jul-kaa 09.01.11, 13:28 Zostawiacie? Widujecie? Reagujecie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gabrielle76 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 13:42 nigdy nie zostawiłam zadnego z moich dzieci w wózku przed sklepem, jeśli nie mogłam wejśc z wózkiem to szłam do innego, dla mnie to nieodpowiedzialnośc i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 16:00 A co mają zrobić matki mieszkające na wsi gdzie jeden spożywczak na całą wieś? Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 00:12 gazeta_mi_placi napisała: > A co mają zrobić matki mieszkające na wsi gdzie jeden spożywczak na całą wieś? wchodza do spozywczego razem z dzieckiem, nie wiem gdzie jest problem. Bierzesz dzieciaka na rece, wchodzisz, kupujesz wychodzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 10:35 gazeta_mi_placi napisała: > A co mają zrobić matki mieszkające na wsi gdzie jeden spożywczak na całą wieś? Wtedy to w ogóle żaden problem, bo przecież wszyscy wiedzą że to dziecko Zośki i nikt się tym nie ekscytuje. Problem zaczyna sie w dużym mieście, gdzie wózek to tytlko anonimowy przedmiot przyciągający ciotki-aktywistki chcące zrealizować swoją potrzebę zamartwiania się. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Nigdy 10.01.11, 10:41 Trzeba byc totalnym debilem aby swoje dziecko w dzisiejszych czasach zostawić pod sklepem Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Nigdy 10.01.11, 11:07 gabi683 napisała: > Trzeba byc totalnym debilem aby swoje dziecko w dzisiejszych czasach zostawić p > od sklepem To znaczy jakich czasach? Czym się te dzisiejsze czasy różnią od wczorajszych albo jutrzejszych? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Nigdy 10.01.11, 11:35 babunia_wygodka napisała: > gabi683 napisała: > > > Trzeba byc totalnym debilem aby swoje dziecko w dzisiejszych czasach zost > awić p > > od sklepem > > To znaczy jakich czasach? Czym się te dzisiejsze czasy różnią od wczorajszych a > lbo jutrzejszych? Włącz TV poczytaj net i zobaczysz czym się różnią! Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Nigdy 10.01.11, 11:52 gabi683 napisała: > babunia_wygodka napisała: > > > gabi683 napisała: > > > > > Trzeba byc totalnym debilem aby swoje dziecko w dzisiejszych czasac > h zost > > awić p > > > od sklepem > > > > To znaczy jakich czasach? Czym się te dzisiejsze czasy różnią od wczorajs > zych a > > lbo jutrzejszych? > > Włącz TV poczytaj net i zobaczysz czym się różnią! Chodzi Ci o to że gazety teraz bardziej lecą na sensacjach niż 25 lat temu? Przez co naiwnym ludizom się wydaje że dawniej tego wszystkiego z czego teraz robi się sensacje - nie było? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Nigdy 10.01.11, 11:59 Chodzi Ci o to że gazety teraz bardziej lecą na sensacjach niż 25 lat temu? Prz > ez co naiwnym ludizom się wydaje że dawniej tego wszystkiego z czego teraz robi > się sensacje - nie było? Wybacz ale nie mam 25 lat i mam swój wiek i wiem ze poprzednich czasach mało co było do czytania w gazetach lub ocenzurowane.Było ale na mniejsza skale niż teraz ! Polska jest jak dziecko z zespołem Downa. Należy kochać, nie należy porzucać, ale nie należy mieć nadzieję, że wyzdrowieje<3 Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Nigdy 10.01.11, 12:05 gabi683 napisała: > Chodzi Ci o to że gazety teraz bardziej lecą na sensacjach niż 25 lat temu? > Prz > > ez co naiwnym ludizom się wydaje że dawniej tego wszystkiego z czego tera > z robi > > się sensacje - nie było? > > > Wybacz ale nie mam 25 lat i mam swój wiek i wiem ze poprzednich czasach mało co > było do czytania w gazetach lub ocenzurowane.Było ale na mniejsza skale niż te > raz ! Ale - CO "było"? Bo dalej nie umiesz na to odpowiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Nigdy 10.01.11, 12:09 Ale - CO "było"? Bo dalej nie umiesz na to odpowiedzieć. Przestań tu udawać głupszej niż jesteś ,włącz TV i się dowiesz Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Nigdy 10.01.11, 12:17 gabi683 napisała: > Ale - CO "było"? Bo dalej nie umiesz na to odpowiedzieć. > > Przestań tu udawać głupszej niż jesteś ,włącz TV i się dowiesz Jeżeli to takie banalnie proste to przecież potrafisz podać ze trzy przykłady na krzyż. Nie potrafisz? Ojej... Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Nigdy 10.01.11, 12:40 babunia_wygodka napisała: > gabi683 napisała: > > > Ale - CO "było"? Bo dalej nie umiesz na to odpowiedzieć. > > > > Przestań tu udawać głupszej niż jesteś ,włącz TV i się dowiesz > > Jeżeli to takie banalnie proste to przecież potrafisz podać ze trzy przykłady n > a krzyż. > > Nie potrafisz? Ojej... Kochan nie prowokuj bo nic ci to nie da nie jestem w szkole abym przywołana do tablicy musiała odpowiedzieć Ale jak tak bardzo chcesz to Ci powiem . 1)porwanie dziecka 2)odjechanie wózka bo mogą hamulce zawieść,już tak jednej kobiecie dziecko ratowałam wlazła do sklepu ,sklep na górce hamulec zwiódł a dziecko z górki na ulice .Myślałam ze zawału dostane . te dwa wystarcza Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Nigdy 10.01.11, 12:52 gabi683 napisała: > > > Ale - CO "było"? Bo dalej nie umiesz na to odpowiedzieć. > > > > > > Przestań tu udawać głupszej niż jesteś ,włącz TV i się dowiesz > > > > Jeżeli to takie banalnie proste to przecież potrafisz podać ze trzy przyk > łady n > > a krzyż. > > > > Nie potrafisz? Ojej... > > Kochan nie prowokuj bo nic ci to nie da nie jestem w szkole abym przywołana do > tablicy musiała odpowiedzieć Sama się wywołałaś do tej tablicy, to teraz odpowiadaj. > Ale jak tak bardzo chcesz to Ci powiem . > 1)porwanie dziecka No, ile przypadków porwania dziecka w wózku w ostatniej dekadzie? Znajdzie się 5? Na kilka milionów wózkowych dzieci w tym czasie? A ile tego było, powiedzmy, w latach 80? > 2)odjechanie wózka bo mogą hamulce zawieść,już tak jednej kobiecie dziecko rato > wałam wlazła do sklepu ,sklep na górce hamulec zwiódł a dziecko z górki na ulic > e .Myślałam ze zawału dostane . > te dwa wystarcza Taaaa, zwłaszcza ten odjazd wózka to jest coś co się zdarza wyłącznie w "dzisiejszych czasach". Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Nigdy 10.01.11, 19:55 Ostatnią, nagłośnioną medialnie sprawą było porwanie niespełna rocznego Aleksa... A w ciągu ostatnich trzech lat polskie Ministerstwo Sprawiedliwości prowadziło 433 sprawy tego typu, w tym przesłało 48 wniosków o powrót dziecka uprowadzonego do Niemiec. Nie możemy więc udawać, że „to nas nie dotyczy”, jak niektórzy twierdzą. Akcja „Access Denied” w naszym kraju jest wspierana przez Komitet Przestrogi przed Oddzieleniem Rodzica, moje Biuro Poselskie oraz, mam nadzieję, wkrótce także przez Państwa podpisy… Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Nigdy 11.01.11, 10:55 gabi683 napisała: > 48 wniosków o powrót dziecka uprowa > dzonego do Niemiec. I to jest kluczowe. Wiesz co to jest te 433 sprawy? To są przede wszystkim dzieci "podebrane" rodzicom po rowzodach, niezgodnie z wyrokiem sądu rodzinnego. Takich "filmowych" porwań to są jakieś pojedyńcze przypadki. Na miliony dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Nigdy 11.01.11, 18:51 babunia_wygodka napisała: > gabi683 napisała: > > > 48 wniosków o powrót dziecka uprowa > > dzonego do Niemiec. > > I to jest kluczowe. Wiesz co to jest te 433 sprawy? To są przede wszystkim dzie > ci "podebrane" rodzicom po rowzodach, niezgodnie z wyrokiem sądu rodzinnego. Ta > kich "filmowych" porwań to są jakieś pojedyńcze przypadki. Na miliony dzieci. Nie manipuluj i nie wcinaj z kontekstu czemu się nie odniosłaś do publikacji z 2008 ,nie masz argumentów ta rozmowa jest jałowa dla mnie osobiście jesteś trollem ))) Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Nigdy 12.01.11, 09:48 gabi683 napisała: > babunia_wygodka napisała: > > gabi683 napisała: > > > 48 wniosków o powrót dziecka uprowa > > > dzonego do Niemiec. > > > > I to jest kluczowe. Wiesz co to jest te 433 sprawy? To są przede wszystki > m dzie > > ci "podebrane" rodzicom po rowzodach, niezgodnie z wyrokiem sądu rodzinne > go. Ta > > kich "filmowych" porwań to są jakieś pojedyńcze przypadki. Na miliony dzi > eci. > > > Nie manipuluj i nie wcinaj z kontekstu czemu się nie odniosłaś do publikacji z > 2008 ,nie masz argumentów ta rozmowa jest jałowa dla mnie osobiście jesteś tro > llem ))) Chcesz cały kontekst? Proszę bardzo. Przytoczyłaś: "Ostatnią, nagłośnioną medialnie sprawą było porwanie niespełna rocznego Aleksa... A w ciągu ostatnich trzech lat polskie Ministerstwo Sprawiedliwości prowadziło 433 sprawy tego typu" "porwanie Aleksa" to uprowadzenie dziecka przez ojca po rozejściu się z matką. Łatwo sprawdzić. Skoro 433 sprawy są "tego typu" to po prostu znaczy że ani jedna z nich nie jest przypadkowym porwaniem dziecka spod sklepu przez bezdzietną świruskę. I tyle z twojej argumentacji. (Boszszsz, i ktoś taki jak iwles, ktoś mający tak straszne problemy ze zrozumieniem czytanego tekstu i z uargumentowaniem własnego stanowiska, ktoś taki jest moderatorem forum?) Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Nigdy 10.01.11, 20:13 Poczytaj i nie mędrkuj się tak ... Porwania dla okupu drugie wydanie Janusz Kaczmarek Magdalena Kierszka Wydanie jest z 2008 roku Z roku na rok liczba dzieci porwanych rośnie 1990 porwano 45 dzieci cztery lata później już 100 tylko w pierwszym półroczu 1998 roku aż 50.W PRL kiedy nikt nie wyróżniał się swoim statusem .A lepszym stanem posiadania legitymował ,wskie grono elit politycznych.Milicja nie odnotowała żadnych porwań .... I zapraszam do lektury Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: Nigdy 13.01.11, 15:20 babunia_wygodka, tu nie chodzi o to a przynajmniej nie powinno chodzic o to czy "czasy" dzisiaj sa bardziej niebezpieczne niz w latach 70tych, ale o to ze dawniej nie naglasnialo sie tak roznego rodzaju spraw. Dzisiaj wiecej sie o tym mowi, przez co poziom swiadomosci spolecznej powinien sie podniesc i ludzie powinni byc bardzej rozwazni i nie zostawiac dzieci samych w domu, przed sklepem, w samochodzie, jak i ograniczyc im dostep do "kreta", lekow, detergentow... Jak widac niekotrzy mimo wiedzy ostrzezenia maja w du.pie, bo "ja tylko na chwile". Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: Nigdy 10.01.11, 13:30 gabi683 napisała: > Wybacz ale nie mam 25 lat i mam swój wiek i wiem ze poprzednich czasach mało co > było do czytania w gazetach lub ocenzurowane.Było ale na mniejsza skale niż te > raz ! Kobieto naiwna, w poprzednich czasach, jak sama napisalas, gazety byly cenzurowane, wiec skad te twoje informacje, ze skala przestepstw byla mniejsza? Masz jakies wejscia w tajne akta? Za duzo "Uwagi", za malo kontaktu z rzeczywistoscia. Media zawsze podkrecaja strach i panike, a ty sie dajesz manipulowac jak dziecko, mimo, ze jestes juz starsza. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Nigdy 10.01.11, 19:52 aniorek napisała: > gabi683 napisała: > > Kobieto naiwna, w poprzednich czasach, jak sama napisalas, gazety byly cenzurow > ane, wiec skad te twoje informacje, ze skala przestepstw byla mniejsza? Masz ja Nie była mniejsza ale nie była tak nagłaśniana > kies wejscia w tajne akta? A skąd wiesz ze nie mam ? Za duzo "Uwagi", za malo kontaktu z rzeczywistoscia. Nie oglądam Uwagi ,nie mierz swoja miarą ,albo nie pij więcej > Media zawsze podkrecaja strach i panike, a ty sie dajesz manipulowac jak dziec > ko, mimo, ze jestes juz starsza. Ja się daje manipulować ? Odpowiedz Link Zgłoś
