Dodaj do ulubionych

Bezczelni lekarze w publicznych placówkach

    • tautschinsky Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 21:44
      Dałbym głowę, że temat bezczelnych matek wkurzających lekarzy swoimi uwagi był już poruszany big_grin

      A dlaczego są bezczelni? Niektórzy w ogóle ludzie są bezczelni.

      A lekarzom przyjmującym setki takich mądrych i jeszcze mądrzejszych to się nie dziwię. Przy którejś już nerwy puszczają.
    • lila1974 Przykro to pisać 19.07.10, 21:48
      ale buractwo z lekarzy wyłazi dość często ... ba! chamieją nawet ci, którzy na
      początku pracy zawodowej jawili się jako życzliwi i kulturalni

      Pojęcia nie mam z czego to wynika.

      Np. dziś dałam jednemu z lekarzy (żeby było smieszniej również laryngologowi) do
      poczytania ... pacjentka złożyła skargę i poparła ją opiniami z forum "znany
      lekarz" ... może go to sprowadzi na ziemię ... fachowiec, ale cham ... w
      najlepszym wypadku gbur
      • protozoa Re: Przykro to pisać 19.07.10, 21:56
        Albo się posmieje. Odpowiadałam na skargi pacjentów i dobrze wiem co potrafią
        wypisywać. Nikt się tym nie przejmuje, choc niektóre wypowiedzi trafiają do
        naszego słownika. Kiedyś był Humor z zeszytów szkolnych, my mamy humor ze skarg
        pacjentów i ich mądrości.
        • lila1974 Re: Przykro to pisać 19.07.10, 22:05
          Śmiej się na zdrowie ... szkoda tylko, że potraktowanym z buta pacjentom nie
          jest do śmiechu.

          Jestem jeszcze na tyle naiwna, by mieć nadzieję, że może jednak coś trafi do
          takich pysznych i bezczelnych osobników tobie podobnych.
        • myga Re: Przykro to pisać 19.07.10, 22:08
          protozoa napisała:
          my mamy humor ze skarg
          > pacjentów i ich mądrości.
          __________-
          Powinnas napisac "ja" a nie "my". Jestem dziwnie pewna, ze ty osobiscie
          masz duzo tych skarg i wobec tego zapewne zawsze dobry humor, bo masz z
          czego wybierac.
        • ib_k Re: Przykro to pisać 19.07.10, 22:12
          protozoa napisała:

          ....jakieś brednie

          mam nadzieję że jesteś bardzo dobrym operatorem (tak to się nazywa?)....
        • e.mama.s Re: Przykro to pisać 19.07.10, 22:18
          Nie ma się czym chwalić. Bywam na imprezach, gdzie są sami lekarze i
          pielęgniarki i znam większość waszych kawałów, pożałowania godne
          poczucie humoru. Znam tylko kilku fajnych leakrzy, reszta to chamy
          uważające się za niewiadomo co łącznie z moim mężem. Sama osobiście
          wolałabhym zejść z tego świata niż dostać się w towje ręce.
          • wespuczi Re: Przykro to pisać 20.07.10, 00:02
            zgadzam sie
            tez mi sie zdarzylo bywac na imprezach u lekarzy, coz na olimpie chyba na
            imprezie tak dumnych bogow nie ma, jak ci pol-boscy lekarze...
            polowa rozmow leci tak - a ta baska najgorsza na roku byla jaki teraz gabinet ma
            w norwegii etc,
            kompleksy i zazdrosc ich zzera musza sie na kims wyzyc, najlepiej na tych ktorzy
            przychodza po pomoc wink

            naigrywanie sie z pacjenotw, ponizej poziomu dwunastolatka - tutaj
            reprezentowany przez ludzi z prestizowym jakby nie bylo wyksztalceniem...

            o korupcji od pocztaku kariery - mam na mysli egzaminy na uczelnie - bo tam sie
            to zaczyna - przynajmniej wiekszosc wyksztalconych w moich czasch dostalo sie do
            AM po tzw znajomosci - o korupcji nie wspomne wink
            niewiele wymagam od tego towarzystwa.

            poza tym musze dodac ze znam wielu lekarzy - sympatycznych LUDZI doskonalych
            specjalistow z usmiechem na twarzy dla kazdego pacjenta - wiec mozna.
            • atenka11 Re: Przykro to pisać 21.07.10, 13:43
              To chyba wiekowa jestes, jestem lekarzem, lekarzem jest moj maz,
              dwie szwagierki i bratowa-nikt z nas nie byl swiadkiem korupcji. Na
              studia zdalismy bez problemu, podobnie na samych studiach. Nikomu
              nie placac srednia ocen wysoka i jeszcze stypendium naukowe.
              Za kase na studia dostac sie mozna owszem, do grupy platnej -program
              studiow taki sam, a koszt kiedy ja studiowalam (do 2001 roku) to 27
              tys za rok.
              Natomiast pacjenci wpychaja doslownie pieniadze do kieszeni i
              czasami trzeba krzyknac ze sie zawiadomi proratora aby sie
              opamietali.
              Lekarze to ludzie, sa rozni, tak jak i inne grupy zawodowe.
              • protozoa Re: Przykro to pisać 21.07.10, 14:04
                Dysputy są bez sensu, bo jak emamom brakuje argumentów to pojawia się korupcja i
                łapownictwo pod ręka z nieuctwem i cwaniactwem. No, ale czego można wymagać od
                pań, które używają słowa "podobnież" - niczym Walery Wątróbka ( dla jasności
                postać z Wiecha, nie mylić z Sebastianem Wątrobą z W-11).
                • imasumak "Podobnież" pani doktor 21.07.10, 14:44
                  to jest nic innego, jak wzmocnione "podobno". W niektórych słownikach zostało
                  uznane za nieprawidłowe, np w Słowniku Poprawnej Polszczyzny z roku 1973, jednak
                  współcześni językoznawcy znowuż przywracają to słowo do łask, jako
                  wzmacniające i ubarwiające wypowiedź. Zwolennikiem takiego punktu widzenia jest
                  np prof Miodek smile
              • wespuczi Re: Przykro to pisać 21.07.10, 18:48
                no wez...
        • c2h6 Re: Przykro to pisać 20.07.10, 10:41
          protozoa napisała:

          > Albo się posmieje. Odpowiadałam na skargi pacjentów i dobrze wiem
          co potrafią
          > wypisywać. Nikt się tym nie przejmuje, choc niektóre wypowiedzi
          trafiają do
          > naszego słownika.

          Szkoda tylko że tak duża część tego śmiechu bierze się z
          1) niezrozumienia tego co się przeczytało, bo pacjent użył zdań
          złożonych
          2) niedoczytania zażalenia do końca (przez co lekarz błaźni się
          pomijając w ogóle częśc okoliczności jawnie podanych prez pacjenta)
          3) nieumiejętności znalezienia we własnych danych podstawowych
          informacji (jak na przykład że pacjent był w jednej przychodni u
          dwóch lekarzy, a nie tylko u jednego)

          Wszystkie te przykłady to konkrety pochodzące z mojej korespondencji
          z "renomowaną" siecią przychodni. Na listach do mnie podpisana była
          pani doktor dyrektor. Nie jakaś stażystka z sekratariatu.

        • imasumak [...] 20.07.10, 11:03
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • protozoa Re: Przykro to pisać 20.07.10, 21:13
            Wiesz miałam kiedys takiego pacjenta-mecenasika. Uważał, że jest najmądrzejszy
            na świecie. Wchodził do gabinetu i mylił go z salą sądową. Nie słuchał, no i
            teraz gryzie glebę.
            Może i jestem suką, a co zazdrościsz?
            • imasumak Re: Przykro to pisać 20.07.10, 21:30
              protozoa napisała:

              Wiesz miałam kiedys takiego pacjenta-mecenasika. Uważał, że jest najmądrzejszy
              na świecie.


              W przeciwieństwie do Ciebie, prawda doktorunciu? wink

              Wchodził do gabinetu i mylił go z salą sądową. Nie słuchał, no i
              teraz gryzie glebę.


              Skoro go nie umiałaś wyleczyć...
              A może nawet nie chciałaś, bo gdy zalazł Ci za skórę pomyślałaś, że dasz mu
              nauczkę? To byłoby nawet do Ciebie podobne..


              Może i jestem suką, a co zazdrościsz?


              Nie, a skąd ten wniosek?
              • wespuczi Re: Przykro to pisać 20.07.10, 21:43
                eeee tam nie ma co samic psa obrazac,

                socjopatka i tyle...
                • imasumak Re: Przykro to pisać 20.07.10, 23:06
                  wespuczi napisała:

                  eeee tam nie ma co samic psa obrazac,

                  W sumie masz racje...

              • kali_pso Odbiło wam?????????????? 21.07.10, 22:17


                Upał na mózgi się wam drogie panie rzucił, czy jak?
                Nawet największa antypatia nie upoważnia do snucia przypuszczeń o
                jakimś działaniu na szkodę pacjenta...

                Zupełnie inaczej odebrałam tę wypowiedź protozoi- w tym kraju każdy
                zna się na medycynie, edukacji, polityce i piłce nożnej- jako
                nauczyciel spotykam też takich przemądrzałych, nadętych ludków,
                którzy ubzdurali sobie, że będa mnie uczyć, jak mam ich dzieci
                nauczać... (kobiety pracujące w takim np. banku znają podobnych
                petentów- "Wchodzę- klękajcie narody"). Nie słuchają zaleceń co do
                pracy z ich dzieckiem i później ich dzieci na tym cierpią- łapiecie?
                Czy nadal będziecie poruszać się w oparach absurdalnych oskarżeń?

                Ten pacjent od protozoi pewnie też wiedział lepiej...
                • imasumak A możesz się nie rzucać? 21.07.10, 22:58
                  Włączyła się do dyskusji po dobie i podskakuje wink
                  • kali_pso Re: A możesz się nie rzucać? 21.07.10, 23:10

                    ..prawda w oczy kole- prowodyrko tego żałosnego ataku?winkp
                    • imasumak Re: A możesz się nie rzucać? 21.07.10, 23:30
                      kali_pso napisała:

                      ..prawda w oczy kole- prowodyrko tego żałosnego ataku?winkp


                      Atak był po części zasłużony, aczkolwiek dzisiaj bym go nie przypuściła wink.
                      Pozostaje mi mieć nadzieję, że Protoza też wyciągnie jakieś wnioski.
            • ihanelma Re: Przykro to pisać 20.07.10, 23:51
              A gdyby pokornie był słuchał to by nie gryzł tejże gleby?
              • angazetka Re: Przykro to pisać 21.07.10, 00:01
                Już kiedyś Protozoa pisała, że lubi, jak pacjenci skamlą u jej stóp,
                więc jak któryś nie skamlał, to po co miał żyć?
                • ihanelma Re: Przykro to pisać 21.07.10, 00:06
                  Niech ona lepiej powie, czym się takiego bezczelnego prawnika do
                  piachu wysyła, żeby można było później mówić że zszedł na nowotwór
                  czy cóś tongue_out

                  Ale jak już wszyscy pacjenci wymrą, trzeba będzie zacząć laczki
                  pastować bo zabraknie chetnych do codziennego lizania - i może przy
                  tej czynności pani doktór kręgosłup strzeli i trafi na swoje odbicie
                  w lusterecku w charakterze terapeuty? To podobnież boliiii...
                  • verdana Nie wierzę w Protozoę 21.07.10, 13:19
                    Po prostu. To byt internetowy, nawet zabawny, nie powiem. Nie
                    wykluczone, ze to jakaś niedoleczona pacjentka, ktora nienawidzi
                    lekarzy.
                    Cóż, wierze w chamskich lekarzy, ktorzy uwazają się za bogów. Wierzę
                    w niedocuczonych lekarzy, ktorzy nie chcą sluchac pacjentow, bo i
                    tak diagnozę stawiają "na oko". Ale w tak beznadziejnie głupich
                    lekarzy, którzy na forum podaja dane łatwe do identyfikacji, a potem
                    pisze historie, ktore moga ich drogo kosztować - nie wierzę.
                    • alexa0000 Re: Nie wierzę w Protozoę 21.07.10, 13:33
                      Ja wierzę. Do pewnego czsu bardzo przypominała mi mojego ojca,
                      chirurga. Podobny styl pisania, poglądy na lecznictwo, suchosć
                      wypowiedzi, konkrety.Brzmiało mi to bardzo znajomo, projektuję, wiem.
                      Ostatnio jednak z przerażeniem obserwuję zmiany w jej pisaniu. Wątek
                      o róznicach w wykształceniu, stosunek do pacjentó-to juz nie są
                      znane mi klimaty.
                      Co do identyfikacji:tez mnie to dziwi. Biorąc pod uwage deklarowany
                      stopień naukowy jej i męża, specjalizacje, miasto, bycie
                      nauczycielem akademickim-to jest do znalezienia. Ile jest par
                      chirurgów dr plus dr hab w jednym mieście?Mozna napisać do szefa.
                      Współpracowników. Męża.Zamiescic niepochlebne opinie na portalach
                      polecających lekarzy.Nawet na chybił trafił. Ludzie potrafią byc
                      mściwi, a Protozoa chyba nie zdaje sobie z tego sprawy. Albo zdaje i
                      jej to zwisa.
                      • c2h6 Re: Nie wierzę w Protozoę 21.07.10, 13:42
                        alexa0000 napisała:

                        > Co do identyfikacji:tez mnie to dziwi. Biorąc pod uwage
                        deklarowany
                        > stopień naukowy jej i męża, specjalizacje, miasto, bycie
                        > nauczycielem akademickim-to jest do znalezienia. Ile jest par

                        Deklarowane. Nie jest to pierwszy przypadek kiedy ktoś deklaruje że
                        to, co chciałby mieć już od dawna ma. Taka kompensacja. A w
                        rzeczwistości pewnie robi za półetatową internistkę w jakimś gminnym
                        ZOZie.
                  • protozoa Re: Przykro to pisać 21.07.10, 14:02
                    To ja juz teraz wszystko rozumiem! Jedno słóweczko "podobnież" wyjaśniło i
                    oświeciło mnie.
                    Nie dziwię się dlaczego na emamie tyle jadu, inwektwy, wymądrzających się dam.
                    Wiem dlaczego nie przeszkadza Wam różnica w wykształceniu między Wami a mężem,
                    nie razi retoryka absolwenta szkoły zawodowej. Bo jesteście dokładnie takie same.
                    P.S. A identyfikować mnie możecie, bardzo prosto. Jestem na stronie
                    internetowej, w spisie pracowników, nauczycieli akademickich itd. Żaden problem.
                    P.S -2 Nawet mnie ubawiła ta półetatowa internistka w ZOZ-ie, w pewnym stopniu
                    nawet jej zazdroszczę, może jest to pomysł na emeryturę.
                    • verdana Re: Przykro to pisać 21.07.10, 14:09
                      Zdecydowanie - albo troll, albo choroba. Widać zdecydowane
                      pogorszenie, nikt racjonalny, inteligentny, z wyksztalceniem i
                      dbający o pozycje w srodowisdku nie pisalby w ten sposób o
                      rozpatrywaniu skarg pacjentów.
                      Po pierwsze dlatego, ze kompromituje środowisko, w ktorym się
                      obraca. Po drugie dlatego, ze po zidentyfikowaniu wiele znajomych
                      byłoby wscieklych. Po trzecie - radość ze śmierci pacjenta, który
                      nie był dosyć pokorny może wrecz doprowadzić do wszczęcia przez
                      rodzinę sprawy.
                      Tak więc albo Protozoa to niebyt, albo byt, ale chory, niestety.
                    • myga protezo 21.07.10, 18:05
                      Czyzbys dzis byla dyzurnym ortografem forum emama, ze czepias sie slowek?
                      Ale nie uda ci sie zmienic tematu i odwrocic uwagi od meritum, a takowym
                      jestes ty i twoj stosunek do pacjentow. Chamski i buraczany, a w tym watku
                      juz na granicy prawa. Ja np odebralam twoja wypowiedz w ten sposob, ze za
                      kare, bo pacient "mecenacik" byl nie dosc pokorny wobec ciebie, zlosliwie
                      zaniechalas leczenia, albo, co gorsza, przyczynilas sie do tego ,ze "teraz
                      gryzie glebę."(cytat).
    • aq.ue Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 22:05
      Ja nie widzę niczego złego w dyskusji z lekarzem.
      Kiedy mój synek zachorował, lekarka (NFZ) długo nie mogła postawić diagnozy.
      Wciąż kierowała nas na kolejne badania. Mniej więcej co tydzień badania krwi
      etc. Ja też rozpoczęłam poszukiwania w internecie (czy to kogoś oburza?!) Na
      kolejnej z wizyt zasugerowałam pani doktor kolejną diagnozę.. i co? Pani doktor
      po chwili zastanowienia odpowiada "No, hmm.. może być, objawy zbliżone, nie
      jestem pewna ale zapiszę jeszcze to (i tu zapisuje lek), nie zaszkodzi, a może
      pomóc".. I cośtam pomogło.. Do dzisiaj nie jesteśmy pewne co to było dokładnie,
      ale na szczęście syn wyzdrowiał.

      Nie mam pretensji, że nie udało jej się od razu ustalić przyczyny choroby, bywa
      i tak, ale jestem bardzo zadowolona, że zostałam potraktowana poważnie (a nie
      jak ostatni ciul, co to się wymądrza)i tego właśnie oczekuję od lekarzy.
      Nie każdy jest alfą i omegą nawet po studiach, ale każdy powinien być człowiekiem.

      A i faktycznie, również odnoszę wrażenie, że pacjent, który płaci jest lepiej
      traktowany. W końcu zleży im, żeby wrócił..
      Ale może to być też kwestią braku czasu przeznaczonego na pacjenta w publicznej
      placówce.
    • lykaena Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 19.07.10, 22:10
      Ja ostatnio trafiłam na niedouka w prywatnej przychodni.
      Lekarka, do której chodzę była akurat na urlopie, więc w zastepstwie przyjmowała
      inna, szłam tylko po recepty i pokazać wyniki badań- prawidłowe, więc było mi
      wszystko jedno.
      Lekarka zaczęła studiować kartę - to rozumiem, ale jak zaczęła zadawać dziwne
      pytania o poczułam się jak w skeczu monty pythona.
      Mam bliznę po operacji nerki tak z boku brzucha pod żebrami, a pani na to "
      o nieładną pani zrobili bliznę po cesarce, duże dziecko musiało być...."<lol>

      I pyta mnie "
      a co to jest ten cewnik?? To taka podpaseczka tak ??!!"
      Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać.
      Ale sprawdziłam dokładnie czy dobrze receptę wypisała wink
    • imasumak Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 11:11
      A co on przepisał, antybiotyk na podstawie badania fizykalnego?
      W takim układzie też bym poprosiła o test.
    • wbka1 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 12:38
      Wizyta w Berlinie w przychodni u pediatry: 1.przypadek- dziecko (2 lata)gorączkuje od 3dni 39,5 st.C,kaszel z wydzieliną, trudności z oddychaniem, - lekarz robi testy,okazuje się, że to infekcja wirusowa, zleca Salbutamol, dzwoni (!) czy jest poprawa, dziecko powoli wraca do zdrowia (2 tyg) 2.przypadek-dziecko (już 2,5)płacze z powodu bólu ucha-20 min rozmowy matki z lekarzem+ bardzo dokładne zbadanie dziecka i propozycja włączenia antybiotyku jeśli nie będzie poprawy do dnia następnego.Wstyd się przyznać, ale pomogły "cebulki"- dziecko kolejny raz uniknęło antybiotyku, który w obu przypadkach otrzymałoby w Polsce.Do sceptyków;Polska przoduje w "konsumpcji"antybiotyków, niestety! Ktoś wcześniej napisał, że lekarz w upale przyjmuje n-te dziecko-taka praca, to nie argument.Czy pamietacie alergika z filmu Jerry Maguire i kwestię leczenia? Bez komentarza.













      • c2h6 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 13:18
        wbka1 napisał:

        > omogły "cebulki"- dziecko kolejny raz uniknęło antybiotyku, który
        w obu przypad
        > kach otrzymałoby w Polsce.

        Może w twojej przychodni.
        • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 13:29
          Nasza lekarka na szczęście nie szafuje antybiotykami. Jak moja siostra (dziś
          18lat) była mała, to jej pierwsza pani doktor umiała przepisać penicylinę na
          katar. Rodzice zmienili lekarza. Ale na tle opieki zdrowotnej w UK to w Polsce
          nie jest źle. Mania zapisywania antybiotyków na wszystko u większości lekarzy w
          PL już nie występuje, a przynajmniej jest rzadsza niż kilkanaście lat temu. Tam
          wszystko leczą paracetamolem, a koleżanka z ewidentną anginą antybiotyku nie
          dostała, no bo po co. O wizytę u specjalisty doprosić się to prawdziwa sztuka.
          Przesada w każdą stronę jest niezdrowa.
          • fogito Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 16:52
            A ja myslalam, ze taki test to sie rutynowo robi, zeby wykluczyc
            zakazenie bakteryjne. W kazdym razie pediatra syna zawsze robi przy
            zapaleniu gardla i wcale nie musze sie domagac. No, ale to pediatra
            prywatny wiec chce mu sie wykonac test, ktory trwa minute.
            • imasumak Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 20.07.10, 18:00
              Tam gdzie ja chodzę, w ramach NFZ, pediatra również zawsze wykonuje ten test.
          • hanalui Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 11:36
            Cytat thegimel napisała:
            Ale na tle opieki zdrowotnej w UK to w Polsce
            > nie jest źle. Mania zapisywania antybiotyków na wszystko u
            większości lekarzy w
            > PL już nie występuje, a przynajmniej jest rzadsza niż kilkanaście
            lat temu.

            Nie wiem gdzie w statystyce jest UK ale mysle u nas nienajlepiej:
            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,98993,8159883,_Dziennik_Gazeta_Prawna___Ze_zdrowiem_jestesmy_20.html

            Dodatkowo niedawno opublikowano tez raport o opiece paliatywnej i ze
            jesli juz umierac to w UK, IE, Australi lub NZ bo te panstwa zajmuje
            4 pierwsze miejsca
            wiadomosci.onet.pl/2197809,16,raport_wiekszosc_ludzi_na_swiecie_umiera_bez_odpowiedniej_opieki,item.html
            • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 13:38
              Bo jak się już zajmie się tobą specjalista to jest ok. Ale GP czyli odpowiednicy
              naszego lekarza rodzinnego leczą wszystko paracetamolem, podejrzewając cystę na
              jajniku nie mogłam się przez 3 miesiące doprosić usg. Informowałam panią dr, że
              miałam tego typu problemu, zbadała mnie, cysty (8cm jak się potem okazało) nie
              wykryła, kazała łykać paracetamol i czekać czy samo nie przejdzie. Jak już w
              końcu dostałam się do ginekologa, to już było fajnie, szpital przyjemny, opieka
              po operacji rewelacyjna, wszystko ci mówią, żadnego ukrywania, pana boga
              ordynatora też nie ma. Ale: koleżanka z guzem mózgu czekała na tomografię 4
              miesiące, skończyło się operacją i nerwówką, czy guz nie złośliwy. A inna
              kumpela jak poszła do lekarza po solidnym urazie głowy, to jej powiedziano, żeby
              szła spać, a jakby potem nie mogła wstać, to ma przyjść znowu, no i oczywiście
              paracetamol znowu. Dodam, że obie koleżanki ze świetnym angielskim, mój zresztą
              też niezgorszy, więc problemy w komunikacji nie leżały.
              Aha, po pobycie w angielskiej izbie przyjęć (trafiłam z silnym bólem brzucha,
              będąc w ciąży) walczyłam z wszami, a pani doktor jak już się dowiedziała, że mam
              cystę, to najpierw szukała przy mnie na necie wiadomości co to za zwierz, a
              potem opowiadała o raku jajnika.
              Ale zgodzę się, że ogólnie standard wyższy, a personel bardzo miłysmile
              • najma78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 20:52
                pani doktor jak już się dowiedziała, że mam
                cystę, to najpierw szukała przy mnie na necie wiadomości co to za
                zwierz, a
                potem opowiadała o raku jajnika.


                Rozumiem, ze w Pl kazdy lekarz na izbie przyjec ma specjalizacje z
                ginekologii i nie tylko? Ja nie rozumiem, czemu tak denerwuje
                Polakow w innych krajach to, ze lekarze, chocby i rodzinni
                konsultuja sie z kolegami? Nikt nie wie wszystkiego, zwlaszcza jesli
                nie ma np. wielu lat praktyki itd. wciaz spotyka sie nowe przypadki
                i czasem widzi sie cos pierwszy raz wiec to dobrze ze sie konsultuja
                a nie wala leki na zasadzie pomoze albo nie.

                Co do przypadkow, to UK nie jest wyjatkiem, w Pl tez sa takie
                kwiatki.
                Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze wszystkiego sie paracetamolem nie
                leczy, jeszcze nigdy mi go nie przepisano i nie odeslano do domu
                ani dzieci czy meza, akurat jestem bardzo zadowolona i kiedys na
                propozycje wizyty w polskiej klinice odpowiedzialam, ze nie
                potrzebuje a nawet balabym sie. Bradzo podoba mi sie to, ze tut.
                medycyna opiera sie na EBM stad tyle roznic i zupelnie inne
                podejscie.
                • atenka11 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 21:10
                  EBM to chyba ogolnie obowiazujacy trend i w Polsce rowniez
                  obowiazuje. Teraz dodatkowo publikowany jest komentarz "sprzecznosc
                  interesow" i ewentualne powiazania badaczy, ktore do tego prowadza.
                  Jednak NFZ nie uwzglednia EBM w budzecie i NHS zdaje sie rowniez.
                  • najma78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 21:21
                    W Polsce jesli obowiazuje to chyba tylko teoretycznie w UK jak i w
                    Holandii czy Skandynawii jak najbardziej.
                    • atenka11 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 22:40
                      W psychiatrii takze praktycznie. Nawet wytyczne konsultanta
                      krajowego zmieniaja sie w oparciu o doniesienia i analizy EBM.
                • thegimel Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 22:12
                  Cóż, z paracetamolu to się nawet w gazetach śmiali. Też byłam zadowolona, że nie
                  walą antybiotyków na wszystko, ale w mojej klinice był traktowany jako niemal
                  panaceum.
                  A co do szukania na necie, to ja od pani dr nie oczekiwałam kompetencji w
                  dziedzinie cyst, ale jak się nie wie za dużo w temacie, to się nie straszy
                  rakiem, przez miesiąc potem łaziłam jak na szpilkach.
                  Za to bardzo byłam zadowolona z opieki w ciąży. Fajnie prowadzona, mniej chemii
                  w ciebie ładują, a jak coś się dzieje, to reagują. Tak więc, są plusy dodatnie i
                  plusy ujemne.smile
                  • najma78 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 22:21
                    Tak więc, są plusy dodatnie
                    > i
                    > plusy ujemne.smile

                    smile

    • aurita Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 09:18
      Wczoraj bylam u lekarza.
      Odwazylam sie nawet o cos zapytac, pani udzielila mi odpowiedzi dodajac ze ona
      tak nie uwaza i tego nie zaleca poniewaz... bla bla bla...ale to moj wybor.
      Mozna ? mozna !

      zeby nie bylo tak rozowo kobita spoznila sie 20 minut.
    • atenka11 Re: Bezczelni lekarze w publicznych placówkach 21.07.10, 13:02
      Nie przebrnełam przez cały watek.
      Ale chcialam dodac ze test na paciorkowce, nie jest badaniem
      rozstrzygajacym czy dziecko ma dostawac antybiotyk.
      Bakteryjne zapalenie gardla moze powodowane przez bardzo wiele
      roznych bakterii, nie tylko paciorkowce.
      Test wykrywa antygeny paciorkowca na podobnej zasadzie jak np testy
      ciazowe czy LH, a zatem sluzy do potwierdzenia ze mamy do czynienia
      z angina paciorkowcowa. Przy innych bakteriach bedzie ujemny.
      Jest o tyle wazny, ze infekcje paciorkowcowe moga miec powazne
      powiklania, bowiem antygeny paciokowcowe moga uruchomic reakcje
      immunologiczna krzyzowa na antygeny wlasnego organizmu, podobne do
      antygenow paciorkowcowych. Skutkiem tego jest autoagresja np
      goraczka reumatyczna stawow, zapalenioe serca, zespol nerczycowy,
      plasawica czy zespol PANDAS z natrectwami i tikami.
      Dodatkowo paciokowce reaguja na bardzo proste i tanie penicyliny np
      Ospen, a bywaja oporne na antybiotyki o szerokim spektrum drogie i
      nowoczesne. Jesli wiec dziecko , zwlaszcza po raz kolejny choruje na
      angine z wysoka goraczka, istnieje ryzyko, ze paciokowiec zamieszkal
      w jego migdalkach chorych i wysiewa nawrotowo-to jak najbardziej
      test jest pozadany. Wskazany takze przy innych infekcjach
      bakteryjnych, tam gdzie istnieje uzasadnione podejzenie owego
      paciokowca, bo empiryczna antybiotykoterapia moze byc lepiej
      dobrana. Wowczas dobrze tez monitorowac ASO, bo koszty tego w
      porownaniu z leczeniem powiklan popaciorkowcowych znikome.
      Natomiast jezeli mama sobie zyczy zeby lekarz odroznial tym testem
      infekcje bakteryjna od wirusowej to niech sama placi. Bo ujemny test
      swiadczy o braku paciokowca a nie o tym ze innych bakterii tam nie
      ma. Czyli o antybiotyku dac czy nie dac nie przesadza.
      Jak lekarz zobaczy gardlo z pecherzykami, bez nalotow, takie typowo
      wirusowe, to bez sensu robic test. Choc oczywiscie uszkodzona przez
      wirusy tkanaka bardziej podatna na bakterie i te drugie moga sie do
      infekcji dolaczyc.Dlatego czesc lekarzy daje rp i mowi, aby dac
      antybiotyk jak po 3 dniach goraczka nie spadnie, albo jak sie stan
      dziecka pogorszy.
      • imasumak Atenko :) 21.07.10, 18:58
        No i powiedz, co stoi na przeszkodzie, żeby pacjentowi, bądź rodzicom pacjenta
        spokojnie i rzeczowo to wyjaśnić? Przecież to wy, lekarze jesteście fachowcami,
        kimś, do kogo idziemy po pomoc, naprawdę trzeba nas traktować z buta?
        • imasumak Właśnie tacy lekarze jak Protozoa 21.07.10, 19:15
          powodują u mnie odruch szukania znajomości w środowisku medyków. Bo boję się, że
          trafię na kogoś przypadkowego, dla którego będę tylko numerkiem, a nie
          człowiekiem wymagającym uwagi i indywidualnego podejścia. Całe szczęście, że mam
          w rodzinie sporo lekarzy, to ułatwia mi sprawę, ale jest mnóstwo ludzi, którzy
          nie mają takich możliwości i co wtedy?
          Wśród lekarzy, jak we wszystkich innych zawodach, można trafić na kogoś zupełnie
          niepowołanego do tego, czym się zajmuje. Tylko że gdy trafimy do takiego
          lekarza, możemy to przypłacić zdrowiem albo życiem, dlatego też wymagamy od nich
          większej niż od innych etyki zawodowej.
        • atenka11 Re: Atenko :) 21.07.10, 19:49
          Ja rozmawiam i tłumacze. Czasami jestem poproszona o konsultacje
          zdysforzonego pacjenta i jedyne czego mu do uspokojenia sie i
          zaakceptowania sytuacji potrzeba to wlasnie informacja.
          Przedstawiona spokojnie i zrozumiale.
          Najczesciej takie sytuacje jak ww wynikaja z:
          osobowosci lekarza, umiejetnosci interpersolanlnych, zmeczenia,
          zdenerwowania poprzednim pacjenem-a wiec czesciowo osbowoscia,
          innymi strsami ktore lekarz jak kazdy czlowiek przezywa np choroba w
          rodzinie, problemy osobiste.
          IMO studia nie przygotowuja do kontaktu z trudnym pacjentem, w
          zasadzie wogole do zadnego kontaktu z osoba chora.
          • protozoa Re: Atenko :) 21.07.10, 21:03
            Tłumaczyć mozna bardzo długo i namiętnie. Ja tłumaczę, rysuję, mówię o
            wskazaniach, ryzyku odstąpienia od operacji itd. Wybór nalezy do pacjenta, ale
            jak wybierze - świadom swojej decyzji to niech ponosi tego konsekwencje i nie
            żąda potem cudów.
            I dokładnie tak było z owym prawnikiem, o którego tak oburzają się te czy inne
            emamy.
            Proponowałam biopsję cienkoigłową, nie! Tłumaczyłam, że żeby leczyć trzeba
            wiedzieć co leczyć. Nie rozumiał. Domagał się......antybiotyku. Nie dostał, bo
            nie uważałam za stosowne. Okazało się, że gdyby się zgodził na biopsję nowotwór
            zostałby wykryty w miarę wcześnie. Czy zostałby wyleczony - nie wiem. Nie jestem
            jasnowidzem.
            Agresja budzi agresję. Zdenerwowany, krzyczący pacjent, który wymyśla,
            awanturuje się, łapie za rękaw, musi liczyć sie z tym, że lekarz nie będzie miły
            i spokojny. Tez jest człowiekiem. I nie musi mieć problemów, może być po prostu
            zmęczony albo nie mieć ochoty wysłuchiwać inwektyw.
            Zgadzam się, studia nie do końca przygotowują do pracy z trudnym pacjentem,
            podobnie jak z pacjentem nietrzeźwym, narkomanem, roszczeniowym czy
            rozhisteryzowanym.
            Bardzo wielu młodych kolegów wpada w pułapkę zbyt dobrego serca. Rozpuszcza
            chorych( a zwłaszcza rodziny).
            • imasumak Protozoa 21.07.10, 21:36
              Ja rozumiem o czym piszesz. Panuj tylko na wypowiedziami, bo napędzasz sobie
              niepotrzebnie wrogów. Wierzę, że jesteś dobrym lekarzem, że naprawdę chcesz
              wyleczyć każdego swojego pacjenta. I przepraszam za tę sukę.
              • protozoa Re: Protozoa 22.07.10, 07:29
                Nie ma sprawysmile
                Po latach pracy nabrałam dystansu.
                W momencie kiedy człowiek go nie ma- traci głowę. A jak traci głowę- traci pacjenta.
                Emocje mogą ponieśc każdego. Szanuję tego kto potrafi przeprosić.
                Mnie też pewnie ponioslo. I w jakimś stopniu przyznaję Ci rację.
                M.
            • atenka11 Protoza :) 21.07.10, 21:58
              Mnie jest łatwiej takiego pacjenta zniesc, bo on w zasadzie przy
              takiej awanturze sam sie bada od momentu kiedy go na tym SOR-ze
              dojze. Na zachowanie takiego pacjenta tez patrze przez pryzmat tego
              jaka prezentuje aktualnie psychopatologie, czy to tylko osobowosc,
              czy tez organika, a moze chory (patrz psychoza). Wiem jednak ze
              zadnej z powyzszych okolicznosci ow pacjent nie jest winien. On sam
              pewnie ze soba meczy sie duzo bardziej niz ja z nim i zastanawiam
              sie jak mu pomoc, a jednoczesnie zrobic co do mnie nalezy zgodnie ze
              swoja wiedza.
              Tez mam momenty ze kompletnie trace empatie np alkoholik
              nieubezpieczony po raz 6 w br zglasza sie na SOR w celu przyjecia na
              detoks. Ani razu na terapie zalecona nie poszedl, jak zawsze po
              urazie glowy (wiec neurolog, CT w pakiecie od reki), wie ze nasze
              bogate panstwo za detoks nieubezpieczonych placi, za to nie ma
              pieniedzy na chore dzieci. I jeszcze urzadza awanture ze musi
              czekac. Po dwoch dniach , albo na drugi dzien jak sie lepiej
              poczuje , wychodzi na wlasne zadanie. Jednak bywaja sytuacje w
              ktorych wzywaja psychiatre bo pacjent sie nie zgadza na operacje, a
              biedak nie wie na jaka. Albo ostatnio pacjentka przyszla z roznymi
              dolegliwosciami, z historia wielu chorob, pewnie somatyzujaca po
              czesci, chciala kroplowke, bo upal, na krazenie. No i zmeczony
              lekarz SOR nie wyrobil zaproponowal lewatywe. IMO niepotrzebnie, bo
              oprucz awantury nic nie uzyskal. Ale chyba tylko w Polsce z takiego
              powodu kolejnego specjaliste do takiej sytuacji wołaja.
              Ja rozumiem o czym piszesz i dlaczego absurdalnymi skargami sie nie
              przejmujesz (ja mialam jedna za to na policji, jakoby zamordowalam
              pacjentke, bo przyjelam do szpiatala, nawet nie leczylam , a ta po 2
              tygodniach zmarla i pokretna, chora logika syna doprowadzila go do
              wniosku, ze gdybym nie przyjela to by zyla, a sam mame do szpitala
              przyprowadził), trudno sie takimi skargami przejmowac. Jenak emamy
              pewnie wyobrazaja sobie potwora Ciebie zabijajacego pacjentow, mnie
              jako, kretynke bo mam dysortografie, ktora bynajmniej mi w pracy nie
              przeszkadza. I najchetniej odebralyby mi dyplom i umiescily w celi
              ze slownikiem ortograficznym, jakby to cos mialo w tej kwestii
              zmienic. A ja w wolnym czasie wole sie z literatura fachowa
              zapoznac, czy bazy internetowe przesledzic. I jestem przekonana ze
              jakby te dyskryminujace emamy mialy dziecko ze schizofrenia, czy
              psychoza ponarkotykowa, to by sie mnie o ortografie nie pytaly.
              • lila1974 atenka 21.07.10, 22:12
                Praca w otoczeniu lekarzy sprawiła, że otrząsnęłam się z powszechnego w naszym
                społeczeństwie "czołobicia". Nie oznacza to, że wchodząc do gabinetu jestem
                nastawiona "anty". Na szczęście spotkałam i takich lekarzy, którzy utrzymują we
                mnie tę iskierkę nadziei, że wśród plew jest również ziarno.

                Mam to szczęście, że nasza lekarz rodzinna to miła, życzliwa, mądra osoba oraz
                to, że jako pracownik wielkiej placówki medycznej mogę wśród naszych lekarzy
                wybrać specjalistów, którzy są zarówno wybitni w swej wiedzy jak i ludzcy.

                Nie mam sumienia wysyłać pacjentów do chamów i gburów.
                • atenka11 Re: atenka 21.07.10, 22:33
                  Ja bede bronic lekarzy , bo odruch, zbyt duzo niepotrzebnej nagonki.
                  Natomiast samo za siebie mowi to ze dziecko lecze prywatnie. Nawet
                  migdalki mu operowalam prywatnie, choc kolega z grupy zaoferowal sie
                  do zrobic , ale w terminie na telefon. Jak pomyslalam ze mama z
                  dzieckiem spedzic dobe w tym NFZ-owskim za przeproszeniem burdelu,
                  to wolalam zaplacic.
                  Jednak ja mysle ze za ten stan rzeczy najmniej odpowiadaja lekarze.
                  Dam przyklady: wysylam pacjenta do poradni, termin ma za 6 miesiecy,
                  bo NFZ wiezej wizyt nie oplaci, za to lekarzowi naruca by przyjal
                  jak najwiecej w jednostce czasu. Kolejny, u nas w szpitalu jest
                  nacisk na przechodzenie na kontrakty, ktore sa prosta ekonomiczna
                  pochodna wyceny danej pracy przez NFZ. za tem np neurochirurg, czy
                  neurolog dostanie duzo, a internista czy psychiatra malo.Bo tak
                  zostaly wycenione procedury ktore dany lakarz przeprowadza. W
                  psychiatrii placa ryczaltem glodowa stawke za pacjenta i chcac
                  zarobic na kontakcie musialabym pacjentow leczyc jak w IX wieku
                  szkielkiem i okiem , bo kazde badanie dodatkowe zadluza oddzial, za
                  zadne nie zwraca NFZ. To rodzi taka frustarcje, ze wakatow przybywa,
                  pracy takze, wsztsko kosztem jakosci leczenia. Pacjeni tych realiow
                  nie znaja i sie burza.
                  Przeciez lakarze w prywatnych klinikach nie sa inni, lepsi. Tylko
                  maja przewidziany odpowiedni czas ma pacjneta, nie spiesza sie do
                  zadnego umierajacego, bo nikt nie wymaga rzeczy niemozliwych i
                  dostaja godziwa zaplate za swoje A za sa lepsi i gorsi , to jak w
                  kazdym zawodzie.
                  • lila1974 Re: atenka 21.07.10, 22:47
                    To, że system jest chory, to jest jasne jak słońce ... z drugiej strony nie znam
                    takiego, który byłby wydolny, sprawiedliwy i wszystkich zadowolił.

                    Niestety, to nie system jest winny chamstwu - ja pracuję wśród prawie setki
                    lekarzy w prywatnej placówce i czasami na prawdę się wstydzę, że jeden czy drugi
                    jeszcze pracuje ... pewnie dlatego, że gro pacjentów wyżyje się na pozostałym
                    personelu a skargi nie pisze.
                    • atenka11 Re: atenka 21.07.10, 23:02
                      Pewnie tak jest. Tez spotykam sie z nagannymi zachowaniami w ramach
                      wspolpracy kolezenskiej. Jednak to jesdnostki. Jak niesympatyczny
                      lekarz, ale dobrze leczy to sie obroni, w koncu dla usmiechow do
                      lekarza sie nie idzie. Jak gbur i zle leczy to tylko prawa rynku
                      rozwiaza sytuacje.
                      Nikt nie zalozy watku o sprzedawczyni ze sklepu osiedlowego, a taka
                      tez powinna miec predyspozycje do pracy z innymi ludzmi.
                      • imasumak Re: atenka 21.07.10, 23:05
                        atenka11 napisała:


                        Nikt nie zalozy watku o sprzedawczyni ze sklepu osiedlowego, a taka
                        tez powinna miec predyspozycje do pracy z innymi ludzmi.


                        Jak to nie? Przecież wątki o tym problemie powstają co jakiś czas wink
                      • lila1974 Re: atenka 21.07.10, 23:07
                        Wątki o ekspedientkach były tu nie raz smile
                        • atenka11 Re: atenka 21.07.10, 23:11
                          To przepraszam i zwracam honor nie jestem stałą bywalczynia tego
                          forumwink
              • atenka11 przepraszam protozoa:) 21.07.10, 22:15
            • lila1974 Stoję między młotem a kowadłem 21.07.10, 22:03
              między pacjentem a lekarzem - obie strony potrafią pokazać cała gamę zachowań
              ... nikt nie mówi, ze pacjenci są święci, ale jednak więcej wymagam od lekarza,
              który jest człowiekiem wykształconym, zatem można spodziewać się, że bardziej
              rozumnym i prymitywne odruchy nim nie rządzą ... niestety, naoglądałam się dość,
              by mieć prawo do niezbyt przychylnej opinii o lekarzach (oczywiście znam również
              ludzkie i kulturalne osoby wśród nich, ale jest ich zdecydowanie za mało, by
              odbudować zaufanie społeczeństwa do tego środowiska).

              Protozoa zaś strzela samobója za samobójem.

              Możesz sobie mieć o sobie niebywale wysokie mniemanie - nie zmienia to faktu, że
              jesteś beznadziejnie ohydnym człowiekiem, a przynajmniej taki twój obraz wyziera
              z twoich postów.

              I zeby było jasne - moje słowa nie wynikaja z zazdrości, co tu nierzadko
              sugerujesz foremkom, a jedynie z faktu, że mam dość świecenia oczyma za buraków
              w białych kitlach.
              • imasumak Lila 21.07.10, 23:03
                Ja myślę, że Protozoa jest świetnym lekarzem, który jednak nie ma podejścia do
                pacjentów. A może kiedyś nawet próbowała, ale pewne sytuacje kolizyjne
                spowodowały, że odpuściła. Cóż, tak jak pisze Atenka, na studiach nie uczą
                podejścia do pacjentów, a może warto by było...
                • lila1974 Re: Lila 21.07.10, 23:09
                  Świetnym rzemieślnikiem ... być może, tyle o niej wiemy, co się sama poprzechwala.

                  Natomiast absolutnie dyskredytuje ją w moich oczach prostactwo jakiemu raz za
                  razem daje dowód.
                • najma78 Re: Lila 21.07.10, 23:17
                  Ja myślę, że Protozoa jest świetnym lekarzem

                  czemu tak myslisz?

                  To, ze na studiach nie ucza podejscia do pacjenta to blad w sztuce -
                  to jedno z najwazniejszych zagadnien. Nie spotkalam sie jeszcze za
                  granica z gburowatym lub niegrzecznym personelem zaczynajac od
                  najnizszych a konczac na lekarzach, a mieszkam juz dosc dlugo i do
                  czynienia troche mialam, tego samego wymaga sie od pacjentow, jednak
                  nawet jesli pacjent bedzie agresywny, bedzie obrazal lekarzy itp. to
                  sie go usuwa z przychodni, szpitala itp. a nie wdaje z nim w
                  pyskowki. Proste.
                  • imasumak Re: Lila 21.07.10, 23:27
                    najma78 napisała:

                    czemu tak myslisz?

                    Nie zwykłam ludziom nie wierzyć smile
                    Mnie też pewne wypowiedzi Protozoy rażą, jeszcze parę godzin temu byłam na nią
                    bardzo zła, ale po tym jak odpisała Atence, jakoś złość mi przeszła. Zobaczyłam
                    w niej zmęczonego różnymi sytuacjami lekarza, a wierzę, że kontakt z pacjentem
                    może być męczący. I owszem, możemy gadać, że skoro została lekarzem, to powinna
                    to i tamto, że etyka zawodowa i tak dalej, ale fakt pozostaje faktem, po latach
                    człowiek obrasta w skorupę, żeby nie zwariować.
                    I w tym wszystkim mam nadzieję, że Protoza robi co do niej należy, że jako
                    chirurg świetnie spełnia swoją rolę, a kontakt z nią mimo wszystko nie naraża
                    zbytnio psyche pacjentów wink
                    • lila1974 Ima 21.07.10, 23:33
                      Żadna skorupa nie ma prawa porykiwać mi na dziecko z zapaleniem uszu tongue_out

                      Pan doktor najwidoczniej mnie nie zna i nie wie, że pracuję w tej samej
                      przychodni - dzięki czemu miałam okazję zobaczyć go bez maski.

                      To, co zobaczyłam sprawiło, że ręka mi drży przy zapisywaniu do niego małych
                      pacjentów.
                    • najma78 Re: Lila 21.07.10, 23:33
                      Nie zwykłam ludziom nie wierzyć

                      Dla mnie to troche za malo, aby stwierdzic jakim jest lekarzem
                      protozoa, atenka czy inna osoba na forum, podobnie jak jaka zla czy
                      dobra czy srednia jest iksowa nauczycielka itp. Zainteresowalo mnie
                      co forumowicze biora pod uwage, czym sie kieruja przy ocenianiu
                      innych np. pod katem zawodowym. Po wypowiedziach mozna ocenic czyjes
                      cechy charakteru, ale mozna sie pomylic, bo tu prezentujemy tylko
                      malutka czesc siebie, a poglady, ktore wyrazamy maga byc inne niz w
                      rzeczywistosci, bo to nierealne sytuacje i nie nasze problemy.
                      • imasumak Punkt wyjścia 21.07.10, 23:51
                        W każdej dyskusji trzeba się na czymś oprzeć. Owszem, można przyjąć założenie,
                        że Protozoa czy Atenka sadzą nam banialuki i nie dość, że nie są dobrymi
                        lekarzami, to na dodatek wcale nie są lekarzami. Tylko w jakim celu? Gdyby od
                        tego co powiedzą zależało zdrowie mojego dziecka, z całą pewnością szukałabym
                        bardziej namacalnych dowodów na ich fachowość, ale do dyskusji wystarczy mi ich
                        deklaracja smile
                      • thegimel Re: Lila 22.07.10, 10:16
                        Poza tym, jeśli lekarz pracuje w upale, w przychodni bez klimy, jest zmęczony, a
                        musi słuchać mam, które wykłócają się (często zresztą słusznie) z nim o
                        diagnozę, wiedzą lepiej, to mogą mu nerwy puścić. Nie wiemy do końca w jaki
                        sposób autorka wątku próbowała wyegzekwować zrobienie tego testu, może była
                        również niegrzeczna. Wierzenie jej na słowo, że była uprzejma, to mniej więcej
                        to samo, co wierzenie forumowym lekarkom, że są świetnymi lekarkami (bez urazy,
                        to tylko przykładsmile). Pewnie są, ale uwierzyć trzeba na słowo. Z punktu widzenia
                        nauczycielki, która również ma do czynienia z rodzicami, rozumiem, że czasami
                        człowiek ma ochotę ryknąć, postawić do kąta, a najlepiej wyjąć z biurka bazookę
                        i użyćwink. Problem polega trochę też na zmianie systemu, dawniej do szkoły czy do
                        lekarza szło się jak petent . Petent był malutki i miał guzik do powiedzenia.
                        Teraz się to skończyło i dobrze, ale niestety dla niektórych stosunek partnerski
                        to za mało i stąd wchodzenie w kompetencje. Jeśli jakaś mama ma do mojej pracy
                        merytoryczne uwagi i wyraża je w uprzejmy sposób, jestem (przynajmniej staram
                        się być) otwarta na krytykę, uwagi, sugestie. Ale są też rodzice, którzy próbują
                        na mnie wrzeszczeć, że ksiądz żąda zakupienia katechizmu, a oni nie będą płacić,
                        albo też mają pretensje, że nie jestem dostępna 24 godziny na doby i nie
                        organizuję wycieczek, kółek, dyskotek 7 dni w tygodniu. Staram się być spokojna,
                        ale ktoś może kiedyś trafić na mój ciężki PMS i polecą strzały znikąd. A
                        szczerze mówiąc, jak ktoś wychodzi mi z argumentem, że syn na prywatnych
                        korepetycjach u innego nauczyciela otrzymuje więcej wiedzy niż na moich lekcjach
                        (uczę angielskiego), to mnie diabli biorą i też zaczynam mieć powoli dość
                        tłumaczenia, że prywatne korepetycje grupy kilku uczniów na zbliżonym poziomie,
                        to trochę coś innego niż uczenie kilkunastoosobowej grupy, w której mam kilku
                        uczniów świetnych, kilku przeciętnych, a kilku słabych, każdemu muszę poświęcić
                        trochę czasu. A każdy rodzic oczekuje, że zajmę się głównie jego dzieckiem i
                        często nie chcą zrozumieć, że nie mam wystarczająco czasu niestety. W pracy
                        lekarza, podobnie jak nauczyciela (obydwa zawody to powołanie) bardzo łatwo się
                        niestety wypalić i mieć po prostu i po ludzku dość. Nie usprawiedliwiam
                        nieuprzejmego lekarza, ale jestem w stanie zrozumieć, że miał słabszy dzień i
                        nerwy mu puściły.
                  • atenka11 Re: Lila 21.07.10, 23:36
                    Nie blad w sztuce, a w systemie jesli chodzi o ksztalcenie. Jesli
                    juz lekarz faktycznie wyrzadzi zlym postepowaniem pacjentowi szkode
                    w swerze emocji to bład jatrogenny.
                    Od okolo 10 lat jest obowiazkowy staz z psychiatrii podyplomowy i
                    uczymy takze postepowaniaz trudnymi pacjentami, aby reagowac
                    profesjonalnie, a nie emocjonalnie i personalnie.
                    Wystarczylyby warunki pracy dla lekarzy podobne jak w GB lub
                    Holandii, a duzo by sie zmienilo.
                    Zarobki lekarzy podawane sa w mediach razem z drugim etatem
                    dyzurowym. Dla specjalisty brutto na umowe o prace w calej Polsce
                    jest srednio 4,5 tys. ( do reki 3,1) . A specjalista ma za soba 6
                    lat studiow, rok stazu podyplomowego, 5-6 lat specjalizacji w danej
                    dziedzinie, zakonczony trudnym i bynajmniej nie formalnym panstwowym
                    egzaminem, ktory uznaje cala europa i czesc reszty swiata (z
                    wyjatkiem usa)
                    Zatrudnij za takie pieniadze lekarza Anglika czy Holendra.
                    Przecietny lekarz w Polsce pracuje miesiecznie 300-400 godzin i ze
                    zwyklego przemeczenia odpornosc na stres i frutracje (a taka sie
                    rodzi w kontakcie z niektorymi pacjnetami) siada.
                    • najma78 Re: Lila 21.07.10, 23:43
                      Jesli jest im tak zle i ciezko to co tam jeszcze robia? Za slabo sie
                      cenia? Po co wybieraja ten zawod, jest wiele innych, ktore przynosza
                      lepszy dochod za mniejsze pieniadze. Zawsze pierwszym argumentem sa
                      pieniadze.
                      • imasumak Re: Lila 21.07.10, 23:54
                        Ja myślę, że wybierając ten zawód mają poczucie misji. Potem się to jakoś
                        zaciera. U niektórych mniej, u niektórych bardziej.
                        • thegimel Re: Lila 22.07.10, 10:18
                          Dokładnie, wypalenie zawodowe jest niestety częste w zawodach typu lekarz,
                          nauczyciel. Człowiek idzie na studia pełen misji ideałów, a potem szara
                          rzeczywistość.
                    • iwles Re: Lila 21.07.10, 23:56

                      Atenko
                      ale przeciez lekarz nie ma obowiązku pracować 300-400 godzin w miesiącu,
                      przecież może poprzestać na 1 etacie i zarabiać 4,500 zł. (to i tak więcej niż
                      średnia w budżetówce) i nie będzie wówczas przemęczony, niewyspany, będzie mial
                      czas dla rodziny, będzie bardziej cierpliwy dla pacjentów...



                      • najma78 Re: Lila 22.07.10, 00:39
                        Zarobki sa proporcjonalne, i tak pielegniarka w UK rocznie moze zarobic od 22-38
                        tys. funtow, lekarz od 22-176 tys. funtow rocznie w zaleznosci od kwalifikacji.
                        Pielgniarki i lekarze na zachodzie tez sa zmeczeni, tez pracuja w nocy, na
                        emergency, tez maja do czynienia z roznymi pacjentami, czesto pochodzacymi z
                        roznych krajow, majacych odmienne kultury, religie, tradycje, problemy
                        komunikacyjne i wiele innych. Pieniadze przeznaczane na ochrone zdrowia sa
                        wieksze - pewnie tak, choc tu podobnie jak z zarobkami jest inny przelicznik,
                        inaczej sa zarzadzane itp.
                        To nie wina pacjentow, ze lekarze sa zmeczeni, sfrustrowani itd. i o ile
                        pacjenci zachowuja sie odpowiednio powinni byc traktowani z szacunkiem w kazdej
                        sytuacji. Respektowanie i w pelni zachowywanie prawa do intymnosci, prywatnosci
                        i informacji to nie roszczeniowosc tylko norma do spelnienia bez wzgledu na
                        sytuacje finansowa NFZ.
                      • atenka11 Re: Lila 22.07.10, 09:29
                        Pracujac w szpitalu lekarz musi pelnic dyzury medyczne. Zwolnione sa tylko
                        matki z dziecmi ponizej 4-tego roku zycia.
                        W moim szpitalu dodatkowo jest tak ze pierwsze 4 dyzury sa beznadziejnie
                        platne (ok 16 zl za godzine), dopiero kolejne lepiej platne. I wowczas
                        przynajmniej jest poczucie ze ma sie z tej pracy jakies pieniadze.
                        Co do tego dlateczego np nie wyjechalismy tam gdzie warunki pracy sa lepsze?
                        Trudna decyzja, my obydwoje przeszlismy przez kwalifikacje , pracowalibysmy w
                        tym samym szpitalu. Ale ja jednak sie nie zdecydowalam, bo z obecnego zycia
                        jestem w sumie zadowolona. Nawet jesli przemeczona, nie odgrywam sie na
                        pacjencie, bo to on z nas dwojga jest chory, dla niego sytuacja jego choroby
                        jest jedyna i wyjatkowa i jest to jak najbardziej zrozumiale.
                        Wolałabym pracowac mniej, ale do przychodni nie pojde, tam mozna sie jedynie
                        uwstecznic, nie ma nacisku na doksztalcanie, ktory jest w kilinice
                        akademickiej. Dyzury lubie, podobnie jak wizyty domowe i tu jestem raczej
                        wyjatkiem. Dobijaja mnie jednak warunki pracy, to jak ograniczone mamy
                        mozliwosci. Jak przedziwna jest polityka finansowa NFZ np refundowane sa
                        praktycznie wszsytkie najnowsze leki,za ogromne pieniadze, co jest wyjatkiem
                        na tle innych bogatszych krajow, a hospitalizacja pacjentow i ich leczenie
                        oplacane jest tak zle, ze oddzial aby jakos leczyc musi sie zadluzac.
                • aurita Re: Lila 22.07.10, 09:14
                  nie jest swietnym lekarzem skoro nie umie rozmawiac z pacjentem. I kropka

                  (to ze podejrzewam ze wogole nie jest lekarzem to juz insza inszosc)
            • iwles Re: Atenko :) 21.07.10, 23:04
              > Zgadzam się, studia nie do końca przygotowują do pracy z trudnym pacjentem,
              > podobnie jak z pacjentem nietrzeźwym, narkomanem, roszczeniowym czy
              > rozhisteryzowanym.


              nie protozoa, studia niektórych lekarzy ( w tym niestety widac po forum, że i ciebie) nie przygotowały do pracy z żadnym pacjentem. Dla ciebie najlepszy pacjent to fantom. Czyli sama choroba i jej objawy fizyczne, koniecznie bez emocji, bez uczuć i w ogole bez psychiki, skoro nie rozumiesz współzależności w chorobie pomiędzy somą i psyche.
    • lila1974 Sprawą dyuskusyjną jeszcze jest 21.07.10, 23:28
      przewrażliwienie pacjentów ... nasłuchałam się niejednego, zarówno sama będąc
      pacjentką (a poniewieram się po placówkach medycznych od dzieciaka - wada nerek
      i wzw B), jak i pracownikiem

      Lekarz, którego ja uznałam za zwyczajnie małomównego i wylewnego, innej
      pacjentce jawił się jako gbur i nieprzyjemny.

      Inny - dla mnie sympatyczny, wesoły, ale zupełnie taktowny, dla kogoś innego
      niepoważny i nie wzbudzający zaufania ... ba! niekompetentny.

      Na prawdę staram się brać poprawkę na ludzi (w tym na lekarzy i pacjentów) -
      czasami niestety, nawet to nie pomaga, bo braki w kulturze są ewidentne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka