11.06.11, 22:08
My tu sobie gadu gadu, a posłowie wprowadzają po cichu ustawę o nasiennictwie, która pozwoli na uprawę genetycznie modyfikowanych roślin.
Nie dość, że zostaniemy wszyscy niewolnikami jakiejś firemki ze stanów, to prawdopodobnie wszyscy zachorujemy w końcu na raka.
polska-wolna-od-gmo.org/gmofree/apel-do-rzdu-rp-i-sejmu-rp/
Obejrzyjcie sobie "Świat według Monsanto".
Obserwuj wątek
    • krejzimama Re: GMO 11.06.11, 22:13
      Pierdzielisz.
    • i_love_my_babies Re: GMO 11.06.11, 22:20
      > Nie dość, że zostaniemy wszyscy niewolnikami jakiejś firemki ze stanów, to praw
      > dopodobnie wszyscy zachorujemy w końcu na raka

      a tego, kochana, to jeszcze nikt nie wie...

      a propos GMO, podobno nie ma na rynku soi, która nie jest GMO
      • murakami2 Re: GMO 11.06.11, 22:27
        100 % produktów sojowych w Polsce jest z upraw GMO.
        Można oczywiście, nie przejmować się zagadnieniem i uważać, że ludzie mówiący o tym są "eko-oszołomami". Wybór należy do nas, a my pozwolimy go sobie narzucić, bo nasi posłowie nie mają zielonego pojęcia, co to jest GMO i czym grozi uzależnienie od patentów na nasiona oraz herbicydów, więc lobbyści przekonają polityków błyskawicznie.
    • panpaniscus Re: GMO 12.06.11, 12:58
      Genetycznie modyfikowane rośliny są uprawiane od tysięcy lat. Jak chcesz niemodyfikowanych, to jedz co wyrosło w lesie. GMO są dużo lepiej przebadane pod kątem ewentualnej szkodliwości niż przynejmniej 90% tradycyjnych upraw (bo nikt takich badań nie żąda jak się wprowadza nowe odmiany jabłek czy pszenicy czy czegokolwiek, uzyskane bardziej tradycyjnymi metodami - krzyżowanie, dobór, mutageneza nasion).
      Podaj choć jeden dowód (artykuł z czasopisma z listy filadelfijskiej), że GMO wywołuj
      e raka częściej niż "normalne" warzywa i owoce. Albo choć mechanizm, w jaki GMO tego raka maiałoby wywoływać.

      Uzależnienie od firmy sprzedającej nasiona to inna sprawa. A ile herbi- i insektycydów się używa przy uprawie nie-GMO?!?!
      Rozumiem, że rakiem łatwiej nastraszyć ludzi niż uzależnieniem ekonomicznym, ale totalnie tracisz wiarygodność jak mieszasz sensowne i bzdurne argumenty.
      • murakami2 Re: GMO 12.06.11, 13:49
        Odnosząc się do Twojej wypowiedzi:
        > Genetycznie modyfikowane rośliny są uprawiane od tysięcy lat.
        Faktycznie, człowiek brał za czasów Mieszka pincetę, otwierał jądro komórkowe i wkładał tam inne elementy komórkowe lub bakterie.

        Jak chcesz niemod
        > yfikowanych, to jedz co wyrosło w lesie.
        Nie wszystko, co rośnie w lesie, jest niemodyfikowane. Są rośliny już skażone metodami inżynierii genetycznej, które nie ogranicza przecież naturalny proces krzyżowania się z "normalnymi" roślinami.

        GMO są dużo lepiej przebadane pod kąte
        > m ewentualnej szkodliwości niż przynejmniej 90% tradycyjnych upraw (bo nikt tak
        > ich badań nie żąda jak się wprowadza nowe odmiany jabłek czy pszenicy czy czego
        > kolwiek, uzyskane bardziej tradycyjnymi metodami - krzyżowanie, dobór, mutagene
        > za nasion).
        I to jest właśnie kwestia dyskusyjna, bo kto przeprowadza te badania? Skąd taka statystyka? Nawet jeśli optymistycznie przyjmiemy, że roślina GMO nie jest szkodliwa, to na pewno szkodliwy jest proces jej uprawy, czyli opryski znacznie silniejszymi środkami, niż potrzebują tego rośliny nie-GMO.

        > Podaj choć jeden dowód (artykuł z czasopisma z listy filadelfijskiej), że GMO w
        ywołuj
        > e raka częściej niż "normalne" warzywa i owoce.
        Lista filadelfijska wspierana jest opinią prywatnej grupy badawczej. Nie powiem, że nie zasługuje na zaufanie, ale dla mnie nie jest to wyznacznik obiektywizmu.

        Albo choć mechanizm, w jaki GMO
        > tego raka maiałoby wywoływać.
        Faktycznie, nie stwierdzono takich mechanizmów oficjalnie. Jak również braku tych mechanizmów. Za to mechanizmy wywoływania raka spowodowane opryskami silnymi herbicydami (koniecznymi do uprawy roślin GMO) zostały opisane w wielu źródłach, powszechnie dostępnych w sieci - można sobie poszukać i poczytać, a nie retorycznie wspierać swoje stanowisko żądaniami przedstawienia badań. Ponieważ nie ma upraw roślin GMO bez oprysków silnymi herbicydami, zakładanie, że rośliny te szkodzą chyba nie będzie błędem.
        Genetyczny efekt, który chce osiągnąć producent nasion, nie jest stabilny. Żaden naukowiec nie wypowie się stanowczo na temat ewentualnych zmian genetycznych rośliny i wpływie jej na genetykę człowieka, bo nie są to procesy do końca zbadane i przewidywalne. GMO są na świecie od 12 lat! Jakie długofalowe procesy można w ogóle obserwować w przypadku tych roślin? Może przydałaby się jednak ostrożność, zanim wprowadzimy do powszechnego użytku i do naszego ekosystemu rośliny, powodujące nieprzewidywalne skutki dla tegoż ekosystemu?
        Szczury odżywiane genetycznie modyfikowaną paszą w trzecim pokoleniu stają się bezpłodne. U ludzi nie można zaobserwować tego zjawiska, bo oddziaływanie inżynierii genetycznej głównego producenta nasion na świecie (ok. 90 % upraw związanych jest na świecie z tą firmą) jest dość krótkie. Nie wiem, jak ty, ale ponieważ naukowcy dotąd nie dowiedli, że taka reakcja jest wykluczona u ludzi, nie chcę być podtruwana.

        A ile herbi- i insek
        > tycydów się używa przy uprawie nie-GMO?!?!
        Za dużo. Cena cywilizacji jest wysoka. Ale w imię czego mielibyśmy fundowac sobie uprawy roślin, które wytrzymają nawet najsilniejsze opryski, co de facto oznacza, że absorbują i przechowują silne trucizny, które potem jemy?

        > Rozumiem, że rakiem łatwiej nastraszyć ludzi niż uzależnieniem ekonomicznym,
        Nikogo nie chcę straszyć. Chce zwrócić uwagę, że podczas gdy ludzie gadają o głupotach, podstawa ich egzystencji może być całkowicie zmieniona. Żadna partia polityczna, żadne kłopoty z teściową i bitwy damsko - męskie nie sa tak ważne, jak życie samo w sobie - możliwość jedzenia zdrowo i bez obaw o środowisko.
        O uzależnieniu ekonomicznym już nie wspomnę. Patenty na nasiona? No bez jaj. Jesli to nie jest "zło ostateczne", to już nie wiem, co jest.

        Nie jestem przeciwnikiem inżynierii genetycznej. Jednakowoż jestem zwolennikiem zdrowego rozsądku. A tego nie widać, bo badania naukowe prywatnych ośrodków naukowych, często sponsorowanych przez Monsanto, są śmiechu warte ze względu na swój "obiektywizm".
        I w ogóle nie rozumiem upodobania do określania granic "wojny" - ekolog kontra naukowiec. Że niby nie mogą się porozumieć? Że ekolog to zawsze oszołom, którego nie warto wysłuchać?
        • aretahebanowska Re: GMO 14.06.11, 17:32
          Mieszasz tu parę rzeczy
          >Żaden naukowiec nie wypowie się stanowczo na temat ewentualnych zmian genetycznych >rośliny i wpływie jej na genetykę człowieka, bo nie są to procesy do końca zbadane i >przewidywalne.
          Same zmiany w genomach roślin nie mają w zasadzie wpływu na organizm człowieka, który te rośliny zjada. DNA i RNA są trawione w przewodzie pokarmowym. Produktami tego trawienia są nukleotydy wchłaniane przez komórki nabłonka jelita. I tu w zasadzie kończy się ich historia. Właściwie wszystkie ulegają dalszemu rozkładowi, m. in. do kwasu moczowego, beta-alaniny i aminoizomaślanu, a te są łatwo wydalane z moczem. Nie wbudowujemy ich do swojego genomu, nie za bardzo więc mogą na niego wpłynąć. Oczywiście mówię tu o ewentualnych, uszkodzonych nukleotydach. Z tym, że same modyfikacje genetyczne ich nie uszkadzają. Czym innym jest problem stosowania dużych ilości środków ochrony roślin, czy wpływu modyfikowanych roślin na ekosystemy, ale to zupełnie inna bajka.
          Nie wiem skąd masz informację o problemach z rozmnażaniem szczurów? Nieco mnie to dziwi.
      • joxanna Re: GMO 12.06.11, 20:47
        >A ile herbi- i insektycydów się używa przy uprawie nie-GMO?!?! <

        Ale problem w tym, że przy uprawach GMO też w dalszym ciągu używa się herbicydów.... Modyfikacja genetyczna nie jest totalna, a tylko uodparnia na parę robaków. Oczywiście natura natychmiast się dostosowuje i produkuje kolejne modele robaków, na które GMO nie są już odporne. Odporny jest za to RoundUp, też produkt Monsanto.

        Dla mnie uzależnienie od jednej firmy jest wystarczającym powodem, żeby z tego zrezygnować. Samobójstwa rolników w Indiach nie są przypadkowe.

        Poza tym - czy aby na pewno są dobrze przebadane? Ja się opieram tylko na "Świat wg Monsanto" marie robin - z której wynika, że metoda wcale nie jest idealna, nie są dobrze przebadane. Ale dajcie mi dobre, wiarygodne źródło, które twierdzi, że jest odwrotnie. Ale nawet jeśli jest, to ja nie godzę się na warunki prowadzenia biznesu proponowane przez Monstanto. Co to znaczy, że mam płacić firmie za ziarna GMO, które przypadkowo wyrosło na moim polu, jeśli ktoś (albo wiatr) przypadkowo zanieczyścił moje pole tym cudem?
        • esr-esr Re: GMO 14.06.11, 18:41
          herbicydy się używa w każdej uprawie, GMO czy nie-GMO. herbicydy, w tym Roundup, działają na rośliny, a nie "robale". zmartwię Cię, ale Roundup jest niesamowicie popularny w każdej uprawie (poza eko) i jadasz rosliny poddawane jego działaniu codziennie (od wielu, wielu lat). poza tym producent nie musi używać akurat wyrobów Monsanto, jest jeszcze wielu innych producentów - w tym nasi rodzimi, którzy kupują skłądniki podstawowe, mieszają je i sprzedają produkty 'podobne' do tych znanych marek.
          środki ochrony roślin a GMO to są dwie różne sprawy, jedząc wyroby sojowe (nawet eko), uzywając oleju rzepakowego i wielu różnych produktów korzystasz z dobrodziejstw bioinżynierii (zapytaj rodziców/dziadków czy kiedyś jadało się olej rzepakowy). jak pokazały ostatnie miesiące uprawy eko też mogą stanowić zagrożenie dla naszego zdrowia i życia.
          odnośnie praktyk firmy Monsanto z opłatami za ich genom to podlega on po prostu prawu patentowemu i w różnych krajach różnie to wygląda. rolnik nie musi kupować ich odmiany i za to płacić, Monsanto jeszcze chyba nie ma takich mocy?
          • aniani7 Re: GMO 14.06.11, 21:26
            "Monsanto jeszcze chyba nie ma takich mocy?" Raczej w Stanach już ma i najwyraźniej zależy mu na globalnym opanowaniu rynku.

            • esr-esr Re: GMO 15.06.11, 08:15
              ale dyskusja toczy się na temat upraw GMO w Polsce, poza tym jeszcze (na szczęście) obowiązują nas regulacje UE w tym zakresie i to co, być może nieroztropnie i szybko, uchwalą polscy posłowie musi być zgodne z różnymi aktami prawnymi UE, która jest o wiele bardziej drobiazgowa.
              BTW i tak najważniejsze w tym wszystkim jest to, że rozmawiamy na ten temat i że w dyskusji uczestniczą też emamy, które zajmują się tym zawodowo więc mamy równy podział na te ZA, PRZECIW i niezdecydowane smile
    • anorektycznazdzira Re: GMO 12.06.11, 21:27
      Na raka to można tylko zachorować jak się za dużo głupoty naraz w mózgu skumuluje. Z powodu wzrostu ciśnienia neuronalnego. Albo na alzheimera za pomocą pamięci pośredniej, która przenosi nieuświadomione informację na temat idiotyzmów, które się wygadywało- wtedy mamy za duże obciążenie komórek glejowych, przysadka nie wytrzymuje i na cały organizm idzie błędny sygnał hormonalny. I pozamiatane.
      • murakami2 Re: GMO 12.06.11, 22:10
        anorektycznazdzira napisała:

        > Na raka to można tylko zachorować jak się za dużo głupoty naraz w mózgu skumulu
        > je. Z powodu wzrostu ciśnienia neuronalnego. Albo na alzheimera za pomocą pamię
        > ci pośredniej, która przenosi nieuświadomione informację na temat idiotyzmów, k
        > tóre się wygadywało- wtedy mamy za duże obciążenie komórek glejowych, przysadka
        > nie wytrzymuje i na cały organizm idzie błędny sygnał hormonalny. I pozamiatan
        > e.

        Twoja wypowiedź dużo wniosła do mojego apelu. Czuję się doprawdy podniesiona na duchu, że lepiej jest soczyście skrytykować mój styl wypowiedzi niż przedmiot rozmowy.
        • anorektycznazdzira Re: GMO 12.06.11, 22:20
          Przedmiot rozmowy został wprowadzony następująco:

          > Nie dość, że zostaniemy wszyscy niewolnikami jakiejś firemki ze stanów, to prawdopodobnie
          > wszyscy zachorujemy w końcu na raka.

          Uważasz to za wstęp do poważnej dyskusji? Jeśli tak, to niesłusznie.

          Temat GMO jest złożony, z racji mojego zawodu i wykształcenia mogłabym napisać o tym książkę, ale szczerze mi się odechciewa, kiedy ktoś na samym początku sprowadza ewentualną dyskusje do takiego poziomu. Może się boisz GMO. Masz prawo. Ludzie się bali lamp elektrycznych i kolei żelaznych. Choć przyznaję, że ta świadomość w niczym mi nie pomaga w odbiorze takich postów, jak ten Twój startowy.
          • joxanna Re: GMO 12.06.11, 22:36
            a odpowiedz na mojego posta poniżej. Ale poważnie. Dla mnie to jest istotna sprawa, a na rzeczy się nie znam. Ale to ja muszę podejmować decyzje dotyczące mnie, mojej rodziny. Muszę komuś zaufać. Na razie jedyne co spotkałam a wydaje się rzetelne i daje się przeczytać przez laika to książka Robin. Fakt, że ja jestem raczej otwarta na tematy typu No logo, ale generalnie dziś (i już od jakiegoś czasu) jestem najeżona na GMO. Przekonaj mnie, że:
            - technologia GMOizowania ziaren jest pewna, bezpieczna i powtarzalna i zawsze wychodzi to samo (bo Robin twierdzi, że jest inaczej)
            - uprawy GMO potrzebują mniejszej ilości herbicydów itp (bo wg. Robin i różnych publikacji popularnych kończy się w zasadzie na podobnej ilości)
            - Monsanto ma prawo do patentowania ziaren i wymuszania płacenia sobie za każde ziarno, gdziekolwiek popadnie i zakazywania wykorzystywania ziaren, które wyrosną mi na polu do przyszłorocznych zbiorów.

            Rakiem się nie zajmuję.
          • murakami2 Re: GMO 14.06.11, 16:22

            > Uważasz to za wstęp do poważnej dyskusji? Jeśli tak, to niesłusznie.

            Nie wiem, czy niesłusznie. A jaki jest słuszny wstęp do dyskusji? Mój strach o raka, rozumiem, nie nadaje się do tego?
            Jeśli z racji zawodu jesteś zdolna powiedzieć coś mądrego, to zniechęcanie się do dyskusji przez widzimisię wydaje mi się dziwne. Bo ci się moja wypowiedź wydała pretensjonalna?

            Porównanie lamp elektrycznych z GMO uważam za odrobinę manipulacyjne. STwarza wrażenie, że calutka cywilizacja jest ok, tylko "ciemniaki" - jak ja - się na tym nie znają.
    • araceli Re: GMO 13.06.11, 09:34
      Biorąc pod uwagę, że w ostatnich miesiącach kilkadziesiąt osób zabiła ekologiczna uprawa kiełków - GMO nie robi na mnie żadnego wrażenia wink
    • thea19 Re: GMO 13.06.11, 11:03
      gdzie po cichu jak na forum juz wszyscy wiedza? a raka to ludzie maja, mieli i miec beda niezleznie od gmo (nomen omen troche wiedzy fachowej radze zaczerpnac)
      • murakami2 Re: GMO 14.06.11, 16:16

        > gdzie po cichu jak na forum juz wszyscy wiedza? a raka to ludzie maja, mieli i
        > miec beda niezleznie od gmo (nomen omen troche wiedzy fachowej radze zaczerpnac
        > )

        Czyli mamy sobie zwiększyć szansę na zachorowanie, bo i tak jest?
    • methinks Re: GMO 13.06.11, 12:21
      Praktycznie kazda roslina, ktora jemy, jest zmodyfikowana genetycznie. Przez tysiace lat upraw te rosliny zostaly tak skrzyzowane (czyt. zmodyfikowane genetycznie) ze w ogole nie przypominaja swoich dzikich kuzynow. Widziales kiedys, jak wyglada dzika kukurydza, albo banan?
      • murakami2 Re: GMO 14.06.11, 16:18
        methinks napisał:

        > Praktycznie kazda roslina, ktora jemy, jest zmodyfikowana genetycznie. Przez ty
        > siace lat upraw te rosliny zostaly tak skrzyzowane (czyt. zmodyfikowane genetyc
        > znie) ze w ogole nie przypominaja swoich dzikich kuzynow. Widziales kiedys, jak
        > wyglada dzika kukurydza, albo banan?

        No pewnie. Nikt temu nie zaprzecza. Jednak naturalna forma modyfikacji genetycznej to nie to samo, co produkcja opatentowanych ziaren.
        • methinks Re: GMO 14.06.11, 16:30
          Czemu tak uwazasz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka