Dodaj do ulubionych

Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie i dz

11.10.10, 10:17
Moje pytanie jest może kontrowersyjne z punktu widzenia medycyny, ale chciałabym wiedzieć jak pomóc dziecku samemu zwalczyć chorobę bez podawania medykamentów, kto się przyłącza?

Ostatnio jest o tej wiedzy coraz szerzej, ostatnio ujawniła się także Reni Jusis w temacie "szczepień".....
Czy któraś z Was stosuje naturalne metody leczenia dziecka ?
- czyli z ograniczeniem lekarstw
- z całkowitym ograniczeniem lekarstw
Znam jedną mamę, której dziecko ma już 2 latka a jeszcze nie brało lekarstw i nie było szczepione i uwaga smile - dziecko żyje i ma się dobrze.
Ja sama nie używam lekarstw, wyjątek trafiłam do szpitala i zgodziłam się na leczenie.......
- nie wiem co to tabletki przeciwbólowe
- nie wiem co to tabletki przeciw grypie
- nie wiem co to tabletki na cokolwiek…..
- nie stosuje chemicznej suplementacji

Na katar stosuje:
- inhalacje
- oczyszczanie solą morską
- homeopatie
Na kaszel:
- syrop prawoślazowy
- syrop cebulowy
Na zapalenie oskrzeli
- wygrzewanie
- bańki
- homeopatie

Na odporność
- aloes
- miód
- czosnek
- cebula
- propolis

U dziecka stosowałam dotychczas wszelkiego rodzaju chemię zaleconą przez pediatre:
typu antybiotyki, sterydy itp ogłupiacze typu diphergan
Zamierzam przestać ale powoli.
U siebie nie stosuje leków ale oczywiście to wszytsko nie byłoby możliwe bez właściwego odżywiania
-odżywianie bez cukru/mleka/ograniczenie glutenu, wykluczenie mlecznych produktów typu słodkie jogurty, serki itp.
CO jem : śniadanie jesienne– ciastka z płatków zbożowych, garść orzechów, zielona herbata (wymiennie z chlebem z warzywami sezonowymi oraz jajecznica z warzywami)
Obiad – kasza gryczana, cebulka, mieso, (wymiennie z rybami itp., kasze, kotlety z warzyw, gotowane mięso indycze, sporo kapusty, na różne sposoby, ogórki itp…..)
Kolacja – sałatka z papryki surowej z serem żółtym (dojrzewającym), cebula, ryż lub
Chleb (żytni/orkisz), masło z czosnkiem i trochę pomidora
Kawę piję kilka razy w tygodniu zawsze pamiętając o zbytnim niezakwaszaniu organizmu.
Oprócz tego dużo spaceruję, masuję ciało, pobudzam układ limfatyczny, rozciągam się i ćwiczę.
Moje grzeszki:
- orzechy w czekoladzie
- czasem słone przekąski typu prażynki
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 10:21
      > Znam jedną mamę, której dziecko ma już 2 latka a jeszcze nie brało lekarstw i n
      > ie było szczepione i uwaga smile - dziecko żyje i ma się dobrze.

      Pewnie i tak by się miało dobrze nawet bez tej ideo.
      • nowi-jka Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 10:50
        to samo pomyslałam
    • gryzelda71 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 10:35
      Używam leków kiedy o tym zadecyduje lekarz.Jak jestem zdrowa też nic nie łykam.
    • imogen0 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 10:37
      Też staram się ograniczać branie leków,szczególnie tych bez recepty
      Lekkie przeziębienia czy katar leczymy naturalnie,inhalacje,czosnek,itp.
      Jestem przeciwnikiem antybiotyków podawanych w Polsce za często,bo pacjent sobie życzy(wczoraj było o tym chyba w faktach)
      Antybiotyk tak- ale tylko w naprawdę uzasadnionych przypadkach
      Leki przeciwbólowe biorę jak już ból jest nie do wytrzymania(miewam takie przy miesiączce) ale to tylko ten raz w miesiącu i jest to 1-3 tabletki na dobę.Moje koleżanki biorą apapy dosłownie garściami bo jeden to nie działa...

      Dzieci szczepiłam.
      Z żywności wywalam rzeczy typu kostka rosołowa,słodzik,produkty instant,jemy dużo warzyw(cebula i czosnek bardzo często)

      Najbardziej rozwalają mnie reklamy typu:żryj jak świni a potem połknij garść czegoś na niestrawność...
      • papalaya Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 10:57
        podaj przykład takiej reklamy
        • imasumak Proszę bardzo: 11.10.10, 11:01
          Tekst linka
          • papalaya Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 11:10
            ja tam nie widzę "obżerania się jak świnia", tylko normalny rodzinny obiad

            jakby jedli suszi i inne wodorosty to byliby ok?
            • imogen0 Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 11:27
              Jak się ma problemy z wątrobą to stosuje się dietę lekkostrawną a nie łyka procha i zasiada do schabowych.
              • papalaya Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 11:47
                a skąd wiesz, ta osoba miała wcześniej prblemy z wątrobą?

                i poczym wnioskujesz, ze "żrą jak świnie"? masz material porownawczy z wizyt w chlewie?
                • imogen0 Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 12:36
                  W w/w reklamie wyraźnie facet mówi:masz problemy z wątrobą?
                  A więc osoba MA problemy
                  Ale jest wspaniały specyfik,połykasz i...problem znika,to jakaś reklama dla idiotów

                  A pro po świń-mój post nie miał na celu ich obrażeniawink
                  • papalaya Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 13:02
                    dalej nie rozumiem dlaczego rodzinny posiłek porownujmesz do obżerania się jak świnia
                    • imogen0 Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 13:33
                      Tu nie chodzi o rodzinny posiłek
                      Równie dobrze może być,np restauracja
                      Chodzi o obżeranie się a potem łykanie magicznej pastylki
                      ale już o tym pisałam,nie będę się powtarzać,chyba się nie zrozumieliśmy...
                      • papalaya Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 13:44
                        ta reklama namawia do obżarstwa? na tym filmiku nie zauważyłam obzarstwa

                        czy jedynie slusznym posialkiem ma być orzeszek, kiłeki i rozgotowane dzwonko ryby?
                  • iwles Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 13:30

                    ale wątroba to taki organ, który się regeneruje, wystarczy, że jakaś część wątroby jest zdrowa, to przy pomocy niektórych specyfików (w większości ziolowych) wątroba jest w stanie się samowyleczyć.

                    Nie widzę niczego złego ani w tym specyfiku, a już na pewno nie w reklamie.
                    • imogen0 Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 13:42
                      Ale tu nie chodzi o tę konkretną reklamę tylko o nabijanie kieszeni firmom farmaceutycznym.
                      Takich reklam jest multum:
                      nie możesz spać-pastylka na sen
                      nie możesz się wys...-pastylka na przeczyszczenie
                      na żołądek,nerki,stawy,alergię...
                      zamiast iść do lekarza, albo w takich przypadkach jak zaparcia pomyśleć o zdrowej diecie.
                      • imasumak Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 13:58
                        Dokładnie, a poza tym, tabletka, która pozwoli w jakimś stopniu zregenerować wątrobę, nie pomoże na szereg innych dolegliwości, które powstają poprzez nieumiarkowanie (że tak się oględnie wyrażę, coby nie drażnić niektórych wink) w jedzeniu i piciu wink
                      • iwles Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 14:36

                        tiaaaa
                        a potem pełno postów na forum, że ktoś nie mógł się dostać do lekarza, bo wielka kolejka tych z kichaniem, albo sraczką wink


                        przecież nawet jak dziecko ma gorączkę to nie lecisz zaraz do lekarza, tylko najpierw starasz się obniżyć temperaturę możliwymi do kupienia bez recepty medykamentami, dopiero kiedy mimo tego choroba sie rozwija idziesz do lekarza, prawda ?

                        No i sorry, ale czasami na zaparcia nie pomoże tylko dieta, dieta jest "lekarstwem" długofalowym, a wypróżnić trzeba się natychmiast.

                        Nie znam takich, którzy kupują lekarstwa tylko dlatego, że są reklamowane i łykają je jak cukierki, nie mając nawet takiej potrzeby. No ale może ktoś inny takich zna...
                        • papalaya Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 14:50
                          Goździkowa?
                    • kunegunda32 Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 14:02
                      Iwles regeneruje się owszem, ale jeśli ma po temu odpowiednie warunki. Np. u alkoholików, u osób z WZW C to tak nie działa. Jeśli ktoś kto ma chorą wątrobę będzie jadł tłusto, ciężkostrawnie i jeszcze zapijał to wszystko alkoholem, a tylko łykał tabletkę to raczej są marne szanse na regenerację wątroby natomiast duże na jej marskość lub stłuszczenie.
                      • iwles Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 14:29

                        owszem, ale chodzi mi o to, że jeśli ktoś ma wrażliwą wątrobę (nie mówię już o stwierdzonej marskości, otłuszczeniu czy WZW C), tylko czasem od przejedzenia wątroba jest odczuwalna, to w imię czego nie brać leków ?
                        Całe życie nigdy nie zjeść nawet kawałeczka tortu, tylko i wyłącznie dlatego, żeby broń Boże nie wziąć sylimarolu ? Ja tam wolę tort, a jak zajdzie potrzeba, to potem sylimarol wink
                        • malila Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 14:36
                          A tam, sylimarol to żaden lekwink To ostropest ze standardowymi dodatkami. Ostropest jest dostępny w zwykłej sprzedaży.
                        • kunegunda32 Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 15:37
                          Wiesz mnie chodzi bardziej o to, że zamiast wdrażać w społeczeństwie dobre nawyki żywieniowe takie reklamy mają jasny przekaz, "Jedz co chcesz i ile chcesz, a potem weź tabletkę", albo "Karm dziecko nutellą, nimm 2, kinderczymśtam bo to takie kurna zdrowe jest", a potem wielkie zdziwienie "Jakie te dzieci grube!" i "Dlaczego dzieci w sklepikach szkolnych wybierają batony i chipsy, zamiast owoców lub warzyw". O to mi chodzi że do mnie potem przychodzą pacjenci z miażdżycą, nadciśnieniem, kamicą żółciową albo stłuszczoną wątrobą i jest wielkie zdziwienie " Ale ja przecież brałam/łem sylimarol, sylivit albo inne takie i dlaczego teraz mam problemy?". U nas w kraju jeszcze ciągle króluje przeświadczenie że tabletka jest dobre na wszystko i to wystarczy. Ludzie wolą brać leki obniżające poziom cholesterolu (nota bene mające bardzo dużo skutków ubocznych) zamiast zmienić swoją dietę.
                          • iwles Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 15:45

                            a to inna inszość.

                            Ale nie można mieć pretensji, że producenci leków się reklamują, jedynie o to, że być może społeczeństwo jest zbyt mało wyedukowane, co do zdrowego odżywiania ?
                            • kunegunda32 Re: Proszę bardzo: 11.10.10, 16:37
                              No oczywiście że tak i nic mnie tak nie wpienia jak MZiOS! Ustawa o pozostałych zawodach medycznych leży i pleśnieje już chyba, w szkołach wszyscy mają w doopie edukację żywieniową, prawo dotyczące reklam jest w zasadzie prawem martwym i nikt z tym nic nie robi, bo za silne lobby i za dużo kasy ma. Zrobili jedną kampanię na temat ryb i zadowoleni.
    • imasumak Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 10:59
      W kwestii leków polegam na lekarzach, wychodząc z założenia, że ich wiedza na temat leczenie jest znacznie większa od mojej.
      Co do podanego przez Ciebie przypadku dziecka koleżanki, to nie ma on sensu. Jeśli podasz mi przykład dwulatka, a najlepiej szereg przypadków dzieci wyleczonych z ciężkiej choroby za pomocą miodu, cytryny i czosnku, to uznam wyższość tych metod nad farmakologią.
      • 1alfa1 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 11:26
        ja dopiszę się jako następny przypadek leczenia sposobami naturalnymi. Dotyczy to oczywiście "NIE CIĘŻKICH CHORÓB" a np kataru, przeziębień, kaszlu, gorączki. Stosuję leki homeopatyczne, syropki na bazie ziół np. prawoślazowy, do oczyszczania nosa tą najprostszą "wodę" z apteki, rzadko czosnek i miód, cytryny wcale.

        W kwestii leków podobnie jak Ty polegam na lekarzach, bo oni są wykształceni w tym zakresie.
        W kwestii lekkich chorób moich dzieci polegam bardziej na moich doświadczeniach związanych z ich leczeniem, dlatego że ;
        - diagnoza tego samego dziecka w odstępie kilku godzin przez dwóch różnych lekarzy ; pierwszy przepisuje antybiotyk, drugi twierdzi że jest to wirus i antybiotyk nic tu nie zdziała, przepisuje więc syropek. Dziecko wychodzi z choroby bez antybiotyku. Gdybym podała antybiotyk to dziecko też by wyzdrowiało. PRAWIE ten sam efekt - ja jednak widzę różnicę.
      • przeciwcialo Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:16
        A ja w druga strone- znam dzieci pasione spora ilością czosnku, inhalowane tym czosnkiem i wiecznie chorujące. Przesada w żadna strone nie jest wskazana.
    • tommama Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 11:06
      Nie przesadzam z lekarstwami, ale też i ich nie unikam , gdy zachodzi potrzeba. Złota zasada: wszystko z umiarembig_grin
      • heca7 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 11:10
        Wszystko fajnie ale...zdajesz sobie sprawę że jedząc mięso- wchłaniasz też antybiotyki którymi dana sztuka była karmiona? no chyba, że są to wyłącznie produkty ze sklepów ekologicznych.
        • kim5 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 11:17
          Zioła, homeopatia itp. to też chemia. I to też leki!
          Z tą małą różnicą, że nie wiadomo, jak zadziałają.
          Jak ktoś jest zdrowy, nie musi się leczyć.
          Natomiast nie udowodniono wpływu na odpornośc żadnego z wymienionych domowych specyfików typu maliny czy cytryny poza bakteriobójczym działaniem czosnku, pod warunkiem oczywiście, że delikwent ma zdrową wątrobę.
          Maliny czy herbata z cytryną to miłe placebo.
          • kawka74 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 11:39
            > Natomiast nie udowodniono wpływu na odpornośc żadnego z wymienionych domowych s
            > pecyfików typu maliny czy cytryny poza bakteriobójczym działaniem czosnku,

            Gdzieś czytałam, że zakwestionowano także działanie czosnku. Ile w tym prawdy, tego nie wiem.
            • morekac Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 11:59
              Gdzieś czytałam, że zakwestionowano także działanie czosnku. Ile w tym prawdy,
              > tego nie wiem
              Skoro działa na wampiry, to może i bakterie pomaga...
            • przeciwcialo Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:19
              Czosnek w dużych ilościach podawany przez dłuższy czas wyjaławia organizm i zwiększa wręcz zachorowalność.
    • demonii.larua Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 11:23
      Jeśli moje dziecko jest CHORE, to idę z nim do lekarza i to lekarz decyduje czy i jakie leki podawać, ja nie mam niezbędnej w tym zakresie wiedzy.
      Dzieci zaszczepiłam i uwaga: żyją i mają się dobrze - wszystkie, nawet syn zaszczepiony dodatkowo na na świnkę.
      Leków dostępnych bez recepty w zasadzie nie kupuję, poza jednym który doskonale zastępuje tramal, który zmuszona byłam brać wcześniej, a nie czułam się po nim hm zbyt przytomna tongue_out
      Zamiany dokonałam po konsultacji z lekarzem oraz po nauczeniu się sygnałów, jakie dawał mi mój organizm przed atakiem.
      Nie stosuje też żadnych preparatów na uodpornienie (wyjątkiem był syn, który miał obniżoną odporność i potrzebował okresowego wspomagania).
    • tully.makker Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 11:43
      oja kumpela moze nie szczepic dziecka, dzieki temu, ze inne dzieci za zaszczepione i choroby nie roznosza sie tak drastycznie. Zdaje sie, ze ochrona szczpienna dziala gdy mniej wiecej 80-90% populacji jest zaszczepione.
      • czarnysceptyk Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 11:52
        a ja łykam bardzo dużo suplementów,zwłaszcza przyśpieszających spalanie tłuszczu i też żyję
    • kawka74 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 11:53
      Osobiście jestem zwolenniczką zdrowego rozsądku. Dziecko moje leczy lekarz, a nie ja - zresztą ten sam, który leczył mnie te parę lat temu i mam do niego ogromne zaufanie. Nie nadużywa lekarstw, ale też od nich nie stroni.
      Antybiotyki - jeśli jest taka potrzeba i taka decyzja lekarza; do tej pory antybiotyk był podawany raz, ale przez prawie dwa tygodnie w szpitalu.
      Sama łykam leki niechętnie, ale bez histerii.
      Jedzenie - staram się, żeby było mało przetworzone, bo takie nam bardziej smakuje, podobnie żywię córę.
      Nie znoszę przesady w żadną stronę.
    • anik0987 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 11:54
      Wszystko pięknie, jeśli dziecko przy tych delikatnych wspomagaczach wychodzi z infekcji. Ja mamdwoje dzieci - i tak - przy starszej próbowałam przeróżnych sposobów, lekarze również i niestety każda infekcja ciągnęła się tygodniami i kończyła albo oskrzelami albo zapaleniem ucha. Tak przez dwa lata. Okazało się, że ma nadwrażliwość/dysfunkcję śluzówki nosa (żeby nie było - inhalacje i inne cuda również nie działały, niezależnie od stosowanej terapii finał był zawsze taki sam). Teraz jest lepiej, więc może wreszcie z tego wyrasta. Młodsza, jak na razie i mam nadzieję, że tak zostanie, z infekcji wychodzi pięknie, praktycznie bez leków. Obydwie zdrowo odżywiane, przebywają sporo na powietrzu, ubierane odpowiednio do pogody. Tak to już bywa - wiele zależy od organizmu i genów. Ja sama nigdy wielu leków nie zażywałam, antybiotykami byłam leczona kilka razy w życiu, środki przeciwbólowe stosuję w ostateczności. Co do szczepień - nie miałabym odwagi nie zaszczepić dziecka. Natomiast uważam, że kalendarz szczepień można by zrewidować. Nie wiem na przykład, czy jest uzasadniona potrzeba faszerowania noworodków szczepionką przeciw gruźlicy - z tym chyba można by poczekać. Lekarzem nie jestem, ale ilość szczepień dzieci w pierwszym i drugim roku życia, moim skromnym zadaniem, jest zbyt duża i zbyt obciążająca.
      • heca7 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 12:09
        Z powodów kolekcjonerskich często zaglądam na All. Jest tam masa zdjęć z XIXw. Także małych, slicznie ubranaych upozowanych dzieci. I tak patrząc na twarze ludzi sprzed 150 lat myslę sobie że takie dziewczątko w sukni w kratkę pochodzące zapewne z zamożnej rodziny mogło w roku 1864 żyć a już w 1865 nie bo zaraziło się gruźlicą, bo miało niedużą wadę serca, ale bez operacji śmiertelną, bo zmogły je powikłania po grypie/ anginie/ może koklusz, może odra, zapalenie płuc. Może zwykłe zadrapanie zmieniło się w zakażoną ranę i dziecka uratowac się nie dało? Dzięki chemii nasze dzieci żyją, zastanówmy się ile w życiu przeszliśmy chorób, które mogłby okazać się śmiertelne gdyby nie wstrętny antybiotykwink
    • franczii Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 12:06
      Znam matke, ktora twierdzi, ze swojemu synowi (lat 12) nigdy nie podala lekow poza homeopatia. Z duma przyznala, ze nie dala nawet paracetamolu przy 40 stopniowej goraczce tylko jakies homeopatyczne i oklady lodem i dziecko wyzylo.
      Ja tez gdzie to mozliwe staram sie stosowac naturalne metody glownie ze wzgledu na korzysci dlugofalowe czyli zapobieganie chorobom ale kiedy juz dziecko zachoruje to dostaje lekarstwo.
    • fajnykotek Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 12:08
      Ja bym się zwyczajnie bała NIE zaszczepić dziecka na np: polio czy tężec sad. Pamiętam z dzieciństwa osoby (wtedy już dorosłe) o kulach, o których mama mówiła, że w dzieciństwie chorowały na polio i te kule są tego konsekwencją. A na tężec sama byłam doszczepiana jako nastolatka po poważnym poparzeniu nogi. Nie uważam że należy szczepić na wszystko, ale bez przesady.
      • papalaya najsmuthniejsze jest to 11.10.10, 12:16
        że zamiast pójść do lekarza coraz cześciej diagnozę i metodę leczenia stosuje się zasięgając opinii na forach internetowych

        coraz częsciej też kura jest mądrzejsza od jaja i poucza lekarza za pomocą argumentów zdobytych na forum internetowych
        • ewelsia Re: najsmuthniejsze jest to 11.10.10, 12:28
          Zgadzam się z papalaya
          A poza tym, to owszem, sama zażywam spore ilości leków , oczywiście, gdy muszę, nie wyobrażam sobie homeopatii ( nie wierzę w te bzdety) w przypadku mega bolesnej miesiączki, gdzie i ketonal nie daje rady..., syn bierze także leki podczas choroby, antybiotyki ze wskazań też, ( niestety), ale nie wyobrażam sobie leczyć dziecka z zapalenia zatok i 40 stopniowej gorączki homeopatią !!!, gdzie grozi to zapaleniem opon mózgowych...
          w ogóle jak czasem czytam takie bzdury, to ręce opadają, szkoda tylko tych biednych dzieci, przetrzymywanych i męczących się z gorączkami tylko dlatego , że nawiedzona mamuśka próbuje żyć " w stylu eko" ( zresztą momentami wielce dyskusyjnym).
          • changeone Re: najsmuthniejsze jest to 11.10.10, 12:55
            "ale nie wyobrażam sobie leczyć dziecka z zapalenia zatok i 40 stopniowej gorączki homeopatią !!!, gdzie grozi to zapaleniem opon mózgowych..."

            No właśnie, najpierw musiałabym zobaczyć odpowiednią grupę matek, które tak "mokrą ściereczką" zbijają gorączkę przy 40oC (np. przy zapaleniu ucha) uncertain i chciałabym zobaczyć kilka takich efektów, no tak zwyczajnie statystyczne wyniki tego bolesnego dla dzieci doświadczenia!
            • japanunieprzerywalempanieposle Re: najsmuthniejsze jest to 11.10.10, 13:07
              demoni co zastepuje tramal?
              • demonii.larua Re: najsmuthniejsze jest to 11.10.10, 14:07
                Nurofen zażyty w odpowiednim momencie (jak przegapię to jednak muszę się wlec zastrzyk).
            • donkaczka Re: najsmuthniejsze jest to 11.10.10, 20:54
              ja zbijalam 40 stopniowa goraczke mokrymi skarpetkami 10 miesiecznemu dziecku, a zapalenie ucha w toku wyleczylam okladami z cebuli i homeopatycznymi kroplami
              dziecko zyje, ma sie dobrze, zapalenie ucha pierwsze, mam nadzieje ze ostatnie

              cala moja trojka chowa sie na dobrym jedzeniu i ma wiecznie zimne nogi wink kilka razy dostaly nurofen przeciwbolowo, bo o ile goraczke zbijam naturalnie, to zimne oklady przeciwbolowo nie dzialaja, a ja dzieci nie torturuje ideologicznie
              chodza do przedszkola/zlobka, choruja lekko, do lekarzy nie chodze, bo potrzeby nie ma
              choc gdy bylam w pl i wezwalam lekarke, bo mala zlapala dwie infekcje rownolegle i niezle ja rozlozylo, to dostalam liste lekow i antybiotyk, a jakze, ale zanim poszlam do apteki na drugi dzien, dziecko ozdrowialo i skonczylo sie na syropie z cebuli


              tryb zycia i leki podawane na wszelki wypadek, zbijanie goraczki itp rzutuje na ogolny stan zdrowia i nakreca sie "chorowitosc", zapotrzebowanie na kolejne leki

              i jakos dziwnym trafem moje rownie szurniete kolezanki maja rownie zdrowe dzieciaki, a juz swirek okolozywieniowy nas laczy scisle
              przypadek pewnie wink
        • przeciwcialo Re: najsmuthniejsze jest to 11.10.10, 14:17
          Dla niektórych wystarcza dr House i dr Google.
    • peggy_su Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 12:36
      Ja jestem po prostu za podejściem zdroworozsądkowym. Również takie podejście panuje w naszej rodzinie. Oczywiście przy zdrowej diecie wielu infekcji się po prostu unika, przy byle przeziębieniu stosuje sie jak najbardziej czosnek i syrop cebulowy oraz miód, zamiast latać od razu do lekarza. Natomiast jeśli gorączka jest niepokojąco wysoka, lub nie obniża sie po 1-2 dniach, lub inny objaw jak kaszel i katar nawet bez gorączki, mimo stosowanych metod nie przechodzi to do lekarza pójść po prostu trzeba. I wtedy stosuję wszelkie leki, jakie lekarz zaleci.
      Nigdy nie rozumiałam osób które z byle katarkiem leca od razu do lekarza. Zbyt częste i czasem na wyrost stosowanie leków hamuje natoralną odporność i szkodzi. W rezultacie taka osoba właściwie co chwilę choruje i kolejne leki musi przyjmować.
      Ale nie widzę też powodu by rezygnować z podstawowych szczepień, oraz nie korzystac z wynalazków medycyny gdy organizm sobie nei radzi.
      • oronga79 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:07
        Ja także staram się zachować zdrowy rozsądek i stosuje metodę u dziecka
        - prawie bez leków (mój mąż nalega na leki)
        u siebie
        - prawie całkowicie bez, mam to szczęście że nic mnie nie boli, albo moje odczucie bólu jest takie że bóle miesiączkowe to dla mnie lekkie smyranie, bóle głowy też.
        - oczyszczam cały czas organizm z toksyn, więc może dlatego nie mam silnych bóli,

        Najbardziej martwi mnie to, że dziecku dajemy leki.....mój mąż nalega i kłocimy się o to ciągle....
        Ja nie chcę dawać Zyrtecu, ale pediatra go zapisała na katarek i mąż daje, a ja chcę żeby wzmocnił szczelność jelit, która odpowiada za alergie (probiotyki, prebiotyki naturalne, miód itp) Tego się nie da streścić w kilku zdaniach, ale mam sporo dowodów że stosowanie medykamentów blokuje chorobę, aczkolwiek nie jestem skrajna i godzę się na leki.....
        Ostatnio moje dziecko wzieło bactrim na ropny kaszel i probiotyk jako osłone....ale za każdym razem mam wątpliwości czy dobrze robię, że nie biorę wolnego i sama nie opiekuję się nim w odmu domowymi sposobami....
        • jkk74 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:35
          a wiesz że nie wszystkie probiotyki mogą danej jednostce pomóc? a czasem wręcz z lekka szkodzą?
          aby potwierdzić dobre działanie danego probiotyku tak naprawdę należało by wykonać szczegółowe badania...

          co do tematu wątku - wszystko jest dla ludzi byle z głową i z rozsądkiem...
          sama nie podejmuję się samodzielnego leczenia, choć z drugiej strony jak syn ma duszności o 2-3 w nocy to wiem CO i ILE podać zanim trafię do lekarza...
          tyle że ja podczas wizyty u lekarza szczerze mówię co, ile i o której podałam...
          antybiotyków za wiele nie brałam ani nie podawałam dzieciom, ale to raczej dzięki rozsądnej lekarce która miłośniczką antybiotyków nie jest... a poza tym naprawdę zna moje dzieci i wie co w danym momencie będzie pomagało najskuteczniej...

          a ponadto podawanie CZEGOKOLWIEK - nawet tak zdrowego czosnku, cebuli, aronii, i diabli wiedzą czego jeszcze - w ilościach przekraczających wszelkie rozsądne dawki jest niebezpieczne... tak dla dziecka jak i dla dorosłego...
          z głupią wit.C można przesadzić...
    • changeone Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 12:51
      A może by tak bez skrajności w skrajność?

      Ja stosuję wspomagacze odpornosci, zaróno syropy cebulowo-czosnkowe, miód, cytrynę, aloes jak również syropy, stosuję naprzemiennie.

      Dla mnie podanie antybiotyku to już jest ostateczna ostateczność, robię wszystko aby uniknąć, ale bez przesady, jak bym miała patrzeć jak mi dziecko schodzi z tego świata, to pomimo wspaniałych ideologii antybiotyk podam!

      Mam pytanie do autorki: jestem b. ale to b. ciekawa CZYM NATURALNYM leczysz:
      - anginę w gardle czy
      - zapalenie ucha u dziecka czy
      - ostre zakażenie dróg moczowych czy
      - choćby co poradziłabyś w przypadku bóli migrenowych, ale nie takich co to co druga osoba wspomina o migrenie, tylko takich bóli głowy z zawrotami, plamami przed oczami, wymiotami i omdleniami??? Ze wskazówek migrenowych chętnie skorzystam. Tylko nie pisz o leżeniu w ciemnym pokoju, bo jak ktoś ma prawdziwe bóle migrenowe to Ci chyba przyłoży big_grin

      Co do szczepień, dla mnie jedna z większych głupot matek to jest włąśnie nie szczepienie na cokolwiek uncertain Niestety boleśnie matki czasem się o tym przekonują. Ja nie zamierzam.
      • 1monia4 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:04
        Syn mojej sasiadki ma 17 lat--nigdy nie bral antybiotyku.Bo znajoma ciocia wyjmuje wahadelko-i ocenia co potrzeba.Widac i tak można
      • i_love_my_babies Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:08
        changeone, dobrze piszeszwink

        ja również sczepię dzieci, ale bez przesady: nie szczepię na pneumokoki, rotawirusy, ospy i inne tego typu
        wszystkie pozostałe owszem

        jak dzieci mają katar, leczę lipomalem, syropem z bzu, srebrem koloidalnym (tu przekonana do końca nie jestem), nacieram, wygrzewam, inhaluję, oklepuję ale jak zejdzie na oskrzela czy gardło to idę do lekarza i podaję leki (lub antybiotyki)

        siostra mojej babci zmarła w wieku 10 lat na zapalenie oskrzeli, właśnie dlatego, że dostęp do antybiotyków był ograniczony
        , a jej pierwsze dziecko w wieku 3 meisięcy na zapalenie płuc

        śmieszą mnie takie mamusie, które się sczycą, że ich dziecko jeszcze NIGDY antybiotyku nie brało
        ciekawe co by ta koleżanka zrobiła, gdyby to dziecko jej w wieku 1 miesiąca dostało obustronnego zapalenia uszu, a miesiąc później przynisoło ze szpitala zapalenie płuc, jak mój starszy syn?
        homeopatią by wyleczyła, a może czosnkiem?

        niedawno rozmawiałam z pielęgniarką środowiskową na temat takich mamusiek - owszem, choroba często przejdzie po syropkach, ale bakteria w organiźmie zostanie, uszkadzając potem serce lub stawy

        a mamusie szczęśliwe, że dzieci antybiotyków nie łykają, ehh, szkoda gadać
      • zuzuua Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:14
        zgadzam się z Chengeone!
        - polecam na migrenę - z wymiotami, mroczkami, zawrotami głowy - wziąć NIC! ja biorę najczęściej nurofen (2 x 400mg) czasem zamiast ketonal i wcale od razu nie przechodzi, a i tak cały dzień mam wyjęty. teraz jestem w ciąży i nurofen odpada, ketonal pewnie też, więc zostaje tylko paracetamol
        - homeopatii nie stosuje po tym jak przeczytałam skład pewnego leku; nie dość, że drogie, a skuteczność wątpliwa.
        - przy przeziębieniu stosuje wit C, wapno, maść majerankowa pod nos, jak gorączko nurofen ew paracetamol. herbata z miodem i cytryną. i dla dziecka i dla siebie i męża; przy anginie, zapaleniu ucha, oskrzelach itp bierzemy antybiotyk. często przy oskrzelach u dziecka pediatra każe nam poczekać z antybiotykiem np 24 godz i jeśli dziecko będzie miało nadal gorączkę to wtedy brać.
        - co do szczepień - ja swoje dziecko zaszczepiłam na wszystkie szczepionki obowiązkowe. natomiast nie szczepiłam na: "pneumokoki" (cyt. pediatrę " w nosie pani dziecka grasuje stadko pneumokoków"), meningokoki, rotawirusa (cyt. innego pediatrę "rotawirus nie jest chorobą, mądra matka rotawirusa przejdzie w domu"), ospę (cyt. "ospa to łagodna choroba"), i grypę (jak poprzednio). nie szczepienie dziecka na podstawowe choroby (krztusiec, polio, itp) uważam za GŁUPOTĘ! mój kolega lat 25 złapał krztusiec nie wiadomo gdzie i kiedy. prze 3 mies lekarze stawiali diagnozę, bo na RTG płuc nie było krztuśca widać. dopiero pulmonolog zasugerował zrobienie badań z krwi na krztuśca (koszt 100-150 zl, bo badanie nie refundowane), potem miesiąc antybiotyków i kilka kolejnych na dojście do siebie!
        czytałam kiedyś na forum zdrowie dziecka wątek kobiety, której 4 tygodniowy noworodek złapał krztuśca! to mnie skutecznie wyleczyło z pomysłów NIE szczepienia dziecka.
        natomiast - czytam skład szczepionek czy mają rtęć. te którymi szczepiłam nie było na liście szczepionek zawierających rtęć;

        nie używam kostek z glutaminianem sodu, ani też kostek ekologicznych (zawierają olej palmowy); zamiast używam przyprawy z suszonych warzyw bio. sami pieczemy chleb, czasem kupuję jak mam chęć bułkę; staram się robić sama w domu wędliny, ale czasem kupuję - wtedy te bez konserwantów i z większą zawartością mięsa w mięsie. nie jadam rzeczy instant.

        po prostu zachowuję zdrowy rozsądek
        • kawka74 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:30
          > - polecam na migrenę - z wymiotami, mroczkami, zawrotami głowy - wziąć NIC!

          Mowy nie ma. Tego się nie da przeczekać wziąwszy NIC.
          Przy migrenie mam ochotę wyskoczyć przez okno i pewnie bym to zrobiła, gdyby nie to, że boli mnie głowa nawet wtedy, gdy mrugam, więc nie ma mowy o wstaniu. Na szczęście cztery do pięciu nurofenów przy ewentualnym wsparciu pyralginy dają pożądany efekt - zostaje tylko lekkie ćmienie, które mogę spokojnie sobie przespać.
          • changeone migrena 11.10.10, 15:58
            U mnie objawia sie zanikiem/zawężeniem pola widzenia, nie widzę niczego po bokach ani na dole i wtedy natychmiast łykam nurofen 400mg. I tylko wtedy jest szansa, że nie będzie takiego bólu głowy, że mogłabym właśnie wyskoczyć przez okno.
            Jak przeoczę to widzenie (nie mam leku pod ręką) to KOSZMAR!

            Ale może powinnam jakieś maleńkie kuleczki homeo sobie pobrać... albo cuś uncertain
      • truscaveczka Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:52
        Mój brat jest laryngologiem dziecięcym.
        Na temat bólu ucha się sporo nasłuchałam od niego. Podkreślał wielokrotnie, ze na zapalenie ucha w większości wypadków nie trzeba antybiotyku, natomiast bardzo potrzebna jest odpowiednia higiena nosa, żeby wydzielina z ucha miała gdzie uchodzić.
        Angina czasem jest wirusowa, czasem bakteryjna. Wirusowej antybiotykiem się nie leczy.
        Na migrenę polecam środki przeciwwymiotne - statystyki SORowe wskazują, ze pacjentom bardzo czesto znacząco poprawia się po podaniu własnie środków przeciwwymiotnych a nie przeciwbólowych. I po porządnym nawodnieniu organizmu. Jako żona migrenowca, synowa migrenowca i wnukowa migrenowca mogę potwierdzić.

        Ja w ogóle nie kumam tych dywagacji - istnieją proste i szybkie badania krwi, które oceniają istnienie stanu zapalnego, infekcji bakteryjnej i jej mocy - i wystarczają do decyzji o sposobie leczenia. Plus ew. można posiew robić. Moja córka brała antybiotyk 6 razy w życiu - nasz pediatra za każdym razem zlecał badania, w szpitalu podawali bez pytania i informowania rodziców (!) - profilaktycznie. Plus miała poważne, ropne zapalenie ucha i laryngolog dał, a ja sama już wcześniej wiedziałam, co się święci i nawet nie protestowałam. Nie chce dawać antybiotyków ale jak nie ma wyjścia - to po co się opierać?
        • changeone :/// angina i nie tylko 11.10.10, 16:04
          "Angina – w najczęstszym rozumieniu ostre zapalenie migdałków podniebiennych i błony śluzowej gardła, wywołane przez bakterie paciorkowce β-hemolizujące z grupy A[1]. Jest chorobą zakaźną przenoszoną drogą kropelkową."

          Bakterie TO ZNACZY nie wirusy! Bakteryjne zapalenie tzn. z nalotami. Ręka w górę kto to wyleczył syropem z cebuli uncertain Ból taki, ze przełkniesz cokolwiek dopiero po nurofenie, inaczej nie ma mowy!

          Zapalenie ucha, cóż, ciekawe czy zastosujesz czosnek kiedy dziecko będzie Ci wyło kolejna dobę. Sama pediatra mnie ostrzegła (bo był zaczatek zapalenia), ze jak sie rozwinie to w zapalenie to nie ma mowy, że po nurofenie dziecko będzie brykac i zapomni o bólu ucha. Nie zapomni.

          Ja bardzo proszę, ale bezsens jest dyskusji, jesli np. o mogrenie pisze osoba, która to zna ze słyszenia uncertain uncertain uncertain

          To co napisałaś o bólach migrenowych i o środkach na mdłości, to pozostawię bez komentarza uncertain

          No to ja opowiem Wam jak to chodziłabym sobie po Marsie, ok? I dam wskazówki jak tam żyć, ok?
          • oronga79 Re: :/// angina i nie tylko 11.10.10, 16:20
            Niektórzy są przekonani, że organizm nie dziecka/dorosłego nie jest w stanie zwalczyć bakterii - ok. Jeżeli organizm nie jest w stanie zalczyć bakterii to trzeba się zastanowić nad systemem odpornościowym. Jeśli mam koszmarne bóle głowy to może mam też zanieczyszczony organizm.....to tylko hipoteza.
            Ja nie jestem skrajna, jeśli widziałabym żeby dziecko wyło z bólu itp to dałabym "coś".
            Ja widze po sobie, że można zyć bez leków i chciałabym po mału dziecko do tego przywzyczajać. Wiem co to znaczym jak dziecko się dusi i wtedy nie protestowałam, przed podaniem hydrokortyzolu, ale chodzi mi o nie stosowanie na tzw. katarek.
            Może rzeczywiście nie wiem co to ból, bo nic mnie nie boli, dodam jeszcze że przeżyłam naturalny poród 4 kg dziecka, z dużym obwodem główki, bez całkowitego znieczulenia, a nawet z tzw. masażem szyjki macicy..zainteresowanę wiedzą o czym mowa.
            Dzięki ćwiczeniom i oddychaniu jakoś mi się udało i nie mam traumy z tym związanej, wręcz przeciwnie. Nie biorę chemii także u dentysty itp i zyję. Mam uraz do wszelkiego rodzaju medykamentów itp, bliska mi osoba zażywała tabletki przeciwbólowe i zmarła na wrzody....po mału się wykrwawiając, to mi wystarczyło.
            • changeone Re: :/// angina i nie tylko 11.10.10, 16:30
              O rany, nie rozmawiamy o katrku uncertain Na katar to chusteczka i woda morska.

              Pisałam o anginie, o zapaleniu ucha, kiedy dziecko z bólu wyje. Co tam, dziecko, sama kilka lat temu przekonałam się, co znaczy żyć od nurofenu do nurofenu aby godzinę wytwać bez bólu uncertain To był właśnie angina.
              Zalecam "dawkę" takiej anginy każdemu kto twierdzi, że NIGDY antybiotyk uncertain Natychmiastowa zmiana zdania. W życiu nie wypróbowywałabym swych idealistycznych wizji na dziecku, które wyje mi z bólu uncertain
              • przeciwcialo Re: :/// angina i nie tylko 11.10.10, 16:36
                Anginę miałam raz. Nie byłam w stanie przełknąc kapsułki z antybiotykiem zanim nie zadziałał paracetamol, o piciu i jedzeniu bez znieczulenia nie wspomnę. Za to po cesarce tylko przez dobe brałam pyralgine ww wlewach a sasiadka na morfinie jechała bo wyła z bólu. Każdy ma inny próg bólowy i tyle.
              • truscaveczka Re: :/// angina i nie tylko 12.10.10, 12:10
                He? czy ja napisałam że jestem anty antybiotykowa? Po pierwsze moje wiadomości pochodzą od lekarza - po drugie - wskazałam metodę naukową oceny, kiedy antybiotyk jest potrzebny.
                Jak chcesz łykać antybiotyki jako cukierki na ból, to proszę uprzejmie. Tylko że takie postępowanie prowadzi do wyhodowania superbakterii - odpornych na wsio. I któregoś dnia antybiotyk nie pomoże.
            • morekac Re: :/// angina i nie tylko 11.10.10, 17:17
              bliska mi osoba zażywała tabletki przeci
              > wbólowe i zmarła na wrzody....po mału się wykrwawiając
              bo może zamiast leczyć wrzody, łykała tabletki?
            • iwles Re: :/// angina i nie tylko 11.10.10, 18:10

              > Nie biorę chemii także u dentysty itp i zyję.

              to znaczy, czym plombujesz zęby ?


              > bliska mi osoba zażywała tabletki przeci
              > wbólowe i zmarła na wrzody...


              wiesz, gdyby nie brala tych medykamentów, a miałaby wrzody to tez umarłaby wykrawiając się. Na pewno nie umarła od tych tabletek przeciwbólowych.
              • oronga79 Re: :/// angina i nie tylko 11.10.10, 18:38
                Myślałam o znieczuleniu przy borowaniu zębów itp.
                Tabletki przeciwbólowe b. mocno zakwaszają stad między innymi szkodliwość.
                Co do szkodliwości antybiotyków na jelita nie będę się wypowiadać.
                Nikt się tu nie lansuje tylko szuka osób o podobnych poglądach, można zakończyć wątek.
                • aretahebanowska Re: :/// angina i nie tylko 11.10.10, 18:39
                  > Tabletki przeciwbólowe b. mocno zakwaszają
                  Które?
                • iwles Re: :/// angina i nie tylko 11.10.10, 20:14

                  > Co do szkodliwości antybiotyków na jelita nie będę się wypowiadać.


                  czyli jeśli antybiotyk jest w innej formie, np. w zastrzyku albo w kroplówce to wtedy przyznasz, że jest OK ?
          • franczii Re: :/// angina i nie tylko 12.10.10, 14:18
            Nie kazdy nalot na gardle swiadczy o zapaleniu bakteryjnym. Ropne nacieki owszem ale zwykle lekarze daja antybiotyk przy kazdym nalocie a nawet profilaktycznie przy zaczerwienionym gardle i goraczce, wiem bo przerabialam.
            Na bol antybiotyk nic nie zdziala, na bol podac mozna lek o dzialaniu przeciwzapalnym i przeciwbolowym, zbija on tez goraczke.
            Zapalenie ucha nie zawsze trzeba leczyc antybiotykiem. Moj syn mial kilka razy stan zapalny ucha i podawalam kropelki o dzialaniu przeciwbolowym. Antybiotyk byl niepotrzebny. Ale stan dziecka byl kontrolowany codziennie dopoki zapalenie nie zaczelo ustepowac. Lekarz i ja moglismy pojsc na latwizne i zalatwic sprawe antybiotykiem ale dziecko zasluguje na szanse zeby sie z tym uporac samo.
            • iwles Re: :/// angina i nie tylko 12.10.10, 14:31

              przecież changeone ani jednym słowem nie wspomniała o antybiotykach, poddała tylko w wątpliwość skuteczność wyleczenia i zmniejszenia bólu przy anginie/zapaleniu gardła/ zapaleniu ucha - syropkiem z cebuli czy czosnkiem.
              • franczii Re: :/// angina i nie tylko 12.10.10, 14:44
                Z kontekstu calej tej dyskusji zrozumialam, ze zapalenie ucha i zapalenie gardla z nalotem sie leczy antybiotykiem. Changeone pytala czym naturalnym sie to leczy. Otoz jesli nie jest to zapalenie bakteryjne niczym sie nie leczy tylko podaje doraznie leki zminiejszajace dyskomfort do czasu kiedy organizm sam sie z infekcja upora. Oczywiscie tylko lekarz moze oszacowac szanse na wyleczenie bez antybiotyku. I tu niestety pojawiaja sie problem.
    • gaja78 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:02
      Boisz się leków, a zapodajesz dziecku homeopatię, która - jeśli działa - nie wiadomo jaki ma mechanizm działania tongue_out
      • methinks Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:27
        Jak to nie wiadomo jaki jest mechanizm dzialania? Od cukru mozna przytyc.
    • 18_lipcowa1 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:03
      CO jem : śniadanie jesienne– ciastka z płatków zbożowych, garść orzechów,
      > zielona herbata (wymiennie z chlebem z warzywami sezonowymi oraz jajecznica z
      > warzywami)
      > Obiad – kasza gryczana, cebulka, mieso, (wymiennie z rybami itp., kasze,
      > kotlety z warzyw, gotowane mięso indycze, sporo kapusty, na różne sposoby, ogó
      > rki itp…..)
      > Kolacja – sałatka z papryki surowej z serem żółtym (dojrzewającym), cebul
      > a, ryż lub
      > Chleb (żytni/orkisz), masło z czosnkiem i trochę pomidora
      > Kawę piję kilka razy w tygodniu zawsze pamiętając o zbytnim niezakwaszaniu org
      > anizmu.



      zaczęlam Ci współczuć
      • oronga79 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:38
        Niepotrzebniesmile. Jedzenie ma podtrzymywać funcje organizmu i być jednocześnie przyjemne i to mi smakuje. Są na świecie inne rzeczy, które są przyjemniejsze. Ja nie ślinię się na widok ciateczek a jem kasze..tylko po prostu nie lubię ciasteczek.
        Poza tym cukier powoduje wiotczenie skóry, (można zapytać w siłowni, albo fitnesek)
        • aretahebanowska Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 17:05
          > Poza tym cukier powoduje wiotczenie skóry,

          ?
          • havana28 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 17:12
            aretahebanowska napisała:

            > ?


            badania wykazały, ze glukoza przyśpiesza rozkład kolagenu i elastyny w skórze efektywnie ją postarzając
            • przeciwcialo Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 17:14
              Si, ale odnosi się to do osób z insulinoopornością.
              • havana28 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 17:38
                Skad takie info? I co ma do tego insulinoopornośc?
                • aretahebanowska Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 18:35
                  A ma. Insulinooporność jest związana z cukrzycą a to w cukrzycy obserwuje się glikację białek, przede wszystkim hemoglobiny ale też kolagenu. Ale to musi być cukrzyca czyli stan w którym stężenie glukozy przez długi czas utrzymuje się na wysokim poziomie. Długi nie oznacza tygodnia, przynamniej miesiące a najczęściej lata. Od zjedzenia jednego czy kilku ciastek skóra się nie zestarzeje. Zresztą glukoza nie jest taka szybka jeśli chodzi o glikację, gorszy jest np. kwas metyloglioksalowy. Może powstawać w produktach żywnościowych w czasie ich gotowania czy pieczenia czyli przy obróbce cieplnej w wysokich temperaturach. Także przy długotrwałym przechowywaniu niektórych produktów. Ale tu z kolei ilości są takie, że to zabiera wiele lat. Podchodząc restrykcyjnie nie należałyby jeść niczego co zawiera glukozę czy fruktozę (niemożliwe) i surowiznę. Czyli bzdura.
                  • myelegans Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 13.10.10, 04:42
                    g
                    > glikację białek, przede wszystkim hemoglobiny ale też kolagenu.

                    Z ciekawoscie, nie ze zlosliwosci, co to jest glikacja bialek? przyczepianie glucozy do aa?
                    Jak wplywa taka przyczepiona glucoza na funckje Hb czy kolagenu?
                    • aretahebanowska Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 13.10.10, 08:12
                      To jest nieenzymatyczna reakcja przyłączania ogólnie cukrów, w tym glukozy do aminokwasów w białkach. Ilość cukrów dołączonych do białek dokładnie odzwierciedla ich stężenie w środowisku (tych cukrów). Taka hemoglobina trudniej oddaje tlen tkankom i jest szybciej degradowana, co powoduje, że erytrocyty zawierają jej mniej. Oczywiście organizm wtedy walczy i próbuje produkować w szybkim tempie nowe erytrocyty aby zwiększyć ich ilość we krwi. U cukrzyków pomiary ilości takiej hemoglobiny pokazują jak długo trwał stan hiperglikemii. To jeden z testów stosowanych w diagnostyce.
                      Inne białka też ulegają glikacji, tak jak kolagen. Generalnie powoduje to zmiany ich struktury i w związku z tym zaburzenia ich funkcjonowania. W przypadku np. kolagenu następuje rozluźnienie jego struktury i dlatego wiotczeje skóra, choć to akurat namniejszy problem w tym wypadku.
                      • myelegans Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 14.10.10, 01:08
                        Acha, to to samo dzieje sie w bioreaktorach, przy produkcji rekombinowanych bialek, z tym, ze stezenie glukozy, ktora jest zrodlem wegla dla komorek to 4g/L wiec duzo, duzo wieksze niz w najwiekszej, zaniedbanej cukrzycy.
                        • aretahebanowska Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 14.10.10, 10:40
                          Na pewno wtedy dużo szybciej idzie. U cukrzyka to 50% miejsc, które mogą ulec glikacji osiąga się po 30 dniach. Bo to stężenie to sporo niższe jest - standardowo, na czczo 120 mg/dl.
    • sadosia75 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:07
      Nie jestem lekarzem i nie decyduje o sposobie leczenia moich dzieci.Znam taka matke,ktora nie chodzila z dziecmi do lekarza syn majac 4 lata mial powazne zapalenie ucha,ktore skonczylo sie wzywaniem karetki, bo matka leczyla dziecko homeopatia, nacierajac ucho rozcierana cebula i czosnkiem.
      Jesli lekarz decyduje, ze antybiotyk musi byc tzn, ze tak jest. Nasz lekarz rodzinny jest sprawdzony, nigdy nie szprycuje antybiotykiem jesli nie ma potrzeby przy lekkim przeziebieniu poleca domowe sposoby, odradza szprycowanie dzieci byle czym ale jesli zachodzi potrzeba leczenia "silniejszego" tzn, ze tak trzeba.
      Nie stosowalabym homeopati i domowych sposob na zapalenie oskrzeli gdyby lekarz zdecydowal, ze antybiotyk musi byc.
      Nie ryzykowalabym az tak.
      • ozlem Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:14
        Nie wiem czy jestes swiadoma, ze antybiotyk jest dla lekarzy dupochronem wypisywanym na zasadzie "raczej nie jest potrzebny, ale na tak wszelki wypadek jakbym się mylił..." Ci sami lekarze w takich samych sytuacjach klinicznych swojemu dziecku antybiotyku nie podadzą, ale obcemu czemu nie...
        • sadosia75 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:19
          To nie wiem jakich znasz lekarzy, ale nasza rodzinna nigdy nie robila sobie dupochronu z antybiotykow, wrecz przeciwnie czesto gesto radzila domowe sposoby, zachecala do wygrzewania. w ciagu 6 lat zycia mojej mlodszej corki antybiotyk brala gora 10 razy! z kolei starsza corka dzieki wlasniej tej lekarce zyje i ma sie dobrze i dzieki tej lekarce wlasnie mam swoje dziecko przy sobie.
          takich lekarzy powinno byc zdecydowanie wiecej.
          • ledzeppelin3 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:25
            A czym zwalczysz anginę ropną?
            Zapalenie ucha środkowego?
            Zaryzykujesz bakteryjne zapalenie wsierdzia? Zaryzykujesz bakteryjne zapalenie opon mózgowych?
            Co kto lubi. Kazdy sam odpowiada za dziecko. Na OIOMie pełno jest dzieci rodziców, którzy nie wierzą w medycynę tongue_out Natomiast wierzą w swój geniusz. Co kto lubi.
          • ozlem Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:36
            >w ciagu 6 lat zycia mojej mlodszej corki antybiotyk brala gora 10 razy!

            Uwazasz to za sukces? Ja tyle mniej wiecej razy wzielam w ciagu calego dotychczasowego zycia, a lat mam juz prawie 40. Aha, sama jestem lekarzem wiec wiem co mowie.
            • sadosia75 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:39
              Tak uwazam to za sukces biorac pod uwage zdrowie mojego dziecka i jej odpornosc.
              Nie mam obowiazku przedstawiania calej karty chrobowej dziecka ale uwierz mi na slowo, ze w innym przypadku z innym lekarzem dziecko bylo by wiecznie na antybiotyku.
              I za sukces uwazam to, ze lekarz rodzinna jako jedyna zareagowala w odpowiednim momencie ( wszyscy inni mnie olewali ) i uratowala zycie mojej corki.
              • szymama Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:48
                no to ja kontrowersyjnie.
                Dwoje dzieci nieszczepionych, syn lat 9 raz w zyciu antybiotyk i nigdy wiecej ani lyzeczki zadnego syropku. Corka lat 3- lekow zadnych nigdy. Karminoe piersia- syn do 3 rz a corka nadal tongue_out
                Maja sie swietnie, sa zdrowi, cali, jesli to sie liczy to syn osiaga bardzo wysokie wyniki w nauce plus oboje posluguja sie trzema jezykami obcymi. Czyli, ze nie przyjmuje argumentow, ze brak szczepionek i lekow odbije sie na ich zdrowiu i psychice.
                • papalaya Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:50
                  zgłoś dzieci do Mam Talent

                  moje w wieku 3 miesięcy mówiło już 6-ma językami
                • madzioreck Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 12.10.10, 15:48
                  Czyli, ze
                  > nie przyjmuje argumentow, ze brak szczepionek i lekow odbije sie na ich zdrowiu
                  > i psychice.

                  Czyli Twoje dzieci korzystają z tego, że inne dzieci są szczepione i nie mają od kogo się zarazić...
      • franczii Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 15:00
        Ale homeopatia tez nie mozna sie leczyc na wlasna reke. na wlasna reke to se mozna najwyzej syrop z cebuli popijac. Zeby sie skutecznie homeopatia leczyc to trzeba chodzic do stosownego specjalisty a i tu nie sadze zeby mial wielkie pole do popisu gdyby mu ktos przyprowadzil dziecko z ostrym zapaleniem ucha.
    • katia.seitz Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:46
      Według tej logiki, najlepszym stanem zdrowia i największą średnią długością życia powinny się cieszyć ludy pierwotne. Zaś my powinniśmy żyć od nich średnio krócej. Ciekawe, że jest dokładnie odwrotnie big_grin
      Ale jakoś ten prosty fakt do fanatyków "naturalności" nie dociera...
      • ewelsia Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:59
        Czasem tak sobie myślę, że co niektórzy to śmiało mogliby ( a nawet powinni) w Afryce zamieszkać ze swoimi poglądami, tam jest taka naturalnośc i ekologiczny styl życia, że hej.
        Zero chemii, leków , antybiotyków, szczepionek ba , nawet lekarz nie jest częstym widokiem, z wyjątkiem misyjnych szpitalików..., ot, szaman tudzież "babka plemienna" wystarczą...
      • anorektycznazdzira Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:05
        Wiesz, umieralność dzieci 0-5 na poziomie 50% to napewno wymysł lobby faramceutycznego w celu indoktrynacji biednych ofiar cywilizacji naukowo-technicznej i wydojenia z nich kasy, nic więcej.
      • ozlem Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:06
        > Według tej logiki, najlepszym stanem zdrowia i największą średnią długością życ
        > ia powinny się cieszyć ludy pierwotne. Zaś my powinniśmy żyć od nich średnio kr
        > ócej. Ciekawe, że jest dokładnie odwrotnie big_grin

        Wcale nie jest dokladnie odwrotnie bo najdluzsza przecietna dlugoscia zycia ciesza sie nie ludzie cywilizacji zachodniej, ale mieszkancy Himalajów (Hunzowie), Abhazowie, ludy mieszkajace i Andach i jeszcze paru miejscach
        • morekac Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:28
          Państwa z największą średnią długości życia

          POZ. PAŃSTWO ŚREDNIA DŁUGOŚĆ ŻYCIA W [latach]

          1 Andora 83.5
          2 Singapur 81.5
          San Marino 81.5
          4 Japonia 81.0
          5 Szwajcaria 80.3
          Szwecja 80.3
          Australia 80.3
          8 Islandia 80.2
          9 Kanada 80.0
          10 Włochy 79.5
          • ozlem Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:39
            Społecznosci czy ludy pierwotne (jak to okreslila inicjatorka tego podwatku) to nie jest to samo co panstwa. Juz bardziej styl zycia (dieta, czy dyskutowane tu szpikowanie sie chemia od najmlodszych lat). Srednia dlugosc zycia Hunzow oscyluje w okolicach setki.
            • morekac Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 15:07
              Hunzowie żyją w trudno dostępnym, odizolowanym terenie - bez zanieczyszczeń rolno-przemysłowych. W dodatku - jak dowiodły badania - nieprzejadanie się (wręcz niedojadanie) sprzyjają długowieczności. Prawdopodobnie do dobrych genów (trzeba być twardzielem, żeby tak dymać po górkach w te i we wte wink ) doszły sprzyjające warunki srodowiskowe.
              Większość długowiecznych ludów żyje zresztą w wyższych, trudniej dostępnych górach, a nie w wilgotnej i ciepłej dżungli.
              • ozlem Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 15:17
                And your point is?

            • crises Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 17:35
              Wczoraj Cię odhibernowali? Bajeczka o Hunzach została już dawno zdementowana i obśmiana. Copypasta stąd:

              blogdebart.pl/2010/07/29/witamina-w-cudzyslowie/
              "Mit ich długowieczności ma zaś swe korzenie w latach 70., kiedy dolinę odwiedzili reporterzy „National Geographic”, poszukujący długowiecznych społeczności. Hunza nie prowadzą kronik i nie przywiązują zbytniej wagi do liczenia lat, pytani więc przez dziennikarzy o wiek bez kozery mówili pińcet."
              • myelegans Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 13.10.10, 04:43
                ołeczności. Hunza nie prowadzą kronik i nie przywiązują zbytniej wagi do liczen
                > ia lat, pytani więc przez dziennikarzy o wiek bez kozery mówili pińcet."

                umarlam big_grin big_grin D:
        • katia.seitz Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 22:55
          > Wcale nie jest dokladnie odwrotnie bo najdluzsza przecietna dlugoscia zycia cie
          > sza sie nie ludzie cywilizacji zachodniej, ale mieszkancy Himalajów (Hunzowie),
          > Abhazowie, ludy mieszkajace i Andach i jeszcze paru miejscach

          Krótko - bzdura. Wujek google też ci to powie, o ile tylko odsiejesz strony z nurtu "ręce które leczą", a znajdziesz dane urzędów statystycznych i demograficznych.

          To, że wśród danego ludu można spotkać sporą liczbę starców, również nie świadczy o sporej długości życia - umieralność noworodków jest bowiem wszędzie poza społeczeństwami rozwiniętymi na wzór zachodni bardzo wysoka.
      • malila Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:28
        katia.seitz napisała:

        > Według tej logiki, najlepszym stanem zdrowia i największą średnią długością życ
        > ia powinny się cieszyć ludy pierwotne. Zaś my powinniśmy żyć od nich średnio kr
        > ócej. Ciekawe, że jest dokładnie odwrotnie big_grin
        > Ale jakoś ten prosty fakt do fanatyków "naturalności" nie dociera...

        Według tej logiki, dzieci wychowywane bez klapsów to rozpuszczone, nieznające granic bachory;-P Tak się mniej więcej ma niestosowanie produktów przem. farmac. do ludów pierwotnych.
        • katia.seitz Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 23:13
          Tym, co ludy pierwotne przyjęły jako pierwsze ze "zdobyczy cywilizacji", były właśnie zachodnie leki (i alkohol, ale to inna bajka).
          Cudowne właściwości szamanów, lokalnych ziół i innych naturalnych recept, to w dużej mierze mit, empirycznie obalony. Owszem, częściowo faktycznie pomagają (vide zawartość penicyliny w pajęczynie); w dużej mierze działają na zasadzie efektu placebo, czasami pełnią rolę swoistej psychoterapii.
          W dżungli amazońskiej do tej pory żyją plemiona, które nie utrzymują praktycznie żadnego kontaktu z cywilizacją zewnętrzną. Praktycznie żadnego - bo jedyne, co są skłonni brać od białego człowieka, to szczepionki i leki.
          Po prostu, jak się ma do wyboru śmiertelność niemowląt na poziomie 30-50 procent, śmierć z powodu drobnego zakażenia czy też powikłań próchnicy (jedna z głównych przyczyn śmierci w neolicie, tak tak smile, to się nie ma dylematów związanych z sięganiem po tą straszliwą, nienaturalną chemię. A nam się po prostu w d... poprzewracało.
          Co innego słuszna i zdrowa reakcja na zbyt rychłe przepisywanie przez lekarzy antybiotyków na wirusówki. Co innego opór wobec zwalczania grypy Fervexami i Gripexami, zamiast wyleżenia jej w łóżku (sama nigdy tego nie biorę). Co innego niechęć wobec łykania ton środków przeciwbólowych na ból zęba, w miejsce udania się do dentysty. Zaś czym innym są deklaracje, że w zasadzie nie ma to jak czosnek, miód i probiotyki, a cała reszta, na czele ze szczepionkami, to spisek mający na celu nabicie kieszeni firm farmaceutycznych.
          • malila Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 23:37
            katia.seitz napisała:
            > Cudowne właściwości szamanów, lokalnych ziół i innych naturalnych recept, to w
            > dużej mierze mit, empirycznie obalony.

            Ale o czym Ty do mnie rozmawiasz? Przecież napisałam, że daleko mi do ludów pierwotnychwink A empirycznie to mogę stwierdzić, że można wyleczyć wiele chorób używając innych metod niż farmaceutyczne i że te inne metody są korzystniejsze.
            • crises Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 12.10.10, 13:09
              Ale wiesz, gdzie możesz sobie wsadzić dowody anegdotyczne?
            • paszczakowna1 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 12.10.10, 13:27
              >A empirycznie to mogę stwierdzić, że można wyleczyć wiele chorób uży
              > wając innych metod niż farmaceutyczne i że te inne metody są korzystniejsze.

              No owszem, np. niewielkie stany zwyrodnieniowe kręgosłupa można wyleczyć odpowiednią gimnastyką, a wiele chorób odpowiednią operacją. O to chodzi? A jak nie o to, to o co chodzi?
        • marta_st1 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 12.10.10, 15:18
          1. Nie stosuję homeopatii bo w jej skuteczność nie wierzę, a sam lekarz do którego chodzę mówi "czary mary"
          2. Jeśli lekarz widzi potrzebę podania antybiotyku to kupuję i podaję dziecku, bo wiem że przepisuje go w ostateczności.
          3. Stosuję środki przeciwgorączkowe jeśli temp. z 38 stopni w ciągu 10 min rośnie do 39, bo boję się drgawek.
          4. Szczepię dzieci zgodnie z obowiązkowym kalendarzem szczepień.
          A sama staram się leczyć "na własną rękę" jeśli wiem że z tego wyjdę, a dziecko mające np. zapalenie ucha, zapalenie krtani, anginę, zapalenie oskrzeli czy płuc na własną rękę nie odważyłabym się leczyć z powodu powikłań.
    • malila Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:55
      Jeśli pytasz o to, co się powszechnie rozumie pod nazwą medykamenty - czyli produkty przemysłu farmaceutycznego - to nie używam. Moje najstarsze dziecko zażywało przepisane leki w jednym przypadku i z powodu skutków ubocznych i nieskutecznego leczenia nie popełniłam więcej tego błędu. Młode miało silny stan kataralny albo zapalenie ucha - lekarze nie mogli się zgodzić co do diagnozy.
      Mojemu średniemu dziecku - wówczas dwumiesięcznemu niemowlęciu - zaordynowano w szpitalu dożylnie antybiotyk na katar, ponieważ jak się wyraziła lekarka "jutro będzie zapalenie płuc". Wypisałam dziecko na żadanie (po telefonicznej konsultacji z moim rodzinnym lekarzem). Katar skończył się na katarze. A ja się zastanawiałam, jak by to wyglądało, gdyby młodemu antybiotyk faktycznie podano. Zapewne trafiłby do rejestrów jako dziecko uratowane antybiotykoterabią albo osłabiono by jego odporność i tłumaczono mi, że "widzi pani jak dobrze że podaliśmy antybiotyk, skoro teraz jest tak źle, to gdybyśmy nie podali, byłoby jeszcze gorzej".
      Moją rodzinę leczę dietą i ziołami. Przez pewien czas z każdą poważniejszą dolegliwością konsultowałam się ze swoimi lekarzami. Od pewnego czasu zmieniła mi się definicja zwrotu "poważniejsza dolegliwość" i te konsultacje są sporadyczne.
      Mam też za sobą epizod migrenowy. Nie korzystałam z leków. Mam już inne podejście do leczenia i do medycyny. Mam dość dużą wiedzę na temat diety, ziół, przebiegu infekcji, związku pewnych chorób z przekonaniami i emocjami (jest ich dużo więcej niż się powszechnie uważa). Raczej nie sądzę, żeby udało się komuś przekonać mnie do tego, by przejść do myślenia w rodzaju: " te wszystkie choroby czekają tylko, by się na kogoś rzucić, a wybawić od tego może nas jedynie przemysł farmaceutyczny, bądź więc zawsze zwarty i gotowy, zaszczep na wszystko, na co tylko można, łykaj te tabletki, bo jak nie, to ci się pogorszy, i bój się, bo i tak nie znasz dnia ani godziny".
      • oronga79 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:20
        Wszystkich , którzy propagują zdrowy tryb zycia i chca wymienić się ze mną nr GG lub Skype prosze o kontakt na email oronga79@gazeta.pl, chętnie porozmawiam
      • glagonia do malila 11.10.10, 20:50
        Malila, czy mogłabyś napisać, jak wyleczyłaś migrenę w sposób naturalny? A moze masz jakieś linki do zgłebienia tematu?
        • malila Re: do malila 11.10.10, 22:16
          Tak, wyleczyłam. Miałam epizod migrenowy czyli miałam migreny przez pewien czas. Z mdłościami, mroczkami, zawrotami głowy i takimi tam.
          Tradycyjna medycyna chińska wiąże migreny z pracą wątroby.
          "Istnieje pewna zasada w fizjologii, która nie jest respektowana we współczesnej medycynie, mianowicie: jeżeli zlikwidujemy objaw na powierzchni, to choroba pogłębi się lub rozszerzy na poziomie przyczynowym, czyli w głębi organizmu. Przykład: ból zlokalizowany w skroni, promieniujący do gałek ocznych, z punktu widzenia TMC jest objawem zaburzeń funkcji wątroby, a ściślej dróg żółciowych. W naszej medycynie stosuje się w takiej sytuacji środki przeciwbólowe, które uszkadzają wątrobę, co zwiększa częstość i nasilenie objawu, uzależnia pacjenta od leków. W medycynie chińskiej zastosowanie odpowiedniej korekty diety odciąża wątrobę i objaw wygasa w krótkim czasie." - to cytat z wywiadu z Krzysztofem Romanowskim. Całość tutaj
          Migreny przez tcm są kojarzone z tzw. wstępującym ruchem gorąca (gorąco unoszące się do góry), co z kolei może wynikać z niedoboru krwi wątroby, niedoboru jin wątroby i z czegoś jeszcze, czego nie pamiętam. Nie bez powodu migrenowcom odradza się suszony imbir i kakao. To są produkty wysuszające czyli sprzyjające niedoborom krwi i jin. Zółte sery (jak rownież "dania" i tego rodzaju przetwory mleczne) odpowiadają za nadmiar wilgoci, w efekcie za blokowanie przepływu krwi i tzw. czi, a to z kolei prowadzi do wilgotnego gorąca. Odbudowie krwi sprzyja silna śledziona i nerki. Aby spełnić te warunki należy jeść dużo gotowanych zbóż, gotowanych warzyw i gotowanych owoców. To tak w skrócie.
          W sumie to nie wiem, czy te informacje są Ci potrzebne, bo i tak najlepiej, gdyby zdiagnozował Cię lekarz od medycyny chińskiej i w zależności od Twoich potrzeb polecił Ci odpowiednią dietę i zioła.
          W migrenie istotną kwestią są emocje czyli silne napięcie emocjonalne. Często chodzi o napięcie wynikające z potrzeby doskonałości, napięcie towarzyszące potrzebie, aby wszystko było zrobione dobrze, aby nie popełnić jakiegoś błędu. Może wiązać się ze złością, szczególnie tą złością wymierzoną w siebie lub ze skrywaną agresją. Ta agresja może się objawiać np. w postaci zgryźliwych uwag, cyzelowaniu złośliwości w przypadku, gdy ma się odmienne zdanie, przykładanie nadmiernej wagi do produkcji uszczypliwości.
          W tej sytuacji warto popracować nad emocjami i przekonaniami, które do tych emocji prowadzą.
          Jeśli pytasz o to, jak ja sobie z tym poradziłam - przede wszystkim pracą nad kontrolowaniem emocji (wbrew pozorom nie chodzi o wydawanie poleceń swoim uczuciomwink), bo to oraz badanie związku między umysłem i ciałem to moja pasja i praca. Wspierałam się ziołami, bo odpowiednią dietę mam ustaloną już od wielu lat.
          Nie podam Ci zestawu ziół, bo nie mogę tego zrobić. Do tego potrzebujesz lekarza, który Cię dobrze zdiagnozuje. Tutaj - w przeciwieństwie do medycyny akademickiej , nie leczy się przypadku, tylko konkretnego pacjenta.
          • aretahebanowska Re: do malila 11.10.10, 22:34
            "Substancje te są źródłem cukrów prostych, które dostają się do krwioobiegu gwałtownie, w ciągu dwóch minut od spożycia, przenikając już przez śluzówkę w jamie ustnej. Następstwem jest nieprawidłowe zjawisko przecukrzenia, które trwa do 30 minut. Zmusza to trzustkę do wydzielania insuliny w trybie alarmowym, co wyczerpuje ten narząd i uruchamia pewną kaskadę enzymatyczną we krwi."
            To cytat z tego p. dr. I to jest bzdet. Kompletny.
            "Odbudowie krwi sprzyja silna śledziona i nerki." - to cytat z Twojego postu. Śledziona nie odbudowuje krwi. W śledzionie rozkładane są krwinki czerwone. Nerka - od biedy można tak powiedzieć - produkują hormon erytropoetynę, który pobudza produkcję czerwonych krwinek. Ogólnie Twój post i wywiad z p. dr to jeden bełkot (przepraszam, że tak ostro). Nie podający żadnych wyjaśnień. Ja chętnie dowiedziałabym się czegoś ciekawego na temat chińskiej medycyny bo faktycznie w wielu sytuacjach może pomagać - ale oczekiwałabym pożądnych wyjaśnień a nie lania wody w dodatku zawierającego ewidentne głupoty. Próbowałam ten wywiad przeczytać ze zrozumieniem i padłam po kilku linijkach.
            • malila Re: do malila 11.10.10, 23:02
              Zgłoś sie w takim razie osobiście do Romanowskiego. On jest lekarzem i wyjaśni Ci to w przystępny sposób.
              Jeśli chodzi o produkcję krwi, to nie napisałam, że robi to śledziona, ale że jest niezbędna w produkcji krwi. Poza tym termin "krew" w medycynie chińskiej ma nieco inne znaczenie niż w medycynie akademickiej.
              P.S. Jeśli piszesz coś świadomie, to nie przepraszaj, bo to bez sensu. Przeprasza się za coś, czego się żałuje.
              • aretahebanowska Re: do malila 11.10.10, 23:06
                Obawiam się, że p. dr nie wyjaśni tego w sposób przystępny bo sam tego nie potrafi. Ja zresztą nie oczekuję przystępności tylko logicznych dowodów. A co do śledziony, w jaki sposób jest niezbędna w produkcji krwi?
                • malila Re: do malila 11.10.10, 23:18
                  Tym bardziej nie rozumiem, czemu pytasz o to mnie? Ja Ci wyjaśnię jeszcze mniej logicznie i jeszcze mnie dowodowowink
                  Śledziona w TCM zarządza przemianą pokarmu w płyn i utrzymaniem krwi w odpowiedniej postaci. Dokładniej Ci nie odpowiem, nie zajmuję się tym zawodowo. To, co wiem, jest skutkiem ubocznym obcowania z taką metodą leczenia, nie celem.
                  • aretahebanowska Re: do malila 11.10.10, 23:25
                    "Śledziona w TCM zarządza przemianą pokarmu w płyn"
                    Wyjaśnij mi w takim razie jedno - skoro sama nie rozumiesz to po co rozpowszechniasz takie bzdety?
                    • malila Re: do malila 11.10.10, 23:30
                      Bo bardziej mi się podobają niż najnowsze sprzeczne z aktualnymi doniesienia ze świata współczesnej nauki. I ponieważ wolę niezrozumiałą skuteczność niż zrozumiałą nieskuteczność ze zrozumiałymi skutkami ubocznymi.
                      • aretahebanowska Re: do malila 11.10.10, 23:33
                        "Bo bardziej mi się podobają niż najnowsze sprzeczne z aktualnymi doniesienia ze świata współczesnej nauki."
                        ?!
                        • malila Re: do malila 11.10.10, 23:39
                          Nie bardzo wiem, czego nie rozumiesz: że wiedza się zmienia? I że to, co wczoraj było lekiem, jutro może szkodzić?
                          • katia.seitz Re: do malila 11.10.10, 23:50
                            Tak się wtrącę: wpływ psychiki na ciało jest ogromny. Świadczy o tym chociażby efekt placebo. Na tej zasadzie może też działać medycyna alternatywna. I to dobrze, że pomaga, nawet jeśli "tylko" dzięki temu efektowi. Najważniejszy jest rezultat.

                            Byleby przy okazji nie wzbudzać nieufności do zachodniej medycyny, bo jednak cóż - dane dotyczące długości życia w starożytnych Chinach wink i współczesnej Europie mówią same za siebie.
                            • malila Re: do malila 11.10.10, 23:55
                              Nieufności do medycyny zachodniej nie trzeba wzbudzać. Gdyby wszystko działało tu sprawnie, nikomu by sie nawet nie chciało próbować czegokolwiek innego.
                              Reszta na priv.
                          • aretahebanowska Re: do malila 12.10.10, 00:02
                            > Nie bardzo wiem, czego nie rozumiesz: że wiedza się zmienia?
                            To akurat wiem bardzo dobrze. Ale nadal nie wiem co znaczy, że śledziona zmienia pokarm w płyn?
                    • ledzeppelin3 Re: do malila 12.10.10, 12:28
                      Cholera, a wycięłam kilku osobom śledziony...
                      Żyją i mają się nienajgorzejtongue_out
                      • iwles Re: do malila 12.10.10, 12:53

                        żyją, bo nie wiedzą, że nie powinni tongue_out
                        • malila Re: do malila 12.10.10, 13:25
                          A " zięba właśnie umarła na ciężką chorobę gardła".
                          O jeżu.. tak właśnie rodzi się plotka;->
                          Nic nie pisałam o tym, że bez śledziony nie da się żyć. Swego czasu czytałam coś o poziomach energetycznych organów, ale to przecież nie istnieje, prawda? Wszak nie było o tym żadnej publikacji.
                          • iwles Re: do malila 12.10.10, 13:35

                            > Nic nie pisałam o tym, że bez śledziony nie da się żyć.

                            to moze zacytuję ciebie:

                            śledziona jest niezbędna do produkcji krwi w organizmie.

                            logicznie rozumując twój wywód: bez śledziony nie ma krwi, nie ma krwi nie ma życia, prawda ?
              • iwles Re: do malila 12.10.10, 09:13

                malila napisała:

                > Jeśli chodzi o produkcję krwi, to nie napisałam, że robi to śledziona, ale że j
                > est niezbędna w produkcji krwi.



                chcesz przez to powiedziec, że jak zabraknie śledziony, to człowiek umiera ???
          • glagonia Re: do malila 12.10.10, 00:42
            Dziękuję za odp i inspirację do wgłebienia się w temat.
            Na szczęście ja nie mam problemów z migreną, ale intrresuje mnie temat, bo bliska mi osoba na to cierpi. I rzeczywiście ta osoba miała też problemy z wątrobą. No cóż, poczytam sobie więcej na ten temat, zobaczymy co się da zrobić...
      • changeone Malila!!!!!!!!!! 11.10.10, 20:56
        "Mam też za sobą epizod migrenowy."

        To brzmi podobnie jakby ktoś napisał, że ma "epizod wątrobowy" uncertain

        Możesz to jakoś wyjaśnić? Miałaś raz? Wyleczyłaś czymś migrenę? Nie trzymaj takich info dla siebie. Nad migreną pracuje wielu naukowców, pomóż im!
        • malila Re: Malila!!!!!!!!!! 11.10.10, 22:28
          Zapewne Twoja uwaga miała być w zamyśle celną ironiczną ripostą. I byłaby, gdybym ja była fanką farmacji i tezy o jedynej w swoim rodzaju pigułki na migrenę lub gdyby naukowcy szukali ukrytych tajemnic medycyny chińskiejwink Tymczasem ani nikt żadnych tajemnic nie ukrywa - są jawne, ani ja nie głoszę posiadania tabletki na migrenę. Nie wiem, nad czym pracują naukowcy, ale podejrzewam, że im raczej chodzi o jeden konkretny lek, który uleczyłby wszystkich migrenowców. Taki, który przechodzi badania i próby na różnych pacjentach, których łączy jedynie migrena.
          • changeone Re: Malila!!!!!!!!!! 11.10.10, 22:39
            Nie nie, chodzi o to, że do końca jest wiadomo o co chodzi z tą migreną. Ja nawet czytałam, że to może mieć zwiazek z oczami.

            Ale serio, pierwsze słyszę o "epizodzie migrenowym".... A może to co miałaś w ogóle nie miało nic wspólnego z migreną, bo z tym się szybciej zgodzę.

            I taka ogólna uwaga, jedni mają mdłości, inni mają plamy przed oczami, innie zawężone pole widzenia, inni wymioty ale zawsze jest to połączone z b. silnym bólem głowy. Tak silnym, że nie da się o nim nie myśleć. Jednemu wystarczy w odpowiednim momencie brać środek p. bólowy a drugi niestety musi trzy dni mieć wyjęte z życiorysu. Naprawdę to miałaś i "wyleczyłaś"?
            • malila Re: Malila!!!!!!!!!! 11.10.10, 22:57
              changeone napisała:
              > Ale serio, pierwsze słyszę o "epizodzie migrenowym".... A może to co miałaś w o
              > góle nie miało nic wspólnego z migreną, bo z tym się szybciej zgodzę.

              ZTCW migrenę diagnozuje się wyłcznie na podstawie objawów. Miałam więc takie objawy, z dwu-, trzydniowym silnym bólem głowy włącznie. I tak, wyleczyłam to. Nie brałam leków przeciwbólowych, choć byłam blisko.Ale tu muszę dodać, że od wielu lat trenuję tai-chi, czi- kung i zajmuję się technikami wyciszającymi ból.
              • morgen_stern Re: Malila!!!!!!!!!! 11.10.10, 23:09
                Cytat> ZTCW migrenę diagnozuje się wyłcznie na podstawie objawów. Miałam więc takie ob
                > jawy, z dwu-, trzydniowym silnym bólem głowy włącznie. I tak, wyleczyłam to.


                Powinnaś to opatentować, zbiłabyś majątek i pomyśl, tyle ludzi się męczy i czeka na ratunek!
                Albo opowiadasz bajki i konfabulujesz, co jest moim zdaniem bliskie prawdy wink
                Miewam migreny, rzadko, ale zdarzyło się. W dodatku krótkie, bo tylko kilkugodzinne, ale i tak stwierdzam, że chyba nie wiesz, o czym mówisz. Moja eks, która miała migreny KILKUDNIOWE zabiłaby cię śmiechem, wybacz.
                • malila Re: Malila!!!!!!!!!! 11.10.10, 23:25
                  Oj, ściemniasz, Morgen, już wielu znam ludzi, którzy owszem chcieli się wyleczyć, ale tak żeby bez wysiłku. Czyli dajcie mi pigułkę na zdrowie. I tyle w tym temacie. Człowiek jest w stanie zrobić wiele, ale tylko w tym momencie, gdy boli. Jak już przestaje, to albo już się nie chce, albo dieta za trudna, albo ziółka trzeba parzyć, albo jak można żyć bez słodyczy, bez kawy, bez "danio", czy bez czegoś tam jeszcze.

                  A poza tym polecam czytanie w kolejności nadania. Gdybyś czytała o tym, że nie mam jednego leku dla wszystkich, to nie pisałabyś o patentowaniu.
                  Równie dobrze zresztą można opatentować monodietę jaglaną. Też przepis jest powszechnie dostępny, zawsze skuteczny i jakoś mało kto go stosuje.
      • crises Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 21:32
        > Moją rodzinę leczę dietą i ziołami.

        Popieram, idioci powinni się eliminować z puli genów.
        • malila Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 22:53
          crises napisała:

          > > Moją rodzinę leczę dietą i ziołami.
          >
          > Popieram, idioci powinni się eliminować z puli genów.

          Nie pierwszy raz to piszę, ale "ze wszystkich dóbr rzadkich rozum jest dobrem najsprawiedliwiej podzielonym, bowiem nikt nigdy nie uskarża się na brak rozumu";-P
          Trawestując zaś pewnego polityka: gdybyś była wzorcem mądrości dla genów, moje geny świadomie i bez żalu pożegnałyby sie z tym światem.
    • morekac Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 13:55
      Znam jedną mamę, której dziecko ma już 2 latka a jeszcze nie brało lekarstw

      Jak młode uchowa się do 20 bez brania lekarstw i szczepień, to bedzie o czym pisać... wink
    • anorektycznazdzira Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:01
      Uważam, że za niezaszczepienie dziecka przeciw polio i WZW powinno się iść do więzienia. Po uprzednim badaniu psychiatrycznym.
      Podawanie przykładu 2-letniego dziecka jako żyjacego i mającego się dobrze jest dowodem na głupotę i nic wiecej. Życie jest ZNACZNIE dluzsze niż 2 lata, moja pani.

      Nie ma nic złego w stosowaniu naturalnych metod wspomagania odpornosci, jeśli takowe wystarczają i nie ma potrzeby przekarmiania dzieci czy siebie lekami. Aż do chwili, kiedy stan zdrowia będzie naprawdę wymagal interwencji. Całe tabuny ludzi, mimo, że nie mają fobii anty-antybiotykowej ani świra pro-homeopatycznego nie stosuja lekarstw, bo im to niepotrzebne i żyją (mój maż i córka chociażby- taki układ odpornosciowy, ze pozazdrościć). Kluczem do wszystkiego jest zdrowy rozsądek W OBIE STRONY.
    • elza78 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:02
      zasaniczo mozna zrezygnowac ze wszystkich zdobyczy cywilizacyjnych, wszedzie chodzic piechota, myc sie w zimnej wodzie ze strumienia budowac szalasy i odprawiac szamanskie modly smile
      tylko po co?
      • gryzelda71 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:06
        Zeby pochwalić się na forumsmile
        • papalaya Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:14
          dokładnie, teraz na forum megalans się robi nie używając lekarstw, nie jedzac mięsa, nie oglądając tv, nie opalając sie, nie chodząc do kościoła, nie biorąc slubu itd itd
        • elza78 Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:15
          etam na forum, jak pradu nie uzywamy to rysikiem w kamieniu se mozna wyryc ze sie jest takim pro natura big_grin
          ale masakra...
    • przeciwcialo Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:13
      Leki są dla ludzi. Dobrze mieć zaufanego lekarza a nie wypisywacza recept.
    • lineczkaa Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:35
      Jeśli chodzi o dietę, to stosują zasadę 90% dobrego, 10% "trucizny"(na przykład coca-cola do pizzy wink). Nie używam: konserwantów, przetworzonych przypraw, białego cukru, ograniczam do minimum białą mąkę, nie pijemy soków z kartonika, nie jemy słodkiego nabiału.
      Dzieci szczepię z kalendarza.
      Nie zbijam gorączki. Ale nadmienię, że moje dziecko przechodzi gorączkę śpiąc. Jeśli podczas infekcji i gorączki powiem jej, że ma leżeć w łóżku, to leży, podsypia i wstaje do toalety jedynie. Ale akurat ten typ tak ma, że gorączkując nie jęczy i bez problemu zostaje w łóżku.
      Na wirusówki-katarówki nie podaję leków. Samo się leczy. Ściągam katar fridą.

      Ale... to naprawdę zależy od dziecka. Są dzieci mniej i bardziej odporne. Z różnych powodów ta odporność jest mniejsza lub większa. Więc bym z nonszalancją eko-leko-zdrowotną nie szalała, bo jak pisałam dzieci są różne. To, że moja córka mając lat wtedy 4 i będąc pełnoetatowym przedszkolakiem, z powodu infekcji opuściła w zaszłym roku przedszkolnym w sumie 12 dni, nie znaczy, że stosując odpowiednią dietę/ruch/kąpiele w zimnym morzu i inne cuda wzmacniające odporność, inne dziecko będzie tak odporne.
      Na przykład zbijanie gorączki. Niezbijanie (mówię o bezpiecznej temperaturze, do 39) powoduje ogromną mobilizację organizmu i szybsze zwalczanie infekcji. Ale, jeśli dziecko z powodu gorączki bardzo źle się czuje, marudzi, cierpi fizycznie to głupotą jest niepodanie leku obniżającego gorączkę.
      Tak się rzecz ma do wszystkiego. Eko-leko to rzecz bardzo indywidualna.
      • lineczkaa Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:40
        Ale, żeby nie było, że jestem prezesem stowarzyszenia "Precz z lekami" napiszę, że jeśli trzeba, podać chemię to podaję bez dyskusji. Kiedy wykryto groźnego paciorkowca w nosie i gardle córki to bez mrugnięcia powieką przeprowadziłam 6 tygodniową (z kontrolowanymi przerwami) kurację antybiotykową plus ośmiotygodniowy zakaz kontaktów z innymi dziećmi.
      • changeone Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 21:00
        "Ale... to naprawdę zależy od dziecka. Są dzieci mniej i bardziej odporne. Z różnych powodów ta odporność jest mniejsza lub większa. Więc bym z nonszalancją eko-leko-zdrowotną nie szalała, bo jak pisałam dzieci są różne."

        No dokładnie, sedno sprawy. I o ile 5 dzieciom nic się nie stanie przy nie szczepieniu np. p. odrze o tyle u szóstego wystąpią takie powikłania po przechorowaniu, że "mamusia" zapamięta raz niestety na całe życie uncertain
        Tak to jest durnowato przyjmować cudzą filozofię życia sad
        • kocianna Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 21:35
          Ja ograniczam chemię do minimum tam, gdzie można. Czyli: zamiast mucosolvanu - syrop z cebuli, działa tak samo. Do części metod naturalnych zostałam zmuszona wbrew swej woli: przy ostrym ataku astmy i podaniu wszystkich leków rozkurczających oskrzela, jakie miałam w domu, mogłam dzwonić po pogotowie i czekać z siniejącym dzieckiem kilkadziesiąt minut (12mln samochodów, godzina szczytu) lub wystawić dziecko na śnieg. Śnieg zadziałał. Odkąd regularnie chodzimy boso po śniegu i bierzemy prysznice kontrastowe, mogłyśmy zmniejszyć dawkę sterydów do minimalnej (całkiem odstawić jednak się boję). "Kłócę się" z lekarzem o każdy antybiotyk i zwykle udaje mi się go uniknąć. Zapalenie ucha udało się wyleczyć przy pomocy gazika z kwasem bornym na spirytusie (moje, przy dziecku bym nie ryzykowała). Gorączkę zbijam okładami, bo paracetamol na moje dziecko nie działa, a na ibuprofen jest uczulona.

          Bez fanatyzmu, ale staram się tam, gdzie to możliwe, obejść się bez chemii.
          • przeciwcialo Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 21:41
            Kwas borny do uszu stosuja weterynarze ze świetnym skutkiem. Sama używam go dla psa.
            • changeone kwas borny, czytałaś działanie???????? 12.10.10, 14:42
              Czym przewyższa inną "chemię"???? W czym jest lepszy?

              [...] "Dawniej używano go jako środka konserwującego żywność, jednak zaprzestano jego dodawania do produktów spożywczych, gdy zorientowano się, że zdaje się działać szkodliwie na organizm ludzki. Związek ten jest silną trucizną protoplazmatyczną. Ze względu na dobrą tolerancję miejscową i brak działania drażniącego jest powszechnie uważany za nietoksyczny. Tymczasem łatwo ulega wchłonięciu z błon śluzowych i pozbawionej warstwy naskórka skóry. Kumuluje się w ustroju, działając szkodliwie, zwłaszcza podkreślana jest jego nefrotoksyczność. Kwas borowy jest więc środkiem ogólnie toksycznym." [..]
              "Niewielkie korzyści terapeutyczne, znaczna toksyczność i dostępność wielu innych środków o podobnym działaniu uzasadniają brak celowości stosowania kwasu borowego, gdzie mimo tego jest nadal powszechnie używany."

              I tylko dodam, kwas ten ma działanie p. zapalne (m.in) i ok, tylko w momencie kiedy dziecko Ci wyje z bólu Ty zamiast podania leku p. bólowego podasz mu kwas borny (pomijam już co zacytowałam wyżej!!!!), chodzi mi o to, że tylko zwiększasz w tym momencie dziecku ból uncertain
              Dodatkowo leczniczo można podawać, zwłaszcza w lekkich stanach zapalnych ale nie kiedy sielny ból uncertain
          • gaja78 Ja w sprawie śniegu :) 11.10.10, 22:35
            kocianna napisała:

            > Śnieg zadziałał. Odkąd regularnie chodzimy boso po śni
            > egu i bierzemy prysznice kontrastowe, mogłyśmy zmniejszyć dawkę sterydów do min
            > imalnej (całkiem odstawić jednak się boję).

            Jak długo trwa taka sesja chodzenia po śniegu ? Trzeba się jakoś przygotować ? Jak to wygląda ?
            Zaciekawiła mnie ta metoda i szczerze zauroczyła smile Chciałabym spróbować.
            • kocianna Re: Ja w sprawie śniegu :) 12.10.10, 07:02
              Chodzenie po śniegu:
              1) ubierasz się normalnie, jak na mróz, tylko pod spodnie nie rajstopy, a legginsy i skarpetki.
              2) biegasz, zjeżdżasz na sankach etc, żeby ci było ciepło
              3) kiedy już nie dygoczesz po wyjściu z domu, zdejmujesz buty i skarpetki i stajesz w śnieg.
              Ważne: na trawniku, a nie na chodniku (pod śniegiem ma być ziemia, nie beton)
              4) można sobie poskakać - na początek kilka sekund. Stopniowo czas bez butów się wydłuża - można chodzić tak długo, jak to jest przyjemne.
              5) wycierasz stopy, najlepiej szorstkim ręcznikiem, i zakładasz wełniane skarpetki i buty.

              Ważne: śnieg do chodzenia powinien być mięciutki, nie zeskorupiały. Najlepiej zaczynać, kiedy nie ma strasznego mrozu, ale my zaczęłyśmy przy -20 i też się dało smile
              Daje niezłego powera!

              My stosujemy różne wariacje: ja np. wolę chodzić w stopkach (takich jak latem), a nie całkiem boso, Młoda nie pilnuje zasady, że pod śniegiem nie może być betonu, i maszeruje do przedszkola po chodniku, o ile nie jest odśnieżony, boso.

              Warto też chyba wcześniej poradzić się lekarza - to dość silnie działająca przyjemność i może nie być wskazana np. dla osób z chorobami układu krążenia, ale ja się nie znam.
              • gaja78 Dzięki :) 12.10.10, 08:55
                Spróbuję w tym roku smile
    • boziaj Re: Nie dawać chemii i leków Kto stosuje u siebie 11.10.10, 14:46
      leki stosuje, gdy to konieczne - zarówno u siebie, jak i u dzieci (wg oceny medycznej)
      gdy juz farmaceutyki sa konieczne unikam polipragmazji i leków o watpliwej skutecznosci
      poza tymi okresami nie karmie suplementami, lekami na wszelki wypadek ani homeopatią czy ziółkami
      słowem - nie wytaczam armat na katar - wiekszosc ludzi o normalnej odpornosci radzi sobie z nim sama bez szczególnego wspomagania, zarówno z czy "bez podawania medykamentów" - ostatecznie leczenie jest tu objawowe
      ale szkarlatyne itp lecze "chemią" i nie zastanawiam sie, czy bez antybiotyku by sie udało, bo wiem co ryzykuję
      P.S. cieszymy sie dobrym zdrowiem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka