Musze sie poskarzyc.
Biorac pod uwage lejacy sie z nieba zar i zepsuta klimatyzacje litosciwy
pracodawca poluzowal nam normy dress-codowe. Wiec pomykam do pracy w
sandalkach na bosa stope.
Ale. Jutro. Bedzie. 40 stopni w cieniu. A szef mnie wlasnie poinformowal, ze
musze uczestniczyc w spotkaniu z waznym klientem. Na miescie. Oczywiscie w
mundurku, rajstopach i krytych butach.
Niech mnie ktos przytuli