Dodaj do ulubionych

niechęć do seksu,unikanie zbliżeń,czy to kryzys

22.03.11, 12:15
ok kilku miesiecy mam problem-nie układa mi sie z mężem -on jest pochlonięty pracą że nawet ze sobą nie rozmawiamy-bo nie mamy o czym żadna rozmowa nam sie nie klei,unika nawet zajmowania sie dzieckiem bo uważa ze nasza córka i tak nalepiej czuje sie ze mną,jestem ciągle zmęczona rozdrażniona bo nie dośc ze zajmuje się córka to jeszcze po tym brudasie musze sprzątac-bo za przeproszeniem "GDZIE STOI TAM SRA" a na seks nie mam wcale ochoty bo jak tu miec ochote na zbliżenie z kimś kto tak Cie irytuje i dba w łóżku przeważnie o swoje potrzeby,czasami myśle ze go nie nawidze ale 2 lata po slubie to troche za szybko na podejmowanie powżniejszych kroków.....czy jestem sama w takiej sytuacji czy macie podobne problemy?
Obserwuj wątek
    • martinkowa Re: niechęć do seksu,unikanie zbliżeń,czy to kryz 22.03.11, 13:07
      Jesteście dopiero 2 lata po ślubie?Ja też miałam kryzys, ale po urodzeniu dziecka.Też mi się nic nie chciało, wiecznie marudziłam a seks to była jakaś abstrakcja. Sama siebie miałam dość. Wkońcu zostawiłam dziecko na cały dzień u mamy, ruszyłam do koleżanek i na zakupy. i do dziś tak robię, jak mam "doła". Powoli zaczęło wracać wszystko do normy.A może po prostu brak Ci towarzystwa?Siedzisz tylko z dzieckiem wiec jak możesz to zostaw dziecko, zaproś (tak ,Ty) męża do kina, może coś się zmieni, może będzie lepiej.
      • monia_kondrat Re: niechęć do seksu,unikanie zbliżeń,czy to kryz 22.03.11, 19:39
        ja na zakupy?albo na pogaduchy z kolezanką?zapomnij-zaraz rozdzwoni sie telefon "wracaj bo juz nie wiem co robic" a do kina proponowalam, i spacer i jak moja mam przyjezdza to tez zebysmy gdzies wyszli tylko we dwoje-ale tylko na mojej gadce sie konczy bo on woli posedziec pogrzebac przy samochodzie albo na forum z kolegami siedzi-juz mi brakuje sil na naprawianie relacji miedzy nami i na zloszczenie sie bo tym szkodze tylko sobie-ciąle w nerwach.naprawde mam dosc-jedyna moja radoscia jest dziecko bo tylko na zabawe z nią mam czas :,,,(((((
    • kosmitka06 Re: niechęć do seksu,unikanie zbliżeń,czy to kryz 22.03.11, 15:58
      Kryzys to na pewno, pytanie tylko w jaki stopniu?
      U nas kiedyś było podobnie... mąż zawalony pracą, stres itp. Ja chodziłam zła bo ciągle w domu, zero pomocy w opiece nad dzieckiem. Miałam dość. Wpadłam na pewien pomysł (jak dla mnie wydawał się super) że skoro on unika seksu to ja także. Raz czy drugi go przyłapałam, kiedyś mi sam powiedział że jest już "po". Postanowiłam nie rozmawiać, dać spokój i zapomnieć, pomyslałam sobie "i tak pierwszy do mnie przyjdziesz". Odstawiłam tabletki i byłam dumna że chodzi za mną jak pies a ja mówię "nie".
      Pozniej jednak ktoś mnie uświadomił że zle robię... powinnam mu odmówić raz czy dwa a nie w nieskończoność. Najpierw zaczęłam mówić czułe słówka (no a że byłam ostro wkurzona przychodziło mi to niełatwo wink) pozniej przeszłam do przymilania się, dotykania tu i tam... organizowałam kolacje, fajne wieczory kiedy dziecko poszło spać... "odważyłam" się nawet na film xxx wink I wtedy starał mu uświadomić co bym chciała, co mnie najbardziej kręci.
      Pomogło też w tym że już nie robi tak jak Twój "GDZIE STOI TAM SRA" big_grin
      Radzę załagodzić spór zanim będzie za pozno.
      Pozdrawiam
      • monia_kondrat Re: niechęć do seksu,unikanie zbliżeń,czy to kryz 22.03.11, 19:45
        tak szczerze to najchetniej bym go juz teraz spakowala i wywaliła za drzwi,nie wiem czy to ja sie tak zmienilam ze wymagam za duzo?ale skoro ja swoj caly czas poswiecam dziecku i zajmuje sie domem bo jestem na wychowawczym to tez oczekuje jakiegos wsparcia-chocby psychicznego chociaz jednego buziaka i milego slowa ze jestem dobrą mamą i żoną-a tu nic !!!! na dzien dzisiejszy wiem doskonale ze poradzilabym sobie bez męża-lepiej gorzej ale bez nerwow ze przyjdzie nabałagani i tyle a ja musze sprzatam bo ninawidze jak jest syf chociaz nie jesem pedantką.tak najbardziej to chyba mi chodzi właśnie o brud jaki po sobie zostawia i robi wokuł siebie
        • dama_2010 Zrob cos dla siebie 22.03.11, 22:21
          Ten argument juz padl i uwazam, ze jest najlepszy.
          Wybierz sie do fryzjera, kup sobie cos nowego, maluj sie co dzien - dla siebie, zeby lepiej sie poczuc ze soba.
          Jesli masz mozliwosc zapisz sie na jakies zajecia (fitness, joge, basen, czy co tam lubisz) i raz w tygodniu nic Ciebie nie interesuje - masz wychodne.

          Taka kobieta udomowiona, zapedzona, wiecznie niezadowolona takze jest inaczej postrzegana przez otoczenie (w tym meza). Jak zobaczy umalowana, zadbana, usmiechnieta kobietke, ktora: teraz nie ma czasu bo pedzi na aerobik - zobaczysz, ze to zadziala.

          Tylko to robienie dla siebie musi byc takie szczere i na calego a nie jedna reka sie malujesz i katem oka zerkasz czy on aby to widzi i co zaraz zrobi. On w tym nie bierze udzialu - jestes TYLKO TY

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka