Dodaj do ulubionych

klasa na basenie - mamy do pomocy

15.09.10, 13:23
mam córkę w 2 kl.szk.podst., jest to klasa 7-latków. raz na tydzień dzieci mają 45 minut na basenie - jako pierwszą lekcję. basen jest kilka minut spacerem od szkoły.
wczoraj było zebranie, pani prosiła, aby zgłosiły się osoby chętne do pomocy w suszeniu włosów i ogólnie w pomocy dzieciom na basenie - dopilnowaniu, aby się porządnie wytarły, nie zostawiły w szatni swoich rzeczy itp.
na najbliższe wyjście zgłosiłam się tylko ja, na następne jedna mama, która często angażuje się do pomocy w szkole.
zgłosiłam się m.inn. dlatego, bo aż mi było głupio, gdy nauczycielka czekła kilka minut, a nikt się nie zgłaszał.
wkurza mnie to, że zawsze do jakiejkolwiek pomocy zgłaszają się te same osoby- ale oczywiście każdy rodzic chciałby, żeby jego dziecko miało dobrze wysuszone włosy , było porządnie wytarte, i nie pogubiło swoich maneli.
ja rozumiem, że każdy pracuje, ale gdyby tak każdy się wypiął, to kto by tej nauczycielce pomógł?
pani prosiła, aby już zgłaszali się chętni do pomocy na październik- nikt się nie zgłosił.
ja oczywiście rozumiem, że każdy pracuje, ale dlaczego zawsze pomagaję ci sami rodzice, a inni mają doopie? w zeszłym roku było to samo - trzeba było upiec jakieś tam ciasta czy przejechać się z dziećmi na wycieczkę - dosłownie jeden raz w semestrze wychowawczyni poprosiła o taką pomoc -każdy był akurat bardzo zajęty.
czy naprawdę tak trudno ten jeden raz w semetrze tak załatwić sobie w pracy aby się trochę spóźnić -tym bardziej,że można to załatwić z wyprzedzeniem?
to sobie ponarzekałam, już mi lepiej
Obserwuj wątek
    • gavagai1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:02
      eee, jeżeli organizują to w ramach godzin lekcyjnych, to powinni też zapewnic dzieciom stosowną opiekę.
      To na początku przedszkola u trzylatków, może też mógłby przychodzic jakiś rodzic pomagac ubierac dzieci przed wyjsciem na spacer, bo jest sajgon?

      Nie dziwię się, że nikt się nie zgłosił. Dziwię się, że nikt nie protestował przeciwko takim praktykom.
      • penelopa40 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:18
        gavagai1 - w szkołach państwowych jest 1 obowiązkowy rok basenu, w niektórych 3 lata, 2 nieobowiązkowe, w klasie naogoł jest ok 30 dzieci, nie ma dość peronelu aby wychodzić na basen z poszczegolnymi klasami, bo potem jest 1b a potem 2a itd, cały dzień naogół.... rodzice przy ustalaniu tych spraw zostają powiadomieni, ze potrzebna jest opieka, tak samo przy wychodzeniu na wycieczkę, do muzeum, do kina itd... jeśli rodzice nie chcą się włączyć nie ma powyższych wyjść - na 10 dzieci musi przypadac jeden opiekun czy jakos tak... więc pomoc rodziców być musi,
        inaczej natomiast jest w bardziej kameralnych zazwyczaj szkołach prywatnych i społecznych...
        inna kwestia, ze rodzice się nie kwapią... moje dziecko miało basen w klasach 1-3, problem był, wywieszaliśmy listę z datami, na którą rodzice się mogli wpisywać, pani mówiła na zebraniach a i tak od czasu do czasu basenu nie było z braku opieki...
        zawsze jest tak, zę niektórzy rodzice się angażują, inni mniej a część nigdy i wcale, tak samo z płaceniem rozmaitych składek... było tak, jest i będzie...
        wiem coś o tym bo drugi rok jestem skarbnikiem klasowym, nikt tej funkcji nie chce, mnie nie przeszkadza, a zato mam święty spokój w innych kwestiach, na basenie w ramach opieki byłam raz na 3 lata (mina nauczycielki bezcenna, bo wiedziała, ze nigdy nie będę, a ja akurat miałam inne sprawy i wzięłam dzień urlopu), bo akurat nie mogę się zwalniać i tyle - nie każdy moze spóźnić się do pracy czy wziąć urlop na żądanie..., zato angażowałam sie w inny sposób i było ok, ale są tacy rodzice co ich widuje się raz na rok albo i nie... niektórych "dłużników" łapałam w autach przed szkołą, jednemu dziecku z patologicznej rodziny decyzją rodzicow składki umorzyliśmy...
        a propos tytuły, nie tylko mamy, także ojcowie!
        • gavagai1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:23
          podtrzymuję, to co napisałam. Szkoła ma organizować zajęcia tak, aby móc zapewnić dzieciom bezpieczeństwo i opiekę. Jeżeli rodzice się zgadzają na takie rozwiązanie jak opisane powyżej, to niech jeżdżą z tymi dziećmi a choćby do 18r.ż. Zgodzili się - znają zasady - nie mają się zgłaszać na chętnych tylko jechać. dlatego się dziwię, że nie było protestów.

          Już abstrahuję totalnie od kwestii wieku dzieci i umiejętności samoobsługowych, które powinny już do tego wieku nabyć...
        • duch_mariana Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:12
          > a propos tytuły, nie tylko mamy, także ojcowie!

          Już ja sobie wyobrażam co to by się działo jakby mamuśki dowiedziały się, że pomagałem ich córkom przebierać się big_grin
          • zofijkamyjka Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 21:50
            duch_mariana napisał:

            > Już ja sobie wyobrażam co to by się działo jakby mamuśki dowiedziały się, że po
            > magałem ich córkom przebierać się big_grin

            Chłopcy tez na baseny chodzą.
            • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 21:54
              Dlatego my w pierwszej kolejności zachęcaliśmy ojców. Kobietę w osobie nauczycielki już mieliśmysmile
              Żaden się nie zgłosił. Stawiam na to, że w wielu domach to oni pracowalismile
            • duch_mariana Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 22:35
              > Chłopcy tez na baseny chodzą.

              Owszem chodzą, ale pomoc jest potrzebna także dla dziewczynek. Problemy z suszeniem też dotyczą głównie dziewczynek ze względu na długość owłosienia skóry czaszki. Dla mnie bez znaczenia czy pomagam dziewczynce, czy chłopcu. Pomóc niby mogę, ale ja chcę mieć święty spokój bez obaw, że jakaś stuknięta mamuśka zrobi aferę o nic. Odkąd to ja muszę pilotować szkolne sprawy, to wiem że to bardzo ciężki temat, a mamuśki robią problemy z takich rzeczy, że mi to by do głowy w życiu nie przyszło smile
      • mamabasia Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:56
        To rodzice powinni nauczyc dziecko posługiwać się suszarką, grzebieniem, pakowaniem plecaka po basenie. Nauczyciel powinien doglądać. To nie przedszkolaki.
      • lilka69 gavagai 15.09.10, 15:30
        a ty masz dziecko w prywatnym przedzszkolu/prywatnej szkole , ze takie masz wymagania?
        kto ma za dodatkowa pomoc placic w panstwowych placowkach? zaplac TY!


        ja tez nie rozumiem, dlaczego szkole , przedzszkole dziecka traktuje jak zlo konieczne i ucieka jak najszybciej z dzieciakiem po poludniu bez jakiejkolwiek inicjatywy. przeciez to tez dla WASZYCH dzieci barany.
        • gavagai1 Re: gavagai 15.09.10, 16:20
          w państwowym.
          jak mam jakieś wymagania, których placówka publiczna nie jest w stanie zrealizować we własnym zakresie(i wiem o tym decydując się na tę placówkę), to organizuję to dziecku sama, na miarę własnych możliwości.
      • gawliki Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 19:12
        u nas to samo,ale na szczescie duzo mam ze mna bylo..ale to dopiero 2raz,zobaczymy pozniej..........
    • filipianka Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:07
      mimo, że napisałaś dwa razy że rozumiesz że każdy pracuje to jednak wątpię że rozumiesz
      dzieci raz na tydzień mają basen a piszesz o zwolnieniu się raz w semestrze
      • koala500 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:14
        dzieci raz na tydzień mają basen a piszesz o zwolnieniu się raz w semestrze


        wiem dobrze co napisałam--
        nie musi być tak, że za każdym razem musi być kilka mam - wystarczy 1-2, tak więc w jednym tygodniu zwolniłaby się jedna mama, w następnym -druga, w kolejnym trzecia itd.
        gdyby każda jeden raz się zwolniła i przyszła na ten nieszczęsny basen, to pewnie wyszłoby 1 raz w semestrze na 1 mamę - a nawet rzadziej . to chyba nie jest skomplikowane?
    • desacratrix Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:09
      Co masz na myśli pisząc, żeby załatwić sobie spóźnienie do pracy? Jak można nie zdawać sobie sprawy, że w wielu zawodach nie jest to możliwe? Co byś powiedziała, gdyby do pracy spóźniła się nauczycielka Twojego dziecka, bo musiała, np. wycierać włosy swojemu przedszkolakowi?
      Szkoła organizuje = szkoła zapewnia opiekę i tyle. Towarzyszące i asystujące nauczycielom mamy to niestety zazwyczaj psiapsiółki pani albo lizuski, z obserwacji sądząc.
    • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:10
      Skoro szkoła organizuje zajęcia na basenie,to musi dołożyć starań,żeby dzieci miały zapewniona opiekę.
      • mamabasia Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:00
        Dziecko szkolne powinno być mocno samoobsługowe. Mój siedmiolatek bez problemu idzie do męskiej szatni, przebiera sie, po pływaniu wraca tam i do suszarek wychodzi wytarty, i ubrany. Suszarkę też potrafi obsłużyć. Sądząc po ilości takich chłopców w damskiej szatni sporo jest takich co sobie nie radzą.
    • grabasik Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:14
      Też uważam, że to przegięcie ze strony szkoły - mam taką samą sytuację w klasie mojego dziecka tylko dotyczy 9-latków, też Pani poprosiła o pomoc bo jest sama a szatnie dwie (chłopcy i dziewczynki), basen jest w środku tygodnia o 12.00. Skoro zajęcia są obowiązkowe w ramach lekcji to moim zdaniem szkoła powinna zorganizować dzieciom opiekę. Nie oznacza to oczywiście braku zaangażowania przy innych okazjach - pieczenie ciasta czy jakieś zakupy klasowe - w to się angażuję ale to nie przeszkadza mi w pracy zawodowej. Dla mnie są to dwie różne sprawy.
    • lolinka2 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:15
      w zeszłym roku w szkole córki było to samo - dla mnie masakra.
      Szkoła organizuje - szkoła się opiekuje, bo np. pani psycholog siedziała znudzona jak mops na pełnym etacie i udzielała się mało szczególnie.... mogłaby pójść.
      • koala500 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:19
        to może ja jestem mało asertywną frajerką?
        w zeszłym roku dałam się wrobić w wycieczkę, pieczenie tego nieszczęsnego ciasta, teraz ten basen...
        nie uważam siebie ani córki za lizuskę -to tak przy okazji
        • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:22
          Chodzę jak mogę,piekę ciasta i nie gromię inny,że im się nie che czy nie mogą.Jak czujesz sie jak frajerka nie rób tego.
        • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:34
          Dałaś się wrobić, jak ja kiedyśsmile
          A teraz nie jestem w żadnej trójce klasowejsmile I do pomocy też się nie zgłaszam. Przykro mismile
    • alexa0000 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:15
      Widzę,że zmieniło sie troche od czasów, gdy ja chodziłam jako pierwszak do klasy pływackiej. Jako sześciolatka musiałam sama wysuszyć sobie włosy przy zbiorczej, wielkiej suszarce, spakować się, wytrzeć. Naprawdę dzieci nie mogą w wieku 8 lat same sie obsłuzyć?
      • alexa0000 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:16
        W twoim przypadku w wieku 7, nie doczytałam. Zdanie podtrzymuję.
        • penelopa40 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:22
          chyba żyjemy w innym kraju...
          takie te wszystkie szkoły wasze opiekuńcze? tak wszystko organizują i zapewniaja...
          z moich obserwacji wynika, ze o pomoc rodzice zawsze są proszeni...
          poza tym nauczyciel nie ma prawa sam wyjść z 30 dzieci ze szkoły na basen! są na to przepisy
          • gavagai1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:24
            "poza tym nauczyciel nie ma prawa sam wyjść z 30 dzieci ze szkoły na basen! są na to przepisy"

            to niech nie wychodzi!
            jak wyglądają kwestie odpowiedzialności w razie jakiegoś wypadku? rodzic to kto na takim wyjeździe? jest ubezpieczony?
      • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:31
        Basen z reguły mają dzieci w klasach komunijnych.
        Jako rodzic lizus i psiapsiółka pani zawsze byłam z dzieciakami na basenie.
        Chłopcy samoobsługowi, dziewczynki absolutnie. Włosy do pasa (wiadomo, na komunii muszą pięknie wyglądać), może jedna na 15 dziewczynek miała czepek, suszarkę, o szczotce nie mówiąc.
        Ale za to pretensje "bo moja niunia miała wczoraj wilgotne włosy" jak najbardziej zbierałyśmy. Nauczycielka prosiła więc o: skrócenie włosów (nie do pasa, trochę krócej), foch strasznysmile) ; o zabranie suszarek, tez foch bo mamcia nie ma rano czasu by o takich pierdołach pamiętać w sytuacji globalnego ocieplenia i głodu panoszącego się w Afryce.
        Czyli: suszarki nie, szczotki też nie, włosy do pasa i pretensje do wszystkich dookoła, że córcia włosów sobie nie potrafi wysuszyć.
        A po basenie miałyśmy 15 minut na wysuszenie włosów, sprawdzenie, czy jakaś niunia nie włożyła kurtki bezpośrednio na koszulkę z krotkim rękawem (o to też były z sezonie zimowym pretensje do...nassmile i dotarcie na kolejną lekcję.

        Oczywiście część mam na bezrobociu, spora część dzieciaków przyprowadzana i odbierana przez babcie ale do pomocy nikogosmile
    • an_ni Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:28
      nie , nie rozumiesz, chociaz piszesz to slowo pare razy
      pracujacy rodzice nie maja wolnych dni w tygodniu, nawet jednej godziny z rana tez nie, ot tak po prostu na wyreczanie szkoly
      moze ci ktorzy pracuja na zmiany popoludniowe mogliby poswiecic te godzine z rana, ale ile osob pracuje na zmiany? pewnie 1 na 25 w klasie.
      chyba ze kazdy z rodzicow wzialby jeden dyzur w tygodniu tylko a nie caly miesiac albo rok !
      ale i tak nie kazdy moze przewidziec ze 20 stycznia bedzie mogl sie urwac z pracy!
      wiec zastanow sie jeszcze raz czy na pewno rozumiesz
      • koala500 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:46
        an_ni napisała:

        > nie , nie rozumiesz, chociaz piszesz to slowo pare razy
        > pracujacy rodzice nie maja wolnych dni w tygodniu, nawet jednej godziny z rana
        > tez nie, ot tak po prostu na wyreczanie szkoly
        > moze ci ktorzy pracuja na zmiany popoludniowe mogliby poswiecic te godzine z ra
        > na, ale ile osob pracuje na zmiany? pewnie 1 na 25 w klasie.
        są osoby prowadzące własną działalność, na macierzyńskim, wychowawczym, pracujące w różnych miejscach i w różnych systemach - nie wnikam w szczególy- chodzi mi o to, co ktoś wcześniej napisał, że każdy oczekuję że JEGO Kasia czy Zosia będzie porządnie wytarta , spakowana itd.
        > chyba ze kazdy z rodzicow wzialby jeden dyzur w tygodniu tylko a nie caly miesi
        > ac albo rok !
        właśnie o to mi cały czas chodzi -nie wiem, czy ja tak niejasno się wyrażam- w ciągu roku bedzie ok. 30 wyjść więc gdyby za każdym razem był to inny rodzic to na każdego przypadałoby 1, góra 2 wyjścia (w klasie jest 23 dzieci):

        • gavagai1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:51
          "że każdy oczekuję że JEGO Kasia czy Zosia będzie porządnie wytarta , spakowana itd."
          to niech tego dziecko nauczy...
          • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:56
            I pewnie nauczy ale póki co, jak to mówią, mamy środę i jutro basen, czyli powtórka z rozrywki. Znów Kasia przyjdzie bez suszarki i z włosami do pasa. I pewnie czapki nie weźmiesad
            Mama znów nie pojawi się na zebraniu, żeby nie usłyszeć, że córka nieprzygotowana na basen. A, jeśli pani córce bezpośrednio zwróci uwagę, mamusia pobiegnie z awanturą do dyrektora, że sobie takich komentarzy nie życzy.

            Tak to mniej więcej wygląda.
            • iwoniaw Z ciekawości - co na to dyrektor? :-D 15.09.10, 14:59
              Nie zaśmieje się mamusi w twarz i nie wyjaśni, że skoro sobie "nie życzy" uwag w kwestii nieprzygotowania dziecięcia, niechże je przygotuje, bo póki co jest jedną z nielicznych, które nie dbają o dziecię w tym zakresie?
              • pitahaya1 Re: Z ciekawości - co na to dyrektor? :-D 15.09.10, 15:04
                Ale ja nie pisałam, że dyrektor wziął nauczycielkę na dywanik. Raczej rozeszło się po kościach pod hasłem "musi sobie pani jakoś poradzić".
                Dlatego pani zawsze pewne rzeczy kierowała do pewnych osób. Z prośbą o załatwienie transportu do pana X, z prośbą o pomoc przy dzieciach do pani Y. A panią Z omijała szerokim łukiem.
                Na szczęście te awanturujące się były w opozycji. Co nie zmienia fakty, że nagle wszyscy pracowali i ani jednej babci nie było. Po prosru niektórzy rodzice woleli w wolnym czasie coś zrobić, czy to zakupy, czy okna umyć, niż marnować 2h na basenie. A też mam na myśli jedno wyjście tygodniowosad
                • iwoniaw Re: Z ciekawości - co na to dyrektor? :-D 15.09.10, 15:10
                  A nie, ja pytałam, co dyrektor takiej matce odpowiadał, bo zabicie śmiechem mi się nasunęło jako pierwsza opcja wink
                  Rodzic ma prawo woleć coś innego niż na basen z klasą jeździć, ale i tak uważam, że jeśli ma jakieś uwagi co do zaangażowania innych (typu "moja Zosia niedosuszona"), to niechże nauczy Zosię samoobsługi albo sam się angażuje.
                  • pitahaya1 Re: Z ciekawości - co na to dyrektor? :-D 15.09.10, 15:18
                    Mnie przy tej rozmowie nie byłosmile

                    A z tym zaangażowanie jest tak, że ja zamiast robić coś tam też mogę przeczytać książkęsmile Mogę pomóc nauczycielowi, mogę pomóc sąsiadce, koledze syna. A mogę też przeczytać książkę. Nikt mi tego nie zabroni.

                    I pewnie podobnie podchodzą inni rodzice. Zamiast raz w semestrze pomoc nauczycielowi, czytają książki. Ich prawo i ich wybór.
            • alexa0000 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:13
              Jeżeli basen jest obowiązkowy, to znaczy, że do obowiązków szkoły nalezy zadbanie o dzieci. Smieszy mnie powoływanie sie na brak kadry opiekunczej (to nie o tobie); nie możemy, nie idziemy, i tyle. Jeżeli dziecko jest niedopilnowane, tzn mokre włosy itepe, idziemy z pretensjami do dyrektora. Jeżeli tlumaczeniem jest brak kadry, patrz punkt pierwszy. Jeżeli dyr wyskoczy z pretensjami o niesamodzielnosć, albo kulimy uszy i zgadzamy sie,że mamy dziecię nieudolne, albo robimy awanturę i domagamy sie zwiększonej opieki.

              Puenta: nie wiem, co rodzice mieliby miec do lekcji prowadzonych przez szkołę w godzinach zajeć. Jeżeli zgadzają sie pomóc, to jest jedynie ich dobra wola, dobre serce, które ty akurat maszwink. A w przypadku mam księżniczek z długimi włosami parsknęlabym takiej w twarz. To ty robisz łaskę,że się udzielasz charytatywnie.
              • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:52
                Ja z mamusiami nie miałam problemu. To było raptem kilka osób, wiecznie te same.
                Prosiłam asertywnie o zajęcie się ich córkami, dzięki czemu my będziemy miały 2/3 pracy mniej, w zasadzie tylko zliczenie towarzystwa przed wyjściem z basenusmile
                Basen obowiązkowy, dofinansowany przez gminę. Z drugiej strony dla wielu dzieciaków to był jedyny kontakt z wodą i instruktorem pływania.
                Czasy basenowe za mną już dawnosmile
                Wyleczyłam się z takiej pomocy dzięki wspomnianym wcześniej rodzicom.
              • mamabasia Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 16:07
                Dziecko powinno samo umieć sie wytrzeć, wysuszyć, ubrac. Nauczyciel powinien jedynie doglądnąć. O pomoc proszą bo dzieci są niesaMODZIELNE I TO NIE Z WINY SZKOŁY A RODZICÓW. Przepraszam za capsa.
          • iwoniaw Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:57
            Albo jeśli jest rodzicem takiej nieporadnej Kasi czy Maciusia, niechże ON jedzie i dogląda, nieprawdaż?
            • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:08
              Aha, w tym cały problem, ze u nas w klasie nagle sami etatowcy się pojawilismile
        • filipianka Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 16:05
          > na, ale ile osob pracuje na zmiany? pewnie 1 na 25 w klasie.
          > są osoby prowadzące własną działalność, na macierzyńskim, wychowawczym, pracują
          > ce w różnych miejscach i w różnych systemach - nie wnikam w szczególy- chodzi m

          jak ktoś jest na macierzyńskim wychowawczym to rozumiem że młodsze dziecko na czas basenu ma oddać na świetlicę szkolną
          a jak prowadzi działalność to wszystko może a klient zrozumie że basen
          • iwoniaw No ba! 15.09.10, 16:13
            Wszak wiadomo, że jeśli ktoś nie na etacie, to na bank się obija bez względu na ilość pozostałych dzieci, zajęć zawodowych, domowych i spraw własnych wink
      • k1234561 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:09
        Ja od pierwszej klasy podstawówki do chwili obecnej czyli III klasa podst.starałam się pomagać jak pani nauczycielka prosiła,były to różne rzeczy np. o przyniesienie dobrowolne np.ręczników papierowych do klasy,chusteczek higienicznych,upieczenie ciasta,załatwienie jakiejś rzeczy itp.,zawsze też córka była obecna na wszystkich uroczystościach szkolnych odbywających się po lekcjach,zawsze przygotowana i przywieziona 15 min.przed rozoczęciem uroczystości,nigdy nie spóźniona itp.Ale za to nie spotykało córki nigdy nic dobrego.Pani często niesprawiedliwie ją oceniała i ocenia,nigdy nie pochwaliła itp.,a kilka dni temu,kiedy w szkole odbywało się pasowanie na ucznia klas pierwszych,nota bene po lekcjach,a córka w tym czasie musiała być na dużo wcześniej umówionej konsultacji lekarskiej i nie mogła brać udziału w uroczystościach szkolnych,pani wychowawczyni opier... ją następnego dnia,że córka lekceważy sobie szkołę.Nota bene,jak się potem dowiedziałam od kilku mam,uczniów ze starszych klas była tylko garstka,również z innych klas nie było 100% obecności.
        Takie traktowanie zniechęca do pomagania,szkole i angażowania się w szkolne sprawy.
        Dodam,że w klasie są osoby,które nigdy w niczym nie pomogły,palcem w bucie nie kiwnęły,wszędzie zawsze na ostatnią chwilę,albo zapomniały o czymś albo też nie ani razu na uroczystościach szkolnych ich nie było i takim osobom jakoś nikt nic nie powie.A tu człowiek latał ja głu..,pomagał i się wszystkim interesował i jeszcze ochrzaniony zostaje jak raz coś nie tak jest.
        Ja już mam na przykład dosyć i widzę,że córka także ma "skrzydła podcięte".
    • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:46
      koala500 napisała:

      > mam córkę w 2 kl.szk.podst., jest to klasa 7-latków. raz na tydzień dzieci mają
      > 45 minut na basenie - jako pierwszą lekcję. basen jest kilka minut spacerem od
      > szkoły.
      > wczoraj było zebranie, pani prosiła, aby zgłosiły się osoby chętne do pomocy w
      > suszeniu włosów i ogólnie w pomocy dzieciom na basenie - dopilnowaniu, aby się
      > porządnie wytarły, nie zostawiły w szatni swoich rzeczy itp.

      Rozumiem że to jest szkoła specjalna dla dzieci zapóźnionych w rozwoju? Bo nie widzę żadnego innego powodu dla którego trzeba by się wygłupiać z pilnowaniem czy dziecko pamiętało o zabraniu ze sobą kąpielówek.
      • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:48
        Rozumiem,ze nigdy nie widziałaś dzieci na basenie w tym wieku.
        • mamabasia Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:05
          A czyja wina są niegramotne dzieci co nie umieją się wysuszyć i ubrać?
          • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:09
            Rodziców?Co nie zmienia faktu,że jak chodzę na basen to czasem majtki trzeba 7 latkom zakładać bo stoją i patrzą jak na ufo.
            • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:20
              gryzelda71 napisała:

              > Rodziców?Co nie zmienia faktu,że jak chodzę na basen to czasem majtki trzeba 7
              > latkom zakładać bo stoją i patrzą jak na ufo.

              No to niech stoją. A jak się przez to stanie spóźnią na następną lekcję to im wpisać uwagę. Nie widzę w tym problemu. Na świecie jest wiele rzeczy bardziej godnych zainteresowania niż niezdarny 7-latek który nie umie się przebrać po basenie. (Bo zawsze była na podorędzie jakaś Gryzelda71 co mu założyła majtki, więc po co miał się wysilać?)
              • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:25
                c2h6 napisała:


                >
                > No to niech stoją. A jak się przez to stanie spóźnią na następną lekcję to im w
                > pisać uwagę.

                Przez takiego niezdarnego 7-latka spóźni się cała klasa. Chyba, że sądzisz, że ów 7-latek zostanie sam na basenie. Innym razem klasa spóźni się przez niezdarną 7-latkę. A jak często można poruszyć ten problem na zebraniu, można przeczytać w innym wątkusmile
                • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:33
                  pitahaya1 napisał:

                  > c2h6 napisała:
                  > >
                  > > No to niech stoją. A jak się przez to stanie spóźnią na następną lekcję t
                  > o im w
                  > > pisać uwagę.
                  >
                  > Przez takiego niezdarnego 7-latka spóźni się cała klasa. Chyba, że sądzi
                  > sz, że ów 7-latek zostanie sam na basenie. Innym razem klasa spóźni się przez n
                  > iezdarną 7-latkę. A jak często można poruszyć ten problem na zebraniu, można pr
                  > zeczytać w innym wątkusmile

                  No to wpisać uwagę "Przez Państwa dziecko spóźniła się cała klasa". Na co zresztą rodzice powinni odpowiedzieć "To sobie tak zorganizujcie wyjścia żeby nie było problemu z jednym spóźnialskim". A najlepiej to zrobić tak, że jak się klasa spóźnia cała, to cała ma przez to problemy. Szybko się marudy nauczą że trzeba się sprężać.
                  • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:56
                    Marudy zostaną marudami. Nie te czasy, kiedy to nauczyciel mógł zwrócić dziecku uwagę nie bojąc się wizytacji z kuratorium.
                    Pewnie, że to problem szkoły. Po prostu następnym razem dzieciom pozostanie rzucanie piłkami na szkolnym korytarzu. A na basen pójdą inne klasy. Takie są realiasmile
                    Bo niby skąd szkoła miałaby mieć dodatkowych nauczycieli na wszelkie kilkudniowe wycieczki, wyjścia do kina czy basen? Nauczyciel ma prawo wziąć po opiekę, o ile mnie pamięć nie myli, nie więcej niż 20 uczniów. Powyżej tej liczby musi mieć drugą osobę do pomocy.
                    • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 16:00
                      pitahaya1 napisał:

                      > Marudy zostaną marudami. Nie te czasy, kiedy to nauczyciel mógł zwrócić dziecku
                      > uwagę nie bojąc się wizytacji z kuratorium.

                      Taaa, ulice sa pełne wyrzuconych z pracy żebrzących nauczycieli.

                      > Pewnie, że to problem szkoły. Po prostu następnym razem dzieciom pozostanie rzu
                      > canie piłkami na szkolnym korytarzu. A na basen pójdą inne klasy. Takie są real
                      > iasmile

                      No to jak się klasa dowie że za spóźnianie się z basenu skończy z piłkami lekarskimi do rzucania to już oni się szybko tak pozbierają, żeby zdązyć. Takie są realia. (Chyba że nie lubią basenu)

                      > Bo niby skąd szkoła miałaby mieć dodatkowych nauczycieli na wszelkie kilkudniow
                      > e wycieczki, wyjścia do kina czy basen? Nauczyciel ma prawo wziąć po opiekę, o
                      > ile mnie pamięć nie myli, nie więcej niż 20 uczniów. Powyżej tej liczby musi mi
                      > eć drugą osobę do pomocy.

                      No, drugiego nauczyciela.
                      • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 16:10
                        Oksmile
                        Jak dziecko nauczyciela mam nieco inne spojrzenie na te tematy.
                        • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 16:19
                          pitahaya1 napisał:

                          > Oksmile
                          > Jak dziecko nauczyciela mam nieco inne spojrzenie na te tematy.
                          >
                          A ja, jako w odróżnieniu od Ciebie dziecko nauczyciela, mam takie właśnie.
                    • burza4 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 18:49
                      pitahaya1 napisał:

                      > Bo niby skąd szkoła miałaby mieć dodatkowych nauczycieli na wszelkie kilkudniow
                      > e wycieczki, wyjścia do kina czy basen? Nauczyciel ma prawo wziąć po opiekę, o
                      > ile mnie pamięć nie myli, nie więcej niż 20 uczniów. Powyżej tej liczby musi mi
                      > eć drugą osobę do pomocy.

                      To niech ktoś (dyrekcje, masowo) wreszcie się wychyli i powie w kuratorium, że idea jest może i słuszna, ale nie do zrealizowania przy takich zasobach. Tymczasem od lat wszyscy kładą uszy po sobie i oczekują cudów, że to się jakoś załata wolontariuszami. Co ciekawe - jakoś do kościoła na mszę to można dzieci zaprowadzić i tu się nie spotkałam z logistycznym problemem, że "się nie da".

                      Nie wyobrażam sobie, żeby miała zwalniać się z pracy na 1,5 godziny i kolejne 3 spędzić na dojeździe w obie strony.
              • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:26
                Bardzo dobra rada z tym niech stoją,tylko ja też nie mam zamiaru całego dnia w przebieralni spędzać.
                • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:38
                  gryzelda71 napisała:

                  > Bardzo dobra rada z tym niech stoją,tylko ja też nie mam zamiaru całego dnia w
                  > przebieralni spędzać.

                  Jak cała klasa będzie stała i patrzyła jak Jasiowi dynda bo nie umie założyć majtek, to się Jasio błyskawicznie nauczy to robić. A sytuacje że "trzeba cały dzień czekać aż on..." biorą się właśnie z tego, że takie osoby jak Ty nie miały cierpliwości raz przeczekać chwili, tylko rzucały się zawsze do podwiązywania troków od kalesonów niezdarom.
                  • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:43
                    No pacz,chodzi taka matka pomaga i w rezultacie TO JEJ WINA,że jasio nie umie majtek założyćbig_grin
                    A teraz, skoro ty na to wpadłaś,dzieci rodziców tez to wymyślą hehehehe
                    • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:58
                      gryzelda71 napisała:

                      > No pacz,chodzi taka matka pomaga i w rezultacie TO JEJ WINA,że jasio nie umie m
                      > ajtek założyćbig_grin
                      > A teraz, skoro ty na to wpadłaś,dzieci rodziców tez to wymyślą hehehehe

                      Tak, mimo Twojej próby bycia zgryźliwą - dokładnie tak jest. Jak Jasio wie, że ktoś mu tyłek podetrze, to sam nie będzie tego robił. Bo niby dlaczego? To że do dzieci na basenie jest potrzebna dodatkowa opieka to wina tej właśnie opieki.

                      Ciekawe, czy po WF też takiemu Jasiowi będziesz majtki podciągać? Przecież to się od basenu praktycznie nie różni, też się trzeba przebrać.

                      • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 16:08
                        Nie zgodzę się.
                        Wf jest na terenie szkoły. Spóźnienie się to już indywidualny problem Jasia.
                        Basen w zdecydowanej większości jest poza szkołą. Trzeba wyjść razem z całą klasą. Poza tym trzeba się ciepło ubrać, z mokrymi włosami na dwór nie wyjdziesz, zwłaszcza zimą. Nie daj panie mieć taką sierotkę na sumieniu, gdyby dostała zapalenia płuc albo czegoś innego. Ja miałabym mimo wszystko, Ty pewnie zrzuciłabyś/łbyś na karb rodzica tego dziecka. Ale, albo się jest tym opiekunem, albo nie.

                        I wracam znów do przepisów, które mówią o dodatkowej opiece powyżej określonej liczby dzieci.
                        • iwoniaw A czy te przepisy ostatnio przypadkiem 15.09.10, 16:17
                          nie wymagają opieki, ale kwalifikowanej? Kim jest taki rodzic-opiekun formalnie? Na ile odpowiada jeśli coś się komuś stanie? A jeśli jemu coś się stanie? Przecież nie zakwalifikują tego jako wypadek w pracy, no nie? Jak to jest?
                          • pitahaya1 Re: A czy te przepisy ostatnio przypadkiem 15.09.10, 16:42
                            Nie wiem. Czasy basenów i wycieczek mam dawno za sobą.
                      • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 16:59
                        Masz rację.Olać jasia.Mój samoobsługowy to co ja jasiem będę się przejmować.Tylko dlaczego mój TEŻ ma mieć nieobecność?Podsuń jakieś rozwiązanie,masz widzę głowę pełną pomysłów,świetnych pomysłówsmile
                        A może szybsze dzieci manto powinny jasiowi spuścić to tempo zwiększy co sądzisz?big_grin
                        • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:22
                          gryzelda71 napisała:

                          > Masz rację.Olać jasia.Mój samoobsługowy to co ja jasiem będę się przejmować.Tyl
                          > ko dlaczego mój TEŻ ma mieć nieobecność?Podsuń jakieś rozwiązanie,masz widzę gł
                          > owę pełną pomysłów,świetnych pomysłówsmile
                          > A może szybsze dzieci manto powinny jasiowi spuścić to tempo zwiększy co sądzis
                          > z?big_grin

                          Tak jest, dokładnie o to chodzi. Oczywiście nie musi być stricte manto, wystarczy jak mu grupa da do zrozumienia że się jej nie podoba że przez Jasia mają tyły.

                          A w ogóle to skoro basen jest blisko, to dzieci powinny po prostu same się poruszać między nim a szkołą.
                          • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:33
                            Ale masz łeb.
                            Trzeba do dyrekcji pójść i powiedzieć ,że basem blisko i pierwszaki same mogą na i z hehehehe
                            Założę się ,że wiele mamuś nagle da radę dzieciaka odprowadzić.
                            • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:36
                              gryzelda71 napisała:

                              > Ale masz łeb.
                              > Trzeba do dyrekcji pójść i powiedzieć ,że basem blisko i pierwszaki same mogą n
                              > a i z hehehehe
                              > Założę się ,że wiele mamuś nagle da radę dzieciaka odprowadzić.

                              Jak nie umiały nauczyć dziecka przez 7 lat jak się poruszać po ulicach, to niech odprowadzją.
                              • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:39

                                Chyba z choinki się urwałaś z tym 7 latkiem latającym miedzy szkołą a basenem samodzielnie .
                                • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:41
                                  gryzelda71 napisała:

                                  >
                                  > Chyba z choinki się urwałaś z tym 7 latkiem latającym miedzy szkołą a basenem s
                                  > amodzielnie .

                                  A co w tym jest dziwnego? Przecież nawet przepisy ruchu drogowego pozwalają takiemu dziecku samodzielnie chodzić po ulicy. Do szkoły samo idzie, ze szkoły samo wraca, po szkole samo biega z kolegami, a między szkołą a basenem nie da rady? No bez jaj.
                                  • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:46
                                    Cudnie,z twoim nie będzie problemu.Samo dotrze i wróci,jak napiszesz oświadczenie,że zwalniasz szkołę z odpowiedzialności.
                                    Durne te rodzice,odbierają po lekcjach,zaprowadzają do szkoły,a toż to norma,że 7 latek po mieście łazi sam bez jakiegokolwiek nadzoru.
                                    • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:51
                                      gryzelda71 napisała:

                                      > Cudnie,z twoim nie będzie problemu.Samo dotrze i wróci,jak napiszesz oświadczen
                                      > ie,że zwalniasz szkołę z odpowiedzialności.

                                      A niechby tylko szkoła spróbowała żądać ode mnie oświadczenia że moje dziecko może poza godzinami lekcyjnymi samo chodzić po ulicy.

                                      > Durne te rodzice,odbierają po lekcjach,zaprowadzają do szkoły,a toż to norma,że
                                      > 7 latek po mieście łazi sam bez jakiegokolwiek nadzoru.

                                      A co, w tym jest coś dziwnego?
                                      • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:54
                                        wiec jednak i twoje będzie parami na ten basen szło z klasą.
                          • mgla_jedwabna Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 17.09.10, 14:16
                            "wystarczy jak mu grupa da do zrozumienia że się jej nie podoba że przez Jasia mają tyły"

                            Wtedy Jasio zostanie ukarany za głupotę swoich rodziców i to podwójnie: bo nie dość, że jest pierdołą, to jeszcze klasa go gnębi. W to, że Jasio nauczy się szybciej wciągać majtki na skutek wyśmiania przez kolegów, raczej nie wierzę: co najwyżej do gołego tyłka dojdzie mu przeświadczenie, że nic nie potrafi i jest niezdarą. Krytyka w wykonaniu grupy siemiolatkow rzadko bywa konstruktywna.

                            Wszystko rozbija się o oszczędności w szkole: po co wysłać z dziećmi dwoje nauczycieli (którym trzeba płacić), jak można wrobić w darmową robotę rodziców? Jeśli basen jest na pierwszej lekcji, nie powinno być problemu z daniem dodatkowej godziny lekcyjnej nauczycielowi, który normalnie zaczyna od drugiej lub trzeciej lekcji.
                  • attiya Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 16:29
                    o to to smile i jeszcze jak inne dzieci zaczną robić podśmiechujki, to Jaś raz raz nauczy się majteczki wkładać big_grin
            • lilka69 no i co z tego , ze trzeba 7-latkowi 15.09.10, 15:33
              majtki zalozyc?

              wy to byscie chcialy , zeby dzieci jak najszybciej umialy sie ubrac i do roboty poszly zarobic na siebie.
              • c2h6 Re: no i co z tego , ze trzeba 7-latkowi 15.09.10, 15:39
                lilka69 napisała:

                > majtki zalozyc?

                To z tego, że taki 7-latek jest upośledzony ruchowo. A to się powinno leczyć.
              • gryzelda71 Re: no i co z tego , ze trzeba 7-latkowi 15.09.10, 15:40
                Nie,ale fajnie byłoby żeby umiało w tym wieku samo się ubrać.A jak nie nich rodzice darują sobie szkolne zajęcia na basenie,i wożą je po południu.
                • lilka69 Re: no i co z tego , ze trzeba 7-latkowi 15.09.10, 20:16
                  ok, i z tym argumentem MUSZE sie zgodzic gryzelda. juz nic nie dodaje.
              • duch_mariana No i nic z tego :) 15.09.10, 15:40
                Mnie to nie rusza, że trzeba siedmiolatkowi majtki założyć, pomóc ośmiolatce wysuszyć włosy, czy podetrzeć dziesięciolatce tyłek. Tylko niech robią to rodzice, a nie zganiają to na innych. Moja Księżniczka w niedzielę będzie się przewalała po łóżku do południa. Trzeba jej zrobić śniadanie i podać do łóżka, a być może także nakarmić. Oczywiście bułki muszą być świeże, więc trzeba wpierw zaliczyć Carrefoura. Są chętni?
          • falka32 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 12:13
            > A czyja wina są niegramotne dzieci co nie umieją się wysuszyć i ubrać?

            Rozumiem, że w szkole publicznej nie ma miejsca dla dzieci niezdarnych, powolnych, narwanych, które się zagapiają, które wolno zapamiętują? Nie przypominam sobie takiego kryterium selekcji uczniów. Jeżeli zajęcia są obowiązkowe, to są obowiązkowe dla wszystkich uczniów, dopuszczonych do nauki w szkole publicznej i szkoła powinna tym wszystkim uczniom zapewnić bezpieczeństwo, w tym niewychodzenie na mróz z mokrą głową. Ja bym chętnie jako rodzic nie wyraziła zgody na chodzenie mojego dziecka na basen ze szkołą, które kończyło się zapaleniami uszu raz na miesiąc i masakrycznymi zaległościami w szkole. Dopilnować nie mogłam, pracowałam, basen był o 13-tej. Zrezygnować z basenu nie mogłam, bo to zajęcia obowiązkowe. Nauczyć dziecka pewnych rzeczy nie mogłam, bo miał lekkie ZA, wtedy jeszcze nie zdiagnozowane i nie zwracał uwagi na takie drobiazgi, jak wyjście z mokrą głową na mróz -15 i nadal nie zwraca. Że nie wspomnę o zapominaniu rzeczy. W d... mam problemy szkoły z organizacją takich zajęć. Niech walczą o zmianę programu i obowiązkowości zajęć, jeżeli nie mają możliwości zapewnić dzieciom - wszystkim dzieciom, które mają obowiązek szkolny i chodzą do szkoły publicznej - właściwej opieki podczas obowiązkowych zajęć.
            • mgla_jedwabna Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 17.09.10, 14:22
              Jeśli twoje dziecko ma ZA, to powinno mieć nauczyciela pomocniczego. Wtedy byłoby komu dopilnować mokrych włosów i uszu, o które zdrowe dzieci mogą zadbać same. Ale mu ty nie rozmawiamy o dzieciach z zaburzeniami, tylko o takich, które MOGŁYBY się nauczyć wycierać tyłek i suszyć włosy - ale ich rodzice mają to w d..., a nauczyciel nie jest od tego, żeby wyrabiać w dzieciach nawyki higieniczno-pielęgnacyjne. Nauczyciel jest ew. od tego, żeby sprawdzić, czy wszystkie dzieci mają np. suche włosy i tym, które mają wilgotne powiedzieć "Kasia, podsusz się jeszcze za lewym uchem", a nie stać 15 min nad grzywą księżniczki Kasi, bo ona sama nie potrafi.
      • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:52
        Jeśli rodzic przez całe życie pakował dziecku plecak, efekt może być właśnie takismile
        Samo dzielne dziecko nie ma problemu ze spakowaniem rzeczy na basen.

        Szkoda, że mam starsze dzieci.
        Mogłabym z tym tekstem "Rozumiem że to jest szkoła specjalna dla dzieci zapóźnionych w rozwoju? Bo nie
        > widzę żadnego innego powodu dla którego trzeba by się wygłupiać z pilnowaniem c
        > zy dziecko pamiętało o zabraniu ze sobą kąpielówek." wyskoczyć na zebraniu.
        Miny rodziców bezcennesmile))
        • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:24
          pitahaya1 napisał:

          > Jeśli rodzic przez całe życie pakował dziecku plecak, efekt może być właśnie ta
          > kismile
          > Samo dzielne dziecko nie ma problemu ze spakowaniem rzeczy na basen.

          I z powrotem. Oczywiście, że to sprawa rodziców. No ale dziecka nie uczy się samodzielności przez postawienie przy nim mamusi dyżurnej żeby mu pilnowała czy ma na d* galoty. A już zwłaszcza że takie co się zgłaszają na te dużury to pewnie z gatunku tych bardziej panikujących, co może prowadzić do głupich dysonansów u dzieci normalniejszych rodziców.
          • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 16:00
            c2h6 napisała:

            A już zwłaszcza że takie co się zgłaszają na te dużury to pewni
            > e z gatunku tych bardziej panikujących, co może prowadzić do głupich dysonansów
            > u dzieci normalniejszych rodziców.

            Aha, ja akurat z tych panikującychsmile)))
            • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 17:10

              > c2h6 napisała:
              >
              > A już zwłaszcza że takie co się zgłaszają na te dużury to pewni
              > > e z gatunku tych bardziej panikujących, co może prowadzić do głupich dyso
              > nansów
              > > u dzieci normalniejszych rodziców.

              Te co ławki w klasie ustawiają na ślubowania to tez lizuski.A te co ciasta pieką to już słów na nie zabrakło.Najnormalniejsze są takie co w 4literach wszystko mają, a na odchodne skwitują że kiepska imprezabig_grin(tak jak ty podsumowałaś pomoc okołobasenową)
              O... przypomniało mi się,jak zgłosiłam się do pieczenia ciasta na ślubowanie(lizuska straszne)to jedna mama powiedziała tylko bez orzechów i czekolady bo mój nie lubismile))Będzie snickers z podwójna porcją orzechów.
              • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:33
                gryzelda71 napisała:

                > > c2h6 napisała:
                > Te co ławki w klasie ustawiają na ślubowania to tez lizuski.A te co ciasta piek

                A to dzieci nie mogą same tych ławek ustawić? (Pomijam już głupotę urządzania takich imprez jak "ślubowanie" pierwszaków).

                > ą to już słów na nie zabrakło.Najnormalniejsze są takie co w 4literach wszystko
                > mają, a na odchodne skwitują że kiepska imprezabig_grin(tak jak ty podsumowałaś pomo
                > c okołobasenową)
                > O... przypomniało mi się,jak zgłosiłam się do pieczenia ciasta na ślubowanie(li
                > zuska straszne)to jedna mama powiedziała tylko bez orzechów i czekolady bo mój
                > nie lubismile))Będzie snickers z podwójna porcją orzechów.

                Aha. Czyli zgłaszasz się dobrowolnie a potem masz za złe innym, że musisz robić za nie robotę. No i oczywiście nie wpadłaś na pomysł sprawdzenia czy któreś dziecko nie jest na orzechy uczulone, tylko nawalisz ich wiadro. A potem będziesz miała kolejne pretensje że zupełnie nie wiadomo czemu tamta kobieta narzeka na to że ciasto było dokładnie takie, jakie ona prosiła żeby nie było, niewdzięcznica.

                I właśnie dlatego nie znoszę takich aktywistek jak Ty.
                • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:42
                  Nie mam pretensji,co jedynie śmieszą mnie takie jak ty,co nic nie zrobią,a naszczekają się jakby wszytko spoczywała na ich barkach.Chcę pomagam,ty masz w du...e miej.
                  Ale wara od krytykowania tych co i twojej latorośli nie raz pomogą zapiąć suwak bo mamusia nie spostrzegła ze zepsuty i trzeba wymienić.Jasne nie miała czasu.
                  • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:49
                    gryzelda71 napisała:

                    > Nie mam pretensji,co jedynie śmieszą mnie takie jak ty,co nic nie zrobią,a nasz
                    > czekają się jakby wszytko spoczywała na ich barkach.Chcę pomagam,ty masz w du..
                    > .e miej.

                    Na razie to Ty szczekasz o tym, jak to wszystko na Twoich barkach leży i jak by się szkoła zawaliła bez Twojego ciasta. Ja wręcz przeciwnie, ja właśnie domagam się żeby mi dać spokój i nie zmuszać mnie do społecznikowskiej działalności której sensu nie widzę - więc się do niej nie zgłaszam.

                    > Ale wara od krytykowania tych co i twojej latorośli nie raz pomogą zapiąć suwak
                    > bo mamusia nie spostrzegła ze zepsuty i trzeba wymienić.Jasne nie miała czasu.

                    Moje latorośle potrafią same poinformować że suwak jest zepsuty. A namolnych pomocników co lepiej ode mnie i moich dzieci wiedzą że moim dzieciom trzeba pomagać bo sa niezdarne nie tylko będę krytykować, ale nawet przeganiać.

                    TSD, jak tu ładnie wylazło całe Twoje aktywistyczne nadęcie: nie jestem i nie popieram popieram aktywistek - na pewno moje dziecko chodzi brudne i obdarte. Bo tylko dzieci nadgorliwych matek są odpowiednio zadbane.
                    • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:56
                      Zacytuj gdzie się skarżę.
                      Ja nie znoszą takich matek jak ty.I jesteśmy kwita prawda?
                      • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 11:05
                        gryzelda71 napisała:

                        > Zacytuj gdzie się skarżę.

                        No przecież w całym wątku, co tu cytować? Cały wątek powtarzasz jak to Ty pomagasz a inne nie i jak to nieładnie z ich strony.

                        > Ja nie znoszą takich matek jak ty.I jesteśmy kwita prawda?

                        O, znowu.

                        (Przy czym ja nie znoszę takich, które chcą mnie lub moje dzieci do czegoś zmuszać. A Ty nie znosisz po prostu takich, które są inne niż Ty.)

                        • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 11:09
                          No cóż napisanie,że się pomaga nie jest skargą(heloł to nie ja napisałam wstępny post).To raczej stwierdzenie faktu nie sądzisz?A ze czytasz jak chcesz nie mój problem.Lubię pomagać JAK TRZEBA i będę to robić jak będę miała czas.Zbrodnia?Ja widać tak.
                          • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 11:13
                            gryzelda71 napisała:

                            > No cóż napisanie,że się pomaga nie jest skargą(heloł to nie ja napisałam wstępn

                            Ale stękanie jak to inni nie pomagają (a co gorsza mają uwagi do Twojego pomagania) już tak.

                            > y post).To raczej stwierdzenie faktu nie sądzisz?A ze czytasz jak chcesz nie mó
                            > j problem.Lubię pomagać JAK TRZEBA i będę to robić jak będę miała czas.Zbrodnia
                            > ?Ja widać tak.

                            No, jak decydujesz za mnie i moje dzieci kiedy im TRZEBA to tak, zbrodnia.
                            • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 11:34
                              > Ale stękanie jak to inni nie pomagają (a co gorsza mają uwagi do Twojego pomaga
                              > nia) już tak.

                              Ale to ty stękasz.Ja tyllko opisałam jak rzecz wygląda.

                              > No, jak decydujesz za mnie i moje dzieci kiedy im TRZEBA to tak, zbrodnia

                              A decyduję?PIEKĄC CIASTO BEZ BŁOGOSŁAWIEŃSTWA INNYCH MAMUSIEK?
                              Na marginesie,jak jakaś matka sobie nie życzy,żeby dziecku w czymkolwiek pomagać to co za problem to powiedzieć?
                              • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 11:45
                                gryzelda71 napisała:

                                > > Ale stękanie jak to inni nie pomagają (a co gorsza mają uwagi do Twojego
                                > pomaga
                                > > nia) już tak.
                                >
                                > Ale to ty stękasz.Ja tyllko opisałam jak rzecz wygląda.

                                No, że niedobre Inne Matki się nie zgłaszają a potem śmią mieć uwagi. Niegodziwe.

                                > > No, jak decydujesz za mnie i moje dzieci kiedy im TRZEBA to tak, zbrodnia
                                >
                                > A decyduję?PIEKĄC CIASTO BEZ BŁOGOSŁAWIEŃSTWA INNYCH MAMUSIEK?

                                Przecież sama napisałaś że decydujesz, do tego złośliwie. Kiedy się oburzałaś jak ktoś może mieć jakieś poglądy na temat tego, jakie ciasto powinny dostać dzieci. (Też mi zresztą ciasto wymyśliłaś, nutella zbełtana z orzechami)

                                > Na marginesie,jak jakaś matka sobie nie życzy,żeby dziecku w czymkolwiek pomaga
                                > ć to co za problem to powiedzieć?

                                A taki że mówić to sobie można, a taka aktywistka i tak jak zobaczy że dziecko robi coś, co ona by chciała robić inaczej to się zabierze za interwencję "bo na pewno mu zaszkodzi".
                                • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 11:58


                                  > Przecież sama napisałaś że decydujesz, do tego złośliwie. Kiedy się oburzałaś j
                                  > ak ktoś może mieć jakieś poglądy na temat tego, jakie ciasto powinny dostać dzi
                                  > eci. (Też mi zresztą ciasto wymyśliłaś, nutella zbełtana z orzechami)

                                  Nie,ja tylko się zgłosiłam,bo te normalne matki nie chciały.Opłacić składki na ciastka tez nie chciały,ale już sugerować mi co mam upiec to były pierwsze.
                                  O jakiej nutelli zbełtanej z orzechami piszesz?Podsuń przepis bo nie znamsmile

                                  Czy ty uważasz,że jak idę na basen bo syn prosił,żebym popatrzyła jak pływa to wyrywaj majtki z rąk i na siłę ubieram obce dzieci?Nie,ale kal podejdzie jaś,że nie UMIE SKARPET ZAŁOŻYĆ BO NIC WCHODZĄ to pomogę.
                                  Skąd ten pomysł,że te matki pchają się drzwiami i oknami?Pewnie już inne,te normalne szans nie mają bo te aktywistki wszędzie pierwsze.big_grin
                • attiya Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 16:46
                  eee tam, nie przesadzaj, szczytem aroganacji jest tekst mamusi, jakie ciasto ma być
                  Jak nie pasi, to niech sama zrobi/kupi. Nie będzie nam Gryzelda pod jedno dziecko piekła ciasta big_grin
              • attiya Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 16:38
                najlepiej zrób ze dwa takie ciasta orzechowo-czekoladowe big_grin
      • iwoniaw Też mnie dziwi, że 7-latki 15.09.10, 14:55
        nie potrafią ogarnąć swoich rzeczy, wytrzeć się i ubrać. Moje dziecko jeździło na basen w przedszkolu, 5-latki dawały radę i jakoś nikt nie sugerował, że rodzice powinni jeździć je ubierać czy suszyć!
        Tu jeszcze mamy do czynienia z sytuacją, gdy dzieci mają na basen "kilka minut piechotą", więc de facto jest to wyjście z punktu widzenia nauczyciela takie jak np. do pobliskiego parku po liście jesienne.
        A że pracujący rodzic może nie mieć możliwości "załatwienia sobie spóźnienia" (???) czy brania urlopu z powodu wyjścia na basen nie dziwi mnie w ogóle. Dziwi mnie raczej, że ktoś ma takie pojęcie o pracy zawodowej.
        • koala500 Re: Też mnie dziwi, że 7-latki 15.09.10, 15:02

          A że pracujący rodzic może nie mieć możliwości "załatwienia sobie spóźnienia" (
          > ???) czy brania urlopu z powodu wyjścia na basen nie dziwi mnie w ogóle. Dziwi
          > mnie raczej, że ktoś ma takie pojęcie o pracy zawodowej
          • purpurowa_komnata Re: Też mnie dziwi, że 7-latki 15.09.10, 15:08
            > naprawdę nigdy nie zdarzyło ci się uzgodnić z szefem, że p. w piątek 2 godziny
            > się spóźnisz, a odrobisz je w poniedziłek, bo masz jakieś tam wyjście z dziecki
            > em czy inną sprawę
            > rozumiem, że nie każdy i nie zawsze tak może, ale też nie jest tak, że nikt i n
            > igdy...

            Mnie sie nie zdarzyło-co więcej, nie mam takiej możliwości.
            Jedynie co mogę zrobić to ze znacznym wyprzedzeniem czasowym próbować negocjować z szefem-albo zostaje mi zwolnienie lekarskie.
            Mąż ma łatwiej w tym względzie i kiedy trzeba wyjść z dzieckiem on to robi.
          • iwoniaw Widzisz problem nie tu, gdzie on jest 15.09.10, 15:25
            No nie, nie widzę opcji, że zmieniam sobie grafik ze względu na basen szkolny, ale tu nie o to chodzi. Problemem jest to, że 7-8 letnie dzieci nie umieją się przebrać i wytrzeć samodzielnie.
            • zofijkamyjka Re: Widzisz problem nie tu, gdzie on jest 15.09.10, 22:21
              tu nie chodzi o to że w ogóle nie potrafią. Tylko o to że trzeba nieraz w czymś poprostu pomóc, np założenie gumowego czepka bywa czasem trudne nawet dla dorosłego, trzeba nieraz coś przypomnieć, zdyscyplinować bo się jedno czy drugie zagapi, zagada czy co tam jeszcze. W tym wieku jeszcze nieporadność jest usprawiedliwona. To nie ćwiczenia w wojsku.
              Ponadto jest problem dla nauczycielek w opiece nad chłopcami bo nie moga wchodzić do męskiej przepieralni. U nas jest zawsze proszony jakiś tatuś, mamusie nie sa konieczne. Na szczescie jest jeden tata co zawsze może pójśc i jest chętny.
              • c2h6 Re: Widzisz problem nie tu, gdzie on jest 16.09.10, 10:27
                zofijkamyjka napisała:

                > tu nie chodzi o to że w ogóle nie potrafią. Tylko o to że trzeba nieraz w czymś
                > poprostu pomóc, np założenie gumowego czepka bywa czasem trudne nawet dla doro

                To chyba dla dorosłego bez rąk.

                > słego, trzeba nieraz coś przypomnieć, zdyscyplinować bo się jedno czy drugie za
                > gapi, zagada czy co tam jeszcze. W tym wieku jeszcze nieporadność jest usprawie
                > dliwona. To nie ćwiczenia w wojsku.

                Nieumiejętność samodzielnego ubrania się jest nieusprawiedliwiona już w przedszkolu, a Ty chcesz zapinać guziki dzieciom szkolnym?

                > Ponadto jest problem dla nauczycielek w opiece nad chłopcami bo nie moga wchod
                > zić do męskiej przepieralni. U nas jest zawsze proszony jakiś tatuś, mamusie n
                > ie sa konieczne. Na szczescie jest jeden tata co zawsze może pójśc i jest chętn
                > y.

                O, jasne. Mnie by nieprawdopdobnie cieszyło jakby po przebieralni kręcił się regularnie jakiś entuzjasta sprawdzania czy aby pupa na którą chłopiec zakłada majtki jest odpowiednio wysuszona.
                • gryzelda71 Re: Widzisz problem nie tu, gdzie on jest 16.09.10, 10:36
                  Wiem,że dzieci forumek samodzielne od pierwszej pieluchy,ale ciekawi mnie jakby twój pierwszak wrócił po basenie do domu bez czapki,rękawiczek i niedosuszony to do kogo byłyby pretensje.Jakoś nie widzę akcji tłumaczenia dziecku i ćwiczenie sprawnego ubierania,za to wizyta w szkole szybciej staje mi przed oczyma...
                  • c2h6 Re: Widzisz problem nie tu, gdzie on jest 16.09.10, 10:43
                    gryzelda71 napisała:

                    > Wiem,że dzieci forumek samodzielne od pierwszej pieluchy,ale ciekawi mnie jakby
                    > twój pierwszak wrócił po basenie do domu bez czapki,rękawiczek i niedosuszony
                    > to do kogo byłyby pretensje.Jakoś nie widzę akcji tłumaczenia dziecku i ćwiczen
                    > ie sprawnego ubierania,za to wizyta w szkole szybciej staje mi przed oczyma...

                    Oczywiście w takiej sytuacji byłaby akcja sprawdzenia czemu normalne dziecko nagle stało się takie niezdarne. Zupełnie nie widzę wizyty w szkole w takiej sytuacji. Po co niby?
                    • gryzelda71 Re: Widzisz problem nie tu, gdzie on jest 16.09.10, 10:48
                      Jesteś cudowną matką,pozazdrościć szkole w której uczy się twoja pociecha.
                  • iwoniaw Nie no, bądźmy poważni 16.09.10, 10:47
                    Każdy rodzic powinien wiedzieć, na ile samodzielne jest jego dziecko. Mam do wyboru: podpisać pierwszakowi zgodę na samodzielne powroty do domu albo kartkę, kto go odbierać będzie. Jeśli jest niesamodzielne, to odbieram, jeśli chodzić ma samo, to chyba oczywiste, że wcześniej się przyodzieje we własną kurtkę i buty i trafi do domu i mam tego pewność.
                    Czy naprawdę takie oczywistości trzeba ludziom tłumaczyć?
                    • gryzelda71 Re: Nie no, bądźmy poważni 16.09.10, 11:01
                      Ale jak nie podpisałam kartki i dziecko ma pod opieka(zorganizowaną przez szkołę) z tego basenu wrócić to mam prawo wyrazić niepokoj jak dziecko niedopięte i wraca bez czapki?Czy chodzi tylko,że wrócił żywy.
                      • iwoniaw Wydawałoby mi się to przesadą 16.09.10, 15:26
                        gdyby rodzic wyrażał pretensje o niedopięcie i brak czapki w przypadku dziecka szkolnego. Przecież już starszym przedszkolakom nikt w ubieraniu się nie pomaga, to nie trzylatki. Czy oczekiwałabyś również, że ktoś będzie 7-latka karmił na stołówce szkolnej czy wycierał tyłek w toalecie? Nie popadajmy w absurdy, nikt tu nie postuluje nie wiadomo czego, ale pewien poziom samoobsługi i radzenia sobie w podstawowych sytuacjach życiowych uczeń już powinien osiągnąć.
                        • gryzelda71 Re: Wydawałoby mi się to przesadą 16.09.10, 15:39
                          Faktycznie dają ciała te nauczycielki co poganiają,nadzorują pilnują by dziecko kompletnie odziane wyszło z basenu(o tym wątek).Wszak mogą po prostu usiąść i cierpliwie czekać,aż dzieci kompletnie ubrane staną w parach gotowe do wymarszusmile
                          • iwoniaw Czy ty na pewno moje posty czytasz? ;-) 16.09.10, 16:02
                            Ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby ktokolwiek jeździł ze swoim dzieckiem na basen non stop i jeszcze innym dzieciom pomagał, jak tylko ma chęci i możliwość. Zapewne wiele dzieci takiej pomocy faktycznie wymaga, bo w domu rodzice zrobili z nich skutecznie kaleki funkcjonalne. Jeśli nauczycielka też się angażuje bardziej niż musi to doprawdy wspaniale.
                            Chodzi mi natomiast o to, że z całą skwapliwością tępiłabym roszczenia mamuś, które nie dość, że mają najbardziej problemowe dziecko w klasie (typu: najdłuższe włosy, największe rozkojarzenie, najmniejsza samodzielność), to jeszcze pretensje zgłaszają, że inne matki, być może nie tylko pracujące, ale w dodatku pewne, iż ICH dzieci sobie poradzą same śpiewająco nie są wyrywne do poświęcania urlopu na pielęgnacje tego nieporadnego potomstwa mamuś Z Pretensjami I Wizją Zagospodarowania Cudzego Czasu.
                            Skoro autorka wątku serio uważa, że to żaden problem się zwalniać czy spóźniać co środę, to niechże to czyni.
              • verdana Re: Widzisz problem nie tu, gdzie on jest 16.09.10, 18:42
                Jako siedmiolatka byłam absolutnie, totalnie niezdarna. Potrafiłam oczywiscie się ubrać i umyś, ale przy przebieraniu na wf bylam zawsze ostatnia w klasie. Podejrzewam, ze to na mnie musiałaby czekać zawsze cała grupa i ja bym miała robić za tą, przez ktora cała klasa się spóźnia i ma tyły. Przepiękny poczatek kariery szkolnej,z aiste.
                Moi rodzice nic za mnie nie robili. Matka, pamiętam , załamywała rece, nie wolno mi bylo ubierać się na siedzaco, bo się zamyslałam, w niczym mi nie pomagano, popedzano, napominano - i nic. Po prostu ruchowo rozwijałam sie znacznie wolniej niz rówiesnicy. I co robić z takim dzieckiem? Odesłać do przedszkola, dac do szkoły specjalnej, czy pomóc się ubrać?
                Aby było jasne - samo mi przeszło ok. czwartej klasy i wówczas bylam najszybsza w przebieraniu się.
                • iwoniaw Pomóc się ubrać oczywiście, ale ja o 17.09.10, 10:24
                  matkach, które z pretensjami, iż KTOŚ się ich dziecku pomógł ubrać "nie dość dobrze" wink
                  Gdy tymczasem ew. pretensje mogą mieć wyłącznie do siebie (jeśli już do kogoś muszą).

                  A teraz jeszcze wyobraź sobie, że taka mama z pretensjami uważa, że skoro we wtorki np. nie możesz "załatwić sobie spóźnienia", to ani chybi ściemniasz, bo pewnie Ci się nie chce, niemożliwe, żeby ktoś miał pracę w konkretnych godzinach bez możliwości manewru wink
                  • verdana Re: Pomóc się ubrać oczywiście, ale ja o 17.09.10, 14:27
                    Takie mamusie wieszamy na najbliższej gałęzi. Sa niereformowalne, zawsze coś się znajdzie, co będzie nie tak, jeśli same tego nie zrobią. Samo dziecko też się źle ubiera, więc mamusia zrobi to za niego.
                    Tak, mnie też pytano, dlaczego nie mogę odwolać wykladu "tylko raz na dwa miesiące".
                • mgla_jedwabna Re: Widzisz problem nie tu, gdzie on jest 17.09.10, 14:29
                  Jest pewna różnica między dzieckiem, które ubiera się samo, tylko powoli, a takim, które potrafi wyjść na dwór w kurtce założonej na jedną koszulkę, bez czapki i szalika, albo które w ogóle nie umie sobie wysuszyć włosów i nie jest to kwestia pośpiechu.
          • mgla_jedwabna Re: Też mnie dziwi, że 7-latki 17.09.10, 14:26
            Ale co innego załatwiać sobie zwolnienie na wyjście do lekarza, do którego wizytę rezerwuje się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, a co innego zwolnienie na zakładanie dziecku czapki i sweterka po basenie. Dziecko samo do lekarza nie pójdzie, czapkę i sweterek powinno zakładać samo, nawet gdyby mamusia była bogatą żoną niepracującą i ofiarowała się pomagać na basenie tak z nudów.
    • mamabasia Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 14:54
      Większość rodziców to lenie, taka jest prawda.
      • czar_bajry Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:19
        Nie przesadzajmy do pomocy nauczycielce zgłaszają się rodzice niepracujący lub tacy którzy pracują np. na zmiany.
        Trudno wymagać aby ktoś zwalniał się z pracy aby wziąć udział w klasowej wycieczce.
        Przeszłam edukację wraz z moimi córkami, był czas kiedy mogłam chodzić na wszystkie wycieczki szkolne. Chodzili ci rodzice którym to nie kolidowało z pracą.
        Któraś z Was wspomniała o przedszkolu że tam panie radzą sobie bez pomocy rodziców- tylko proszę wziąć pod uwagę fakt iż w przedszkolu na grupę jest 3 panie a w maluchach nawet 4.
    • kabarethrabi Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:08
      Koala jak znasz tych rodziców i wiesz którzy konkretnie są na wychowawczym, macierzyńskim, pracują na zmiany itp itd, to idź do nich ze swoimi pretensjami i ich bezpośrednio zaangażuj w sprawy basenowe. Najlepiej awanturować się na anonimowym forum, że NIKT nie może sobie załatwić spóźnienia (śmiech!) i robić z siebie matkę teresę.
      • koala500 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:15
        nie jestem tu pierwsza ani ostatnia która się "awanturuje na anonimowym forum"
        dotych rodziców nie pójdę, bo nie jestem ich niańką, kupa ludzi ma tylko roszczenia i oczekiwania, ale nigdy się w nic nie angażuje - ale owszem chcą , żeby dziecko pojechało na wycieczkę, miało w szkole jakąś imprezę - byle tylko samemu nie musieć kiwnąć palcem.
        • duch_mariana Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:23
          > kupa ludzi ma tylko roszczenia i oczekiwania, ale nigdy się w nic nie angażuje - ale owszem
          > chcą , żeby dziecko pojechało na wycieczkę, miało w szkole jakąś imprezę - byle tylko samemu
          > nie musieć kiwnąć palcem.

          No to niech sobie mają. A czy Ty jesteś od spełniania ich życzeń? Skoro nie chcą się angażować, to niech przemówi do nich aspekt finansowy. Ja tam bardzo chętnie pojadę jako opiekun na wycieczkę. Życzę sobie 200 złotych dniówki plus pokrycie kosztów zakwaterowania, wyżywienia i wstępu wszędzie tam, gdzie wycieczka jedzie. Mi pasuje, bo przejadę się za darmo i jeszcze na tym zarobię smile
    • paulka25 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:14
      Moja 7-latka ma basen w szkole raz w tygodniu. I nic nie zmusi mnie do pójścia do szkoły, żeby wysuszyć dzieciom włosy czy spakować ich manele. A czasu mam mnóstwo bo nie pracuje. A to wszystko dlatego, że moje dziecko potrafi się spakować i ogarnąć po basenie. Inne znane mi dzieci w tym wieku również. A to znaczy, że nie są to jakieś umiejętności nadprzyrodzone tylko normalne dla dzieci w tym wieku. Więc jeśli mamusia Zosi czy Kubusia ma taki problem to albo niech nauczy swoje dziecko suszyć włosy i się pakować albo niech ona drałuje co tydzień na basen i wyręcza w tym swoje "maleństwo".

      „Na boisku to ja w ogóle nie myślę, czyli można założyć, że jednak gram po polsku.”
      by Ebi Smolarek
      • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:22
        Dlatego też w 90% awanturują się rodzice dzieci, które tej ponadstandardowej opieki wymagają.
        Jak już wcześniej wspomniałam: włosy do pasa, brak suszarki, szczotki i czapki zimą. I do tego tekst z ust Kasi "mama powiedziała, że tym razem mam mieć włosy dokładnie wysuszone".
        • iwoniaw Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:32
          No to skoro pozwalasz, by mama Kasi wydawała ci polecenia jej ustami, to masz wink
          Odpowiedź prawidłowa brzmi: to sobie dokładnie wysusz, dziecino, bo rzeczywiście - nie tylko ostatnio zresztą - straszliwa lebiega z ciebie.
          • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 16:04
            Jako osoba impulsywna, zdążyłam rzucić ciętą ripostę. Dlatego po następnym basenie czekała na mnie mamusiasmile Zaproponowałam jej, żeby ten, jakże trudny temat, poruszyła na zebraniu. Pani już taka ochocza do dyskusji nie była. Tym bardziej, że na zebraniu poruszono temat dzieci, przez które inni spóźniają się do szkoły.
        • attiya Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 16:27
          pitahaya1 napisał:

          > Dlatego też w 90% awanturują się rodzice dzieci, które tej ponadstandardowej op
          > ieki wymagają.
          > Jak już wcześniej wspomniałam: włosy do pasa, brak suszarki, szczotki i czapki
          > zimą. I do tego tekst z ust Kasi "mama powiedziała, że tym razem mam mieć włosy
          > dokładnie wysuszone".

          haha dobre big_grin
          to ja już wiedziałabym co odpowiedzieć takiej niuni smile wtedy taka córunia powiedziałaby mamusi "a ta pani powiedziała mamusiu, że jak mam mieć włosy porządnie wysuszone to albo masz przyjść to zrobic albo masz mnie tego nauczyć albo masz mi ściąć włosy na krótko" big_grin
    • duch_mariana Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:17
      > wkurza mnie to, że zawsze do jakiejkolwiek pomocy zgłaszają się te same osoby-
      > ale oczywiście każdy rodzic chciałby, żeby jego dziecko miało dobrze wysuszone
      > włosy , było porządnie wytarte, i nie pogubiło swoich maneli.

      Ale co Ty się przejmujesz? Jeśli ktoś nie nauczył swojego dziecka podstawowej obsługi typu przebranie się, wysuszenie i ogarnięcie swoich rzeczy, to jest to tylko jego problem. Niech sam chodzi z synem albo córką na basen, przebiera, suszy, myje, podciera tyłek. Nawet do pełnoletności albo i do emerytury smile Albo niech bardziej gramotne koleżanki pomagają tym mniej gramotnym w suszeniu i ogarnianiu rzeczy. Taka samopomoc koleżeńska w ramach spełniania przez szkołę funkcji socjalizacyjnej smile
    • wieczna-gosia Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 15:54
      u nas w szkole sportowej to jest tak- kto moze niech przyjedzie bedzie milo. Prosze dzieci uczyc samoobslugi. Jak beda niedotarte i niedosuszone no to trudno to szkola sportowa i na zawody jedzie dwoch trenerow facetow plus caly autokar dzieci a rodzcow tam nie bedzie wiec niech sie ucza poki czas.
      Nikt tam sie nie buja i nie rozpacza nad wlosami do pasa dziewczynka chce niech se dziewczyna suszy. Nauczycielki metoda przesiewowa stoja w dzrwiach i odsylaja niedosuszonych a potem jest pozno i czapki na glowy i lecimy.

      Bez czapek za to nie zabieraja na basen, juz nawet teraz wiadomo ze sie dzieci niedosuszaja.

      Ja to mam w ogole luz, na zeglarstwie na swierzym powietrzu to i wlosy mokre i czapka mokra i jak nie padlo po takiej szkole zycia i niedosluchu nie dostalo to znaczy ze przezyje smile
      • purpurowa_komnata Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 16:15
        Bardzo sensowne rozwiązanie Gosia.
        Ja jakoś w tym wieku samodzielna byłam i tego też zamierzam uczyć swoje dziecko.
    • araceli Koala - a Ty pracujesz? 15.09.10, 16:01
      koala500 napisała:
      > czy naprawdę tak trudno ten jeden raz w semetrze tak załatwić sobie w pracy ab
      > y się trochę spóźnić -tym bardziej,że można to załatwić z wyprzedzeniem?

      Twój pracodawca nie ma z tym problemu?
    • zebra12 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 17:34
      Pokażcie mi jeden przepis mówiący o tym, że nauczyciel ma obowiązek grzebać we włosach basenowych dzieci! Nie ma ani jednego. Obowiązkiem nauczyciela jest zapewnienie bezpieczeństwa w drodze na basen oraz z basenu oraz w szatni basenowej. I tyle. To, że ktoś suszy włosy Waszych dzieci, czy pomaga założyć czepek to tylko dobra wola nauczyciela.
      • wieczna-gosia Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 21:26
        oczywiscie ze nie ma. Jak i ja nie mam obowiazku jezdzic i suszyc wlosy dziecku. Nauczyciele u nas tego nie robia, rodzice robia na poczatku ale dosc szybko daje sie im do zrozumienia ze dzieci musza same i jest git.
        • pitahaya1 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 21:34
          I u nas nigdy nie było to problemem, przecież dzieciaki wiele lat jeżdżą na basen i dają radę, nie tylko moje, inne również. Nikt w nieskończoność dzieciom włosów nie suszy.
          U nas był problem w klasach komunijnych i wyłącznie z dziewczynkamismile
          Moi chłopcy od małego przyzwyczajeni byli do samoobsługi w męskiej przebieralni.

          I problem z rodzicami, moim zdaniem nie tkwi w tym, że pracują i nie mają czasu. Moim zdaniem tkwi w reakcji ludzi na prośbę o pomoc. Można powiedzieć, że pomoc w opiece nie ale mąż w razie czego pomoże w czymś innym (ustawi ławki, pomoże w organizacji przy wycieczce) a można i tak "mam to głęboko w d.pie, spróbujcie mnie zmusić". Wtedy w ludziach odzywa się głos "to ja tez mam w d.pie".

          I wtedy jest wesoło.

          A ludzie mogą i pomagają w rózny sposób, czasem finansowo, czasem dowożąc coś samochodem. Ale są i tacy, którzy nerwowo reagują na wszystko i z uśmiech "ci frajerzy" przejdą przez życie.

          Można i tak.
    • beata985 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 20:06
      koala500 napisała:


      > czy naprawdę tak trudno ten jeden raz w semetrze tak załatwić sobie w pracy ab
      > y się trochę spóźnić -tym bardziej,że można to załatwić z wyprzedzeniem?

      wiesz, może trudno ci to pojąć ale niektórzy naprawdę takiej możliwości nie mają...nawet z wyprzedzeniem....
    • justmaga Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 21:29
      Kiedy moja cora jezdzila na basen tez byli potrzebni rodzice i wcale nie uwazalam ,ze to jakies straszne ze strony szkoly prosic o pomoc. Rodzicow chetnych tez zawsze bylo kilka osob. I do pomocy we wszytskim do wycieczek .
      Zawsze sie znalazla jaks babcia , mama na zwolnieniu, tata na urlopie
      zadnego problemu nie bylo nigdy.
      Sama jezdzilam kiedy tylko moglam. Dzieci plywaly, zycie towarzyskie kwitlo i bylo fajnie.

      A powiedziane bylo,ze bez czepka czy suszarki nie ma plywania. Wszyscy wiec mieli suszarki nawet chlopcy z jezykiem (mimo,ze byly sprawne suszarki na basenie)

      Teraz corka jest w szkole w UK i szczerze przyznam,ze zal mi takiej " symbiozy ze szkola"
      • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:38
        justmaga napisała:

        > A powiedziane bylo,ze bez czepka czy suszarki nie ma plywania. Wszyscy wiec mie
        > li suszarki nawet chlopcy z jezykiem (mimo,ze byly sprawne suszarki na basenie)

        Aha. Czyli jak ja nie mam w domu suszarki to moje dziecko nie może chodzić na basen. Dziękuję bardzo.
        • turzyca Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 16:17
          > Aha. Czyli jak ja nie mam w domu suszarki to moje dziecko nie może chodzić na b
          > asen. Dziękuję bardzo.

          Suszarka to jest oszalamiajacy wydatek rzedu 15 zlotych. Wytrzymuje spokojnie kilka lat, ja mojej basenowej uzywalam chyba z 7. A suszarka kupiona tylko w tym celu moze sobie spokojnie mieszkac w torbie basenowej i nie ma problemu, ze dziecko zapomni.
          • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 16:26
            turzyca napisała:

            > > Aha. Czyli jak ja nie mam w domu suszarki to moje dziecko nie może chodzi
            > ć na b
            > > asen. Dziękuję bardzo.
            >
            > Suszarka to jest oszalamiajacy wydatek rzedu 15 zlotych. Wytrzymuje spokojnie k
            > ilka lat, ja mojej basenowej uzywalam chyba z 7. A suszarka kupiona tylko w tym
            > celu moze sobie spokojnie mieszkac w torbie basenowej i nie ma problemu, ze dz
            > iecko zapomni.

            Suszarka kupiona tylko w tym celul to zgoda na bycie kopanym w tyłek przez kogoś, kto lepiej ode mnie wie co jest dobre dla mnie i dla moich dzieci. Nie o forsę chodzi, tylko o zasadę że to nie szkoła (a już zwłaszcza nie aktywiści - ochotnicy) decyduje jak ja dziecku suszę włosy.

            • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 16:34
              Nie o for
              > sę chodzi, tylko o zasadę że to nie szkoła (a już zwłaszcza nie aktywiści - och
              > otnicy) decyduje jak ja dziecku suszę włosy.

              Zawsze można przejść na samodzielne nauczanie dziecka w domu,to szkoła nie będzie się w nic wtrącaćsmile
              • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 16:38
                gryzelda71 napisała:

                > Nie o for
                > > sę chodzi, tylko o zasadę że to nie szkoła (a już zwłaszcza nie aktywiści
                > - och
                > > otnicy) decyduje jak ja dziecku suszę włosy.
                >
                > Zawsze można przejść na samodzielne nauczanie dziecka w domu,to szkoła nie będz
                > ie się w nic wtrącaćsmile

                Nie bredź. Od nauczenia tego co się uchowało w programie nauczania jest szkoła. Od wychowania dziecka - dom. Nie myl jednego z drugim.

                • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 16:43
                  > Nie bredź. Od nauczenia tego co się uchowało w programie nauczania jest szkoła.
                  > Od wychowania dziecka - dom. Nie myl jednego z drugim.

                  No może jednak doczytaj,bo jesteś w błędzie z tym nauczaniem.Możesz zrobić to sama.
                  • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 16:56
                    gryzelda71 napisała:

                    > > Nie bredź. Od nauczenia tego co się uchowało w programie nauczania jest s
                    > zkoła.
                    > > Od wychowania dziecka - dom. Nie myl jednego z drugim.
                    >
                    > No może jednak doczytaj,bo jesteś w błędzie z tym nauczaniem.Możesz zrobić to s
                    > ama.

                    Oczywiście że mogę. Tylko ty może czytaj uważnie na co odpowiadasz. Ja nie mam wątów do procesu edukacji, tylko do ewentualnych zakusów na wychowanie mi dziecka tak, jak pani uczycielka uważa za właściwe - a co ja mogę uważać za kretyńskie. (W szczególności taki właśnie na przykład obowiązek suszenia włosó suszarką)

                    • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 17:06
                      No tak bo dzieciak zobaczy suszarkę i będzie dziurę w brzuchu wiercił,ze on tez chce tym suszyć a nie samym ręcznikiem.
                      Albo takie ciasto upieczone przez matkę aktywistkę smile
                      • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 17:12
                        gryzelda71 napisała:

                        > No tak bo dzieciak zobaczy suszarkę i będzie dziurę w brzuchu wiercił,ze on tez
                        > chce tym suszyć a nie samym ręcznikiem.
                        > Albo takie ciasto upieczone przez matkę aktywistkę smile

                        Jasne, jasne. tylko nadgorliwa matka zapewni dziecku dostęp do najnowszych zdobyczy techniki i gastronomii. Dzieci matek normalnych o istnieniu ciasta dowiadują się z gazet.
                        • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 17:23
                          No widocznie jest tak jak piszesz skoro taki popłoch u ciebiesmile
                          • c2h6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 17.09.10, 10:34
                            gryzelda71 napisała:

                            > No widocznie jest tak jak piszesz skoro taki popłoch u ciebiesmile

                            Popłoch? Sorry, ale już zupełnie odpadam od Twoich fantazji podpieranych emoticonami spod hasła "no, udajmy że żartujemy bo sobie nie radzę z argumentacją".
                            • gryzelda71 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 17.09.10, 14:23
                              Co tu argumentować?Zgłaszasz jakieś żale ze ktoś może i chce w czymś tam pomóc jak nauczyciel prosi.No bo o tym z tobą piszę.Ty przeciwna ja nie .Ot i problem.
    • triss_merigold6 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 21:33
      Załatwiałam sobie zwolnienie z okazji:
      - dnia matki/ojca, zakończenia roku w przedszkolu - kilkakrotnie
      - infekcji celem pójścia do lekarza i uzyskania recepty - wielokrotnie
      - badań u laryngologa/alergologa
      - rozpoczęcia roku szkolnego
      - bilansu sześciolatka
      - własnych badań i spraw urzędowych
      I qrde wystarczy. Jeszcze nie upadłam na głowę, żeby wyręczać publiczną placówkę oświatową w organizowaniu opieki nad dziećmi.
    • gku25 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 15.09.10, 21:47
      Ja też bym miała w doopie. Moja matka była taką aktywistką-wszędzie się wpychała, wszędzie jej było pełno. Nic dobrego mi to nie przyniosło. Szkoła wymyśliła basen-niech szkoła się martwi. I pierwsze słyszę, żeby basen był obowiązkowy-od kiedy, niech mi ktoś wyjaśni. I jak mają to zorganizować miasta, w których na 90000 człowieka jest jeden kryty basen?
      • jkl13 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 09:25
        gku25 napisała:

        I jak mają to zorganizować miasta, w których na
        > 90000 człowieka jest jeden kryty basen?

        Są nawet takie miasta, gdzie na 120.000 ludzi jest jeden kryty basen (Koszalin). I miasta radzą sobie tak, że indywidualnie na basen można sobie pójść w godzinach od 17.00 do 20.00. W pozostałych godzinach (od 7.00 do 17.00 i od 20.00 do 22.00) na basenie zajęcia mają szkoły i politechnika.
      • pade Ja z tych aktywistek:) 16.09.10, 11:24
        Jestem w trójce klasowej, a mojemu 12 latkowi wcale to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie - sam mi to powiedział.
        Z kolej moja 7-letnia córa ma basen w szkole i długie, baaaardzo gęste włosy, które suszarką suszę ok. godziny. Szkoła znalazła rozwiązanie: na basenie oprócz wychowawczyni jest pani, która pomaga dzieciom w ubieraniu się i suszeniu włosów. Ponadto córa ma gumowy, ściśle dopasowany czepek. Polecam tez ręczniki z mikrofibry-leciutkie i rewelacyjnie wchłaniajace wodę. Zero problemów z basenemsmile
        • mia_siochi Re: Ja z tych aktywistek:) 17.09.10, 15:34
          pade napisała:


          > Z kolej moja 7-letnia córa ma basen w szkole i długie, baaaardzo gęste włosy, k
          > tóre suszarką suszę ok. godziny.

          Zainwestuj w dobrą suszarke, nie taka za 7,50.
          Mam bardzo gęste włosy, długość do połowy pleców, pewnie są takiej długości jak u 7-latki do pasa.
          Myję je codziennie, codziennie też suszę. Wysuszenie plus ułożenie grzywki prostownicą zajmuje mi 10 minut. Nie wiem co można robić przez godzinę, chyba suszyć chuchając na nie ;D
    • jkl13 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 09:22
      Nawet mi do głowy nie przyszło, że można prosić rodziców o pomoc przy szkolnym wyjeździe dzieci na basen. I nigdy bym nie uznała tego za powód, aby zwalniać się z pracy, choć z tym nie mam żadnego problemu (zadaniowy czas pracy). Na szczęście w mojej szkole też to nikomu do głowy nie przyszło, mimo że basen nie jest obowiązkowy, szkoła jest publiczna, wiejska i dzieci na basen dojeżdżają do miasta. Jakoś nauczyciele sobie radzą (grupa jest różnorodna wiekowo - klasy 0-6).
      I żeby nie było - mój syn jest 5-latkiem, we wrześniu rozpoczął zerówkę, na basenie radzi sobie sam, tzn. sam sie przebierze, umyje, wytrze i wysuszy. I nie potrzebuje opieki w męskiej przebieralni.
    • maderka Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:31
      Ja też chodziłam pomagać na basen w pierwszej klasie córki.Największy problem to bardzo mało czasu na przebranie i wysuszenie.W szatni mało miejsce,mokre,trzesące się dzieci jedne na drugim.Pokrzykująca pani nad głowami.Ja w takiej atmosferze i pod presją czasu też miałabym problem\z wyrobieniem się.A siedmiolatki to nie dorosły.Następnie suszenie włosów,najczęściej 3,4 sprawne suszarki na cała klasę.Własne suszarki -super ale jeden kontakt do podłączenia.Dziewczyny,25 dzieciaków ma 10-15 minut w ścisku i stresie,to naprawdę nie jest łatwe.
    • sadosia75 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:37
      My tez mielismy ten problem, ktory zostal szybko rozwiazany, basen byl jako ostatnie zajecia lekcyjne a, ze dziecko musialo byc odebrane przez opiekuna ( innego wyjscia nie bylo ) to rodzice sami suszyli wlosy, pakowali i pilnowali swoje dzieci. tlum byl straszny, rodzice sie wkurzali i jakims cudem znalazla sie pomoc na kazde zajecia,ktore pozniej byly juz jako pierwsze czasem jako ostatnie.
    • alabama8 Re: klasa na basenie - mamy do pomocy 16.09.10, 10:51
      koala500,
      opisz nam proszę zaangażowanie ojca twojej córki w wyjścia na basen, wycieczki, zebrania szkolne. Pewnie nie ma czasu bo ... pracuje? czy naprawdę tak trudno ten jeden raz w semetrze tak załatwić sobie w pracy aby się trochę spóźnić -tym bardziej,że można to załatwić z wyprzedzeniem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka