Dodaj do ulubionych

niezgodność charakterów

24.10.10, 00:22
czy zdecydowałybyście się na rozwód , gdyby podstawowym jego powodem miała być całkowita niezgodność charakterów, usposobień, oczekiwań i celów w życiu? gdyby wiązało się to ze zburzeniem spokojnego (sic!) i wygodnego zycia? a jednocześnie wszystko buntowałoby się w Was przeciwko byciu z tą osobą?
dążyć do ideału czy zaspokajać się bylejakością (związku)?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 00:51
      Ja się zastanawiam, jakim cudem osoby, które charakteryzuje
      Cytatcałkowita niezgodność charakterów, usposobień, oczekiwań i celów w życiu
      w ogóle wpadły na myśl, by brać ślub?
      • czar_bajry Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 01:10
        niezgodność charakterów jest bardzo częstą przyczyną rozwodu.
        I odpowiadam- tak zdecydowałam bym się na rozwód w takim przypadku.
      • kosher_ninja Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 08:51
        Np. wpadły na to, żeby wziąć ślub po 5 latach związku studenckiego. Studia to często - imprezy, wynajmowane mieszkania albo mieszkanie w akademiku, wiecznie mnóstwo znajomych w chałupie/wspólnym pokoju. Wieczny brak kasy, chodzenie na zajęcia po zarwanej nocy (bo koncert), wydawanie ostatniej kasy na bilet na openera, chociaż wiąże się to z głodowaniem do końca miesiąca. I trzy miechy wakacji, podczas których robi się róóóżne rzeczy. A na koniec piękny ślub.

        A potem następuje przejście w dorosłość, czasami szybsza, czasami wolniejsza. I jedna strona np. zapieprza w szpitalnym laboratorium, robiąc 3 dyżury tygodniowo (w tym częste weekendowe i świąteczne, bo młody pracownik musi się podporządkować starszym), nie ma siły na wyjście do sklepu, więc koncert/impreza to dla niej abstrakcja. Zresztą zmieniają się tej stronie priorytety - zarabia, więc chce coś mieć. Chce mieć ładne mieszkanie, samochód i spokój.
        Zaś druga strona "nie może znaleźć pracy", bo jeszcze się nie obroniła. Bo bez papierka to przecież nie warto nawet szukać roboty. A praca dyplomowa się przesuwa i przesuwa, no bo imprezy, bo znajomi, bo wyjazdy. Np. wyjazd "Jadę na 2 miesiące na Ukrainę, kochanie, bo tam MUSZĘ zrobić badania". Oczywiście powrót bez badań, ale z milionem opowieści o cudownych nowych znajomych, którzy "odwiedzą nas za tydzień i pobędą tylko kilka tygodni". I brak kasy, bo rodzice już nie dają, więc niech zarabiająca strona da.

        No i po dwóch latach takiego życia dwie strony nie mają ze sobą nic wspólnego, chociaż przez pięć przedślubnych lat były jak dwie połówki jabłka.
        • angazetka Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 10:09
          Ideę rozumiem, ale nie chce mi się wierzyć, że przez pięć lat związku studenckiego nie było żadnych symptomów niezgodności. Na studiach też się ma obowiązki, trzeba określać priorytety itd.
          Inna sprawa, że nie wierzę w studia (aktualne) jako pięć lat balangi. Jakaś proza życia musiała się tam plątać.
          • burza4 Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 11:12
            Ale życie "na poważnie" jest czymś zupełnie innym niż chodzenie, nawet jeśli się mieszka ze sobą. Z czasem pojawiają się sytuacje, które w poprzednich warunkach nie mogły być przetestowane. Odpowiedzialność za dziecko, podejście do obowiązków, stosunek do pieniędzy (jak go sprawdzić póki się nie zarabia). Proza życia póki ma się rodziców za plecami jest mocno inna niż w późniejszym życiu.
            • kropkacom Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 11:25
              Jak się mieszka ze sobą to już nie jest "chodzenie". big_grin Chyba, że w akademiku się pomieszkuje.

              O ile rozumiem , że ktoś krótko się zna i faktycznie po ślubie wychodzi niezgodność (jednak kompletnie jesteśmy niekompatybilni) to po kilku latach mnie dziwi takie tłumaczenie. To już raczej nie niezgodność charakterów, ale jakiś kryzys, zdrada czy Bóg wie co.
              • burza4 Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 21:34
                kropkacom napisała:

                > O ile rozumiem , że ktoś krótko się zna i faktycznie po ślubie wychodzi niezgod
                > ność (jednak kompletnie jesteśmy niekompatybilni) to po kilku latach mnie dziwi
                > takie tłumaczenie.

                To dotyczy wszystkich. Przykład: znajomi rozeszli się po kilkunastu latach razem.
                Po prostu to, co było urocze na początku małżeństwa, z czasem zaczęło być problemem. Dopiero po x latach bycia razem ją zaczęło wpieniać jego podejście do życia, wydawania pieniędzy, do obowiązków. Kiedyś nie mieli obowiązków, nie mieli pieniędzy, żyli inaczej.
                Mieli inną sytuację, pewne cechy czy zachowania nie miały szansy ujrzeć światła dziennego. Nie da się wszystkiego omówić teoretycznie, albo przewidzieć na bazie obserwacji zachowań w innej sytuacji.
                • kropkacom Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 21:43
                  Za tym co opisujesz powinna iść ewolucja również związku. Charakter człowieka zostaje a zmienia się miłość (nie jest już szczeniacka), zmieniają się często warunki, czasami zdrowie, figura big_grin wszystko itd. Taka kolej rzeczy. Rozumiesz? Po prostu niektóre związki nie przechodzą pozytywnie próby czasu.
                  • lola211 Re: niezgodność charakterów 26.10.10, 10:17
                    Człowiek tez sie zmienia.I jego priorytety i potrzeby.Dlatego jak najbardziej przed wiele lat moze byc fajnie, a pozniej juz nie.Bo na danym etapie zycia potrzebujemy czegos/kogos innego.
                    • titta Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 17:03
                      My potrzebujemy. znowu powtarza sie to nieszcesne "ja", "ja", "mnie", "dla mnie".
                      Kiedys slubowalo sie: "w dostatku i w biedzie, w zdrowiu i w chorobie". Dzis powinno to brzmiec:"dopuki moje oczekiwania sie nie zmienia."
                      Skad przekonaie, ze to okolicznosci maja sie dostosowac do naszych wymagan, a nie my (konkretne "ja") do okolicznosci? W ten sposob nigdy stabilnego zwiazku sie nie zbuduje.
              • mondovi Re: niezgodność charakterów 26.10.10, 10:25
                mój wujek rozwiódł się po 30 latach. Dopóki dzieci były w domu, było fajnie, kiedy wyszły, okazało się, że ex żona chce drugiej młodości, szaleństwa, kursów flamenco, a on chce w domu w kapciach siedzieć.
              • ewa1125 Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 20:30
                Czlowiek nie jest istota stala psychicznie i emocjonalnie, to dynamiczny mechanizm. Zmieniamy sie cale zycie pod wplywem naszego i cudzego doswiadczenia, zmieniaja sie nasze poglady, zapatrywanie na zycie, odkrywamy w sobie to,czego byc moze bysmy sie nie spodziewali. I po paru latach, kiedy zawiedzie komunikacja miedzy partnerami, dopadnie ich proza zycia, okazac sie moze,ze oboje sa juz innymi ludzmi a ich charaktery staly sie niezgodne-ze tak to ujme. To sie moze stac na kazdym etapie zycia, ale oczywiscie musza jeszcze zaistniec dodatkowe czynniki takie jak juz wspomniany brak komunikacji, brak dbalosci o zwiazek. I tak drogi dwojga dopasowanych ludzi moga sie rozejsc.
            • titta Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 16:58
              No litosci, pieniadze od rodzicow, to tez pieniadze. I zwykle jak na dloni widac czy ktos jest leserem, pajacowaniem maskujacym powazne niedostatki w kontakcie z rzeczywistoscia, czy jednak do czegos tam sie poczuwa. To o czym piszesz to jednak zgodnosc: brak odpowiedzialnosci, niedojrzalosc i bujanie w oblokach PO OBU stronach. Tylko kobieta, z roguly troche barzdiej przyziemna jest (mieszkanie musi byc ladne).
              J
          • kosher_ninja Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 11:16
            Symptomy na pewno były, ale w warunkach studenckich po prostu nie były aż tak ważne.
            Proza życia również była, obowiązki także, jednak inaczej się do tego podchodziło.

            Ja spokojnie potrafiłam balować do rana, a potem iść na zajęcia. Praktykowałam to również w pierwszej pracy - nie ma się czym chwalić, ale zdarzało mi się przyjść do roboty z ogromnym kacem i promilami we krwi. Jak się ma 25 lat (a w tym wieku kilku moich znajomych wzięło śluby), to wydaje się to nawet śmieszne. Teraz, kiedy mam 30, zwijam się z imprez przed 24 w piątki i soboty, bo mi żal następnego dnia. W tygodniu na imprezy nie chodzę od dwóch lat. Jak wyjeżdżam na wakacje, to średnio mnie interesuje już życie nocne. Widocznie zrobiłam się zgredziała.
            A mam kumpla, któremu nie minęło, który w wieku 35 lat co tydzień zalicza co najmniej 2-3 imprezy. Jak gdzieś jedzie na wakacje, to interesują go głównie imprezownie. Na wakacjach baluje całymi nocami, a w dzień się byczy na plaży. Ja też tak spędzałam wakacje, ale jak byłam na studiach, no i jeszcze trochę po nich. Teraz to dla mnie byłaby katorga.

            A ten przykład z laborantką i wolnym, niepracującym duchem (dorabiającym jedynie) z życia wzięty. Są już po rozwodzie. O dziwo - na studiach to ona w ogóle nie pracowała. Albo się uczyła, albo chodziła na imprezy. Pieniądze tylko od rodziców. On na studiach - uczył się, imprezował i brał różne małe fuchy. Od rodziców dostawał niewiele. Po studiach - ona naprawdę zarzynała się w robocie, a on... uczył się, imprezował i czasami jakaś tam fucha wpadła.

            Jak byli na studiach, to jego dwumiesięczny wyjazd na Ukrainę był czymś fajnym i normalnym. Mieszkali w akademiku, akademik opłacali rodzice. Po studiach jego wyjazd na Ukrainę był dla niej utrapieniem - ona zapieprzała jak osioł, a on balował po ukraińskich akademikach. Rodzice na wynajmowane mieszkanie już nie dawali, więc nagle ona musiała zapłacić za to sama, bo on wydał wszystko na wyjazd.
            Na studiach znajomi pałętający się po pokoju nie przeszkadzali. Ona uczyła się w bibliotece lub wtedy, kiedy znajomi się nie pałętali. Jak poszła do pracy, to w domu chciała odpocząć i znajomi dwa razy w tygodniu zaczęli ją dobijać.
          • anetasb Re: niezgodność charakterów 09.11.10, 08:12
            Jestem po takim związku studenckim. 5 lat studiów, imprezy, duże towarzystwo i studia/nauka wcale na tym nie ucierpiały. Po ukończeniu studiów ślub, dziecko, 10 lat małżeństwa. Jednak proza życia codziennego, bez towarzystwa, imprez, itd. z każdym dniem pokazywała, jak różnymi jesteśmy ludźmi. Dziś jestem po rozwodzie. I jestem w końcu szczęśliwa, wolna i wróciłam do bycia sobą. Życie z kimś nieodpowiednim to wieczne kompromisy, zatracanie własnej osobowości i własnego szczęścia. Szkoda życia na taki związek. Lepiej jak najszybciej dać sobie wolność i szansę na prawdziwy, szczęśliwy związek.
      • hawela Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 14:28
        iwoniaw napisała:

        > Ja się zastanawiam, jakim cudem osoby, które charakteryzuje
        > Cytatcałkowita niezgodność charakterów, usposobień, oczekiwań i celów w życiu
        >

        > w ogóle wpadły na myśl, by brać ślub?

        A, bo widzisz, to jest tak: zanim urodzisz dziekco, chodzisz do szkoły rodzenia, zanim pójdziesz na studia, uczysz sie do egzaminów, zanim zaczniesz pracę w zawodzie, przechodzisz praktyki i staż... Ale kto by sie przygotowywał do małżeństwa? Po co, prawda?
        • angazetka Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 18:42
          > Ale kto by sie przygotowywał do małżeństwa? Po co, prawda?

          Do małżeństwa się przygotowuje poprzez bycie ze sobą, najlepiej z opcją wspólnego mieszkania.
          • titta Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 17:10
            Przeczytaj powyzsze przyklady. I co takie przygotowanie dalo?
            Do malzenstwa dosc dobrze przygotowuje sie poznajac ludzi starszych u ktorych malzenstwo dobrze funkcjonuje. Ew. biorac odpowiedzialnosc za innych ludzi: poiekujac sie dziecmi, starszymi ludzmi itp. Podstawy psychologi i zarzdzania tez sie przydaja (praktyczne, nie teoretyczne). A najlepiej jesli to ta druga osoba to ma. Pisze calkowicie powaznie.
            • arwena_11 Re: niezgodność charakterów 09.11.10, 08:58
              Ale to nie było przygotowanie.
              Rodzice dali dach nad głową ii papu. A dzieci pobawiły się w dom. Tylko tyle.

              Dla mnie sygnałem do nie brania ślubu byłby fakt braku ukończenia studiów. Jak człowiek nie umie sobie zaplanować czasu aby obronić się w terminie ( i nie ma przeszkód typu choroba czy praca po 12h ), to jest leser i nie można wiązać z nim przyszłości.
              I wiek nie ma tu żadnego znaczenia.
              Ja wzięłam ślub mając 24 lata, mąż miał tyle samo. Dyplomy zrobiliśmy rok wcześniej, oboje pracowalismy. Po ślubie pomagali nam moi rodzice, bo ja nie mogłam pracować. Mąż się rozwijał, pracował. Jesteśmy po ślubie 10 lat.
              Proza życia nas nie przytłoczyła, chociaż nie imprezujemy bo po całym dniu czy tygodni pracy padamysmile.
              Tylko, że ja, mimo iż rodzice mnie utrzymywali, pracowałam. I mówiąc szczerze w tygodniu też nie imprezowałam, bo nie miałam siły. Ale w sumie mogłam sobie pozwolić na przerwe w pracy i urodzenie dzieci, bo staż leci mi od 18 roku życia.

              Tak więc można wziąć ślub wcześniej i normalnie żyć. Tylko trzeba być dorosłym, a nie dzieckiem.
        • kkokos Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 19:22
          Ale kto by sie przygotowywał do małżeń
          > stwa? Po co, prawda?

          no jak to? nauki przedmałżeńskie w parafii przecież są?! tongue_out tongue_out
          • kokosz11.1 Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 21:11
            Nauki przedmalzenskie w parafii, co to takiego , co ksiadz moze wiedziec o zyciu
            jezeli nigdy nie byl zonaty???
      • tonik777 Re: niezgodność charakterów 09.11.10, 08:36
        > Ja się zastanawiam, jakim cudem osoby, które charakteryzuje
        > Cytatcałkowita niezgodność charakterów, usposobień, oczekiwań i celów w życiu
        >

        > w ogóle wpadły na myśl, by brać ślub?

        Pewnie w myśl zasady: Kobieta ma nadzieję, że mężczyzna zmieni się po ślubie, a on się nie zmiania. Tymczasem mężczyzna ma nadzieję, że kobieta nie zmieni się poślubie, a ona się zmienia.
    • gaja78 Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 01:22
      W związku chyba nie chodzi o dążenie do ideału za wszelką cenę. Ludzie muszą się zwyczajnie kochać. Jeśli się nie kochają to lepiej jest się rozejść.
    • minerallna Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 01:43
      Tak.
      Tyle że przed ślubem, a nawet dłuższym związkiem z taka osobą to dobrowolna głupota? No jakoś to dziwne.sad
      Związek na siłę czy jak?
    • kropkacom Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 08:52
      I po ilu latach ta niezgodność wychodzi? big_grin Ale odpowiem, że jakbym na kogoś nawet patrzeć nie mogła to w podskokach bym się rozwiodła. Pytanie tylko po co z nim ślub brałam big_grin
      • angazetka Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 10:11
        Bo ci się pomyliło zakochanie+pożądanie z miłością? Ew.: bo ciąża i co ludzie powiedzą?
        • kkokos Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 19:36
          bo któraś ze stron (obie) przed ślubem się starały i dopasowywały do drugiej strony, a po ślubie uznały, że już nie warto?

          bo niektórzy ludzie inaczej się zachowują w każdym środowisku i np. przeprowadzka na drugi koniec polski, nowa odmienna praca w wymagającym otoczeniu lub choćby banalny awans mogą zmienić niektórych nie do poznania?

          bo niektórzy żyją wyobrażeniami, stereotypami i nieprzystającymi do rzeczywistości i np. widzą siebie jako szczęśliwe kobiety domowe, a dopiero "w praniu" przekonują się, że od takiego życia dostają szału z nudów - albo są dumni z żony robiącej karierę, bo w środowisku takich się wychowali, ale gdy przez kilka lat ich własna kariera będzie stać w miejscu lub się wręcz zwijać, to sukcesy żony zaczną boleć lub wręcz kastrować?

          życie strasznie zmienia ludzi, naprawdę
    • 18_lipcowa1 Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 10:37
      setia napisała:

      > czy zdecydowałybyście się na rozwód , gdyby podstawowym jego powodem miała być
      > całkowita niezgodność charakterów, usposobień, oczekiwań i celów w życiu?


      no oczywiscie
    • triss_merigold6 Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 10:41
      Ja tak, ale ja dążę do ideału.
      • miaowi Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 10:56
        A ja nie.
        Bo przeszłam piekło związku naprawdę patologicznego, przemocowego, i w porównaniu z tym to, że ktoś nie odgaduje moich myśli i nie spędza ze mną każdej wolnej chwili, to dla mnie dość słaby powód do rozwodu.
        Ale to chyba kwestia indywidualnych doświadczeń i tego, z czym porownujemy,
        • triss_merigold6 Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 11:05
          Moje indywidualne doświadczenie jest takie, że pan jak chce to potrafi. Potrafi pytać "o czym myślisz" i "czy coś się stało", zauważyć gorszy humor/poirytowanie, wyznawać miłość spontanicznie, śpiewać dumki, chcieć spędzać razem czas i w ogóle robić mnóstwo rzeczy prozaicznych i romantycznych. Potrafi z dnia na dzień zostawić pracę i przyjechać z innego kraju. Toteż nie wyrażam zgody na bylejakość, lekceważenie, brak szacunku i uwagi.
          • tully.makker Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 14:50
            Moje indywidualne doświadczenie jest takie, że pan jak chce to potrafi. Potrafi
            > pytać "o czym myślisz" i "czy coś się stało", zauważyć gorszy humor/poirytowan
            > ie, wyznawać miłość spontanicznie, śpiewać dumki, chcieć spędzać razem czas i w
            > ogóle robić mnóstwo rzeczy prozaicznych i romantycznych.

            Moje doswiadczenie jest podobne. Pytanie tylko, na ile owe panie, ktore maja tak wielkie pretensje, ze juz tego wsystkiego nie robi, przypominaja owe kobiety, dla ktorych warto to bylo robic... kiedys...
            • iwoniaw Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 14:55
              Ja bym raczej zapytała, ile z nich ma takie doświadczenia, a ilu zupełnie brak pewnych rzeczy nie przeszkadzał kiedyś, a nagle zaczął. Z moich obserwacji wynika, że w kanał to się pakują najczęściej zwolenniczki filozofii "o jednym oku, byle tego roku", do których po czasie dociera, że faktycznie ślub był ich "najpiękniejszym dniem życia"...
    • pani_kasia Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 11:09
      Szczerze mówiąc to mnie zawsze śmieszyło jak ktoś po X latach małżeństwa bierze rozwód z powodu niezgodności charakterówbig_grin Znaczy że co? Nie wiedzieli za kogo wychodzą? Charakter się komuś zmienił??
      • triss_merigold6 Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 11:16
        To określenie wytrych. Mogła zmienić się relacja - po podjęciu pracy, uniezależnieniu się od rodziców, urodzeniu dziecka, utracie pracy/dochodów - a wraz z nią zachowanie jednej ze stron, powodując jakieś negatywne skutki. Nie da się przewidzieć wszystkiego.
        • thegimel Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 14:39
          A często jest to powód wpisywany w papiery w przypadku rozwodu bez winy, bo coś trzeba wpisać. Znajomi się rozwodzili bez jakiejś oficjalnej przyczyny, po prostu chcieli się rozstać. I w papiery wpisali właśnie niezgodność charakterów, bo w sumie cóż innego wpisać.
      • kosher_ninja Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 11:27
        A to nie wiesz, że ludzie się zmieniają?
        Ortodoksyjny katolik potrafi stać się ortodoksyjnym ateistą antyklerykałem. I na odwrót.
        Nałogowy palacz staje się nałogowym przeciwnikiem palenia.

        Przykład pierwszy lepszy:
        pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Marcinkiewicz
      • mamamisi2005 Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 17:42
        moze ten ktoś kto tak Cie bawił niekoniecznie chciał upubliczniac szczegóły swojego pozycia małzenskiego i rozgłaszać dokladnie powody dlaczego sie rozwodzi?
        rzeczywiscie mozna paść ze śmiechu uncertain
        • pani_kasia Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 17:09
          W tym wypadku niezgodność charakterów nie jest rzeczywistym powodem rozstania, jeśli ktoś nie chce ujawniać tych powodów to ok. Ja w takie rzeczy nie wnikam, bo jakoś życie prywatne innych ludzi szczególnie mnie nie interesuje. Śmieszy mnie tylko jak ktoś rozstaje się faktycznie z powodu niezgodność charakterów. Naprawdę nie jestem w stanie uwierzyć, że ktoś nagle zmienił się tak że stał się zupełnie inną osobą...
          • mamamisi2005 Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 17:19
            o faktycznych powodach to mozna mowic chyba tylko w przypadku wlasnego rozwodu, a mowiąc precycyjniej - o powodach wlasnych, bo eksmałzonka powody nie musza byc takie same
            we wszystkich innych przypadkach są tylko powody podane do wiadomosci innych: sąsiadow/znajomych blizszych lub dalszych/rodziny itd. (niepotrzebne skreslic)

    • lolinka2 Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 17:17
      Ja sobie przede wszystkim nie wyobrażam, że taka różnica wyszłaby PO ślubie.
      Musiałam być pewna, co biorę - opytać, sprawdzić, upewnić się... Zamiast sobie w d... zaglądać, rozmawialiśmy całymi godzinami - często do patologicznych godzin nocnych typu 4 rano, starając się, aby decyzja o przejściu z etapu znajomości koleżeńskiej w związek i ze związku w małżeństwo, była decyzją jak najbardziej świadomą.

      A dążenie do ideału to nie zamiana na lepszy model - to praca nad związkiem z obecnym modelem. I to nie praca jednostronna ("ja pracuję nad związkiem, a ty kochanie jesteś akceptowany bardziej niż całkowicie gdy pijesz, bijesz i olewasz nas ciepłym sikiem"), tylko praca obu stron w relacji (oboje robimy co w naszej mocy, żeby nam razem było dobrze).
      • triss_merigold6 Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 17:33
        Problem w tym, że czasem jedna strona nie chce pracować tylko uważa, że wszystko jest kul z wyjątkiem narzekań partnerki/ra.
        • lolinka2 Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 17:47
          no, ale po to ta selekcja przedślubna, coby na taki egzemplarz NIE trafić.
          • iwoniaw Otóż to 25.10.10, 14:16
            Ja rozumiem, że ludzie niekoniecznie są tacy, jakie pierwsze wrażenie robią, ale rozmawiamy o małżeństwie - nie o wczoraj poznanym facecie, nie o chłopaku, z którym byliśmy na paru imprezach i ze dwa razy w kinie, nie o kimś, z kim się np. przespało parę razy i nie było źle itd. Rozmawiamy o związku z osobą, z którą zdecydowaliśmy się na małżeństwo; no więc ja nadal się dziwię, że ktoś się decyduje nie wiedząc, jakie ta druga strona ma plany, marzenia, priorytety, poglądy na rodzinę, religię i pieniądze.
            I tak, też byłam na studiach/ bez pieniędzy/ z pierwszą pracą/ z innym stylem życia/ odmiennym sposobem spędzania wakacji niż teraz - i nie widzę związku z pakowaniem się w małżeństwo z obcym chłopem ze zupełnie niekompatybilnym charakterem i celami w życiu.
            • erillzw Re: Otóż to 25.10.10, 17:42
              Ja sie niestety nie dziwie. Poniewaz panuje dosc powszechne przekonanie, ze po slubie to sie "zmienia". Co sie zmienia jest dla mnie osobiscie wciaz zagadka bo mymsy sie hatali dlatego, ze nam dobrze ze soba i otoczeniem jakie sobie wytwarzamy kazdego dnia a nie po to by cos zmieniac.. jakkolwiek..
              Wystarczy naprawde przeczytac kilka watkow na forach czy posluchac opowiesci jak to ona myslala, ze on sie po slubie zmieni (tudziez w druga strone) i sie okazalo, ze nie dosc, ze sie nie zminil to zostal taki sam a ja to podwojnie zaczelo wkurzac..
      • judytak Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 16:26
        a ja, z tym doświadczeniem, jaki mam teraz, powiem tak,
        (małżeństwem jesteśmy od 18 lat, przedtem byliśmy parą przez 4)
        że ludzie się zmieniają
        to nie tak, że rozwijasz się do wieku X lat, a potem już cały czas jesteś taki sam

        można
        > być pewna, co biorę - opytać, sprawdzić, upewnić się...
        można też
        > rozmawiać całymi godzinami - często do patologicznych godz
        > in nocnych typu 4 rano
        i można decyzję podejmować jak najbardziej świadomie

        ale nie można przewidywać, że ludzie "ewoluują", zmieniaja się czasami w diametralnie różnych kierunkach
        chodzi mi o sposób bycia, o przyzwyczajenia, o poglądy, o priorytety
        nie o to, że ktoś
        > pije, bije i olewa
        > nas ciepłym sikiem"
        tylko o to, czy więcej zarobić, czy mieć więcej wolnego czasu, czy w weekendy chodzić na koncerty czy uprawiać działkę, czy w domu ma być idealny porządek, czy artystyczny bałagan, czy dać dziecku klapsa, czy nie, czy iść co niedziele do kościoła, czy nie, a i takie abstrakcyjne kwestie, jak oceniamy poglady i postepowanie ludzi znanych nam w życiu codziennym albo z mediów, z polityki

        > A dążenie do ideału to praca nad związkiem
        owszem

        kiedy różnice ciągle się powiększają,
        przez jakiś czas zmieszczą się w normie, daje się ich wzajemnie tolerować, wyjaśniać, pomagają kompromisy, ustalenia, podział zadań, to, że nie wszystkich znajomych mamy wspólnych i nie wszystko robimy razem

        przez jakiś czas różnice rzadko ukazują się na powierchni, bo zwyczajnie nie ma na to czasu, nie ma siły, bo zewnetrzne czynniki ograniczają nasze decyzje (trzeba pracować, trzeba zarobić, trzeba zająć się dziećmi - kierat się kręci samoistnie)

        a zdarza się, że różnice są za duże, że dwoje ludzi patrzy na siebie i się na wzajem nie rozumieją, że w jakiejś kwestii kompromis nie jest możliwy (albo mieszkamy na wsi, albo w mieście), że czy robimy tak, czy tak, któraś ze stron będzie się czuł "nie u siebie", bedzie się czuł "zmuszona do rezygnacji z siebie"

        są pary, które w takiej sytuacji zostają razem (któraś strona się podporządkuje, albo na pewne tematy przestają rozmawiać, albo ograniczają wspólnotę do pewnych dziedzin życia, albo mieszkają osobno, jak swego czasu Jan Nowicki i Marta Meszaros)

        i są, które się rozchodzą

        pozdrawiam
        Judyta
      • burza4 Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 20:32
        Skrajny przykład - znajomi brali ślub z przekonaniem, że fundamentalne sprawy mają ustalone. Oboje robili kariery, jeździli po świecie, cieszyli się życiem - i nie planowali dzieci. Ustalili, że nie będą ich mieć. Jej się po 5 latach odmieniło, jemu nie.

        Rozpada się coraz więcej małżeństw, i sporo par rozstaje się, bo drogi im się rozeszły, nie mogą się dogadać. Proza życia nie wygląda tak samo w wieku 20+ i 40+.

        Np. jedno nie ma ochoty na życie towarzyskie, a drugie wyje z samotności, bo nie ma do kogo gęby otworzyć. Jedno chce zwiedzać świat, a drugie idealnie wypoczywa tylko spędzając urlop z rodzicami na działce i łowiąc ryby. Kiedyś się nie zwracało uwagi - bo nie było kasy na inne wyjazdy i było to optymalne rozwiązanie. Potem przestało. Jak dzieci były małe - nie przeszkadzało spędzanie wieczorów w domu przed TV, bo i tak nie było jak się ruszyć. Jak para była na dorobku - to się nie zastanawiała, jak będzie inwestować na starość. A kiedy już ma - pojawiają się zgrzyty, kiedy jedno wydaje ogromne pieniądze na kosztowne hobby, a drugie wolałoby mieć zabezpieczenie na wypadek utraty pracy. Przykładów można podawać tysiące. Przegadanie spraw jest idealizowane, to nie panaceum na wszystkie małżeńskie kłótnie po wsze czasy. Tyle o sobie wiemy, ile sprawdziliśmy na własnej skórze, a nie teoretyzując.
        • erillzw Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 20:47
          Idealizowane? Mnie sie wydaje ze mocno nie doceniane wlasnie przez postawe "ale to tylko teoretyzowanie, przeciez TRZEBA to sprawdzic w realu, po co rozmawiac hipotetycznie skoro faktyczna reakcja moze odbiec od tej omawianej".

          Moze i nie jest to panaceum na wszystko ale na pewno na bardzo wiele spraw. trudno rozwiazywac problemu jak para nie potrafi ze soba rozmawiac. A obgadywanie wielu kwestii nawet po setki razy daje obojgu partnerom poczucie, ze moga ze soba pogadac o wszystkim lacznie ze zmianami postawy wobec czegos.
        • iwoniaw Re: niezgodność charakterów 26.10.10, 08:57
          CytatPrzegadanie spraw jest idealizowane, to nie panaceum na wszys
          > tkie małżeńskie kłótnie po wsze czasy. Tyle o sobie wiemy, ile sprawdziliśmy na
          > własnej skórze, a nie teoretyzując.


          Nie, to nie panaceum ale na niektóre sprawy świetna szczepionka - z której rezygnacja nie pomaga w niczym. Zresztą nie chodzi tu tylko o przegadanie, ale i (może nawet przede wszystkim) obserwację czynów i wyciąganie wniosków.
      • autorytetka Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 18:28
        lolinka2
        "Ja sobie przede wszystkim nie wyobrażam, że taka różnica wyszłaby PO ślubie.
        Musiałam być pewna, co biorę - opytać, sprawdzić, upewnić się... Zamiast sobie w d... zaglądać, rozmawialiśmy całymi godzinami - często do patologicznych godzin nocnych typu 4 rano, starając się, aby decyzja o przejściu z etapu znajomości koleżeńskiej w związek i ze związku w małżeństwo, była decyzją jak najbardziej świadomą."

        Zgadzam się. Tylko że często gęsto ludzie, którzy są ze sobą długo i znają się i rozmawiają, dochodzą do przekonania że będą dalej razem, bo przecież już tyle są ze sobą. i mimo że rozmawiają i wiele rzeczy nie pasuje i jest nie tak jak trzeba i nie tak jak czują, to przecież tyle są ze sobą..

        "A dążenie do ideału to nie zamiana na lepszy model - to praca nad związkiem z obecnym modelem. I to nie praca jednostronna ("ja pracuję nad związkiem, a ty kochanie jesteś akceptowany bardziej niż całkowicie gdy pijesz, bijesz i olewasz nas ciepłym sikiem"), tylko praca obu stron w relacji (oboje robimy co w naszej mocy, żeby nam razem było dobrze). "

        Dlatego wydaje mi się, że jak jednak przyzwyczajenie i rutyna biorę górę na uczuciami, które jednak powinny być jedną z podstaw dążenia do wspólnej stabilizacji, to to się po prostu udać nie może. Ale ludzie nie mają hmmm chyba jaj, żeby wziąć los we własne ręce i żeby najzwyczajniej w świecie podjąć decyzję, gdy już widzą i czują, że nie jest tak jak powinno być. Bo lepiej być z kimś, niż być samemu. A jakie to wspólne bycie będzie, to ich w danym momencie nie interesuje, wystarczy, że "mają" kogoś i nieważne jak jest. i pod tym kątem patrząc błagam! nie odbierajcie mi wiary w człowieka i dążcie do ideałów!
    • lilly_about Re: niezgodność charakterów 24.10.10, 19:01
      Przede wszystkim to bym za takiego człowieka nie wyszła za mąż. Bo co? Nagle mu się po ślubie odmieniło albo tobie oczy się otworzyły?
    • alabama8 Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 15:19
      Ludzie się nie zmieniają. Jedni po prostu wiedzą, że trzeba w pewnym momencie dorosnąć i brać samemu odpowiedzialność za dalsze życie, a inni odwlekają ten moment w nieskończoność. Niestety w pewnym momencie ta druga "zapieprzająca" połowka może i powinna powiedzieć dość.
      • erillzw Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 17:46
        Ludzie sie nie zmieniaja. Ludzie dojrzewaja. Az i tylko.
        Masz pewien zasob cech ktore w mniejszych lub wiekszym stopniu sie ujawniaja. NIGDY nie jest tak, ze nagle staje przed nami zupelnie nowy czlowiek. To tlumaczenie "ludzie sie zmieniaja" jest po prostu wygodnym usprawiedliwiem, ze nie mialam czasu, checi lub idsuwalam od siebie sygnaly ze jest cos nie tak. Bo cechy charakteru sa stale. Zmienic sie moze jedynie ich natezenie w zachowaniu. Ale tego nie mozna nazwac zmiana czlowieka w kogos innego.
        • iwoniaw Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 18:01
          CytatTo tlumacz
          > enie "ludzie sie zmieniaja" jest po prostu wygodnym usprawiedliwiem, ze nie mia
          > lam czasu, checi lub idsuwalam od siebie sygnaly ze jest cos nie tak. Bo cechy
          > charakteru sa stale. Zmienic sie moze jedynie ich natezenie w zachowaniu. Ale t
          > ego nie mozna nazwac zmiana czlowieka w kogos innego.


          Dokładnie tak. Dlatego też nie zgadzam się kompletnie z argumentami o studiach, akademikach i "innych trybach życia". Pewne rzeczy widać na pierwszy rzut oka, o innych można się dowiedzieć na podstawie obserwacji i normalnych rozmów. Psychopatyczni oszuści matrymonialni potrafiący zbudować fałszywą osobowość to promil populacji, kandydatki na żony nie chcące widzieć i rozumieć niczego, co widać gołym okiem to już spory odsetek...
          • erillzw Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 18:48
            Otóz to własnie.
        • echtom Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 17:11
          > Ludzie sie nie zmieniaja. Ludzie dojrzewaja. Az i tylko.

          Dojrzewanie to rozwój, czyli zmiana. I nie zawsze przewidzisz, czy ktoś zatrzyma się w rozwoju albo zacznie rozwijać w zupełnie innym kierunku, niż się zapowiadał. Długi staż przedmałżeński nie zabezpiecza przed porażką - każdy zna ludzi, którzy zawarli szczęśliwy zwiazek po kilku miesiącach znajomości i takich, którzy znali się przed ślubem 7 lat, a potem szybko rozwiedli. Niektóre rzeczy w związku można przewidzieć, ale zawsze pozostaje element loterii.
      • iamhier Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 18:16
        do "alabama"-kochaniutki!Ja jestem wychowana w rodzinie gdzie dom utrzymywala matka i bez wzgledu na moja zasobnosc badz jej brak okresowy absolutnie nigdy nie zgodze sie na to,by taka historie powtorzyc.Ja moge zapewnic facetowi wsparcie na starosc,w chorobie,jakies duze inwestycje,,,,,ale dom,utrzymanie domu,rachunki,utrzymanie dzieci naleza wylacznie do niego....Kobieta ma inna role.
    • erillzw Re: niezgodność charakterów 25.10.10, 17:49
      Zacznijmy od tego ze nigdy bym sie nie zdecydowala na sformalizowanie zwiazku w ktorym fundametalne sprawy by sie tak rozjezdzaly.
      Ale tak, gdyby tak bylo tobym sie zdecydowala.
      Bo niby powaznie to nie brzmi bo coz zlego z innych celach zyciowych, czy spedzaniu czasu, ale ma to tak powazne i daleko idace implikacje w innych dziedzinach zycia ze nie wyobrazam sobie tworzenia czegokolwiek z kims z kim az tak skrajnie rozchodza mi sie drogi.
    • ewag12 Re: niezgodność charakterów 26.10.10, 09:38
      Czy bym sie rozwiodła...? Kiedyś bez wachania przytakneła bym na tak, teraz... juz nie jestem taka pewna.
      Kiedyś, gdy życie byłą zieloną wyspą a tylko raz na jakiś czas na horyzoncie pojawiała się czarna chmura która przysłaniała słońce i wokół robiło sie smutno i szaro - wtedy własnie twierdziłam uparcie, że szkoda życia na smutki i lepiej sie rozstać niż mieć inne cele w życiu.

      Dziś życie ma raczej kolor szary i zazwyczaj jest przysłonięte chmurami a tylko z rzadka pojawia sie radosne słońce nie jestem już taka pewna wszystkiego, czasami tylko jest zielono.
      Bo praca, dzieci, zmęczenie, rutyna, codzienność w której nikogo nie stac na spontaniczność.

      Myśle, że umiałabym juz być sama i nie cierpieć z tego powodu. Ale nie chce bo kocham mimo wszystko tego bandyte. Przełomowy siódmy rok małżeństwa.




    • titta Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 16:50
      Przy "całkowitej niezgodności charakterów, usposobień, oczekiwań i celów w życiu" przede wszystkim nie zdecydowala bym sie na zwiazek, nie mowiec juz o slubie. A skoro wy sie zdecydowaliscie (no chyba, ze bylo to malzenstwo aranzowane i spotkaliscie sie dopiero po slubie, wtedy przepraszam) to chyba jednak cos was laczy. Warto sobie przypomniec co to i zaczac wypracowywac jakies kompromisy w innych sprawach.
    • na_pustyni Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 16:52
      Dlatego się rozwiodłam. Przyznaję - decyzja o ślubie była idiotyczna.
      • iamhier Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 17:50
        do "na pustyni"-ja nigdy w zyciu nie wpadne na pomysl ślubu gdy nie bede miala tego co chce,swojej autonomii.Bez wgledu na status faceta.To tak apropos spraw formalnych,w tej roznicy charakterow.Bo ja wole byc spelnionym singlem anizeli niespelniona mezatka.

        Co do kwestii zwiazkow uczuciowych w ogole....to inna sprawa.....inne aspekty sie tu licza gdyz obie strony zyja na wlasny rachunek......

        Ja lubie byc WOLNA i w pelni samodzielna,to podstawa co do tego zebym w ogole mogla budowac zycie z druga osoba.
    • evita_duarte tak. nt 08.11.10, 17:04

    • a_lucka Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 17:06
      Nie dobraliscie sie, wiec pozostanie razem zmarnuje wam zycie.
      • single01 niezgodnosc charakterow ... 08.11.10, 17:43
        Tak jak was czytam to widze, ze zwykle chodzi o kase i podejscie do niej. Oczywiscie nie chce generalizowac, ale w wiekszosc przypadkow zgrzyty pojawiaja sie w podejsciu do zarabiania i wydawania pieniedzy. Ot i cala proza zycia.
    • iamhier Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 17:46
      A to zalezy.Choc i tak uwazam,ze podstawa tutaj bedzie kasa i dzieci.Jest kasa bedziesz chciala byc z facetem,nie ma kasy sie rozwiedziesz.I tyle.No moze ewentualnie nalogi,jakas przemoc etc.

      Oczywiscie rozbieznosc charakterow to teza analizowana zewszad,a zycie to zycie...
    • edypia111 Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 20:11
      Tak. Zdecydowałabym się i zdecydowałam się. I to kosztem wygodnego i spokojnego życia. Sądzę jednak, że należę do mniejszości. Bylejakość charakteryzuje większość związków a jedynie promil decyduje się na rozstanie. Długa bylejakość jest po prostu normalnym stanem i większość osób nawet nie marzy by było inaczej.
      • autorytetka Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 21:20
        ale to takie smutne!! jak ludzie mogą tak żyć? jak im pomóc?! mam kilka takich par dookoła i aż mi się serce kraje jak na nich patrzę. jak oni tak wegetują. co najgorsze wiedzą o tym i mówią. i że nie mają siły w sobie by to zmienić. albo może tak tylko gadają. a naprawdę to nie chcą. bo jak się chce to się może nie? ehhh...
        • edypia111 Re: niezgodność charakterów 09.11.10, 10:30
          Nie ma sensu się tym zajmować w ogóle. Nikomu przecież nie pomożesz i za nikogo nie będziesz podejmowała decyzji. Narzekanie na takie życie jest elementem gry, który tym ludziom po prostu pasuje - moim zdaniem. Ta nuda jest u nich słabsza od lenistwa. Poza tym rozstanie jest tak ogromny przedsięwzięciem logistycznym, że przerasta większość ludzi po prostu. Wyprowadzić się, poszukać nowego mieszkania, przenieść rzeczy, podzielić, zacząć żyć samemu i wziąć odpowiedzialność tylko za siebie - to trudne. We dwoje, nawet w najgorsze we dwoje wydaje się łatwiejsze. Poza tym, gdy się rostajesz bez jakiejś wyraźnej i gwałtownej przyczyny, to pojawia się jakiś rodzaj żalu, który łatwo pomylić z miłością, ludzie podejmują decyzję o zostaniu ze sobą, a nic się nie zmienia.

          Myślę, że ci ludzie nie chcą się rozstać i tyle.
    • changeone Re: niezgodność charakterów 08.11.10, 21:44
      Najbardziej nie do pogodzenia byłyby dla mnie te odmienne cele w życiu!
      Bo np. zakałdajac, że mamy dzieci i wraz z ich dorastaniem dochodzi do niezgodności, czy inwestujemy w dzieci (nauka, zdrowie, rozwój) czy w pana i władcę (wyjazdy zagraniczne, zwiedzanie świata, zegarek za 20.000 PLN) to miałabym czyste sumienie myśląc o rozwodzie.

      Natomiast sama taka "nizgodność charakterów" to mało mówi, bo zbyt wiele par sobie tym tłumaczy rozwód a bardzo często jest to tylko szukanie dowodu na konieczność rozwodu.
    • wesola_magda Re: niezgodność charakterów 09.11.10, 01:03
      Po pierwsze jeżeli ktoś bierze pod uwage rozwód z powodu różnicy charakterów, to może nie powinien zawierać związku małżeńskiego, bo różnica charakterów jest wpisana w każde małżeństwo. Chyba, że składamy przysięgę, której nie mamy zamiaru dotrzymać.

      Kryzys małżeński jest rzeczą bardzo powszechną. Ten jest zwyciężcą, kto potrafi, go pokonać. Ten kto sie podda, bedzie przegrany. Jak odbudowac malzenstwo, polepszyc relacje miedzy malzonkami, znalezc szczescie (w swojej wlasnej glowie, bo tam podobno ono ma swoje zrodlo), to długi temat i wiele osob moze podzielic sie swoimi doswiadczeniami. Ale chcieć, to móc.
    • amj6 trochę za późno na takie przemyślenia 09.11.10, 07:36
      o tym należało myśleć PRZED ślubem a nie po. skoro niezgodność charakterów nie była powodem by ślubu nie brać, i zadowoliłaś się "bylejakością", to już nie czas by to zmieniać - trzeba być odpowiedzialnym za swoje decyzje i ponosić ich konsekwencje. zabawa w małżeństwo już się znudziła? ideału nigdy nie dosięgniesz z taką postawą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka