Przyjaciel?

12.09.10, 19:30
Czy Wasz mąż, konkubent, chłopak pełni rolę przyjaciela?
W "mądrych" książkach piszą że najpierw powinna być przyjaźń, która przeradza się w miłość.
Mój mąż nigdy nie był dla mnie przyjacielem (i nigdy nim nie będzie), nie potrafię mu się zwierzyć ze wszystkiego, natomiast przyjaciółce powiem"prawie" wszystko.
Męża kocham, lubię, nie lubię, ale nie ma dla mnie takiego terminu jak mąż-przyjaciel.
Czy jeżeli ukochany nie jest przyjacielem to związek jest skazany na niepowodzenie?
Czy Wasze połówki są Waszymi przyjaciółmi?
    • kropkacom Re: Przyjaciel? 12.09.10, 19:41
      Tutaj mam akurat jasne wytyczne smile : jak nie ma przyjaźni to nie ma szczęśliwego związku. Koniec i kropka.
      • rosapulchra-0 Re: Przyjaciel? 12.09.10, 19:44
        uważam, że związku małżeńskiego nie można traktować tylko w kategoriach przyjaźni, po prostu nie można nie można i już.
        • kropkacom Re: Przyjaciel? 12.09.10, 19:48
          A kto mówi "tylko"?
          • dziub_dziubasek Re: Przyjaciel? 12.09.10, 19:59
            Z mężem znamy się ponad 14 lat. Najpierw się zaprzyjaźniliśmy, mogliśmy o wszystkim rozmawiać, miłość przyszła później. I właśnie ta szczerość i umiejętność rozmowy na absolutnie każdy temat jest siłą naszego związku. I dzięki temu jesteśmy w stanie wiele przetrwać.
            Moim zdaniem brak przyjażni w związku nie przesądza o jego klęsce. Mam wrażenie, że związkom, w których brakuje przyjani trudniej przetrwać różne kryzysy, bo brakuje umiejętności rozmowy i zwierzania się z nawet głeboko skrywanych myśli.
        • niezwykladziewczyna Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:20
          Rosa z mojej strony nie ma przyjaźni.
      • niezwykladziewczyna Re: Przyjaciel? 12.09.10, 19:54
        Kropka zaburzasz mój świat.
      • gacusia1 Re: Przyjaciel? 12.09.10, 22:16
        I tu pies pogrzebany...
    • lykaena Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:01
      Mój jest.
      Przekonałam się o tym na samym początku naszej znajomości, kiedy nic jeszce nie było pewne.
      Nastąpiły takie okoliczności, że wiedziałam, że na tego człowieka mogę liczyć i, że gdyby nawet nam nie wyszło to i tak bylibyśmy przyjaciółmi.
      Drugi raz pokazał mi to już jak byliśmy małżeństwem - kolejne przeciwności losu przez duże P i mój mąż przyjaciel przez duże P.
    • triss_merigold6 Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:15
      Inne książki czytałayśmy. U mnie podstawowym kryterium doboru był udany seks.
      • niezwykladziewczyna Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:33
        Triss nie czytam poradników, ale z każdej pogadanki w telewizji tak to wynika mąż = przyjaciel.
    • lolinka2 Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:19
      u nas tak było: zaprzyjaźniliśmy się, a potem poszło dalej smile
    • e.mama.s Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:23
      Im większym byl przyjacielem tym mniej mnie interesowal seksualnie. Ale nie mówię o mężu.
      Mężowi chyba nie powinno się doprawdy wszystkiego mówić albo robić. Bo np z przyjaciółką robimy manikiur a z męzem sobie nie wyobrażalam wspólnego obcinania paznokci.
      • aretahebanowska Re: Przyjaciel? 13.09.10, 13:26
        A dlaczego nie?
    • pomarancza-1 Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:25
      Tak, w przeciwnym razie nie zostałby moim chłopakiem, a potem mężem.
      • marzeka1 Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:27
        Mój mąż jest TAKŻE przyjacielem.
        • kropkacom Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:34
          Ja sobie w ogóle nie wyobrażam jak można nie być choć trochę zaprzyjaźnionym z partnerem. Jak tu przetrwać ciężkie dni, dołki, burze kiedy wszystko opiera się tylko na zmysłowości i seksie? Partner nie ma być jedynym przyjacielem ale jednym z ważniejszych.
          • niezwykladziewczyna Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:46
            Lubię Go. Darzę męża zaufaniem, milością: ale przyjaźni nie ma za grosz.
      • anta1981 Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:33
        Poznałam mojego faceta zupełnie niespodziewanie. Już tego samego dnia wiedziałam że mu się podobam ale on nie za bardzo mi odpowiadał. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam zmieniać zdanie ale przyjaźnią tego nazwać nie mogę. Jesteśmy ze sobą ponad 7 lat. Za nami wiele burzliwych momentów i jakoś na razie sobie z tym radzimy. Mówimy szczerze co nas boli, chociaż to ja jestem bardziej zamknięta w sobie i czasem ciężko jest mi mówić o pewnych rzeczach. Nigdy chyba nie rozmawiałam z nim tak jak z moją przyjaciółką. Przecież nie będę mu płakać w rękaw że nie cierpię jego matki (chociaż i tak o tym wie), zawsze z dziewczynami lepiej się dogadywałam. Nie uważam że przyjaźń jest "podstawą" udanego związku.
        • pomarancza-1 Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:39
          Przecież nie będę mu płakać w rękaw że
          > nie cierpię jego matki

          A dlaczego nie? Dla mnie to nie byłby problem (na szczęście teściową mam super). Jak facet jest przyjacielem to razem szukacie rozwiązań, mogę liczyć na pomoc ZAWSZE niezależnie czy to dotyczy teściowej, problemów kobiecych czy innych, teoretycznie wyłączenie "babskich" spraw...
          • kai_30 Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:49
            No właśnie smile Ja mojemu płaczę w rękaw, że nie cierpię jego matki, a jednocześnie go wspieram, jak on na nią narzeka wink Mogę mu powiedzieć wszystko - co nie znaczy, że wszystko mówię wink

            U nas też najpierw było kumplowanie się, potem przyszła przyjaźń i zakochanie. JEST moim przyjacielem. W związku bez przyjaźni (opartym na seksie tongue_out) już byłam, rozleciał się.
    • guderianka Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:55
      jest przyjacielem

      Ale nie można przyrównywać przyjaźni z meżem do przyjaźni z kobietą czy innym facetem. każda przyjacielska relacja jest inna, budowana na innych przezyciach i sytuacjach, czesto w innych okolicznościach, miejscach zamieszakania. Inne są przyjaxnie " z piaskownicy" a inne te zawarte w wieku nastu lat, inne sa te zawarte w wieku dorosłym a pewnie jeszcze inne zawarte w wieku dojrzałym. Nie wyobrażam sobie związku, w ktorym nie moge w pełni zaufac, powierzyć swego bezpieczeństwa, swych myśli , planów, bolesnych momentów i radości wlasnemu mężowi. A tym chyba jest własnie przyjaźń w związku. Cudownym dopelnieniem, ktore z czasem, gdy wygasa namietność i seks pozwala nadal funcjonowac ze sobą a nie obok siebie.
    • eilian Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:55
      u nas nie zaczęło się od przyjaźni, ale z czasem staliśmy się dla siebie także najbliższymi przyjaciółmi, z nikim nie mogę/ nie chcę być tak szczera jak z mężem (co nie znaczy, że mówię mu dosłownie wszystko). Mam także przyjaciółki od czasów szkolnych i im też mogę powiedzieć wszystko, ale już nie zawsze chcę.
    • cherry.coke Re: Przyjaciel? 12.09.10, 20:58
      Tak, jest moim przyjacielem, i nawzajem. Nie siedzimy sobie w kieszeniach, ale przyjazn objawia sie np. tak, ze nie musimy stosowac jakichs gierek i podchodow oraz rozwazan z przyjaciolkami "a co on moze o tym myslec". Jak chce wiedziec, co on moze myslec, to pytam.
    • bez_seller Re: Przyjaciel? 12.09.10, 21:05
      niezwykladziewczyna napisała:


      > Czy Wasze połówki są Waszymi przyjaciółmi?

      Nie wyobrazam sobie, zeby mogl nie byc. Moj maz jest moim pierwszym, najwazniejszym i najwiekszym przyjacielem.
    • szyszunia11 Re: Przyjaciel? 12.09.10, 21:16
      na pytanie, czy mąż jest moim przyjacielem, odpowiem: tak, jest. Choć bynajmniej nie jest to taka sama przyjaźń, jak z kobietą. Choćby dlatego, że są inne tematy rozmów, może mężowi nie zawsze chce się wałkować i bić pianę na tematy bardziej kobiece, a np. z przyjaciółką mogę się zastanawiać co wymyślić na rocznicę ślubu lub co kupić sobie do ubrania by na nim zrobic wrażeniewink dla mnie przyjaźń z mężem nie oznacza tez wyzbycia się całkowicie jakiejś takiej sfery powiedzmy - intymności/tajemniczości, nie oznacza dzielenia absolutnie wszystkiego. Dlaczego? Bo oprócz tego, że przyjacielem, mąż jest też partnerem, facetem, kochankiem i uważam, że tzw. luz totalny wyrażający się przez mówienie mu absolutnie wszystkiego, występowania non stop w wydaniu "kapciowym", hojne darzenie info na temat własnej fizjologii itd. jest aseksualne i może owszem - świadczyć o wielkiej zażyłości, ale i osłabić dynamikę związku. Tak więc przyjaźń tak, ale zależy jak tę przyjaźń rozumieć. Ja rozumiem przez lojalność, zaufanie, zrozumienie, jedność na poziomie duchowym i światopoglądowym (wyrażaną np. przez wspólną modlitwę w naszym przypadku, choć ostatnio nieco zaniedbaną niestety), szczerość, wsparcie ale i stawianie wymagań.
    • jeza_bell Re: Przyjaciel? 12.09.10, 21:17
      Tak.
      Mój mąż jest dla mnie świetnym partnerem do życia i sprawdzonym prawdziwym przyjacielem.
    • miminko Re: Przyjaciel? 12.09.10, 21:31
      nie no co ty, przeciez to obcy czlowiek
      ale za to seks jaki niesamowity! jak z nieznajomym big_grin
    • gacusia1 Re: Przyjaciel? 12.09.10, 22:15
      No coz...ja to mam pecha. Moj ex-maz kiedys powiedzial w jednej z wielu klotni,ze nie jest moim przyjacielem tylko mezem,po czym po latach moj drugi maz zatekscil dokladnie tymi samymi slowy... A ja naiwna chcialam miec meza-przyjaciela. Tak wiec...niestety,moj maz nie jest moim przyjacielem ,mimo ze ja bardzo bym tego chciala.
    • exotique Re: Przyjaciel? 12.09.10, 23:28
      jest przede wszystkim moim mezem. kumplem, partnerem, ojcem naszych dzieci.
      Mimo ze wiem, ze moge z nim o wszystkim pogadac to ide za starym powiedzeniem, ze mezowi calej dupy sie nie pokazuje smile
    • anmoko tak! 13.09.10, 09:06
      U nas zaczelo sie od przyjazni, skonczylo na slubiesmileNadal sie przyjaznimy, lubimy spedzac ze soba czas, rozmawiac.Kochany sie i po ludzku lubimy. Z moich doswiadczen zyciowych wynika, ze sama namietnosc i seks zawsze szybko sie konczyly, i zostawala po nich pustka.
    • solaris31 Re: Przyjaciel? 13.09.10, 09:09
      tak, mój mąż jest też moim przyjacielem i nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. jak mogłabym zyć z człowiekiem, któremu nie mogę wszystkiego powiedzieć / to nie znaczy , że mówię, bo nie zawsze chcę big_grin/, przed którym musiałabym cos ukrywać.

      życie jest za skomplikowane, żeby sobie je utrudniać związkiem bez przyjaźni wink
    • gryzelda71 Re: Przyjaciel? 13.09.10, 09:14
      Jeśli przyjaciel to osoba której zawsze i wszystko mogę powiedzieć to mąż nie jest przyjacielem.
      Jest mężem i to w moim słowniku znaczy więcej niż przyjaciel.
    • jowita771 Re: Przyjaciel? 13.09.10, 09:26
      Mój jest moim przyjacielem, najpierw był przyjacielem, potem partnerem.
      • thaures Re: Przyjaciel? 13.09.10, 13:30
        Mój też jest moim przyjacielem. Mimo,że jak mnie wkurzy, to na niego skarżę się przyjaciółce.
        • szyszunia11 Re: Przyjaciel? 13.09.10, 13:32
          thaures napisała:

          > Mój też jest moim przyjacielem. Mimo,że jak mnie wkurzy, to na niego skarżę się
          > przyjaciółce.

          to tak jak jawink ale on o tym wiewink
    • tully.makker Re: Przyjaciel? 13.09.10, 13:37
      Nie rozpatruje naszej relacji w kategoriach przyjazni, bo jest czyms znacznie wiecej. na sza znajomosc byla erotyczna od poczatku i choc mnostwo o sobie wiemy, to jednak nie o wszystkim rozmawiamy i koni razem krasc nie bedziemy.
    • mikas73 Re: Przyjaciel? 13.09.10, 13:46
      Mój był długo dla mnie tylko przyjacielem, wreszcie poszlismy do łóżka i doznałam swojego rodzaju - Objawienia big_grin.
      Teraz jest moim najlepszym przyjacielem, nie mam takiego zaufania do żadnej koleżanki/przyjaciółki i nie żałuję... właściwie to wie o mnie najwięcej i z problemami biegnę wyłacznie do niego...
    • default Re: Przyjaciel? 13.09.10, 14:04
      Nasz związek zaczął się od fascynacji erotycznej, wszystko inne przyszło stopniowo potem, ale czy nazwałabym mojego męża przyjacielem ? Hm. Bardzo wielu rzeczy mu nie mówię, on mi zresztą też. Nie to że coś ukrywamy, ale po prostu - jest dużo tematów, o których nam się nie chce gadać ze sobą.
      Ale: lubimy ze sobą być, nawet jeśli polega to tylko na wspólnym oglądaniu tv czy czytaniu książek. Rozdzieleni tęsknimy bardzo i wręcz nie potrafimy funkcjonować osobno dłużej niż kilka dni. Wiem że zawsze mogę liczyć na pomoc i wsparcie mojego męża, o czym przekonałam się zwłaszcza w kilku bardzo dramatycznych momentach mojego życia.
      Jest niewątpliwie obok córki najbliższą mi osobą na świecie, ale nazwanie tej relacji przyjaźnią nie bardzo mi pasuje. Przyjaźń to dla mnie taka bardziej pospolita relacja, można mieć wielu przyjaciół, ale tę szczególną "małżeńską" więź - tylko z mężem (o ile to ten właściwy smile)
    • nowi-jka Re: Przyjaciel? 13.09.10, 14:06
      ja bym powiedziała ze odwrotnie jesli miłosc przerodzi sie w przyjazn to nic nie rozwali takeigo zwiazku jak sie nie przerodzi to chyba kazda miłosc kiedys wygasa wiec nie wróze niczego dobrego
Inne wątki na temat:
Pełna wersja