Dodaj do ulubionych

praca, dziecko

24.10.10, 15:41
pracuje na etat, mąz też pracuje.
Nie ma nas 12 godzin, dojezdzamy kawałek do pracy, szkoły.
Dziecko siedzi 8 godzin w szkole. Mam wyrzuty że tak długo 6 latek siedzi po lekcjach w świetlicy.
A jak jest u Was?
Dodam ze dziecko nie jest przypilnowane i mowi ze nie codziennie je obiadu, poniewaz pani nie wie kto chodzi z dzieci a kto nie (o szkole pisałam w innym poście).
Jak u Was jest? wieczorem nie mam siły na lekcje, ktore zajmuja po 2 godziny. Po tylu godzinach w szkole dziecko nei ma siły wieczorem odrabiac lekcje.
Jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: praca, dziecko 24.10.10, 15:48
      Nie jestem w takiej sytuacji ale kobieto zrób coś. Najpierw rozróbę w szkole proponuje. Szkoda dziecka na dłuższą metę.
    • lolinka2 Re: praca, dziecko 24.10.10, 16:02
      obiadów szkoła pilnowała zawsze
      dziecko w szkole bywało od 8 do 17.30, w tym roku do 16.30 (chyba, że zasuwa sama po szkole na angielski, wówczas tylko do 13.30).
      Jakie "wieczorem odrabiać lekcje"? Wieczorem to ją przeczołguję raz na pół roku, jak zapomni na świetlicy, świetlica jest od tego, żeby tam lekcje odrobić. A rodzic od tego, żeby dziecku to wtłoczyć do głowy. Ty masz 100 proc. pewności, że Twoje dziecko osiągnęło dojrzałość szkolną?

      Moje dziecko po pół roku potknięć w temacie nauczyło się, po co tkwi na świetlicy. Od połowy I klasy wraca z lekcjami odrobionymi. Raz na pół roku, jak pisałam, zapomina i wtedy pracuje do skutku (22?). Zwykle wystarcza smile Obiadu nigdy nie zapomniała zjeść - uwielbia jeść..
      • kropkacom Re: praca, dziecko 24.10.10, 16:07
        Od tego jest pani wychowawczyni ze świetlicy aby przypilnować żeby dzieciak na przykład zrobił lekcje i zjadł obiad. Ja jestem w ciężkim szoku jak to wszystko czytam. Samodzielność samodzielnością ale po to zostawia się dziecko w szkole aby było PRZYPILNOWANE. Skoro w małych szkole można i robi to jedna osoba to zakładam, że jest to możliwe.
        • moje.m Re: praca, dziecko 24.10.10, 16:11
          mnie boli serce jak to wszystko słysze od dziecka.
          Mam zamiar się zwolnic, zeby to przypilnowac, pracujac nie mam szans, musiałabym co drugi dzień brac wolne zeby jezdzic i wyjasniac wszystkie watpliwości pań.
          • kropkacom Re: praca, dziecko 24.10.10, 16:14
            Może inna szkoła? Ja wiem, że to kiepski pomysł teraz przenosić dziecko ale jednak.
    • jkk74 Re: praca, dziecko 24.10.10, 16:03
      popieram poprzedniczkę... na początek - poważna rozmowa w szkole... skoro płacisz za obiady to ich psim obowiązkiem jest dopilnować, aby ten obiad dostało twoje dziecko... to raz...

      a dwa - poproś, aby dziecko pobyt w świetlicy zaczynało od odrabiania lekcji...

      na razie proponuje spokojną rozmowę, a jak to nie pomoże to pyskówkę...
      wtedy to może lepiej niech mąż idzie wink
      • moje.m Re: praca, dziecko 24.10.10, 16:08
        mąz nie porozmawia, wszystkie sprawy całe życie za niego załatwiałam.....taki typ.
        Syn tez nie odezwie sie, ma taki charakter, jest cichy spokojny i poprostu nie poradzę nic na to.
        No cóż musze ja to załatwić. Nie wiem od czego zacząc i od kogo...
        Z panią rozmawiałam o obiadach i po 2 tygodniach to samo...pani nie wie ze dziecko chodzi, pani wogole nic nie wie.
        • beverly1985 Re: praca, dziecko 24.10.10, 16:43
          Zaproponuj pani, by jakoś oznaczyła dzieci, które ma odprowadzać na obiady- np. kolorową obrączką na rękę. Niech zrobi też tablicę z imionami dzieci i przykleja sloneczka tym, ktore już odrobiły lekcje danego dnia.
          Notabene czy to normalne, ze nie wszystkie dzieci ze świetlicy chodzą tez do stołówki?

          Jeśli zaś pani rzeczywiście nie potrafi się ogarnąć- idź do dyrektora.
      • lidia341 Re: praca, dziecko 24.10.10, 18:42
        Mój jest w szkole od 7.45 do 16.00, bo tez pracujemy dalej od miejsca zamieszkania. ALe mój nie odrabia w szkole lekcji na świetlicy, bo raz zalał książki piciem (twierdził że to kolega). Pani nie była (tak twierdziła) wstanie zapanować nad grupą i żeby mu nie przeszkadzali w odrabianiu lekcji. To też żenada....Ale to tez pisałam na innym forum, ale tam mnie zjechano, że nie jestem dobrą matką....to tez żenada
    • kali_pso Re: praca, dziecko 24.10.10, 18:52

      Te wieczorne odrabianki to jakiś koszmar- czy dziecko o tym zapomina, czy jak?
      Ja nie wiem, czy pani w szkole ma obowiązek pamietać kto chodzi na obiad, albo obowiązkowo przypilnować czy syn odrobił lekcje- skoro uznałaś, że 6-latek nadaje się do szkoły, to popracuj z nim nad tym, aby jednak próbował te lekcje odrabiać. Nie wiem- ustalcie jakiegoś przypominacza, codziennie przypominaj mu o tym przed wyjściem z domu i tak do..skutkusmile? Niech chociaz próbuje odrobić to, co potrafi.
    • katrio_na Re: praca, dziecko 24.10.10, 19:39
      Nie jestem w takiej sytuacji ale może pomyślisz o odbieraniu Małego wcześniej ze szkoły np. przez studentkę, emerytkę? Mogliby odrabiać lekcję, przypilnowałaby go z jedzeniem. Przecież taki maluch musi też się wyciszyć.
      Ja naprawdę nie wyobrażam sobie tylu godzin w szkole a potem jeszcze odrabianie lekcji...
      A szkoły idealnej nie znajdziesz.
      • najma78 Re: praca, dziecko 24.10.10, 20:23
        Maz pracuje do 17 o 17.15 jest w domu, ja kiedys pracowalam do 17-18, obecnie zmienilam prace i zaczynam o 9 a koncze o 15 do pracy mam bardzo blisko 15 minut pieszo. Dzieci 7 i 3 lata sa w szkole, mlodszy konczy o 11.30 i odbiera go opiekunka (zawodowa,zarejestrowana itd.) i zajmuje sie nim do 15.10, natomiast starsze jest w szkole od 8.50 do 15, ja ja odbieram, ale gdybym nie mogla to robilaby to opiekunka tak samo jak wczesniej gdy konczylam pozniej, a od 15 do 16.30 w szkole jest cos w rodzaju swietlicy. Wszystkie dzieci w szkole maja codziennie o tej samej porze posilek czyli czesc je szkolne obiady a czesc kanapki, codziennie rano o godzinie 8.55 jest sprawdzana obecnosc i kazde dziecko jest pytane czy obiad czy kanapki i zaznaczane jest to w osobnym rejestrze, ktory pozniej dostaje kuchnia, a kiedy przychodzi pora dzieci sa odprowadzane do sali w ktorej jedza i nie ma opcji, ze jakiegos tam nie ma i nie je, nawet gdy zapomni kanapek a nikt nie doniesie to dostaje obiad. Dotyczy to wszystkich dzieci a nie tylko najmlodszych. Balagan jakis panuje w tej szkole moim zdaniem, nie ma nikogo odpowiedzialnego za organizacje? Jak dzieci moga byc bez obiadu, co robia w tym czasie, nikt tego nie widzi, nie interesuje sie?
    • dorek3 Re: praca, dziecko 24.10.10, 21:38
      Ta szkoła woła o pomstę do nieba. Ty sie nie zwalniaj z pracy tylko zrób rozróbę a jak to nie pomoże to zmień szkołe.
      Moi są w szkole 8-16 czasami nawet do 17tej. Jedzą obiady, a na świetkicy pierwszaki i zerówka są pilnowane nie tylko w odrabianiu lekcji jesli rodzice zadeklarowali że tak ma być ale jest równiez hasło do jedzenia (własnego). To dobre rozwiązanie bo moje dzieci zwykle nie maja na nic czasu. Na świelicy są też kółka, 2 Panie opiekujące z grupą 6-7 latów (łącznie pewnie ok 50 dzieci, ale jakoś tyle to ich nigdy nie widziałam). Zabawy są moderowane, dziecaki chodza na salę gimnastyczną, bywali nawet na boisku jak było ciepło. Praca domowa nie zajmuje im nigdy wiecej niż pół godziny, o ile usiądą na pupie i się za nią zabiorą więc nawet jesli nie odrobią w świetlicy to tez nie ma probemu.
    • ewa_mama_jasia I co zrobiłaś? 25.10.10, 09:16
      Piszesz, że dziecko nie dopilnowane, że sobie nie radzi organizacyjnie, że wymagania itp. No i co zrobiłaś w tej sprawie? Piszesz, że rozmawiałaś z panią a po dwóch tygodniach było po staremu. No to iść dalej, do dyrektora, a do tego złożyć na piśmie zastrzeżenia.
      Ale mnie ciekawi początek sprawy - czy byłaś w szkole zanim zapisałaś dziecko do I klasy? Widziałaś podręczniki? Rozmawiałaś o organizacji pracy z dziećmi? Jeśli tak było i szkoła nie dotrzymuje uzgodnień z rodzicami, domagać się ich respektowania. Jeśli nie byłaś w szkole wcześniej, to teraz masz pasztet. Ale wszystko można wyprostować.
      Tylko iść konkretnie pogadać, zgłosić zastrzeżenia, odnośnie programu, opieki nad dziećmi - może być na zebraniu szkolnym. Poza tym czemu dziecko nie odrabia lekcji na świetlicy? Skoro siedzi tam tyle czasu - możesz się domagać, aby opieka na świetlicy opierała się również na sprawdzeniu lekcji dziecka.
      • moje.m Re: I co zrobiłaś? 25.10.10, 19:05
        ewa_mama_jasia napisała:

        > Piszesz, że dziecko nie dopilnowane, że sobie nie radzi organizacyjnie, że wyma
        > gania itp. No i co zrobiłaś w tej sprawie? Piszesz, że rozmawiałaś z panią a po
        > dwóch tygodniach było po staremu. No to iść dalej, do dyrektora, a do tego zło
        > żyć na piśmie zastrzeżenia.
        > Ale mnie ciekawi początek sprawy - czy byłaś w szkole zanim zapisałaś dziecko d
        > o I klasy? Widziałaś podręczniki? Rozmawiałaś o organizacji pracy z dziećmi? Je
        > śli tak było i szkoła nie dotrzymuje uzgodnień z rodzicami, domagać się ich res
        > pektowania. Jeśli nie byłaś w szkole wcześniej, to teraz masz pasztet. Ale wszy
        > stko można wyprostować.
        > Tylko iść konkretnie pogadać, zgłosić zastrzeżenia, odnośnie programu, opieki n
        > ad dziećmi - może być na zebraniu szkolnym. Poza tym czemu dziecko nie odrabia
        > lekcji na świetlicy? Skoro siedzi tam tyle czasu - możesz się domagać, aby opie
        > ka na świetlicy opierała się również na sprawdzeniu lekcji dziecka.
        >

        kochana szkołe znam jak palec. Sama tam sie uczyłam...podręczniki to dopiero przed rozpoczeciem roku podali.
        Okazuje się ze ja uczyłam sie x lat temu....były inne nauczycielki(lepsze), lepszy materiał do nauki...i tyle
    • alabama8 Re: praca, dziecko 25.10.10, 09:36
      Ja sobie od ust odejmowałam, ciepły posiłek jadłam 2 razy w tygodniu, czasem nie było na zimowe buty czy czynsz ale młody zawsze miał nianię (do przedszkola się nie nadawał z uwagi na niepełnosprawność, częste choroby i ciężką alergię pokarmową). Zawsze wyspany, zawsze wypoczęty, bo siedzenie w cichym domu to nie to samo co tłoczna, gorąca głośna świetlica.
      Są pewne priorytety o których trzeba myśleć. Kiedy dziecko jest małe - to ono jest priorytetem. Za rok, dwa samo będzie chodziło do szkoły. To co teraz macie to nie jest życie. To jakaś gonitwa, przechowalnia.
      • kropkacom Re: praca, dziecko 25.10.10, 09:44
        Jeszcze jakieś dwa lata przyznałabym ci rację. Dzisiaj widzę, że świetlica może być fajna a spędzanie czasu w szkole interesujące. Zależy od szkoły i świetlicy. Błąd autorki, że tego nie sprawdziła. Ja też nie sprawdziłam ale okazało się ok.
        • matsuda to Ty nie jesteś wydolna wychowawczo 25.10.10, 09:56
          i nie zwalaj winy na szkołę, świetlicę- mając wiedzę o zaniedbaniach z ich strony- nie robisz nic oprócz użalania się i szukania wokół winnych. To rodzice mają dopilnować by dziecko jadło, nie marzło i się uczyło.
          • triss_merigold6 Re: to Ty nie jesteś wydolna wychowawczo 25.10.10, 10:00
            No dokładnie. Być może należy zmienić szkołę albo przenieść dziecko z pierwszej klasy do zerówki. Poza tym, dziecko chyba ma ojca i mógłby on ruszyć d..ę.
          • kropkacom Re: to Ty nie jesteś wydolna wychowawczo 25.10.10, 10:07
            Tak, matka lub ojciec powinni zwolnić się z pracy (bo przecież to fanaberia ta ich praca) i chodzić za dzieckiem do stołówki. A nie wróć, stołówka to tylko dla biednej patologii i normalne dziecko je w domu. A to co pisały dziewczyny, że dziecko może być objęte opieką w SZKOLE to tylko takie wymysły.
            • moje.m Re: to Ty nie jesteś wydolna wychowawczo 25.10.10, 19:00
              kropkacom napisała:

              > Tak, matka lub ojciec powinni zwolnić się z pracy (bo przecież to fanaberia ta
              > ich praca) i chodzić za dzieckiem do stołówki. A nie wróć, stołówka to tylko dl
              > a biednej patologii i normalne dziecko je w domu. A to co pisały dziewczyny, że
              > dziecko może być objęte opieką w SZKOLE to tylko takie wymysły.

              widocznei wypowiadają sie osoby które nie mają dzieci, bywają i takie. Albo takie co babunia opiekuje sie całe dnie dzieciaczkami, syneczkowi albo córeczce i wnukom ugotuje obiadek po pracy .... a rodzice moga pracować jak ta lala.
              A inni to patologia.
            • moje.m Re: to Ty nie jesteś wydolna wychowawczo 25.10.10, 19:03
              kropkacom napisała:

              > Tak, matka lub ojciec powinni zwolnić się z pracy (bo przecież to fanaberia ta
              > ich praca) i chodzić za dzieckiem do stołówki. A nie wróć, stołówka to tylko dl
              > a biednej patologii i normalne dziecko je w domu. A to co pisały dziewczyny, że
              > dziecko może być objęte opieką w SZKOLE to tylko takie wymysły.

              przecież moja praca to zajęcie które przeszkadza w wychowaniu dziecka, ubzdurałam sobie takie zajęcie i zaniedbuje dziecko... najlepiej sie zwolnic, po co jesc, pic itd...
          • moje.m Re: to Ty nie jesteś wydolna wychowawczo 25.10.10, 18:57
            matsuda napisała:

            > i nie zwalaj winy na szkołę, świetlicę- mając wiedzę o zaniedbaniach z ich stro
            > ny- nie robisz nic oprócz użalania się i szukania wokół winnych. To rodzice ma
            > ją dopilnować by dziecko jadło, nie marzło i się uczyło.


            nie zwalam winy na szkołe, ale jak opłaciłam obiady dziecko powinno zjeść. Tymbardziej ze godziny pracy nie są złe 8-16 obydwoje tak pracujemy. To do cholery jak sie zatrudnic? zna ktoś lepsze godziny pracy? myslałam by sie zwolnic ale musiałabym odrazu isc na bruk, bo mam mieszkanie na kredyt. Dziecko jest dla mnie ważne ale co wybrać, nie wiem.Trudna sprawa.
    • triss_merigold6 Ogarnij się zamiast jęczeć 25.10.10, 09:53
      Ogarnij się zamiast jęczeć. Być może dziecko nie jest gotowe do realizowania obowiązku szkolnego, nie jest wystarczająco dojrzałe społecznie i emocjonalnie. Ruszcie się z mężem, niech któreś zmieni godziny pracy czy miejsce pracy, bo dziecka szkoda. Nie je obiadów w szkole? To gotuj w chałupie codziennie i karm dzieciaka normalnie. Niech Twój ślubny ruszy się, zmobilizuje i porozmawia przytomnie w szkole, co to znaczy, że nie pójdzie?
      • jola8181 Re: Ogarnij się zamiast jęczeć 25.10.10, 10:02
        > niech któreś zmieni godziny pracy czy miejsce pracy,

        Takie to proste przecież, proszę pani. Tak, to ja mogłam radzić komuś kilkanaście lat temu jak miałam dwadzieścia lat i jakieś duperele w głowie. Czytasz czasami co piszą forumki spoza Warszawy, te które nie mają super zawodu i super możliwości?

        Szkoła, skoro dała możliwość uczenia się tam sześciolatkom i prowadzi świetlicę i stołówkę, powinna zadbać o dzieci. Oczywiście należało warunki sprowadzić. I tylko tu można mieć do forumki pretensje.

        • triss_merigold6 Re: Ogarnij się zamiast jęczeć 25.10.10, 10:08
          To ich problem. Wtedy należy sobie jasno i otwarcie powiedzieć "Nie umiem zadbać o dziecko, mam męża, który również nie umie zadbać o dziecko". Poza tym można chodzić do szkoły, dowiadywać się, monitorować, złożyć skargę, prosić o zmianę grupy lub pani albo w ogóle przenieść dziecko do ZERÓWKI zamiast upierać się przy samodzielności w I klasie.
          • najma78 Re: Ogarnij się zamiast jęczeć 25.10.10, 10:35
            triss_merigold6 napisała:

            > To ich problem. Wtedy należy sobie jasno i otwarcie powiedzieć "Nie umiem zadba
            > ć o dziecko, mam męża, który również nie umie zadbać o dziecko". Poza tym można
            > chodzić do szkoły, dowiadywać się, monitorować, złożyć skargę, prosić o zmianę
            > grupy lub pani albo w ogóle przenieść dziecko do ZERÓWKI zamiast upierać się p
            > rzy samodzielności w I klasie.

            Nie, to szkola powinna byc tak zorganizowana aby wszystko odbywalo sie o okreslonym czasie i to nauczyciele oraz pracownicy pomocniczy oraz oczywiscie dyrektor sa odpowiedzialni za organizacje i za opieke nad dziecmi. Musi byc okreslony jasno plan dnia, powtarzajacy sie regularnie, o realizacje ktorego dba szkola, czas na obiad, prace z dziecmi, zabawe itp. Co niby mialoby dac cofniecie 6-latka do zerowki? 6-latek w zerowce? W takim balaganie to jeszcze dlugo bedzie mial problem i pewnie nie jest jedynym dzieckiem. Organizacja szkol w Pl jest do doopy i tyle, wielki bajzel. A zrzucanie winy na rodzicow za niezjedzony obiad przze dziecko w szkole to chamstwo i glupota. Najlepiej niech sie zwolni z pracy i chodzi z dzieckiem do szkoly i dopilnuje za nauczyciela aby jej dziecko zjadlo obiad, nie, nie moze to do przedszkola z dzieckiem albo do niani, moze za pare lat dziecko nada sie do szkoly przetrwania.
      • moje.m Re: Ogarnij się zamiast jęczeć 25.10.10, 19:07
        triss_merigold6 napisała:

        > Ogarnij się zamiast jęczeć. Być może dziecko nie jest gotowe do realizowania ob
        > owiązku szkolnego, nie jest wystarczająco dojrzałe społecznie i emocjonalnie. R
        > uszcie się z mężem, niech któreś zmieni godziny pracy czy miejsce pracy, bo dzi
        > ecka szkoda. Nie je obiadów w szkole? To gotuj w chałupie codziennie i karm dzi
        > eciaka normalnie. Niech Twój ślubny ruszy się, zmobilizuje i porozmawia przytom
        > nie w szkole, co to znaczy, że nie pójdzie?

        powiedz mi co to znaczy nie gotowe?
        tutaj problem tkwi nie w nauce tylko w organizacji szkoły. Czy dziecko bedzie w zerówce czy pierwszej klasie, z tych samych klamek będą korzystac, z tej samej świetlicy te same panie.
        • triss_merigold6 Re: Ogarnij się zamiast jęczeć 25.10.10, 19:19
          To interweniuj w szkole skutecznie.
    • moofka Re: praca, dziecko 25.10.10, 10:13
      do dupy taka reforma
      bylam dziwnie pewna ze tak to bedzie wygladac
      szkoly ani troche sie nie nagiely pod mlodszych uczniow
      moje dziecko ma lat siedem i chodzi do szkoly gdzie jest lepsza opieka jednak
      panie pilnuja zeby dzieciaki dotarly na obiad
      jak powoli jedza to im sie na dwie przerwy rozdziela
      szkola jest pilnowana i zaden maluch bez wyraznej kartki od rodzica sam szkoly nie opusci
      jest swietlica, gdzie dzieci moga robic zadania
      i sala zabaw dla releksu smile
      ja wole sama jeszcze z dzieckiem pracowac bo ze swietlicy czasem przynosi byle jak odrobione - widac ze sie spieszy bo zabawy
      a teraz zadania domowe to w wiekszosci kaligrafia
      wiec zalezy mi zeby bylo starannie
      faktycznie bywa czasem zmeczony
      • moofka Re: praca, dziecko 25.10.10, 10:40
        tak naprawde wszystko zalezy od placowki
        moje dziecko chodzilo do beznajdziejnego przedszkola
        gdzie ani opieka ani organizacja ani dzieci dopilnowane
        teraz w szkole dzieci starsze a uwagi jakby wiecej
        zal dziecka tylko
        bo nie dosc ze poszedl do szkoly chociaz nei musial i obiazony jest nadmiernie
        to jesczze trafil do kiepskiej szkoly po prostu
        moze jeszcze mozesz go zabrac stamtad?
    • carmita80 Re: praca, dziecko 25.10.10, 10:23
      Jesli chodzi o twoje rozterki dotyczace ilosci godzin jakie spedzasz po za domem czyli bez dziecka to faktycznie za duzo, uwazam tak jako mama dwojki, czy bralas pod uwage zmiane godzin pracy, skrocenie ich? Warto dowiedziec sie w twojej firmie czy moglabys przejsc na mniejsza ilosc godzin, a jesli to niemozliwe to poszukac innej pracy.
      Co do opisanej przez ciebie sytuacji w szkole to dla mnie jakis skanadal, jestem przyzwyczajona do zupelnie innych warunkow. Jesli zglaszalas ta sytuacje nauczycielce i nic sie nie zmienilo to popros o spotkanie z dyrektorem szkoly, jesli to nie pomoze to zdaje sie kuratorium jest nastepne, a swoja droga to jak to wogole mozliwe, ze dziecko nie je obiadu bo nauczycielka nie wie itp? Co dziecko robi w czasie posilku wobec tego? Jest chyba jakis plan dnia, rutyna szkolna?czas na zabawe, obiad, zajecia lekcyjne? Kwestia codziennych zadan domowych zabierajacych 2 godziny na ich wykonanie to co najmniej nienormalne u dzieci w szkole podstawowej. Co to wogole za szkola? Moja corka gdy miala 6 lat byla juz w 2 klasie jak reszta jej kolegow.
    • nisar Re: praca, dziecko 25.10.10, 11:09
      1. przejdź na 3/4 etatu
      2. zmień pracę na położoną bliżej domu
      3. weź urlop bezpłatny (zamiast się zwalniać) na rok albo dwa
      4. zatrudnij opiekunkę, która odbierze syna, da obiad, dopilnuje lekcji
      5. zmień mu szkołę

      Na pewno nie każdą z powyższych opcji MOŻESZ zrealizować, ale uświadom sobie, że którąś MUSISZ.
      • triss_merigold6 Re: praca, dziecko 25.10.10, 11:10
        Ja bym optowała także za zwiększeniem zainteresowania sprawami dziecka ze strony tatusia jełopa.
        • nisar Re: praca, dziecko 25.10.10, 11:23
          Opór materii może być zbyt duży wink
      • moje.m Re: praca, dziecko 25.10.10, 19:10
        nisar napisała:

        > 1. przejdź na 3/4 etatu
        > 2. zmień pracę na położoną bliżej domu
        > 3. weź urlop bezpłatny (zamiast się zwalniać) na rok albo dwa
        > 4. zatrudnij opiekunkę, która odbierze syna, da obiad, dopilnuje lekcji
        > 5. zmień mu szkołę
        >
        > Na pewno nie każdą z powyższych opcji MOŻESZ zrealizować, ale uświadom sobie, ż
        > e którąś MUSISZ.


        kochanie pracuje 7-15, 8-16 jak mi pasuje, pracuje 2 km od domu i niestety to nie daje nic, bo organizacja szkoły jest kiepska
        • nisar To jakim cudem nie ma Cię w domu 12 godzin??? n/t 25.10.10, 19:33
    • adsa_21 Re: praca, dziecko 25.10.10, 11:52
      moje dziecko tez siedzi w szkole 8 a czasami 9 godzin (od 7 do 16.00 - 17.00 ). Nic w tym dziwnego nie widze, tez tak siedzialam. Po lekcjach mlody chodzi na judo, sksy, czasem odrabia lekcje albo gra na komputerze. Nie zauwazylam by byl specjalnie wykonczony po calym dni. W domu oglada TV, troche sie popbawi i potem lekcje.Spac chodzi o 22,czasem pozniej.
      Prace koncze wczesnie, jade metrem i po 20 minutach jestem juz pod szkola. Inni rodzice koncza prace ok 17 wiec dzieciaki sa odbierane czesto ok. 18 lub przed 19.
      • penelopa40 Re: praca, dziecko 25.10.10, 12:05
        w 1 i 2 klasie dziecko było na świetlicy do 17.00, czekało na mnie..., czasami wracało ok 16.00 z matką/babcią/opiekunką koleżanki (odpowiednie upoważnienie załatwia sprawę) teraz chodzi samo do domu kiedy chce - zaraz po lekcjach czy potem...
        w te pierwsze dwa lata podpisalam papierek, ze życzę sobie aby dziecko odrabiało lekcje na świetlicy i odrabiało, mialo też inne zajęcia, kółka, ...
        obiadu zawsze pani pilnowały, dla mnie niedopuszczalne aby panie szkolne nie wiedziały czy dziecko ma iść na obiad czy nie!
        jeśli ci przeszkadza, ze dziecko za długo siedzi na świetlicy możesz wynająć panią, która go przyprowadzi do domu wcześniej, odrobi z nim lekcje i poczeka do powrotu rodziców.. w klasie mojego dziecka były takie przypadki, można też umówić się z rodzicami innego dziecka, naprawdę sposobów jest wiele... na wzajemną pomoc, ja korzystałam z odbierania dziecka przez rodzinę koleżanek, zato byłam do dyspozycji na niedzielne kino czy inne wypady, bo mam auto, a te dwie mamy akurat nie miały... naprawdę można się zorganizować...
    • joanna_poz Re: praca, dziecko 25.10.10, 12:54
      moj 6-latek też siedzi 8 godzin w szkole.
      a nawet bywa, że 8,5.
      generalnie odbieram go ze świetlicy ok. 16:10 (pracuję na 7/8 etatu).

      rejonowa szkoła nie wchodziła w rachubę, ale na szczęscie udało nam się znaleźć taką, która organizacyjnie jest bardzo wydolna i przyjazna dzieciom i rodzicom.

      klasy I dla 6-latków są w osobnym budynku
      swietlica osobna dla I klas, dopiero po 15 łączona.
      w świetlicy dzieci odrabiają lekcje, więc po powrocie problem mamy z głowy.
      jest dośc bogata oferta kolek zainteresowań - więc po lekcjach ok. 12:40 dzieci jedzą obiad (zaprowadzani przez wychowawczynię), a o 13:30 starują kółka. jeśli dziecko bierze udział w kolkach do swietlicy trafia dopiero grubo po 14.

      odbieram syna najedzonego, zadowolonegosmile
    • osa551 Re: praca, dziecko 25.10.10, 13:05
      Nasza córka tez ok 7,5 - 8 godzin spędza w szkole. Próbowaliśmy ją odbierać wcześniej, ale się nie zgodziła, bo bardzo lubi zajęcia świetlicowe. Niemniej jednak, to szkoła prywatna, dzieci mają zajęcia świetlicowe w swojej własnej klasie, a na obiad chodzą całą klasą razem z nauczycielką, która na zebraniu jest w stanie powiedzieć, czy dziecko generalnie zjada czy nie.

      Trudno coś doradzić w Twojej sytuacji, jeśli możesz i chcesz zrezygnować z pracy aby dopilnować dziecko, to pewnie się dziecku przyda.
    • judytak Re: praca, dziecko 25.10.10, 13:40
      > Nie ma nas 12 godzin

      moim zdaniem to jest za dużo
      stanąć na głowie, żeby zorganizować inaczej (różne godziny pracy z mężem? praca bliższa domu? część etatu przez pół roku? praca częściowo z domu? ktoś do opieki przez kilka godzin dziennie?)
      albo chociaż fundować dziecku raz na jakiś czas "dzień wytchnienia", spokojne domowe popołudnie, bierzesz pół dnia urlopu...

      > Dziecko siedzi 8 godzin w szkole
      to normalne :o)

      > Dodam ze dziecko nie jest przypilnowane i mowi ze nie codziennie je obiadu
      powtarzać dziecku, że ma uważać, pilnować się i iść na obiad
      powtarzać pani, ze dziecko chodzi na obiady, wcześniej czy później zapamięta
      niemniej dla pewności pakować dziecku dodatkowe jedzenie,
      a w domu mieć jakąś zupę na ciepło

      > Jak u Was jest? wieczorem nie mam siły na lekcje
      powtarzać dziecku, że ma odrobić lekcje na świetlicy (może drobna nagroda?)
      powtarzać pani, że masz prośbę, aby przypominała dziecku o lekcjach
      albo wygospodarować te 30 minut w innym czasie (rano? z opiekunką?)

      > Jak sobie radzicie?
      dla mnie zawsze było bardzo ważne, żeby jak najmniej czasu marnować na dojazdy (szkoła blisko, praca nie za daleko)
      czasami udało nam się z męzem pracować w różnych godzinach, z przesunięciem o 2-3 godziny
      a najczęściej miałam opiekunkę

      pozdrawiam
      Judyta

      P.S. nie słuchaj tych, co mówią, że dziecko jest niedojrzałe do szkoły, bo się zagapi czasami, i nie pójdzie na obiad, albo nie siada do lekcji samo od siebie na świetlicy
      to norma, będzie lepiej
      J.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka