Dodaj do ulubionych

Ślub - pytanko.

26.03.11, 22:08
W styczniu dostałam zaproszenie na ślub, tzn. ja i K.
Ślub bierze (hmm .. jak to powiedzieć) K. ojczyma, siostry wnuczek, czyli osoba z poza rodziny. Znamy się jednak bo ta para jest wiekiem zbliżona do nas, także byliśmy na kilku wyjściach (kino, bilard, restauracja). Kontakt jako taki był, dopóki para nie wyjechała za granicę.
W grudniu cała rodzina już dostała zaproszenia (teście, teścia córka, druga córka zawiadomienie), więc już w styczniu myśleliśmy, że nas to ominie. Szczerze mówiąc myślałam, ze wyślą zawiadomienie, ale pózniej już stwierdziłam, ze przynajmniej mam spokój i nie muszę kasy wydawać :d 9wiem zołza ze mnie). jakoś pod koniec stycznia doszło zaproszenie i .. zonk. stwierdziliśmy, ze nie możemy sobie pozwolić na taki "wypad". Bo musielibyśmy się zapożyczyć niestety. W zaproszeniu napisane wierszykiem jest, że życzą sobie pieniądze i totolotka zamiast kwiatów. Także stwierdziliśmy, ze musielibyśmy dać jakoś 200 zł.+totolotek+telegram_ciuchy (ja, K. Mała)+jakiś fryzjer. Razem z 500 stów ?
Po ogólnym wywiadzie stwierdziliśmy, że pójdziemy tylko do kościoła. Zadzwoniłam do przyszłego Pana młodego, powiedziałam, że nie będziemy mogli iść na wesele, ale przyjdziemy chociaż do kościoła (nie pytał z jakiego powodu), miauczał, że myślał, że się wybawimy bo jesteśmy zaproszeni jako jedyni z młodych. Mojego teścia (ojczym K.) córki dostały tylko zawiadomienia. na drugi dzień dowiedziałam się, że teście też odmówili (brak kasy) oraz obie córki teścia zadzwoniły również, że nie przyjdą. Więc wyszło jakby głupio, że może się wszyscy zmówiliśmy.
Nie mniej idziemy do tego kościoła i mam pytanie - no co dać.
Rozumiem, że telegram i małą da malutki bukiecik kwiatków, totolotka też dam, ale coś jeszcze, tzn. pieniądze ? czy nie wypada w ogóle iść w takiej sytuacji ?

mam nadzieję, że nie napisałam tego posta zbyt zawile i wiecie o co chodzi smile

ps: Poszedł by człowiek, wybawił się, zapomniał o smutkach , a tak puuupa indifferent


Mama Roksany, ur. 16/06/2008 .
Obserwuj wątek
    • kannama Re: Ślub - pytanko. 26.03.11, 23:11
      jak tak troche obok tematu ale o co chodzi tym telegramem?
      • mandziola Re: Ślub - pytanko. 26.03.11, 23:27
        No ja tez nie wiem.. Jak mozna dać telegram od siebie??
        • dz1dka Re: Ślub - pytanko. 26.03.11, 23:33
          Może chodzi o taką kartkę okolicznościową???
          • atowlasnieja Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 13:10
            Niektórzy właśnie kartkę okolicznościową nazywają telegramem. Dowiedziałam się tu na forum.
    • jul-kaa Re: Ślub - pytanko. 26.03.11, 23:58
      Czyli nie idziecie, bo nie stać Was na ciuchy i fryzjera? To nie można iść w starych i samemu się uczesać...?
      Matko, ja z innego świata chyba jestem sad
      • nutka07 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 00:04
        A moze brak Ci tylko wyobrazni.
        • jul-kaa Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 00:10
          A co mialabym sobie wyobrażać..?
          • nutka07 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 01:14
            Moglabys sobie wyobrazic, ze ktos moze poprostu nie miec nawet starych rzeczy. Moze chce wygladac odswietnie, moze nie ma na pieniedzy na prezent.
            • kai_30 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 09:12
              nutka07 napisała:

              > Moglabys sobie wyobrazic, ze ktos moze poprostu nie miec nawet starych rzeczy.

              Aha, a do kościoła pójdzie w starych dżinsach? wink

              Żeby nie było - odmówienie udziału w weselu z powodu braku kasy doskonale rozumiem.
              • w_miare_normalna Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 13:14
                Tak, w starych dżinsach.
            • jul-kaa Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 13:40
              nutka07 napisała:
              > Moglabys sobie wyobrazic, ze ktos moze poprostu nie miec nawet starych rzeczy.
              > Moze chce wygladac odswietnie, moze nie ma na pieniedzy na prezent.

              Doskonale rozumiem, ze ktoś może nie mieć pieniędzy na prezent. Zszokowało mnie tylko wyliczenie: 200zł na prezent, 300zł na siebie (ciuchy, fryzjer). Nie ogarniam tego.
              • w_miare_normalna Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 13:47
                A jak myślisz, ile kosztuje garnitur ? przecież K. nie mógłby iść w dżinsach indifferent
                • ylunia78 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 13:55
                  A nie ma żadnego "gangu"?
      • w_miare_normalna Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 13:13
        I dać pusty telegram ?? NO przecież nie pójdę z pustą ręką, a 200 zł. to ja nawet nie mam nażycie, na miesiąc.
        • gryzelda71 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 13:20
          Kartkę okolicznościową nazywasz telegramem?
          A teraz zobacz jakie to proste.Nie masz nie dasz.
          Kup kwiatek,kartkę z życzeniami włóż tam ten kupon totka i tyle.
          • ylunia78 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 13:39
            Ale czym takim różnio się telegram od kartki okolicznościowej?Przecież kartkę tzw "okolicznościową"kupi na slub.
            Co do autorki.
            A nie możesz pożyczyć jakiejś kiecki od znajomej,kuzynki czy cuś?No ja wiem,że jak się nie ma to niestety, i te 200zł zbawiają.
            Ja cholera kiedyś poszłam na ślub,miałam zaproszenie,ale za potwierdzeniem,więc wcześniej musiałam powiedzieć,że nie przyjdziemy na wesele,bo niestety z kasą krucho.Do kościoła poszłam.Po kościele składałam życzenia i dawałam telegram i kuzynka uparła się,żebyśmy przyszli.Co tam?!Powiedziałam,że głupio tak,skoro wie na czym sprawa stoi.
            I wiesz co?Dałam sie ubłagać,bo wkroczyła ciocia i babcia w rozmowę.I bawiłam się najlepiej od długiego czasusmileA tu ani ubrana,ani uczesana na wesele nie byłam.big_grin
            Rozważ sobie wszystkie ZA i PRZECIW,bo widać że chciała byś pójść,ale ta kasa....
            • ylunia78 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 13:43
              Znaczy teraz doczytałamsmilekartka okolicznościowa to też telegram.To takie nie zrozumiałe?wink
              • lusitania2 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 13:55
                ylunia78 napisała:

                > Znaczy teraz doczytałamsmilekartka okolicznościowa to też telegram.To takie nie z
                > rozumiałe?wink

                tak, niezrozumiałe.
                Telegram to wiadomość doręczana przez pocztę.


                • ylunia78 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:07
                  telegram to też kartka z oazji slubu
                  • lusitania2 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:16
                    tak, w twoim zaścianku.
                    Powszechnie przez telegram rozumie się:
                    sjp.pwn.pl/szukaj/telegram
                    • ylunia78 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 15:48
                      Ta,w moim zaścianku.
                      Ulżyło?
                      • lusitania2 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 16:50
                        a miało ulżyć?
                        • ylunia78 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 22:04
                          No juz dobrze,dobrze:/W moim zaściankowym świecie mówi się "telegram".Tak jest odkąd tylko pamietam.
                          A w twoim świecie jak widzisz nie.Ot tyle!
                          • imasumak Telegram, to jest wiadomość 28.03.11, 15:27
                            nadana telegraficznie - kiedyś tak wysyłano też życzenia. Natomiast kartka z życzeniami nie jest telegramem.
                  • kali_pso Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:25

                    No właśnie wcale nie- to, że Ty i ktoś jeszcze tak mówi, nie oznacza, że " telegram to też kartka z oazji slubu"
    • piegowata9 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:02
      A ja rozwiązałabym to inaczej.
      Doskonale rozumiem, że Parze Młodej może autentycznie zależeć na Waszej obecności, zwłaszcza, że jak piszesz - inni młodzi się wylogowali.
      Pogłówkowałabym i poszukała jakiegoś niebanalnego prezentu za przyzwoite pieniądze - omijając w ten sposób życzenie Młodych. Zakładam, że nikt Was z prezentem z przyjęcia nie wyrzuci - zwłaszcza, że jak rozumiem temat braku kasy w rodzinie nie jest tematem tabu.
      Kieckę pożycz. K. wcale nie musi iść w nowym garniturze. Można pokombinować, żeby do porządnych spodni dobrać sensowną górę i tyle. Z włosami dasz radę sama lub z pomocą życzliwej koleżanki.
      Miłej zabawy.
      • asiaiwona_1 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:20
        No ale skoro już odmówiła pójścia na wesele, to troche głupkowato by teraz wyszło jakby zadzwoniła, że jednak przyjdzie uncertain Iść do kościoła, dać kartkę z kuponem totolotka i mały bukiecik od małej. I tyle.
        • kali_pso Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:30

          W sumie "pytanko" zadane było raczej nie oto czy iść na wesele, tylko oto jak ma wyglądać sprawa z kościołem...

          ...a więc zrobic poinni tak, jak piszesz...no i nie robić z siebie pośmiewiska wyskakując w dzinsach- sukienke czy spódnicę chyba każda w szafie posiada, nawet jak nie jest to krzyk mody...
          • melmire Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:34
            Nie kazda, nie kazda smile
          • asiaiwona_1 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:37
            ja się tylko ustosunkowałam do postu piegowatej by jednak na wesele iść.
            I oczywiście masz rację, że do kościoła nie w jeansach tylko spódnicy czy spodniach elegantszych i jakiejś koszuli. Facet też nie musi garniaka od razu zakladać. Spodnie materiałowe i koszula i będzie ok.
            • melmire Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:43
              Zgadnij ile moj chlop ma spodni materialowych i ile ja mam eleganckich spodni smile
        • w_miare_normalna Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 14:31
          Nasze miejsca został już wymówione także odwrotu nie ma smile

          Asiowa tak zrobię smile
    • naomi19 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:33
      Głupio by mi było iść z pustymi rękami, nawet tylko do kościoła. Chociaż tę stówkę plus totolotek i to wszystko. Pomijam telegram, bo nie wiem w jakim celu telegram na ślub big_grin
      A garniutur mężowi bym kupiłabym niezależnie od ślubu w rodzinie, bo kiedyś może się po prostu przydać. Uczesać można się samemu, ubranie wybrać stare albo pożyczyć.
      • gryzelda71 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:36
        Już widzę jak panie polecające włożenie jakiegokolwiek ciucha robią to samesmile
        • naomi19 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:42
          Czy dla Ciebie polecenie niekupowania nowych ciuchów, kiedy forsy brak a w szafie 5 sukienek na tego tyu okoliczność to zła rada? I fryzjer, kosmetyczka, kiedy kasy brak?
          Ja mówię- garniutu i tak bym kupiła. Natomiast nie wierzę, że kobita nie ma sukienki w szafie tudzież spódnicy.
          • melmire Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:45
            Ja mam jedna bordowa sztruksowa spodnice z H&M i jedna letnie etno-sukienke z cekinami , lusterkami i haftami. W spodnicy wystepowalam na slubie wlasnym, w sukience - na slubach dwoch par (na szczescie goscie sie nie pokrywali). Gdybym teraz byla zaproszona na slub MUSIALABYM cos kupic, a tak jak autorka absolutnie nie mam za co.
            • kali_pso Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:55

              Wiesz melmire to przynajmniej będziesz wiedziała co nabyć, jak się kłopoty finansowe skończą- serio piszę, bez ironii.
              Nie wiem, dziewczyny, jak Wy, ale dla mnie posiadnie jednej, jedynej chociaz, elegantszej rzeczy w szafie to jak z umiejętnością pływania- możesz na co dzień nie korzystać, ale bywa, że się przydać może...
              • gryzelda71 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 15:00
                No ty nie miałabyś problemu.Ale autorka może nie być w tak komfortowej sytuacji.
                • kali_pso Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 15:06

                  Cóż, ja po prostu wyznaję zasadę, że moim strojem również wyrażam szacunek tym, do których idę na ślub/wesele itp. Dlatego nie idę w dżinsach na ślub m.in. Można pożyczyć kieckę ostatecznie.
                  A przy najbliższej okazji, kiedy sytuacja finansowa na to pozwoli, zaopatrzyć się w jakiś elegancki ciuch, w chudych czasach będzie jak znalazł. Ot, taka sprawdzona na sobie rada.
                  • gryzelda71 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 15:11
                    Cóż, ja po prostu wyznaję zasadę, że moim strojem również wyrażam szacunek tym,
                    > do których idę na ślub/wesele itp. Dlatego nie idę w dżinsach na ślub m.in.

                    Autorka tez zapewne.A jak nie ma kasy to nie wyczaruje ciuchów.
                    • gaga-sie Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 22:24
                      Kuśwa, w lumpeksie niech kupi.
                      • gryzelda71 Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 07:36
                        Czemu dorosłe kobiety nie rozumieją,że NIE MA ZA CO.
                        A na marginesie w lumpeksie takie wyjściowe sukienki całkiem nieźle kosztują,taniej niz w sklepie,ale na litośc boską nie 10 zł.
                      • w_miare_normalna Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 14:35
                        Myślisz, że nie szukam ? indifferent

                        -
                        Mama Roksany, ur. 16/06/2008 .
                        • gaga-sie Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 23:40
                          Wiadomo- trudno znaleźć coś odpowiedniego "na zawołanie", ale warto zaglądać do lumpeksów. Ja mam kilka fajnych ubrań ze sklepów z używaną odzieżą, w tym ekstra sukienkę ( nawet była nowa z metką), która nadaje się na eleganckie wyjścia, pożyczałam ją też koleżancesmile A wracając do twojego problemu, skoro już zrezygnowaliście z przyjęcia ślubnego, myślę,że powinniście pójść na sam ślub, złożyć życzenia, dać kwiaty i totka. Gdyby to był mój ślub, byłoby mi miło, że ktoś znalazł czas, aby być w takim ważnym momencie ze mną.
              • melmire Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 15:04
                To musiala by byc jakas upiornie uniwersalna sztuka odziezy, zeby mozna ja bylo zalozyc dwa razy w ciagu dziesieciu lat i wygladac modnie i elegancko smile
                • gryzelda71 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 15:07
                  big_grin
                • kali_pso Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 15:13

                  Nie, wystarczy, że będzie to klasyczna sukienka w stylu małej czarnej.
                  Jeśli na codzień nie nosisz i nie lubisz, to to się raczej sprawdzi najbardziej. No i poza tym- piszesz na podstawie tego co było- skąd może mieć pewność, że przez następne 10 lat jednak częściej nie będziesz potrzebowała takiej garderoby?smile

                  Zainwestuj, moim zdaniem warto posiadać dyżurny, wyjściowy ciuch.
                  • melmire Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 15:27
                    W malej czarnej wygladam jak kloc, niestety. Ponadto syty glodnego nie zrozumie, i elegantka "dzinsowki" tez nie - brak sukienki, to nie tylko brak sukienki, to brak butow do sukienki (juz trudniej pozyczyc, a i tak nie bardzo wiem jak to pozyczanie ciuchow ma wygladac, naprawde macie tyle eleganckich przyjaciolek o identycznych roziamrach? + brak umiejetnosci do chodzenia w butach na obcasie), brak stanika ktory by nie wystawal jak nie przez wyciecie pod pacha to gora, w moim wypadku takze brak rajstop/ponczoch. To wszystko kosztuje, i to duzo, zwlaszcza jesli sie cie ze kreacja bedzie bardzo rzadko, jesli nie wcale, noszona.
                    • kali_pso Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 15:44

                      Nad Tobą po prostu trzeba popracować, dziewczynosmile
                      Mała czarna, to był przykład- nie ma tak, że we wszystkim źle byś wyglądała. Są sukienki odcinane pod biustem itp. a z mody nie wychodzą. A buty nie muszą być na obcasie- ja noszę i nie wyobrażam sobie inaczej, ale jak ktoś tego nie robi, to nawet dziwnie i karykaturalnie by wyglądał, gdyby dopiero na wielkie wyjście je ubrał.

                      I nie rozumiem czegoś - posiadanie czegoś ekstra na wyjścia w szafie, nie oznacza bycia "elegantką"...to brzmi jak zarzutwink Ja się za taka bynajmniej nie uważam, ale gdyby przyszło mi w tej chwili wyjśc gdzieś wieczorem- bez problemu wychodzę. Wiem, jak duzo kosztuje wydanie na raz kasy na sukienkę i buty- postanowiłam sobie juz nigdy sie w takiej sytuacji nie znaleźć i sobie strój skompletowałam a też nie "bywam" co tydzieńwink

                      I jeszcze jedno- rezygnacja z wyjścia i dobrej zabawy w gronie fajnych ludzi z powodu braku choćby jednej kiecki w szafie jest przykra. I ja bym przynajmniej unikała robienia sobie takich przykrości.winkp A takie zaproszenia bywają, rzadziej, częściej ale są.
                      • melmire Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 15:53
                        Alez ja wychodze, w dzinsach i martensach smile
                        A w sukience odcinanej pod obfitym biustem wygladam jak w piatym miesiacu ciazy smile a czuje sie znacznie gorzej smile
                        Elegantka to nie zarzut, to styl zycia smile przejawiajacy sie wlasnie tym ze ma sie w szafie elegancki zestaw na wszelki wypadek , z butami wlacznie. Chetnie bym taki zestaw posiadla - gdybym miala nieograniczone miejsce w szafie i fundusze (bo mam gusta luksusowe, i jak juz cos eleganckiego mi sie podoba, to kosztuje jak za zboze w okresie wielkiej suszy)/ Z braku miejsca i funduszy wydaje pieniadze na ciuchy ktore nosze na co dzien, a i tych mam za malo sad
                        • gaga-sie Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 22:27
                          I kupujesz po raz "enty" taką samą bluzkę lub spodnie... Brak wysiłku i tyle.
                          • melmire Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 20:30
                            A nie , mam rozne bluzki (w paseczki, w kropeczki, w kwiatuszki i gladkie) i spodnie (dzinsy, rybaczki, bojowki). W zestaw wyjsciowy za Chiny nie chca sie zlozyc smile
                            • gaga-sie Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 23:27
                              Nie wierzę,że tak nie możesz sobie nic dopasować, coś sobie wkręciłaś. Poproś jakąś koleżankę-strojnisię o pomoc i idźcie razem na zakupy. Czasami warto zaryzykować i założyć coś innego niż zazwyczaj.
                              • melmire Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 23:58
                                Uwierz, uwierz. Bluzki ktore pasuja do spodni najczesciej nie pasuja do spodnicy, ani dlugoscia, ani stylem, ani kolorem.
                                Kolezanek strojnis nie posiadam (kto z kim przestaje, i tak dalej, i tak dalej) , jedna ktora ubiera sie "kobieco" ma gust tak odmienny od mojego ze wspolpraca jest na tym gruncie niemozliwa. Nie mowiac o tym ze ona tez ma malo kasy, i te jej kobiece ciuszki to straszliwe szmatki do zalozenia na jeden raz, bo nie przezywaja prania. A mnie nie stac ani na dobre, drozsze ciuchy, ani tym bardziej na ciuchy- jednorazowki .
                                • gaga-sie Re: Ślub - pytanko. 29.03.11, 00:06
                                  Fakt, że trudno kupić coś fajnego, ja zazwyczaj się nachodzę i nic, przypadkiem trafiam na coś co mi "leży"-nigdy jak szukamuncertain Teraz w sieciówkach same tandety....Czasami kupuję ciekawe rzeczy w lumpeksie, ale rozumiem, że nie każdy lubi...Powodzenia życzę w poszukiwaniachsmile
                                  • melmire Re: Ślub - pytanko. 29.03.11, 00:13
                                    U mnie niestety nie ma lumpeksow, sa sklepy z koncowkami serii, ale to ze cena 60 euro za bluzke jest okazyjna w porownaniu do ceny oryginalnej nie zmienia faktu ze dla mnie jest za drogo sad
                        • kali_pso Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 09:22
                          > A w sukience odcinanej pod obfitym biustem wygladam jak w piatym miesiacu ciazy
                          > smile a czuje sie znacznie gorzej smile

                          ..czyli masz co pokazaćwink To mówię ja, która absolutnie nie ma co pokazać...
                          No i widac, że jednak szukałaśsmile
                          Jak masz czym sie pochwalić to może coś zakładanego kopertowo- to ładnie podkreśla duże biusty no i dekolt w szpic...ech nie wierzę, że nie można zrobić z Ciebie elegantkiwink

                          No i zrób miejsce w tej szafie- zamiast kolejnych dzinsów poszukaj wiosenno-letniej sukienki na począteksmile Powodzenia.


                          "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

                          Andreas Corelli
                          • melmire Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 20:38
                            Probowalam dekoltow w szpic, niestety wszystkie moje staniki (sztuk 2) wylaza dekoltem. Z letnimi sukienkami tez jest problem stanikowy, albo wylaza wycieciem pod pacha, albo dekoltem z przodu czy z tylu, albo ramiaczka odmawiaja wspolpracy z ramiaczkami sukienki. Od francji-elegancji daleko, oj, daleko sad
                            Po drugie, gora mam co pokazac, ale i na nogi sie rzucilo, wiec szczerze mowiac nie wyobrazam sobie eksponowania moich sloniowych odnozy we wdziecznej sukieneczce przed kolano sad
            • ciociacesia zaraz bo nie czaje 28.03.11, 15:04
              > kience - na slubach dwoch par (na szczescie goscie sie nie pokrywali). Gdybym t
              > eraz byla zaproszona na slub MUSIALABYM cos kupic, a tak jak autorka absolutni
              > e nie mam za co.
              znaczy ze nie mozna isc na slub w sukience w ktorej juz sie gdzies bylo?
              • melmire Re: zaraz bo nie czaje 28.03.11, 20:28
                No, kilka lat pod rzad isc na sluby w sukience ktora wszyscy goscie widzieli i kojarza to jednak glupio.
          • aurinko Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 15:16
            naomi19 napisała:

            > Natomiast nie wierzę, że kobita nie ma suk
            > ienki w szafie tudzież spódnicy.

            Zdziwiłabyś się gdybyś zobaczyła moją szafę, zero spódnic, zero sukienek, zero eleganckich spodni i bluzek.
            I gdybym była na miejscu Normalnej, to też miałabym problem z ubraniem ale ja akurat wolałabym nie iść na wesele niż specjalnie kupować sobie ciuchy na tę okazję.
        • kali_pso Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 14:52
          włożenie jakiegokolwiek ciucha robią to samesmile

          Ale co znaczy- jakikolwiek ciuch?
          Chyba nie chcesz udowadniać, że w szafie autorki wątku brakuje elegantszej spódnicy i sukienki? Bo jakoś średnio wierzę...moja też w szwach nie pęka, a jednak na pójście do kościoła bym cosik znalazła... A nawet jeśli- to można pożyczyć a darować sobie wyjście w dzinsach...
          • gryzelda71 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 15:03
            Pójść do kościoła może w zwykłym ubraniu.Na weselu w zwykłym ubraniu wyglądałaby juz dziwnie.
      • w_miare_normalna Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 14:33
        Tylko, że nie mam nigdy takich 2 stówek, których bym nie potrzebowała i które mogłabym sobie stracić na ciuch.
    • takatoszymura Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 16:06
      Zaraz mnie tu pewnie zjedziecie- ale jeszcze zostają ciucharnie, gdzie za kilkanaście złotych mozna kupić sobie i dzieciowi extra ciucha! Nawet takiego na wesele. W indyjskich sklepach tez można coś za niewielkie pieniądze kupić. Mnie często udaje sie kupić ciucha do 20-30 zł, którego odpowiednik w sklepie kosztuje kilkaset zlotych (taftowa kiecka z gorsetem- wtenczas gdy były supermodne) Z facetem gorzej, ale koszula to nie jest wielki wydatek, spodnie pewnie jakieś ma w szafie. Do koperty jak wsadziłabyś 150-200 zł, to też by się chyba nikt nie pogniewał! Fryz samemu mozna sobie zrobić.
      • mamcia809 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 16:17
        a ja bym poszła terz na kazde wesele bede chodzic choc kasy iec nie bede w tamtym roku dostalismy zaproszenie na wesele meza kuzyki i nieposzlam po szkoda mi kasy bylo a niecaly miesiac zmarla moja siostra lat 30 4 dzieci i stwierdzila ze na pogrzeby chodzimy a na wesela zkoda kasy a po smierci siostry do dzis sie niemoge pozbierac
        • mamcia809 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 16:18
          mamcia809 napisała:

          > a ja bym poszła terz na kazde wesele bede chodzic choc kasy iec nie bede w tamt
          > ym roku dostalismy zaproszenie na wesele meza kuzyki i nieposzlam po szkoda mi
          > kasy bylo a niecaly miesiac puzniej zmarla moja siostra lat 30 4 dzieci i stwierdzila z
          > e na pogrzeby chodzimy a na wesela zkoda kasy a po smierci siostry do dzis sie
          > niemoge pozbierac
        • ylunia78 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 16:22
          Nie wiem,nie rozumiem jak w szafie nie można miec ani jednej wyjściowej kiecki.Spódniczki z bluzeczką.Jest tyle szmatexów,podejrzewam,że za 50-60 zł można już kupić.Całe ubranie.Na faceta też.No ale rozumiem też,że są kobiety nie czujące się w kieckach czy spódniczkach na codzień,ale jedn,a w szafie można by mieć.Ja na szczęście mam taki sklep z ciuchami(nowymi)nie wiem jakies końcówki serii czy coś,ale ładne kiecki sa już od 50zł.Wszystkie rozmiarysmile
          • hrabina_murzyna Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 17:02
            A ja rozumiem, bo kiedyś też nie miałam wyjściowej kiecki. Zresztą kiecka to nie wszystko, do kiecki trzeba mieć buty, torebkę. Jak wesele wiosną, zimą czy jesienią to jakieś sensowne odzienie na wierzch też się przyda. I rozumiem, że można kupić coś tanio. Ostatnio też trafiłam na wyprzedaż sukienek w qiosque. Kupiłam dwie kiecki po 60 zł sztuka, przecenione ze 179. Taniocha jak nic, ale dla mnie taniocha. Dla autorki te 60 zł może być barierą, bo może aktualnie nie mieć tych 60 zł na kieckę, a promocja nie poczeka, bo może nie ma butów na co dzień, bo coś tam..... Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A nawet jak normalna ma spódniczkę z bluzeczką to nic to nie zmienia w jej sytuacji, bo nie pójdzie na wesele jak kuzynka biedka.
      • w_miare_normalna Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 14:42
        Czy Ty nie rozumiesz, że mi nawet 200 zł. nie zostaje na jedzenie na cąły miesiąc ?
    • hrabina_murzyna Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 16:23
      Kochana a kiedy to wesele?
      • w_miare_normalna Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 14:43
        25 kwietnia.
    • hrabina_murzyna Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 16:30
      A kiedy to wesele masz?
    • slonko1335 Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 22:16
      Nie widzę nic złego w samej kartce, totku i kwiatkach, prawdę mówiąc bardzo się zdziwiłam jak dostaliśmy od osoby która była tylko w kościele kasę. Jeżeli nowożeńcy lub któreś z nich jest mi jakoś bliższe dokupujemy jakiś drobiazg.
    • drinkit Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 22:21
      Pozwolę sobie na taką etnograficzną uwagę, że kijowe czasy nadeszły, że ludzie rezygnują z udziału w weselach bo ciuchy, fryzura oraz prezent czy raczej kasa, a w tym temacie zawsze jest ryzyko obrazy ze strony PM. Doskonale rozumiem założycielkę postu (chociaż ja się nie szczypię - daje tyle, na ile mnie stać, nie rezygnuję z zabawy), jednocześnie pamiętając mój niegdysiejszy post na forum ślub i wesele. Dotyczył on właśnie problemu dawania pieniędzy w kopercie i - co mnie mocno zdziwiło - całkiem sporo było głosów "jak cię zapraszają, a nie masz kasy, to się zapożycz". Jako że większość uczestniczek owego forum to przyszłe panny młode, to tym bardziej mnie zmroziło.
      • jul-kaa Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 13:12
        drinkit napisała:
        > Pozwolę sobie na taką etnograficzną uwagę, że kijowe czasy nadeszły, że ludzie
        > rezygnują z udziału w weselach bo ciuchy, fryzura oraz prezent czy raczej kasa,
        > a w tym temacie zawsze jest ryzyko obrazy ze strony PM.

        Właśnie o to mi chodziło - wesele jest po to, żeby się weselić z młodymi, a nie odstawiać szopkę z fryzjerem, nową kreacją i prezentem za tysiaka. I jeszcze ta pojawiająca się koncepcja, że wesele ma się "zwrócić". Mnie to jednak wciąż szokuje.
        • drinkit Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 13:17
          Właśnie o to mi chodziło - wesele jest po to, żeby się weselić z młodymi, a nie
          > odstawiać szopkę z fryzjerem, nową kreacją


          Fryzura i tak opadnie po jakimś czasiesmile
    • adwarp Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 22:40
      proponuję
      iść do kościoła, kupić kwiatki i może jakieś dwie ładne filiżanki lub kubeczki z imionami PM do porannej kawysmile
      "telegram",czy kartkę okolicznościową i telegram sobie odpuścićsmile
    • perd-ido Re: Ślub - pytanko. 27.03.11, 22:44
      Autorka watku juz odmowila przyszlym Mlodym udzialu w imprezie, dlatego nie rozumiem tego zachecania jej do pozyczenia kiecki...

      W_miare_normalna gdy pojdziesz na sam slub nie musisz dawac "grubszego" prezentu. Naprawde wystacza kwiatki, nawet lotka nie musisz kupowac!. Swoja droga Panstwo mlodzi, ktorzy na zaproszeniu/zawiadomieniu od razu okreslaja, ze zycza sobie pieniadze i lotka wiele gosci dyskwalifikuja sami. Wiadomo, ze lepiej wyglada drobny prezent niz stowka w kopercie. Ci, ktorzy nie moga sobie pozwolic na dane niematerialnego prezentu, po prostu nie przyjda tak jak TY!. Mnie to nie dziwi, bo sama bedac w tej sytuacji bym nie poszla.
    • chusteczka4 Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 08:58
      Z twojego postu wyczytałam, że nie chcesz iść na to wesele, ale mogę sie mylić smile Gdybym miała iśc tylko pod kościół, nie poszłabym w ogóle. Włożyłabym do koperty 200zł, ubrała się jeśli nie w sukienkę to w spódnicę i jakąś elegancką bluzkę i poszłabym, wcale nie trzeba mieć wystrzałowej fryzury, za którą zapłaci sie 100zł. Najważniejsza jest chęć, mnie czekają dwa wesela w jednym miesiącu, z tego względu postanowiłam z mężem pójść na dwa mimo to, że cienko z kasą, ale postanowiliśmy odłożyć. Dużo zależy też od znajomości przyszłej pary młodej, bo jeśli bym miała niezbyt fajny kontakt lub byli by mi obojętni szkoda byłoby mi wywalic kasę na ślub, ale jeśłi miałam bym z nimi dobry kontakt poszłabym, w końcu wesele ma sie raz w życiu a pieniądze to rzecz nabyta smile
      • gryzelda71 Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 09:36
        Czemu ja nigdy na weselach nie widzę skromnie ubranych pań w bluzki i spódnice skoro większość w tym wątku tak właśnie by zrobiłabig_grin
        • hrabina_murzyna Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 09:50

          gryzelda71 napisała:

          > Czemu ja nigdy na weselach nie widzę skromnie ubranych pań w bluzki i spódnice
          > skoro większość w tym wątku tak właśnie by zrobiłabig_grin

          big_grin Ja też się zastanawiamsmile Może my w innych kręgach towarzyskich, albo nam się tylko wydaje, że idziemy na wesele, a to wcale nie weselebig_grin
        • jul-kaa Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 13:29
          A ja widuję tak ubrane kobiety. I facetów nie w garniturach, tylko w porządnych spodniach i marynarkach.
        • melmire Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 20:40
          Ja sie tak raz "odstrzelilam" , biala bluzka, czarna spodnica. Wygladalam wypisz wymaluj jak kelnerki smile
      • perd-ido Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 09:47
        My dwa lata temu mielismy lacznie piec wesel (wszystkie u najlepszych znajmowych), w tym cztery tydzien po tygodniu!. Na kazdym bylismy i bawilismy sie swietnie!. Nie myslalam wowczas o ekstra kreacji. Mam duzo ciuchow i lubie eksperymentowac (tu cos doszyje, tam cos- zawsze wyglada inaczej), maz ma dwa garnitury, kilka koszul. A co do fryzjera- reeety a nie mozna nic samemu z wlosami zrobic?. Chusteczka4 ma racje- nie trzeba miec wystrzalowej fryzury za stowke!. Mam lokowke/prostownice/suszarke- sama robie sobie fryzury i nie wychodza gorzej niz te u fryzjerawink..Fryzjer to tylko potrafi wypryskac lakierem i zrobic z mlodej -stara babe.

        • hrabina_murzyna Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 09:54
          perd-ido napisała:

          > My dwa lata temu mielismy lacznie piec wesel (wszystkie u najlepszych znajmowyc
          > h), w tym cztery tydzien po tygodniu!. Na kazdym bylismy i bawilismy sie swietn
          > ie!. Nie myslalam wowczas o ekstra kreacji. Mam duzo ciuchow i lubie eksperymen
          > towac (tu cos doszyje, tam cos- zawsze wyglada inaczej), maz ma dwa garnitury,
          > kilka koszul.

          Autorka nie ma dużo ciuchów, a jej mąż 2 garniturów. Fryzura to najmniejszy problem w tym momencie. Dziwi mnie, że w tych czasach, żyjąc w Polsce ktoś tego nie rozumie.
          • perd-ido Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 11:02
            Autorka watku juz odmowila Mlodym. Nie pisze aby ja zachecic, bo rozumiem, ze ona nie idzie!. Watek bardzo sie rozrosl.
        • gryzelda71 Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 10:05
          Mam w tym roku dwa wesela.Będę wypatrywać pań z forumbig_grin
    • lilly_about Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 10:16
      Poszłabym do kościoła. W końcu dostałas zaproszenie. To, że nie skorzystasz z wesela, nie znaczy, że nie masz isć do kościoła złozyć zyczeń. Telegram i totolotek w tym momencie wystarczą. No w końcu nie idziesz na wesele, bo chcesz ograniczyć wydatki.
    • dorota.alex Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 10:51
      "myślał, że się wybawimy bo jesteśmy zaproszeni jako jedyni z młodych. "

      No to faktycznie była by szampańska zabawa sad
      • inez21 Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 13:22
        Ja bym poszla w starych ciuchach, włosy i makijaż zrobiłabym samasmile
        W tym roku byliśmy na weselu gdzie miało być ok 200 osób a było tylko 100. Prawie połowa odmówiła. To naprawdę smutne i przykre. W czasach jak było nasze wesele(ponad 10 lat temu) odmawiały pojedyńcze starsze ,schorowane osoby, a teraz jest to nagminne z tego co obsrewuję w rodzienie i wśród znajomych. Ludzie kalkulują, za dużo kasy,nie opłaca się, lepiej kupić nowy dywan itp.
        To smutne i przerażające zanikają więzi między ludzkiesad Niedługo wesela bedzie się robić na Facebooku a w prezencie wręczać wirtualne kwiatkisad
        Ja rozumiem,ze pójście na wesele to duży wydatek,ale czasem mozna naprawdę ograniczyć go do minimum i dobrze się bawić i sprawić radość młodymsmile
        • lacitadelle Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 13:38
          > W tym roku byliśmy na weselu gdzie miało być ok 200 osób a było tylko 100. Praw
          > ie połowa odmówiła. To naprawdę smutne i przykre. W czasach jak było nasze wese
          > le(ponad 10 lat temu) odmawiały pojedyńcze starsze ,schorowane osoby, a teraz j
          > est to nagminne z tego co obsrewuję w rodzienie i wśród znajomych. Ludzie kalku
          > lują, za dużo kasy,nie opłaca się, lepiej kupić nowy dywan itp.
          > To smutne i przerażające zanikają więzi między ludzkiesad Niedługo wesela bedzie
          > się robić na Facebooku a w prezencie wręczać wirtualne kwiatkisad
          > Ja rozumiem,ze pójście na wesele to duży wydatek,ale czasem mozna naprawdę ogra
          > niczyć go do minimum i dobrze się bawić i sprawić radość młodymsmile

          Ale zdajesz sobie sprawę, że przyczyną takiego stanu są pisane wprost na zaproszeniach żądania państwa młodych odnośnie prezentów?
          • inez21 Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 17:57
            żadnych żądań nie było:0 Szczerze mówiąc tu gdzie mieszkam nie spotkałam się z żadnymi żądaniami od młodych no czasem proszą winko zamiast kwiatów,ale to chyba nie jest wiele...
            "Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto..."
            • lacitadelle Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 18:56
              skoro nie ma żądań, to na jakiej podstawie ludzie kalkulują, że im się nie opłaca?
        • gryzelda71 Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 13:46
          A może w końcu ludziska mają odwagę odmówić,nie patrząc na to że muszą bo więzi,nie wypada itp.
          Nie każdy jest zwolennikiem wesel,ja ich serdecznie nie znoszę.
        • mimka23 Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 14:39
          No i się nie dziwię że odmawiają, bo młodzi często mają chore wręcz oczekiwania, traktują gości jako dobry zastrzyk gotówki, patrzą na to czy aby wesele się zwróci.
          Jak ja brałam ślub to pamiętam jak już w tydzień po weselu goście wydzwaniali i domagali się płyty z nagraniem. Płytę dostał każdy, niecały miesiąc po i były pretensje że tak długo czekać musieli. A ja w zeszłym roku byłam na 2 weselch i nie dostałam nawet płyty do obejrzenia, a co dopiero na własność. Wszystko tylko w jedną stronę, a jak już goście dadzą prezent to można olać. To jest przykre.
    • stara_dominikowa Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 15:13
      w_miare_normalna napisała:
      stwierdziliśmy, ze nie możemy sob
      > ie pozwolić na taki "wypad". Bo musielibyśmy się zapożyczyć niestety. W zaprosz
      > eniu napisane wierszykiem jest, że życzą sobie pieniądze i totolotka zamiast kw
      > iatów. Także stwierdziliśmy, ze musielibyśmy dać jakoś 200 zł.+totolotek+telegr
      > am_ciuchy (ja, K. Mała)+jakiś fryzjer. Razem z 500 stów ?

      Z tego co mi wiadomo gość jest gościem, a nie organizatorem przyjęcia i nie spoczywa na nim ŻADNA finansowa odpowiedzialność. Schludne ubranie każdy ma w szafie, kwiaty to nie jest duży wydatek, prezentem może być np. komplet filiżanek. Narzucanie gościom finansowania wesela jest grubym nietaktem, należy to zbyć milczeniem.

      U Reymonta przed weselem Jagusi i Boryny do Dominikowej kumy przychodziły "ze wspomożeniem" i przynosiły: a to jajek, a to chleba, a to kurkę - żeby się gospodyni "nie szkodowała" urządzając wesele. Ale to było przecież na przełomie XIX i XX wieku, na głębokiej wsi, gdzie większość czytać i pisać nie potrafiła...
      • adwarp Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 15:32
        > U Reymonta przed weselem Jagusi i Boryny do Dominikowej kumy przychodziły "ze w
        > spomożeniem" i przynosiły: a to jajek, a to chleba, a to kurkę - żeby się gospo
        > dyni "nie szkodowała" urządzając wesele. Ale to było przecież na przełomie XIX
        > i XX wieku, na głębokiej wsi, gdzie większość czytać i pisać nie potrafiła...

        a to ciekawe, i jak ma się to do tego,że teraz większość umie pisać i czytać, niektórzy nawet ze zrozumieniem, bo ja czytam i nijak nie rozumiemsad możesz mi to wytłumaczyć?
        • stara_dominikowa Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 15:38
          adwarp napisała:
          bo ja czytam i nijak nie rozumiemsad możesz mi t
          > o wytłumaczyć?

          smile Chłopskie obyczaje są na miejscu w chałupie krytej strzechą. Wystarczy?
          • adwarp Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 16:02
            no, nie do końca
            bo jednak zwyczaj obdarowywania prezentami PM w mieście też istnieje...
            pytanie jeszcze co rozumiesz przez chłopskie obyczaje?
            • stara_dominikowa Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 17:46
              adwarp napisała:

              > no, nie do końca
              > bo jednak zwyczaj obdarowywania prezentami PM w mieście też istnieje...
              > pytanie jeszcze co rozumiesz przez chłopskie obyczaje?

              Jest różnica między dokładaniem się do organizacji wesela, a obdarowywaniem państwa młodych z okazji ślubu. Chłopskie obyczaje wprost związane były z ciężkimi warunkami życia, mało kogo stać było na jakikolwiek wydatek, "zapaśny gotowy grosz" mieli tylko najbogatsi. Bez pardonu rozmawiano o tym kto co ma, jak z tym się obchodzi, czy rozpożycza po znajomych, kto bierze na bórg (na kredyt) od Żyda w karczmie itd., itp. Sprawy materialne przedkładano nad inne, bo to była kwestia być albo nie być. Przykłady tej mentalności:
              - Jagna obdarowywana przez Borynę karmelkami kryguje się mówiąc "szkodujecie się...", a Boryna przekonuje ją, że go stać na taki wydatek;
              - dobra gospodyni "niewoliła do jadła" gości i tym samym pokazywała, że jedzenia jest w bród, w domu jest dostatek;
              - goście krygowali się przed przyjęciem poczęstunku - nie chcieli dać do zrozumienia, że przyszli się najeść, tym samym, że w domu nie mają chleba.
              Nikomu nie przyszło do głowy, że rozmowy o pieniądzach, podkreślanie statusu majątkowego, czy krygowanie się nie są w dobrym tonie. W dobrym tonie u chłopów, jakkolwiek to nie brzmi, było właśnie to wszystko co opisałam.

              Wracając do ślubu. W dzień wesela, przed ślubem, podczas przygotowań kobiety schodziły się do domu (niezbyt szczęśliwej w tym przypadku) panny młodej:

              "Ale Jaguś nie pośpieszała, chodziła jak senna, przysiadała po ławkach, to wet się zrywała i zaczynała sprzątać, ale robota leciała jej z rąk, a ona stała długo, bezmyślnie zapatrzona w okno. Kolebała się w niej dusza jak woda i raz w raz biła, jakby o kamień jaki, o przypomnienia...

              A w domu gwar się czynił coraz większy, bo wciąż wpadały kumy różne, to krewniaczki, to gospodynie, i dawnym obyczajem znosiły kury, to bochen białego chleba, placek, soli, mąki, słoniny albo i srebrnego rubla w papierku - wszystko to w podzięce za prosiny weselne, żeby gospodyni zbytnio się nie szkodowała.

              Przepijały ze starą po kieliszeczku słodkiej, pogwarzyły, nadziwowały i rozbiegały się spiesznie."

              PS Tej kolebiącej się, jagusinej duszy nie mogłam sobie darować, czy to nie piękne? smile
    • deelux Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 15:39
      A ja jestem ciekawa jak za kilka lat będziesz swojemu dziecku organizować imprezę z okazji I komunii św. i większość gości odmówi bo nie będzie miała kasy, a reszta wsadzi w koperty tylko po 200zł...
      • imasumak Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 15:47
        A to przyjęcie komunijne się dla kasy urządza?
        • stara_dominikowa Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 15:49
          imasumak napisała:

          > A to przyjęcie komunijne się dla kasy urządza?

          Sakrament nabiera mocy dopiero od 8 000 zł w kopertach. Do tego oczywiście KŁAD.
          • ihanelma Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 15:56
            To może i ślub nie będzie ważny bez tego telegramu big_grin
            Kłady to już przeżytek. Teraz musi być skok ze spadochronem w komunijnej albie połączony z krojeniem tortu. Drugie z chrzestnych funduje 50 kg cukru tongue_out
        • deelux Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 16:02
          No niestety znam takich, którzy tylko po to dzieciakowi taką imprezę organizaują.
      • mathiola Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 23:33
        > A ja jestem ciekawa jak za kilka lat będziesz swojemu dziecku organizować impre
        > zę z okazji I komunii św. i większość gości odmówi bo nie będzie miała kasy, a
        > reszta wsadzi w koperty tylko po 200zł...


        wiesz, że padłam? smile
        Ja mam komunię dziecka w tym roku.... Nie rozumiem co mówisz. Przez takich jak ty świat się tak popie...ł. Za przeproszeniem.
    • malamimimimim Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 16:24
      zenada! napisac- zamiast kwiatków- kasa!!! wiadomo ze ktos kupi bukiet za 30zl a tak co 30 dych da?
      Rozumiem np pisanie nie dawajcie kwiatow a przekazcie na jakis szczytny cel i wolontariusz puszke dzierzy przed kosciolem, ale tak...no nie ...
      • jul-kaa Re: Ślub - pytanko. 28.03.11, 16:35
        30 dych to całkiem sporo kasy ;P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka