłodnych, którzy wiele by oddali by móc miec moje problemy. Pomagało.
              • kunegunda32 Re: nie wierze 22.06.10, 00:38
                Tak, to miał być trochę taki kubeł zimnej wody, takie uświadomienie że mogą się
                przydarzyć gorsze tragedie niż posiadanie dziecka. Głównie przypomniały mi się
                dziewczyny po poronieniach z którym leżałam na ginekologii, jedna poroniła w 23
                tygodniu po raz trzeci. Przypomniał mi się chrzestny mojej Młodej, jak kiedy
                sobie popił mówił do mojego chłopa ze łzami w oczach jaki z niego szczęściarz,
                że ma nas, a on mimo że ma kasy jak lodu nie ma na kogo jej wydawać, a w
                perspektywie ma wózek inwalidzki, moja przyjaciółka która ma SM jest sama,
                jedyną ciążę straciła, na następną raczej szans nie ma i na przyszłość po
                kolejnym rzucie takie same perspektywy jak on, mogłabym tak dłuugo wymieniać. No
                i siebie samą kiedy poszłam na USG trochę w strachu, a trochę w nadziei, że
                jestem w ciąży, a usłyszałam " Proszę pani, to torbiel, ale proszę szybko iść do
                ginekologa po skierowanie do szpitala bo to może być nowotwór".
                • cherry.coke Re: nie wierze 22.06.10, 01:32
                  Ale jezeli ktos ma prawdziwa depresje, to twoje kubly zimnej wody i inne dobre
                  rady cioci Ady sa mu dokladnie na plaster. Pomoze tylko lekarz i/lub terapeuta.
                  • iuscogens Re: nie wierze 22.06.10, 09:31
                    cherry.coke napisała:

                    > Ale jezeli ktos ma prawdziwa depresje, to twoje kubly zimnej wody i inne dobre
                    > rady cioci Ady sa mu dokladnie na plaster. Pomoze tylko lekarz i/lub terapeuta.

                    Dokladnie, tak samo jak rady "rozwiedz się i zostaw męzowi dziecko". Mnie
                    denerwuje, ze wszyscy mają byc jak roboty, a jak pojawia się problem to tylko
                    weź się w graść, jak można mieć depresję, przecież inni mają gorzej.Bardzo
                    pobieszajace.
                    Miałam bardzo trudny okres w swoim zyciu i takie rady działaly na mnie jak
                    plachta na byka, bo mialam wrazenie, że taka osoba g.... wie o tym jak naprawdę
                    moja sytacja, za to madrzy się.
                    • kunegunda32 Re: nie wierze 22.06.10, 14:25
                      Nie, no bo tylko Ty jedna jedyna miałaś w życiu trudny okres i wiesz jak to jest
                      jak jest ciężko i źle. Monopol masz czy jak?
                      Chodzi o to żeby nie stać nad taką osobą i nie głaskać jej po główce i nie
                      płakać nad nią jaka to ona jest faktycznie biedna, nieszczęśliwa i jak
                      faktycznie ma źle i przekichane jak bolka trampki bo to jest jeszcze gorzej. Co
                      jej to da, że będzie siedzieć i rozmyślać jak jej jest strasznie źle i
                      niedobrze? Chyba tylko jeszcze gorszą depresję. Jeśli ma depresję to czas
                      najwyższy poszukać pomocy, nie koniecznie od razu u psychologa ale u
                      najbliższych. Siedzenie i płakanie nad sobą jeszcze nigdy nikomu nie pomogło.
            • cherry.coke Re: nie wierze 22.06.10, 00:28
              Typowa rada na poziomie "masz depresje, wez sie w garsc".
          • zawszemagda Re: nie wierze 22.06.10, 12:19
            Dziecko ci nic nie zabrało, bo na świat się nie prosiło. Powołałaś go do życia
            więc teraz nie piernicz za przeproszeniem. Nigdy nie jest lekko w
            macierzyństwie, ale takie gadanie mamuś, co to myślały, że po urodzeniu dziecka
            to nic się nie zmieni, będą żyć jak dawniej, a dziecko się samo nakarmi,
            przewinie, utuli i zajmie się sobą...? Litości. Myśli się przed, to po pierwsze,
            a po drugie, to myślenie jak na 32-latkę masz bardzo dziecinne. Wiesz, nie każdy
            musi być matką/ojcem, bo po prostu się nie nadaje. Ale tego typu przemyślenia
            powinny pojawić się w myślącej głowie przed zajściem w ciążę. Co dziecko winne
            że ty miałaś kaprys rozłożyć nogi, a teraz narzekasz, że ci życie zrujnowało i
            odebrało wolność? Żenujące, naprawdę żenujące myślenie (a właściwie jego brak)na
            poziomie średnio rozgarniętej gimnazjalistki. I uprzedzam ewentualny atak - nie
            jestem jedną z forumowych "supermatek" - daleko mi do niej, żyję, pracuję,
            wychowuję świadomie powołane do życia dziecko, jest czasem baaaardzo ciężko,
            sielanki nie ma, jest za to nieraz złość i zmęczenie. Ale to mogłam przewidzieć
            przed narodzinami dziecka i nie jestem z tego powodu zdziwiona, tak wygląda
            rodzicielstwo.
      • czar_bajry Re: nie wierze 21.06.10, 23:34
        że kobieta 32 letnia może takie bzdury pisać...
        • imasumak Re: nie wierze 21.06.10, 23:37
          czar_bajry napisała:

          > że kobieta 32 letnia może takie bzdury pisać...

          Jeśli cierpi na depresje, to może sad
          Mam nadzieję, zę jest obok niej ktoś przytomny, kto potrafi jej pomóc
          • czar_bajry Re: nie wierze 21.06.10, 23:43
            ale ona najpierw chyba sama musi dojść do tego że potrzebuje pomocy.
        • makurokurosek Re: nie wierze 21.06.10, 23:41
          A czy tylko nastolatka może być niegotowa na macierzyństwo? Nie każdy sobie
          radzi ze zmianami jakie wprowadza dziecko, nie każdy jest na nie gotowy
        • cherry.coke Re: nie wierze 21.06.10, 23:43
          czar_bajry napisała:

          > że kobieta 32 letnia może takie bzdury pisać...

          I co, ulzylo ci, ze jej plunelas? To sa powazne sprawy. Albo ma dziewczyna
          depresje, albo jeszcze gorszy problem. Naprawde sa ludzie, ktorzy nie powinni
          miec dzieci, tylko to niestety okazuje sie po fakcie. Bo decydowanie sie na
          dziecko bez odczuwania potrzeby rodzicielskiej, ot tak na podstawie
          ciumciajacych watkow z forum i opinii ludowej "jak urodzi, to pokocha", to jest
          czysta loteria. Jeden trafi, drugi nie.
      • z_lasu Re: nie wierze 21.06.10, 23:36
        No, to ja Ci napiszę, że najgorsze prawdopodobnie masz za sobą. Dla
        mnie pierwsze pół roku to było piekło. To był koszmar jakiego w
        najczarniejszych snach nie byłam w stanie sobie wyobrazić, a jestem
        rasowym czarnowidzem. I nie miałam depresji poporodowej. Potem przez
        następny rok było ciut ciut lepiej, tzn. nadal żałowałam, że
        zdecydowałam się na dziecko, ale męczyłam się odrobinę mniej (i
        spałam odrobinę więcej niż te 2-4h na dobę w pięciu kawałkach).
        Teraz Mały ma 2 lata i 3 mies. i już nawet da się żyć (zwłaszcza jak
        się nie spędza z dzieckiem 24h na dobę). Jeszcze się nie cieszę
        macierzyństwem, ale już chyba nie żałuję. I wierzę, naprawdę głęboko
        wierzę, że z każdym miesiącem będzie coraz lepiej i że pewnego dnia
        skonstatuję, że to była najlepsza decyzja w moim życiu.

        Tego, że masz dziecko już nie zmienisz. Ale bardzo wiele rzeczy
        możesz zmienić. Skoro już jesteś matką i musisz nią pozostać, to
        zrób wszystko żebyście Ty i dziecko męczyli się jak najmniej.
        Zacznij od rzeczy najprostszych. A najlepiej od odpoczynku.
      • tylna.szyba Re: nie wierze 22.06.10, 08:40
        Hej, masz email?
    • makurokurosek Re: nie wierze 21.06.10, 23:29
      Tak, jestem szczęśliwa i jak któraś z mam wyżej napisała ja również przed
      urodzeniem małej nie miałam instynktu macierzyńskiego. Oczywiście tęsknie za tym
      co straciłam, ale w rozliczeniu to co zyskałam jest o wiele cenniejsze i nie
      chodzi mi tylko o dziecko ale cechy które się urodziły razem z nim, cechy
      których mój rodzice bezskutecznie usiłowali we mnie wskrzesić.
      Są chwilę kiedy po kłótni z Marcinem,żałuję. dlaczego, dlatego że bycie matką
      nie pozwala mi zachować się jak obrażona szczeniara, spakować walizki i trzasnąć
      drzwiami, a czasami mam na to wielką ochotę, tak samo jak na powrót do
      niezależności. Łatwiej jest być osobą bez zobowiązań, która podejmuje decyzje
      tylko z perspektywy ja ale czy lepiej.
    • lolinka2 Re: nie wierze 21.06.10, 23:57
      ER
      depresję poporodową się leczy
      idź i zrób to. Da się. I naprawdę MOŻNA poczuć się inaczej.

      mówi ci to bohaterka depresji poporodowej i psychozy poporodowej (po 2
      porodach różnie...).
    • ga-ti Re: nie wierze 22.06.10, 00:00
      A ja mam 2 i jestem bardzo szczęśliwa i cieszę się z tego faktu smile
      Mało tego, planuję mieć jeszcze trzecie, a może i czwarte.
      Doła można mieć, brak siły, potrzebę zamknięcia wszystkich w szafie albo własnej ucieczki - normalka. Ale mogąc cofnąć czas nigdy nie zrezygnowałabym z dzieci, może tylko lepiej/inaczej podchodziłabym do ich wychowania? Moje miśki są super! Mam nadzieję, że będą szczęśliwe i nigdy nie będą żałować, że żyją.
    • er_0 Re: nie wierze 22.06.10, 00:01
      prawda jest taka,ze ja uciekam od dziecka jak tylko moge a moje
      malzenstwo powoli sie konczy a mija 3 lata od daty slubu.wlasnie i
      co z tego,ze mam 32 lata skoro sa o wiele mlodsze i radza sobie o
      wiele lepiej?a mi sie zycie wali.i to na wlasne zyczenie je
      zniszczylam..Dzieki za rozmowe.
      • makurokurosek Re: nie wierze 22.06.10, 00:03
        Małżeństwo nigdy nie składa się z jednej osoby, warto przed całkowitym końcem
        spróbować szczerze porozmawiać
    • karra-mia Re: nie wierze 22.06.10, 00:01
      gdybym mogła cofnąć czas, to... zmywarkę kupiłabym już jakieś 4 lata temubig_grin

      ja jestem niespotykanie szczęśliwym człowiekiem.
      Jak ty nie, to trzeba było się w to nie pchać i tyle.
    • zebra12 No ja chciałam dzieci i się cieszę 22.06.10, 06:22
      W sumie, co innego miałam ciekawego w życiu? Na imprezy nie
      chodziłam, bo nie lubiłam. Hobby mam nadal to samo. Dzieci są
      motywacją i celem moich starań. A niby dla kogo biagałbym codziennie
      do pracy? Bez dzieci, to by mi się nawet z domu wyjśc nie chciało.
      Kino, teatr, koncerty - wszystko z dziećmi. Choć coraz częściej z
      jednym tylko, do dwie są nastolatkami. I tak czasem idę sobie przez
      park i myślę, gdyby nie to najmłodsze, to byłabym już sama. A tak,
      mam z kim iść, rozmawiać, coś wymyslać, cieszyć się i bawić. To jest
      super!
      • echtom Re: No ja chciałam dzieci i się cieszę 22.06.10, 08:52
        > Dzieci są motywacją i celem moich starań.

        Ja po 20 latach wychodzę powoli z etapu życia zorientowanego wokół
        dzieci. Dojrzewam do tego, by wymiksować się z obowiązków rodzinnych
        i pójść dalej - zająć się pracą społeczną, może zostać radną, a jak
        mi całkiem odbije, zrobię doktorat smile Niemniej fazę aktywnego
        macierzyństwa uważam w swoim życiu za bezcenną.
    • aluc Re: nie wierze 22.06.10, 07:54
      verdana dobrze prawi, potrzebujesz specjalistycznej pomocy, a nie
      utwierdzenia się w przekonaniu, że wszystkie są nieszczęśliwe

      a gdybym mogła cofnać czas, to zaczęłabym grać w tenisa 30 lat temu, a
      nie dopiero terazwink
    • aurita Re: nie wierze 22.06.10, 08:05
      nie musisz wierzyc, aby miec drugie dziecko wydalam kupe kasy, bralam mase
      lekow, przytylam i niestety nie udalo sie, ale nie zaluje bo probowalam. Ale ja
      natomiast rozumiem, ze nie kazdy musi miec jak ja
    • mona_mayfair Re: nie wierze 22.06.10, 08:23
      Nie kazdy musi byc szczesliwy z racji posiadania potomstwa i nikt nie mowil ze
      to latwe i przyjemne smile Ja akurat nie chcialam dziecka do samego porodu, potem
      wszystko sie zmienilo i moge powiedziec, ze syn daje mi ogrom szczescia i radosci.
    • deodyma Re: nie wierze 22.06.10, 08:30
      jestem szczesliwa.
      ogolnie rzecz biorac jestem szczesliwa kobieta i nie chcialabym na
      dzien dzisiejszy czegokolwiek w swoim zyciu zmieniac.
    • aurita depresja 22.06.10, 08:36
      poczytalam cala dyskusje: kobieto masz depresje. Koniecznie udaj sie do
      specjalisty. Dziecko podrzuc mezowi.

    • shellerka Re: nie wierze 22.06.10, 09:18
      a to ja trochę inaczej, gdybym wiedziała ile daje mi macierzyństwo i moje
      dzieci, to postąpiłabym zupełnie inaczej podejmując pewne życiowe decyzje za
      młodu. i miałabym dzieci znacznie wcześniej i znacznie więcejsad
    • izabellaz1 Re: nie wierze 22.06.10, 09:49
      er_0 napisała:

      > mysle,ze wiekszosc mam gdyby mogla cofnac czas to....

      ...to nie marnowałaby czasu na wejście w ten wątek
      • imasumak Re: nie wierze 22.06.10, 09:58
        izabellaz1 napisała:

        ...to nie marnowałaby czasu na wejście w ten wątek

        Tak, to było miałkie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka