Dodaj do ulubionych

Nienawidzę swojego męża…..

24.10.10, 11:46
Przerażające i takie dołującsad jesteśmy 7 lat po ślubie. Dwoje dzieci. Na początku kochałam go jak nikogo na świecie. Wcześniejszych facetów nie kochałam. Tego tak, czułam to tak bardzo mocno…. Na pierwszych wakacjach poczułam takie szczęście, że aż łzy mi popłynęły po policzkach. Że spotkałam go… że jest tak dobrze… już nie wierzyłam, że tak może być, że to mnie spotka. Poprzednie związku w porównaniu z nim to niebo a ziemia. On był kochany, dbał o mnie, kochał, mówił o tym, dawał kwiaty bez powodu – mówił, że jest inny i tak będzie robić. Chciał się pobrać. …
Nasze życie to ciągłe kłótnie, on przeprasza, jest dobrze i znowu kłótnie. Niestety ja mam wybuchowy charaktersad jak jest źle, wyzywam, krzyczę, płacze, potrafię popchnąć. I tak leciało… starsze dziecko patrzyło na nasze kłótnie, płakało, bardzo mi go żal przez to, że musi na to patrzeć. Ale tatuś jest kochany. Teraz jest drugie , niedawno się urodziło. I jest tylko gorzej. On ciągle praca i praca. Przychodzi koło 18. Jest z dziećmi max. 2 godziny, a problemem jes,t żeby ponosić choć małego. Ciągle tylko włączony komputer, praca i praca. Każda sobota kończy się kłótnią i cały weekend jest rozwalony. Niestety, choć nigdy tego nie robił, przy kłótniach zaczął mnie wyzywać, bardzo brzydko… te wyzwiska ciągle słyszę w głowie. Jak można mówić, że się kocha (bo mówi) i tak postępować? Ja mu mówię, że już go nie kocham, bo już tego nie czuję. Jest to dla mnie bardzo dołujące… bardzo… w nocy do dziecka w ogóle nie wstaje. Przyznam, bawi się z dziećmi. Ale jak tylko widzi, że ja po prostu wezmę gazetę i chcę odpocząć, to już ma z tym problem. A ja jestem z dzieckiem całymi dniami, po południu z dwójką. Piorę, sprzątam, gotuję, wychodzę na dwór, noszę dziecko, opiekuję się, prasuję, robię wszystko i czasem mam dośćsad nawet głupie wyjście do sklepów to problem. Kupienie ubrań dzieciom. Zawsze kończy się to kłótnią. Bo on nie lubi… Ja już też nie lubięsad ale trzeba czasem. Kupuję dużo przez Internet, ale też muszę oddawać. On myśli, że to się samo kupuje….sad Szkoda, że nie umię jeździć. Sama bym sobie gdzieś pojechała, a tak muszę się prosić… Niestety panicznie się boję. Mam prawo jazdy, ale ponad 10 lat nie jeździłamsad Kłócimy się już prawie o wszystkosad a to, że poszedł z kolegami piwo… nie mam nic przeciwko, ale umawialiśmy się, że przyjdzie i rzeczy wrzuci do prania, żeby nie śmierdziało papierosami, bo nie znoszę dymu papierosowego. Wstaje w nocy do małego, a ciuchy leżą na podłodze. On śpi nie wykąpany na tapczanie. Szlak mnie trafił, wszędzie śmierdzi petami. Pościel i koc do prania, bo się nawet nie umył i wszystko przeszło dymem, całe mieszkanie śmierdzi… No mam czasem dość. Nie kocham go już, a teraz to już nienawidzę. Jesteśmy razem bo są dzieci. Nie umiałabym im tego zrobić. Niech każdy mówi co chce, ale kochają go, bawią się razem, czekają aż przyjdzie z pracy, tęsknią…. Mama jest od wszystkiego, więc często nie ma czasu się bawić… Nie wiem po prostu jak tak żyć… bardzo mi smutno i żal, że moje dzieci nie będą mieć kochających się rodziców, że na starość nie będę mieć kochanej osoby przy sobie…. Bardzo smutno… że na codzień nie mam z kim pogadać, do kogo się przytulić… takie to dołujące…. Jestem zmęczona życiem, obowiązkami… niedługo wracam do pracy i wszystko i tak będzie na mojej głowie… jeszcze więcej obowiązków… a on tylko przyjdzie sobie do domu w oczekiwaniu, że obiad podany, godzinka i od razu myć dzieci, żeby mieć święty spokój i siedzieć przed komputerem… a żona to tylko chyba sprzątaczka i kucharkasad smutno, że nie jest poważny i taki jakby to powiedzieć "dorosły".. że mnie nie szanuje, tylko ciągle docina, jakby szukał tylko sposobu, żeby mi dopiec.... Może to złe forum na taki temat…. Chyba jeszcze bardziej mnie zdołujeciesad
Obserwuj wątek
    • ewma Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 11:56
      To straszne co piszesz ale...zawsze czytając takie posty zastanawiam się po co ludzie którym się nie układa decydują się na kolejne dziecko ?
      Przecież kolejne dziecko nie zmieni nic na lepsze tylko ewentualnie pogorszy sytuacje w jakiej się znajdujecie.
      • ren-kam Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 20:30
        drugie dziecko to przypadek. nie planowanie. stalo sie i juz. jest. jest cudowne.
        cala ciaze sie klocilismy. cala ciaze wspominam jako okres bolu i ciaglych lezsad
        bylo mi z tym bardzo zle. jak sie dowiedzialam, ze jestem w ciazy, to mu powiedzialam, ze wiem jak to bedzie, ze wszytko bedzie na mojej glowie i ze dojda tylko mi obowiazki... no i co? no i tak niestety jestsad
        • plec.na.plazy tylko dzieci, żal 25.10.10, 06:52
          bo Was ani trochę - jesteście siebie warci.

          Szkoda, że później dzieciaki będą miały wspomnienia z dzieciństwa jak mamusia popycha tatusia, a tatuś wyzywa mamusię.

          • atomm Re: tylko dzieci, żal 25.10.10, 09:40
            plec.na.plazy napisał:

            > tylko dzieci, żal bo Was ani trochę - jesteście siebie warci.
            >
            > Szkoda, że później dzieciaki będą miały wspomnienia z dzieciństwa jak mamusia p
            > opycha tatusia, a tatuś wyzywa mamusię

            podpisuje sie pod ta odpowiedzia....
            nie wiem tylko czy autorka watku zrozumie...
            • barbibarbi Re: tylko dzieci, żal 18.12.16, 11:19
              Dzieci żal.

              Infantylna i agresywna mamusia, która myśli, że całe małżeństwo jej "miłość" będzie taka sama jak na początku. Powiedziala mu, że go nie kocha! No super po prostu, świetny pomysł. A że miłość, przywiązanie, szacunek ma milion odcieni - na to już nie wpadła. Patologią 500+ mi zaleciało. I ten język "nie umię". To się przełam, pokonaj strach i będziesz umiała. Straszny skandal, ona musi kupować przez internet - olaboga. Ogarnięcie dwójki dzieci - olaboga. Śmierdzi petami - olaboga. Może włącz empatię i wyobraź sobie jak twój niekochany mąż tyra (no w banku raczej nie pracuje) to wtedy docenisz, że możesz zająć się dziećmi.

              Ta "matka" co ostatnio martwe dziecko niosła na pogotowie, też pewnie męża przestała kochać i dlatego szukała przygód po świecie. Tak jakoś mi się skojarzyło uncertain
              • znowu.to.samo Re: tylko dzieci, żal 18.12.16, 13:37
                Słuchaj sama mówiłaś że jesteś agresywna, i że od tego się zaczą problem...wiec popracuj nad tym! Kup jakieś ziołowe tabletki, idź do psychologa bo może masz nadmierną potrzebe kontroli? idz wypłacz się przyjaciółce w rękaw..idzcie razem do kina czy knajpy -chociaż czasem...zrób coś!!! Jest tyle sposobów by poprawić telacje! małżeństwo to nie motyle w brzuchu i spijanie sobie z dzióbków...to szara codzienność i proza życia..A Twój mąż powinnaś go docenić że jest z wami, haruje byście mogli godnie żyć!! Ilu jest na świecie dupków którzy na wieść o dziecku spierniczają i słuch po nich ginie...albo cipeuszy którzy dy..ją na boku wszystko co się rusza.
        • madzioreck Re: Nienawidzę swojego męża….. 19.12.16, 13:16
          ren-kam napisała:

          > drugie dziecko to przypadek. nie planowanie. stalo sie i juz.

          W ciążę z tym znienawidzonym mężem też przez przypadek zaszłaś...? uncertain
          Fantastyczne dzieciństwo muszą mieć Twoje dzieci, naprawdę sad szarpanie, wyzywanie się... no miodzio.
    • serei Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 11:59

      Popełniasz największy błąd na świecie wmawiając sobie " nie odejdę dla dobra dzieci", dzieci patrza jak rodzice łączy już tylko nienawiść, sama mówisz że starsze dziecko cierpi przez wasze kłótnie więc powiedz mi proszę co gorszego byłoby od waszego rozstania? spokój w domu? brak nerwowej atmosfery? wyzwisk? proszę powiedz mi który z tych przykładów nie jest dośc dobry aby powalczyć o dobro dzieci.
      Moi rodzice byli ze sobą "dla dobra dzieci" całe lata słuchałam kłótni, awantur, czułam tę nienawiść a dziś sama ich nienawidzę za to że całe dzieciństwo mi zniszczyli ze względu na "moje dobro", gdyby się rozeszli uniknełabym ucieczek z domu przed kłotniami, ostrej nerwicy i byc może ułozyłabym sobie życie z kimś normalnym a nie ułożę bo boję się że w końcu miłość przerodzi się w nienawiść a moje dziecko dozna takiego cierpienia jak ja doznałam.
      Nie okłamuj się, dzieci bardziej cierpią własnie w chwilach gdy matka juz nienawidzi, a kiedy ojciec zacznie? jakie będa mieć życie skoro ze względu na ich dobro nie potraficie się dogadać?
      • asiara74 Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 12:17
        Z tego opisu wyłonił mi sie obraz zwykłego, typowego pod względem zachowania faceta. pracuje, stara się jak potrafi, kiedys był nawet świetny w okazywaniu uczuc, czasem pójdzie z kumplami na piwo i zaśnie na kanapie niemyty. Więc co się stało że go aż tak nienawidzisz? Czy to nie tak że nie radzisz sobie sama z emocjamii wyładowujesz sie na męzu, sama napisałaś że jesteś nerwowa i krzyczysz(żyję z typowym cholerykiem i nie jest to łatwe). On ucieka z domu w pracę, spotkania poza domem, za chwile może sie pojawi koleżanka. Trzeba niestety dojrzec do rozmawiania o tym co się czuje, czego się oczekuje. Nie krzycz nawet jeśli cię nosi, wyjdz na spacer i jak ochłoniesz mów mu na bieżąco co czujesz. Byle nie przy dzieciach, one chcą spokojnego domu, załatwiajcie swoje sprawy na osobności. Wiem że nie zawsze to takie proste bo sama wiele razy kłóciłam się przy dziecku, trzeba nad tym pracowac.
        I odpuśc sobie drobiazgi typu dom przesmierdnięty petami, przesada. Warto włączyc trochę luzu i poczucia humoru. Na pewno fajna z was para tylko realia życia to przykurzyły, trzeba pracowac nad związkiem, odejśc nie jest tak prosto gdy dzieci są malutkie.
        • ren-kam Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 20:33
          nie wiem co mam napisac.... z nami bylo zle juz dawno, przed druga ciaza. mowilam mu, ze przestalam go kochac, ze jest mi z tym BARDZO ale to bardzo zle. ze musi w koncu cos zrobic, bo bedzie z nami bardzo zle. ze nie chce tego. ze chce miec "cudowny dom". ze nie mam sily po kazdej klotni pierwsza wyciagac reki, choc to nie moja wina... po kazdje klotni nie wytrzymywalam tej ciszy, nie umialam i zawsze to ja wyciagalam pierwsza reke. juz mi jednak przeszlo.... teraz mam po prostu dosc. poddalam sie. czekam. sama nie wiem na co.... jednak jakos pragne, zeby cos w koncu zrobil, zeby sie cos w koncu odmienilo i zeby bylo dobrze. ale jest tylko gorzej i gorzejsad
          • kretynofil Zagadka rozwiazana... 25.10.10, 08:55
            > mowilam mu, ze przestalam go kochac, ze jest mi z tym BARDZO ale to bardzo zle. ze musi w koncu cos zrobic

            Podkreslenie moje.

            Ku*wa, kobieto, facet Cie nosi na rekach, utrzymuje rodzine, kocha Cie goraco - a Ty jeszcze oczekujesz ze on MUSI wszystko zrobic. Zawiezc do sklepu, pobawic sie z dzieciakami itd.?

            Sorry, ale chyba na glowe upadlas.

            I nie pisz ze masz tyle obowiazkow w domu - bo to bzdura. Wiekszosc kobiet w PL jest w stanie pracowac na etacie i potem jeszcze w domu - gdyby bylo tak jak piszesz (ze tyle pracy jest przy gotowaniu czy prasowaniu) to raczej nie bylyby w stanie tego robic.

            Twoj facet popelnil tylko jeden blad: traktowal Cie jak ksiezniczke i ksiezniczke sobie wychowal... Dla jego dobra (i dzieci, bo i on i one zasluguja na cos wiecej niz mamusia ksiezniczka) wez sie spakuj i poszukaj sobie sama szczescia. Moze wtedy do Ciebie dotrze ze nie docenialas tego co dostalas od meza...

            I tak, uwazam ze pomogloby Ci wyjscie do ludzi - ale pomogloby dwa lata temu. Dzisiaj na takie protezy jest juz za pozno...
            • m00nlight Bzdury. 25.10.10, 09:57

              I zero zrozumienia.

              To że 'większość kobiet w PL' na na łbie kilka etatów i daje rade (bo nie ma wyjścia) a 'większość facetow w PL' przychodzi z roboty, zjada łaskawie obiad i zasiada przez TV/kompem a dzieci ma w dupie i traktuje jako przykry obowiązek nie znacza że jest to NORMĄ.

              Bo tak być nie powinno. Rozumiem,ze jesli kobieta nie pracuje zawodowo no na jej głowie są obowiązki domowe gdy męża nie ma. Że gotuje, pierze sprząta- taka jej praca. Ale DZIECI są WSPÓLNE i zajmować się powinni nimi oboje rodzice. I oboje rodzice, niealeznie od tego czy pracują zawodowo, czy nie, mają obowiązek poświecać czas dzieciom, bo dzieci potrzebują obojga rodzicow. Nie jest im wszystko jedno czy bawią się z tatą czy z mamą.

              Facet idzie do roboty na 8 godzin i fajrant, babka zasuwa 24/7. Nie ma dla niej olnego wieczoru, nie ma weekendu. Często nie ma czasu na porządny prysznic, a co dopiero mowic o odpoczynku czy czasie dla siebie, żeby o siebie zadbać, zrelaksowac się, rozwijac zainteresowania. Jak tu sie dziwić że dziewczynie bije korba od ciąglego siedzenia w domu z dziecmi? Każdemu by biła. A facet 'na rękach nosi'? Bo wyplate przyniesie i łaske zrobi że godzine z dziecmi posiedzi? On z kumplami na piwo wychodzi, ale cz choć raz, zaproponowal jej że posiedzi wieczorem z dziecmi a ona niech idzie z koleżankami? Albo tesciowa skrzyknął do dzieci i zaprosił żone do restauracji, kina,m na spacer, gdziekolwiek?

              Wmawiasz dziewczynie że jest rozpieszczona ma wygórowane wymagania, a wcale tak nie jest. Jest jak najbardziej normalna i normalne ma oczekiwania. Tyle że on tych oczekiwań minimalnie nawet nie spelnia. On jest sfrustrowana, przemęczona i wyladowuje to na nim, a ona zamiast się zastanowic i porozmawiac, gdzie lezy problem, nakręca spirale agresji. Kazdy ma prawo do odpoczynku, do chwili dla siebie, nawet matka ma prawo odpocząć czasem od dzieci, i to jest jak najbardziej normalne. Czy to dla niego taki wielki problem popilnowac tych dzieci jakis czas by mogla ODPOCZĄC z tą głupią gazetą a nie tylko dokonczyc obowiązki domowe? Sama pisze ze nie moze siąść odsapnąć bo on zaraz ma problem...

              Autorko jestem z Tobą! Walcz z szowinizmem swojego męża, wyłóż kawe na ławe co Ci nie pasuje i egzekwuj lepszy uklad. On sam sie nie zmieni, nie domysli. Powiedz wprost: 'Jestem zmęczona potrzebuję odpocząć , zajmij się dziecmi'. I tyle. Jesli chcesz zmian, wprowadź je sama. Dla niego uklad jest wygodny, nie ma motywacji by go zmienic. Dla Ciebie jest niewygodny wiec mow o tym. Samo sie nie zrobi. Mysle ze jest dla Was zansa, i jak odpoczniesz porządnie, wyjdziesz do ludzi, zajmiesz się sobą troszkę to i te wszystkie negatywne emocj trochę opadną i najpewniej się że ta niecheć do męża to nie jest żadna nienawisc, to po prostu przemęczenie i frustracja, ktore zamieniają się w agresję. Zlikwiduj przyczynę, a i między wami sie poprawi. Trzymam kciuki.
              • kretynofil Tak, bzdury ;) 25.10.10, 10:24
                > To że 'większość kobiet w PL' na na łbie kilka etatów i daje rade (bo nie ma wyjścia) a 'większość facetow w PL' przychodzi z roboty, zjada łaskawie obiad i zasiada przez TV/kompem a dzieci ma w dupie i traktuje jako przykry obowiązek nie znacza że jest to NORMĄ.

                Fascynujace. Takie zapracowane te kobiety, a faceci tacy leniwi przed telewizorem - to czemu, w takim razie, przecietny telewidz jest KOBIETA? Czemu wieksza czesc czasu antenowego to tasiemce targetowane do KOBIET? Kto oglada te bloki serialowe 10:00-16:00? Faceci w pracy?!

                Jedziesz, moonlight, po stereotypach - ze az zeby bola wink

                Dzieci sa wspolne, pranie jest wspolne, kasa jest wspolna. Jestem pewien ze jak ona do pracy wroci to on wezmie na siebie czesc obowiazkow i bedzie wiecej czasu spedzal z dziecmi. I na pewno ona wreszcie bedzie miala czas na swoje przyjemnosci - ja po osmiu godzinach ogladania serialow w biurze bedzie musiala tylko jeszcze cztery godzinki spedzic przy dzieciach i na zakupach wink
                • m00nlight Re: Tak, bzdury ;) 25.10.10, 17:13

                  Zaraz zaraz, przeciez sam napisales że 'większośc kobiet w pl daje radę'

                  Stereotyp stereotypem, ale one chyba skądś się biorą.

                  To że laska nie pracuje (dwojka małych dzieci!) nie oznacza, że nie ma prawa do odpoczynku...

                  A skoro przebywanie z dziecmi to wg facetow taki 'relax' to czemu mają z tym taki problem żeby się porelaksować' troche po pracy, hę?

                  Nie wiem, kto ogląda seriale, nie ja.

                  Ale szczerze wątpię żeby kobieta z calym domem na glowie i dwójką dzieci miala czas na to.

                  Emerytki, czemu nie.

                  I wlasnie to jest najbardziej bzdurny zarzut facetow do kobiet stających z dziecmi: 'NIC NIE ROBISZ CALY DZIEN TYLKO OGLĄDASZ TV' Tymczasem obiad, pranie, zakupy, sprzątanie robi się samo. Dzieci też same się pilnują, zwlaszcza te mniejsze. A kobieta na kanapie jako ten pączek w maśle się relaksuje i tylko czeka aż zapracowany mąż przyjdzie się dziecmi zająć, by dalej mogła się relaksować.

                  No proszę Cię... osłabiasz smile
              • santo_inc Re: Bzdury. 25.10.10, 10:25
                > Autorko jestem z Tobą! Walcz z szowinizmem swojego męża, wyłóż kawe na ławe co
                > Ci nie pasuje i egzekwuj lepszy uklad.

                Weź wyjdź ze swojej ciasnej komórki bycia w ciąży z mężem, który ogląda za Twoimi plecami gejowskie porno i wysil się na odrobinę obiektywizmu.

                Jedyne, co ona może wyegzekwować kolejnymi roszczeniami to rozstanie. I słusznie, bo to by facetowi na pewno dobrze zrobiło. Z całą pewnością będzie mu lepiej bez niej.
                • m00nlight Re: Bzdury. 25.10.10, 17:20

                  Argumenty ad personam sobie odpusc, bo nic nie wnoszą do tematu.

                  Powiedz lepiej, jakież to straszne ROSZCZENIA ma autorka do swojego męża? Żeby raczył łaskawie zająć się WLASNYMI dziecmi zamiast przesiadywac przed kompem?

                  Rany boskie, toż to dramat dla faceta, dziecmi się zajmowac, zwlaszcza po pracy. No tak, bo po pracy, pan, żywiciel rodziny, rozkłada gazete, czeka na kapcie i obiad a myszka ma siedziec cicho i być wdzięczną panu że wypłate przynosi, bo inaczej to on sobie pojdzie i będzie mu lżej smile

                  Nawet jesli ona pojdzie dopracy to nic sie nie zmieni, i dalej bedzie musiala w domu zasuwac sama-i w tym ma racje.

                  I nic dziwnego że oczekuje od faceta pomocy w obowiązkach- tak, w tej chwili pomocy, ale gdy pojdzie do pracy, bedzie mogla egzekwowac wykonywanie przez niego część należnych mu obowiązkow domowych. Ależ wredna i 'roszczeniowa' tfu!

                  Wiesz, to jej by bylo lżej jakby sobie wpiździec poszedl. Teraz musi oporządzic 4 osoby, jak se pojdzie zostaną tylko 3.
                  • santo_inc Re: Bzdury. 25.10.10, 17:40
                    > Argumenty ad personam sobie odpusc, bo nic nie wnoszą do tematu.

                    Ależ wnoszą.

                    Dopóki nie zdejmiesz klapek z oczu, które masz przez swojego męża, dopóty nie zabieraj głosu w temacie bo się kompromitujesz.

                    > Powiedz lepiej, jakież to straszne ROSZCZENIA ma autorka do swojego męża? Żeby
                    > raczył łaskawie zająć się WLASNYMI dziecmi zamiast przesiadywac przed kompem?

                    Facet zajmuje się dziećmi 2 godziny po przyjściu z pracy. A więc już RACZY to robić. Klapki na oczy Ci musiały to przesłonić. Moim zdaniem to już dostatecznie dużo. Może miałby jeszcze te dzieci zmuszać do pójścia później spać, żeby mógł spędzić z nimi więcej czasu?

                    > Nawet jesli ona pojdzie dopracy to nic sie nie zmieni, i dalej bedzie musiala w
                    > domu zasuwac sama-i w tym ma racje.

                    Proszę, nie nazywaj zasuwaniem w domu obsługi jednego dziecka oraz gotowania i sprzątania, bo to są żarty.

                    > Wiesz, to jej by bylo lżej jakby sobie wpiździec poszedl. Teraz musi oporządzic
                    > 4 osoby, jak se pojdzie zostaną tylko 3.

                    Żartujesz... To co ona teraz robi takiego, co jej znacząco zwiększa obciążenie obowiązkami? Pierze 12 par skarpetek zamiast 9 par? Może robi to ręcznie? Gotuje dwa osobne obiady zamiast jednego? A może go karmi butelką przy zasypianiu, oraz kąpie i przewija? Może chodzi do specjalnego sklepu z żywnością dla dorosłych, żeby miała co mu na obiad ugotować?

                    Jedyne, co może dla niego robić, czego nie musi robić dla dzieciaków, to prasowanie mu koszuli, co akurat może z siebie zrzucić. A co więcej?

                    Powtarzam, zdejmij klapki z oczu, bo się kompromitujesz. Nie przystoi komuś, kto zawodowo powinien rozwiązywać problemy ludzi, takie potraktowanie ich po łebkach.
                    • m00nlight Re: Bzdury. 25.10.10, 18:52

                      Ty masz problemy z czytaniem.

                      Po 1. Autorka ma 2 dzieci, w tym jedno male do ktorego trzeba wstawac w nocy i wstaje zawsze ona.

                      Po 2. doczytaj w ogole co ona pisze. A potem sie wypowiadaj. Koles zajmuje sie dziecmi dopoki ona zapieprza. Jak tylko siądzie na moment odpocząć od razu ma jakie wonty. To na pewno nie jest nomalne. Zresztą, nie chce mi sie dyskutować z Tobą, wszyscy znamy Twoje poglądy dotyczące podzialu obowiązkow. Złoty wiek minął bezpowrotnie, pogodź się z tym, bo to raczej Ty masz klapki na oczach. Zarzucasz zrozpaczonej kobiecie roszczeniowosc (zresztą nic nowego), a ona tymczasem ma w domu relikt przeszłości z ktorym nie może sobie poradzic.

                      PS zgaduję że gdy byla w ciąży to on też palcem nie ruszyl zeby ją w czymkolwiek wyręczyć, szczerze wspolczuje dziewczynie.
                      • kraluch Re: Bzdury. 25.10.10, 19:41
                        > Po 1. Autorka ma 2 dzieci, w tym jedno male do ktorego trzeba wstawac w nocy i
                        > wstaje zawsze ona.

                        Różnica jest tylko taka, że do opieki nad dziećmi nie trzeba być wypoczętym i w pełni swoich możliwości intelektualnych. A w pracy (zarobkowej) często tak. Na co komu pracownik, który jet półprzytomny po nieprzespanej nocy?
                        • m00nlight Re: Bzdury. 25.10.10, 20:03

                          Jakby wstał raz na cztery to by nie umarł.

                          Do kibla też się czasem w nocy wstaje i jakoś nie ma z tego tytułu tragedii...
                          • kraluch Re: Bzdury. 25.10.10, 20:46
                            Jej też śmierć nie grozi od wstawania za każdym razem.
                            • m00nlight Re: Bzdury. 25.10.10, 22:26

                              OK, w takim razie proponuję nastawic sobie budzik żeby dzwonil w nocy co godzine, następnie wstawac, odczekac 15-20 min i polożyć się 'spać'. I tak dzien w dzien, przez powiedzmy, 3 miesiące. Wtedy pogadamy. I wierz mi, zauważysz różnicę kiedy raz będziesz mogl przespac 2 godziny ciągiem zamiast jednej... Zarwać jedną czy 2 noce to rzeczywiscie nie problem ale po jakiś czasie to naprawde wyczerpuje organizm.

                              Twierdzisz ze do opieki nad dziecmi nie trzeba byc 'przytomnym'? Zastanawiające. Chyba nie wiesz jaką inwencję twórczą mają dzieci gdy odwrocisz uwagi choćby na chwilę. Zwlaszcza przy dwojce trzeba miec oczy w dupie i wszedzie naokolo. No tak, a potem internauci obsmarowują w komentarzach te 'wyrodne matki' bo nie dopilnowala a dziecko wylazło przez balkon....
                              • kraluch Re: Bzdury. 26.10.10, 08:53
                                > Twierdzisz ze do opieki nad dziecmi nie trzeba byc 'przytomnym'?

                                Napisałem co innego:
                                "Różnica jest tylko taka, że do opieki nad dziećmi nie trzeba być wypoczętym i w pełni swoich możliwości intelektualnych."

                                Kiedyś mój kolega, ojciec wówczas małego dziecka, przyszedł do pracy po nieprzespanej nocy. Nie nadawał się do niczego. Szef kazał mu iść do domu i wrócić następnego dnia w pełni sił. Gdyby taka sytuacja się powtarzała kolega musiałby poszukać sobie innej pracy. Może tak jest też w tym przypadku, nie wiemy tego, prawda?

                                Na pewno opieka nad dziećmi wymaga mniejszego stopnia "przytomności" niż przeciętna praca zarobkowa.
                                • magotka11 Re: Bzdury. 26.10.10, 13:11
                                  kraluch napisał:

                                  > Kiedyś mój kolega, ojciec wówczas małego dziecka, przyszedł do pracy po nieprze
                                  > spanej nocy. Nie nadawał się do niczego.
                                  A myślisz, że matka dziecka po całej serii nie przespanych nocy się do czegoś nadaje?

                                  > Na pewno opieka nad dziećmi wymaga mniejszego stopnia "przytomności" niż przeci
                                  > ętna praca zarobkowa.
                                  Nie żartuj. Jeszcze zależy jaka praca, bo przeniesienie kilku papierów czy jakiś rzeczy jest niczym ważnym a jeśli przemęczona matka, nie wyspana musi wziąć na ręce dziecko? Wg ciebie nie musi uważać?

                                  Praca nie jest ważniejsza od dzieci. Wiesz jak się nie nadaje do pracy to można poszukać innej. Dziecka innego sobie nie poszukasz.
                                  • moofka Re: Bzdury. 26.10.10, 13:15
                                    no ale dlaczego ona sie musi na nogach slaniac przez cale noce
                                    dzieci tez spia w nocy
                                    • magotka11 Re: Bzdury. 26.10.10, 13:30
                                      no skoro facet pojednej nie przespanej nocy jest nie do życia to co ma powiedzieć kobieta po 3-4 ? wink
                                      • tangerka jeszcze jakie bzdury 26.10.10, 13:45
                                        a ładnie to tak mitologizować te nieprzespane przy dziecku noce? uwierzyć w to może tylko ktoś kto własnych dzieci nie miał i nie wie, że owszem, do dziecka wstawać trzeba, karmić, przewijać itp., ale ono potem zazwyczaj ZASYPIA I ŚPI KILKA GODZIN, więc matka również może. jeżeli jest inaczej, to znaczy że dziecko jest chore, cierpi na kolki, wiatry albo coś i trzeba je leczyć, konsultować z lekarzem, ale jest to stan przejściowy i nie trwa pół roku tylko parę dni! oczywiście że taki przerywany sen nie daje pełnego wypoczynku, ale matki po jakimś czasie się do tego przyzwyczajają i tylko pierwsze tygodnie padają na pysk z niewyspania, potem funkcjonują w najlepsze! więc już bez tej macierzyńskiej martyrologii mającej usprawiedliwić zwykłe lenistwo i niezorganizowanie, w społeczeństwie żyją matki nawet 10 dzieci i jakoś, kurna, mają się dobrze, dają radę i są zadowolone, a tutaj dwoje dzieci i już nie do problemy nie do przeskoczenia i mąż musi się z pracy zwalniać, bo nie idzie inaczej żyć! nie twierdzę, że nie należy jej się pomoc, zaangażowanie męża w domowe sprawy, ale jak się ona do tego zabiera? mówiąc mężowi, że go nie kocha i jeszcze awantury robiąc! no żesz ...
                                        • magotka11 Re: jeszcze jakie bzdury 26.10.10, 14:03
                                          Jeżeli do było adresowane do mnie to ja akurat napisałam o kilku nocach a nie o pół roku smile
                                          A dzieci akurat mam i do tego jeszcze chwilę dla siebie smile
                                        • mamitymi Re: jeszcze jakie bzdury 11.12.10, 08:13
                                          Kazde dziecko jest inne, tangerko.
                                          Moj maly ma 2 lata i nie przespal jednej nocy. Wstaje do niego po 3-4 razy od 2 lat i nie pisz
                                          "że owszem, do dziecka
                                          > wstawać trzeba, karmić, przewijać itp., ale ono potem zazwyczaj ZASYPIA I ŚPI KI
                                          > LKA GODZIN, więc matka również może. jeżeli jest inaczej, to znaczy że dziecko
                                          > jest chore, cierpi na kolki, wiatry albo coś i trzeba je leczyć, konsultować z
                                          > lekarzem, ale jest to stan przejściowy i nie trwa pół roku tylko parę dni!"

                                          Wiec nie masz racji. Nie tylko w tym.

                                          Ciekawe jak ty bys sie sprawdzila bedac w sytuacji autorki watku- przez pare lat zasuwac przy dzieciach bez wsparcia meza.

                                          A takich bzdur na temat braku snu to jeszcze nie slyszalam!:

                                          "taki przerywany sen nie daje pełnego wypoczynku, ale matki po jakimś
                                          > czasie się do tego przyzwyczajają i tylko pierwsze tygodnie padają na pysk z ni
                                          > ewyspania, potem funkcjonują w najlepsze!"

                                          Poza tym w sytuacji przez ciebie opisanej:
                                          "w społeczeń
                                          > stwie żyją matki nawet 10 dzieci i jakoś, kurna, mają się dobrze, dają radę i s
                                          > ą zadowolone"
                                          Starsze dzieci zasuwaly w domu- gotowanie, sprzatanie i opieka nad mlodszymi!
                                          I skad wiesz ze takie matki byly ZADOWOLONE????
                                          Ty bys byla?

                                        • maman3 Re: jeszcze jakie bzdury 11.12.10, 19:28
                                          Wejdę klinem, choć wpis tangerki był dwa miesiące temu, ale nie moge zdzierżyć, jak czytam takie "oczywistości" w stylu "dziecko zasypia, a jak nie (...) to chore i trzeba coś robić". Otóż moje dziecko budziło się co pół godziny przez półtorej roku- chodziłam jak widmo, miało faktycznie jakieś problemy, bagatelizowane przez wszystkich lekarzy, których prosiłam o ratunek. Hasło - "wyrośnie z tego" doprowadzało mnie do furii. Dzięki uporowi i własnej rozpaczy (miałam trójkę starszych dzieci), doszłam, co małemu dolega i pomogłam mu. Podkreślam-jestem zacięta i byłam w sytuacji podbramkowej-nie każda kobieta jest twarda, nie kazda musi umiec sobie radzić z takimi problemami- a zmęczenie pamiętam do dziś- nie byłam w stanie normalnie rozmawiac z dziećmi, chodziłam jak zombi. No, ale żeby znać takie sytuacje-trzeba je przeżyć (albo poczytać inne fora).
                                  • kraluch Re: Bzdury. 26.10.10, 15:30
                                    > A myślisz, że matka dziecka po całej serii nie przespanych nocy się do czegoś n
                                    > adaje?

                                    Owszem, do opieki nad małym dzieckiem jak najbardziej. Prawie każda matka ma takie doświadczenia.

                                    > Praca nie jest ważniejsza od dzieci. Wiesz jak się nie nadaje do pracy to można
                                    > poszukać innej. Dziecka innego sobie nie poszukasz.

                                    Jasne, szukać można, tylko znaleźć taką, w której można pracować będąc półprzytomnym z niewyspania, już niekoniecznie.
                                    • magotka11 Re: Bzdury. 26.10.10, 16:35

                                      > Owszem, do opieki nad małym dzieckiem jak najbardziej. Prawie każda matka ma ta
                                      > kie doświadczenia.
                                      i prawie każda matka sobie z tym radzi smile to i facet by mógł czasem podołać

                                      > Jasne, szukać można, tylko znaleźć taką, w której można pracować będąc półprzyt
                                      > omnym z niewyspania, już niekoniecznie.
                                      Prawie każda matka ma takie doświadczenia smile
                                      • kraluch Re: Bzdury. 26.10.10, 19:05
                                        > > Owszem, do opieki nad małym dzieckiem jak najbardziej. Prawie każda matka
                                        > > ma takie doświadczenia.
                                        > i prawie każda matka sobie z tym radzi smile

                                        Dobrze, że to do Ciebie dotarło, bo jeszcze niedawno pytałaś:
                                        > A myślisz, że matka dziecka po całej serii nie przespanych nocy się do czegoś nadaje?

                                        > > Jasne, szukać można, tylko znaleźć taką, w której można pracować będąc pó
                                        > > łprzytomnym z niewyspania, już niekoniecznie.
                                        > Prawie każda matka ma takie doświadczenia smile

                                        Takie, czyli jakie - że niby znajduje pracę, w której można być półprzytomnym z niewyspania? Bzdura.

                                        Pisanina z Tobą niczemu nie służy. Cześć.
                                        • magotka11 Re: Bzdury. 26.10.10, 23:03
                                          kraluch napisał:
                                          >
                                          > Takie, czyli jakie - że niby znajduje pracę, w której można być półprzytomnym z
                                          > niewyspania? Bzdura.
                                          że po nie przespanych nocach idzie do pracy ! nie przekręcaj.


                                        • magotka11 Re: Bzdury. 26.10.10, 23:09
                                          kraluch napisał:

                                          > > > Owszem, do opieki nad małym dzieckiem jak najbardziej. Prawie każda
                                          > matka
                                          > > > ma takie doświadczenia.
                                          > > i prawie każda matka sobie z tym radzi smile
                                          >
                                          > Dobrze, że to do Ciebie dotarło, bo jeszcze niedawno pytałaś:
                                          > > A myślisz, że matka dziecka po całej serii nie przespanych nocy się do cz
                                          > egoś nadaje?
                                          Bo widzisz półprzytomna sobie radzi, ale przecież ty o tym nie możesz wiedzieć bo na pewno nie z własnego doświadczenia smile

                                          > Pisanina z Tobą niczemu nie służy. Cześć.
                                          bo nie czytasz uważnie. cześć.
                                          • ren-kam Re: Bzdury. 26.10.10, 23:22
                                            Odpowidajac na wasze wypowiedzi:
                                            - maile nic nie daja, wiele razy tak pisalam… i nic to nie zmienia
                                            - maz ma wlasna działalność. I to nie jest tak, ze ja nie pracuje. Pracuje, jestem na macierzyńskim. I nie obwiniam nikogo za to, ze siedze w domu. Troche Wam się poprzerwacalo może w Glowie. Urodzilam dziecko i jestem szczesliwa, ze mogę z nim być. Ktorko, bo w tym kraju tak jest, ale zawsze cos. Niedlugo wroce do pracy. I jeszcze raz napisze, to nie ma z tym związku. Po pierwszym dziecku pare lat temu, tez wróciłam po macierzyńskim do pracy. Pracowalam, dziecko poszlo do przedszkola i nic to nie zmienilo miedzy nami. Zaszlam w kolejna ciaze i tez to nic nie zmienilo. Wiec możecie sobie darowac takie teksty.
                                            - nie mam zamiaru się rozwiesc. Nie szukam wymówek i usprawiedliwien, żeby to zrobic. Rany….. pisze, bo wiem, ze jest zle… nie chce tego. Chce, żeby było dobrze. Czy to trzeba kilak razy napisac, żeby niektórzy przeczytali i zrozumieli?????? Rany!
                                            - maz pracuje i zarabia podobnie tyle co ja. Możecie przestac z tekstami, ze pracuje na nasze utrzymanie. Na macierzyńskim tez dostaje się pensje. Już mam dosc tego tłumaczyć….
                                            - ja pracuje , on pracuje i jednak caly dom jest na mojej Glowie. Nie Godze się z tym i tyle.
                                            - poweidzialam mu, ze wole mieć mniej, a Cieszyc się ze mamy siebie i dzieci. Cieszyc się chwila i zyciem. I nic to nei zmienilo
                                            - a nie bylam ksiezniczka w przedszkolu.
                                            - często do niego podchodzilam, żeby przytulil. Domyślał się albo i nie. …. Teraz już przestalam
                                            - a i za sowje wydatki place ze swoich. Wiec przestancie z tym jak to od jego pensji duzo zalezy……
                                            -zawody tez mamy podobne.
                                            - poezja1983 – dziekuje za Twój wpis
                                            -nie wiem czemu uwazacie, ze jak maz wroci z pracy to należy mu się odpoczynek, obiadek itp.? A ja? Ja nie leze calymi dnaimi. Jak ja bym chciala odpocząć, to keidy to mam zrobic?
                                            -nie oczekuje od meza, żeby mnie stale zabawial….rany. chyba nic nie zrozumiala ta osoba, która to napisala…. No coz.
                                            -m00nlight tak robie… przychodzi, zej i wkladam mu dziecko w rece i już. Tylko, ze to przykre jak osoba, która kocha mysli zle jak widzi, ze ja odpoczywam….. achhhh no ale dzieki za zrozumienie
                                            - nie kocham, bo uczucie wygasło i to nie dlatego, ze nie pierze czy nie sprzata…. Zmeczona jstem, ale od tego nie przestaje się kochac…. Przestaje się bo druga osoba nie szanuje, nie interesuje się Toba, tym co robisz, nie rozmaiwa z Toba, nie przytuli od niechcenia …….
                                            - co do TV, to nie wiem skad niektórzy maja takie informaje… ja np. nie ogladam wcale (2 razy w tygodniu po 1,5 godziny jak się uda dwa programy, które mnie interesuja). Teraz nie mam kiedy i nie mam nawet ochoty. A w pracy TV tez nie ogladam, bo nie mam jak, na czym i checi. Rany ….
                                            To pop przeczytaniu 100 odp. Dalej już nie mam czasu i slipy

                                            • ren-kam Re: Bzdury. 27.10.10, 14:40
                                              i dalej...
                                              Rozwalaja mnie niektóre wypowiedzi. No szok.
                                              Bifka- nie chciałoby Ci się wracac do bałaganu, braku obaidu itp. No Az mi cie zal ciekawe bardzo… przed porodem pracowalam i po macierzyńskim tez będę i co ja mogę wrócić do bałaganu, braku obiadu itp. A on nie? Ranyste…. Epoka kamienia lupanego….. nic dodac, nic ujac. Kobieta ma prac, sprzątać, gotowac, zajmowac się dziecmi, pracowac zawodowo i czekac na ksiecia który może laskawie przyjdzie do domu….. to chyba już nie te czasy! I tekst, ze to kobiety pra na nastepne dzieci. No szok! No i ze ludzie nie zdaja sobie srpawy, ze kolejne dziecko, to kolejne obowiązki i pieniazki wieksze….. wiesz, może jakies małolaty tak maja, ale nie ja. I większość ludzi chyba tez nie. Po inf. O kolejnym dziecku (w robieniu którego zaszokuje Cie on tez uczesnitniczyl!) powiedziałam jak będzie, ze to kolejne obowizaki itp. I ze wiem jak to będzie. Ale to on powiedział, ze będzie dobrze, ze będzie pomagal, staral się i co…. Jest tak jak można było tego oczekiwac
                                              -maghdalena33- dzieki ze mnie zrozumiałaś
                                              - „ja to widze z innej strony jak juz napisalam: postawa misia_pysia_ciezko_pracujacego i nic nie robiacego w domu potrafi zniszczyc zwiazek, taki zwiazek uchowa sie tylko przy niewymagajacej zonie zasuwajacej na pelne 2 etaty, co ponoc nie zdarza sie na e-mamie, bo przy innych okazjach wszystkie pisza o partnerstwie” – fakt!
                                              -bifka – jeszcze raz. Z calym szacunkiem ale gow…o wiesz! Wiecej nie dodam
                                              -ugenwilla – ja tez wracając po pracy marze żeby wyciągnąć nogi i co??? Nie umie tego zrobic, bo mam dziecko i wiem co z tym się wiaze, teraz drugie. Wiem, ze trzeba zrobic to i to. A maz tez powinien wiedziec z czym to się wiaze.
                                              - i wyjaśniając. Starsze dziecko chodzi do przedszkola (wiec mam lepiej jak może uważać wielu). Na młodsze się nie decydowałam, nie chciałam. Pojawilo się i jest. Jest kochane i już. Koniec na ten temat.
                                              - moofka – może Twoje dziecko jest bezproblematyczne, ale moje nie, wiec nie porównuj swojej sytuacji do innych




                                              wszystkim dziekuje. i tyle na temat.
                                            • memphis90 Re: Bzdury. 18.12.16, 18:13
                                              >Troche Wam się poprzerwacalo może w Glowie.
                                              NAM się poprzewracało...? A to NASZ mąż i NASZE dzieci...?

                                              >- często do niego podchodzilam, żeby przytulil. Domyślał się albo i nie. ….
                                              Jeśli komunikacja w Waszym domu polega na "domyśli się albo i nie", to się nie dogadacie. Nigdy.

                                              >Przestaje się bo druga osoba nie szanuje, nie interesuje się Toba, tym co >robisz, nie rozmaiwa z Toba, nie przytuli od niechcenia …….
                                              A Ty szanujesz, interesujesz się sprawami męża, rozmawiasz z nim? Bo ja bym nie chciała przytulać osoby, która mnie szarpie, wyzywa i wrzeszczy, ze nienawidzi. Po prostu.
                                        • mamitymi Re: Bzdury. 11.12.10, 08:23
                                          kraluch napisał:

                                          > > > Owszem, do opieki nad małym dzieckiem jak najbardziej. Prawie każda
                                          > matka
                                          > > > ma takie doświadczenia.
                                          > > i prawie każda matka sobie z tym radzi smile
                                          >
                                          > Dobrze, że to do Ciebie dotarło, bo jeszcze niedawno pytałaś:
                                          > > A myślisz, że matka dziecka po całej serii nie przespanych nocy się do cz
                                          > egoś nadaje?

                                          No wiec taka niewyspana i zmeczona matka tak samo nadaje sie do opieki nad dziecmi sprzatania gotowania i robienia zakupow jak niewyspany facet do pracy.

                                          Umiesz to zrozumiec???

                                          Tylko tej matce nikt nie powie- Idz sie wyspac. Wiec MUSI sobie z tym radzic.
                                • ahhna Re: Bzdury. 26.10.10, 13:41
                                  > Kiedyś mój kolega, ojciec wówczas małego dziecka, przyszedł do pracy po nieprze
                                  > spanej nocy.

                                  O, wiekopomne wydarzenie, raz jakiś facet przyszedł do pracy po nieprzespanej nocy, i to z powodu dziecka, a nie popijawy, i wielkie halo. A co ma powiedzieć pracująca matka małego dziecka, jak ja, która wstaje do tego dziecka i po 5 razy na noc? Kobieta to musi, a facet to musi się wyspać, tak? Ja, gdyby pracodawca chciał mnie odesłać do domu z powodu podkrążonych oczu i niedospania, to miałabym nieustający urlop. muszę dawać radę niezależnie od formy i nikt nie ma litości. Gdyby mąż od czasu do czasu nie miał dyżuru przy dziecku, już dawno wylądowałabym w szpitalu. Ale mój mąż to rozumie. A mąż autorki nie.
                                  • ahhna Re: Bzdury. 26.10.10, 13:47
                                    I dodam jeszcze jedno. Praca to relaks w porównianiu z opieką nad żywym synkiem. Oczywiście, praca biurowa. Nie mówię o lekarzu na ostrym dyżurze. Ja w każdym razie 100 razy lepiej znoszę niedospanie w pracy niż z synkiem w domu. Bo w pracy, nawet jesli jest ciężko, a często jest, robię jednak jedną rzecz na raz (jestem w stanie tak to sobie zorganizować). W domu przy małym dziecku - zapomnij. W pracy ciągle dzieje się coś nowego, jestem wśród dorosłych, którzy rozumieja, co się do nich mówi, jest lunch, jest kawa, która postawiona na biurku po prostu tam stoi wink W domu - zapomnij.
                                    • iaguasu Re: Bzdury. 26.10.10, 14:09
                                      to po co ty kobieto masz to dziecko, skoro to takie katusze, ledwie żywa chodzisz i omal życiem nie przypłaciłaś tej opieki gdyby litościwy mąż cię nie odciążył? jak się czyta takie głupoty, to aż zęby bolą, kobieta robi z siebie straszną bohaterkę, bo się dzieckiem zajmuje, normalnie ducha wyzionie z wycieńczenia a te wszystkie zadowolone, uśmiechnięte i wypoczęte matki, które się widuje na spacerach z wózkami to fatamorgana, bo w rzeczywistości ostatkiem sił wleką się do lekarza? chyba tylko komuś kto nigdy dzieci nie miał możesz wciskać takie kity a i to strasznie naiwny musiałby być, aby to łyknąć, ostatecznie każdy z mas miał matkę, ma siostry, koleżanki i kuzynki opiekujące się małymi dziećmi i powiem ci coś dziwnego - chwalą sobie ten stan i twierdzą że mogą wreszcie odpocząć os pracy! Wariatki, co?
                                      • tangerka touche :) 26.10.10, 14:17
                                        jeszcze trochę a padnie tu stwierdzenie, że opieka nad niemowlęciem jest zajęciem przekraczającym możliwości normalnej zdrowej kobiety i koniecznie dla każdej matki NFZ z naszych składek powinien od porodu zapewnić całodobową niańkę, bo inaczej kobiety nam wymrą z wyczerpania smile
                                        • memphis90 Re: touche :) 18.12.16, 18:16
                                          Nie, wstanie kilka razy w ciągu nocy nie wyczerpuje sił witalnych kobiety, ale tak samo nie jest zabójcze dla mężczyzny. Ja pracowałam i wstawałam w nocy do dziecka (karmienia), więc nie widzę powodu, dla którego nie może w nocy wstać ojciec. Opowieści o szefach wysyłających panów do domu, bo są "niezdolni do pracy z powodu niewyspania" mogę skwitować wyłącznie parsknięciem.
                        • bubba_13 Re: Bzdury. 18.12.16, 13:45
                          Eee, to znaczy ze jak kobieta schodząc ze schodów sie potknie ze zmęczenia i spadnie razem z dzieckiem, albo przyśnie ze zmęczenia zostawiajac malucha bez opieki, to jest to sytuacja w której pracownik jest zmęczony? Jakaś dziwna aksjologia..
                        • stephanie.plum Re: Bzdury. 18.12.16, 14:49
                          do opieki nad dziećmi nie trzeba być wypoczętym i w pełni swoich możliwości...?

                          hahahaha!
                          jasne. badania naukowe dowiodły, że dziećmi najlepiej się opiekują ci, którzy padają na pysk..
                      • nowi-jka Re: Bzdury. 19.12.16, 08:25
                        m00nlight napisała:

                        >
                        > Po 1. Autorka ma 2 dzieci, w tym jedno male do ktorego trzeba wstawac w nocy i
                        > wstaje zawsze ona.

                        Ale chyba od tego sa MACIERZYNSKIE, WYCHOWAWCZE i to ZOSTANIE z dzieckiem w domu ze to ta osoba wstaje do dziecka w nocy. Ma wstawac ten co potem o 6 do roboty idzie na dłuzej niz 8 godzin skoro do 18tej?

                        >
                        > Po 2. doczytaj w ogole co ona pisze. A potem sie wypowiadaj. Koles zajmuje sie
                        > dziecmi dopoki ona zapieprza. Jak tylko siądzie na moment odpocząć od razu ma j
                        > akie wonty. To na pewno nie jest nomalne. Zresztą, nie chce mi sie dyskutować z
                        > Tobą, wszyscy znamy Twoje poglądy dotyczące podzialu obowiązkow. Złoty wiek mi
                        > nął bezpowrotnie, pogodź się z tym, bo to raczej Ty masz klapki na oczach. Zarz
                        > ucasz zrozpaczonej kobiecie roszczeniowosc (zresztą nic nowego), a ona tymczase
                        > m ma w domu relikt przeszłości z ktorym nie może sobie poradzic.
                        >

                        Jak ona da mu prawo do odpoczynku po pracy chwile chodzby i przy komuterze to on da jej prawo do odpoczynku przy gazecie. Mam wrazenie ze oboje reaguja agresywnie jak to drugi chwile usiadzie.
                    • magotka11 Re: Bzdury. 25.10.10, 20:25

                      >
                      > Facet zajmuje się dziećmi 2 godziny po przyjściu z pracy.

                      Autorka akurat wyraźnie napisała, że facet JEST z nimi 2 godz a nie się nimi ZAJMUJE skoro ma problem gdy trzeba Małego ponosić . A to akurat jest różnica smile
                    • mamunia1982 Re: Bzdury. 06.04.11, 21:57
                      ty chyba dzieci nie masz i nie masz pojęcia jak potrafią czas wypełnić sobą , a tu trzeba inne rzeczy zrobić również .No ale tak przecież to on jest zmęczony poszkodowany i musi się zrelaksować przed kompem ,bo ona to leży cały dzień
                      A wogóle to nie chodzi tu tylko o zajmowanie się dziećmi gdyby jej pomagał ogólnie czasem zmył np to napewno ona nie wymagałaby żeby jeszcze siedział z dzieckiem.problem nie tylko w zajmowaniu ie dziećmi tkwi ale w "ogóle".facet myśli że skoro zarabia to jest zwolniony z wszystkich innych rzeczy
                      l
              • aneta-skarpeta Re: Bzdury. 25.10.10, 10:26
                moja bliska koleżanka miała bardzo podobny kryzys. Generalnie facet miał sie zmienić itd

                cięzko szło, aż w końcu powiedziałam jej. Wiesz, jesli ty masz postawę " staraj sie, a ja cie pokocham od nowa pod warunkiem że zrobisz na mnie wrazenie" to sie nie dziwie, ze nic z tego nie wychodzi, jemu sie nie chce, bo nie ma podatnego gruntu i sam widzi, ze nie przynosi to rezultatu to para mu wychodzi bokiem

                w rezultacie ona odciela sie gruba kreska od wszystkiego złego- on byl dla niej niedobry, ale ona tez dla niego slodka nie była. ZACZELI SIE STARAC OBOJE I OBOJE SIE ROZUMIELI. Uwiezcie mi, efekty były spektakularne. oczywiscie nie stał sie innym człowiekiem, ale bardzo zmienił nastawienie do dzieci, do niej, do domu

                ale ona musiała mu podać dobry grunt do starań

                powiem szczerze. jakbym pracowała na całą rodzine, dostawała bure za wszystko, wiecznie awantury itd i bym usłysząła- nie kocham cie, zrob cos, zmien cos to nie wiem czy bym chciala

                facet uslyszal ze nie jest kochany i ma sie starac dla kobiety, ktora go nie kocha i nie ma o nim dobrego zdania. MI by sie chyba nie chcialo
                • m00nlight Re: Bzdury. 25.10.10, 17:34

                  No widzisz, tu jest zasadniczy brak komunikacji.

                  Ona mówiąc: 'Nie kocham Cię już', 'Nienawidzę' mowi tak naprawde: 'mam dość takiego życia że wszystko na mojej głowie, nie radzę sobie, nie mam w Tobie oparcia'

                  Ona nie chce żeby on SIĘ zmienil. Oczekuje tylko pomocy, bo jest przemęczona.

                  I wlasnie tu jest problem że zamiast powiedziec konkretnie o co kaman, co nie pasuje, nie mowi, cierpi, a pozniej wybucha. Przy czym jak wybucha- nie panuje nad emocjami i gada co jej slina na język przyniesie. Fakt, jej błąd, zamiast komunikatów 'ja' wysyła komunikaty 'Ty', a on się wkurza i słusznie. Pewnie nawet nie wie o co chodzi bo jest jednym z milionow ktorzy myślą że pracuja, a kobiety w domu odpoczywają.

                  Ja na miejscu autorki zrobilabym bunt na pokladzie (zwlaszcza po powrocie do pracy, gdy podzial obowiązkow domowych nie uległby zmianie). Nakarmic dzieci, prac tez tylko rzeczy swoje i dzieci. Jak sie zapyta o obiad czy o skarpetki zapytac niewinnie: 'a co, rączki do dupki przyrosły? ja też pracuję pierz/gotuj sobie sam' Wyjsc wieczorem tak po prostu, zostawic z ojcem dzieci. Co zrobi? Zostanie z nimi i przypilnuje bo bedzie musial. 'Ty wychodzisz na piwo to i ja moge'. W nocy dziecko ryczy? Budzimy męża ktorydoskonale udaje że spi: 'Wstan do dziecka albo bedzie ryczec całą noc', predzej czy pozniej wstanie, chociazby dlatego ze faceci znacznie szybciej irytują sie placzem dziecka.

                  I tyle. Autorka swoją postawą myszki i płaczem, ani wiecznymi pretensjami niczego nie osiągnie, on się nie bedzie z nią liczył, ani jej szanowal. Musi pokazać że też ma 'jaja', że nie jest typem cierpiętnicy.

                  I fakt, to on musi zmienic swoje zachowanie. Ona robi ile może, więcej nie udzwignie. On by mogl robic więcej- więc krotka pilka. Jesli nic sie nie zmieni, albo Autorka zaakceptuje fakt że oto cale życie bedzie koniem pociągowym i slużącą we wlasnym domu, albo niech każde idzie w swoja strone...
                  • santo_inc Re: Bzdury. 25.10.10, 17:43
                    > I tyle. Autorka swoją postawą myszki i płaczem, ani wiecznymi pretensjami nicze
                    > go nie osiągnie, on się nie bedzie z nią liczył, ani jej szanowal. Musi pokazać
                    > że też ma 'jaja', że nie jest typem cierpiętnicy.

                    Przede wszystkim, musi znaleźć dla niego marchewkę, bo na razie to tylko szuka grubego kija.

                    A jak pokaże, że ma jaja i zacznie się eskalacja roszczeń, to dostanie kopa w rzyć i będzie mogła się wykazać.
                    • m00nlight Re: Bzdury. 25.10.10, 18:58

                      Zrozum w końcu że to nie są żadne jej 'roszczenia'.

                      Skoro on odpoczywa po robocie, czemu ona nie może?

                      Skoro on wylazi z kumplami sam, czemu ona nie może?

                      Kobieta po prostu chce żyć normalnie jak człowiek a nie jak niewolnik w XXI wieku. Teraz ma ch...owo, bo sobie na to pozwoliła i chłop robi co chce. Najlepsze co może zrobic to mu to troche ukrócić. A on se może straszyc odchodzeniem. Ciekawa jestem czy wyrobi na alimenty dla dwojki.

                      Zauwazylam już Twoją tendencję by sądzić że dla kobiety największym szczęściem jest że facet JEST. Wszystko poza tym to już są roszczenia, bo przecież on zawsze może odejść wink troche śmieszne, troche straszne.
                      • santo_inc Re: Bzdury. 27.10.10, 17:26
                        > Skoro on odpoczywa po robocie, czemu ona nie może?

                        Po robocie - może.
                        Po dniu spędzonym w domu - nie bardzo.

                        > Skoro on wylazi z kumplami sam, czemu ona nie może?

                        A kto napisał, że nie może?

                        > Kobieta po prostu chce żyć normalnie jak człowiek a nie jak niewolnik w XXI wie
                        > ku. Teraz ma ch...owo, bo sobie na to pozwoliła i chłop robi co chce. Najlepsze
                        > co może zrobic to mu to troche ukrócić. A on se może straszyc odchodzeniem. Ci
                        > ekawa jestem czy wyrobi na alimenty dla dwojki.

                        Przecież teraz już wyrabia, więc w czym problem?

                        > Zauwazylam już Twoją tendencję by sądzić że dla kobiety największym szczęściem
                        > jest że facet JEST. Wszystko poza tym to już są roszczenia, bo przecież on zaws
                        > ze może odejść wink troche śmieszne, troche straszne.

                        To zależy od tego, kiedy się swoje oczekiwania formułuje.

                        Jeśli na etapie budowania związku, poznawania się, to nie mam nic przeciwko. Facet nieuwikłany w małżeństwo, kredyt i dziecko po prostu każe jej spadać, jak mu się jej oczekiwania nie spodobają.
                        Natomiast formułowanie coraz to nowych oczekiwań w trakcie trwania związku uważam za roszczenia. Bezpodstawne, o ile nie idzie za tym rezygnacja z innych oczekiwań lub dawanie coraz więcej od samej siebie.
                  • kraluch Re: Bzdury. 25.10.10, 19:25
                    > I fakt, to on musi zmienic swoje zachowanie. Ona robi ile może, więcej nie udzw
                    > ignie. On by mogl robic więcej- więc krotka pilka.

                    Skąd wiesz, że mógłby więcej? Rozmawiałaś z nim? Jeśli nie to nie pieprz głupot, bo nie znasz jego sytuacji. Rad o "buncie na pokładzie" mam nadzieję, że nikt nie weźmie poważnie.

                    --
                    Skończyło się lato, nasrała jesień...
                    • m00nlight Re: Bzdury. 25.10.10, 20:09

                      Pewnie by mogl. Skoro ma czas na siedzenie przy kompie- znaczy mogly w tym czasie zrobic coś więcej pożytecznego. Na tej podstawie wysnułam wniosek. Dziewczyna po calym dniu podpiera się nosem a pan się nie raczy ruszyć sprzed kompa. To mnie mierzi. Bo ze zwyklej dobroci serca moglby ją czasem wyręczyc...

                      Ja tez chwilowo nie pracuje zawodowo a facet mi pomaga, nie dlatego ze musi, a dlatego żeby mnie odciążyć. Jak widzi że zasuwam z odkurzaczem to nie siedzi przed tv, tylko zbiera dupe i mi pomaga, i nie dlatego że ja tego wymagam. Dlatego że razem skończymy sprzątanie wczesniej i możemy odpocząć RAZEM.
                      • kraluch Re: Bzdury. 25.10.10, 21:04
                        > Pewnie by mogl. Skoro ma czas na siedzenie przy kompie- znaczy mogly w tym cza
                        > sie zrobic coś więcej pożytecznego.

                        Ma czas, ale może nie ma siły na nic więcej, może w ten sposób się relaksuje po pracy. Może dla niego odpoczynek przy komputerze jest bardziej pożyteczny niż wykonanie jakiejś pracy w domu.

                        > Ja tez chwilowo nie pracuje zawodowo a facet mi pomaga, nie dlatego ze musi, a
                        > dlatego żeby mnie odciążyć. Jak widzi że zasuwam z odkurzaczem to nie siedzi pr
                        > zed tv, tylko zbiera dupe i mi pomaga, i nie dlatego że ja tego wymagam. Dlateg
                        > o że razem skończymy sprzątanie wczesniej i możemy odpocząć RAZEM.

                        Może kiedy autorka wątku nie miała dzieci, nie popychała i nie wyzywała swojego męża to też jej pomagał? Poza tym Twój facet zdaje się jest gejem, więc może robi to wszystko z poczucia winy, że Cię okłamywał.
                        • m00nlight Re: Bzdury. 25.10.10, 22:32

                          Autorka napisala wyraźnie że ciąża byla dla niej koszmarna.

                          Generalnie z tych postow obraz jej męża jawi się niewesolo - typowy burak co to pomaga żonie w sprzątaniu podnosząc nogi żeby mogla odkurzyc... Juz sobie to wyobrazam, ona w ciąży, male dziecko na glowie a tu jeszcze trzeba wszystko oporządzic, facet przychodzi z roboty, zasiada przed kompem i ma wszystko w dupie. No, sielanka. Dla niego.

                          Myślę że charakter Autorki to jedno, ale większosc tej agresji w kierunku męża wynika z jej bezsilności... Wchodzi na forum a tu polowa po niej jedzie a polowa daje 'superrady' w stylu 'wynajmij opiekunke i jedz na wakacje do egiptu'. Nosz kurde.

                          A tak zupelnie z innej beczki: już z dwojga złego wole geja niż tyrana.
                          • kraluch Re: Bzdury. 26.10.10, 09:03
                            > A tak zupelnie z innej beczki: już z dwojga złego wole geja niż tyrana.

                            big_grinD

                            Wymiana postów z Tobą nie ma najmniejszego sensu. Cześć.
                        • mamunia1982 Re: Bzdury. 06.04.11, 22:04
                          śmieszny jesteś, żal mi kogoś kto z tobą jest lub będzie
                      • santo_inc Re: Bzdury. 27.10.10, 17:27
                        > Pewnie by mogl. Skoro ma czas na siedzenie przy kompie- znaczy mogly w tym cza
                        > sie zrobic coś więcej pożytecznego.

                        Czy była już mowa o tym, co on robi przy tym komputerze? Bo mam wrażenie, że mogą to być naprawdę pożyteczne rzeczy, takie, które później zamieniają się na pieniądze.

                        > Ja tez chwilowo nie pracuje zawodowo a facet mi pomaga, nie dlatego ze musi, a
                        > dlatego żeby mnie odciążyć. Jak widzi że zasuwam z odkurzaczem to nie siedzi pr
                        > zed tv, tylko zbiera dupe i mi pomaga, i nie dlatego że ja tego wymagam.

                        Jakbym wiedział, że kobieta siedziała cały dzień w domu i nie miała czasu odkurzyć, na pewno bym jej nie pomógł, bo świadczy to tylko o złej organizacji pracy w domu. A to nie jest powód do odciążania.
              • arwena_11 Re: Bzdury. 18.12.16, 10:58
                Z jednej strony rozumiem autorkę, bo jest zmęczona, ale facet po pracy też jest zmęczony.

                Ja też nie pracowałam - ale syn był tak trudnym dzieckiem jako niemowlak, że chodziłam na rzęsach. Pewnie byliśmy młodsi od autorki, bo łatwiej nam było się ułożyć. Ja całe dnie z dzieckiem, mąż w pracy, ale wypracowaliśmy układ żebym mogła choć 2h znaleźć dla siebie.
                Jak mąż wracał z pracy ok 19 ( wtedy miał jeszcze debilną dyrektorkę uważającą, że skoro ona siedzi w pracy to i inni muszą ), syn był już najczęściej wykąpany, a jak nie to ja szykowałam mężowi obiad, a on kąpał dziecko. To były takie ich chwile. Potem zjadał obiad i czytał synowi, albo go usypiał ( co potrafiło trwać i 2h ).
                Ja w tym czasie szłam sobie na 2 h do łazienki - uwielbiałam czytać leżąc w wannie.
                Potem mąż się uczył, a ja szłam spać. Na karmienie ok 24 nie wstawałam ( syn był na mm ), tylko karmił mąż, bo nie spał jeszcze. Rano ok 7 też mogłam dospać, bo karmił mąż przed wyjściem do pracy. Wyszliśmy z założenia, że skoro on i tak nie śpi, to on te karmienia przejmie.
                Syn w ciągu dnia spał tylko właściwie na spacerach i to jak chodziłam. Co oznaczało, że właściwie pół dnia byłam na spacerze. Nogi w tyłek mi wchodziły.
                Weekendy były cieższe, bo mąż chciał odpocząć a ja chciałam z nim gdzieś wyjść - bo siedziałam cały tydzień w domu z dzieckiem. Skończyło się tak - że mąż zostawał z synem, a ja szłam do sklepu na zakupy, połazić po galeriach itd. Razem wychodziliśmy na spacery. Oczywiście w weekend ja wstawałam razem z dzieckiem, a mąż odsypiał. A i pomagali nam moi rodzice, którzy zabierali czasami syna na weekendy do siebie. Jak syn miał 1,5 miesiąca i wreszcie zaczął przesypiać bo skończyły się kolki - to pierwszego sylwestra spędził z moimi rodzicami - a my? Poszliśmy spać i spaliśmy z kilkanaście godzin.
                Jak syn miał rok zaszłam w drugą ciążę. Też zagrożoną, więc pomogli nam moi rodzice i zatrudnili opiekunkę. Wtedy mogłam odpocząć, wyspać się w ciągu dnia. Miałam ugotowane, sprzątnięte i syn był zaopiekowany.
                Przy córce już sobie dawaliśmy radę sami - bo ona była dzieckiem, które przez pierwszy rok życia jadło i spało. A że syn był bardzo ciekawy i kontaktowy, to miałam dużo czasu dla niego.

                Ale mój mąż nigdy nie robił problemów, że obiad nie ugotowany - bo wiedział, że przy synu czasami sie po prostu nie dało. I wtedy albo zachodził po obiad do moich rodziców ( dla nas obojga ), albo zjadaliśmy pierogi czy pyzy ze sklepu.

                Mam wrażenie, że autorka jest bardzo zmęczona, ale nie widzi że mąż również. Pewnie przydał by im się weekend bez dzieci - nawet po to żeby się odespać. No i oboje muszą postarać się zrozumieć nawzajem. Mąż powinien pojąć, że ona po całym tygodniu w domu, potrzebuje odetchnąć wyjść do ludzi, do sklepu itd. Ale i ona musi zrozumieć, że mąż pracując poza domem, chce w tym domu posiedzieć.
                Może autorka powinna połazić po sklepach z koleżanką, mamą? Mój też nie lubi sklepów - po zakupy ciuchowe dla dzieciaków ( wtedy nie było internetowych sklepów ), jeździłam z mamą, koleżankami.

                No i powinna przełamać się, wziąć kilka, kilkanaście jazd i wtedy nie będzie zależna od męża.
                No chyba, że sprawy zaszły już tak daleko, że ich drogi rozeszły się diametralnie i pozostaje rozstanie. Tylko musi wziąć pod uwagę, że wcale jej nie będzie lepiej, jak będzie miała wszystko na swojej głowie - bo do obecnych obowiązków dojdzie praca.
              • memphis90 Re: Bzdury. 18.12.16, 18:06
                >Ale DZIECI są WSPÓLNE i zajmować się powinni nimi oboje rodzice. I oboje rodzice, niealeznie od >tego czy pracują zawodowo, czy nie, mają obowiązek poświecać czas dzieciom, bo dzieci >potrzebują obojga rodzicow.
                Ale przecież autorka pisze, że po powrocie z pracy mąż BAWI się z dziećmi, zajmuje nimi - i też ma o to żal, bo "mama się nie bawi, bo nie ma czasu".
                • nowi-jka Re: Bzdury. 19.12.16, 08:32
                  memphis90 napisała:

                  "mama się nie bawi, bo nie ma czasu".
                  >

                  Ja tego tez ni emoge skumac, jak mozna byc cały dzien z dzieckiem i miec na głowie tylko domowe sprawy i nie miec czasu sie z dzieckeim pobawic, to po co to bycie z dzieckeim, niech wróci do pracy a wynajmie nianie, sama odpocznie od dzieci a z dziecmi przynajmniej sie ktos pobawi.
                  • joann_80 Re: Bzdury. 19.12.16, 10:06
                    Ja myślę, że przez 6 lat autorka już chyba ułożyła swoje sprawy 😂
      • daga_1 Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 09:59
        Odejdzie i co. Myślisz, ze jej będzie lepiej. Facet pracuje do 18 i też jest chyba zmęczony, a ona od progu ma same pretensje do niego. Napisała, że wybuchowa a nawet popchnąć potrafi. Dlaczego, bo zmęczona zajmowaniem się dziećmi? gotowaniem? Chyba nie umie zorganizować sobie czasu i dlatego ciągle zmęczona i wyżywa się na chłopie.
      • niezapominajka_4 Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 21:53
        serei napisała:
        ZGADZAM SIE Z TA PANIA IDZ PO ROZUM DO GLOWY I ROZWOD NIECH PLACI ALIMENTY

        >
        > Popełniasz największy błąd na świecie wmawiając sobie " nie odejdę dla dobra dz
        > ieci", dzieci patrza jak rodzice łączy już tylko nienawiść, sama mówisz że star
        > sze dziecko cierpi przez wasze kłótnie więc powiedz mi proszę co gorszego byłob
        > y od waszego rozstania? spokój w domu? brak nerwowej atmosfery? wyzwisk? proszę
        > powiedz mi który z tych przykładów nie jest dośc dobry aby powalczyć o dobro d
        > zieci.
        > Moi rodzice byli ze sobą "dla dobra dzieci" całe lata słuchałam kłótni, awantur
        > , czułam tę nienawiść a dziś sama ich nienawidzę za to że całe dzieciństwo mi z
        > niszczyli ze względu na "moje dobro", gdyby się rozeszli uniknełabym ucieczek z
        > domu przed kłotniami, ostrej nerwicy i byc może ułozyłabym sobie życie z kimś
        > normalnym a nie ułożę bo boję się że w końcu miłość przerodzi się w nienawiść a
        > moje dziecko dozna takiego cierpienia jak ja doznałam.
        > Nie okłamuj się, dzieci bardziej cierpią własnie w chwilach gdy matka juz niena
        > widzi, a kiedy ojciec zacznie? jakie będa mieć życie skoro ze względu na ich do
        > bro nie potraficie się dogadać?
    • szpil1 Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 12:02
      ren-kam napisała:
      Nies
      > tety ja mam wybuchowy charaktersad jak jest źle, wyzywam, krzyczę, płacze, potra
      > fię popchnąć.

      Ja mu mówię, że już go nie kocham, bo już tego nie czuję.

      I ty się dziwisz, że on tylko praca i praca?

      Moim zdaniem, oboje potrzebujecie psychologa. Pewnie, że łatwo męża obwiniać, ale czy na pewno wina leży tylko w tym, ze on nic nie robi w domu i tylko pracuje? Gdyby to kobieta napisała, że mąż ją popycha i krzyczy to ten mąż byłby okrzyknięty psycholem i przemocowcem. Piszesz, że tylko szuka okazji, żeby ci dokuczyć. A nie przyszło ci do głowy, że jemu też nie jest miło słyszeć wprost, ze żona go nie kocha? I znosić ciągłe pretensje, histerię i popychanie?
      • ren-kam Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 20:39
        przyszlo mi do glowy.
        powiedzialam mu, ze jest mi zle i ze przestalam go kochac. ale on mysli chyba, ze zartuje i tyle. powiedzialam, zeby cos zrobil bo tak dalej sie nie da. ze jestem zmeczona takim zyciem. ze jest mi z tym bardzo zle i co i nic.....
        w ciazy bardzo duzo plakalam. strasznie duzo.... i nie przeszkadzalo mu to. bylo mi bardzo zle, jak myslalam ze mam takiego meza. ze nie rusza go to.
        teraz jestem twardsza. juz tak latwo mi lzy nie leca. poddalam sie. jest mi tylko zle. ale we wlasnych myslach. na glos juz tego nie mowie.... bo z kim....
        sama nie wiem po co tu nsapialam...................
        latwo jest odejsc. bardzo latwo. ja nie mam na to sily. za duzo tego. zal mi dzieci. wiem, ze patrza na cos niedobregosad ale nie umialabym odejsc...... i tak zyje jakbym byla samasad
        • ca.melia Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 21:13

          "Nasze życie to ciągłe kłótnie, on przeprasza, jest dobrze i znowu kłótnie. Niestety ja mam wybuchowy charakter jak jest źle, wyzywam, krzyczę, płacze, potrafię popchnąć. I tak leciało… starsze dziecko patrzyło na nasze kłótnie, płakało, bardzo mi go żal przez to, że musi na to patrzeć. Ale tatuś jest kochany. Teraz jest drugie , niedawno się urodziło. I jest tylko gorzej."

          ale nie rozumiem dlaczego masz do niego pretensje, że Cię wyzywa, skoro piszesz, że TY potrafisz nawet pchnąć.

          Jak Ty jemu , tak on Tobie.
          Sama wyzywasz, krzyczysz, podnosisz łapy, a tu zgrywasz obrażoną Księżniczkę?

          mówisz mu, że go nie kochasz... a kiedy on Ci odpłaca - foch?

          zacznij zmieniać siebie, swój temperament a potem się bierz za ratowanie małżeństwa.
          • ren-kam Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 21:40
            chyba nie przeczytalas wszytkiego co napisalam.............
            mam napisac kolejny raz: on nie mowi ze mnie nie kocha. wrecz przeciwnie. mowi. najgorsze, ze jest wredny i mowi ze kocha. dla mnie to sie wyklucza.
            nie zgrywam obrazonej ksiezniczki. no bez przesady.
            nie obrazam sie., mowie jak jest. chce zeby przejazal na oczy, ze jest bardzo zle i tez cos zrobil.
            chyba nie czytasz co pisze.............
            • ca.melia Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 22:44
              ależ czytam, tylko wytłumacz dlaczego Tobie wolno krzyczeć, wyzywać, podnosić na niego rękę?

              bo jakoś nie rozumiem


              " Przecież wszyscy dojrzali ludzie wiedzą, że miłość nie istnieje"
              • magotka11 Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 22:49
                ca.melia napisała:

                > ależ czytam, tylko wytłumacz dlaczego Tobie wolno krzyczeć, wyzywać, podnosić n
                > a niego rękę?
                >
                > bo jakoś nie rozumiem

                To jest bezsilność i wołanie o pomoc.
                • ca.melia Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 22:53
                  Taaaaaak?????

                  no popatrz, czyli jak Ona wyzywa i popycha Jego, to jest to "bezsilność i wołanie o pomoc".

                  a jak ON wyzywa, a nie daj Boże popchnie, to co? To będzie już przemoc, kawał sku...wiela itp, prawda?

                  Nie moja droga, nawet "wołanie o pomoc" nie upoważnia nikogo do takiego zachowania. Chyba, że ma się duży problem ze sobą.

                  On ją traktuje tak, jak ona jego.
                  hmmm nie, on ją traktuje nawet lepiej, bo łapy nie podnosi.
                  • memphis90 Re: Nienawidzę swojego męża….. 18.12.16, 18:22
                    No bo ona go nie kocha, więc może robić co chce. Bić, wrzeszczeć, obrażać, być wredną. On mówi, że ją kocha, więc powinien 1.zmienić się 2. znosić pokornie przemoc i wrzaski 3.być zawsze miłym. A wówczas - może!- ona go znów pokocha.
            • gaja78 Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 20:40
              ren-kam napisała:

              > chce zeby przejazal na oczy, ze jest bardzo z
              > le i tez cos zrobil.

              Też ?

              A co ty robisz, żeby było lepiej ?
              Na twoim miejscu zaczęłabym od siebie- od wprowadzenia sobie zasady, że nie wolno ci krzyczeć i popychać partnera.
    • czar_bajry Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 12:25
      fascynujące...
    • triss_merigold6 Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 12:28
      Nic szczególnego Ci się nie dzieje, jesteś kolejną kobietą, która dostaje szajby w domu z powodu zamknięcia, izolacji od ludzi i nieskończonej monotonii codziennych upierdliwych czynności. Do tego obciążenie fizyczne i niedospanie. Wrócisz do pracy to możesz zawalczyć o bardziej równomierny podział obowiązków domowych, zresztą sam kontakt z dorosłymi ludźmi i zaspokojenie potrzeby bycia docenianą poza domem powinien Ci polepszyć samopoczucie. Doraźnie możesz iść do lekarza po leki stabilizujące nastrój, lekko antydepresyjne.
      • monika19782 Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 12:55
        Mój mąż tez chodzina piwo z kolegami a potem śpi na kanapie i to w ciuchach że by nikogo w domu nie budzić, w domu też wtedy śmierdzi fajkami ale tylko do rana bo rano wietrzymy, tez wraca późno i siedzi przy komputerze,czesto wyjeżdża na kilka dni, też nie umiem jeździć co bardzo utrudnia mi zycie i czsem wszystko jest na mojej głowie ale on pewnie mógłby powiedzieć wiele rzeczy na mój temat i kłócimy sie czasem nawt przy dzieciach tylko że beż wyzwisk, ale kocham męża bo miłość w małżeństwie to również tolerancja dla drugiego człowieka rozumienie jego słabości. Jeżeli jesteś czysta jak łza i twoj mąż nie może ci nic zarzucić i naprawde go nienawidzisz odejdż od niego.
      • ren-kam Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 20:43
        i to nie jest tak, ze mi odbija bo siedze w domu.
        taki stan byl juz dawno. przed drugim dzieckiem. miedzy jednym a drugim pare lat juz pracowalam. taki tekst najbardziej mnie dobija. bo on czesto mi mowi, ze za dlugo juz siedze w domu i ze jak wroce do pracy to bedzie lepiej.
        tylko, ze to nie tak. bo to trwa juz od dluzszego czasu a nie te pare miesiecy. ze jak wroce do pracy to bede miec jeszcze wiecej obowiazkow.
        takie teksty mnie czasem rozwalalaja. bo jakby mogl, to pewnie by powiedzial, ze jestem przed okresem, albo mam okres itp. (karmie jeszcze, wiec nie mam)
    • sueellen Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 12:47
      Hmm...

      Powiem tak. Jestem z Hiszpanem wychowanym w tradycyjny sposob (3 rodzeństwa, matka w domu, ojciec w pracy).

      Kupowal mi perfumy (kwiatow nie, bo ciete to dla niego zbrodnia), zapraszał na kolację, przytulalał, prawil komplementy. Perfum już nie kupuje ale dalej codziennie mowi, że kocha, codziennie całuje na dzień dobry, przytula i jest bardzo dobrym ojcem. Tez nie garnie sie do prac domowych, nie zrobi zakupow, dziecku nie kupi ubranek, pieluch, mleka, nie pamięta by kupić chleb cukier czy żarowkę. Nie kosi trawnika, nie myje samochodu i nie sprawdza oleju, nie chodzi na spacery, nie pierze i nie sprząta itd... chyba, że zostanie zmuszony. Na wszelkie prośby słysze "maniana" czyli jutro, a dokladniej w blizej nieokreslonej przyszłości.

      Mamy jedno dziecko, pracuję. Generalnie jest podobnie jak u Ciebie.

      Ale ja zmądrzałam. Doszłam już do tego, że złością i kłótnią NICZEGO NIE ZAŁATWIĘ, niczego nie ugram, do niczego nie dojde. ten typ tak ma. Albo będziesz sprytniejsza albo go rzucisz.

      Mam o tyle dobrze, że moj m ma poczucie humoru i dystans do siebie. Potrafię mu niektore rzeczy powytykac w żartach czy szantażować/wymuszac w zabawie.

      Np. W zeszły czwartek był u nas pic jak jasna cholera, koszmarnie zimno. M wyszedl do ogrodu na papierosa po tym jak poprosilam go by zlozył kosiarkę i wsadził do szopy i znow usłyszalam maniana. Zamknełam drzwi do ogrodu na klucz i jak ponownie odmówił złożenia kosiarki, zdjęłam spodnie i pokazalam przez zamkniete drzwi golą d..ę tongue_out Po przetrzymaniu go na chłodzie, poslusznie zlozyl tę kosiarkę od razu bez gadania i bez awantury, do tego cały uhahany.

      • irishprinces Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 15:07
        Ten post mnie rozwalił,dobre,dobre,sueellen,ale to się chyba najlepiej sprawdza jak się ma naprawdę dystans do samego siebie a niektóre poważne sprawy potrafi obrócić w mega żart,lepiej się śmiać niż kłócić.
        • gabrielle76 Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 15:20
          bez urazy autorko ale w tym co piszesz co jest miedzy Wami duzo błedów popełniasz Ty, wyżywasz sie na mężu, na nim wyładowujesz swoje frustracje, zmień najpierw siebie a potem oczekuj tego od męża.
          • ren-kam Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 20:53
            powiedz mi co mam w sobie zmienic?
            jakie ja mam frustracje? to, ze wszystko jest na mojej glowie i chce, zeby mnie odciazyl to zle? to ze mam dosc zartow, cialgego "bycia w pracy" nawet jak jest w domu, to zle?
            nie godze sie z tym, ze on ma wyobraznie domu: zona gotuje, pierze, sprzata, bawi sie z dziecmi, jak on przyjdzie z pracy to poda obiad, posprzata, nadal bedzie zajmowac sie dziecmi, kiedy on bedzie siedzial cale popoludnie i wieczor a nawet noc przed komputerem. ze musze prosic sie o to, zeby pojechac po ubranie dla dziecka. ze przezywam stres przed spytaniem sie go czy mozemy podjechac tu i tu. ze czuje sie przy nim czasem gorzej niz przy wlasnym szefie (ktory czesto doprowadza mnie do wrzodow).
            jest mi po prostu zle z tym, ze mam w domu kogos z kim nawet nie moge porozmawiac. ze jemu sie wydaje, ze wszsytko mu sie nalezy. ze jego praca jest ciezsza niz moja (nawet jak pracuje a nie jestem w domu. a mamy podobne zawody).
            • sueellen Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 21:53
              Jeżeli nie potrafisz z nim rozmawiać to napisz mu maila, wypunktuj co Ci sie w tym malżeństwie i "podziale" obowiązkow nie podoba, co chcesz zmienić i jak się z tym czujesz. Jeśli nie zareaguje, albo odpowie zlewająco, po miesiecu napisz kolejnego i kolejnego. A potem tych maili jako argumentow w sprawie rozwodowej.
            • alza73 Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 08:39
              Szanowna autorko, zdecydowanie nadużywasz słowa wszysttko, bo pranie, sprzątanie, gotowanie to nie wszystko. A czy zastanowiłaś co oznacza wziąć na siebie odpowiedzialność za utrzymanie takiej pyskatej baby. Że zmęczenie psychiczne po pracy jest trudniejsze do opanowania niż to fizyczne wynikające ze zrobienia prania, czy posprzątania. A zakupy przecież możesz robić w ciągu dnia (z jednym wózkiem bez problemu) i nikt nie musi wozić Twojej szanownej, bo coś mi się wydaje, że plastikowa korona by z głowy spadła. Już nie jesteś księżniczką, ale powinnaś być Matką, Żoną, Kochanką a przede wszystkim KOBIETĄ, a tu uwaga wraca facet do domu i patrzy pyskata baba.
            • kretynofil A gdzie on, kretynko, pracuje... 25.10.10, 09:01
              Piszesz ze "nic nie robi po pracy" tak jakby w tej pracy to on sie bawil, ku*wa, w chowanego i gral w warcaby...

              Idz sama do roboty, sieroto, to zobaczysz jaki to lekki kawalek chleba...
            • gaja78 Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 20:52
              ren-kam napisała:

              > powiedz mi co mam w sobie zmienic?

              Poziom agresji.
              Jeśli chcesz porozmawiać, zorganizuj to na spokojnie. Najlepiej na wstępie wyjaśnij że już nie będziesz krzyczeć. Nie przerywaj mu kiedy mówi. Weź wszystko co mówi na klatę, spójrz na sprawę jego strony, przyznaj mu tu i ówdzie rację.
              Powiedz jak ty to widzisz i zaproponuj wspólne poszukanie kompromisu.

              A jak będziesz miała potrzebę krzyku, to poproś go o pomoc - bo nie chcesz krzyczeć ale nie dajesz sobie rady z emocjami. Najlepiej przytul się do niego , jak cię dopadnie agresja.

              I najważniejsze - spróbuj założyć, że jemu też zależy. Nie masz nic do stracenia.
              • nowi-jka Re: Nienawidzę swojego męża….. 19.12.16, 08:44
                Co masz zmienić? Np zamiast sie wykłócać cmoknij w policzek i powiedz "siąde sobie tu z gazetka Kochanie bo padam z nóg, ogarniesz dzieciaczki przez chwile, dzięki, jestes Kochany co ja bym bez ciebie zrobiła"

                No sory ale jak gośc "kocha" to chyba nie oleje takiego komunikatu.

                albo podałabym mu obiad zapytala czy zmeczony i jesli tak to moze zdrzemnałby sie 15 minutek bo potem to ja bym wyskoczyla do CH na zakupy - takie małe gesty ale robia cuda. Pokazuja ze rozumeisz ze on pracuje, ze doceniasz, okazujesz jakąs troske i najczesniej osoba która cie kocha rewanzuje si etym samym. To nie chodzi o to ze ty masz na paluszkach koło jasniepana latać. masz zauwazyc jego potrzeby i jasno okreslac swoje.
                Moze zamiast awantury o zakupy powiedz "wiem ze tego nei lubisz wiec wróc jutro mozliwie wczesnie bo musze zakupy ogarnac dla dzieci" Idziesz siadasz przy kawie w CH odpoczywasz. On ma poczucie ze robisz to dla niego zeby sie nie meczył na zakupach aty odpoczywasz od domowego kieratu.
            • 1papryczka.chili Re: Nienawidzę swojego męża….. 18.12.16, 14:24
              postaw sobie cel. Zacznij jeździć samochodem. Wtedy nie będziesz musiała go prosić o podwózki. Ja też nie jeździłam 10 lat. Kupilam sobie auto z automatyczną skrzynią i teraz nie wyobrażam sobie życia bez ssmochodu. Mówię Ci kup sobie swój samochód i zacznij jeździć. Wtedy poczujesz się wolniejsza. Ja od kiedy się zdecydowałam, a minęło już półtora roku, nie miałam żadnej stłuczki ani kolizji. Ja po prostu wsiadłam i pojechałam. I jeżdżę dużym vanem. Nauczyłam się parkować tyłem co wcześniej myslałam że w życiu mi się nie uda. Pewnie że przez jakiś czas się bałam, ale najważniejsze to nie rezygnować.
    • rodriga Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 21:56
      Wcale Ci się nie dziwię, Twój mąż odcina się, olewa dom i Ciebie.
      Jeśli chcesz zawalczyć o Wasz związek, to bez psychologa się nie obejdzie. Trudno tylko będzie zaciągnąć tam męża, pewnie nie widzi problemu, a już zwłaszcza w sobie.
      Możesz też pójść sama na terapię, uspokoić się, zrobić coś dla siebie. Silniejsza bardziej świadomie będziesz mogła podjąć decyzję co dalej.
      • ditchdoc Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 22:58
        rodriga napisała:

        > Wcale Ci się nie dziwię, Twój mąż odcina się, olewa dom i Ciebie.
        > Jeśli chcesz zawalczyć o Wasz związek, to bez psychologa się nie obejdzie. Trud
        > no tylko będzie zaciągnąć tam męża, pewnie nie widzi problemu, a już zwłaszcza
        > w sobie.
        > Możesz też pójść sama na terapię, uspokoić się, zrobić coś dla siebie. Silniejs
        > za bardziej świadomie będziesz mogła podjąć decyzję co dalej.


        te olewanie objawia sie praca 12/24? tak?

        myslisz ze ona powiedziala ze zgodzi sie na mniej pieniedzy aby tylko on spedzal wiecej czasu w domu? smile

        oczywiscie ze nie, pracuje i zarabia - zle, nie pracuje tez zle. Pisalem wczesniej, idz do pracy i zarob tyle co On, a maz posiedzi w domu z dziecmi.

        Autorka jest po prostu glupiutka, za duzo wolnego czasu.
        • rodriga Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 23:07
          Tak, jak ktoś za dużo przebywa w pracy to oznacza, że olewa rodzinę kosztem pracy.
          Autorka nie siedzi w domu, tylko w nim pracuje - zajmuje się dziećmi, sprząta, gotuje. A mąż jest psychicznie nieobecny.
          Mogą się zamienić, owszem. Ale nie byłoby potrzeby, gdyby mąż znalazł pracę, w której płacą mu wystarczająco za normalne 8 h. To jest moja kontrpropozycja na twoje wynurzenia.
          • ditchdoc Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 00:37
            rodriga napisała:

            > Tak, jak ktoś za dużo przebywa w pracy to oznacza, że olewa rodzinę kosztem pra
            > cy.

            a moze po prostu koles jest odpowiedzialny, nie chce by jego rodzinie czegokolwiek brakowalo. Jeszcze sie zajmuje po powrocie z roboty dziecmi, "tylko 2h" jak pisze autorka, dla mnie ten koles to aniol

            > Autorka nie siedzi w domu, tylko w nim pracuje - zajmuje się dziećmi, sprząta,
            > gotuje.

            tak, juz kiedys ustalilismy ze wrzucenie prania do pralki i wcisniecie start, odkurzenie raz na tydzien i zrobienie dzieciom jesc to jest praca jak etat

            > Mogą się zamienić, owszem.

            nie sadze zeby mogli, zonka nie zarobi tyle co maz

            > Ale nie byłoby potrzeby, gdyby mąż znalazł pracę, w
            > której płacą mu wystarczająco za normalne 8 h. To jest moja kontrpropozycja na
            > twoje wynurzenia.

            a moze gwiazde z nieba by jej dal?

            Pytam, mimo ze znam odpowiedz, czy szanowna malzonka zaproponowala ze obetnie wydatki na siebie zeby maz krocej pracowal? smile

            I nie "wynurzenia" droga pani, tylko trafne i prawdziwe argumenty
            • rodriga Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 01:22
              Niestety utwierdzam sie, że to wynurzenia i trochę wyobrażeń a trochę życzeń, argumentacji tu niewiele.
              No, patowa sytuacja - zamienić się niby mogą, ale z góry wiadomo, że kobieta nie zarobi. Siedzi więc w domu, wciska guziki od pralki paznokciem z tipsem, dzieci ma bezobsługowe, tylko nakarmić jak głodne.
              Oj, życia to ty nie znasz chyba.
              Niech się mąż weźmie i włączy w rodzinę, zauważy, że ma żonę. Pójść do roboty na większość dnia, pobyć 2 h z dziećmi to nietrudne.
              • ditchdoc Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 08:35
                rodriga napisała:

                > Niech się mąż weźmie i włączy w rodzinę, zauważy, że ma żonę. Pójść do roboty n
                > a większość dnia, pobyć 2 h z dziećmi to nietrudne.

                skoro takie latwe to niech zonka idzie i tyle zarobi smile. Zapewniam ze maz bardzo chetnie posiedzi z dziecmi.

                Strasznie szybko sie obrazilas, musisz byc jedna z tych ktore czuja sie wykonczone nastawieniem prania, pozmywaniem naczyn i usmazeniem kotleta dla meza wink

                Pisalem tez w innym poscie bo naturalnie, ona nie da rady wykonac jego roboty, niech sie rozwiedzie, skoro az nienawidzi smile. Zapewniam ze w sekundzie kiedy maz kaze zolzie wypie...c bardzo go pokocha wink
                • rodriga Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 09:23
                  No toż mówię, że niech mąż zarobi wystarczająco, ale nie kosztem rodziny i prywatnego życia. Jak nie umie to sorry, ale żaden z niego facet wg twoich kryteriów.
                  • santo_inc Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 10:33
                    > No toż mówię, że niech mąż zarobi wystarczająco, ale nie kosztem rodziny i pryw
                    > atnego życia. Jak nie umie to sorry, ale żaden z niego facet wg twoich kryterió
                    > w.

                    Jak ma prywatne życie takie, jak opisała autorka, to nie dziwne, że facet ucieka do pracy. Też bym uciekał, dla samego uciekania...
                  • haku.mokuren Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 10:39
                    Babka wyraźnie napisała, że po pracy mąż "tylko 2h" zajmuje się dziećmi. Czego jeszcze oczekujecie, że będzie pracował 8-10h, dziećmi zajmował się 2h, a potem zajmie się praniem, sprzątaniem i gotowaniem na następny dzień? Chyba wam się w głowach poprzewracało. Lepiej niech się rozwiedzie, zabierze dzieci i najmie opiekunkę. Taniej go to wyniesie, a pozbędzie się babska, które nic tylko narzeka, żąda więcej, pyskuje, wyklina, mówi, że nienawidzi i jeszcze popycha.
                    • rodriga Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 11:07
                      Dokładnie tak - powinien podzielić sie obowiązkami z żoną, oboje pracują - on na zewnątrz, ona w domu opiekując sie dwójką ich wspólnych dzieci. Za to samo opiekunka wzięłaby grube pieniądze.
                      Jeśli się rozwiedzie, jak to proponujesz to, żeby nie obniżyć swojego standardu powinien nająć opiekunkę 22 h na dobę. Czy na pewno taniej?
                      • haku.mokuren Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 16:38
                        Obydwoje pracują, i owszem. Ale nie pieprz, ze praca przy domu to praca na etacie. To jest pół etatu z nienormowanym czasem pracy. Dwójka dzieci? Od czego są przedszkola? A jak kasy brak na przedszkole, to baba do pracy na pół etatu, powinno starczyć. Z resztą, przed drugim dzieckiem już jej było źle, to kto jej kazał decydować się na drugie?
                        • rodriga Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 17:34
                          Uuuu ostro i poniżej średniej, ale odpowiem.
                          Na 99% zakładam, że urlop macierzyński jest ci znany z teorii nie dziwne zatem, że nie wiesz o czym piszesz. Praca zawodowa jest bardzo często lajtowa w porównaniu z wychowywaniem dwójki dzieci.
                          • haku.mokuren Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 22:40
                            Ale któż jej kazał robić dwójkę dzieci? Dorośli ludzie ponoszą konsekwencje swoich czynów. Komuś po pierwszym dziecku jest ciężko - niech myśli i zabezpieczy się, a nie radośnie robi drugą wpadkę i jęczy, że mu źle. Nie wiem, o czym piszę? Wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że mnie wychowywanie dwójki dzieci bawić nie będzie. Wiec ich nie mam i nikomu dupy nie truję, że ciężko. Jasne? Praca zawodowa jest lajtowa? A kto jej broni iść do pracy i za zwiększony dochody dziecko do przedszkola posłać?
                      • nowi-jka Re: Nienawidzę swojego męża….. 19.12.16, 08:49
                        rodriga napisała:

                        > Dokładnie tak - powinien podzielić sie obowiązkami z żoną, oboje pracują - on n
                        > a zewnątrz, ona w domu opiekując sie dwójką ich wspólnych dzieci.

                        No dobra oboje pracują, jej praca w domu polega na czym? Na ogarnianiu domu czyli gotowaniu praniu i sprzataniu oraz zajmowaniu sie dziecmi (co i on robi po powrocie) Czy on obarcza ja swoimi obowiazkami słuzbowymi? Skoro ona pracuje w domu to niech wykonuje ta prace w domu a nie wymaga zeby zrobil to za nią.
                • maman3 Re: Nienawidzę swojego męża….. 11.12.10, 20:08
                  Co do zamiany ról- to bzdura, że się mężuś ucieszy- miałam taką sytuację dwa razy w życiu- raz, kiedy nie było dzieci i kolejny-kiedy pociechy były na świecie-za każdym razem wracałam, do domu, gdzie nawet łóżka były nie złożone, a mąż w depresji (czas ten był krótki-ok. trzech tygodni). Nie wyrychlajcie się tak , panowie, bo pękacie...
          • purpleeyes Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 09:41
            Zgadzam się, sama mam znajomych w pracy, którzy, jak wszyscy już wychodzą, mówią że jeszcze posiedzą aż żona wykapie dziecko i je położy żeby nie musieli niczego z nim robić..
    • anaisanais96 niestety wg mnie to twoja wina 24.10.10, 22:34
      żyjemy w kapitalistycznym świecie, mąż siedzi całe dnie by zarobić na dom a ty masz pretensje o to. co ma zrobić? powiedzieć szefowi, że sorry nie może zrobić tego i tego bo musi się dziećmi i żoną zająć, wiesz dobrze czym to by się skończyło.

      Piszesz że po pracy zajmuje się dwie godziny dziećmi. to wg ciebie mało jak na człowieka, który 12 godzin spędził w pracy?

      PO trzecie, sama mówisz ze jesteś wybuchowa i nie masz łatwego charakteru, więc domyślam się co mówisz i robisz podczas tych kłótni. i czego oczekujesz, że mąż będzie grzecznie stał i nie reagował na twoje wybuchy? każdy normalny człowiek w końcu tego nie wytrzyma i odpowie równie emocjonalnie.
      Moim zdaniem ty go po prostu nie kochasz, chcesz odejść od niego i szukasz usprawiedliwienia dla tego. czujesz się zdołowana tym, że nie pracujesz, siedzisz w domu itp. masz tego dość i obwiniasz o to męża. Odejdź od niego, bo zmarnujesz sobie i jemu życie.
      • ditchdoc Re: niestety wg mnie to twoja wina 24.10.10, 22:39
        anaisanais96 napisała:

        > żyjemy w kapitalistycznym świecie, mąż siedzi całe dnie by zarobić na dom a ty
        > masz pretensje o to. co ma zrobić? powiedzieć szefowi, że sorry nie może zrobi
        > ć tego i tego bo musi się dziećmi i żoną zająć, wiesz dobrze czym to by się sko
        > ńczyło.
        >
        > Piszesz że po pracy zajmuje się dwie godziny dziećmi. to wg ciebie mało jak na
        > człowieka, który 12 godzin spędził w pracy?
        >
        > PO trzecie, sama mówisz ze jesteś wybuchowa i nie masz łatwego charakteru, więc
        > domyślam się co mówisz i robisz podczas tych kłótni. i czego oczekujesz, że mą
        > ż będzie grzecznie stał i nie reagował na twoje wybuchy? każdy normalny człowie
        > k w końcu tego nie wytrzyma i odpowie równie emocjonalnie.
        > Moim zdaniem ty go po prostu nie kochasz, chcesz odejść od niego i szukasz uspr
        > awiedliwienia dla tego. czujesz się zdołowana tym, że nie pracujesz, siedzisz
        > w domu itp. masz tego dość i obwiniasz o to męża. Odejdź od niego, bo zmarnujes
        > z sobie i jemu życie.

        wow

        jezeli jestes kobieta i 96 to rok Twojego urodzenia to jestem pod duzym wrazeniem
        • sueellen Re: niestety wg mnie to twoja wina 24.10.10, 23:10
          jeśli 96 rok to data jej urodzenia, to raczej nie jest jeszcze kobietą tongue_out
          Wątpię, aby to mogła napisac 14-latka
          • ditchdoc Re: niestety wg mnie to twoja wina 25.10.10, 00:37
            sueellen napisała:

            > jeśli 96 rok to data jej urodzenia, to raczej nie jest jeszcze kobietą tongue_out
            > Wątpię, aby to mogła napisac 14-latka

            dlatego sie dziwie, nader madra i dojrzala odpowiedz a historia uczy ze dwucyfrowa liczba w nicku z reguly ma wiele wspolnego z data urodzenia
        • three-gun-max Re: niestety wg mnie to twoja wina 25.10.10, 08:24
          A czemu to ma być jej rok urodzenia? Nie jesteś na fotka.pl
          • ditchdoc Re: niestety wg mnie to twoja wina 25.10.10, 08:40
            three-gun-max napisał:

            > A czemu to ma być jej rok urodzenia? Nie jesteś na fotka.pl

            nie wiem, nigdy nie bylem na fotka.pl

            a temu bo ludzie czesto wsawiaja date urodzenia w nick'a, zgodisz sie eh?
            • three-gun-max Re: niestety wg mnie to twoja wina 25.10.10, 12:15
              ludzie często wstawiają przypadkowe numerki.
    • ditchdoc Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 22:36
      ren-kam napisała:

      > maz pracuje a ja z dziecmi


      ma pomysl, zarob tyle co maz a on zostanie z dzieciakami w domu, ok? Pracuje i pracuje, jakby malo pracowal to tez bys jeczala ze ambicji nie ma a w domu dzieci..

      powiedz mu ze nie potrzebujesz tyle pieniedzy i wygodnego zycia, wolisz zeby spedzal wiecej czasu w domu z Toba i dziecmi, mysle ze on tez chetnie by przycial godziny w robocie o polowe


      • ditchdoc Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 22:40
        zreszta musi byc zajebiscie wradzac do wrednej baby jak Ty wink

        tak Ci zle, odejdz, bardzo proste.
      • everna Re: Nienawidzę swojego męża….. 11.12.10, 04:23
        przecież autorka napisała, że jej wkład do budżetu jest podobny, co wkład męża. Pani również PRACUJE, obecnie jest na urlopie macierzyńskim (który trwa kilkka miesięcy zaledwie) i otrzymuje pensję. PO pierwszym dziecku wróciła do pracy i teraz też ma taki zamiar. Zatem mamy do czynienia z dwiem dorosłymi osobami, które pracują i zarabiają podobne pieniądze, ale tylko jedna z nich ogarnia cały domowy, okołodzieciowy pierdzielnik, i jej się nie należy odpoczynek po pracy, bo jest kobietą.
    • magotka11 Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 23:05
      Musisz najpierw sama się uspokoić i zacząć nad sobą bardziej panować. Spróbuj powoli włączać męża w domowe obowiązki. Nie każ mu tylko poproś spokojnie niech zrobi to czy tamto bo Ty musisz jeszcze np. pozmywać i wykąpać dzieci. Jak spędza z dziećmi te 2 godz przynajmniej 1 czy 2 razy w tyg wyjdź z domu - do znajomych, rodziny, na spacer, gdziekolwiek, trochę odetchniesz i się uspokoisz. Nie pytaj go, po prostu powiedz, że wychodzisz. Ty też musisz mieć chwilę odpoczynku choćby po to żeby pomyśleć, i ogarnąć od nowa wszystko.
      Jak się kłócicie nie wyzywaj i nie krzycz, że go nie kochasz, bo tylko pogarszasz sytuację.
      Jak czujesz, że przestajesz nad sobą panować wyjdź do innego pokoju.
      Małymi kroczkami, ale może wreszcie zobaczysz poprawę w Waszych relacjach.
      Aha, i Ty czekasz na dobre słowo ale też czasem jego takim obdarz. Od czegoś trzeba zacząć.
    • halaluisa Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 23:06

      Katastrofa, z tak roszczeniową postawą nic Cie nie zadowoli: niech on coś zrobi, żeby było dobrze
      myślenie jak u 5latka,
      tak czy inaczej psychoterapeuta - czy raczej coach by się przydał
      jak rodzice nie wychowali, to może chociaż teraz się da douczyć życia z innymi
      i te emocje, jak go poznałaś: płakałam ze szczęścia - jak nastolatka. A potem nienawiść: albo białe, albo czarne
      fajnie jest być księżniczką w przedszkolu, ale później niekoniecznie
    • haniku72 Typowa depresja 24.10.10, 23:14
      Kochana:
      - jesteś niewyspana i zmęczona
      - masz klasyczną depresję i będą potrzebne Ci leki antydepresyjne, bo bez nich nie dasz rady
      - wróć do pracy, załatw dziewuchę do sprzątania , prania i prasowania
      - co drugi dzień uciekaj z domu SAMA gdziekolwiek- na spacer, na kawę, do znajomej. Jeśli nie zaczniesz wychodzić dostaniesz szajby
      - a najlepiej zamiast spacerku, kawki i znajomej wykup 20 godzin jaz PAMIĘTAJ auto=wolność
      i zacznij brać leki, bo idzie zima i będzie jeszcze gorzej.
      • halaluisa Re: Typowa depresja 24.10.10, 23:18
        sumie to Ty masz rację
      • gruszkasia Re: Typowa depresja 25.10.10, 09:09
        haniku72 napisała:

        > Kochana:
        > - jesteś niewyspana i zmęczona
        > - masz klasyczną depresję i będą potrzebne Ci leki antydepresyjne, bo bez nich
        > nie dasz rady
        > - wróć do pracy, załatw dziewuchę do sprzątania , prania i prasowania
        > - co drugi dzień uciekaj z domu SAMA gdziekolwiek- na spacer, na kawę, do znajo
        > mej. Jeśli nie zaczniesz wychodzić dostaniesz szajby
        > - a najlepiej zamiast spacerku, kawki i znajomej wykup 20 godzin jaz PAMIĘTAJ a
        > uto=wolność
        > i zacznij brać leki, bo idzie zima i będzie jeszcze gorzej.



        To samo miałam właśnie napisać.
    • turzyca Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 23:14
      Bardzo smutno… że na codzień nie mam z kim pogadać, do kogo
      > się przytulić…

      Ty, a co sie dzieje, jak podchodzisz do meza i sie do niego przytulasz? Odpycha Cie? Mowi "kobieto wez sobie idz" czy Cie odprzytula? Kiedy ostatni raz sie do niego przytulilas?

      Zawsze kończy się to kł
      > ótnią. Bo on nie lubi… Ja już też nie lubięsad ale trzeba czasem.
      A on o tym wie, ze Ty nie lubisz? Powiedz mu o tym i opracujcie wspolny front, jak najlepiej poradzic sobie z "wrogiem" tj. nielubiana czynnoscia.

      Każ
      > da sobota kończy się kłótnią i cały weekend jest rozwalony.
      Do klotni trzeba dwojga. Zaloz sie sama ze soba, jak dlugo sie z nim w kolejne soboty nie poklocisz. Za kazde dwie godziny dluzej niz w poprzednia sobote przyznaj sobie prawo do ekstra nagrody.

      Piszesz, ze facet byl ekstra, duzo lepszy partner niz wszyscy poprzedni. Tylko chyba w trakcie malzenstwa przyzwyczailas sie do tego jego nadzwyczajnej jakosci i zapomnialas, jakim on jest fajnym facetem. Sprobuj sobie przypomniec. Zrob sobie liste i wpisuj, co w nim jest fajnego, co fajnego robi. Pisz nawet rzeczy, ktore sa od zawsze, ale ktore odrozniaja go na plus od innych mezczyzn.

      Mysle, ze dobrze by Wam zrobila ksiazka Gottmana pt. 7 zasad udanego malzenstwa. I to nawet jesli przeczyta go tylko jedno z Was.
    • agg Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 23:24
      mam wrazenie z tego opisu ze to ty jestes agresywna a nie on. moze po prostu znajdz prace.
      • asistentka Pewnie Cię zostawi 24.10.10, 23:35
        Na Twoim miejscu bałabym się raczej, że Twój mąż Cię po prostu zostawi. Zmęczona, niechętna żona, która wybucha i ciągle ma pretensje, brak ciepła i domowego ogniska to prosta droga do znalezienia sobie kochanki, przy której odpocznie.
        Więc albo poprosisz go ładnie o to, żebyście ratowali małżeństwo i pójdziecie do jakiejś poradni, albo niedługo będziesz samotną rozwódką z dwójką ślicznych i kochanych dzieci, zdana na szczodrość małżonka w kwestii alimentów.
        Nie oszukuj się, tak jest skonstruowany świat, że mężczyźni mają łatwiej. Raczej zrób coś konstruktywnego, niż wyżalanie się na forum.
        • ditchdoc Re: Pewnie Cię zostawi 25.10.10, 00:42
          asistentka napisała:

          > Nie oszukuj się, tak jest skonstruowany świat, że mężczyźni mają łatwiej. Racze
          > j zrób coś konstruktywnego, niż wyżalanie się na forum.

          ke? wink

          latwiej?
          • asistentka Re: Pewnie Cię zostawi 25.10.10, 15:14
            Łatwiej, bo mogą zostawić to, co napłodzili z czystym sumieniem, jeśli od czasu do czasu rzucą jakiś finansowy ochłap zwany alimentami. Kobieta dzieci nie zostawi i nie pójdzie w tan, bo społeczeństwo i rodzina ją wyklną. Ma siedzieć przy bachorach, nawet jak ma ich serdecznie dosyć. Niestety siedzenie z dziećmi w domu to jedna z najstraszniejszych prac, jakie można wykonywać, bo wykańcza psychicznie. Nudne pieprzenie małolatów o głupotach jest nie do zniesienia a mieć to codziennie to tortura i tego autorce postu serdecznie współczuję. Przyznać tego boi się jednak każda kobieta, bo co to byłaby za matka. Sądzę, że to tego najbardziej ma dosyć autorka, ale nie umie lub nie chce tego nazwać.

            Praca na dom przy wychowywaniu dzieci to odpoczynek. Co nie zmienia faktu, że w pogardzie mam kury domowe, zwłaszcza te utyskujące.
            • santo_inc Re: Pewnie Cię zostawi 25.10.10, 17:51
              > Łatwiej, bo mogą zostawić to, co napłodzili z czystym sumieniem, jeśli od czasu
              > do czasu rzucą jakiś finansowy ochłap zwany alimentami. Kobieta dzieci nie zos
              > tawi i nie pójdzie w tan, bo społeczeństwo i rodzina ją wyklną. Ma siedzieć prz
              > y bachorach, nawet jak ma ich serdecznie dosyć. Niestety siedzenie z dziećmi w
              > domu to jedna z najstraszniejszych prac, jakie można wykonywać, bo wykańcza psy
              > chicznie.

              Ale podpowiem, że można dzieci nie mieć. Dodam jeszcze, że kobieta może stosować środki antykoncepcyjne i nie musi godzić się, by odpowiedzialność za spłodzenie dziecka była po stronie nieodpowiedzialnego faceta.

              A że baby są głupie, to zaciążają z kretynami i potem są skutki takie, jakie są.
              • asistentka Re: Pewnie Cię zostawi 25.10.10, 21:39
                santo_inc napisał:

                >Ale podpowiem, że można dzieci nie mieć. Dodam jeszcze, że kobieta może stosowa
                > ć środki antykoncepcyjne i nie musi godzić się, by odpowiedzialność za spłodzen
                > ie dziecka była po stronie nieodpowiedzialnego faceta.
                > A że baby są głupie, to zaciążają z kretynami i potem są skutki takie, jakie są
                > .

                Wiesz, to nie do końca tak, że z kretynami. Jak już masz tego męża, to myślisz o dziecku, potem wychodzi w praniu, że on nie pomoże przy dzieciach. Wcale tu nie bronię autorki wątku, bo to jakaś ewidentna histeryczka z manią wstawiania wielokropków (bor.ze chroń jej dzieci), ale chęć posiadania dzieci jest dość naturalna. Rzadko wiąże się ze świadomością, że dziecko to nie chomik, którego wsadzisz do akwarium i po zabawie.
    • lesnik5 Myślę, że masz nie po kolei w głowie 24.10.10, 23:33
      Myślę, że masz nie po kolei w głowie (oględnie rzecz ujmując).
    • mario_189 Normalka u kobiet 24.10.10, 23:34
      Jak facet mniej pracuje i ma więcej czasu dla rodziny, to się czepiają, że za mało zarabia, że mamy gorszy samochód niż koleżanka, a na wakacjach tylko na mazurach byliśmy i co ja sobie wrzucę na NK, a jak dużo pracuje, żeby był jakiś poziom życia i pieniądze to znów za dużo pracuje, nie kocha i tak dalej.
      • magotka11 Re: Normalka u kobiet 24.10.10, 23:42
        No wiesz, jak już pracuje to niech pracuje, ale jak jest te 2 godz w domu to musi być jeszcze czuły i kochający wink
        A co!
      • bi_scotti Re: Normalka u kobiet 24.10.10, 23:47
        Rozwiazanie jest proste: maz bierze paternity (maternity) czy jak to sie tam w PL nazywa, a Ty wracasz do pracy. Zmiana ukladow i obowiazkow pozwoli Ci lekko ochlonac, mezowi ODPOCZAC a Wam razem "walk in each other shoes" - to zwykle pomaga jesli, JESLI, obie strony sa CHOC TROCHE zainteresowane znalezieniem faktycznego porozumienia.
        I powtarzaj sobie czasem w duchu pana Galczynskiego:

        Gdybyś mnie kiedyś
        miała przestać kochać,
        nie mów mi tego
        Bóg tego także nie czyni
        Gdy ma zesłać zarazę i głód
        On ciągle się śmieje z wysoka
        choć dobrze wie
        że oazy przemienia
        w pustynię

        Slowa NAPRAWDE rania i niszcza! Be careful!!!
    • jorn Re: Nienawidzę swojego męża….. 24.10.10, 23:53
      ren-kam napisała:
      On ciągle praca i praca. Przychodzi koło 18.


      I to by było na tyle, dalej nie ma sensu czytać.
      • ditchdoc Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 08:36
        jorn napisał:

        > ren-kam napisała:
        > On ciągle praca i praca. Przychodzi koło 18.

        >
        > I to by było na tyle, dalej nie ma sensu czytać.

        ale Ty nie rozumiesz, przeciez on sie bawi w tej pracy wink, w przeciwienstwie do zony obciazonej dwojgiem dzieci, jakos wszystkie daja rade podczas tej harówki sledzic wszystkie seriale wink
    • kosciotrupek Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 00:15
      Wiesz ren-kam, ale do tańca trzeba dwojga... Jeżeli rzeczywiście chcesz nadal być ze swoim mężem, to może warto się zastanowić nad swoim udziałem w tym konflikcie? To nie jest tak, że tylko on powinien się zmienić, Ty też masz swoje za uszami (sama o tym piszesz: "Niestety ja mam wybuchowy charakter: jak jest źle, wyzywam, krzyczę, płacze, potrafię popchnąć. (...) Ja mu mówię, że już go nie kocham" itd.). Różne osoby Ci to już pisały, więc nie będę dokładać więcej, tym bardziej, że chyba trudno Ci to przyjąć, bo bardzo się bronisz przed takimi diagnozami. Może zresztą z jakiegoś powodu wygodnie Ci jest tkwić w tej roli męczennicy, którą wybrałaś?

      Zastanów się nad tym, bo jak sądzę wszelkie próby zmienienia męża bez zmiany siebie samej są z góry skazane na niepowodzenie. Mężczyźni nie lubią być stroną bierną ("być zmieniani"). Może rzeczywiście warto się wybrać do terapeuty rodzinnego (zwykle to jest jakiś psycholog)?

      Jest jeszcze inna możliwość. Istnieje takie coś jak Spotkania Małżeńskie. To forma terapii dla małżeństw, które nie potrafią ze sobą otwarcie rozmawiać, a chciałyby się tego nauczyć. To jest też fajne w rozwiązywaniu tego typu konfliktów - nie szuka się tam (na Spotkaniach Małżeńskich) winnego; nawet nie docieka się kto jest bardziej winny i czy aby naprawdę rozkładało się to po 50%. Nie wiem, czy jesteś wierząca czy nie, ale mimo to nie zraź się tym, że są prowadzone zwykle przy kościołach - tak naprawdę to jest opcja dla wszystkich, nie tylko dla ludzi wierzących, po prostu tam nikt o wiarę nikogo nie pyta. Nie wiem też gdzie mieszkasz, więc Ci nie podam namiarów - jeśli będziesz zainteresowana, to po prostu je sobie wyguglaj. I powodzenia!
    • lucyna_n Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 00:29
      ogarnij się jakoś kobieto
    • f.seydlitz Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 00:29
      Heh, tego się najbardziej boję, że moja przyszła "żona", przed ślubem normalna potem stanie się taką głupią %(*&^(#)* jak Ty wink Ale prawdę mówiąc mam nadzieję, że uda mi się trafić na kogoś bardzo odległego od tego co Ty sobą prezentujesz - oczywiście moje wyobrażenie o Tobie może być błędne, no ale cóż, moim jedynym źródłem danych o Tobie jest Twój post.
      • fo.xy nie obawiaj sie ;) 25.10.10, 09:37
        z tego, co tu czytam, to wiekszosc kobitek tez jest zaskoczona, ze mozna byc az tak wybuchowa wink

        Mozliwe, iz autorka watku jest w mniejszosci i nie trafisz na taka
    • basia8.93 Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 00:35
      wiele osób radzi, żebyś spróbowała zmienić siebie, przynajmniej swój sposób reagowania. trudna sprawa, a tym bardziej trudna, że wydajesz się być przemęczona (praca w domu to też praca) i trochę uwikłana w monotonię codzienności. odejście od męża nie poprawi Twojej sytuacji- obowiązków przybędzie (problemów również). myślałaś może o tym, żeby (być może po powrocie do pracy zawodowej) skorzystać z płatnej pomocy w domu??? kogoś kto od czasu do czasu pomoże w sprzątaniu, albo zabierze dzieci na spacer? być może będziesz musiała z czegoś zrezygnować, ale skorzystasz Ty i Twoja rodzina. spokój jest bezcenny smile to pomaga przebrnąć przez ten trudny okres, kiedy dzieci wymagają ciągłej obecności i aktywności przy kurczących się zasobach energii wink Druga sprawa to samochód. musisz zadecydować sama, bo sama wiesz jak bardzo się boisz, ale uczenie się (odświeżanie) nowych umiejętności może dać dużo radości i wiary w to, że jeszcze wciąż coś przed nami, że ciągle można coś osiągnąć. powodzeniasmile
    • fotel_bujany Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 01:02
      Nie czytałam komentarzy, może się powtórzę.
      Nic się nie zmieni, jeżeli Ty tego nie chcesz. Owszem, możesz męża opuścić, znaleźć sobie innego, na początku będzie pięknie, a potem - znów to samo? I od nowa, co 7 lat? Ponoć po 7 latach związki przechodzą poważny kryzys.
      Jak chcesz żeby on się zmienił, najpierw Ty musisz zmienić swoje podejście. Percepcja definiuje Twoje życie, czy tego chcesz, czy nie, czy sobie zdajesz sprawę z tego, czy nie.
      Popatrz na męża jak na człowieka. Kogoś, kto ma uczucia. Pomyśl, jak on się czuje, jak wrzeszczysz, rzucasz przedmiotami, słowami, z którymi się nie liczysz - i co z tego wyniknie. Czy wyrażasz w ten sposób szacunek dla niego? Czy mówisz mu w ten sposób, że go kochasz, że jest Ci z nim dobrze? Dziwisz się że mąż zaczął używać "słów", choć wcześniej tego nie robił. Naprawdę nie wiesz dlaczego???
      Robisz wszystko, żeby zepsuć fajny związek i masz pretensje - do niego?!
      Odpowiedź brzmi: kochaliście się kiedyś i ta miłość w was jest, nadal. Może być przykryta smutkiem, gniewem, żalem, ale od was samych zależy czy potraficie do niej dotrzeć. Nie oglądaj się na męża w złym, tylko zrób dla niego coś miłego, pokaż mu, że go kochasz. To się nie odstanie od razu, teraz to Ty musisz go przekonać że nie jesteś "złą kobietą", którą poznał ostatnio dzięki Twoim staraniom. Na to trzeba czasu, cierpliwości i pamiętania, czym jest miłość. Możesz zapomnieć o wyścigach, kto komu mocniej dokopie, kto bardziej przygada, kogo bardziej zaboli - nie tędy droga!
      Bycie razem to bycie ze sobą, to między wami ma być dobrze, reszta świata jest na zewnątrz.
      Spróbujcie terapii rodzinnej, może być potrzebna, jeżeli negatywne emocje są bardzo mocne w waszym związku. I pamiętaj, że związek był przed dziećmi - dlatego ma pierwszeństwo. Nie możesz być tylko matką, powinnaś być przede wszystkim żoną dla swojego męża. Dzieci są szczęśliwe, kiedy widzą szczęśliwych rodziców.
      Nie wierzę że go nienawidzisz, przecież pobraliście się z miłości, prawda?
      • kaja954 Re: Nienawidzę swojego męża….. 28.10.10, 05:11
        ****Ponoć po 7 latach związki przechodzą poważny kryzys*****

        Podobno do 5 "dociera sie". wiec jak to jest? "dotrze sie " ,a pozniej kryzys??>
    • a_gurk Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 01:46
      Dobra rada- raz na jakiś czas zamieńcie się. Ty ubierz się, wypachnij i idź na piwo z kumpelami. Męża zostaw w domu z dziećmi. Chyba nie pracuje 7 dni w tygodniu? Oczywiście obgaj to wcześniej z mężem. Poza tym wyjdźcie razem. Opłaćcie opiekunke na 2-3 godziny i pojedźcie np. na obiad. I jeszcze jedno. Nie musisz codziennie gotować. W niedzielę może ugotowac Twój mąż, możecie gdzieś pójść całą rodziną (choćby do MC) lub kupić gotowca.
      Pisze Ci te dobre rady, bo i ja miałam nieco zbliżoną sytuację. I meża, który przychodziła do ddomu, aby zjeść dobre żarełko, popatrzeć na dzieci i przesiedzieć cały wolny czas przed kompem. Też byłam wściekła, kłóciłam się, myślałam o rozwodzie. Pomogło nam spędzanie przez męża więcej czasu z dziećmi. I zmniejszenie godzin pracy. Po prostu przemęczony nie miał ochoty na życie rodzinne. Przede wszystkim porozmawialiśmy. Bez kłótni i z szacunkiem dla drugiej strony. Bo mimo wszystko chcemy być razem. Miłość to jedno, szacunek i chęć porozumienia to inna sprawa. Ale wiem, że w każdym związku jest inaczej. Może jednak któreś z moich rad i Tobie pomoże?
    • deela Re: Nienawidzę swojego męża….. 25.10.10, 02:21
      strasznie czepliwa baba jesteś

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka