Weźcie mi coś poradźcie, tylko bez wylewania wątróbki
Sytuacja jest taka:
1. starszy syn miał kiedyś problemy z j.polskim (Książki czytał, w szkole miał bardzo duże problemy z pisaniem wypracowań i innych tekstów dłuższych niż kilkanaście zdań. Problemów z ortografią raczej nie miał. W szkole w klasach 1-3 prawie się nie pisze, przynajmniej u niego się nie pisało. Potem szok, czyli nawał prac pisemnych. Pomogły korepetycje i syn z 3 podciągnął na 4-5)
2. młodszy syn
-w klasach 1-3 nie pisali niemal wcale
-klasy 4-6 to: prace pisemne raz w miesiącu, czasem rzadziej, średnie lub niewielkie problemy z ortografią, bardzo duże problemy ze stylem, interpunkcją; syn miał korki przez rok, głównie pod kątem egzaminu, czyli zaproszenia, ogłoszenia...
-i teraz gimnazjum, szkoła, w której pisze się mnóstwo
-syn ma same jedynki z prac pisemnych, same

( mało za ortografię, mnóstwo za styl, interpunkcję
-skierowano go na sprawdzenie dys-, opinia taka, że jest po prostu zdolnym leniem, co podejrzewałam
I teraz jak to dalej ugryźć?
Kolejne korepetycje?
Nauczyciela sobie daruję. Uczy w trzech szkołach, mojego syna nawet nie kojarzy. Wie tylko, że ma zle oceny i pewnie ma dys-.
Sami syna nie podciągniemy z polskiego. Żadne z nas nie jest humanistą i nie podejmę się sprawdzania dziecku prac.
Syn coś tam czyta, lektury zawsze sam, cale, trochę luźnych książek.
Tak jak wspomniałam, dyktanda tu nie pomogą, to nie kwestia ortografii tylko stylu pisania. Mści się nauka w byle jakiej szkole, brak wymagań.
Do z tym dalej zrobić?
Jest wśród Was polonistka, która mogłaby coś doradzić?
Tylko nie odsylajcie mnie do nauczycielki syna, nie tędy droga.