W styczniu dostałam zaproszenie na ślub, tzn. ja i K.
Ślub bierze (hmm .. jak to powiedzieć) K. ojczyma, siostry wnuczek, czyli osoba z poza rodziny. Znamy się jednak bo ta para jest wiekiem zbliżona do nas, także byliśmy na kilku wyjściach (kino, bilard, restauracja). Kontakt jako taki był, dopóki para nie wyjechała za granicę.
W grudniu cała rodzina już dostała zaproszenia (teście, teścia córka, druga córka zawiadomienie), więc już w styczniu myśleliśmy, że nas to ominie. Szczerze mówiąc myślałam, ze wyślą zawiadomienie, ale pózniej już stwierdziłam, ze przynajmniej mam spokój i nie muszę kasy wydawać :d 9wiem zołza ze mnie). jakoś pod koniec stycznia doszło zaproszenie i .. zonk. stwierdziliśmy, ze nie możemy sobie pozwolić na taki "wypad". Bo musielibyśmy się zapożyczyć niestety. W zaproszeniu napisane wierszykiem jest, że życzą sobie pieniądze i totolotka zamiast kwiatów. Także stwierdziliśmy, ze musielibyśmy dać jakoś 200 zł.+totolotek+telegram_ciuchy (ja, K. Mała)+jakiś fryzjer. Razem z 500 stów ?
Po ogólnym wywiadzie stwierdziliśmy, że pójdziemy tylko do kościoła. Zadzwoniłam do przyszłego Pana młodego, powiedziałam, że nie będziemy mogli iść na wesele, ale przyjdziemy chociaż do kościoła (nie pytał z jakiego powodu), miauczał, że myślał, że się wybawimy bo jesteśmy zaproszeni jako jedyni z młodych. Mojego teścia (ojczym K.) córki dostały tylko zawiadomienia. na drugi dzień dowiedziałam się, że teście też odmówili (brak kasy) oraz obie córki teścia zadzwoniły również, że nie przyjdą. Więc wyszło jakby głupio, że może się wszyscy zmówiliśmy.
Nie mniej idziemy do tego kościoła i mam pytanie - no co dać.
Rozumiem, że telegram i małą da malutki bukiecik kwiatków, totolotka też dam, ale coś jeszcze, tzn. pieniądze ? czy nie wypada w ogóle iść w takiej sytuacji ?
mam nadzieję, że nie napisałam tego posta zbyt zawile i wiecie o co chodzi
ps: Poszedł by człowiek, wybawił się, zapomniał o smutkach , a tak puuupa
Mama Roksany, ur. 16/06/2008 .