z wakacji z tatusiem

i z tego co mi wiadomo nie zagłodzona, nie zabita, nie utopiona, ale wybawiona
i szczęśliwa
owszem tęsknie
ale trochę mi żal
że znowu bieg po pracy po Młodego zamiast niespiesznego włóczenia się po mieście
koniec paradowania nago po domu

koniec wstawanai w weekend o której mam ochotę
btw nie macie wrażenia że to lato mija za szybko?
dla mnie jeszcze tylko 2 tygodnie w Rumunii i znowu szkoła, przedszkole,
praca, wrzesień bleeeeeeeeeeeee