Zaraz świeta, a mam dzis taki podły nastrój, że muszę się wygadac anonimowo

..
Jak ktoś to doczyta do końca jestem wdzięczna

...
Mam dwoje dzieci, Syn starszy 4 lata, młodszy prawie rok.
Starszak we wrzesniu zle zniosl adaptację w przedszkolu, sporo chorował, młodszy sie ciągle zarażał,więc miałam dość i "zawiesiłam" go do września.Chodzil niecale 3 miesiące ,ale prawie przepłacił to depresją..To inny temat,ale musiałam nawiązać....
Synek w czasie tej przerwy wrócił do siebie , czyli jest niezwykle radosny, rozsądny, fajny,normalny dzieciak...
Ale dzis przechodzilismy koło tego przedszkola...Pytam sie czy chce sie przywitać,bo widziałam na podwórku jego grupę.Kategorycznie odmówił...Powiedział, ze nie chce tam chodzić nigdy...
Na placach zabaw super zawsze sie bawił z dziećmi..A dzis takie sytuacje:
1.Mial dwa auta.Chlopiec prosil o jedno.Nie dał mu, traktowal jak powietrze.Chcial by od niego poszedł.
2.Wpychał sie jak nigdy do takiego drewanianego auta mimo iz siedział w nim dziewczynki i go odpychały.Nie dawałam sobie rady odciągając go..Obrażał sie i znowu do nich.O malo ich nie stratował.
3.Bylo takie rodzeństwo blizniaczki ( ok 4 lata) i ich brat ( z 8)...Ganiali sie i bili na zarty..Moj widzac, ze ten starszy tak robi do tej dziewczynki krzyczal, ze tamten ma tak nie robić i nawet sie na niego zamachnął.
4.Nagle wziął kamyczki i zaczął rzucać w dziewczynki śmiejąc się...
5.W piaskownicy nagle wziął jednemu z glowy czapke ,rzucil na ziemię i obsypał go piaskiem...Tlumaczyl mi, ze nie chce by tamten sie tu bawił.
6.Na koncu paru dziewczynkom zepsul budowle z piasklu...śmiejąc sie na maksa...
7.Dokuczał jak nigdy młodszemu bratu...
Czemu to opisałam.Po prostu pierwszy raz w życiu nie poznałam własnego dziecka....Myślałam, ze go znam na wylot...Przynajmniej w 90%

Nie wiem czy to wpływ rozmowy o tym przedszkolu..Ze jakis taki nieswój się zrobił...Myślałam, ze ..Ze jest przewidywalny..jakby ktos rano mi powiedział, ze moze tak sie zachowac to bym dosłownie ręke sobie dała uciąć za niego...Dla innych moze to drobiazgi, małe dziecko... a dla mnie jakoś nie wiem..system wychowawczy sie zawalił

...Ręce mi opadły...Dostał wszędzie ochrzan oczywiście..Nagadałąm mu na maksa...Powiedzialam niestety tez , ze mam go dość, ze zepsuł mi święta i nie dostanie prezentów..Ze myslalam, ze moge mu zaufac, ze jest fajny chlopak a tu mnie rozczarował na całej linii..Ech, i wiele wiele innych...
Wiem, ochłonęłam, troche może przegiełam, a może nie...Niestety od zawsze mam troche coś z głową w tym temacie i strasznie go krótko trzymam, wpajam zasady itd..Ze to co dziś się stało to mnie po prostu zdołowało...Nie wiem jak to określić...opisać....Nie chce byc zrzedliwa matka, jak moja mama...a taka sie robię..Ciagle go strofuje..piluje..tlumacze ....Sama sie z tym zle czuję.....
Przperaszam za ten wywód....