zelaznawola
21.06.11, 19:00
Zawsze,gdy zbliża się lato z łezką w oku wspominam wakacje swojej młodości. Najbardziej kochałam obozy harcerskie. Jechało się pociągiem albo starym autokarem,plecak,dwa zrolowane koce,śpiwory były wówczas luksusem,menażka,niezbędnik...Po dojechaniu na miejsce trzy dni na zagospodarowanie,jakoś to się tam specjalnie nazywało,nie pamiętam już jak,kopało się latrynę,składało łóżka,szykowało kuchnię,robiło totemy. Skromniutko było,jedzonko liche,czasem człowiek niewyspany,bo była warta albo nocny alarm,ale piękne to były czasy. Jeździłam na Mazury,w Bory Tucholskie,nad morze. Zazwyczaj na calutki miesiąc. Swoją pierwszą miłość poznałam na obozie,bardzo było pięknie i niewinnie. Pozostało mi zamiłowanie do wczesnego wstawania i samodyscypliny,dużo się na takich obozach nauczyłam,co przydało mi się później w zyciu. Ach,jak chciałabym móc cofnąć czas,żeby znów być na takim obozie z tymi cudownymi ludźmi...