Dodaj do ulubionych

zycie w strachu

05.05.11, 10:27
wiem, ze mnie zaraz zjedziecie, ze powinnam byc niezalezna i kierowac swoim zyciem, ale jakos chyba przegapilam swoja szanse. kiedys postawilam na jedna karte i chyba popelnilam straszny zyciowy blad. wydawalo mi sie, ze jak bede wspierac meza we wszystkim to bedzie to wymarzone zycie. skonczylam studia (beznadziejne zreszta wg mojego meza, bo humanistyczne) troche pracowalam, ale pozniej zrezygnowalam z pracy, bo dzieci, kariera meza itp i naiwna myslalam, ze zawsze tak bedzie pieknie. dzieci male, maz kochajacy. a tu zonk, bo dzieci dorastaja. maz ma jakis zyciorys zawodowy, a ja sie powoli budze z reka w nocniku, ze przegapilam swoje zycie. i co teraz? nie piszcie, ze sam jestem sobie winny, bo to wiem. teraz sie boje, ze tak naprawde jestem uzalezniona od meza, a on nagle po latach wlasnie patrzy na mnie jak na kule u nogi, na ktora musi zarabiac. zle mi z tym i zaluje, ze jakos inaczej nie pokierowalam swoim zyciem.
Obserwuj wątek
    • madame_zuzu Re: zycie w strachu 05.05.11, 10:29
      idź do pracy i nie bądź na utrzymaniu męża. TO, że przesiedziałas w domu iles czasu z dziecmi, nie znaczy, że juz na takie siedzenie jesteś skazana.
    • sowa_hu_hu Re: zycie w strachu 05.05.11, 10:32
      Współczuję męża...
      A poza tym ile ty masz lat ,że uważasz ,że już nic nie możesz zrobić? 60?
    • ala_bama1 Re: zycie w strachu 05.05.11, 10:32
      ..."sam jestem sobie winny" i te małe litery po kropce... ok rozumiem że nie przykładałeś/aś się za bardzo na tych studiach humanistycznych
      • baltycki Re: zycie w strachu 05.05.11, 10:36
        ala_bama1 napisała:

        > ..."sam jestem sobie winny" i te małe litery po kropce... ok rozumiem że nie
        > przykładałeś/aś się za bardzo na tych studiach humanistycznych

        Ty tez nie.. przeoczyles/as brak ogonkow tongue_out

      • agunia.8 Re: zycie w strachu 05.05.11, 10:38
        nie przeczytalam przed wyslaniem, wiec nie czepiaj sie literowek. na komputerze pisze szybko i nie przywiazuje znaczenia do formy. naprawde wielkie przestepstwosmile mam 33 lata i nie widze przed soba zadnych perspektyw, bo mieszkam zagranica.
        • landora Re: zycie w strachu 05.05.11, 16:10
          A dlaczego nie widzisz perspektyw, bo mieszkasz za granicą? Znasz język kraju, w którym mieszkasz?
          • agunia.8 Re: zycie w strachu 05.05.11, 16:27
            chyba znam jezyk. pozdawalam rozne egzaminy jezykowe. w sumie nie wiem po co.
            • landora Re: zycie w strachu 05.05.11, 16:53
              No to dlaczego nie masz perspektyw? Przecież możesz poszukać pracy w kraju, w którym żyjesz?
      • sowa_hu_hu Re: zycie w strachu 05.05.11, 10:43
        Dżizas jak można sie tak dopieprzać... jak bardzo musi sie nudzić tym które ciągle poprawiają innych...
    • baltycki Re: zycie w strachu 05.05.11, 10:39
      agunia.8 napisał:

      > wiem, ze mnie zaraz zjedziecie,.....
      Tylko kompletne idiotki moga Cie pozrec.. czasu nie cofniesz i rady typu "moglas zrobic tak czy siak" niech sobie do buta wloza, beda wyzsze.
    • pali-kotka Re: zycie w strachu 05.05.11, 10:45
      W takim razie musisz już chyba tak do końca życia trwać skoro przegapiłaś swoja szansę.
      W życiu tak już jest, że dokonuje się wyborów, zazwyczaj uważanych za słuszne w danym momencie, a potem ocenianych źle. Z perspektywy czasu każdy jest mądry.
      Weź się w garść, rozejrzyj dokoła, może koło Ciebie sa kobiety w podobnej sytuacji ale które rozpoczęły prace, podpatrz, może odgapisz jakiś pomysł na siebie. Najtrudniej zrobic pierwszy krok. Poza tym zacznij pracować nad szacunkiem do samej siebie. Ucz rodzinę samodzielności.
      Nie ma co załować poniewczasie, trzeba pracowac nad przyszłością.
      • agunia.8 Re: zycie w strachu 05.05.11, 10:56
        pali-kotka napisała:

        >
        > Najtrudniej zrobic pierwszy krok. Poza tym zacznij pracować nad szacunkiem do
        > samej siebie. Ucz rodzinę samodzielności.
        >

        jak sie wypracowuje szacunek do samej siebie? bo chyba to robie nieskutecznie. nie radze sobie z pretensjami, ze cos jest nie tak. ze zle sie czuje psychicznie. moj maz tego nie znosi. ciagle jestem za malo idealna. nie zdradza mnie, nie ma romansow itp seks na zyczenie, a potem foch. ciagle jakis niezadowolony z zycia.
    • lelija05 Re: zycie w strachu 05.05.11, 10:52
      O rany, myślałam, że masz jakieś 54 lata, a tu raptem 33.
      Weź mnie nie strasz, bo ja będę szukać pracy od września, po 4letnim pobycie w domu, a jestem starsza od Ciebie.
      • tak-to-jest Re: zycie w strachu 05.05.11, 11:04
        Dosyc podobne do mojej sytuacji. Tez mam 33, dwojka dzieci, jedno w szkole, drugie w przedszkolu ale na razie tylko pare godzin tygodniowo. Tez mieszkam za granica i za poltora roku, kiedy mlodszy pojdzie do szkoly chcialabym wrocic do pracy. Wyksztalcenie mam podobne do twojego i tez od paru lat siedze z dziecmi w domu. Sama tak zadecydowalam, nie zaluje, ale powoli ogarnia mnie strach jak to bedzie po tylu latach. Na szczescie z mezem jest super a to chyba najwazniejsze. Zycze i tobie i sobie abysmy jednak jakos uwierzyly w siebie ze nam sie uda.
        Trzymam kciuki smile
      • laaisa może konkretniej? 05.05.11, 11:05
        te studia to jakie? Niektóre kierunki humanistyczne są uniwersalne (psycho, socjoligia), jak ze znajomością języka? Poza służeniem mężowi jaki dodatkowy wkład wnosisz w wasze gospodarstwo domowe? W ogóle potrafisz coś ?
    • baltycki Re: zycie w strachu 05.05.11, 11:12
      Nie wiem, czy pomoge.. ale..
      Chyba z 10 lat po rozwodzie rozmawiajac z moja ex powiedzialem "Wiesz, w naszym malzenstwie czulem sie jak kon ciagnacy ten woz na ktorym siedzisz Ty, dzieci.."
      Odpowiedziala: "bo tak bylo".
      (ale nie to bylo powodem rozwodu)

      Moze tak czuje sie Twoj maz???
      • agunia.8 Re: zycie w strachu 05.05.11, 11:38
        baltycki moj maz sie dokladnie tak czuje jak opisujesz. wiem ,bo mowi mi o tym codziennie, a mnie to boli. probowalam go odciazyc. sprzatalam. kelnerowalam. przyplacilam to depresja. teraz nie moge wyjsc do ludzi, bo psychika mi nie pozwala.
        • pali-kotka Re: zycie w strachu 05.05.11, 12:09
          Rozmawiacie ze sobą to ważne, nie ma ściany obojętności.
          Napisałaś ze masz depresje - czy to stwierdził lekarz? Jeśli nie spróbuj iść do lekarza, może trzeba podjąć psychoterapie lub leczenie farmakologiczne.
          Bez względu na to czy będziesz się leczyć czy nie, usiądź z mężem i wspólnie zastanówcie sie co mogłabyś robić, żeby mu ulżyć i równocześnie sobie też, powinnaś się do rozmowy przygotować, żeby nie ryczeć, nie wypominać, nie płaszczyć się. To jest wasza wspólna sprawa i w interesie męża leży żeby Cię zaktywizować.
          Być może pomógłby Ci jakis mały sukces - ukończenie kilkudniowego kursu, nie wiem czy masz prawo jazdy, tak strzelam. To podbudowuje wiare w siebie.
          Bardzo Ci współczuję byłam kiedyś w podobnej sytuacji (również w depresji, bez pracy i z sypiącym sie zwiazkiem) i wiedz że da sie z tego wyjść obronną ręką i powiedzenie ze to co Cie nie zabije to Cie wzmocni to święta prawda.
      • shellerka acha... 05.05.11, 12:38
        a jaki był powód?

        bałtycki, ale Twoja żona nie robiła kompletnie nic? bo ja to widzę tak:
        mąż ciągnie wózek, a żona może go pchać. niekoniecznie musi na tym wózku siedzieć.
        przez pchanie rozumiem wspieranie męża, bycie dla niego przyjaciółką, powierniczką, odciążanie go w domowych obowiązkach - nie tak jak tu na forum, że mąż wraca do domu i ma sprzątać, prac, gotować, zajmować się dziećmi i wysłuchiwać jaka to żona zmęczona po całym dniu siedzenia w domu z dziećmi.

        pytam, bo chyba mam wewnętrzne poczucie winy, że być może siedze na tym wózku ciągniętym przez męża, ale jeśli to ciągnięcie ogranicza się wg was do zarabiania na całą czwórkę, to uważam, że samo pojście kobiety do pracy niczego nie zmieni.
        • baltycki Re: acha... 05.05.11, 13:38
          shellerka napisała:

          > a jaki był powód?
          Powod byl... maly, rudy z duzym biustemsmilesmilesmile
          • shellerka Re: acha... 05.05.11, 13:53
            i w dodatku ciągnął - niekoniecznie wózek wink

            aż tak banalnie?
          • agunia.8 Re: acha... 05.05.11, 13:55
            baltycki napisał:

            > shellerka napisała:
            >
            > > a jaki był powód?
            > Powod byl... maly, rudy z duzym biustemsmilesmilesmile

            tylko tyle?
            • baltycki Re: acha... 05.05.11, 14:35
              agunia.8 napisał:

              > tylko tyle?
              Oczywiste, ze nie.. nie bede sie rozpisywal, bo to watek o Twoim malzenstwie, a nie o moim powodzie..
              Widzisz, czesto kobiety tak uwazaja, ze utrzymuja dom, wspieraja, pracuja w domu (tez uwazam, ze to praca) nie zastanawiajac sie, czy tego akurat maz oczekuje od partnerki, czy jest to wspolnym celem.
              Czesto bywa tak, ze kobieta myje okna co 2 miesiace, prasuje posciel, a nawet majtki meza wyprasowane sklada w kosteczke.. ale robi to dla siebie, bo ona tak lubi, bo ona lubi wyprasowana posciel, brak pylka kurzu na polce, i te lsniace podlogi. Czesto robi cos aby usprawiedliwic przed sama soba brak checi podjecia pracy "bo ja mam tyle roboty w domu".. tylko.. czesto ta "robota" potrzebna jest jej samej. Nikt inny, poza nia, efektow jej "roboty" nie zauwaza. Nawet obiady gotuje dla meza, dzieci mimo, ze w szkolach stolowki a w pracy meza kantyna.. gotuje dla "siebie", zeby pokazac, jaka jest potrzebna w domu.
              Moze warto porozmawiac z mezem, czy jemu to tez potrzebne.. i te majtki wyprasowane, poskladane w kosteczke, i te okna co 2 miesiace, i te obiady.. moze okazac sie, ze dla niego zupelnie inne sprawy sa wazne.
              • kiniox Re: acha... 05.05.11, 14:52
                Święta prawda, która powinna być wykładana w szkołach. Powiem więcej, mężczyźni mają dokładnie tak samo.
              • ma_dre Re: acha... 05.05.11, 15:17
                eh, baltycki, nie taki glupi jestes na jakiego wygladasz w innych postach wink

                podsumowujac : warto porozmawiac z mezem
              • agunia.8 Re: acha... 05.05.11, 16:04
                ja sie jakos specjalnie nie staram, wiec tym bardziej sie zastanawiam po co wogole zyje i on ze mna jest. a co jest tak naprawde wazne?
                • baltycki Re: acha... 05.05.11, 16:32
                  agunia.8 napisał:

                  >a co jest tak naprawde wazne?
                  Na to pytanie nie odpowie nikt tu na forum, tylko Wy we dwoje musicie sobie na nie odpowiedziec.. co dla Was jest wazne. Co dla Ciebie, co dla niego.. i szukanie wspolnego co dla nas.
                  Wlasnie w czasie tej rozmowy z ex (rozmowa dluuuuga byla, wiozlem ja samochodem, 10 godz jazdy tylko we dwoje) rozmawialismy o naszym malzenstwie, przypomnialem jej, ze przed moim odejsciem chcialem rozmawiac..

                  Na probe rozmowy odpowiedziala "chory jestes, co ci sie nie podoba, idz do psychiatry"
                  Chcialem drugi raz.. odpowiedz ta sama.. "chory jestes, co ci sie nie podoba, idz do psychiatry"
                  no to poszedlem.. (do malej, rudej z duzym biustemwink)i juz nie wrocilem..
                  Gdy jej to przypomnialem, moje proby rozmow i jej odpowiedzi.. odpowiedziala "glupia bylam".. tja, ale juz 10 lat minelo.
                  Nie badz madra za 10 lat.. badz teraz, natychmiast.
                  • baltycki Re: acha... 05.05.11, 16:41
                    A kropla ktora przepelnila bylo..
                    ze 7 raz (slownie: siodmy!) zaczela czytac "Przeminelo z wiatrem" a 8 raz (slownie: osmy) "Ptaki ciernistych krzewow" smile
                    A ja ciagnalem ten woz.. z nia czytajaca na zmiane "Przeminelo.." i "Ptaki..." na zmiane siedzaca na woziesmile
                    • agunia.8 Re: acha... 05.05.11, 16:56
                      baltycki napisał:

                      > A kropla ktora przepelnila bylo..
                      > ze 7 raz (slownie: siodmy!) zaczela czytac "Przeminelo z wiatrem" a 8 raz (slow
                      > nie: osmy) "Ptaki ciernistych krzewow" smile
                      > A ja ciagnalem ten woz.. z nia czytajaca na zmiane "Przeminelo.." i "Ptaki..."
                      > na zmiane siedzaca na woziesmile

                      nieee no bez jajsmile nie wierze, ze facet jest w stanie przez to przebrnac. o ile przeminelo z wiatrem jakos mozna zaliczyc do klasyki gatunku, to ptaki ciernistych krzewow wymiataja,)
                      • baltycki Re: acha... 05.05.11, 17:19
                        agunia, Ty nie przejmuj sie "Ptakami...." Ty o sobie pomysl.
                        jestes mloda "klaczka", pomoz temu koniowi ciagnac ten woz smile
                  • agunia.8 Re: acha... 05.05.11, 16:44
                    baltycki "mala, ruda, z duzym biustem" i do tego psychoterapeutka wink nieee no takie kity? ja tego nie kupiesmile ale milo, ze sie staraszsmile
                    • baltycki Re: acha... 05.05.11, 16:55
                      Oj.. skrot myslowy.
                      Powiedziala "idz" (do psychiatry).
                      To poszedlem (nie do psychiatry).
                      A "mala, ruda z duzym biustem" byla suuper terapeutka.. nie tylko od psyche.. smilesmilesmile
                      • shellerka Re: acha... 05.05.11, 17:01
                        acha... tak myślałam że BYŁA smile
                        a jak się miewa teraz twoja ex żona i jak ten rozwód wpłynał na jej życie? ma kogoś kto teraz ciągnie wózek, czy jak?
                        • baltycki Re: acha... 05.05.11, 17:11
                          shellerka napisała:

                          > acha... tak myślałam że BYŁA smile
                          > a jak się miewa teraz twoja ex żona i jak ten rozwód wpłynał na jej życie?
                          > ma kogoś kto teraz ciągnie wózek, czy jak?

                          pewnie sie usmiejesz, ale nadal uwaza mnie za swojego meza.. "co Bog zlaczyl...."
                          nie, nie ma i nie miala nikogo, nauczyla sie sama zyc.
                          czasem wpadam do niej gdy potrzebuje pomocy.. ostatecznie, jest matka moich corek i chocby z tego wzgledu, szanuje ja..
                          wpadam na moich warunkach tzn. pokoj goscinny moj, bo jestem tylko gosciem.. zadnych "czulosci", zadnego udawania, ze nic sie nie zmienilo..
                          (kiedys zaprosila, to wpadlem na swieta BN i.. zapomnialem sie.. wyjechalem 1 lutegowink)
                          • shellerka Re: acha... 05.05.11, 17:31
                            normalnie ku...a californication tam macie
                  • agunia.8 Re: acha... 05.05.11, 16:49
                    ach i powiem Ci, ze jednak to rozumiem co piszesz o swojej bylej zonie. obserwujac malzenstwa znajomych tez mi jest zal, ze sie tak bez sensu posypuja. a mogli sie postarac bardziej. nie dac za wygrana. mogli powalczyc o siebie.
                    • baltycki Re: acha... 05.05.11, 17:03
                      agunia.8 napisał:

                      >nie dac za wygrana. mogli powalczyc o siebie.
                      No to i Ty powalcz.
                      Powalcz o malzenstwo.
                      Powalcz o siebie.
                      Chyba dzieci juz odchowalas, czas abys pomyslala o sobie.

                      • agunia.8 Re: acha... 05.05.11, 17:12
                        baltycki ja to wlasnie robie! smutne jest to, co Ty piszesz. dlaczego odpusciliscie sobie? nie zal Ci tylu zmarnowanych marzen? nigdy nie pomyslales, ze wszystko co najpiekniejsze mozesz przezyc z ta kobieta?
                        • baltycki Re: acha... 05.05.11, 17:36
                          agunia.8 napisał:

                          > baltycki ja to wlasnie robie!
                          To odpowiedz, ile lat maja Twoje dzieci i dlaczego nie mozesz pojsc do pracy? (zeby nie byc "kula u nogi")
                          • shellerka Re: acha... 05.05.11, 17:41
                            a co jeśli, jak pójdzie do pracy, zarobi tyle, że akurat styknie na opiekunkę i paliwo?
                            czy uważasz, że sam fakt pracowania od razu zmienia położenie kobiety z siedzącej na wózku w ciągnącą wózek?
                            jeśli tak uważasz, to już teraz rozumiem pytania o mój powrót do pracy. po prostu wszyscy współczują mu że on ciągnie ten wózek, a ja na nim siedzę!!!
                            • baltycki Re: acha... 05.05.11, 17:52
                              shellerka napisała:

                              > a co jeśli, jak pójdzie do pracy, zarobi tyle, że akurat styknie na opiekunkę i
                              > paliwo?
                              W pierwszym poscie napisala..
                              "bo dzieci dorastaja. maz ma jakis zyciorys zawodowy,"
                              mysle, ze nie mowi sie o dzieciach-niemowlatkach, ze "dzieci dorastaja", wiec opiekunka??

                              > czy uważasz, że sam fakt pracowania od razu zmienia położenie
                              > kobiety z siedzącej na wózku w ciągnącą wózek?
                              Co ja uwazam jest najmniej wazne..
                              uwazam, ze jak sobie ustala, ale jesli maz patrzy na autorke jak na "kule u nogi" to pewnie wlasnie o to chodzi w ich zwiazku..

                              > jeśli tak uważasz, to już teraz rozumiem pytania o mój powrót do pracy. po pros
                              > tu wszyscy współczują mu że on ciągnie ten wózek, a ja na nim siedzę!!!
                              OOO, wlasnie.. kiedy wracasz do pracy???smilesmilesmile
                              • shellerka Re: acha... 05.05.11, 18:07
                                tongue_out (szkoda że to nie gg, bo emotikon byłby innywink )
                                • baltycki Re: acha... 05.05.11, 18:18
                                  Och Ty .. Ty.. Ty swintuchusmile
                  • bonamibo Re: acha... 06.05.11, 12:17
                    Jak ja lubię tych facetów na damskich forach, którzy skarżą się na niedobre żony. A oni, ideały chodzące, chcieli bliskości, chcieli rozmawiać, aż wreszcie znajdują chętną, która ich rozumie. Pewnie tyleż ty czułeś się niespełniony w tamtym małżeństwie, co twoja żona. I tak, matce z dziećmi (nawet przy regularnie dochodzącym ojcu - któremu trzeba hymn śpiewać z podziwu - uwaga ironia - dla tych co nie rozumieją bez emotikonu) jest trudniej znaleźć partnera niż owemu dochodzącemu (jak mniemam) ojcu.
              • martishia7 Re: acha... 05.05.11, 17:36
                Jedno ale. Jest na moje oko spora grupa chłopów, którzy lubią i te obiady, i te okna, i koszule poprasowane ORAZ do tego drugą pensję w domu. Takich należy szerokim łukiem.
    • burza4 Re: zycie w strachu 05.05.11, 11:15
      Nikt ci nie każe pracować w zawodzie, skąd to przekonanie że "złe" studia skazują cię na zawodową porażkę? nie wiem jak za granicą, ale pewnie też urzędy pracy mają jakieś propozycje dla bezrobotnych, kursy, szkolenia. Rozejrzyj się, skorzystaj z czegokolwiek, choćby po to, żeby wyjść między ludzi. Osobie aktywnej łatwiej znaleźć zajęcie.
    • wilk.w.owczej.skorze Re: zycie w strachu 05.05.11, 16:39
      Dziewczyno, ale ty masz dopiero 33 lata. Przed toba wszystko. I co najmniej 25 lat pracy, a jak wydłużą wiek emerytalny dla kobiet, to i więcej. O czym więc tu mowa i czym ty się zamartwiasz? Znajdź wokól siebie życzliwe ci osoby, które cie wesprą, dodadza skrzydeł, na męża nie licz, bo sie przeliczysz.
      • marzeka1 Re: zycie w strachu 05.05.11, 17:08
        Rozumiałabym takie załamanie, gdybyś była grubo po 50, ale ty masz TYLKO 33 lata, możesz jeszcze zacząć i tak to lepsze, niż wysłuchiwać utyskiwań męża.
    • schere Re: zycie w strachu 05.05.11, 17:44
      33 lata? To jeszcze możesz świat odmienić... Jak zaczęłam czytać to obstawiałam 50+ (a i ten wiek niczego nie przesądza)
      • bi_scotti Re: zycie w strachu 05.05.11, 18:46
        Humanistom zawsze latwiej znalezc prace - sa bardziej flexible i adaptable wiec w ogole nie rozumiem narzekania na kierunek studiow. Zacznij od volunteering w czyms, co Cie interesuje, chocby 1-2 razy w tygodniu po godzine-dwie. Poznaj ludzi z branzy, w ktorej chcialabys pracowac, popracuj nad resume, przejrzyj ads i zacznij normalnie, systematycznie szukac pracy jak to robia setki tysiecy ludzi na swiecie. Nie jestes pierwsza ani ostatnia, ktora ma jakas tam dziurke w zyciorysie zawodowym - gdyby z tego powodu ludzie nie znajdowali pracy, to kto by pracowal na zasilki dla bezrobotnych? Naprawde chcesz isc do pracy czy tak tylko sobie tu marudzisz, bo sie nudzisz?
    • kropeczka.7 Re: zycie w strachu 06.05.11, 11:52
      A w jakim wieku sa twoje dzieciaczki?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka