Dodaj do ulubionych

agresja w szkole - bezsilność?

10.05.11, 08:34
W klasie mojego syna (obecnie V klasa) są bliźniacy. Dołączyli do klasy w połowie III, bo zostali "poproszeni" o zmianę szkoły. Uczą się bardzo dobrze, są inteligentni, a przy tym chamscy, agresywni - no i jest ich dwóch - dopadają ofiarę i znęcają się fizycznie, ale też wyzywają, wyśmiewają. Są duzi, najwyżsi w klasie. Ich mama jest w szkole codziennie, przywozi ich i odbiera, udziela się bardzo, zwłaszcza u dyrekcji. Zawsze ich broni, jest gotowa pokłócić się z każdym. Twierdzi, że rozmawia z synami, że ich kara (?). Często są na nich skargi do dyrekcji od innych rodziców.
Mam dwa pytania: czy mozna zmusić ich do zmiany szkoły? I dlaczego oni są tacy agresywni? Co powoduje, że dziecku sprawia przyjemność znęcanie się nad słabszymi?
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 08:38
      > Mam dwa pytania: czy mozna zmusić ich do zmiany szkoły?


      A niby jak sobie to wyobrażasz? Szkół by zabrakło....


      > Mam dwa pytania: czy mozna zmusić ich do zmiany szkoły? I dlaczego oni są tacy
      > agresywni? Co powoduje, że dziecku sprawia przyjemność znęcanie się nad słabszy
      > mi?


      Może odreagowują, że mamunia ich "kara" w domu?
      Agresja rodzi agresję- nic nowego.
    • kub-ma Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 08:49
      Nie można dzieci przenosić w nieskończoność. Tym bardziej, że widać że to nie przynosi efektu. W tym wypadku to tylko spychanie sytuacji problemowej na inną placówkę.
      Przyczyn agresji jest pewnie tyle ilu agresywnych uczniów. Pedagog w tej sytuacji jakoś działa? Myślę, że tu powinna być interwencja dobrego psychologa i konsekwentne postępowanie ze stony szkoły, łącznie z interwencją policji w skrajnych sytuacjach.
      • sonia.2009 Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 12:20
        taaaa latwo tak mowic, ze nie mozna ich w nieskonczonosc przenosci poki nie tluka twojego dzieciaka

        zaloze sie, ze wtedy byc byla za przenosinami
        • nangaparbat3 Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 23:06
          sonia.2009 napisała:

          > latwo tak mowic, ze nie mozna ich w nieskonczonosc przenosci poki nie tlu
          > ka twojego dzieciaka
          >
          > zaloze sie, ze wtedy byc byla za przenosinami

          Jasne. Byle nie tłukli MOICH dzieci - jak tłuką CUDZE dzieci w innej szkole jest OK.
    • forumowiczka.to.ja Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:06
      fajnykotek napisała:

      >Ich mama jest w szkole codziennie, przywozi ich i odbiera, udziela się ba
      > rdzo, zwłaszcza u dyrekcji.

      Na pewno trzeba dzialać. Czy jest możliwe spotkanie rodziców dzieci któregoś dnia po szkole nawet na chwilę np w parku? Pocztą pantoflową poinformować, że widzicie się tu i tu, ustalić czy i co robicie. W każdej klasie jest jakaś "trójka" rodziców, więc ta "3" niech pójdzie do dyrektora i zażąda planu działania mającego na celu spacyfikowanie agresorów. Zacząć należy od rozmowy z rodzicami - z mamą i z tatą, w obecności pedagoga szkolnego i "3" klasowej rodziców. Jeśli matka potrzebuje pomocy, należy zastanowić się jak można jej pomóc. Natomiast jeśli jest oporna, trzeba powiedzieć, że za każdym razem takiej agresji będzie wzywana do szkoły policja, aż w końcu będzie synów odwiedzała w ośrodku szkolno-pedagogicznym. Nie znamy ich rodziców, więc ciężko wyrokować gdzie leży problem.

      Zawsze ich broni, jest gotowa pokłócić się z każdym.

      Nie takie "bohaterki" można kulturalnie przegadać, nie bójcie się jej tylko dlatego, że jest "wyszczekana". Jak zobaczy, że jest sama vs. kilkoro rodziców to już nie będzie taka odważna.

      > . Twierdzi, że rozmawia z synami, że ich kara (?). Często są na nich skargi do
      > dyrekcji od innych rodziców.

      Zapewne ta kara polega na laniu albo innych formach przemocy.

      I dlaczego oni są tacy agresywni? Co powoduje, że dziecku sprawia przyjemność znęcanie się nad słabszymi?

      Obawiam się, że wynieśli to z domu, nikt ich nie nauczył, nie pokazał, że można inaczej, że sympatię, posłuch i uznanie można zdobyć też sympatią. Poza tym takie znęcanie się dzieci to objaw ich frustracji, za silniejszego się nie wezmą bo się go boją, (mama i tata są silniejsi) a skoro sami są bici przez silniejszego, to odreagowują to na słabszych - reakcja łancuchowa. Do tego ta "łatka" łobuzów przyklejona od lat też sprawia, że im się nie chce starać. Nie zapominaj, że w takich sytuacjach dzieci są niestety najczęsciej ofiarami. Więc działając w celu spacyfikowania ich, skupcie się również na przyczynach, a nie tylko na owocach ich zachowania.
      • roksanaa22 Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:09
        Zachowują się jak ulicznicy to powinni dostać uliczną odpowiedź...
        Brutalne ale w moim mniemaniu jedyne skuteczne...
        • na_pustyni Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:15
          Nie pisz bzdur.
          • pikaczu09 Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 10:52
            To ty nie pisz bzdur.

            Wpie... wpie...i jeszcze raz wpie... Inaczej nie zrozumieją.
            • mockturtle Bliźniacy są wredni 20.05.11, 20:56
              Przepraszam, ale takie już polityczne skojarzenia mam. Można się naprawdę nabawić uprzedzeń do wszystkich bliźniaków.
      • fajnykotek Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:15
        Rozmowy rodziców z mamą i dyrekcją już nie raz były. Bliźniaki skopały po jądrach (!) jednego z najmniejszych chłopców w klasie, tak, że jego mama zawiozła go na pogotowie, była obdukcja, straszenie policją, bliźniakom obniżono zachowanie. I co? i nico surprised. Pod opieką psychologa niby są. Cała rzecz w tym, że oni są naprawdę niebezpieczni sad.
        • jowita771 Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:20
          Szkoda, że skończyło się na straszeniu policją. Takie sprawy trzeba zgłaszać. Nawet, gdyby za pierwszym razem nie ponieśli konsekwencji, to wiedzieliby, że są na cenzurowanym i każdy następny wyskok to w najlepszym razie kurator.
          Córce moich znajomych jakiś czas temu dziewczynka ze starszej klasy podpaliła włosy. Ponieważ młoda nie odniosła obrażeń, rodzice podpalaczki twierdzili, że nie ma potrzeby zgłaszać na policję, ale znajomi nie odpuścili. Takie rzeczy naprawdę trzeba zgłaszać. Nie ma sensu czekać na nieszczęście.
        • stypkaa Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:24
          >Bliźniaki skopały po jądra
          > ch (!) jednego z najmniejszych chłopców w klasie,

          O ja pier... Rozumiem że stało się to w szkole, podczas przerwy?
          Ja w takim wypadku wnioskowałabym o to, aby w czasie przerwy byli jakoś odizolowani od reszty uczniów. Nie wiem za bardzo jak to zrobić, ale może jakoś się da?
          Nie wiem, niech mają nakaz siedzenia w bibliotece chociażby.

          > była obdukcja, straszenie policją

          To nie trzeba straszyć policją. To trzeba zgłosić na policję. Fakt to jeszcze stosunkowo małe dzieciaki, ale skoro juz teraz mając 10-11 lat mają takie zapędy to co będzie później?
          Strach pomyśleć.
          • fajnykotek Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:30
            Tak oni to wszystko robią w czasie przerw, nauczycielki nigdy nie widzą tongue_out. Ostatnio rozebrali do naga jednego z chłopaków w szatni.
            • jowita771 Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:43
              > Tak oni to wszystko robią w czasie przerw, nauczycielki nigdy nie widzą tongue_out. Os
              > tatnio rozebrali do naga jednego z chłopaków w szatni.

              I tez nie było zgłoszenia na policję? Wyobrażasz sobie, żeby Ciebie w pracy ktoś rozebrał albo skopał? Nie poszłabyś z tym na policję? Dlaczego w przypadku dzieci ma być inaczej?
              • fajnykotek Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 10:11
                Pewnie, ze bym poszła, zareagowałabym już dawno, gdyby ofiarą był mój syn! Ale oficjalnie o tym rozebraniu nikt nic nie wie - ja wiem od syna, kto ma to zgłosic na policję?
                • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 10:16
                  fajnykotek napisała:

                  > Pewnie, ze bym poszła, zareagowałabym już dawno, gdyby ofiarą był mój syn! Ale
                  > oficjalnie o tym rozebraniu nikt nic nie wie - ja wiem od syna, kto ma to zgłos
                  > ic na policję?

                  Napisz pismo że w szkole zdarzają się takie ekscesy i że, zaniepokojona o bezpieczeństwo swojego dziecka prosisz o interwencję. Pewnie powiedzą że nie mogą nic zrobić póki nie ma zgłoszenia i chyba rzeczywiście tak jest, ale przynajmniej będą mieli papier który w razie czego zapłonie im pod tyłkiem. I będą świadomi możliwości tego zapłonu, więc raczej ominą fazę bagatelizowania.

                  • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 10:18
                    Aha. Oczywiście w normalnych warunkach dzieci w szkole powinny się zebrać i spuścić taki łomot bliźniakom żeby im się odechciało. I wtedy byłaby równowaga. No ale przecież to takie straszne posuwać się do przemocy fizycznej... Lepiej posiedzieć przed PSX.
            • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:44
              fajnykotek napisała:

              > Tak oni to wszystko robią w czasie przerw, nauczycielki nigdy nie widzą tongue_out. Os
              > tatnio rozebrali do naga jednego z chłopaków w szatni.

              Jak się wychowuje dzieci w przekonaniu że nie wolno się bić, to tak się to kończy.
              • marychna31 Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 19:24
                > Jak się wychowuje dzieci w przekonaniu że nie wolno się bić, to tak się to końc
                > zy.
                Bzdury. Jeśli na agresje odpowiada się agresja to to prowadzi tylko do jej eskalacji. Jeśli dzieci pobiją tych chłopców to oni na drugi dzień przyjdą do szkoły z nożem albo tasakiem.
                • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 11.05.11, 09:58
                  marychna31 napisała:

                  > > Jak się wychowuje dzieci w przekonaniu że nie wolno się bić, to tak się t
                  > o końc
                  > > zy.
                  > Bzdury. Jeśli na agresje odpowiada się agresja to to prowadzi tylko do jej eska
                  > lacji. Jeśli dzieci pobiją tych chłopców to oni na drugi dzień przyjdą do szkoł
                  > y z nożem albo tasakiem.

                  Bajki, bajki, bajki. Nie widzisz że to oczywista propagandowa bzdura? Gdyby ta rzekoma zależność propagowana przez "postępowych pedagogów" była prawdą, to czyż ten skopany albo ten rozebrany nie powinni byli przyjść z nożami i tasakami? A jakoś nie przyszli.

                  Kluczowe jest poczucie bezkarności. I takowe ci bliźniacy mają. Nie szanują kolegów, bo wiedzą że mogą z nimi wszystko zrobić. Wspólna bijatyka na równych prawach rozładowałaby sytuację i doprowadziła, choć to niezgodne z doktryną, do unormowania stosunków - bliźniacy wiedzieliby że ich koledzy nie są gorsi, reszta klasy wiedziałaby że z bliźniakami można sobie poradzić. Na tym można budować normalne stosunki koleżeńskie.

                  • megg76 Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 18:55
                    Normalne stosunki koleżeńskie? hmm ciekawe.
                    • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 23.05.11, 10:15
                      megg76 napisała:

                      > Normalne stosunki koleżeńskie? hmm ciekawe.

                      Twoja wypowiedź wygląda zupełnie jakbyś chciała się nie zgodzić tylko nie miała żadnych merytorycznych argumentów suspicious
        • forumowiczka.to.ja Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:30
          fajnykotek napisała:

          > Rozmowy rodziców z mamą i dyrekcją już nie raz były. Bliźniaki skopały po jądra
          > ch (!) jednego z najmniejszych chłopców w klasie, tak, że jego mama zawiozła go
          > na pogotowie, była obdukcja, straszenie policją, bliźniakom obniżono zachowani
          > e. I co? i nico surprised.

          Ludzie....czekacie na prawdziwą tragedię? Jeśli Wy jako dorośli jesteście nieskuteczni, to kto ma pomóc tym biednym dzieciom prześladowanym? Weźcie trochę odpowiedzialności w swoje ręce, wołajcie policję za każdym razem, zawiadomcie kuratorium, opiekę społeczną. Czasy mamy jakie mamy, ale ten system działa już trochę lepiej niż 30 lat temu, warto i trzeba więc działać. Nie odpuszczajcie żadnemu występkowi. Wy jesteście dorośli, jest Was-rodziców kilkoro conajmniej, a boicie się dóch dryblasów i ich rodziców??????????????? Oni widzą, że mają Was w garści bo się ich boicie, i robią i będą robić co chcą.
          Działajcie póki czas, nie bójcie się policji, dyrektorem też potrząśnijcie, że skoro sobie nie radzi to może czas zmienić pracę. Kto ma bronić naszych dzieci jeśli nie my, dorośli?

          • fajnykotek Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:42
            Właśnie będzie zebranie i się na nie szykuję, dlatego pytam na forum, coby argumentów z grubszej rury nazbierać. Mojego syna na szczęście maglują umiarkowanie, bo on duży jest tongue_out, dlatego osobiście nie interweniowałam za bardzo, poza uświadomieniem wychowawczyni, że WIEMY o tym co się dzieje, żeby potem p. dyrektor nie mogła w TV powiedzieć, że nikt nie mógł przewidzieć,że coś sie stanie tongue_out.
            • forumowiczka.to.ja Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 10:12
              fajnykotek napisała:

              > Właśnie będzie zebranie i się na nie szykuję, dlatego pytam na forum, coby argu
              > mentów z grubszej rury nazbierać.

              Najważniejszy argument to taki, że groźnych incydentów z udziałem bliźniaków jest dużo a nie ma na nie żadnej reakcji ze strony szkoły i rodziców, nie ma żadnej poprawy choć sprawa była zgłaszana wielokrotnie. I z tego niech się wytłumaczą.

              Mojego syna na szczęście maglują umiarkowanie
              > , bo on duży jest tongue_out, dlatego osobiście nie interweniowałam za bardzo, poza uś
              > wiadomieniem wychowawczyni, że WIEMY o tym co się dzieje, żeby potem p. dyrekto
              > r nie mogła w TV powiedzieć, że nikt nie mógł przewidzieć,że coś sie stanie tongue_out
              > .
              Masakra teraz te szkoły, albo odchył w jedną albo w drugą stronę, czyli albo pozwalaja na wszystko, albo na nic - rygor totalny. Nie ma normalności.
              I trzymaj rękę na pulsie, bo to że teraz nie tykają Twojego dziecka, nie znaczy że go nigdy nie tkną. Póki agresorzy są aktywni (ba, póki w ogóle są) trzeba trzymac rękę na pulsie i działać.
            • czarnaalineczka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:45
              co to znaczy umiarkowanie magluja ???
              nawet jak twoj syn jest duzy to ich jest dwoch
              i jak widac jest ciche przyzwolenie szkoły na to co się dzieje
          • piotrs Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 14:53
            1. Zgłaszać każdy incydent na Policji, za pierwszym razem wspomnieć o poprzednich.
            2. Zmotywować dyrekcję - za każdym razem ustalać, kto miał dyżur w danym miejscu szkoły i zgłaszać do kuratorium (o ile oczywiście nauczyciela nie było tam gdzie być powinien).
            3. Szkoła może też zwrócić się bezpośrednio do Sądu Rodzinnego.
        • boziaj Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 16:00
          Kolezanka ma syna w klasie, gdzie jest jeden taki ananas.
          Mial do tego grono wielbicieli
          Tlukl rózne dzieci po kolei, az padlo na syna tej kolezanki - była rozcieta warga, siniaki i otarcia
          zrobiła obdukcję, potem rozmowa z dyrekcją i pewnie by podarowała, ale porozmawiala tez z rodzicami tego chłopca i gadali w kółko "pracujemy z naszym synem (psycholog), to nie jest zły chłopiec, prosze nie przesadzac, to normalne, ze dzieciaki sie bija"
          wiec uznała, ze skoro nie panuja nad sytuacja, to zglosi na policje - nie zeby kogos za kraty wsadzac, tylko uswiadomic co sie stało
          dzielnicowy przeprowadzil rozmowe wychowawcza z rodziną na tyle skuteczną, ze chlopak juz nikogo nie pobil
          nie wiem, czy to jego, czy rodzicow tak zmotywowal, ale efekt byl spektakularny
          jak emocje opadly, po poczatkowych kwasach i roznych komentarzach, okazalo sie, ze wszystkim wyszlo to na dobre
      • amona13 Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 16:57
        pedagog szkolny może rozmawiać z rodzicami dziecka i tylko na temat jego dziecka - chyba że rodzice się zgodzą a wątpię ale na pewno należny powiadomić dyrekcje czy pedagoga i do dzieła ale z doświadczenia wiem że często te słodkie dzieci też potrafią być perfidne gdy nikt nie widzi
    • graue_zone Kotek, inne pytanie mam 10.05.11, 09:16
      A co z Twoim synkiem? Co się okazało? Bo nic nie pisałaś, a wyglądało poważnie. Jeśli nie chcesz pisać, po prostu daj znać, czy wszystko ok.
      • fajnykotek Re: Kotek, inne pytanie mam 10.05.11, 09:27
        O miło mi strasznie, że pytasz smile. Wylądowaliśmy w szpitalu na oddziale zakaźnym, z podejrzeniem mononukleozy zakaźnej. Mononukleozę, żółtaczki wykluczono - syn dostał dożylnie augmnentin i po dwóch dniach był jak nowy wink. Co nie zmienia faktu, że nie wiadomo co to było i to mnie martwi. Ale wszystko ok, na szczęście.
        • graue_zone Re: Kotek, inne pytanie mam 10.05.11, 09:39
          Dobrze, że dobrze. Ale obserwować trzeba. Dzięki.
    • pitahaya1 Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:21
      W poprzedniej szkole mojego syna była taki chłopiec, co ja mowie, chłop jak dąb, o głowę i bary wyższy i szerszy od pozostałych.
      Nie trudno zgadnąć, że zaraz stworzył wokół siebie kółko adoracji. Nie było mocnych na niego i paru innych. Mojego syna nie zaczepiali ale inne dzieci tak.
      Pierwsza myśl: rodzice. Ale skąd: mamusia wzór cnot wszelakich, znam kobietę i faktycznie ostoja radości, czułości. Znam ojca: prawnik, szycha lokalna.
      Ale, że mieszkają KILKA domów ode mnie, raz dało się słyszeć i widzieć, pomimo odległości, jak ten wspaniały i kochający ojciec znęca się psychicznie nad synem dryblasem. Szkoda mi dzieciaka. Co uslyszałam to mojesad((
    • moofka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 09:44
      www.szkolabezprzemocy.pl/1096,poradnik
      wszedzie zglaszajcie
      nawet do kuratorium
      niech sie dyrekcja tlumaczy dlaczego sobie z tym nie radzi
      u nas w 1 klasie tez sa tacy blizniacy
      pani zwolala zebranie ze wszystkimi rodzicami i mama delikwentow
      ostro i wyraznie powiedziala ze tak nie bedzie byc
      i ja wyrazalam w imieniu rodzicow oburzenie a jakze
      zaangazowany byl psycholog pedagog a mama przychodzila do szkoly codziennie i pilnowala swoich dzieci
      chwila moment byl spokoj
      mozna jak sie chce
      • ammazuko_powrot Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 10:23
        He, he, he czytam te wpisy i myślę o niekonsekwencji niektórych z was...
        Po co reagować?
        Przecież szkoła ma nauczyć dziecko radzenia sobie w takich sytuacjach, prawda?
        Czy nie o tym głośno pisały przeciwniczki ED?
        Po co angażować w to rodziców?
        Dla dziecka to czysta przyjemność być tak traktowanym przez silniejszych ale przecież po to jest szkoła....

        To było ironiczne...
        Dzieciom współczuję...
        Tak dzieje się w większości placówek a nie wielu uczniów mówi rodzicom co przeżywa ze strony kolegów...
        Biorąc pod uwagę takie sytuacje ED jest fajniejsza bo żaden bandzior nie znęca się nad moim dzieckiemsmile
        • moofka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 10:37
          Biorąc pod uwagę takie sytuacje ED jest fajniejsza bo żaden bandzior nie znęca
          > się nad moim dzieckiemsmile

          ja wole miec pewnosc ze moje dziecko jest samodzielne i zaradne
          oczywiscie jest to dla mnie jako matki trudniejsze
          bo tez wolalabym wiedziec ze siedzi wciaz w swoim pokoiku,
          niz puszczac samodzielnie na podworku do sklepu do szkoly
          ale to chyba nie tedy droga do wychowania samodzielnej pewnej siebie i odwaznej osoby
          • freakwave Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 10:58
            moofka, tyle ze ja odnosze wrazenie ze na dzien dzisiejszy agresja szkolna jest bardziej nasilona niz w "naszych" czasach, i taki odwazny niepokorny nastolatek w starciu z agresywnym "kolega" z klasy moze spotkac sie w polskiej szkole na dzien dzisiejszy z nozem wyciagnieetym z kieszeni (przypadek gimnazjalistek z krakowa zdaje sie).
            trudne czay nadeszly, dzieci trzeba uczyc kiedy sie mozna postawic ale tez kiedy nalezy odpuscic
            • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:06
              freakwave napisała:

              > moofka, tyle ze ja odnosze wrazenie ze na dzien dzisiejszy agresja szkolna jest
              > bardziej nasilona niz w "naszych" czasach, i taki odwazny niepokorny nastolate
              > k w starciu z agresywnym "kolega" z klasy moze spotkac sie w polskiej szkole na
              > dzien dzisiejszy z nozem wyciagnieetym z kieszeni (przypadek gimnazjalistek z
              > krakowa zdaje sie).

              Bzdura. Ćwierć wieku temu też dzieciaki szpanowały nożami w szkołach i pewnie się zdarzało że ktoś kogoś dziabnął. Zresztą pamiętam przypadek dosłownie morderstwa 14-latki przez 14-latkę (czy nawet dwie), przynajmniej 15, a może i 20 lat temu. Nihil novi.

              > trudne czay nadeszly, dzieci trzeba uczyc kiedy sie mozna postawic ale tez kied
              > y nalezy odpuscic

              Takie czasy były zawsze.
              • freakwave Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:33
                nihil novi?
                pokaz mi przypadek z tamtych lat gdzie jedno dziecko na przerwie w szkole wyciaga noz aby zadzgac inne dziecko? nie pisze o poprawczaku, morderstwa wsrod nastolatkow zdarzały sie i zdarzaja nadal, jednak wewnatrzszkolna agresja przybrala niepokojace rozmiary, to co kiedys bylo nie do pomyslenia, na dzien dzisiejszy jest norma.
                • moofka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:42
                  aj tam aj tam
                  dzieci sa wicaz te same i problemy te same
                  • moofka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:44
                    wciaz takie same
                  • freakwave Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:47
                    tak moofka, system jednak sie zmienil, gimnazjum laczy dzieciaki z wczesnymi nastolatkami w najgorszym okresie rozwojowym (pod wzgledem psychicznym) nauczyciele sami wypowiadaja sie o warunkach panujacych w gminazjach zwlaszcza miejskich przyrownujac te placowki do wiezien, cos w tym jest, nie zmienia sie tego co doskonale dziala od lat, komus rzeszkadzal 8 letni system podstawowki bo byl chyba za dobry...
                • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:48
                  freakwave napisała:

                  > nihil novi?
                  > pokaz mi przypadek z tamtych lat gdzie jedno dziecko na przerwie w szkole wycia

                  No przecież dostałaś właśnie taki przykład. Co prawda to chyba było po lekacjach, a nie na przerwe ale nie widze wielkiej różnicy.

                  > ga noz aby zadzgac inne dziecko? nie pisze o poprawczaku, morderstwa wsrod nast

                  Nie, to nie były dziewczny z poprawczaka. Nie dopowiadaj sobie tak żałośnie fikcji byle wyszło na Twoje, dobrze?

                  > olatkow zdarzały sie i zdarzaja nadal, jednak wewnatrzszkolna agresja przybrala
                  > niepokojace rozmiary, to co kiedys bylo nie do pomyslenia, na dzien dzisiejszy
                  > jest norma.

                  • freakwave Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 12:02
                    serio nie widzisz wielkiej roznicy pomiedzy atakiem z nozem na dziecko w szkole, a atakiem gdzies tam po lekcjach w niewyjasnionych okolicznosciach?
                    to ja pasuje, koniec dyskusji smile
                    poprawczak byl w kontekscie atakowania sie w murach szkoly, ale czasem ciezko czytac ze zrozumieniem tongue_out
                    • moofka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 12:12
                      bo troche bez sensu sie z toba gada
                      ja nie wiem co bylo kiedys
                      a co jest teraz
                      do czego mam to odniesc?
                      do moich doswiadczen?
                      w mojej siodmej klasie kowalski postrzelil wuefiste w lewy posladek z wiatrowki bo ja do szkoly przyniosl
                      ja jestem rocznik 77
                      i tez sie tluklam i mnie tlukli
                      rzadziej bo chociaz chuda i mala bylam to waleczna i jak trzeba kijem sie wspomagalam
                      byly ohapy i poprawczaki
                      ja nie wiem co okreslasz mitycznym "kiedys" po prostu
                      a kojarzy mi sie to z ciocia klocia co siedzie na kanapie i ma za zle

                      • freakwave Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 12:58
                        co bylo kiedys, kiedys byl osmioletnia podstawowka potem zawodowka/ liceum/ technikum 3/4/5 lat i moze tu lezy pies pogrzebany
                        ja w imie socjalizacji mojego dziecka nie mam zamiaru narazac go na kose pod zebra, kiedy nauczyciel na dyzurze sobie chodzi i patrzy nie reagujac - przypadek gimnazjalistek z krakowa, serio nie widzicie roznicy pomiedzy tym ze w czasach sprzed slawetnej reformy w szkole w stosunku do kadry nauczycielskiej byl respekt i mogli oni zapanowac nad dziecmi teraz kazdy sra po gaciach zeby dziecko dobrze testy napisalo i trafilo do dobrego gimnazjum bo inaczej fala jak w ruskim wiezieniu i wkladanie lba do kibla kotom, tego nie bylo nigdzie w latach osiemdziesiatych/dziewięćdziesiątych
                        • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 13:19
                          freakwave napisała:

                          > obrze testy napisalo i trafilo do dobrego gimnazjum bo inaczej fala jak w ruski
                          > m wiezieniu i wkladanie lba do kibla kotom, tego nie bylo nigdzie w latach osie
                          > mdziesiatych/dziewięćdziesiątych

                          Chrzanisz, histeryczko. W szkole lat '80 dokładnie takie same historyjki się słyszało.
                          I ty też tylko o nich słyszysz, a nie spotykasz się z nimi. Nie ma różnicy poza nagłośnieniem w mediach.
                          • freakwave Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 16:07
                            moglabys kulturalnie dzierlatko bo ja do ciebie nie wjezdzam z wulgaryzmami nie potrafisz merytorycznie sie wypowiedziec to sie rzucasz jak wesz na lancuchu
                            teraz sie nie slyszy teraz sie widuje takie sytuacje w gimnazjachto co kiedys bylo domena beznadziejnych zawodowek staje sie powszednim chlebem gimnazjow, zapytaj nauczycieli uczacych w tych placowkach jak im sie pracuje dziecinko oni naswietla ci roznice doglebnie smile
                            • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 16:15
                              freakwave napisała:

                              > moglabys kulturalnie dzierlatko bo ja do ciebie nie wjezdzam z wulgaryzmami nie
                              > potrafisz merytorycznie sie wypowiedziec to sie rzucasz jak wesz na lancuchu

                              No, rzeczywiście kulturwalnie się odzywasz smile

                              > teraz sie nie slyszy teraz sie widuje takie sytuacje w gimnazjachto co kiedys b

                              Tak, jasne. Ile razy WIDZIAŁAŚ?
                              A, że słyszałaś od takich co widzieli? I jeszcze że w gazetach czytałaś? No właśnie.

                              > ylo domena beznadziejnych zawodowek staje sie powszednim chlebem gimnazjow, zap
                              > ytaj nauczycieli uczacych w tych placowkach jak im sie pracuje dziecinko oni na
                              > swietla ci roznice doglebnie smile

                              Pomyliłaś uciązliwość uczenia grupy dzieci w najtrudniejszym wieku i tylko tych dzieci, bez odskoczni do spokojniejszych z rzekomą ogólną brutalizacją młodzieży.

                    • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 12:17
                      freakwave napisała:

                      > serio nie widzisz wielkiej roznicy pomiedzy atakiem z nozem na dziecko w szkole
                      > , a atakiem gdzies tam po lekcjach w niewyjasnionych okolicznosciach?

                      Okoliczności zostały ZTCP zupełnie dobrze wyjaśnione. Jedna nastolatka została zabita nożem przez drugą. Dokładnie to, co usiłujesz teraz przedstawić jako jakąś zupełną nowość. I doprawdy nie osłabiaj mnie dowodzeniem że czym innym jest dźganie w szkole, a czym innym dźganie w parku.

                      > to ja pasuje, koniec dyskusji smile

                      Bo się okazało że darcie szat jak stara ciotka na temat dzisiejszej młodzieży trafiło jak kulą wpłot?

                      > poprawczak byl w kontekscie atakowania sie w murach szkoly, ale czasem ciezko c
                      > zytac ze zrozumieniem tongue_out

                      To pisz ze zrozumieniem. Poprawczak za dźganie nożem należy się niezależnie od miejsca gdzie się dźgało, więc nie wiem po co w ogóle o nim wspominasz.
                      • freakwave Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 12:54
                        serio zadzgaie kogos w parku i zadzganie w szkole pod okiem nauczyciela na przerwie to to samo?
                        • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 13:00
                          freakwave napisała:

                          > serio zadzgaie kogos w parku i zadzganie w szkole pod okiem nauczyciela na prze
                          > rwie to to samo?

                          Oczywiście. Dźganie to dźganie, miejsce gdzie się go dokunuje to już drugorzędna sprawa. Może się jeszcze czepisz że w zeszłym roku dźgająca była w spodniach, a 20 lat temu w sukience, co? też byś mogła teatralnie zapytać czy nie widze jak to dia-met-ral-nie zmienia obraz sprawy.
                          • freakwave Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 16:08
                            mogl po pierwsze
                            po drugie durna jestes wiesz big_grin tak zwyczajnie po ludzku smile
                            • czastin_piber Re: agresja w szkole - bezsilność? 11.05.11, 07:46
                              kto kogo przezywa ten się tak sam nazywa smile

                              nie przesadzajmy-chodziłam do jednego z gorszych gimnazjów w mieście i jakoś dałam sobie radę...Zadźganie nożem może się stać nawet w najlepszej szkole...
          • ammazuko_powrot Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:08
            > ja wole miec pewnosc ze moje dziecko jest samodzielne i zaradne
            > oczywiscie jest to dla mnie jako matki trudniejsze

            Ale gdzie tu samodzielność dziecka skoro rodzic musi interweniować i załatwiać sprawę?

            > bo tez wolalabym wiedziec ze siedzi wciaz w swoim pokoiku,
            > niz puszczac samodzielnie na podworku do sklepu do szkoly
            > ale to chyba nie tedy droga do wychowania samodzielnej pewnej siebie i odwaznej
            > osoby

            To pokazuje, że nie masz pojęcia na czym polega ED.
            Dziecko nie siedzi zamknięte w swoim pokoiku, samo chodzi do sklepu, robi zakupy i załatwia inne sprawy dostosowane do swojego wieku...

            Może dokształć się w tym temacie a potem napisz coś mądregowink
            • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:14
              ammazuko_powrot napisała:

              > > ja wole miec pewnosc ze moje dziecko jest samodzielne i zaradne
              > > oczywiscie jest to dla mnie jako matki trudniejsze
              >
              > Ale gdzie tu samodzielność dziecka skoro rodzic musi interweniować i załatwiać
              > sprawę?

              Samodzielność nie polega na tym że się wszystko robi samemu jak Korea Północna. Samodzielność polega także na tym że się wie z jakim problemem zgłosić się do wyższych instancji - rodziców, nauczycieli, policji.

              > > bo tez wolalabym wiedziec ze siedzi wciaz w swoim pokoiku,
              > > niz puszczac samodzielnie na podworku do sklepu do szkoly
              > > ale to chyba nie tedy droga do wychowania samodzielnej pewnej siebie i od
              > waznej
              > > osoby
              >
              > To pokazuje, że nie masz pojęcia na czym polega ED.
              > Dziecko nie siedzi zamknięte w swoim pokoiku, samo chodzi do sklepu, robi zakup
              > y i załatwia inne sprawy dostosowane do swojego wieku...

              Czyli taki mały pechowiec robi to, co normalne dzieci tylko że nie ma normalnych kontaktów z rówieśnikami.

              > Może dokształć się w tym temacie a potem napisz coś mądregowink
              • moofka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:17
                no tez mi sie wydaje ze agresja zawsze byla wsrod dzieci
                i zawsze byly kozly ofiarne
              • czarnaalineczka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 13:11
                > Samodzielność polega także na tym że się wie z jakim problemem zgłosić się do
                > wyższych instancji - rodziców, nauczycieli, policji.
                >

                no i wiedza i zglosily
                i sie nauczyly ze rodzice moga co najwyzej pogadanke z dyrektorka zrobic
                nauczyly sie ze 2 dryblasow moze skopac koledze jaja
                bez zadnych konsekwencji
                a rozebrany chlopiec nauczyl sie ze ktos moze go publicznie upokorzyc bez zadnych konsekwencji
                • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 13:20
                  czarnaalineczka napisała:

                  > > Samodzielność polega także na tym że się wie z jakim problemem zgłosić si
                  > ę do
                  > > wyższych instancji - rodziców, nauczycieli, policji.
                  > >
                  >
                  > no i wiedza i zglosily
                  > i sie nauczyly ze rodzice moga co najwyzej pogadanke z dyrektorka zrobic

                  Na niezaradnych rodziców żadna szkoła nie pomoże.

                  > nauczyly sie ze 2 dryblasow moze skopac koledze jaja
                  > bez zadnych konsekwencji

                  Cóż, jeżeli rodzice skopanego nie zgosili tego do prokuratury - idź z pretensjami do tych rodziców.

                  > a rozebrany chlopiec nauczyl sie ze ktos moze go publicznie upokorzyc bez zadny
                  > ch konsekwencji

                  Cóż, jeżeli jego rodzice nie zareagowali na to - idź z pretensjami do tych rodziców.
                • forumowiczka.to.ja Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 14:12
                  czarnaalineczka napisała:

                  > i sie nauczyly ze rodzice moga co najwyzej pogadanke z dyrektorka zrobic
                  > nauczyly sie ze 2 dryblasow moze skopac koledze jaja
                  > bez zadnych konsekwencji
                  > a rozebrany chlopiec nauczyl sie ze ktos moze go publicznie upokorzyc bez zadny
                  > ch konsekwencji

                  Dokładnie. Oto sedno sprawy. Dlatego rodzice w tym wypadku muszą dyrektora za te kolokwialne jaja złapać i pociągnąć WRESZCIE do odpowiedzialności.
                  Co za jakaś chora matnia sparaliżowanych strachem rodziców tam jest???
            • moofka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:15
              edukacje domowa to ja bym tym bandziorom zalecila
              jako konsekwencje aspolecznego zachowania
          • czarnaalineczka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:41
            jestem pewna ze ten rozebrany przez blizniakow dzieciak
            albo ten skopany po jajach
            sa bardzo wdzieczni za te cenna lekcje zycia
            i dzieci niej stana sie odwaznymi i pewnymi siebie ludzmi
        • zdecydowana_brunetka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 10:56
          Nie utrzymasz dziecięcia całe zycie pod kloszem.
          Dobra szkoła jak najbardziej współpracuje z rodzicami, żadne odkrycie.
          Nauka funkcjonowania w pozarodzinnej, nie zawsze przyjaznej grupie to jedna z najważniejszych umiejętności życiowych. Można bez tego przeżyć, ale nie dobrze żyć.
          • czarnaalineczka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:42
            > Nauka funkcjonowania w pozarodzinnej, nie zawsze przyjaznej grupie to jedna z n
            > ajważniejszych umiejętności życiowych. Można bez tego przeżyć, ale nie dobrze ż
            > yć.

            a gwałt zbiorowowy tez sie zalicza do tej niezbednej nauki zycia ?
            • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:52
              czarnaalineczka napisała:

              > > Nauka funkcjonowania w pozarodzinnej, nie zawsze przyjaznej grupie to jed
              > na z n
              > > ajważniejszych umiejętności życiowych. Można bez tego przeżyć, ale nie do
              > brze ż
              > > yć.
              >
              > a gwałt zbiorowowy tez sie zalicza do tej niezbednej nauki zycia ?

              Żeby doprowadzić do gwałtu zbiorowego na sobie trzeba najpierw w myśl sentencji pastora Martina Niemoellera zamykac oczy na to że kogoś innego krzywdzą.
              I to jest, owszem, także nauka życia - jak nie staniesz w obronie innych, to inni nie staną w twojej.

              • czarnaalineczka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 12:31
                aha czyli zgwalcony /zgwalcona sobie jest winna
                • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 12:49
                  czarnaalineczka napisała:

                  > aha czyli zgwalcony /zgwalcona sobie jest winna

                  Tak, bo przyłożył/przyłożyła rękę do tego, że w ogóle zaistniały warunki do takiego gwałtu.

                  A teraz zapraszam, skompromituj się jako analfabetka funkcjonalna wyciągnięciem z tego wniosku że jakoby moim zdaniem gwałcicieli nie należy karać.

                  • czarnaalineczka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 12:57
                    brawo za poziom i kulture wypowiedzi
                    smile
                    tego się w swojej kochanej szkole zycia nauczyłaś ?
                    rozumiem ,że jeśli w szkole coś sie stanie twojemu dziecku to uznasz to za niezbedne życiowe doświadczenie
                    gratuluje
                    możesz dalej wychwalać szkołę
                    • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 13:24
                      czarnaalineczka napisała:

                      > brawo za poziom i kulture wypowiedzi

                      Teraz się jeszcze popłacz że się z toba nie dziubolę tylko konkretnie przedstawiam poglądy które ci się nie podobają i w zarodku staram się tłamsić najbardziej typowe drogi rozwoju histerii.

                      > smile
                      > tego się w swojej kochanej szkole zycia nauczyłaś ?
                      > rozumiem ,że jeśli w szkole coś sie stanie twojemu dziecku to uznasz to za niez
                      > bedne życiowe doświadczenie

                      Jeżeli w szkole coś się stanie mojemu dziecku to będę skutecznie interweniować z prokuraturą włącznie. Żeby nie stało się nic groźniejszego.

                      > gratuluje
                      > możesz dalej wychwalać szkołę
                      • czarnaalineczka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 13:31
                        >
                        > Teraz się jeszcze popłacz że się z toba nie dziubolę tylko konkretnie przedstaw
                        > iam poglądy które ci się nie podobają i w zarodku staram się tłamsić najbardzie
                        > j typowe drogi rozwoju histerii.
                        >

                        poglady można mieć rożne chamstwo i prostactwo wypowiedzi zawsze chamstwem i prostactwem pozostaną
                        >
                        > Jeżeli w szkole coś się stanie mojemu dziecku to będę skutecznie interweniować
                        > z prokuraturą włącznie. Żeby nie stało się nic groźniejszego.
                        >
                        interweniowac możesz nawet z wojskiem
                        tylko ,że to nijak nie cofnie krzywd doznanych przez dziecko
                        wiec po raz kolejny pytam
                        czy jesli twojemu dziecku skopią w szkole jądra uznasz że dostało wartościową szkołę życia ???
                        • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 13:36
                          czarnaalineczka napisała:

                          > > Teraz się jeszcze popłacz że się z toba nie dziubolę tylko konkretnie prz
                          > edstaw
                          > > iam poglądy które ci się nie podobają i w zarodku staram się tłamsić najb
                          > ardzie
                          > > j typowe drogi rozwoju histerii.
                          >
                          > poglady można mieć rożne chamstwo i prostactwo wypowiedzi zawsze chamstwem i pr
                          > ostactwem pozostaną

                          Wolę nawet największe chamstwo niż dyskutantów którzy nie umieją ogarnąć całości problemu i czepiają się oderwanych fragmentów, a i to nie do końca zrozumianych.

                          > > Jeżeli w szkole coś się stanie mojemu dziecku to będę skutecznie interwen
                          > iować
                          > > z prokuraturą włącznie. Żeby nie stało się nic groźniejszego.
                          > >
                          > interweniowac możesz nawet z wojskiem
                          > tylko ,że to nijak nie cofnie krzywd doznanych przez dziecko
                          > wiec po raz kolejny pytam
                          > czy jesli twojemu dziecku skopią w szkole jądra uznasz że dostało wartościową s
                          > zkołę życia ???

                          Jeżeli by się coś takiego zdarzyło jako kolejny przypadek z serii coraz bardziej się eskalujacych, a do mnie nie docierałyby wcześniej żadne sygnały alarmowe, to tak, takie zdarzenie byłoby także lekcją że jak się nie reaguje na małe problemy to się można doczekać dużych.

                  • kunegunda32 Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 14:04
                    czarnaalineczka napisała:
                    >
                    > > aha czyli zgwalcony /zgwalcona sobie jest winna
                    >
                    > Tak, bo przyłożył/przyłożyła rękę do tego, że w ogóle zaistniały warunki do tak
                    > iego gwałtu.
                    Vide jeśli twoje dziecko zostanie zgwałcone przez "kolegów" to będzie samo sobie winne???
                    No to cytując tu jedną z forumek" współczuję twoim dziecią".
                    • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 14:13
                      kunegunda32 napisała:

                      > czarnaalineczka napisała:
                      > >
                      > > > aha czyli zgwalcony /zgwalcona sobie jest winna
                      > >
                      > > Tak, bo przyłożył/przyłożyła rękę do tego, że w ogóle zaistniały warunki
                      > do tak
                      > > iego gwałtu.
                      > Vide jeśli twoje dziecko zostanie zgwałcone przez "kolegów" to będzie samo sobi
                      > e winne???
                      > No to cytując tu jedną z forumek" współczuję twoim dziecią".

                      O, następna nie rozumie co czyta.
                      • kunegunda32 Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 15:18
                        mylisz się, to najwyraźniej ty nie bardzo wiesz co napisałaś. Ale skoro jesteś tak pewna, to proszę oświeć mnie ciemną.
                        • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 15:25
                          kunegunda32 napisała:

                          > mylisz się, to najwyraźniej ty nie bardzo wiesz co napisałaś. Ale skoro jesteś
                          > tak pewna, to proszę oświeć mnie ciemną.

                          Przecież jest wyraźnie napisane: krzywda która się wydarzyła człowiekowi, który zaniedbał reagowania na krzywdy wydarzające się innym to nauka życiowa dla niego - nie staniesz w obronie innego, inny nie stanie w twojej. To wszystko.

                          A że ktoś sobie dofantazjowuje jakieś dodatkowe interpretacje to już nie jest mój problem.
                          • kunegunda32 Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 16:03
                            Otóż nie. Nie było, w ogóle napisane, a już tym bardziej nie wyraźnie. było napisane co następuje cytuję:
                            czarnaalineczka napisała:
                            - aha czyli zgwalcony /zgwalcona sobie jest winna
                            A twoja odpowiedź brzmiała nie mniej ni więcej tak:
                            Tak, bo przyłożył/przyłożyła rękę do tego, że w ogóle zaistniały warunki do takiego gwałtu. czyli ja to rozumiem tak: sam jest sobie winien bo sprowokował daną sytuację sprzyjającą gwałtowi i tym samym sprowokował gwałciciela.
                            Więc gdzie tu :
                            krzywda która się wydarzyła człowiekowi, który zaniedbał reagowania na krzywdy wydarzające się innym to nauka życiowa dla niego - nie staniesz w obronie innego, inny nie stanie w twojej.???
                            Bo jak dla mnie to te dwie twoje odpowiedzi są skrajnie różne i nie maja ze sobą nic wspólnego.
                            • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 16:36
                              kunegunda32 napisała:

                              > Bo jak dla mnie to te dwie twoje odpowiedzi są skrajnie różne i nie maja ze sob
                              > ą nic wspólnego.

                              Trudno, wróć zatem do podstawówki na naukę czytania. I sprawdź sobie co znaczy trudne słowo "kontekst".


                              • kunegunda32 Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 16:42
                                Ja umiem czytać ze zrozumieniem, jeśli ktoś potrafi w sposób jasny i czytelny wyrazić swoje myśli, natomiast jeśli jest to bezładny bełkot to raczej nie licz na zrozumienie. I wiesz, masz przerost formy nad treścią który usiłujesz nieudolnie tuszować obrażając interlokutora. Oprócz tego nie odpowiadasz na jasno zadawane ci pytania oraz usiłujesz nieudolnie dyskutować z faktami. Dyskusja z tobą przypomina dyskusję z panią Kempą tudzież panem Błaszczakiem. Ja o zupie ty o......
                                • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 17:01
                                  kunegunda32 napisała:

                                  > Ja umiem czytać ze zrozumieniem, jeśli ktoś potrafi w sposób jasny i czytelny w
                                  > yrazić swoje myśli, natomiast jeśli jest to bezładny bełkot to raczej nie licz
                                  > na zrozumienie. I wiesz, masz przerost formy nad treścią który usiłujesz nieudo
                                  > lnie tuszować obrażając interlokutora. Oprócz tego nie odpowiadasz na jasno zad
                                  > awane ci pytania oraz usiłujesz nieudolnie dyskutować z faktami. Dyskusja z tob
                                  > ą przypomina dyskusję z panią Kempą tudzież panem Błaszczakiem. Ja o zupie ty o
                                  > ......

                                  Ale przerost formy nad treścią to ponoć u mnie.
                                  • kunegunda32 Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 17:09
                                    Masz rację u ciebie.
                          • lovelovekisskiss Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 16:30
                            miliwati napisała:

                            > Przecież jest wyraźnie napisane: krzywda która się wydarzyła człowiekowi, który
                            > zaniedbał reagowania na krzywdy wydarzające się innym to nauka życiowa dla nie
                            > go - nie staniesz w obronie innego, inny nie stanie w twojej. To wszystko.

                            I serio myślisz, że tak to działa? Bo ja jestem pewna, że stawanie w obronie innych w żaden sposób nie zwiększa szans na to, że ktoś stanie w twojej obronie. Może na jakiejś innej planecie.

                            Co do głównego wątku: spróbujcie wymusić na rodzicach i dyrekcji rozdzielenie chłopców, umieszczenie ich w dwóch różnych szkołach. Jeśli będą w równoległych klasach w tej samej szkole pewnie i tak przerwy będą spędzać razem.
                            • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 23.05.11, 10:19
                              lovelovekisskiss napisała:

                              > miliwati napisała:
                              >
                              > > Przecież jest wyraźnie napisane: krzywda która się wydarzyła człowiekowi,
                              > który
                              > > zaniedbał reagowania na krzywdy wydarzające się innym to nauka życiowa dl
                              > a nie
                              > > go - nie staniesz w obronie innego, inny nie stanie w twojej. To wszystko
                              > .
                              >
                              > I serio myślisz, że tak to działa? Bo ja jestem pewna, że stawanie w obronie in
                              > nych w żaden sposób nie zwiększa szans na to, że ktoś stanie w twojej obronie.

                              No to głupio myślisz. Ludzie naśladują innych ludzi. Wszyscy. A już zwłaszcza dzieci w szkole. Nie ma w tym żadnego wzniosłego "brania przykładu z bohaterstwa", tylko banalne dostosowanie się do wzorca. Jeżeli wzorcem jest że dajesz pobić kolegę, to prędzej czy później pobiją i Ciebie. Chodzi więc o to żeby wytworzyć wzorzec wspólnej obrony przed zagrożeniami.

                • zdecydowana_brunetka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 18:36
                  Jeśli nie nauczy się pewnych zasad ostrożności i znajomości zagrożeń, a także umiejętności reakcji na takowe - poniekąd tak.
                  Dlaczego np zamykasz drzwi na klucz? Przecież ludzie POWINNI być uczciwi. Jeśli tego nie zrobisz, oczywiście główna wina za wyczyszczenie ci domu będzie po stronie włamywacza, ale ty nie będziesz bez winy.
              • nangaparbat3 Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 23:15
                > Żeby doprowadzić do gwałtu zbiorowego na sobie trzeba najpierw w myśl sentencji
                > pastora Martina Niemoellera zamykac oczy na to że kogoś innego krzywdzą.
                > I to jest, owszem, także nauka życia - jak nie staniesz w obronie innych, to in
                > ni nie staną w twojej.

                Założe się, że jeśli tylko na tamtym świecie mogą zajrzeć do netu, to pastor się w grobie przewraca widząc, jak opacznie można interpretować jego słowa.
                • miliwati Re: agresja w szkole - bezsilność? 23.05.11, 10:21
                  nangaparbat3 napisała:

                  > > Żeby doprowadzić do gwałtu zbiorowego na sobie trzeba najpierw w myśl sen
                  > tencji
                  > > pastora Martina Niemoellera zamykac oczy na to że kogoś innego krzywdzą.
                  > > I to jest, owszem, także nauka życia - jak nie staniesz w obronie innych,
                  > to in
                  > > ni nie staną w twojej.
                  >
                  > Założe się, że jeśli tylko na tamtym świecie mogą zajrzeć do netu, to pastor si
                  > ę w grobie przewraca widząc, jak opacznie można interpretować jego słowa.

                  Taaak? To jak by postąpił pastor w tej sytuacji? Skoro tak doskonale rozumiesz głębię jego słów to powinnaś wiedzieć i to. Więc?
            • zdecydowana_brunetka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 18:32
              Jak grupa, to gwałt grupowy, tak? Nic innego ludzie w grupie nie robią, jeno się gwałcą i krzywdzą - trzeba dziecię chronić i na świat nie puszczać...
              Do ciekawej szkoły chodziłaś tak przy okazji, powiedz, gdzie to było big_grin
    • freakwave Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 10:46
      moim zdaniem wnioskowalbym o rozdzielenie blizniakow, oni sa mocni bo jest ich dwoch jak kazdy bedzie w innej klasie/ szkole to bedzie spokoj.
      a tak maja taka blizniacza solidarnosc i dwoch na jednego - nikt nei jest ich w stanie pokonac to daje glupia w tym wieku pewnosc siebie.
      pogadalbym z wychowawca o rozdzieleniu tej parki, oczywiscie poparlbym wniosek petycja z podpisami rodzicow innych dzieci, aby mamusia biednych blizniaczkow nie miala podstaw do tego aby sie burzyc.
    • czarnaalineczka Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 11:32
      to jest ta słynna socjalizacja którą zapewnia szkoła ?
    • zebra12 Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 13:42
      A ja byłam niedawno na festynie. Stoję przodem do moich dzieci, tyłem do widowni i rozkładamy dekorację na przedstawienie. I słysze głośny plask. Obracam się, a tu nasz absolwetn wita się z młodszymi kolegami waląs ich centralnie w pysk. Zwróciłam mu uwage, głupio sie uśmiechnął i nadal prał innych po gębach. Wszyscy rodzice siedzieli i patrzyli i NIC. Ich dzieci były bite na ich oczach - zero reakcji.
      Co mogłam zrobić więcej poza zwróceniem uwagi? Czmu inni rodzice nie reagowali?
      Dziś jeden z plasknętych uczniów tak samo plasknął koleżankę z klasy. Był płacz... Odreagował?
      Szkoła ma związane ręce. Nie ma kar. A jak są, to takie, które dla tych uczniów są śmieszne, np uwaga w dzienniczku, czy rozmowa z pedagogiem...
      • forumowiczka.to.ja Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 14:25
        zebra12 napisała:

        > Szkoła ma związane ręce. Nie ma kar. A jak są, to takie, które dla tych uczniów
        > są śmieszne, np uwaga w dzienniczku, czy rozmowa z pedagogiem...

        Żyjemy w czasach braku autorytetów. Rodzice otrzymują mnóstwo sprzecznych informacji o wychowywaniu dzieci, zapominając o własnym rozumie i intuicji. Więc jak takie imbecyle (rodzice) siedzą i patrzą, że ktoś chlapnąl czyjegoś dzieciaka w pysk i rodzic tego dzieciaka nie zareagował to "na pewno znaczy, że tak teraz młodzież się wita" i jak chlapnął mojego własnego to "też nie będę się odzywał, co się będę wybijał z reszty". Sądzę, że to z takiego odmóżdżenia brak reakcji.
        Obecnie pokutuje era dzieci wychowywanych bezstresowo, dla których rodzice są nikim, to dodatkowy problem dla szkoły, bo jak ja chodziłam do szkoły to trafiali sie różni artyści, ale były autorytety, jak nauczyciel czy matka-ojciec. Nikt, nawet najgorszy łobuz nie śmiał odburknąć nauczycielowi. Dodatkowo starzy w domu zrobili jazdę i odechciewało się (na jakiś czas) wyglupów. A teraz? Śmiech i żenada.
      • gosiapal Re: agresja w szkole - bezsilność? 11.05.11, 15:06

        Odniosę sie do rozebrania jakiegoś dziecka przez agresorów.
        Moja koleżanka miała w klasie chłopca, ktory był wyjątkowo niegrzeczny. Dodatkowo mamusia miała wszystko gdzieś.
        Kiedyś na przerwie, w klasie chłopiec ściągnąl jednej z dziewczynek spodnie razem z majtkami. Uczniowie powtórzyli nauczycielce, ktora za chwile pojawiła sie w klasie i Pani wykazała się odwagą.
        Zaprosiła odważniaka na środek klasy, zamknęła drzwi i kazała mu ściągnąć spodnie i majtki.
        Oczywiscie nie chciał więc pozwoliła dzieciom aby mu pomogły.
        Sytuacja sie nie powtorzyła.
        Ten chlopiec probował wcześniej agresywnych zachowac w stosunku do kolegów ale gdy zaczynał dokuczac jednemu na pomoc mu biegła cała męska częsc klasy. Przeniósł wiec swoja agresję na dziewczynki. Potrafił zastraszać dziewczynki i kazał im np miauczeć.
        Po kilku takich akcjach , dyrektorka urządziła w szkole apel, zaprosiła chlopca na srodek i miauczał przy wszystkich dzieciach.
        Roznica była taka , ze to wiejska szkoła i rodzice tego chłopca zupełnie nie byli zainteresowani sytuacją i swoim dzieckiem. Nauczyciele nie bali sie wiec konsekwencji.

        Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w szkole moich dzieci (sa jeszcze w przedszkolu). Myślę, ze rodzice "skopanego dziecka" spokojnie mogliby wymóc na dyrekcji usuniecie bliźniaków ze szkoły. Wiem, ze niby nie rozwiązuje to sytuacji ogólnie ale gdyby dotyczyło moich dzieci z pewnością bym do tego dążyła.
        Z pewnościa jest to możliwe do osiągnięcia gdyż pamiętam, ze w podstawówce miałam w klasie kolegę, ktory jakos szczegolnie nie lubił chłopca z innej klasy i mu dokuczał. Zakończyło sie to złamaną ręką u poszkodowanego. Rodzice zrobili obdukcje, postraszyli dyrektorke i chopak został usunięty ze szkoły.
    • budyniowatowe Re: agresja w szkole - bezsilność? 10.05.11, 23:46
      fajnykotek napisała:

      > Mam dwa pytania: czy mozna zmusić ich do zmiany szkoły? I dlaczego oni są tacy
      > agresywni?

      Rozdzielic ich. Jak beda w pojedynke to i poziom agresji spadnie.
      • kontestatorbg Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 10:16
        KToś podnosił róznice w obecnej szkole z latami osiemdziesiatymi i dziewięćdziesiatymi.

        Rożnica jest jedna. Wtedy anuczyciel mógl przetrzepać skóre gó...arzowi i dlatego ten czuł respekt. A potem zaczęła się moda na poszanowanie praw wszelakich i innych metod bezstresowego wychowania, przez co nauczyciel może co najwyżej ucznia postraszyc ze mu obniży zachowanie

        I stąd się wziął cały problem w szkołach

        A rada na bliźniaków jedna administracyjna i jedna życiowa

        Administracyjna - złozenie wniosku o rozdzielenie - albo do innych klas albo wręcz do innych szkól

        A życiowa. Niech przyjdzie rodzic i postraszy gó...arzy, a jak nie pomoże niech spuści łomot
    • deodyma Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 10:28
      pewnie w jakis sposob mozna ich zmienic do zmiany szkoly a wlasciwie ich rodzicow, wszak juz wczesniej ich o to "poproszono".
      a dlaczego sa tacy agresywni?
      wlasciwie juz odpowiedzialas na to pytanie.
      mamusia ich wciaz broni, udziela sie w dyrekcji i dzieciatkom wydaje sie, ze wszystko im wolno.
    • julita165 Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 10:55
      Moja rada: każdy, nawet najmniejszy wybryk zgłaszać równocześnie na policję, do sądu rodzinnego, do dyrekcji i do kuratorium. W razie gdyby ofiarą padło Twoje dziecko do dwóch ostatnich pisz jeszcze, że wystąpisz z pozwem przeciwko szkole o odszkodowanie i zadośćuczynienie. Mam wrażenie, że finansowy straszak może okazać się najskuteczniejszy. Dziecko w dziedzinie ochrony dóbr osobistych ma nie mniejsze prawa niż człowiek dorosły. Gdyby Ciebie pobiła w szkole np. niezrównoważna psychicznie sprzątaczka to można pozwać szkołę za jej czyny na zasadzie odpowiedzialności za błąd w wyborze czy nadzorze. I to samo jest moim zdaniem w sytuacji szkód wywołanych brakiem odpowiedniego nadzoru nad dzieckiem powierzonym opiece szkoły na czas lekcji.
    • maryjan_pazdzioch Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 11:07
      Wynajac jakichs mlodocianych dresow (najlepiej ponizej 15 lat co w praktyce gwarantuje im bezkarnosc) zeby regularnie co jakis czas spuszczali wpierd* tym malym skur*wysynom.

      Niestety nic innego nie pomoze w naszym zniewiscialym spedalonym spoleczenstwie, ktore za tolerancje uwaza przyzwolenie na bandytyzm i bezkarnosc. Te wszystkie rady, zeby inaczej rozwiazac problem to mozna o kant d* potluc. Skonczy sie tym, ze tych dwoch malych ciuli bedzie napierd* reszte dzieciakow do zakonczenia szkoly.

      Do tego jeszcze banda kretynow zwanych dla niepoznaki psychologami, ktorzy ciagle pierd* o bezsteresowym wychowaniu. Problem w tym, ze bezstresowe jest wylacznie dla takich malych ch*ujow jak tych dwoch, bo na pewno nie dla pozostalych.

      O pseudo-sluzbach publicznych nawet nie wspominam. Zawsze bezradnie rozkladaja zapracowane "rence". Poza tym psiarnia jest zbyt zmeczona, oni tylko czekaja na "zasluzone" emerytury po 15 latach. Debile w togach to juz w ogole totalna degrengolada. Do sądu idzie sie po wyrok a nie sprawiedliwosc - wsio zalezy od tego kto wiecej zaplaci ten.
    • km1957 Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 12:24
      A dlaczego ich nie rozdzielono i nie przeniesiono do DWOCH roznych szkol?
      W przypadku agresji - nie "straszyc policja", tylko natychmiast powiadomic policje.

    • madame_charmante czytam te matki polki 20.05.11, 15:18
      amatorki psychologii i sobie myślę - czy wy do cholery nie wiecie, ze bicie się jest NORMALNĄ dla chłopców w tym wieku formą ustalania hierarchii w grupie?
      bliźniaki są wyobcowane, pewnie wszystkie dzieci miały je na początku w de, bo byli obcy. zabrali się więc za budowanie swojej pozycji w klasie w skuteczny, a dobrze im znany sposób.
      i szczerze mówiąc, skoro już nauczyły się tego schematu, to mała szansa, że metodami pokojowymi osiągnie się coś z nimi.
      osobiście, w podobnej sytuacji powiedziałam mojemu synowi : masz moje pozwolenie, jesli ktoś cię atakuje - nie patrz na nic, tylko oddaj. poinformowałam o tym samego dręczyciela, jego mamusię i wychowawczynię. dodałam też, że mój mąż jest zdecydowanie mniej wyrozumiały dla głupoty dręczyciela i może się okazać, że poza terenem szkoły kiedyś chłopakowi się przytrafi przykra przygoda. sposób był mało elegancki, ale skuteczny. nigdy więcej już syna nie zaczepiano.

      w tej konkretnej sytuacji - prócz uświadomienia mamusi i synusiom, że nietykalni nie są i może się im przytrafić ból jąder, wymogłabym od przedstawicieli szkoły by dzieci były odizolowane w czasie przerw i po lekcjach. co więcej - podkreśliłabym, że to ma być forma kary - skoro są agresywni, będą izolowani od klasy i innych uczniów. dobro tej dwójki nie może byc nadrzędne w stosunku do dobra pozostałych uczniów.
      • nangaparbat3 Re: czytam te matki polki 20.05.11, 23:31
        > osobiście, w podobnej sytuacji powiedziałam mojemu synowi : masz moje pozwoleni
        > e, jesli ktoś cię atakuje - nie patrz na nic, tylko oddaj.

        Jednak wygląda na to, że chłopaki wybierają sobie pojedyncze, słabsze od siebie ofiary. NIestety coraz częściej obserwuję, że szykanowanie pojedynczych osób (w mojej szkole mamy do czynienia praktycznie wyłącznie z przemocą psychiczną, ale to jednak szczegoł) uchodzi atakujacym płazem - coraz rzadziej ktoś z grupy decyduje się bronić napastowanego.
    • jak_bum_cyk_cyk Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 15:43
      dziwie się, że wśród rodziców tych poszkodowanych dzieciaków, nie ma żadnego ojca, który by nie spuścił wpie...pajacowi (ojcu) tych buraków...
      • arwena_11 Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 16:06
        Jeżeli mojemu dziecku stałaby się krzywda, postawiłabym szkołę do góry nogami, a winni by ponieśli karę.

        Mój mąż mówi, że wystarczyłaby skarga przeciw rodzicom do sądu rodzinnego, że sobie nie radzą z dziećmi to raz, dwa sprawa karna przeciwko dyrekcji szkoły, bo to dyrektor odpowiada za dzieci w czasie lekcji.

        dobry prawnik sprawę by załatwił.
        • cartman71 Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 17:43
          arwena_1
          Jeśli rozmowa z rodzicami nie pomaga to taki powinien być następny krok. Jeśli ta droga by zawiodła systematycznie ojcu małego terrorysty obijałbym ryja za każdy wybryk synalka. Oczywiście dziecko wie po co ma ręce więc bronić tez się musi nauczyć czyli dostałeś raz oddajesz dwa jak dwa za mało to wal trzy.
        • frankhestain Twój maż to mitoman 20.05.11, 20:39
          > Jeżeli mojemu dziecku stałaby się krzywda, postawiłabym szkołę do góry nogami,
          > a winni by ponieśli karę.
          >
          > Mój mąż mówi, że wystarczyłaby skarga przeciw rodzicom do sądu rodzinnego, że s
          > obie nie radzą z dziećmi to raz, dwa sprawa karna przeciwko dyrekcji szkoły, bo
          > to dyrektor odpowiada za dzieci w czasie lekcji.
          >

          a ty klepiesz pie...ty ktore Ci mówi nie masz zielonego pojecia ani o prawie ani o poskim wymiarze sprawiedliwosci
          • arwena_11 Re: Twój maż to mitoman 21.05.11, 08:17
            No akurat mój mąż ma pojęcie

            i wiem, ze w niektórych szkołach skarga do sądu rodzinnego załatwiała sprawę. Nawet rozprawy nie było, bo rodzice szybciutko zabierali dzieci
            • rarely Re: Twój maż to mitoman 21.05.11, 08:49
              arwena_11 napisała:

              > No akurat mój mąż ma pojęcie
              >
              > i wiem, ze w niektórych szkołach skarga do sądu rodzinnego załatwiała sprawę. N
              > awet rozprawy nie było, bo rodzice szybciutko zabierali dzieci

              konkretnie w jakiej i za co i co ?
              • arwena_11 Re: Twój maż to mitoman 23.05.11, 17:10
                Warszawa, szkoła opisywana nawet w gazecie. Dyrekcja nie radziła i nadal nie radzi z agresją.
                Próbowałam teraz znaleźć ten artykuł ale nie pamiętam tytułu.

                po interwencji rodziców, zagrożeniem złożenia wniosku do SR, znalezieniu przez gminę miejsca dla dziecka w szkole integracyjnej, Rodzice dziecka agresywnego zgodzili sie.

                Wcześniej nie chcieli w ogóle słyszeć o zmianie szkoły, bo dziecko przecież grzeczne.
    • alamatygrysa Dobra rada na bandytów 20.05.11, 18:38
      Należy złapać małych bandytów i skopać im tyłki. Dzieciom należy wytłumaczyć, że za pobicie bandytów NIC im nie grozi, więc niech ich leją ile wlezie.

      Gdzie są ojcowie tych maltretowanych dzieci - nie mają jaj ??? Gdyby to spotkało moje dziecko, bandzior byłby obity nawet w klasie w obecności nauczyciela !!!

      Poza szkołą też można gnojom zastosowac takie zastraszanie, że sraliby w majtki ze strachu przed wyjściem gdziekolwiek z domu.

      Rada nr 2:
      Narobić wstydu rodzicom bandytów w pracy. Głośno krzycieć, że nie życzycie sobie, by wasze dzieci chodziły do klasy z ich bandziorami, patologią i zboczeniecami. Możecie być pewni, że to zadziała. W zakładach pracy już zawsze będą patologią wychowującą bandytów i zboczeńców.
      • frankhestain nastepny bohater z netu 20.05.11, 20:45
        alamatygrysa napisała:

        > Należy złapać małych bandytów i skopać im tyłki. Dzieciom należy wytłumaczyć,
        > że za pobicie bandytów NIC im nie grozi, więc niech ich leją ile wlezie.
        >
        > Gdzie są ojcowie tych maltretowanych dzieci - nie mają jaj ??? Gdyby to spotkał
        > o moje dziecko, bandzior byłby obity nawet w klasie w obecności nauczyciela !!!
        >
        > Poza szkołą też można gnojom zastosowac takie zastraszanie, że sraliby w majtki
        > ze strachu przed wyjściem gdziekolwiek z domu.
        >
        > Rada nr 2:
        > Narobić wstydu rodzicom bandytów w pracy. Głośno krzycieć, że nie życzycie sobi
        > e, by wasze dzieci chodziły do klasy z ich bandziorami, patologią i zboczenieca
        > mi. Możecie być pewni, że to zadziała. W zakładach pracy już zawsze będą patol
        > ogią wychowującą bandytów i zboczeńców.

        zes wiele wniósł do dyskusji
    • e-droczek Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 20:16
      Prosta odpowiedź - oddać im i to z nawiązką smile Niech Twój syn się postawi - let him be a man! big_grin
    • rarely moze Ty najpierw wrócisz do szkoły 20.05.11, 20:31
      Twierdzi, że rozmawia z synami, że ich kara (?)


      • joanna35 Re: moze Ty najpierw wrócisz do szkoły 21.05.11, 08:42
        A Ty zwrócisz się o pomoc do psychologa?
    • sharpless6 Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 20:43
      rodzice mogą złożyć pozew w sądzie cywilnym przeciwko rodzicom bliżniaków, do prokuratury może wnioskować pogotowie ratunkowe od razu po incydencie.
      Dlaczego są agresywni? Z moich obserwacji wynika, coś co wiadomo, że ci którzy grają dużo w gry komputerowe są agresywni. Mają obniżóną empatię na krzywdę innych.
      Piszesz, że matka awsze ich broni i jest gotowa pokłócić się z każdym tu masz odpowiedż.
    • edelstein Re: agresja w szkole - bezsilność? 20.05.11, 22:26
      "Agresja rodzi agresje"??? poki co to "urodzila" kolo100osob w roznym wieku, ktorzy nie moga poradzic sobie z dwojka agresorow i popierajaca agresje matka.Plus zwiazala rece nauczycielom i dyrekcji, ktorym od paru lat nie wolno nic. Chcieliscie to teraz sami sie meczcie jak rozwiazac ten problem, nie stosujac metody naszych dziadkow i rodzicow, czyli ostrej rozmowy i klapa lub paska na tylek jak zajdzie uzasadniona potrzeba.
      • joanna35 Re: agresja w szkole - bezsilność? 21.05.11, 08:54
        A co, w sytuacji kiedy i rodzice agresorów i szkoła są mało efektywni w przypadku przywoływania małolatów do porządku, z policją i prokuraturą? Przecież to jest zwykła przemoc i guzik mnie obchodzi czy jest to właściwe zachowanie dla pewnego okresu dojrzewania u chłopców. Dla mnie priorytetem jest ochrona mojego dziecka i jeżeli jemu dzieje się krzywda to mam w nosie wszystkie pseudofilozofie tudzież przykazania i opinie innych. Agresja w szkołach jest powszechnym zjawiskiem, a jest tak dlatego, że "walka" z nią ciągle zaczyna się i kończy na gadaniu. Nawet największy klasowy tuman wie, że poza wezwaniem rodziców i pogadanką takiego czy innego ciała pedagogicznego nic mu nie grozi, a agresorzy z tzw. dobrych rodzin, mający dobre stopnie w ogóle są bezkarni.
        • joanna35 Re: agresja w szkole - bezsilność? 21.05.11, 09:09
          I jeszcze jedno - rady NIECH TWOJE DZIECKO SIE POSTAWI I ODDA są od czapy. Gdyby umiało oddać nie byłoby w kręgu zainteresowania oprawcy.
          • edelstein Re: agresja w szkole - bezsilność? 21.05.11, 09:32
            A dlaczego nie umie oddac, bo rodzice promuja styl nigdy nie bij nawet w obronie koniecznej, bo przemoc to zuo.No i taki dziec daje sie pobic w imie obrony zasady "agresja rodzi agresje".
            • fajnykotek Re: agresja w szkole - bezsilność? 23.05.11, 12:31
              Pudło edelstein tongue_out - mój syn umie oddać, ale jego nie biją, bo jest prawie tak duży jak oni. I po drugie uczę syna, żeby oddawał jeśli go ktoś zaczepia. Uczę go również, żeby uważał jak oddaje, bo jest duży i może komuś zrobić niechcący kuku uncertain.
              • marcelekk Re: agresja w szkole - bezsilność? 23.05.11, 17:56
                Nie za bardzo rozumiem autorkę wątku, twojego syna jak rozumiem nikt nie bije, a innym rodzicom widocznie taki stan rzeczy odpowiada. Gdyby im nie pasowało, że ich dzieci są bite to pewnie by sprawę załatwili. Ja sobie nie wyobrażam żeby ktoś moje dziecko w ten sposób pobił.

                Poszłabym do szkoły, wyciągnęła na lekcji za fraki i tak wtłukła że by się gó...arze 3 dni nie pozbierali. W podstawówce miałam kolegę najmniejszy w klasie i chłopcy go tłukli. Nic nie pomagało aż przyszła którego dnia jego ciotka. Złapała za fraki jednego z drugim, wyciągnęła z torby smycz - taką normalną od psa i zlała przy całej szkole. Od tego czasu chłopaczek miał spokój...
                • marcelina4 Re: agresja w szkole - bezsilność? 23.05.11, 18:49
                  nie no świetnie radzicie, sprać gó...arzy na kwaśne jabłko, niech ojciec pobitego dziecka stłucze ojca agresorów a najlepiej nich spierze bliźniaków, co wy pieprzycie ludzie???
                  dopiero wtedy rodzice gó...arzy mieliby asy w ręku, dorosły facet pobił ich nieletnich synów! facet beknąłby za pobicie dzieci i sam miałby niezły kocioł! głupoty piszecie i tyle!

                  napranie bliźniaków nic nie zmieni, ich zachowanie trzeba konsekwentnie zgłaszać na policję, do opieki społecznej, do sądu i gdzie tylko się da, szkołę też podać na policję za zaniedbanie i żądać od szkoły i rodziców tych młodych sadystów odszkodowania na drodze sądowej, jak sie im przemówi finansowo do tyłka, to szybko doprowadza swoje głupie dzieci do porządku
                  • wioskowy_glupek Re: agresja w szkole - bezsilność? 23.05.11, 19:14
                    Należy lać a równo... Jakby mojemu dziecko gnój tak przywalił w jądra że wylądowałbby na pogotowiu, to następnego dnia jest wykastrowany... Nie ma zmiłuj, złamałby mi ręke miałby złamaną ręke proste. I nie obchodziłoby mnie w tym momencie to czy będe miała potem problemy czy nie. Bandytów należy od dziecka tresować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka