Przerażające i takie dołując

jesteśmy 7 lat po ślubie. Dwoje dzieci. Na początku kochałam go jak nikogo na świecie. Wcześniejszych facetów nie kochałam. Tego tak, czułam to tak bardzo mocno…. Na pierwszych wakacjach poczułam takie szczęście, że aż łzy mi popłynęły po policzkach. Że spotkałam go… że jest tak dobrze… już nie wierzyłam, że tak może być, że to mnie spotka. Poprzednie związku w porównaniu z nim to niebo a ziemia. On był kochany, dbał o mnie, kochał, mówił o tym, dawał kwiaty bez powodu – mówił, że jest inny i tak będzie robić. Chciał się pobrać. …
Nasze życie to ciągłe kłótnie, on przeprasza, jest dobrze i znowu kłótnie. Niestety ja mam wybuchowy charakter

jak jest źle, wyzywam, krzyczę, płacze, potrafię popchnąć. I tak leciało… starsze dziecko patrzyło na nasze kłótnie, płakało, bardzo mi go żal przez to, że musi na to patrzeć. Ale tatuś jest kochany. Teraz jest drugie , niedawno się urodziło. I jest tylko gorzej. On ciągle praca i praca. Przychodzi koło 18. Jest z dziećmi max. 2 godziny, a problemem jes,t żeby ponosić choć małego. Ciągle tylko włączony komputer, praca i praca. Każda sobota kończy się kłótnią i cały weekend jest rozwalony. Niestety, choć nigdy tego nie robił, przy kłótniach zaczął mnie wyzywać, bardzo brzydko… te wyzwiska ciągle słyszę w głowie. Jak można mówić, że się kocha (bo mówi) i tak postępować? Ja mu mówię, że już go nie kocham, bo już tego nie czuję. Jest to dla mnie bardzo dołujące… bardzo… w nocy do dziecka w ogóle nie wstaje. Przyznam, bawi się z dziećmi. Ale jak tylko widzi, że ja po prostu wezmę gazetę i chcę odpocząć, to już ma z tym problem. A ja jestem z dzieckiem całymi dniami, po południu z dwójką. Piorę, sprzątam, gotuję, wychodzę na dwór, noszę dziecko, opiekuję się, prasuję, robię wszystko i czasem mam dość

nawet głupie wyjście do sklepów to problem. Kupienie ubrań dzieciom. Zawsze kończy się to kłótnią. Bo on nie lubi… Ja już też nie lubię

ale trzeba czasem. Kupuję dużo przez Internet, ale też muszę oddawać. On myśli, że to się samo kupuje….

Szkoda, że nie umię jeździć. Sama bym sobie gdzieś pojechała, a tak muszę się prosić… Niestety panicznie się boję. Mam prawo jazdy, ale ponad 10 lat nie jeździłam

Kłócimy się już prawie o wszystko

a to, że poszedł z kolegami piwo… nie mam nic przeciwko, ale umawialiśmy się, że przyjdzie i rzeczy wrzuci do prania, żeby nie śmierdziało papierosami, bo nie znoszę dymu papierosowego. Wstaje w nocy do małego, a ciuchy leżą na podłodze. On śpi nie wykąpany na tapczanie. Szlak mnie trafił, wszędzie śmierdzi petami. Pościel i koc do prania, bo się nawet nie umył i wszystko przeszło dymem, całe mieszkanie śmierdzi… No mam czasem dość. Nie kocham go już, a teraz to już nienawidzę. Jesteśmy razem bo są dzieci. Nie umiałabym im tego zrobić. Niech każdy mówi co chce, ale kochają go, bawią się razem, czekają aż przyjdzie z pracy, tęsknią…. Mama jest od wszystkiego, więc często nie ma czasu się bawić… Nie wiem po prostu jak tak żyć… bardzo mi smutno i żal, że moje dzieci nie będą mieć kochających się rodziców, że na starość nie będę mieć kochanej osoby przy sobie…. Bardzo smutno… że na codzień nie mam z kim pogadać, do kogo się przytulić… takie to dołujące…. Jestem zmęczona życiem, obowiązkami… niedługo wracam do pracy i wszystko i tak będzie na mojej głowie… jeszcze więcej obowiązków… a on tylko przyjdzie sobie do domu w oczekiwaniu, że obiad podany, godzinka i od razu myć dzieci, żeby mieć święty spokój i siedzieć przed komputerem… a żona to tylko chyba sprzątaczka i kucharka

smutno, że nie jest poważny i taki jakby to powiedzieć "dorosły".. że mnie nie szanuje, tylko ciągle docina, jakby szukał tylko sposobu, żeby mi dopiec.... Może to złe forum na taki temat…. Chyba jeszcze bardziej mnie zdołujecie