natasza1412 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 26.01.11, 18:06 widziałam i miałam ochote wziąć wózek pare metrów w bok by mamusia sie przestraszyła, ja zostawiam albo sam wózek albo nie wchodzę, żal wózka nie będzie jak ukradną szkoda gdy będzie tam dziecko lub hamulec popuści lub podejdzie psychopata lub matka co straciła dziecko i sobie wyjmie w ciągu 5 minut nieobecności matki, dziecko i potem jest tragedia. Zostawianie dziecka przed sklepem to jest pozostawienie go bez opieki grozi to paragrafem. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 13:45 nie zostawialam nigdy i nie zostawie kolejnego. nawet psa przed sklepem uwiazanego nie zostawiam, wiec tym bardziej dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: Dziecko w wózku przed sklepem 13.01.11, 15:24 Ja podobnie, nie wyobrazam sobie, ze mialabym kogos, kto mi jest najdrozszy na swiecie, zostawic bezbronnego na laske losu przed sklepem !!! Nie wyobrazam sobie nawet kota zostawic bez opieki... Odpowiedz Link Zgłoś
gupia_rzona Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 13:47 zostawiłam raz. Pomyślałam że to mało odpowiedzialne (po akcji w Łodzi bodajże, gdzie szalona kobita wyjęła niemowlaka i rzuciła nim o chodnik) i więcej tego nie robię nie widuję też a jakby nawet, to nie będę wtykała nosa Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 13:48 Nigdy w życiu nie zostawiłabym dziecka w wózku bez nadzoru. I nigdy też takiego dziecka nie widziałam, choć słyszałam opowieści że kiedys sie zostawiało, np starsze pokolenie nie widzi w tym problemu. Zareagowałabym natomiast gdybym widziała. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 13:51 nie dalej jak 4 dni temu widzialam pod szkolą Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 14:23 Ja widziałam przed sklepikiem małym, miałam ochotę przejechać wózkiem kilka metrów i schować go przed rozsądnym tatusiem... Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 14:26 miałam ochotę przejechać wózkiem kilka met > rów i schować go przed rozsądnym tatusiem... ...jak to się dzieje, że ludziskom w poczuciu własnej wyższości i większej odpowiedzialności takie patologiczne pomysły do makówek przychodzą.... Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 14:30 Przecież sama sobie odpowiedziałaś: z poczucia wyższości i większej odpowiedzialności Odpowiedz Link Zgłoś
krapheika Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 16:51 Ciekawe czy byloby co do smiechu jakby taki twoim zdaniem nieodpowiedzialny dostal zawalu na widok braku wozka albo co gorzej wezwal policje i pozwal cie o uprowadzenie.Co za durny pomysl,chowc komus wozek z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 20:57 ..w podtekście było: z głupoty, ale tego już się nie domyśliłaś, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 14:31 Przecież nie chodzi o to, żeby komuś dokuczyć, tylko, żeby się wystraszył i więcej nie zostawiał, bo może się stać nieszczęście. Pewnie, że nieczęsto ktoś porywa dziecko, ale jednak nawet to "nieczęsto" komuś się przytrafia. Co mi z tego, że to się zdarza rzadko, jak ktoś skrzywdzi moje dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 10:37 jowita771 napisał: > Przecież nie chodzi o to, żeby komuś dokuczyć, tylko, żeby się wystraszył i wię > cej nie zostawiał, bo może się stać nieszczęście. Pewnie, że nieczęsto ktoś por Nieszczęście to się może co najwyże stać przez takie idiotki jak jul-kaa. > ywa dziecko, ale jednak nawet to "nieczęsto" komuś się przytrafia. Co mi z tego > , że to się zdarza rzadko, jak ktoś skrzywdzi moje dziecko? Cegły z dachu też spadają rzadko, ale co Ci z tego, prawda? Dlatego, oczywiście, zawsze zakładasz dziecku hełm. Prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 16:17 jul-kaa napisała: > Ja widziałam przed sklepikiem małym, miałam ochotę przejechać wózkiem kilka met > rów i schować go przed rozsądnym tatusiem... Gdybys tak mi zrobila zadzwonilabym po policje i ostarzyla cie o probe porwania dziecka. Ja zawsze pod jednym polskim sklepem zostawiam,lada jest przy samej szybie i wchodze tylko jak jest pusto w sklepie,prosze o dana rzecz caly czas patrzac na dziecko.A robie tak bardzorzadko ,bo przewaznie ide z strszymi ,ale jednak czasem.Sklep jest tak maly ze inaczej nie wejde,bo stoi wystawka z ksiazkami i gazetami.A i tylko w tym jednym sklepie. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 16:44 > Ja zawsze pod jednym polskim sklepem zostawiam,lada jest przy samej szybie i wc > hodze tylko jak jest pusto w sklepie,prosze o dana rzecz caly czas patrzac na dziecko. Tylko jeśli ktoś będzie chciał je porwać czy skrzywdzić, zdąży to zrobić. Ryzykujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 10:39 angazetka napisała: > > Ja zawsze pod jednym polskim sklepem zostawiam,lada jest przy samej szybi > e i wc > > hodze tylko jak jest pusto w sklepie,prosze o dana rzecz caly czas patrza > c na dziecko. > > Tylko jeśli ktoś będzie chciał je porwać czy skrzywdzić, zdąży to zrobić. Ryzyk > ujesz. Jeżeli dachówka będzie leciała na twój wózek to zdąży spaść. Zakładaj zaraz dekiel z blachy, żeby nie ryzykować. Odpowiedz Link Zgłoś
tika-tika Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 10:45 ani dziecka ani psa nie zostawiam przed sklepem bez opieki .... zawsze proszę kogos kto przed nim stoi by się zaopiekował żart oczywiście , nigdy nigdy nie zostawiam , zawsze dziecko w spacerówce przypięte szelkami na wszelki wypadek gdyby jakiś świr chciał mi dziecko porwać . zimą jeździło w głębokim i byłam szczęśliwa że jest plandeka i nie wyciągnie mi go nikt , a niedługo po tych moich przemyśleniach była akcja pod apteką gdy chora psychicznie kobieta wywaliła dziecko z wózka . a matce się nie dziwiłam ze nie weszła z maluszkiem do apteki gdzie najczęściej w kolejce chorzy ludzie i ryzyko zarażenia dziecka. choć ja bym zaqjęła kolejkę i weszła gdy nikogo nie będzie . Odpowiedz Link Zgłoś
bu-zia Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 19:23 jaką próbę porwania? Proba porwania byłaby, jak wyrwałabym Ci wózek z rąk i uciekła. W takim wypadku jak opisywany wykazuję postawę obywatelska i zaopiekuje sie porzuconym dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 20:55 Widocznie różnie pojmujemy pojęcie "zaopiekowanie" się.... Gdybym ja miała pomysł na zaopiekowanie się to stanełabym przy wózku i popilnowała dziecka a nie chowała wózek z dzieckiem. Jakby mi taka dama wywineła podobny numer to pióra by jej poleciały Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 16:33 > miałam ochotę przejechać wózkiem kilka met > rów i schować go przed rozsądnym tatusiem... chciałabym zobaczyć Twoja mine, gdyby tatuś widział całą akcje przez okno sklepu i wezwal policję Jak nic zostałabyś oskarżona o próbe porwania. Odpowiedz Link Zgłoś
krapheika Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 16:53 O jakie zaniedbanie,widzial jak porywasz wozek.Jesli mial go w zasiegu wzroku to zadne zaniedbanie.Nikt nie chodzi przywiazany do wozka i nie oddala sie 3cm od niego Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 17:08 Nie miał w zasięgu wzroku, sklep był w głębi. I już widzę tę policję zjawiającą się w kilka sekund. Odpowiedz Link Zgłoś
krapheika Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 17:36 I co schowalabys wozek i uciekla? nie zdziw sie,policja potrafi byc szybsza niz saobie niektorzy mysla. Nie zapomnij w rekawiczkach cudzego wozka prowadzic;-P Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 21:13 A ja bym wziela wozek, odjechala spokojnie 5 metrow dzwoniac jednoczesnie na Policje z informacja, ze dziecko w wozku na ulicy zostawione bez nadzoru. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 21:16 Ale po kiego grzyba ci ten wózek zabierać???????????????? Taka mała złosliwostka kręci, co? Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 10:44 sueellen napisała: > A ja bym wziela wozek, odjechala spokojnie 5 metrow dzwoniac jednoczesnie na Po > licje z informacja, ze dziecko w wozku na ulicy zostawione bez nadzoru. I miałabyś swoją minutę satysfakcji, a potem długie tygodnie znoszenia szeptów za plecami "patrz, to ta co kradnie dzieci, lepiej na nią uważać". Wystarczy żeby ten "nierozważny" tatuś zrobił odpowiednio głośną zadymę na ulicy. A sprowadzona przez ciebie policja nie będzie przecież szukać kto dzwonił, tylko zacznie robić porządek ze zbiegowiskiem. W którym będzie ojciec z wózkiem i jakaś obca baba która chciała ten wózek ukraść razem z dzieckiem. Czyli ty. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 12:56 W sumie macie rację. Lepszym pomysłem jest wejście do sklepu i zapytanie ekspedientki, czy nie wie, czyje jest to porzucone dziecko, bo właśnie dzwoniłam w jego sprawie na policję. Dzięki za sugestię! Swoją drogą to któryś watek na ten temat, a emocje nadal gorące Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 13:00 jul-kaa napisała: > W sumie macie rację. Lepszym pomysłem jest wejście do sklepu i zapytanie eksped > ientki, czy nie wie, czyje jest to porzucone dziecko, bo właśnie dzwoniłam w je > go sprawie na policję. Dzięki za sugestię! Doskonały pomysł. Pośrednictwo kspedientki to najlepsza droga do wyrobienia sobie w otoczeniu opinii debilki. W końcu ona spotyka najwięcej ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 13:03 babunia_wygodka napisała: > Doskonały pomysł. Pośrednictwo kspedientki to najlepsza droga do wyrobienia sob > ie w otoczeniu opinii debilki. W końcu ona spotyka najwięcej ludzi. Fakt, chyba jednak się zastanowię, opinia ekspedientki i sąsiadów robiących zakupy jest dla mnie zbyt istotna. Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 13:47 jul-kaa napisała: > babunia_wygodka napisała: > > Doskonały pomysł. Pośrednictwo kspedientki to najlepsza droga do wyrobien > ia sob > > ie w otoczeniu opinii debilki. W końcu ona spotyka najwięcej ludzi. > > Fakt, chyba jednak się zastanowię, opinia ekspedientki i sąsiadów robiących zak > upy jest dla mnie zbyt istotna. Dziękuję za tak jasne przyznanie się do tego że masz sąsiadów gdzieś, ergo nie czepiasz się ich osamotnionych wózków z troski o bezpieczeństwo dzieci tylko po prostu jest to dla ciebie pretekst do odreagowania stresów i poczucia się lepszą. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Dziecko w wózku przed sklepem 12.01.11, 22:38 Zważywszy na fakt, ze nawet nie wiem za bardzo kto mieszka w domu obok, to mam w głebokim poważaniu opinie sasiadow Odpowiedz Link Zgłoś
halapta Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 14:19 Raz zastałam dziecko w wózku przed pocztą, co gorsza z wnętrza poczty w ogóle nie był on widoczny, więc babcia (jak się później okazało) nie miała w ogóle kontroli nad tym co się dzieje z jej wnuczkiem. Kiedy ja nadchodziłam mały akurat się obudził, rozejrzał, ze w około nikogo swojego i się strasznie rozpłakał. Szybko wbiegłam do środka i mówię, ze przed pocztą w wózku dziecko bardzo płacze, a kobita na mnie wyskoczyła, ze słyszy i ze zaraz do niego pójdzie (akurat była jej kolejka). Ja wtedy miałam kilkutygodniowe niemowlę, wiec stojąc w tej kolejce i słysząc płaczu tego dziecka (specjalnie nie zamknęłam drzwi) walczyłam ze swoimi łzami. Za chwilę wchodzi jakaś młoda kobieta i do mnie z pyskiem, ze przed pocztą w wózku dziecko strasznie płacze i pewnie się boi itd, wiec ja jej na to, ze to nie moje dziecko, a ów babcia już na całego się rozdarła: "przecież muszę załatwić sprawy, zaraz idę!!!!!". Więc kobita tez grzecznie w kolejce stanęła. Babcia załatwiła i poszła, usłyszałyśmy tylko "i czego się drzesz!?" Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 14:24 ranyyy...i pomysleć mógłby człowiek , że na tym świecie to same histeryczki i krzykliwe baby... Powa Waszych wrzaskach dzieciak pewnie sam się rozwrzeszczał jeszcze bardziej... Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 19:23 halapta napisała: Szybko wbiegłam do środka i mówię, ze przed poc > ztą w wózku dziecko bardzo płacze, a kobita na mnie wyskoczyła, ze słyszy i ze > zaraz do niego pójdzie (akurat była jej kolejka). Ja wtedy miałam kilkutygodnio > we niemowlę, wiec stojąc w tej kolejce i słysząc płaczu tego dziecka (specjalni > e nie zamknęłam drzwi) walczyłam ze swoimi łzami.> > Za chwilę wchodzi jakaś młoda kobieta i do mnie z pyskiem, ze przed pocztą w wó > zku dziecko strasznie płacze .... Więc kobita tez grzecznie w kolejce stanęła. Wzruszajace...jedna walczac ze lzami stala pokornie i miala w d...placzace dziecko, druga z pyskiem wpadla po czym tez majac w d...stanela w kolejce, a wystarczylo przecie zabawic dzieciaka kilka minut skoro babcia juz byla przy okienku, skoro was tak bardzo wzruszyl los dzieciecia. Jak widac na zwracanie uwagi, darcie pyska i lzy mozna sie zdobyc a juz na cos konkretnego nie Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 10:46 hanalui napisała: > Wzruszajace...jedna walczac ze lzami stala pokornie i miala w d...placzace dzie > cko, druga z pyskiem wpadla po czym tez majac w d...stanela w kolejce, a wystar > czylo przecie zabawic dzieciaka kilka minut skoro babcia juz byla przy okienku, > skoro was tak bardzo wzruszyl los dzieciecia. Jak widac na zwracanie uwagi, da > rcie pyska i lzy mozna sie zdobyc a juz na cos konkretnego nie No coś ty, przecież one musiały załatwić psrawę na poczcie, bo inaczje kolejka by im przeszła Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 14:44 Z pełną świadomością zostawiam. Kiedyś zareagowałam i mamusia nie była zadowolona. Generalnie mam zasadę nie wtrącania się. Tu myślałam, że pani dziecka po prostu nie słyszy. No cóż, pomyłka. Odpowiedz Link Zgłoś
piegowata9 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 14:56 Mam u siebie jeden sklep (drugi jest w środku tak wąski, że ludzie ledwo się mieszczą. O wózku mowy nie ma, więc odpada w przedbiegach), do którego prowadzą długie i strome schody. Jeśli młoda zaśnie podczas spaceru, to zostawiam, ALE... ... zakupy robię "od progu". Dosłownie: stoję na progu i mówię, co potrzebuję. Zakupy dostaję do ręki. W ten sposób też płacę. Sprzedawczynie są bardzo miłe i nikogo nie dziwi, że nie chcę dziecka z oczu stracić. Jeśli robię zakupy z dzieckiem na ręku, najczęściej sprzedawczyni pomaga mi je znieść na dół. Dziwne jakieś Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 15:55 Czasem widuję, nie reaguję, to nie moje dziecko a matka może nie życzyć sobie ingerencji obcej osoby w dodatku bezdzietnej w opiekę nad własnym dzieckiem, zatem nie reaguję, nie mój interes. Poza tym w Polsce nie dochodzi do masowych ( czy choćby sporadycznych ) porwań małych dzieci sprzed sklepu. Nie reaguję też jak małolat kupuje piwo lub flaszkę w sklepie a ekspedientka nie prosi o dowód. To sprawa ekspedientki ( i ona w razie czego będzie miała kłopoty ) i względnie rodziców tegoż młodziana, jak go wychowali tak teraz mają. Gdyby chciała zajmować się obcymi dziećmi zostałabym nianią bądź przedszkolanką. Odpowiedz Link Zgłoś
krapheika Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 16:58 Nie zostawiam,bo nie mam takowej potrzeby,wszystkie sklepy sa przystosowane do wozkow, we wszystkich sa windy,jesli sa to sklepy dwu,trzy poziomowe. Raz widzialam pusty wozek przed sklepem, wozkow z zawartoscianikt nie zostawia widocznie Odpowiedz Link Zgłoś
anmoko Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 17:05 Zostawialam kiedy wchodzilam do malego sklepu- zawsze tak, zeby moc widziec dziecko ze srodka lub robilam zakupy w "progu". W samochodzie tez zostawiam - jak musze wyjsc na chwile, a na dodatek dziecko spi. Nie wyobrazam sobie ciagac dzieciaka ze soba do ciasnego warzywniaka. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kaa Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 17:12 anmoko napisała: > W samochodzie tez zostawiam www.gadu-gadu.pl/5533138137352447432/zapalil-sie-samochod-z-dziecmi-w-srodku Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 17:28 Bo wszyscy kierowcy maja w aucie zapalniczki do kuchenek.. Odpowiedz Link Zgłoś
krapheika Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 17:39 I wszyscy sa palaczami,ktorzy klada na tylnym siedzeniu zapalki i zapalniczki Moj syn przypiety w foteliku nie jest w stanie nic ruszyc,nawet gdyby takowa zapalniczka lezala,to by jej nie dosiegnal.Tez zostawiam w aucie.Na caaala minute by wypakowac zakupy,wozek itd.z bagaznika,albo zaplacic w automacie za parking. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 18:18 Uważaj, bo ktoś chcąc Cię nauczyć rozumu włamie się do samochodu i przeparkuje go przecznicę dalej Odpowiedz Link Zgłoś
krapheika Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 18:27 Gdyby mi przeparkowal pod dom gdzie luki do parkowania sa tak waskie,ze zostaje 30cm po zlozeniu lusterekz kazdej strony bylabym mu nawet wdzieczna Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 19:33 > Gdyby mi przeparkowal pod dom gdzie luki do parkowania sa tak waskie,ze zostaje > 30cm po zlozeniu lusterek: Mhm, a ty jeszcze dajesz radę wysiąść, tjaa Odpowiedz Link Zgłoś
krapheika Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 19:44 Nie napisalam,ze tam parkuje,tylko,ze takie luki sa,moze gosciu sprobowac szczescia Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 10:49 jul-kaa napisała: > anmoko napisała: > > W samochodzie tez zostawiam > > www.gadu-gadu.pl/5533138137352447432/zapalil-sie-samochod-z-dziecmi-w-srodku Nie strasz, nie strasz, bo się zes*asz. Hełm dla dziecka już masz? Bo wiesz, cegły lecące z dachu to są powszechniejsze niż zapalające sie samochody. Będziesz ryzykować? Odpowiedz Link Zgłoś
indigo_kid Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 13:36 babunia_wygodka napisała: > Hełm dla dziecka już masz? Bo wiesz, cegły lecące z dachu to są powszechniejsze> niż zapalające sie samochody. Będziesz ryzykować? możesz to poprzeć jakimiś danymi statystycznymi? cegłówki lecącej z dachu jeszcze w życiu nie widziałam a płonące samochody już 3 na własne oczy, nie wspomnę o ilu słyszałam i ile obejrzałam w tv, Internecie itd Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 13:50 indigo_kid napisała: > babunia_wygodka napisała: > Hełm dla dziecka już masz? Bo wiesz, cegły lecą > ce z dachu to są powszechniejsze> niż zapalające sie samochody. Będziesz ry > zykować? > > możesz to poprzeć jakimiś danymi statystycznymi? > > cegłówki lecącej z dachu jeszcze w życiu nie widziałam a płonące samochody już > 3 na własne oczy, nie wspomnę o ilu słyszałam i ile obejrzałam w tv, Internecie > itd A ja cegłówki (lub cokolwiek innego - dachówki, sople, blacharkę, płaty papy) ładnych kilka razy i to w momencie upadku, za to samochód tylko jeden. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 11.01.11, 08:29 babunia_wygodka napisała: > jul-kaa napisała: > > > anmoko napisała: > > > W samochodzie tez zostawiam > > > > www.gadu-gadu.pl/5533138137352447432/zapalil-sie-samochod-z-dziecmi-w-srodku > > Nie strasz, nie strasz, bo się zes*asz. > > Hełm dla dziecka już masz? Bo wiesz, cegły lecące z dachu to są powszechniejsze > niż zapalające sie samochody. Będziesz ryzykować? trollica jesteś i tyle taki gó...zjad Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 17:05 nigdy nie zostawiałam. ale też rzadko robiłam zakupy, większość zakupów robił mąż. Odpowiedz Link Zgłoś
asienka28035 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 17:48 Nigdy nie zostawiłam,nigdy nie widziałam,żeby ktoś inny zostawił Odpowiedz Link Zgłoś
prigi Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 17:47 zdarzyło się parę razy.raz przy sklepiku osiedlowym, gdy wskoczyłam po chleb (robiłam zakupy z progu) i częściej przy warzywniaku-wózek przy szybie, od lady do wózka z 2 kroki. nie ma tam miejsca na 5 osób, a co dopiero na wózek a gdyby ktoś wpadł na pomysł przesuwania mojego wózka, aby mnie nauczyć 'rozumu', gorzko by tego pożałował. Odpowiedz Link Zgłoś
iza232 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 18:21 Zostawiałam czasem. Widuję. Nie reaguję. Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 19:12 jul-kaa napisała: > Zostawiacie? Widujecie? Reagujecie? Nigdy czegoś takiego nie zrobiłam, jak moje dzieci jeszcze wózkiem jeździły. Uważam takie zachowanie za patologię i totalny brak wyobraźni. Rozumiem, ze dla osób, które zostawiają dzieci w wózku pod sklepem własne dzieci są mniej ważne/cenne niż cokolwiek innego czego nie zostawiliby na środku ulicy wchodząc do sklepu (kluczyki od samochodu, pieniądze, biżuteria - zresztą dopiszcie co chcecie). No ale oczywiście pustogłowów w tym narodzie nie brakuje i jeszcze pyszczą jak im się zwróci uwagę, a jak coś się stanie to wyją z nieszczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
bu-zia Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 19:29 nie zostawiłam i reaguję jak widzę. Dla mnie to szczyt głupoty. Ostatnio nawet (mieszkam na wsi z takimi wlasnie malymi sklepikami, w dodtku z kilkom schodkmi bez mozliwosci wjechnia wózkiem. Pani (mm/babcia?) zostawi dziecko w wozku i wchodzi do sklepu. Kolejka, pani stanęła - mowie do niej zeby podeszła bez kolejki - nie bo ma duzo zakupow, proponuje ze zaklepie jej kolejke a potem jak bedzie kupowac to posteje przy wozku - pani dziekuje, ale nie widzi potrzeby. Coz, na siłe nie bede sie wpychac gdzie mnie nie chca. Wszystko ok, dziecko spi, moze w okolicy porywaczy nie ma, ale jedno co jest i to niebezpieczne!!! - ruch samochodowy. Ja od razu widze jak samochod wjezdza w taki pozostawiony wozek Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 21:35 Jakby samochód wpadł w poślizg to nawet dwie dorosłe osoby stojące przy wózku by nie pomogły. Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 10:55 bu-zia napisała: > to niebezpieczne!!! - ruch samochodowy. Ja od razu widze jak samochod wjezdza w > taki pozostawiony wozek To się lecz, a nie wciągaj w swoje paranoje niewinnej babci. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 19:32 osa551 napisała: , które zostawiają dzieci w wózku pod sklepem własne dziec > i są mniej ważne/cenne niż cokolwiek innego czego nie zostawiliby na środku uli > cy wchodząc do sklepu (kluczyki od samochodu, pieniądze, biżuteria - zresztą do > piszcie co chcecie). Statystycznie czesciej dochodzi do kradizey, zagrabienia, przywlaszczenia itd samochodow, bizuterii, kasy, cennych rzeczy niz porwan dzieci w wozkach. Nie zostawialam bo nie mialam takiej potrzeby, sklepy sa u mnie przystosowane do wozkow Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 19:39 > Statystycznie czesciej dochodzi do kradizey, zagrabienia, przywlaszczenia itd s > amochodow, bizuterii, kasy, cennych rzeczy niz porwan dzieci w wozkach. > Statystyka to coś, co w naszym mniemaniu dotyka tylko innych a nie nas. Na tym forum/forach jak statystycznie jest 0,000001% szansy, że dziecko będzie chore, to ciężarna matka odchodzi od zmysłów, a jak już jej się uda urodzić szczęśliwie zdrowe dziecko, to co poniektórym pada na mózg i zostawiają pod sklepem, żeby statystycznie za którymś razem jakaś schizofreniczka wywaliła im dwumiesięczniaka z wózka. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 21:05 O wiele większa szansa jest na wypadek samochodowy niż atak schizofreniczki. Rozumiem, że zapobiegliwe mamusie nie jeżdżą ze swoimi dziećmi samochodami? Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 10:57 osa551 napisała: > Statystyka to coś, co w naszym mniemaniu dotyka tylko innych a nie nas. > > Na tym forum/forach jak statystycznie jest 0,000001% szansy, że dziecko będzie > chore, to ciężarna matka odchodzi od zmysłów, a jak już jej się uda urodzić szc > zęśliwie zdrowe dziecko, to co poniektórym pada na mózg i zostawiają pod sklepe > m, żeby statystycznie za którymś razem jakaś schizofreniczka wywaliła im dwumie > sięczniaka z wózka. Na 40 lat mojego życie takie zdarzenie wystąpiło raz i znam je z gazet. W tym samym czasie wystąpiło blisko 10 upadków czegoś ciężkiego z dachu widzianych przeze mnie osobiście. Masz już ten hełm przeciwdachówkowy dla dziecka, czy też uważasz że statystyka ciebie nie dotknie? Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: Dziecko w wózku przed sklepem 13.01.11, 15:36 Co roku zdarzaja sie kradzieze samochodow z dziecmi, ktore nierozwazni rodzice pozostawili wewnatrz same. Na szczecie zlodzieje zazwyczaj porzucaja dzieci nie czyniac im krzywdy... Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 10:54 osa551 napisała: > Nigdy czegoś takiego nie zrobiłam, jak moje dzieci jeszcze wózkiem jeździły. Uw > ażam takie zachowanie za patologię i totalny brak wyobraźni. A trzęsienie portkami na myśl o odwróceniu się od wózka to totalny nadmiar wyobraźni. > Rozumiem, ze dla osób, które zostawiają dzieci w wózku pod sklepem własne dziec > i są mniej ważne/cenne niż cokolwiek innego czego nie zostawiliby na środku uli > cy wchodząc do sklepu (kluczyki od samochodu, pieniądze, biżuteria - zresztą do > piszcie co chcecie). Nie, paniusiu, to nie tak działa. Kluczyków, pieniędzy i biżuterii nie zostawia się bez opieki byle gdzie, bo jest bardzo wielu "chętnych" na nie. Dlatego niebezpieczeństwo ich utraty jest duże. Na dziecko "chętnych" praktycznie nie ma, dlatego też praktycznie nie ma żadnego niebezpieczeństwa. > No ale oczywiście pustogłowów w tym narodzie nie brakuje i jeszcze pyszczą jak > im się zwróci uwagę, a jak coś się stanie to wyją z nieszczęścia. Znacznie więcej jest pustogłowów wyjących do nieszczęścia wyobrażonego, chociaż w praktyce właściwie nieistniejącego. Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: Dziecko w wózku przed sklepem 13.01.11, 15:46 Na dziecko "chętnych" praktycznie nie ma, dlatego też praktycznie nie ma żadnego niebezpieczeństwa. Wez kopnij sie na strone zaginieni.pl... o tu, u gory po prawej stronie ekranu, dowiesz sie moze paru rzeczy o kotrych jawnie nie masz zielonego pojecia. Paniusiu, sadzac po nicku stara, a glupia kobieto, bol po stracie samochodu jest nieporownywalnie mniejszy niz po stracie dziecka, no chyba ze ty z tych co uwazaja ze auto to najwazniejszy czlonek rodziny, a to przepraszam w takim razie. Ja na wszelki wypadek staram sie nie kusic losu... Odpowiedz Link Zgłoś
sonia-3 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 19:35 Sama nigdy nie zostawiałam, a i nie widziałam , aby w wózku ktoś zostawił. Ale przed świętami na parkingu przed marketem, to i owszem miałam okazję interweniować, bo w aucie zaparkowanym obok naszego auta, w niebogłosy, wrzeszczał maluch, zostawiony sam ( tatuś zostawił go śpiącego i poszedł na zakupy). Była to godzina 20, więc ciemno i tatuś nie widział większego problemu. Myślałam, że go zagryzę. Odpowiedz Link Zgłoś
nellyssima Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 19:50 Tak , przed sklepem zdarzyło mi się zostawić, ale tylko gdy dziecko spał i tylko, gdy miałam wózek cały czas w zasięgu wzroku. W samochodzie NIGDY nie zostawiam i NIGDY bym nie zostawiła nawet na chwilę. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 09.01.11, 19:50 czy ów opiekun równie niefrasobliwie zostawiłby pod sklepem portfel. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 09.01.11, 21:01 Dla obcego człowieka o wiele większą wartość przedstawia portfel niż cudze dziecko. Ile dziennie jest kradzieży portfela i innych wartościowych przedmiotów a ile kradzieży dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 09.01.11, 21:09 gazeta_mi_placi napisała: Dla obcego człowieka o wiele większą wartość przedstawia portfel niż cudze dziecko. Ale dla rodzica większą wartość powinno stanowić dziecko, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 09.01.11, 21:33 Owszem, większe prawdopodobieństwo ( i to o wiele wyższe ) jest wypadku samochodowego. Rozumiem, że żadna matka nie powinna jeździć z dzieckiem samochodem? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 09.01.11, 21:36 pieniadze rzecz nabyta, a ilu znasz rodzicow, albo syszales o takich, ktorzy machneliby reka po uprowadzeniu im dziecka, na zasadzie: zrobimy sobie nowe? Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: 10.01.11, 03:52 iwles napisała: > a ilu znasz rodzicow, albo syszales o takich, ktorzy machneliby reka po uprowadzeniu im dziecka, A ilu znasz rodzicow, ktorym uprowadzono dziecko?? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: 10.01.11, 10:54 a Ty znasz takich rodziców, którzy ewentualnie tak własnie by zareagowali ? "zrobili" sobie nowe dziecko zamiast ? a może znasz takich ludzi, którzy po ukradzeniu im portfela całe życie podporządkowaliby temu, by ten portfel odnaleźć, zamiast szybko zablokować karty i wyrobic nowe dokumenty ? Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: 10.01.11, 11:00 iwles napisała: > a Ty znasz takich rodziców, którzy ewentualnie tak własnie by zareagowal > i ? "zrobili" sobie nowe dziecko zamiast ? Dlaczego unikasz odpowiedzi na takie proste pytanie? Ilu znasz rodziców którym porwano dziecko? Może być nawet znajomość przez siostrę szwagra wujka teściowej. Nie musi być osobista. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: 10.01.11, 11:05 Ilość znanych przypadków nie będzie miała do rzeczy, kiedy taka historia przytrafi się nam, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: 10.01.11, 11:09 imasumak napisała: > Ilość znanych przypadków nie będzie miała do rzeczy, kiedy taka historia przytr > afi się nam, prawda? To co, masz już ten hełm na wypadek spadających cegieł? Czy może jednak ryzykujesz życiem dziecka? Bo wiesz, jakby Ci się taka historia przytrafiła to ilość pozostałych przypadków nie będzie chyba miała nic do rzeczy, co? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: 10.01.11, 11:23 Przede wszystkim nie spaceruję w miejscach, gdzie istnieje ryzyko, że spadnie cegła. Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: 10.01.11, 11:54 imasumak napisała: > Przede wszystkim nie spaceruję w miejscach, gdzie istnieje ryzyko, że spadnie c > egła. Czyli jak spacerujesz? Środkiem jezdni? Przecież z każdego dachu może spaść. Jedyne miejsce gdzie nie może to afrykańska sawanna. Ale nie mieszkamy tam od kilkuset tysięcy lat. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: 10.01.11, 12:40 co prawda nie jestem po szkole budowlanej, ale wydaje mi sie, że dachy nie są budowane z cegły ? Odpowiedz Link Zgłoś
annvangier Re: 10.01.11, 13:24 sa jeszcze sople lodu, bryły sniegu, i wszelkie doniczki i inne rzucane przez wsieklych/chorych ludzi ciezkie przedmioty przez okna a skumaj sobie ten wypadek www.fakt.pl/Dziecku-pekla-czaszka-od-uderzenia-kluczem,artykuly,67588,1.html nawet jak rodzic/opiekun jest obok dziecka nie uchroni go przed wszystkim sama dzieciaka nigdy nie zostawiam bo mam opanowane miejsca zakupów "bez barier" ale nie ma co siać paranoicznych wizji o schizofrenikach czy porywaczach bo to jednak marginalne, a jak kto chce dziecko ukraść to chyba i tak poluje na ofiarę długo bardziej prawdopodobny jest atak jakiegos puszczonego bez smyczy psa, czy to ze dziecko zwyczajnie sie zlęknie, ale jak ktoś gdy nie ma kolejki a okolica spokojna - na minutę wskoczy po chleb, nie widze w tym jakiegoś strasznego zaniedbania Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: 10.01.11, 14:43 mówisz, że na minutę do sklepu wpadnie, więc nic się nie stanie.... w moim mieście był taki przypadek, że dziadek zostawił na chwilkę po jednej stronie ulicy 5-letnią wnuczkę z wózkiem z drugim wnuczkiem. Po chwili mała zostawiła wózek i ruszyła za dziadkiem. Przejeżdżający samochód nie miał szans wyhamować, dziewczynka zginęła. Ja dziękuję bardzo za takie doświadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: 10.01.11, 14:45 zapomniałam napisać: dziadek poszedł też tylko na chwilę, do kiosku ruchu, więc nawet nigdzie nie wchodził, do żadnego budynku, jak np. wchodzi się do sklepu po chleb. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: 10.01.11, 19:21 A ja znam przypadek, że dwójka dzieci zginęła w wypadku samochodowym, zatem uważam, że matki które wożą swoje dzieci autami są nieodpowiedzialne. Poczytajcie statystyki, o wiele częściej zdarzają się śmiertelne ( lub ciężkie kalectwo ) wypadki samochodowe niż śmierć ( ciężkie kalectwo ) z powodu zostawienia wózka przed sklepem. Zatem drogie Mamy nie woźcie w samochodach swoich dzieci, chyba że wolicie być nieodpowiedzialne i uważać, że ta statystyka Was nie dotyczy Odpowiedz Link Zgłoś
kaja954 Re: 13.01.11, 05:20 gazeta, wytlumacz.czyli jesli moje dzieci jezdza ze mna w samochodzide to jestem nieodpowiedzialna? i do tego dwoje? pomnaza odpowiedzialnosc sytuacji.ostroznosc i nieuwaga to 2 rozne rzeczy... nigdy bym nie zostawila dziecka przed sklepem. twoja satystyka dotyka wiekszosc,chyb,a ze dopadla cie literowka. kulnales Odpowiedz Link Zgłoś
annvangier Re: 11.01.11, 08:41 czyli według ciebie nie można od ózka się nawet odwrócić, czytałas artykuł z linku rozpedzony śrubokręt pędzący wirując uderza w czaszkę dziecka podczas spaceru w przedszkolu czyli morał taki Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: 11.01.11, 16:58 Sama znam przypadek, że uczeń szkoły zawodowej będąc na praktykach "dla jaj" wyrzucił przez okna wieżowca kubek ( na szczęście nic się nie stało nikomu, ale gdyby pod oknami przechodziła matka z dzieckiem w wózku )... Ludzie ( np.pijani lub w nerwach albo nastolatkowie ) wyrzucają z okien różne rzeczy, może niech Mamy idąc na spacer z dzieckiem nie przechodzą pod niczyimi oknami? Licho nie śpi... Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: 11.01.11, 17:14 też znam przypadek, że uczeń budowlanki na praktykach rzucał cegłami. I to był ostatni jego dzień w szkole, został z niej wywalony 3 lata nauki poszłooooo .... Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: 11.01.11, 18:30 W tym przypadku była to inna szkoła zawodowa, a miejsce praktyk w wieżowcu z różnymi innymi firmami z różnych branż, więc jak widzisz coś może spaść nie tylko z budowy... Trzeba uważać i omijać wieżowce, wysokie bloki itp. Licho nie śpi... Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: 11.01.11, 10:12 iwles napisała: > > mówisz, że na minutę do sklepu wpadnie, więc nic się nie stanie.... > > w moim mieście był taki przypadek, że dziadek zostawił na chwilkę po jednej str > onie ulicy 5-letnią wnuczkę z wózkiem z drugim wnuczkiem. Po chwili mała zostaw > iła wózek i ruszyła za dziadkiem. Przejeżdżający samochód nie miał szans wyhamo > wać, dziewczynka zginęła. > Ja dziękuję bardzo za takie doświadczenia. Twoja potrzeba znalezienia ponurej historii jest naprawdę przepotężna. W tej udało ci się nawet włączyć wózek dziecinny. Szkoda że cała reszta jest kompletnie nie na temat: 1) Chodzi o zostawianie wózka, a nie dużego mobilnego dziecka. 2) Zostawienie "pod sklepem" to z definicji nie jest zostawienie po drugiej stronie ulicy. Odpowiedz Link Zgłoś
hummer A kominy? :) 10.01.11, 23:00 iwles napisała: > > co prawda nie jestem po szkole budowlanej, ale wydaje mi sie, że dachy nie są b > udowane z cegły ? > > Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: 10.01.11, 13:12 Chodzi o to, żeby niepotrzebnie nie ryzykować. A ryzykiem jest zostawianie dziecka bez opieki i nie chodzi tylko o możliwość ewentualnego porwania. Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: 10.01.11, 13:52 imasumak napisała: > Chodzi o to, żeby niepotrzebnie nie ryzykować. A ryzykiem jest zostawianie dzie Czyli co, zakładasz dziecku ten hełm przeciw dachówkom czy też niepotrzebnie ryzykujesz że coś mu spadnie na głowę podczas psaceru chodnikiem? > cka bez opieki i nie chodzi tylko o możliwość ewentualnego porwania. A o co jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
hummer Re: 10.01.11, 23:05 imasumak napisała: > Chodzi o to, żeby niepotrzebnie nie ryzykować. A ryzykiem jest zostawianie dzie > cka bez opieki i nie chodzi tylko o możliwość ewentualnego porwania. Chyba przesadzacie. Co innego wejść do marketu, a co innego kupić marchewkę w zieleniaku. Takiej małej puszcze, gdzie na stojąco trudno się pomieścić, a co dopiero z wózkiem, który stoi od rodzica oddzielony li tylko szybą. Odpowiedz Link Zgłoś
aniorek Re: 10.01.11, 14:37 babunia_wygodka napisała: > imasumak napisała: > > > Przede wszystkim nie spaceruję w miejscach, gdzie istnieje ryzyko, że spa > dnie c > > egła. > > Czyli jak spacerujesz? Środkiem jezdni? Przecież z każdego dachu może spaść. > Jedyne miejsce gdzie nie może to afrykańska sawanna. Ale nie mieszkamy tam od k > ilkuset tysięcy lat. Umieram ze smiechu, czytajac te dyskusje. A ostatnio tez goscia gdzies znak drogowy zabil, wiec do tego wszystkiego dochodza znaki, jak w monty pythonie - zlosliwe znaki drogowe napadaja na ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: 10.01.11, 19:36 Matki przechodzące koło znaków drogowych z dzieckiem są wobec tego nieodpowiedzialne. Co prawda znaki które zabijają przechodniów zdarzają się niezwykle rzadko, ale niechby jeden taki przypadek na 10 lat ( jak pisała inna forumka ) to przecież dziecku życia nie zwróci, zatem trzeba je omijać szerokim łukiem aby nie kusić losu Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: 10.01.11, 21:56 babunia_wygodka napisała: > imasumak napisała: > > > Przede wszystkim nie spaceruję w miejscach, gdzie istnieje ryzyko, że spa > dnie c > > egła. > > Czyli jak spacerujesz? Środkiem jezdni? Przecież z każdego dachu może spaść. > Jedyne miejsce gdzie nie może to afrykańska sawanna. Ale nie mieszkamy tam od k > ilkuset tysięcy lat. Paranoja,taki strach ze lepiej z domu nie wychodzic. Jak bylam nastolatka to dziewczynie w parku,jakis glupi mody chlopak wrzucil cegle do wozka . Spadla obok glowy dziecka,pamietam jak byla afera,bo znala go z widzenia i dzieciaki pomogly i znalezli rodzicow. Wiec nawet do parku nie wchodz bo ceglowka cie dopadnie. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: 10.01.11, 11:17 a ty ile znasz osób, które wchodząc do sklepu świadomie zostawiają przed wejściem portfel ? całe moje zdanie brzmiało: ilu rodziców znasz/bądź słyszałeś o takich rodzicach, którzy machnęliby ręką na uprowadzone dziecko, a nie: ilu rodziców znasz, którym uprowadzono dziecko i oni "machnęli na nie ręką". Ja nie muszę znać osobiście, wystarczą mi informacje o zaginionych/uprowadzonych dzieciach z mediów. O żadnym uprowadzonym portfelu sprzed sklepu nigdy nie słyszałam. Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: 10.01.11, 11:57 iwles napisała: > a ty ile znasz osób, które wchodząc do sklepu świadomie zostawiają przed wejści > em portfel ? A ty ile znasz osób które świadomie zostawiają pod sklepem samochód? > całe moje zdanie brzmiało: ilu rodziców znasz/bądź słyszałeś o takich rodzicach > , którzy machnęliby ręką na uprowadzone dziecko, > a nie: > ilu rodziców znasz, którym uprowadzono dziecko i oni "machnęli na nie ręką". Nie znam takich rodziców, skoro naprawdę potrzebujesz to wiedzieć. I co z tego wynika? > Ja nie muszę znać osobiście, wystarczą mi informacje o zaginionych/uprowadzonyc > h dzieciach z mediów. O żadnym uprowadzonym portfelu sprzed sklepu nigdy nie sł > yszałam. Informacje z mediów? To ile takich informacji rocznie, na miliony wózkowych dzieci, słyszysz? Hę? Odpowiedź "znajdź sobie sama" będzie oczywiście znaczyła "nie słyszałam takiej od lat ale się nie przyznam". Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: 10.01.11, 12:25 > A ty ile znasz osób które świadomie zostawiają pod sklepem samochód? bardzo dużo, > Informacje z mediów? To ile takich informacji rocznie, na miliony wózkowych dzi > eci, słyszysz? Hę? > Odpowiedź "znajdź sobie sama" będzie oczywiście znaczyła "nie słyszałam takiej > od lat ale się nie przyznam". nie odpowiem znajdź sobie sama, bo dla mnie utrata portfela i utrata dziecka to zupełnie dwa różne kalibry nieporównywalne. Wystarczy, że zginie jedno dziecko na 10 lat - to jest to o jedno dziecko za dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: 10.01.11, 12:55 iwles napisała: > > > A ty ile znasz osób które świadomie zostawiają pod sklepem samochód? > > bardzo dużo, No popatrz, a aportfela jakoś nikt. Co za nielogiczność, prawda? > > Informacje z mediów? To ile takich informacji rocznie, na miliony wózkowy > ch dzi > > eci, słyszysz? Hę? > > Odpowiedź "znajdź sobie sama" będzie oczywiście znaczyła "nie słyszałam t > akiej > > od lat ale się nie przyznam". > > > nie odpowiem znajdź sobie sama, bo dla mnie utrata portfela i utrata dziecka to > zupełnie dwa różne kalibry nieporównywalne. To ich nie porównuj. Nie moim pomysłem jest porównywanie kosztu utraty portfela z kosztem utraty dziecka. > Wystarczy, że zginie jedno dziecko na 10 lat - to jest to o jedno dziecko za du > żo. Prawda. I? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta porwanie w tesco 11.01.11, 12:43 swojego czasu byla afera, ze porwano dzieco w tesco- jaiego chlopca- uspiono go nasaczoną siereczą, wzieto na rece i porywacz ucieł, na oczach opiekuna- nie pamietam czy mamy, babci, taty afera na 100 fajere- strach nawet do sklepu z dzieciem wchodzic calą polsę to obiegło, ale ktos wpadł na to, zeby zadzwonic do tesco tesco zdziwione, nic takiego sie nie wydarzyło Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: porwanie w tesco 11.01.11, 14:54 to, że od lat krąży legenda o porwaniu dziecka na narządy nie jest jednoznacznie dowodem, że porwania dzieci się nie zdarzają wcale. ps. a skąd ty wiesz, że zadzwoniono do tesco i kto zadzwonił i do którego tesco ? czyżbyś tworzyła ciąg dalszy legendy ? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: porwanie w tesco 11.01.11, 17:02 To nie było Tesco tylko Carrefour, wiem bo tak się akurat składa, że to dziecko było mojej dobrej koleżanki szwagierki brata najbliższego jej sąsiada. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: porwanie w tesco 12.01.11, 10:33 nie nie, to było z pewnoscią tesco Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: porwanie w tesco 12.01.11, 10:32 iwles napisała: > > to, że od lat krąży legenda o porwaniu dziecka na narządy nie jest jednoznaczni > e dowodem, że porwania dzieci się nie zdarzają wcale. > > ps. a skąd ty wiesz, że zadzwoniono do tesco i kto zadzwonił i do którego tesco > ? czyżbyś tworzyła ciąg dalszy legendy ? > z tego co pamietam wypowiadał sie Pan z tesco wraz z jakas reporterą- w tv a zdarzaja sie rozne rzeczy- jedna sądzę ze mozna dziecku zrobic wiekszą krzywdę ciągle patrzac za ramie w obawie przed złodziejem nerek niz rozsądnym luzem btw w hipermaretach jest monitoring, na parkingach takze- juz lepiej uprowadzic dziecko na placu zabaw wiadomo, ze nie wolno zostawiac dziecka w wozeczku przed hipermarketem czy duzym sklepem, ale jak idzie sie do osiedlowego malego sklepiu i robi zakupy jedną nogą to nie oniec swiata a jak ktos bedzie chcial porwac dziecko to co za problem wyrwac kobiecie z rąk wozek i pobiec? dasz rade chlopu? bo ja nie poza tym, mam wieksze dziecko, ale pamietam ze ja kajdankami do wozka sie nie przykuwalam. jak siedzialam na lawce w parku i czytalam siazke to wozek stal po prostu obok Odpowiedz Link Zgłoś
hummer Szczególnie jeśli jest jedynakiem. 10.01.11, 22:57 imasumak napisała: > gazeta_mi_placi napisała: > > Dla obcego człowieka o wiele większą wartość przedstawia portfel niż cudze d > ziecko. > > Ale dla rodzica większą wartość powinno stanowić dziecko, prawda? Pamiętasz jak opowiadałem, jak się zgubiłem. Ile można się mamy trzymać za rękę? Nawet kochane dziecko skona, jak nie będzie co jeść. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Szczególnie jeśli jest jedynakiem. 11.01.11, 10:28 hummer napisał: Pamiętasz jak opowiadałem, jak się zgubiłem. Nie pamiętam Ile można się mamy trzymać za rękę Nie rozśmieszaj mnie. Dziecko w wieku "wózkowym" z pewnością jeszcze się kwalifikuje do stałej opieki. Nawet kochane dziecko skona, jak nie będzie co jeść. Nie zostawiałam samych dzieci pod sklepem i nikt z głodu nie skonał. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 00:28 gazeta_mi_placi napisała: > Dla obcego człowieka o wiele większą wartość przedstawia portfel niż cudze dzie > cko. > Ile dziennie jest kradzieży portfela i innych wartościowych przedmiotów a ile k > radzieży dziecka? Czy ja wiem. Jestem w stanie sobie wyobrazic sytuacje, gdzie za przecietne male dziecko mozna dostac wiecej niz wygnieciona dwudziestke, zablokowana karte i troche bilonu z przecietnego portfela. Kwestia znajomosci rynkow zbytu. Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 11:02 cherry.coke napisała: > gazeta_mi_placi napisała: > > > Dla obcego człowieka o wiele większą wartość przedstawia portfel niż cudz > e dzie > > cko. > > Ile dziennie jest kradzieży portfela i innych wartościowych przedmiotów a > ile k > > radzieży dziecka? > > Czy ja wiem. Jestem w stanie sobie wyobrazic sytuacje, gdzie za przecietne male > dziecko mozna dostac wiecej niz wygnieciona dwudziestke, zablokowana karte i t > roche bilonu z przecietnego portfela. Kwestia znajomosci rynkow zbytu. Koszty takiego interesu są też znacznie większe niż pozyskania wygniecionej karty i zablokowanej dwudziestki. Dlatego znacznie korzystniej jest pozyskiwać portfele. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 11:07 Ale tu nawet nie chodzi o porównanie co jest korzystniej pozyskać, a co przedstawia większą wartość dla rodzica - dziecko czy portfel? Z czego stratą łatwiej się będzie pogodzić w razie czego? Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 11:12 imasumak napisała: > Ale tu nawet nie chodzi o porównanie co jest korzystniej pozyskać, a co przedst > awia większą wartość dla rodzica - dziecko czy portfel? Z czego stratą łatwiej > się będzie pogodzić w razie czego? Samochód jest bardziej cenny niż portfel, prawda? A jednak samochód zostawiasz na ulicy, a portfela nie. Dlaczego? Czy ze stratą samochodu łatwiej Ci się pogodzić niż ze stratą portfela? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 11:22 Samochód jest zabezpieczony i ubezpieczony. Portfel nie. A pozostawione dziecko przed sklepem jest bezbronne i a nade wszystko nic nie zrekompensowałoby mi jego straty, rozumiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 12:00 imasumak napisała: > Samochód jest zabezpieczony i ubezpieczony. > Portfel nie. Ale samochód jest znacznie bardziej wartościowy, a to przecież dla Ciebie jedyny wyznacznik tego czy się o coś troszczyć, czy nie. No więc czemu zostawiasz cenny samochód na ulicy? > A pozostawione dziecko przed sklepem jest bezbronne i a nade wszystko nic nie z > rekompensowałoby mi jego straty, rozumiesz? 1) Tylko że dziecku przed sklepem w praktyce nic nie grozi. 2) Dziecko nie jest bezbronne; na ulicy są ludzie którzy mogą zareagować w razie REALNEGO niebezppieczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 12:46 > Ale samochód jest znacznie bardziej wartościowy, od czego? od portfela ? a skąd wiesz, ile kto ma pieniędzy na koncie, do którego kartę nosi w portfelu ? Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 12:53 iwles napisała: > > > Ale samochód jest znacznie bardziej wartościowy, > > od czego? od portfela ? No, od znanych mi portfeli tak. > a skąd wiesz, ile kto ma pieniędzy na koncie, do którego kartę nosi w portfelu > ? Czy mogłabyś rżnąć głupa w nieco mniej żenujący sposób? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 13:14 babunia_wygodka napisała: Ale samochód jest znacznie bardziej wartościowy, a to przecież dla Ciebie jedyny wyznacznik tego czy się o coś troszczyć, czy nie. No więc czemu zostawiasz cenny samochód na ulicy? Pozwól, że powtórzę za Tobą: Czy mogłabyś rżnąć głupa w nieco mniej żenujący sposób? Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 13:54 imasumak napisała: > babunia_wygodka napisała: > > Ale samochód jest znacznie bardziej wartościowy, a to przecież dla Ciebie je > dyny wyznacznik tego czy się o coś troszczyć, czy nie. No więc czemu zostawiasz > cenny samochód na ulicy? > > Pozwól, że powtórzę za Tobą: > Czy mogłabyś rżnąć głupa w nieco mniej żenujący sposób? Przypominam że snucie analogii między cennym życiem dziecka które narażają bezmyślni rodzice a nędzną zawartością portfela którą ci sami ludzie chronią to nie jest mój pomysł. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 21:56 Jednak jesteś idiotką Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 11.01.11, 10:29 imasumak napisała: > Jednak jesteś idiotką Aaaaachaaaaa Po bliższym sprawdzeniu okazuje się że porównywanie zostawienia dziecka do zostawienia portfela to TWÓJ pomysł To by tłumaczyło czemu tak nerwowo reagujesz Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 11.01.11, 12:09 Nie reaguje nerwowo, tylko stwierdzam fakt. Zaręczam, że słowo "idiotka" można powiedzieć baaaardzo spokojnie, smakując każdą głoskę niczym czekoladę Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 11.01.11, 14:46 imasumak napisała: > Nie reaguje nerwowo, tylko stwierdzam fakt. Zaręczam, że słowo "idiotka" można > powiedzieć baaaardzo spokojnie, smakując każdą głoskę niczym czekoladę Można go tez wcale nie wypowiadać. Ale do tego trzeba zachować trochę opanowania, którego ci najwyraźniej zabrakło, kiedy się okazało kto w tym wątku wymyślił to głupawe porównanie dziecka z portfelem. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 11.01.11, 15:13 A dlaczego miałam go nie wypowiadać, skoro sprawiło mi to przyjemność? Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 11.01.11, 15:25 imasumak napisała: > A dlaczego miałam go nie wypowiadać, skoro sprawiło mi to przyjemność? A czy ja mówię że nie sprawiło, albo że masz sobie odmawiać przyjemności? Wypowiadaj sobie do woli. Bezsilne odszczekiwania rozmówców mające zamaskować wpadki nie robią na mnie wrażenia. No, czasem mnie rozbawiają. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 11.01.11, 15:36 Dziecino, zrozum, że nijak nie zamierzam zamaskowywać żadnej wpadki, z tej prostej przyczyny, że wpadki z mojej strony nie było. To ty celowo błędnie interpretujesz moje słowa, czym usilnie próbujesz mnie ośmieszyć. To zresztą twoja metoda, którą stosujesz względem prawie każdego rozmówcy na forum. Z mojej strony EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Toście sobie dziewczyny pogadały :) /nt 11.01.11, 17:25 Przy założeniu, że babunia jest rzeczywiście dziewczyną Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Toście sobie dziewczyny pogadały :) /nt 11.01.11, 23:18 imasumak napisała: > Przy założeniu, że babunia jest rzeczywiście dziewczyną A babunia to nie jakis potworski? Bo juz mi sie myli, kto w jakich postaciach sie udziela Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 12.01.11, 09:51 imasumak napisała: > Dziecino, zrozum, że nijak nie zamierzam zamaskowywać żadnej wpadki, z tej pros > tej przyczyny, że wpadki z mojej strony nie było. Z wyjątkowo dużym zaangażowaniem nie zamierzasz maskować żadnych wpadek których nie było Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 11:23 samochód raczej jest ubezpieczony, poza tym, to rzecz do zastąpienia innym samochodem. Z życiem ludzkim jest troche inaczej, prawda ? Nawet gdyby dziecko było ubezpieczone na wypadek porwania, czy satysfakcjonowałoby cię odszkodowanie ? Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 12:02 iwles napisała: > > samochód raczej jest ubezpieczony, poza tym, to rzecz do zastąpienia innym samo > chodem. Portfel też jest do zastąpienie innym portfelem. A nie każdy samochód jest ubezpieczony. No to jak, dlaczego zostawiasz samochód, a portfel nie? > Z życiem ludzkim jest troche inaczej, prawda ? Taaak? To jakim cudem ryzykujesz jazdę samochodem z dzieckiem? Przecież istnieje ryzyko wypadku. A życie jest nie do zastąpienia. > Nawet gdyby dziecko było ubezpieczone na wypadek porwania, czy satysfakcjonował > oby cię odszkodowanie ? A odszkodowanie za cegłę z dachu by Cię satysfakcjonowało? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 12:20 idąc twoim tokiem myslenia, nie powinno się wcale dzieci rodzić, bo na końcu życia zawsze jest śmierć. Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 12:57 iwles napisała: > > idąc twoim tokiem myslenia, nie powinno się wcale dzieci rodzić, bo na końcu ży > cia zawsze jest śmierć. Nie. To jet TWÓJ tok myślenia. Cieszę się że zaczynasz dostrzegać jego absurdalność. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 14:53 akurat niedostrzeganie różnicy pomiędzy losowym wypadkiem samochodowym, a świadomym narażaniem dziecka w sytuacji, kiedy można jej uniknąć - to twoje myślenie. Ja różnicę widzę i tam, gdzie można, ryzyko minimalizuję. Nie wybrałabym sie więc na spacer z małym dzieckiem pomiędzy domki przeznaczone do rozbiórki - to tak a'propos tego, czy ma się wpływ na spadającą cegłę - bo prawdopodobieństwo, że własnie tam spadnie cegła na głowę jest większe niż spadająca cegła w parku, czy na osiedlu z wielkiej płyty. I zrozum, że nie chodzi o statystyki, ile takich wypadków się zdarzyło, tylko o prawdopodobieństwo wystąpienia takiego wypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
hummer W parku może się urwać konar i po sprawie. 10.01.11, 23:22 iwles napisała: > > > > akurat niedostrzeganie różnicy pomiędzy losowym wypadkiem samochodowym, a świad > omym narażaniem dziecka w sytuacji, kiedy można jej uniknąć - to twoje m > yślenie. Ja różnicę widzę i tam, gdzie można, ryzyko minimalizuję. > > > Nie wybrałabym sie więc na spacer z małym dzieckiem pomiędzy domki przeznaczone > do rozbiórki - to tak a'propos tego, czy ma się wpływ na spadającą cegłę - bo > prawdopodobieństwo, że własnie tam spadnie cegła na głowę jest większe niż spad > ająca cegła w parku, czy na osiedlu z wielkiej płyty. > > I zrozum, że nie chodzi o statystyki, ile takich wypadków się zdarzyło, tylko o > prawdopodobieństwo wystąpienia takiego wypadku. > > Czy aby to forum nie jest zdominowane przez ludzi z misją? Nie uchronisz dziecka przez całe życie. Gdyby strata dziecka była tak prawdopodobna, to ród ludzki już dawno, by wymarł. Gdy piszesz te słowa, nie masz pewności, czy za sekundę nie dostaniesz wylewu i dziecko nie zostanie sierotą. Nie dajmy się zwariować. Myślałaś co się dzieje z Twoim dzieckiem, gdy Ty jesteś w pracy, a ono w przedszkolu? Co z dziećmi w szkołach, pozbawionymi opieki rodzicielskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: W parku może się urwać konar i po sprawie. 11.01.11, 11:02 hummer napisał: > Nie uchronisz dzieck > a przez całe życie Jezu, naprawdę to takie trudne, żeby zrozumieć, że tam, gdzie można to należy minimalizować ryzyko ? Masz samochód ? to powiedz, czemu np. zmieniasz opony na zimowe ? bo są ładniejsze? czy dlatego, że są bezpieczniejsze ? Odpowiedz Link Zgłoś
hummer Re: W parku może się urwać konar i po sprawie. 11.01.11, 13:55 iwles napisała: > hummer napisał: > > > Nie uchronisz dzieck > > a przez całe życie > > > > Jezu, > naprawdę to takie trudne, żeby zrozumieć, że tam, gdzie można to należy > minimalizować ryzyko ? Wszystko fajnie przy jednym, można wziąć na rękę, ale pomyśl o tym, że na świecie są i ludzie inni niż 2+1. > Masz samochód ? > to powiedz, czemu np. zmieniasz opony na zimowe ? bo są ładniejsze? czy dlatego > , że są bezpieczniejsze ? Nie zmieniam Dębica Navigator 2. www.debica.com.pl/opony/_5 Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: W parku może się urwać konar i po sprawie. 11.01.11, 14:32 nie zmieniasz, bo masz całoroczne, a gdybyś miał opony letnie ? > na świecie są i ludzie inni niż 2+1. tym bardziej nie rozumiem, dlaczego w sytuacji 2+(tu wpisz cokolwiek 2,3...5) oboje rodzice muszą wejść do sklepu, a dziecko/dzieci zostawiać przed sklepem ? Odpowiedz Link Zgłoś
hummer Re: W parku może się urwać konar i po sprawie. 11.01.11, 15:15 iwles napisała: > > nie zmieniasz, bo masz całoroczne, a gdybyś miał opony letnie ? To bym zimą nie jeździł. Ale żyjemy w klimacie, w którym w kwietniu jednego dnia może być +20 *C a następnego padać śnieg. I wtedy jest naprawdę kicha po zmianie zimowych na letnie. > > na świecie są i ludzie inni niż 2+1. > > tym bardziej nie rozumiem, dlaczego w sytuacji 2+(tu wpisz cokolwiek 2,3...5) o > boje rodzice muszą wejść do sklepu, a dziecko/dzieci zostawiać przed sklepem ? Cała dyskusja się opiera przed jakim sklepem. Nie wyobrażam sobie zostawienia dziecka przed centrum handlowym. Ale przed budą z marchewką już tak. Sytuację może odwrócić czy ratować chory płód, który bez opieki lekarskiej zostanie poroniony? Jedni będą ratować za wszelką cenę inni po chwili rozterki zdecydują się na następne dziecko. Dyskusja się sprowadziła praktycznie do prawa własności. Własny samochód, portfel, dziecko. Dziecko nie jest niczyją własnością, i czasami lepiej je zostawić w wózeczku metr od siebie, niż sztucznie pieścić swoje ego rozbierając i upierając je po kilkanaście razy, często budząc przy tym. Patrz forum.gazeta.pl/forum/w,567,120713849,120775569,Re_mentalnosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: W parku może się urwać konar i po sprawie. 11.01.11, 15:36 > To bym zimą nie jeździł. bo jest niebezpiecznie co to tej wypowiedzi o budzeniu dziecka itd., to ja cię przepraszam, ale żeby w pobliżu nie było jednego sklepu, w którym i chleb i marchewka niespleśniała by była - to kurcze, wierzyć mi się nie chce Odpowiedz Link Zgłoś
hummer Re: W parku może się urwać konar i po sprawie. 11.01.11, 16:43 iwles napisała: > > > To bym zimą nie jeździł. > > bo jest niebezpiecznie Mała przyjemność jazdy Niebezpiecznie to jest i na zimówkach na lodzie. Zresztą wtedy nie ma różnicy czy letnie czy zimowe. Wczoraj była niezła szklanka wieczorem. > co to tej wypowiedzi o budzeniu dziecka itd., to ja cię przepraszam, ale żeby w > pobliżu nie było jednego sklepu, w którym i chleb i marchewka niespleśniała by > była - to kurcze, wierzyć mi się nie chce Ależ jest i to sporo. Ludziska się znają. U jednego są lepsze wędliny, u drugiego sery, u trzeciego marchewka, a u czwartego pomidory, zaś u piątego chleb. Tak się zastanawiam, co jest gorsze, zostawić dziecko w domu i wyskoczyć na chwilę do sklepiku, czy zostawić dziecko pod sklepikiem, cały czas je obserwując. Sąsiedzi pomagają sąsiadom przypilnować dzieci przed sklepikami. A to wymaga nie lada odwagi, by zrezygnować na chwilę z - To moje dziecko. Tylko moje, a kto powie, że nie, to mu w gębę. Tak sobie czytam tu wpisy i robicie często z dzieci inwalidów. Nie macie nic przeciw temu, by wizerunek dziecka został wykorzystany za darmo, przez jakąś gazetę w celach komercyjnych. Jednocześnie, jak się ktoś pochyli nad wózkiem, to pewnie po to, by dziecko pożreć żywcem Więcej luzu. Doskonale pamiętam swoje dzieciństwo. Szlag mnie trafiał, jak nie miałem swobody. Dzieciak sam doskonale wie, co jest mu miłe. Rodzic powinien czuwać i jednocześnie dawać swobodę od najmłodszych lat. Tak by nie zagłaskać kotka na śmierć. Piszecie tu o wózkach przed sklepem. Sytuacja stała się na tyle patologiczna, że rodzice przychodzą z dziećmi na egzaminy na studiach. To jest chore i trzeba nazwać rzecz po imieniu. Jak tak dalej pójdzie to młodzi ludzie nie będą mogli się kochać fizycznie, bez asysty mamusi i tatusia Teściowa potrzyma, teść naceluje A gdzie w tym wszystkim umiar, i wolność drugiego człowieka. Żaden rodzic nie przeżyje życia za dziecko, choćby nie wiem, jak się starał. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: W parku może się urwać konar i po sprawie. 11.01.11, 17:02 Hummer, ale nikt nie mówi, że sąsiadowi nie wolno przypilnować dziecka np. przed sklepem (mówimy o niemowlaku, nie o chodzącym dziecku, które spokojnie za rękę może z rodzicem wejść do sklepu). Piszesz o sobie, więc chodzi ci o czasu, kiedy mogłeś już pamiętać, zapewne byłeś już w wieku mocno poniemowlęcym. Asertywności i umiejętności życiowych na dorosłe życie dziecko nie nabędzie, gdy jako niemowlak w wózku będzie stał przed sklepem. co do wizerunku dziecka w internecie - za innych nie odpowiadam, ale jak pokażesz mi choć jedno zdjęcie mojego syna - przyznam ci rację a co do tych sklepów z marchewką itd... to chyba strasznego pecha trzeba miec, żeby wszystkie sklepy w okolicy miały schody i nie można było wjechac wózkiem dziecięcym. Że o inwalidach na wózkach nie wspomnę Smutne to w obliczu szczycenia się przez władze programem "miasta bez barier". Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: W parku może się urwać konar i po sprawie. 11.01.11, 17:11 Ludzie mieszkają też na zadupiach z jednym sklepem w okolicy. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: W parku może się urwać konar i po sprawie. 11.01.11, 17:20 ale my własnie dyskutujemy sobie z Hummerem nie o okolicy z jednym sklepem, tylko o okolicy, gdzie po każdą rzecz idzie się do innego sklepu (w jednym sklepie chleb, w drugim sklepie marchewka, w innym jajka, jeszcze w innym mleko itd.). No to chyba zadupie nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
hummer Re: W parku może się urwać konar i po sprawie. 12.01.11, 09:40 iwles napisała: > > ale my własnie dyskutujemy sobie z Hummerem nie o okolicy z jednym sklepem, tyl > ko o okolicy, gdzie po każdą rzecz idzie się do innego sklepu (w jednym sklepie > chleb, w drugim sklepie marchewka, w innym jajka, jeszcze w innym mleko itd.). > No to chyba zadupie nie jest Jak to nie zadupie jak się ludziska znają? Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: W parku może się urwać konar i po sprawie. 12.01.11, 09:53 hummer napisał: > Jak to nie zadupie jak się ludziska znają? Dobre Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 11.01.11, 10:33 iwles napisała: > akurat niedostrzeganie różnicy pomiędzy losowym wypadkiem samochodowym, a świad > omym narażaniem dziecka w sytuacji, kiedy można jej uniknąć - to twoje m A na jakie niebezpieczeństwo naraża się dziecko pod sklepem? Świadomie, jak mówisz? I w ogóle czy ty do samochodów wsiadasz nieświadomie? > yślenie. Ja różnicę widzę i tam, gdzie można, ryzyko minimalizuję. > > > Nie wybrałabym sie więc na spacer z małym dzieckiem pomiędzy domki przeznaczone > do rozbiórki - to tak a'propos tego, czy ma się wpływ na spadającą cegłę - bo Cegła może na ciebie upaść z dowolnego dachu. > prawdopodobieństwo, że własnie tam spadnie cegła na głowę jest większe niż spad > ająca cegła w parku, czy na osiedlu z wielkiej płyty. Tak, większe. Ale nigdzie nie jest zerowe, jeżeli tylko w okolicy stoi dom. > I zrozum, że nie chodzi o statystyki, ile takich wypadków się zdarzyło, tylko o > prawdopodobieństwo wystąpienia takiego wypadku. RRRRRRROTFL. A prawdopodobieństwo to się niby jak ocenia, co? Przecież właśnie na podstawie statystyk. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 11:37 babunia_wygodka napisała: > imasumak napisała: > > > Ale tu nawet nie chodzi o porównanie co jest korzystniej pozyskać, a co p > rzedst > > awia większą wartość dla rodzica - dziecko czy portfel? Z czego stratą ła > twiej > > się będzie pogodzić w razie czego? > > Samochód jest bardziej cenny niż portfel, prawda? A jednak samochód zostawiasz > na ulicy, a portfela nie. Dlaczego? Czy ze stratą samochodu łatwiej Ci się pogo > dzić niż ze stratą portfela? Sorry kobieto Ty porównujesz pozostawienie dziecka do auta na ulicy ,wiesz gdyby głupota mogła latać fruwała byś jak gołębica Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 10.01.11, 12:04 gabi683 napisała: > Sorry kobieto Ty porównujesz pozostawienie dziecka do auta na ulicy ,wiesz gdyb Bzdura. ja porównuję zostawianie portfela z zostawianiem samochodu. Porównanie dziecka z portfelem to nie mój pomysł. > y głupota mogła latać fruwała byś jak gołębica Powiedz to tym, które wymyśliły porównywanie zostawiania dziecka z zostawianiem portfela. to nie jest mój pomysł. Ja go tylko rozwijam w kierunku porównywania porónywalnych - czyli portfela z samochodem. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 11.01.11, 08:34 babunia_wygodka napisała: > gabi683 napisała: > > > Sorry kobieto Ty porównujesz pozostawienie dziecka do auta na ulicy ,wies > z gdyb > > Bzdura. ja porównuję zostawianie portfela z zostawianiem samochodu. Porównanie > dziecka z portfelem to nie mój pomysł. > > > y głupota mogła latać fruwała byś jak gołębica > > Powiedz to tym, które wymyśliły porównywanie zostawiania dziecka z zostawianiem > portfela. to nie jest mój pomysł. Ja go tylko rozwijam w kierunku porównywania > porónywalnych - czyli portfela z samochodem. > to na cholerę to ciągniesz przecież to debilizm Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Widuję i zawsze się wtedy zastanwiam, 11.01.11, 10:35 gabi683 napisała: > > > y głupota mogła latać fruwała byś jak gołębica > > > > Powiedz to tym, które wymyśliły porównywanie zostawiania dziecka z zostaw > ianiem > > portfela. to nie jest mój pomysł. Ja go tylko rozwijam w kierunku porówn > ywania > > porónywalnych - czyli portfela z samochodem. > > to na cholerę to ciągniesz przecież to debilizm O, zaczyna wreszcie do was docierać. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 20:45 z dzieckiem od urodzenia czyli blisko dwa lata namiętnie łażę po sklepach i nie przyszłoby mi do głowy zostawienie przed sklepem. Bardzo rzadko zdarzają się sklepy z jakąś ogromna liczbą schodów, jeżeli już to po prostu ide do innego, albo proszę pana z ochrony o pomoc we wniesieniu wózka bo mnie kręgosłup boli Nie wyobrażam sobie zostawienia dziecka samego na ulicy. Ryzyko jest w takim przypadku całkiem spore a konsekwencje mogą być naprawdę nieobliczalne, zbyt powazne by móc sobie pomyśleć "no dobra, zakładam, że tym razem wyjdziemy bez szwanku". Natomiast zostawiam małego w aucie wpiętego w fotelik jak idę płacić na stacji benzynowej. Robie to szybko, cały czas zerkając na auto. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 21:12 Ja pamietam jak 20 lat temu ,byl zakaz wchodzenia z wozkami do miesnego niedaleko naszego domu. A pamietam to z tego ze mojemu bratu urodzila sie corka i chodzilam z nia i moja mama po zakupy,i nas baba wyprosila. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 21:09 Nigdy nie zostawiam i nie wyobrazam sobie czegos takiego, na szczescie tez nie widuje dzieci w wozkach zostawionych przed sklepem. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 21:19 Czasem widuję. Kiedyś wkurzonym głosem pytałam czyje to dziecko, ale to chyba niewiele dawało, tzn. nie robiło wrażenia na rodzicu, że coś robi nie tak. Teraz zwracam się prosto do sprzedawcy w sklepie, że trzeba zadzwonić na policję, bo na zewnątrz jest dziecko zostawione samo. To już robi wyraźne wrażenie na rodzicu, zaczyna się tłumaczyć albo wychodzi do dziecka. Raz widziałam noworodka w gondoli, nie przypiętego pasami. A do wózka przywiązany był spory bokser. Nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam Odpowiedz Link Zgłoś
gupia_rzona Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 21:28 w gondoli? pasami? wtf? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 21:33 sa takie gondole, ktore mozna przyczepic do stelaza wozka. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Dziecko w wózku przed sklepem 09.01.11, 21:28 Nie zostawiam i nigdy nie zostawialam. Kiedy bywalam w Polsce z wozkiem to wszedzie schodki do odziezowych sklepow w centrum mojego miasta, wtedy wyciagalam dziecko z wozka i zostawialam pusty przed sklepem. A tu gdzie mieszkam obecnie to nie widuje bo do kazdego sklepu mozna wjechac wozkiem wiec nie ma potrzeby zostawiac. Ale byla taka historia, ze ktos uprowadzil wozek z dzieckiem, na szczescie od razu zlapali bo opiekun mial jednak na oku. No i raz sie zdarzylo ze nieprzypiete dziecko z wozka facet porwal a matka czy babcia byla tuz obok, ogladala cos na straganie bo to na targu bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 00:42 Nie zostawiam, w życiu nie widziałam (gdzie niektóre ematki mieszkają???) więc i nie musiałam na razie "reagować". Odpowiedz Link Zgłoś
m_laczynska Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 00:56 Ja kiedyś zostawiłam syna w wieku ok 1,5 roku. Ale tak na chwilkę i przy otwartych drzwiach sklepiku, więc go cały czas widziałam. Był to taki kiosk, gdzie rzadko robiłam zakupy. A potem jeszcze raz tam poszłam coś upić jak miał 2 lata, a on do mnie, że mama tu kupiła kiedyś wodę. W sensie przez pół roku pamiętał, że go tam zostawiłam i poszłam po wodę i jak się nauczył mówić to mi przypomniał. Tak sobie pomyślałam, że mu chyba nie za wesoło było i więcej nie zostawiałam. Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 11:06 m_laczynska napisała: > a on do mnie, że mama tu kupiła kiedyś wodę. W sensie przez pół roku pamiętał, > że go tam zostawiłam i poszłam po wodę i jak się nauczył mówić to mi przypomnia > ł. Tak sobie pomyślałam, że mu chyba nie za wesoło było i więcej nie zostawiała > m. Boszszsz, co za histeryczna nadinterpretacja. Kurde, dziecko mówi że pamięta zakupy a ta się zamartwia że to z traumy. I tylko tego dziecka żal. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 10:02 Tak a propos, przypomniała mi się scena z serialu "Daleko od szosy" : Leszka siedzącego w praku poprosiła nieznajmoa kobieta o przypilnowanie dziecka w wózku, bo ona potrzebuje skoczyć do apteki. Leszek się zgodził, ona poszła, ale nie wracała strasznie długo, a on miał spotkanie, więc poszedł z tym wózkiem. Dopiero spotkawszy Anię, wrócił w to miejsce - kobieta latała w kółko przestraszona, tłumacząc, że jej zeszło, bo jeszcze do mięsnego wstąpiła po parówki. Zawsze mnie rozwala ta scena, chociaż skądinąd wiem, że w tamtych czasach nie było to wcale dziwne ani nieprawdopodobne zachować się tak jak owa matka. Odpowiedz Link Zgłoś