tola_i_tolek
03.04.11, 10:21
Mój mąż- czlowiek wykształcony, intelientny, ale jeśli chodzi o życie domowe totalny ignorant. Jak mu nie pokażesz palcem to nic nie zrobi, a nawet jak pokażesz to zrobi ale zawsze sobie musi pogadać i pokręcić nosem.
I żeby nie było- ja nie jestem pedantką, o nie. Ale pewne rzeczy po prostu zrobić trzeba.
W tygodniu on pracuje, ja jestem na wychowawczym ( dwoje dzieci- trzylatek i niemowlak) ogarniam dom, dzieci, rachunki, lekarzy- on po powroci z pracy bawi się z dziećmi.
Ale w weekend szlag mnie trafia- ja nie zostawiam generalnych porządków na sobotę- ale pewne rzeczy zrobić trzeba- pościelić łóżka, zrobić śniadanie, posprzątać po śniadaniu, zebrać pranie, albo wstawić pranie, przebrać dziecko, nakarmić- niby pierdoły, ale jak to robi jedna osoba to trochę czasu zajmuje. A on sam nie wpadnie na nic.
Rozmawiałam z nim sto razy, rozumie, wie o co mi chodzi- jest zmiana na jeden weekend a potem znowu to samo. Pewnie mogłabym dla świętego spokoju robić to sama- w końcu to nic wielkiego, ale wtedy on zadowolony a we mnie wzbiera coraz większa złość i weekend do chrzanu. Nie jestem służącą ! A on jest zdrowym, facetem.
Jak do niego dotrzeć???