Dodaj do ulubionych

podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezczyzny

27.02.11, 23:23
Ostatnio rozmawialam z kolezanka, ktora ma rocznego synka. Obecnie jest na wychowawczym, jest to jej pierwsze dziecko. Dziewczyna twierdzi, ze zajmuje sie dzieckiem (to jedyny jej obowiazek), a maz, ktory pracuje 8 godzin dziennie robi zakupy, sprzata, gotuje i kapie malego. Czy to mozliwe ze tak naprawde jest? czy chce sie pochwalic i ubarwia rzeczywistosc? Z jednej strony nie chce mi sie w to wszysto wierzyc, ale z drugiej...ten jej facet to jest taki spokojny, a ona to typ raczej upierdliwy...Sama juz nie wiem...

Mozna powiedziec, ze ich podzial obowiazkow, a nasz to jak niebo i zmienia....
Jesli dla was to normalnie to zaraz dorzuce obowiazkow swojemu, bo chyba ma ze mna za dobrzesmile


https://lb1f.lilypie.com/e6YAp1.png
Obserwuj wątek
    • olcia71 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 27.02.11, 23:36
      Heh, dobrze się ma kobitka... Ma się zajmowac tylko dzieckiem a mąż jeszcze ja odciąży i dzieciaczka wykąpie wink Nie powiem Ci, czy ubarwia rzeczywistość, ale u mnie tak nie ma wink, a moze głupia jestem big_grin Ja głównie dom (tez jestem na wychowawczym) i to dla mnie jakby naturalne, ale mąz jak przychodzi z pracy nie "odpoczywa" po ciężkiej robocie, tylko bawi sie z małą i to dla mnie chwila relaksu pozmywac w spokoju naczynia big_grin albo powycierac szafki, tudzież inne porządkowe sprawy lub skoczyc na dół do sklepu i zrobic bez pośpiechu zakupy. Ja głównie dom, ale nie znaczy, że mąż mi nie pomaga. Zrobi z chęcią większe i cięższe zakupy w markecie, zapyta czy cos mi pomóc jak sprzątam, ale teraz już raczej wie, że ja w ramach relaksu lubie sama posprzatać a on żeby zajął się małą w tym czasie. Raczej współpracujemy pod tym wzgledem.
      • perd-ido Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 27.02.11, 23:41
        No moj tez zakupowy jest. Zna sie na cenach, co za ile i gdzie kupic. Czasem posprzata i ugotuje, ale nie codziennie!. Od kiedy synek stal sie kontaktowy nawet wiecej z nim spedza czasusmile, pomaga w kapieli. Nie wiem czy ona sciemnia czy nie. Jej meza mozna by bylo o to podejrzewac, ze nie ma w tym domu za duzo do gadania.
        • olcia71 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 09:47
          Ale u mnie to działa na zasadzie współpracy i tak amo jak ja wiem, że on ma doć po robocie i doceniam, ze mi pomaga, tak samo on wie, ze nie "SIEDZĘ" tylko w domu. Może ona mu Bóg wie co opowiada jak to jej ciężko i chłopina pomaga ile moze.. Ale moim zdaniem nie ma się kobieta czym chwalić, bo kiedys żyłka pęknie, wszystko ma swoje granice.
    • titerlitury Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 27.02.11, 23:40
      Tak, to jest normalne. Przecież ona przez te 8 godzin w domu zajmuje się dzieckiem, czyli musi mieć oczy dookoła głowy, ugotować coś, biegać za nim wszędzie, doatarczać mu rozrywki, koić żale - ja po takim dniu jestem równie zmęczona, jeśli nie bardsziej niż po 8 godzinach p[racy. Jemu łatwiej robić zakupy, bo załatwia to pewnie po drodze z pracy i nie musi pilnowac przy tym roczniaka. Z reszta słusznie dzieciaka po sklepach nie ciągają - jaka to atrakcja, lub przyjemnośc dla roczniaka? Że sprząta? pewnie jak mój odkurza, myje podłoge, rozpakowuje zmywarkę, scierać kurze, myć łazienkę i tak ja muszę smile A kąpiel to męska sprawa: okazja do bycia sam na sam z maluchem dla taty, do cielesnego konatku. U nas zaczęło się tak, zę mężczyna ma większe ręce i pewniejszy chwyt, i tak już zostało, bo całej czwórce tak wygodniej. Nie widzę w tym podzale obowiązków nic nadzwyczajnego, jeszcze dodam, zę u nas ja zajmuję się praniem i prasowaniem.
      • perd-ido Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 27.02.11, 23:50
        Hmm..moj mi kiedys okna tak umyl, ze wiecej bylo smug niz wczesniej. No i oczywiscie musialam poprawic. Od tamtej pory porzadkami w domu (ogolnie rzecz biorac) zajmuje sie ja. A prasowanie- oczywiscie tez do mnie nalezysmile.
        Odkurzac lubi, gotowac jeszcze bardziej, ale glownie w weekendy. W tygodniu narzeka ze zmeczony.
        • illegal.alien Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 27.02.11, 23:53
          I tu zrobilas podstawowy blad - zamiast poprawiac, trzeba bylo pokazac jak umyc, zeby smug nie bylo.
          • titerlitury Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 27.02.11, 23:57
            Nie, trzeba pochwalić, zachwycać się. Lubicie jak się po was poprawia, jak sie wam tłumaczy, zę spaprałyście coś, czego robić nie lubicie? No i co z tego, zę są smugi! Następnym razem smug nie będzie!
            • illegal.alien Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 00:05
              Nie. Ale nie lubie rowniez, jak ktos mnie traktuje jak przyglupa. Jezeli jest zrobione zle, to jest zrobione zle. Poprawiac nie bede, moge nauczyc. Nie musi to obrazac kogos, kto prace wykonal.
              • spanki_00 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 03.03.11, 12:17
                Obrazić pewnie się nie obrazi, ale krytykując raczej nie zachęcisz go do zrobienia tego porządnie. Efekt będzie taki, że nastepnym razem będzie sie migał od mycia okien.
          • perd-ido Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 09:00
            A tu wlasnie o to chodzi, ze moj jest zalatany i zawsze robi byle jak bo twierdzi, ze nie ma czasu zeby solidniej sie przylozyc. Po pracy przyjezdza zmeczony, o nocnym wstawaniu do malego to nawet mowy nie ma..musi sie wyspac. Z reszta nie ma tez takiej potrzeby, bo w koncu to ja synka karmie a nie on.
            • posh_emka Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 10:55
              "Po pracy przyjezdza zmeczony, o nocnym wstawaniu do malego to nawet mowy nie ma..musi sie wyspac. Z reszta nie ma tez takiej potrzeby, bo w koncu to ja synka karmie a nie on. "

              Rozumiem,że siedzenie z dzieckiem w domu faktycznie polega na siedzeniu i nic nie robieniu- czyli ty nie masz prawa być zmęczona no i nie musisz się wyspać- chociażby mieć jakiejś drzemki jak już tatuś się zjawi i może zająć się dzieckiem. Ja też mojego karmiłam i mój jakoś potrafił się obudzić jak mały był w łóżeczku i trzeba go było do łóżka przynieść- mimo,że łóżeczko stoi przy łóżku z mojej strony i praktycznie nawet nie muszę z łóżka wychodzić żeby małego wziąć na ręce.

              Ja bym na twoim miejscu też się nie przykładała do np., ugotowania obiadu- przypalisz to przypalisz i chłop powinien zjeść- w końcu też zalatana jesteś.
              • bluemka78 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 11:39
                U nas na poczatku nei bylo czasu na takie rzeczy jak gotowanie obiadu wink Jak cos mama albo tesciowa dla nas zrobily to bylo, a jak nie to maz kupowal w drodze do domu obiad i tez przezylismy.
                • perd-ido Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 22:32
                  I wcale sie nie dziwie!. na poczatku to jednego trudno ogarnac, nie mowiac juz o dwojcesmile
              • perd-ido Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 22:30
                My z mezem to mamy normalnie dwie kuchnie ehh (oczywiscie nie w sensie pomieszczen). Tym co ja robie dla siebie moj sie nie najadasad Przez ta moja diete to i maz mi chudnie!...On najchetniej zjadlby golonke zalana tluszczem z ziemnakami z okrasa i salatke ze smietana...Ja nie lubie jesc tlusto (nie sluzy mi) a juz teraz gdy jeszcze karmie a mlody ma uczulenie to w ogole!. Ryz, kurczaczek gotowany i warzywka nie sa w jego stylu. Maz jakis specjalnych kulinarnych zdolnosci nie ma...zupy mu za to wychodza swietne. Potrafi kombinowac, mieszac smaki i czasem wyjdzie mu takie niebo w g..
                Ja tam nie czekam na swojego z obiadem. Gdy on wraca z pracy, bierze malego a ja wtedy do kuchnismile
      • posh_emka Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 27.02.11, 23:59
        Święte słowa.
        U mnie też tylko mąż pracuje zawodowo ( średnio na dobę nie ma go w domu 16-20 godzin dziennie)- ja w domu pracuję- dziecko na głowie i sprawy życia codziennego. Ale..... małego zawsze mąż kąpie- ja sobie siedzę z boku i patrzę jak się pluska, mąż potrafi ugotować i pozmywać. Śniadanie- zawsze mąż karmi- jedzenie mu zrobi też bez problemu. Potrafi go ubrać, przebrać i przewinąć.
        Pranie robi zawsze mąż, śmieci zawsze wyniesie, jak potrzeba i powiem żeby coś kupił to kupi- przeważnie coś co jest cięższe i duże- co mi się do koszyka zakupowego w wózku nie zmieści. Jak jest wcześniej w domu i gdzieś idzie np. na pocztę czy do banku to zawsze młodego bierze ze sobą.
        Nigdy nie ustalaliśmy jakiegoś podziału obowiązków- jedynie co ustaliliśmy to to,że jak mały się zjawi to ja zostanę z nim w domu, a mąż będzie dbał o finansową stronę życia.
        • kura28 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 16:17
          posh_emka napisała:

          > Święte słowa.
          > U mnie też tylko mąż pracuje zawodowo ( średnio na dobę nie ma go w domu 16-20
          > godzin dziennie)

          No to przyznam mnie rozwaliło. To przepraszam kiedy Twój mąż śpi?
          • nanuk24 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 16:39
            i kiedy on robi te wszystkie wymienione rzeczywink
    • illegal.alien Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 27.02.11, 23:52
      Ze niby ten facet tak duzo robi?
      U nas podzial obowiazkow jest podobny - moj partner sie uczy od poniedzialku do czwartku, ja zajmuje sie nasza corka. On po drodze z uczelni robi zakupy, co wieczor kapie mala, gotuje nam obiady w wiekszosc dni (gotuje lepiej i chetniej niz ja), chyba, ze ja akurat mam fantazje zeby ugotowac, albo mamy oboje ochote na cos, co mi akurat wychodzi lepiej.
      Do tego raz na tydzien robi generalne porzadki (naprawde dokladne), wiec ja w tygodniu tylko scieram jak cos sie wyleje.
      Ja zajmuje sie praniem, prasowaniem, drobnymi porzadkami i malymi zakupami, placeniem rachunkow i innymi formalnosciami domowymi smile Do tego oczywiscie zajmuje sie mala przez wiekszosc dnia, ale jak tylko moj partner wroci ze szkoly to sie z mala chetnie bawi - pierwsze co robi, to sie z nami wita, zabiera mi mala (o ile ona akurat nie je) i sie nia zajmuje. W weekendy zabiera ja na spacer, a ja mam czas odespac albo sie pomoczyc w wannie. Zadne z nas na ten podzial nie narzeka i wyrobil sie on sam - po prostu w praniu wyszlo co kto robi.
    • tygryskowalady Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 08:05
      Mój mąż też pracuje 8godzin w systemie dwu zmianowym a po pracy obecnie pomaga mojemu tacie w zakładzie stolarskim, a kiedy jest ciepło przy budowie domu. I robi zakupy, kiedy ma chociaz odrobinę wolnego czasu pomaga mi przy małej jak tylko może. Ja osobiście nie raz namawiałam go żeby się położył odpoczał ale on to jest typ pracoholika. nie potrafi leżeć kiedy wie że coś powinien robić.
    • pancia-jancia Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 08:07
      Mój mąż odkąd urodził się młody przestawił godziny pracy. Pracuje od 7 do 15. Wstaje przed 6 i jedzie do pracy. często to on jest bardziej nie wyspany ode mnie, bo mi się czasem uda pospać do 7 30 albo zdrzęmnąć później.
      Dzieckiem zajmuje się jak wróci - czyli od 15 30 mniej więcej. Tzn ja też się zajmuję ale bardziej on. Karmi, przewija, kąpie. Wstaje w nocy, też karmi.
      W weekendy karmi papkami, chodzimy razem na spacery i na zakupy (raz w tygodniu bierzemy nosidło i jedziemy razem na zakupy)
      Nie gotuje bo nie umie, ale w weekendy zawsze sprzątamy razem - on łazienkę i podłogi a ja resztę. Razem chodzimy na spacery.
      I nie muszę męża do niczego zmuszać. Sam ma świadomość, że przez pracę spędza mniej czasu z synem i chce to nadrobić po powrocie. Co do nocnego wstawania to nigdy nie uważał że to ja mam tylko wstawać - bo przecież to nasze dziecko.
    • mama_amelii Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 09:03
      Ja nie widzę w tym nic złego,jeśli obojgu to pasuje.No chyba,że facet czuje się zniewolony i zastraszony,a do tego bitybig_grinbig_grin
      • perd-ido Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 09:13
        Ja tez w tym nic zlego nie widze, bo to nie moja sprawa....
        Niemniej jednak zastawnawia mnie czy to nie za duzo tych "obowiazkow" na jedna osobe przypada?. Przeciez jak sie siedzi w domu to mozna czasem przetrzec kurze, naczynia pozmywac, poprasowac itd...Nie wyobrazam sobie siebie w takiej biernej roli.
        • atrapcia Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 10:17
          > Ja tez w tym nic zlego nie widze, bo to nie moja sprawa....
          > Niemniej jednak zastawnawia mnie czy to nie za duzo tych "obowiazkow" na jedna
          > osobe przypada?. Przeciez jak sie siedzi w domu to mozna czasem przetrzec kurze
          > , naczynia pozmywac, poprasowac itd...Nie wyobrazam sobie siebie w takiej biern
          > ej roli.


          Ja się z tobą w 100% zgadzam. Za dużo obowiązków na głowie faceta. No jeszcze zależy gdzie pracuje, bo jeśli ciężko fizycznie to bym odpuściła niemal wszystko, jeśli w biurze - to zdjęła połowę obowiązków.
          No ja akurat mam "robola" spawacza i nie mam serca mu kazać robić czegokolwiek w domu mając świadomość, że 10h spędził w -18st.C (zimą) lub w +35st.C (latem - gorzej, bo musi być ubrany w kombinezon i maskę), dźwigał ciężkie przewody, druty, właził na wysokie rusztowania, stał/klęczał zgarbiony i spawał - po to żeby nam niczego nie zabrakło. Tym bardziej, że bez problemu (jak córka była mniejsza było trochę trudniej) mogę zrobić wszystko sama, a córka lubi wychodzić na zakupy - podobają jej się ludzie i kolorowe półki w sklepach.

          Jak była mniejsza to robiłam mniejsze (szybsze) zakupy i mniej sprzątałam, albo robiłam to wieczorami jak już tatuś mógł zająć się dzieckiem. Pranie wstawiałam z dzieckiem na rękach, kąpałam się też wieczorami, albo w 30 sekund - od odłożenia córki do łóżeczka do momentu jej pobudki z rykiem. Później już leżaczek w tym pomagał i robiłam więcej, nadal nie potrzebując pomocy. Teraz jest już duża i sama się sobą zajmie, albo mi pomoże i mogłabym zrobić 2 razy więcej w domu niż robię, tylko już nie mam za co się zabrać i się nudzę tongue_out
          Jakbym teraz miała zwalić wszystkie obowiązki na faceta, to bym umarła z nudów i bezczynności chyba big_grin
          Przez pierwsze 3 miesiące pomoc była wskazana, ale nie konieczna - tyle ile robił, tzn. wyrzucał śmieci, robił drobne zakupy jeśli ja nie zdążyłam, zrobił mi coś do jedzenia, picia, zajął się małą żebym mogła pozmywać naczynia albo się wykąpać, przewinął wieczorem jak już zasypiałam - to wszystko w zupełności wystarczyło. Później już jest łatwo...

          No ale może po prostu ja nie jestem zbyt wymagająca, a mój facet nie jest pantoflarzem... wink
    • dentek_85 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 09:16
      Z mężem rozumiemy się świetnie i normalne dla nas jest, ze oboje jesteśmy w pracy tyle, że moja praca to opieka nad naszą córeczką. Niestety mąż jeszcze dorabia po godzinach i naprawdę nie mam sumienia kazac mu jeszcze coś robić...chociaż i tak codziennie kąpie małą. Moim zdaniem trzeba się wspierać -to jest najwazniejszesmile
    • czaarodziejka Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 09:23
      Ciekawe "mąż, który pracuje 8 godzin dziennie robi zakupy, sprząta, gotuje i kapie małego".A rozumiem,że koleżanka zajmując się dzieckiem odpoczywa i ma wakacje? Tylko mąż pracuje i jest zmęczony po pracy,a jeszcze sprząta? Coż, u nas podział obowiązków,gdy byłam na wychowawczym był takie:
      Mąż w pracy, ja zajmuje się dzieckiem.O dom dbamy razem.Zakupy małe robię ja z dzieckiem na spacerze,większe razem w markecie bądź on wracając z pracy.Sprzątanie - w weekend raczej mąż.Ja na bieżąco takie drobne porządki.Gotowanie- na zmianę, jak się tam dało.Kąpanie dziecka-od początku mąż.Jak byłam na wychowawczym, pracował też drugiej dorywczo,więc z pracy po 8 godzinach jechał do drugiej,czasem pracował w domu w nocy.Oboje nie spaliśmy,bo do 10mż dziecko nocami budziło się co godzinę,dwie i wstawałam ja.
    • olcia71 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 09:57
      Ale co innego jak mąż pomaga (tak jest chyba w większości domów, choć wiem, że nie wszędzie) a co innego jak jest tak jak napisała Pierd-ido. Bo z tego wynika, że ona nie robi NIC prócz zajmowania sie maluchem podczas nieobecnosci męża. A jak mąż przychodzi z zakupami to sprząta, gotuje i jeszcze małego wykąpie, zeby żona w tym czasie mogła odpocząć. Tak przynajmniej zrozumiałam jej post. Mój mąż też mi pomaga ze wszystkim, za wyjątkiem gotowania. Przewinie małą i robił to bez strachu od pierwszych chwil jej życia, ubierze, posprzata itd ale on mi pomaga, tak samo jak ja w wielu sprawach pomagam jemu. Moze dopytaj o co jej tak naprawdę chodziło wink?
    • deela Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 10:16
      heh no to was dobije:
      mąż:
      - pracuje i zarabia - pracuje w zasadzie 24 h bo ma swoja firmę
      - robi zakupy
      ja:
      - prowadze mu księgowośc
      - robie oferty
      - sprzątam cały dom (jakieś 150 m)
      - gotuję
      - zmywam (nie mam zmywarki)
      - piorę
      - prasuję
      - zajmuje się 2 dzieci (2 latek i 4,5 latek)
      - rozpalam w piecu, dorzucam węgiel, wynoszę popiół
      - odśnieżam
      - wynoszę śmieci
      - kąpie dzieci, karmię dzieci, ubieram dzieci, bawię się z dziećmi, uczę dzieci (ze starszym musze mocno pracować)
      itd itd itd itd
      i jeszcze mam czas się poopierdzielać
      • olcia71 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 10:54
        deela napisała:

        > ja:
        > - prowadze mu księgowośc
        > - robie oferty
        > - sprzątam cały dom (jakieś 150 m)
        > - gotuję
        > - zmywam (nie mam zmywarki)
        > - piorę
        > - prasuję
        > - zajmuje się 2 dzieci (2 latek i 4,5 latek)
        > - rozpalam w piecu, dorzucam węgiel, wynoszę popiół
        > - odśnieżam
        > - wynoszę śmieci
        > - kąpie dzieci, karmię dzieci, ubieram dzieci, bawię się z dziećmi, uczę dzieci
        > (ze starszym musze mocno pracować)
        > itd itd itd itd
        > i jeszcze mam czas się poopierdzielać

        Supermama! A mąż pewnie nie ma czasu sie poopierdzielać wink
        • deela Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 22:58
          > Supermama! A mąż pewnie nie ma czasu sie poopierdzielać wink
          może ci się to w główce nie mieści ale czasami tygodniami nie ma czasu sie poopierdzielać
          • olcia71 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 03.03.11, 13:59
            deela napisała:

            > > Supermama! A mąż pewnie nie ma czasu sie poopierdzielać wink
            > może ci się to w główce nie mieści ale czasami tygodniami nie ma czasu sie poop
            > ierdzielać
            A wiesz, ze niepotrzebnie doszukujesz się ironii? Wcale nie miałam tego na mysli. bo mój mąż ma to samo i pozornie mniej obowiązków ode mnie.....
          • olcia71 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 03.03.11, 14:05
            deela napisała:

            > > Supermama! A mąż pewnie nie ma czasu sie poopierdzielać wink
            > może ci się to w główce nie mieści ale czasami tygodniami nie ma czasu sie poop
            > ierdzielać
            I gdybym miała ironizować, to na temat Twojego opierdzielania, na które tygodniami nie ma czasu zaiwaniający mąż...
      • mamablue Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 10:57
        deela a to dobre big_grin
        podziwiam, ale nie zazdroszczę
        u nas ja jak ta księżniczka na ziarnku grochu, dziećmi się zajmuję, czasem trochę posprzątam, często ugotuję (głównie dla siebie, starsza i mąż jedzą poza domem), a i tak jestem cholernie zmęczona i w depresji
        ciekawe jak różne są granice wytrzymałości fizycznej i psychicznej młodych matek
      • bluemka78 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 10:57
        Hehe tez sie usmialam w tym watku, niektorzy to maja problemy haha
        U nas blizniaki i wymagajacy ruchowo pies, razem z mezem prowadzimy firme i jeszcze mamy czas na poopierdzielanie sie wink))
        • deela Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 22:59
          o o o
          może ludzie jacyś niezorganizowani są?
      • lapwing123 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 11:08
        W zasadzie mam bardzo podobnie
        > - pracuje i zarabia - pracuje w zasadzie 24 h bo ma swoja firmę
        mój dodatkowo jest poza granicami kraju jakieś 3 tyg w miesiącu- czasem mniej czasem więcej

        > - robi zakupy
        takie codzienne robię ja, ale takie duże to mąż jak wraca po tygodniu do domu

        Pozostałe czynności ja, czyli: księgowość, sprzątanie, pranie, prasowanie, wstaję do Małej, kąpię itd. Oczywiście jak mąż jest to mi pomaga- w sensie, że ją wykąpie, ale nie wymagam od niego, aby latał na szmacie, bo jest gorzej zmęczony ode mnie.

        Taki podział obowiązków postawiło przed nami życie. Swoja działalność to są plusy i minusy. Inaczej jakby pracowął od 7 do 15.
      • mama_amelii deela:) 28.02.11, 11:42
        U nie bardzo podobnie tylko:
        Mam więcej metrów do sprzątania,mam zmywarkę i niemowlaka na stanie(plus 4,5 latkę).
        Odśnieżać bardzo lubię i robię to dla przyjemności,rozpalać i grzac się przy kominku tez lubię.
        Mąz pomaga mi jak jest w domu,więc narzekac nie mogę.No i jak widac mam czas na forum i inne pierdoły.Wszystko kwestia organizacjismile
      • demarta Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 22:39
        jesoo, deela, jak mi strasznie przykro!
        załóż proszę jakąś fundację, to ci 1% na palaczo-prasowaczo-zmywacza przynajmniej przekażę..... biedna kobieta myli upadek na twarz w stylu kowalczyk po 30 km w 50 min z opierdzielaniem się wink
      • mathiola ooooooooooo mam 28.02.11, 23:09
        bardzo podobnie... tylko jeszcze mam chorowitego psa.
        No i zarabiam sobie w domu.
        I mam mniejszą chatę.
        A poza tym jak mam doła egzystencjalnego to potrafię pół dnia na kanapie przeleżeć.
        Albo czytać zamiast sprzątać suspiciousAle z drugiej strony potrafię ogarąnć nieogarnialne. Więc jest po równo.
    • maderta Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 10:53
      Ja niestety tak lajtowo nie mam, ale wiem, że są takie rodziny, gdzie mąż ma dużo więcej obowiązków niż mój. U nas to jest tak, że cały dom jest np na mojej głowie, bo małża więcej nie ma, jak jest. Czasem to wpada do domu, jak do hotelu, by się wyspać i coś zjeść.
      Wszystkie domowe obowiązki, a także dbanie o rachunki itp są na mojej głowie. Dwójka dzieci, pranie, prasowanie, sprzątanie, gotowanie, opieka nad dziećmi, czasem nawet drobne prace remontowe (np w piątek zatkany zlew) to moja działka. Przyznam, że mam już trochę dość, więc ostatnio przeprowadziłam z rodziną poważną dyscyplinującą rozmowę i teraz każdy sam po sobie sprząta, bo się tak rozleniwili, że nawet talerza po sobie do zlewu nie odstawią (o włożeniu do zmywarki nawet nie marzę). Wiem, że z mojej winy tak jest, bo do tej pory dobra mamusia za każdym posprzątała, obiadek pod nos podstawiła. Ale to się wkrótce zmieni, bo mamusi sił już nie starcza.
      • bluemka78 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 11:34
        No i powinno sie troche zmienic, nie mowie ze musi byc tak jak ma czy nie ma kolezanka autorki watku, ale podzial powinien byc rowny. Nie, ze jeden lezy do gory brzuchem, a drugi lata od rana do nocy i zapierdziela. Wlozenie za soba kubka czy talerza do zmywarki nie jest umiejetnoscia wyzszych lotow, tak samo jak sprzatnie za soba innych rzeczy, tudziez odkurzanie, mycie podlogi czy inne proste czynnosci.
      • mathiola jestem 28.02.11, 23:15
        szczęśliwcem, bo mi zabrakło sił już na progu. I dzięki temu moje bardzo małoletnie dzieci wiedzą, że jak nie odłożą naczyń do zlewu bądź zmywarki, to nikt im w tym nie pomoże.
    • ciociacesia nie wytrzymala bym czegos takiego 28.02.11, 11:01
      dlatego ze ciagle zajamujac sie dzieckiem dostalabym po prostu kota.
      a i dla dziecka krzywdzace troche ze ma tate tylko do kapieli?
      zwlaszcza ze lubie czasem cos ugotowac czy nawet odkurzaczem pojezdzic dla relaxu smile
      • ag_ag_waw Re: nie wytrzymala bym czegos takiego 28.02.11, 12:06
        Sendo tkwi w tym nie jaki jest podział zadań ale to żeby każdy z partnerów czuł się komfortowo w związku . Ja oddałam mężowi z premedytacją zarządzanie finansami bo robi to rewelacyjnie placi tez wszystkie rachunki. Oczywiście większe decyzje finansowe podejmujemy razem. Pomimo że jestem teraz na macierzyńskim i teoretycznie siedze w domu mąż nadal sprząta mieszkanie razem ze mną. Zakupy robi raczej sam bo nie chcemy małe ciągać po marketach. Jezeli chodzi o małą to kąpie co wieczór bo po prostu jest to jego czas z dzieckiem i raczej przyjemność niż obowiązek. W nocy wstaję ja bo karmię piersią i po prostu nie ma potrzeby żeby wstawał. Co rano mam zrobione śniadaniesmile a on codziennie ma obiad podany jak wróci. Genralnie jak się komus czegoś nie chce zrobić to mówi drugiej stronie i nie ma obrazy że dziś ja zrobię to co zazwyczaj robi on czy na odwrót.
    • camel_3d :) 28.02.11, 12:10
      zalezy od dogadania sie...
      opieka nad dzeickiem jest duzo bardziej obciazajacym fizycznie i psychicznei zajeciem niz praca. (zalezy jaka).
      I szczerze mowiac nie wiem, dlaczego oczekiwanie, ze facet pojdzei i zrobi zakupy (np wedlug listy) jest czyms nadzwyczajnym.
      • kropkacom Re: :) 28.02.11, 13:41
        > I szczerze mowiac nie wiem, dlaczego oczekiwanie, ze facet pojdzei i zrobi zaku
        > py (np wedlug listy) jest czyms nadzwyczajnym.

        Ja też nie wiem smile Może misio nie wie gdzie sklep jest? Co to jest ser i chlebek? big_grin
        • martishia7 Re: :) 01.03.11, 11:27
          Co to jest ser i chlebe
          > k? big_grin

          Owoc drzewka lodówkowego, który wyrasta na jego gałązkach, zwanych półkami.
    • agni71 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 14:26
      Podział obowiązkow wydaje sie troche nierówny, chyba, że facet ma taka pracę, że siedzi i sie obija, a pieniądze i tak dostaje smile

      U nas w okresie niemowlęcym dzieci bylo tak, ze ja zajmowałam się dzieckiem i gotowalam obiady. Jak mogłam, to robiłam jakies drobne zakupy, ale większośc robił mąż, on też kąpał dzieci. Dopóki nie wynajęliśmy pani do sprzątania, sprzątaliśmy wspólnie w soboty.
      • lyra_belaqua Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 14:49
        Nie do przebicia są moi znajomi.
        On praca na etacie do tego rozkręcanie własnej firmy
        Ona w domu z dzieckiem około 1,5 roku i dwoma kotami.
        Pracowałam z nim w jednym pokoju.

        Ręce i cycki opadały. Facet robił wszystko. Pracował od 7 do 15-tej, potem jeździł i załatwiał, do domu przyjeżdżał ok. 18-tej. Niezawsze, bo często żona wydzwaniała, że zaraz po pracy ma wrócić do domu i przywieźć jej obiad! Dziecko mało absorbujące, w okolicy kilka knajpek przyjaznych dzieciom, sklepy i sklepiki - żadnego problemu, żeby coś kupić i ugotować lub zamówić.
        Koleś przyjeżdżał z pracy, prał, prasował!, gotował, obsługiwał zmywarkę, dziecko i koty. Był stałym klientem nocnego tesco. Rownież on organizował spotkania rodzinne, wszystkie wizyty lekarskie, zarówno dziecka jak i żony, np. zapisywał ją do ginekologa.
        W domu sorry za wyrażenie: syf. Wielkie kłęby kociej sierści, plamy po sokach, dzieciowym jedzeniu na meblach, podłodze. Rzeczy dziecka walały się wszędzie, dopóki tata nie sprzątnął.
        Syn od półtorej roku chowany przede wszystkim na telewizorze. Mama z rozbrajającą szczerością mówiła, że dziecko spędza przed tv 6-7 godzin dziennie.
        • iuscogens Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 15:10
          To, że zajmuje się dzieckiem, to ok. Przecież też pewne chce z potomkiem trochę czasu spędzić. Sprzątanie to srednio rozumiem, ja bym zostawiła na weekend. Ale jakbym przyszła do domu po 8 godzinach, mąż z dzieckiem i miałabym dla wszystkich gotować obiad, to to by nie przeszło wink Kobieta cały dzień siedzi głodna czeka aż mąż przyjdzie i jej ugotuje?? na miejscu męża bym bunt podniosła wink dziecko, dzieckiem, ale zrobić prosty obiad można w 20 minut, a wiele dań tak naprawdę "robi się same".
          • lyra_belaqua Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 18:02
            Dla mnnie też ta sytuacja była przegięciem.
            Nie mogłam rozsądnie zaplanować naszej pracy, bo nigdy nie było wiadomo, czy akurat tego dnia on nie będzie musiał wcześniej wyjść, bo: żona głodna, trzeba ją zawieźć do koleżanki/ teściów, pampersów nie braknie albo dziecko ma gorszy dzień i ona sobie nie radzi

            Teraz akcja się rozwinęła, bo synów jest dwóch. Starszak poszedł do przedszkola, młodsze ma pół roku i jakąś wrodzoną chorobę. Starszy choruje i ciągle zaraża młodszego, półroczniak już ze 4 razy brał antybiotyki, a każdą infekcję kończy na hematologii na transfuzji.
            Mój mąż słuchając żali kolegi kiedyś rzucił, że może zabiorą starszego z przedszkola, skończą się choroby i szpitale. Kolega się obruszył, że jak to, przecież żona sobie nie poradzi...
          • tully.makker Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 20:25
            Al
            > e jakbym przyszła do domu po 8 godzinach, mąż z dzieckiem i miałabym dla wszyst
            > kich gotować obiad, to to by nie przeszło wink

            U nas zdarza sie, ze chlop jest w domu w dzien powszedni, odbiera Wscieklenca z przedszkola, ale w zyciu nie przyszlo by mi do glowy oczekiwac, zeby czekal na mnie z obiadem, gdy wracam z pracy. Tzn, czasami tak jest, ale to traktuje jak extras i okazuje stosowna wdziecznosc. A juz z cala pewnoscia nie przyszlo by mi glowy, by podawal mi tem pod nos, kiedy sam jadl wczesniej - raczek nikomu z nas nie upie...lo.
        • perd-ido Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 22:49
          Nie nie- to u kolezanki w domu czyyysto, polysk i kotow braksmile
          Pewnie Twoja kolezanke zycie zmeczylo...ehh
    • anorektycznazdzira Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 15:47
      słuchałam kiedyś od gościa, jak to pracuje, ale w 100% obstawia nocne wstawania do dziecka (karmi butlą, przewija, co tam trzeba) bo żona NIE SŁYSZY jak dziecko płacze big_grinbig_grin
      Po prostu są na świecie panowie, którzy gorąco pragną kopa, dużo kopów.
      • atra1 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 01.03.11, 13:29
        a to, że nie słyszy to czemu takie dziwne? Ja się budzę do dziecka jak już dawno wyszło ze swojego łóżka i leży mi na głowie.
        • anorektycznazdzira Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 01.03.11, 14:10
          Dwumiesięczne (na przykład) niemowlę przychodzi ci na tej głowie poleżeć? Czy też nie wstawałaś do niego i nie bywało karmione w nocy zanim się nauczyło chodzić? A może wtedy nie spałaś, siedząc i słuchając całą noc kiedy dać mu jeść?
          Tutaj jak ktoś czasem odpowie to zaiste wymiękam.
    • tully.makker Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 16:43
      Nie bylam wprawdzie na wychowawczym, ale za to kiedy bylam na macierzynskim, zajmowalam sie macierzynstwem wlasnie ( za co ZUS wyplacal mi rownowartosc mojej pensji wszak). Co do pozostalych obowiazkow, to jak najbardziej oczekiwalam rownego podzialu - dlaczego nie? Oprocz tego w kwesti opieki nad dzieckiem ustalilismy, ze poniewaz ja karmie, to chlop gdy jest w domu, odpowiadal za przewijanie, wlacznie z nocnym.
      • ania579 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 20:10
        > nego podzialu - dlaczego nie? Oprocz tego w kwesti opieki nad dzieckiem ustalil
        > ismy, ze poniewaz ja karmie, to chlop gdy jest w domu, odpowiadal za przewijani
        > e, wlacznie z nocnym.

        A byly jakies sensowne powody ku temu czy tak tylko chcialas mu dokuczyc? Bo troche ciezko mi zrozumiec, dlaczego oboje musieliscie byc niewyspani. Zeby bylo sprawiedliwie?

        Podobnie nie rozumiem motywow pani, ktora kilka postow wczesniej szczycila sie, ze maz wstaje w nocy, obchodzi lozko dookola i wrecza jej dziecko do karmienia.


        • tully.makker Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 20:20
          A byly jakies sensowne powody ku temu czy tak tylko chcialas mu dokuczyc? Bo tr
          > oche ciezko mi zrozumiec, dlaczego oboje musieliscie byc niewyspani. Zeby bylo
          > sprawiedliwie?

          Alez oczywiscie, ze byly sensowne powody, wszystko co robie ma sensowny powod. Dzieki temu, ze dziecko spalo z nami, moglam je nakarmic prawie przez sen, a w kazdym razie nie otwierajac wiecej niz 1 oka przez wiecej niz 30 sekund portrzebnych by podlaczyc tankowiec do zbiornika. A dzieki temu, ze nastepnie tatus kontrolowal i w razie potrzeby zmienial pieluche ja moglam kontynuowac sen, i nie doswiadczac niewyspania.

          Przy tym, wyobraz sobie - wiem ze trudno sobie wyobrazic rzeczy tak odlegle od twojego doswiadczenia, ale postaraj sie, naprawde warto - no wiec, sa ojcowie, ktorzy tak kochaja swoje dzieci, ze na ochotnika zglaszaja sie zmiany obsranej pieluch o 2 w nocy. Oraz tacy, ktorzy tak bardzo troszcza sie o swoje dzieci, ze chca, by zajmowala sie nimi w ciagu dnia wyspana matka, a nie padajacy na pysk zombie.

          Ciezko w to uwierzyc neiktorym, ale sa mezczyzni, ktorym nie trzeba ncizego narzucac - sami chetnie wysilaja sie dla dobra rodziny.
          • ania579 sorry tully 01.03.11, 00:41
            > Przy tym, wyobraz sobie - wiem ze trudno sobie wyobrazic rzeczy tak odlegle od
            > twojego doswiadczenia, ale postaraj sie, naprawde warto - no wiec, sa ojcowie,
            > ktorzy tak kochaja swoje dzieci, ze na ochotnika zglaszaja sie zmiany obsranej
            > pieluch o 2 w nocy. Oraz tacy, ktorzy tak bardzo troszcza sie o swoje dzieci, z
            > e chca, by zajmowala sie nimi w ciagu dnia wyspana matka, a nie padajacy na pys
            > k zombie.
            >
            > Ciezko w to uwierzyc neiktorym, ale sa mezczyzni, ktorym nie trzeba ncizego nar
            > zucac - sami chetnie wysilaja sie dla dobra rodziny.

            To ci sami ojcowie, z ktorych wylaza najgorsze cechy charakteru, gdy partnerka zapada na depresje? Takich faktycznie trzeba trzymac za morde, wymagac, egzekwowac i pod zadnym pozorem nie pozwalac sobie na chwile slabosci. Sposob, w jaki piszesz o swoim partnerze, jest malo sympatyczny, ale rzeczywiscie z egzemplarzem o takiej konstrukcji psychicznej jak ten twoj nie mozna postepowac inaczej, bo ani sie czlowiek obejrzy, a zwiazek tkwi w glebokim kryzysie.

            Swoja droga swiadomosc, ze przy teoretycznie najblizszej osobie nie mozna ani przez chwile okazac slabosci, musi byc na dluzsza mete wyczerpujaca emocjonalnie. I chyba tlumaczy ten duposcisk zauwazalny w wiekszosci twoich postow.

            • tully.makker Re: sorry tully 01.03.11, 11:02
              To ci sami ojcowie, z ktorych wylaza najgorsze cechy charakteru, gdy partnerka
              > zapada na depresje?

              A co ma uczucie do partnerki do milosci ojcowskiej, moze mi przetlumacz? Myslisz, ze jak wyszukasz soebie pare moich postow w wyszukiwarce, to juz wiesz wszystko o nas? Wiesz, co oznacza zycie z czlowieiem w depresji? Zylas tak kiedys? To gowno wiesz.
              A poki co wylazi z ciebie wylacznie z ciebie paskudna zawisc z serii - ja mam zle, to sobie poprawie humor udawadniajac, ze u innych jest jeszcze gorzej.

              A za troske o zwiazek bardoz cie dziekuje i doceniam, pokonanie kryzysu daje wielka sile i wzmacnia milosc, do tego stoponia, ze wlasnie spodziewamy sie kolejnego dziecka. Do ktorego chlop bez watpienia tez bedzie wstawal w nocy.
              • ania579 Re: sorry tully 01.03.11, 13:09
                > A co ma uczucie do partnerki do milosci ojcowskiej, moze mi przetlumacz?

                W tym przypadku rownie malo co milosc rodzicielska do zmiany pieluchy w srodku nocy. Za to stosunek do partnera/rki ma sporo do tego, jak sobie rozwiazemy kwestie nocnego wstawania.

                > A poki co wylazi z ciebie wylacznie z ciebie paskudna zawisc z serii - ja mam z
                > le, to sobie poprawie humor udawadniajac, ze u innych jest jeszcze gorzej.

                Nie, ja o swoich doswiadczeniach nie napisalam ani slowa, gdyz w przeciwienstwie do ciebie nie czuje potrzeby licytowania sie z innymi forumowiczkami, ktora ma lepszego i bardziej zaangazowanego w zycie rodzinne partnera.

                Po prostu zainteresowalo mnie, jakie motywy kieruja kobietami, ktore decyduja sie karmic wylacznie piersia (co powoduje, ze nikt nie moze ich zastapic w nocy i i tak musza wstawac do dziecka), a pozniej nie moga zniesc mysli, ze partner w tym czasie moglby sie wyspac, wiec angazuja go w takie absurdy, jak podawanie dziecka do karmienia, zeby przypadkiem nie mial za dobrze. Jesli rzeczywiscie karmisz przez sen, wybrane przez was rozwiazanie nie jest tak glupie, jak mogloby sie pierwotnie wydawac, bo nie wysypia sie tylko jedna osoba, wiec rzeczywiscie jest to kwestia ustalenia miedzy soba, kto bierze na klate nocki (i jesli mezczyzna nie ma odpowiedzialnej wymagajacej jasnego umyslu pracy, to jak najbardziej moze sobie pozwolic na zarywanie wszystkich nocy). I na tym wyjasnieniu, mozna by bylo poprzestac, ale ty postanowilas pouczyc mnie na temat nierozerwalnego zwiazku milosci ojcowskiej(o ktorej, jak zasugerowalas, nie mam pojecia) ze zmiana obsranej pieluchy o drugiej nad ranem. Rzeczywiscie jest to odlegle od moich doswiadczen, bo my nie zmieniamy obsranych pieluch z milosci, tylko z poczucia obowiazku (no wiem, wyrodni z nas rodzice... albo po prostu nie tak egzaltowani jak wy).

                > A za troske o zwiazek bardoz cie dziekuje i doceniam, pokonanie kryzysu daje wi
                > elka sile i wzmacnia milosc, do tego stoponia, ze wlasnie spodziewamy sie kolej
                > nego dziecka.

                Kolejne dziecko nie musi swiadczyc o milosci, czesto bywa desperacka proba ratowania sypiacego sie zwiazku.



      • perd-ido tully... 28.02.11, 22:58
        Kolezanka tez tak mowila, ze jej maz w nocy wstaje przewinac malego a ona pozniej karmi.

        Ja swojego malego w nocy nie przewijam (chyba ze pielucha zapachowa), wiec i problemu takiego nie mamsmile
    • imasumak Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 17:19
      Trochę zazdrościsz koleżance, co? wink
      A tak serio, to ich układ i skoro w nim gra, to chyba nie ma potrzeby analizować, prawda?
      • perd-ido imasumak.. 28.02.11, 23:11
        Nie chce mi sie wierzyc, ze na jednej glowie moze byc "wieksza czesc domu" a na drugiej tylko troche. Osobiscie dostalabym kota gdybym zajmowala sie tylko dzieckiem. Nie przesadzajmy- dziecko tez sie umie zajac samo. Probuje sobie wyobrazic jak to przelozyc na nasz dom...
        Reety a co ja bym robila w tym czasie?...nudzila sie gdybym nie miala co robic..taki ze mnie typsmile. Wstaje rano wyspana, pobawie sie z malym, przewine, nakarmie, maly pojdzie spac to cos zjem, wykapie sie, poscieram kurze i poprasuje, a w miedzyczasie na forum posiedze..i tak w kolko. Co bym robila gdyby we wszytkim wyreczal mnie maz?. Wsciekala bym sie!. W ciazy nie moglam wiele robic (zalecone- oszczedzajacy tryb, potem juz tylko lezenie)...ile mozna tv ogladac lub w necie siedziec? N*U*D*Y !!. Wtedy to naprawde moj maz wszystko robil- jedynie co to rachunki oplacalam online. Tak sie w ciazy wylezalam, ze teraz smigam z motorkiem w czterech literach, bo wierz mi, ze to mi odpowiadasmile

        Nie wiem czy jej mezowi pasuje taka rola. Nie rozmawialam z nim na ten tematsmile
        Im wiecej czytam postow tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze kolezanka nie klamala...
        • imasumak Re: imasumak.. 01.03.11, 14:27
          A ja bym się nie nudziła - jest tyle książek do przeczytania, filmów do obejrzenia pasji do rozwinięcia, można chodzić z dzieckiem na długaśne spacery (ja tak robiłam - w ciepłe dni pakowałam zapas pieluch, jakieś jedzenie, picie, książki i wychodziłam lub wyjeżdżałam rano, a wracałam wieczorem ) - naprawdę pucowanie domu, czy nawet gotowanie, które lubię, nie jest dla mnie na tyle pasjonujące, że mogłoby mnie usatysfakcjonować na dłuższą metę.

          Poza tym podejrzewam, że koleżanka nieco koloryzuje - nawet samo zajmowanie się dzieckiem, nie jest możliwe bez wykonywania innych podstawowych czynności - ogarnięcia zabawek po zabawie, posprzątania gdy dziecko nabrudzi i takie tam smile
    • 11buba Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 17:31
      mogę w to uwierzyc, bo mam tak samo - ale mój mąż jest święty, a ja jestem beznadziejny, niezorganizowany leńwink
    • jowita771 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 17:38
      Możliwe, że tak naprawdę jest. Jakbym słyszała o mojej mamie i ojczymie, też podział obowiązków taki. Mama bardzo sobie chwali smile
      • tomojnowynick Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 18:27
        Mój mąż pracuje często ponad 100 godzin tygodniowo,nie mam więc sumienia obciążać go domowymi obowiązkami,wystarczy,że robi zakupy. Od urodzenia syna sama wszystko przy nim robię,w domu też wszystko ja. Mąż ma uprane,ugotowane,posprzątane,podstawione pod nos i jeszcze ja też parę niezłych groszy zarobię. Jak ma wolne zabiera syna na cały dzień.
    • undoo Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 18:50
      No ale co w tym dziwnego? I dlaczego Twoj maz nie umie porzadnie okien umyc? Naprawde to nie jest powod do dumy. Wszak to dorosly mezczyzna, powinien takie rzeczy umiec zrobic.

      I skad to wszechobecne pomaganie mezow? Poki pomaga nie jest wspolodpowiedzialny. Nie chcialabym, zeby moja corka przyprowadzila do domu Twojego syna.

      Zatem nie chcesz wiedziec, jak jest u mnie :p
      • tomojnowynick Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 19:33
        To nie jest kwestia tego,co mój mąż umie a o nie. Zapewniam cię,jak trzeba to okna też umyje i to lepiej ode mnie. Ale oprócz tego mój mąż jest także człowiekiem i ma prawo być zmęczony. Świadomie zdejmuję z niego ciężar obowiązków domowych. Nie MUSZĘ mu robić np.kanapek do pracy-ja CHCĘ je robić-bo kocham mojego męża. Oboje staramy się sobie pomagać nawzajem,szanujemy siebie i swoje uczucia. Nigdy nie zdarzyło mi się,żeby małż odmówił zrobienia czegoś,bo ja akurat chciałam odpocząć. Syn od małego jest wdrażany do prac domowych,sprząta po sobie,pomaga gotować obiad czy piec ciasto,układa w szafkach kuchennych,ściera kurze-oczywiście po swojemu,bo ma dopiero trzy latka.
        https://www.suwaczki.com/tickers/gpdtc6a928ovkp5q.png
    • leserka0 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 19:01
      Żeby mieć takiego faceta, potrzebne są odpowiednie charaktery. Nie radzę próbować tylko dlatego, że jedna koleżanka tak ma.
      Ja ze swoim mam różnie, praktycznie umie wszystko zrobić, ale jak pozwalam mu na teoretyzowanie, to okazuje się, że nic nie umiesmile Kończy się na tym, że swoje i tak musi zrobić. Ale z umiarem. Ja się za wiertarkę nie mam ochoty chwytać, więc i on pewnych da mnie damskich spraw nie załatwia.
      • undoo Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 19:05
        a jakie to sa damskie sprawy? myslalam, ze te czasy odeszly do lamusa?
        • leserka0 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 19:24
          Dla mnie nie odeszły. Mi się nie spieszy do równouprawnienia.
          A damskie sprawy to,np. umycie kibla. I nie wyręczam go w tym dlatego, że uwielbiam to robić. Raczej dlatego, że on do takiej roboty nie założyłby rękawiczek.
          • kai_30 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 20:36
            leserka0 napisała:

            > Dla mnie nie odeszły. Mi się nie spieszy do równouprawnienia.
            > A damskie sprawy to,np. umycie kibla.

            No, nie. To, że Ty się realizujesz przy myciu kibla, nie oznacza jeszcze, że to "damska sprawa" - są kobiety, które mają inne zainteresowania i ambicje.
            • sanciasancia Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 01.03.11, 16:07
              > > Dla mnie nie odeszły. Mi się nie spieszy do równouprawnienia.
              > > A damskie sprawy to,np. umycie kibla.
              To ja chyba zmienię płeć.
    • mijaczek Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 19:09
      perd-ido napisała:

      Czy to mozliwe ze tak naprawde jest? czy chce sie pochwalic i ubarwia rzeczywistosc?

      a skad my mamy wiedziec czy ona chce sie pochwalic???????????


      > https://lb1f.lilypie.com/e6YAp1.png
    • jul-kaa Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 19:31
      Znaczy się - ze mną rozmawiałaś? Znamy się osobiście? O ja cie!
    • kotbehemot6 Re: podzial obowiazkow- skala wytrzymalosci mezcz 28.02.11, 19:38
      ten ątek mi uświadomił,że u mnie w domu nie ma podziału obowiązków sensu stricte. jest/był wynikający z ograniczen fizycznych i umiejętności tj ja karmiłam piersia a mąz wierci w ścianie... tak po za tym to dzeilimiysię w/g humoru raz ja gotuję a mąż sprzata, a kiedy indziej na odwrót. Zakupy jakos tak razem,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka