Chciałam opisać Wam wydarzenie ze sklepu z odzieżą, także dziecięcą, ale typu OUTLET. Mąż się śmieje ze mnie, ze zareagowałam jak zazdrosna kobieta, ale jak Wy byście zareagowały

Na stojaku widzę z 10 takich samych, ślicznych kurtek dziewczęcych RE Kids, zimowe za 29zł (sklep Outlet, stąd ta cena). Próbowałam obejrzeć, ale nadeszła ekspedientka, nie zmieściłybyśmy się w wąskim przejściu, zrobiłam jej miejsce, poszłam od drugiej strony. Zanim podeszłam, kobieta stojąca obok, sprzątnęła mi spod nosa te 10 kurtek, idzie do kasy. Patrzę, pod drugą pachą 3 inne kurtki dzieciece. Przysłuchałam sie jej rozmowie z kasjerką, że nie moze jej tylu nabić, ale podzieli na 3, będzie ok. Nie wytrzymałam, podeszłam. Prawie "zrozpaczona" powiedziałąm, że to nie fair, nieuczciwe, itp, ze ma do tego prawo, ale bez przesady i ze dla niej to czysty zysk, bo na pewno sprzeda te kurtki. Oczywiscie, bardziej przejęły się kasjerki, w panice pytając wzajemnie, czy są jeszcze takie kurtki, a kobieta nic. Mi było żal, bo kurtkę na pewno bym kupiła. Czy słusznie zareagowałam.